
ArtykułyCzytamy w weekend. 1 maja 2026
LubimyCzytać425
ArtykułyLiteracki fenomen z Zurychu. „Lázár” hitem roku i międzynarodowym sukcesem!
LubimyCzytać1
ArtykułyNajpierw książka, później film - nadchodzące ekranizacje (30.04)
LubimyCzytać3
ArtykułyPrzeczytaj fragment nowej powieści szpiegowskiej Roberta Michniewicza!
LubimyCzytać2
Poszerzenie pola walki

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Extension du domaine de la lutte
- Data wydania:
- 2021-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2005-01-01
- Data 1. wydania:
- 1994-09-08
- Liczba stron:
- 192
- Czas czytania
- 3 godz. 12 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788328079892
- Tłumacz:
- Ewa Wieleżyńska
Bohaterem tej książki jest informatyk, zupełnie przeciętny przedstawiciel swojego pokolenia: dobrze sytuowany, pracuje dla wielkiej korporacji, chociaż praca nie daje mu satysfakcji. W jego życiu prywatnym też jest nudno. Nie ma rodziny, nie jest zakochany. Seks ogranicza się do masturbacji i agresywnych fantazji erotycznych. Znajomych poznaje tylko w pracy. Wszechogarniająca nuda i frustracja powodują, że namawia kolegę do morderstwa.
Kup Poszerzenie pola walki w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Opinia społeczności i
Poszerzenie pola walki
Literacki debiut Michela Houellebecqa. I chociaż autor lubi szokować swoimi wypowiedziami, które mogą budzić skrajną niechęć, podobnie jak nawet niektóre frazy tekstów, to jednak trzeba mu przyznać, że czyta się go jednym tchem. Do tego jeszcze jego język opisu jest skrajnie szczery i bezpruderyjny, z humorem, niewątpliwie czarnym, miejscami ironicznym a nawet sarkastycznym. Krótka powieść lub długa nowela składa się z pierwszoosobowej narracji trzydziestolatka, dobrze sytuowanego informatyka, dzisiaj powiedzielibyśmy incela. Do tego pracującego w korpo, żyłującej sektor publiczny. Poglądy bohatera nie budzą sympatii czytelnika, aczkolwiek szczerość przeciwnie, nie dość, że bawi, to jeszcze jest brutalnie trafna. Zresztą pozytywnych uczuć nie budzi żadna z przedstawionych postaci, jaki całe środowisko. Wszyscy zdają się grać w przedstawieniu rolę, która ich przerasta, ale nie chcą się przyznać do tego. I każdy kontynuuje swój występ, wygłaszając kwestie jakich od nich oczekuje społeczeństwo. I tak też się zachowują, co im zresztą nie przynosi ani szczęścia, ani nawet satysfakcji. Farsa odgrywana z premedytacją w tonacji dramatu. Na ich tle popadający w prawdziwą lub tylko wymyśloną przez siebie depresję (anty)bohater jawi się jako jedyny normalny, który niczym dziecko w bajce „Nowe szaty cesarza” Andersena nie waha się nazwać tego, co widzi. On nie chce żyć tak jak reszta i dlatego jest uznany za chorego. A jego zachowanie znajduje aprobatę tylko wówczas, gdy tej reszcie przyznaje rację, aczkolwiek nie z wewnętrznego przekonania. Ale to nieważne, ma wrócić na scenę i grać jak inni. Satyra na współczesna społeczeństwo konsumpcyjne? A może bezideowe lub hedonistyczne lub po prostu żyjące tak, jakby jutra miało nie być? A może portret takiego społeczeństwa i diagnoza jego problemów? Kontrowersyjna forma, bardzo ciekawa treść.
Oceny książki Poszerzenie pola walki
Poznaj innych czytelników
3558 użytkowników ma tytuł Poszerzenie pola walki na półkach głównych- Przeczytane 2 605
- Chcę przeczytać 929
- Teraz czytam 24
- Posiadam 479
- Ulubione 40
- Literatura francuska 27
- Chcę w prezencie 23
- 2021 17
- 2022 16
- 2018 15
Tagi i tematy do książki Poszerzenie pola walki
Inne książki autora

Czytelnicy Poszerzenie pola walki przeczytali również
Inne materiały dotyczące książki Poszerzenie pola walki


Słodko-gorzki smak książek
Cytaty z książki Poszerzenie pola walki
Oficjalnie jestem zatem w depresji. Określenie wydaje mi się trafne. Nie żebym czuł się bardzo nisko; to raczej otaczający świat wydaje mi się bardzo wysoko.
Oficjalnie jestem zatem w depresji. Określenie wydaje mi się trafne. Nie żebym czuł się bardzo nisko; to raczej otaczający świat wydaje mi s...
Rozwiń Zwińżycie wypełnione czytaniem byłoby spełnieniem moich marzeń; wiedziałem to już w wieku lat siedmiu.
życie wypełnione czytaniem byłoby spełnieniem moich marzeń; wiedziałem to już w wieku lat siedmiu.
Nie lubię tego świata. Zdecydowanie go nie lubię. Społeczeństwo, w którym żyję, napawa mnie wstrętem; reklamy przyprawiają mnie o mdłości; informatyka sprawia, że chce mi się wymiotować. Cała moja praca polega na mnożeniu informacji, zestawień, kryteriów racjonalnych decyzji. To nie ma najmniejszego sensu. Szczerze mówiąc, jest to działanie raczej negatywne; bezużyteczne przeciążanie neuronów. Ten świat potrzebuje wszystkiego, tylko nie dodatkowych informacji.
Nie lubię tego świata. Zdecydowanie go nie lubię. Społeczeństwo, w którym żyję, napawa mnie wstrętem; reklamy przyprawiają mnie o mdłości; i...
Rozwiń Zwiń















































Opinie i dyskusje o książce Poszerzenie pola walki
Nie wiem dlaczego ta książka jest słabo oceniana. Przeczytałam ją dopiero co, bo wcześnie przeczytałam inne tytuły tego autora, o ile nie wszystkie, i tu przecież jest już wszystko i to w zupełnie niekomercyjnej wersji. Wolę to, zdecydowanie. Choć zawsze świetnie się go czyta, w wielu miejscach czuć, że to jest pod publiczkę - jakaś kontrowersja, modne motywy, ludzie trochę jak z jakiegoś mrocznej wersji tvnu - klasa średnia, znudzona i rozpruta na plażach albo w kurortach. A tutaj jest minimal. Samo gęste i samo sedno.
Nie wiem dlaczego ta książka jest słabo oceniana. Przeczytałam ją dopiero co, bo wcześnie przeczytałam inne tytuły tego autora, o ile nie wszystkie, i tu przecież jest już wszystko i to w zupełnie niekomercyjnej wersji. Wolę to, zdecydowanie. Choć zawsze świetnie się go czyta, w wielu miejscach czuć, że to jest pod publiczkę - jakaś kontrowersja, modne motywy, ludzie trochę...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoszerzenie pola walki to książka, która bierze temat seksu i całkowicie go odczarowuje — zamiast przyjemności daje chłód, zamiast bliskości pokazuje brutalne reguły gry.
Houellebecq od samego początku ustawia jasne zasady: seksualność nie jest tu sferą intymności ani spełnienia, tylko kolejnym polem walki. Takim samym jak rynek pracy czy status społeczny. Jedni mają dostęp do wszystkiego — atrakcyjności, pożądania, relacji — inni są całkowicie wykluczeni.
Historia bezimiennego narratora i jego kolegi Tisseranda działa jak studium tej nierówności. Jeden wycofany i obojętny, drugi rozpaczliwie próbujący zaistnieć w świecie relacji — obaj w gruncie rzeczy przegrani. Seks nie daje im spełnienia, tylko jeszcze mocniej podkreśla ich samotność.
Największe wrażenie robi sposób, w jaki autor to opisuje. Bez emocjonalnych ozdobników, bez prób łagodzenia przekazu. Zdania są proste, niemal obojętne, a przez to uderzają jeszcze mocniej. Seks przestaje być czymś ekscytującym — staje się mechanizmem, który dzieli ludzi na lepszych i gorszych.
To książka niewygodna, momentami wręcz przytłaczająca, ale jednocześnie fascynująca swoją szczerością. Houellebecq nie zostawia miejsca na złudzenia — i właśnie dlatego trudno się od niej oderwać.
Poszerzenie pola walki to książka, która bierze temat seksu i całkowicie go odczarowuje — zamiast przyjemności daje chłód, zamiast bliskości pokazuje brutalne reguły gry.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHouellebecq od samego początku ustawia jasne zasady: seksualność nie jest tu sferą intymności ani spełnienia, tylko kolejnym polem walki. Takim samym jak rynek pracy czy status społeczny. Jedni mają...
Cyniczna, przewrotna i smutna książka o dorosłości, we wszystkich jej aspektach. O pustce, której nic nie jest w stanie wypełnić. O znajomościach, nawiązywanych w pracy, które są tylko wypełniaczami czasu i bardzo rzadko wnoszą do życia coś więcej. O frustracji seksualnej, depresji i bezsensie egzystencji. Czekałam na jakieś pozytywne przesłanie, iskierkę nadziei, ale nic takiego nie nastąpiło. Bardzo sprawne pióro, mnóstwo trafnych spostrzeżeń na temat współczesności, dosadny język, ale jakoś mi to nie siadło.
Cyniczna, przewrotna i smutna książka o dorosłości, we wszystkich jej aspektach. O pustce, której nic nie jest w stanie wypełnić. O znajomościach, nawiązywanych w pracy, które są tylko wypełniaczami czasu i bardzo rzadko wnoszą do życia coś więcej. O frustracji seksualnej, depresji i bezsensie egzystencji. Czekałam na jakieś pozytywne przesłanie, iskierkę nadziei, ale nic...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie wiem jakim cudem wpadł w moje ręce ten ebook, przesiedział dwa lata na moim czytniku, zanim rzuciłam na niego okiem. Prawdopodobnie pobrałam to dlatego, że bohaterem pierwszoplanowym jest osoba o tej samej profesji co ja.
Przeczytałam w jeden wieczór. Sprawiała wrażenie napisanego na kolanie dzienniczka/notatnika młodego mężczyzny, urozmaicona mizoginistycznymi wstawkami i zseksualizowanymi opisami kobiet. Pretensjonalny ton, bohater nie za wiele sobą reprezentuje, nie ma żadnych hobby, pracuje w korpo i tylko odbija się od jednej do drugiej pijackiej odskoczni - a oczekuje nie wiadomo czego. Nie wyznacza sobie realnych celów, jest po prostu smutnym, zdemotywowanym czlowiekiem z negatywną energią. Fabuła po prostu płynęła, od zwyklego życia do baru lub jakiegoś zdarzenia. Przeczytałam to tydzień temu, a już prawie nie pamiętam nic znaczącego z tej książki. Ciekawy był w zasadzie opis rynku opartego o biznes vs "sztucznego" rynku matrymonialnego opartego o atrakcyjność, z perspektywy osoby nieatrakcyjnej - choć został tylko przedstawiony problem, na który autor nawet nie zasugerował rozwiązania i jakich on oczekiwałby zmian.
Nie wiem jakim cudem wpadł w moje ręce ten ebook, przesiedział dwa lata na moim czytniku, zanim rzuciłam na niego okiem. Prawdopodobnie pobrałam to dlatego, że bohaterem pierwszoplanowym jest osoba o tej samej profesji co ja.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytałam w jeden wieczór. Sprawiała wrażenie napisanego na kolanie dzienniczka/notatnika młodego mężczyzny, urozmaicona mizoginistycznymi...
Polecam, jak wszystko tego autora, jednak mamy tu pewne odejście od typowego bohatera Houellebeckqowskiego. Ta książka nie powinna być pierwszym kontaktem z literaturą francuskiego twórcy.
Polecam, jak wszystko tego autora, jednak mamy tu pewne odejście od typowego bohatera Houellebeckqowskiego. Ta książka nie powinna być pierwszym kontaktem z literaturą francuskiego twórcy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJakże prosta prawda o wolności która tak często jest pomijana. Damn this french guy is good.
Jakże prosta prawda o wolności która tak często jest pomijana. Damn this french guy is good.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGdybym mogła, dałabym 0 gwiazdek. Pretensjonalna i protekcjonalna książka o niczym, którą mógłby napisać piętnastolatek. Facet w średnim wieku, bez zainteresowań, bez życia towarzyskiego, mizogin uprzedmiotawiający kobiety, dopiero w wieku 32 lat dowiaduje się, że ma depresję. Czy przez cały ten czas żył w jaskini, odseparowany od cywilizacji? Rozumiem, że to nie jest współczesna książka, ale nawet wtedy ogólna wiedza o zdrowiu psychicznym była większa, niż jest to przedstawiane w książce, zwłaszcza w mieście takim jak Paryż. Kilka tygodni z życia smutnego człowieczka, który woli użalać się nad sobą i nienawidzić wszystkich. Wszystkie pseudo-inteligentne frazesy, które mają tylko szokować, to nudna kalka uniwersalnych prawd, z których każdy średnio inteligentny człowiek zdaje sobie sprawę. Chyba, że ktoś od przedszkola nie czytał żadnych książek. Życie nie ma sensu i zmierzamy ku pustce, i co z tego? Egzystencjalne jojczenie niezrozumianego przez świat nastolatka. Problemy psychiczne nie są mi obce, stąd odczuwałam jeszcze większy wstyd, czytając to wszystko. Najwyraźniej Houellebecq poskąpił sobie na terapię i zamiast tego napisał to coś. Albo to ja nie jestem wystarczająco inteligentna by w tym marazmie odnaleźć coś wartościowego.
Gdybym mogła, dałabym 0 gwiazdek. Pretensjonalna i protekcjonalna książka o niczym, którą mógłby napisać piętnastolatek. Facet w średnim wieku, bez zainteresowań, bez życia towarzyskiego, mizogin uprzedmiotawiający kobiety, dopiero w wieku 32 lat dowiaduje się, że ma depresję. Czy przez cały ten czas żył w jaskini, odseparowany od cywilizacji? Rozumiem, że to nie jest...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKiedyś siostra pojechała z rodziną na wakacje, a ja miałem zająć się ich domem. Był środek lata, a ten domek stał wśród Wzgórz Trzebnickich, daleko od reszty wioski, która majaczyła w dolinie. Skwar odpalał się o 6 rano, a wygaszał się dopiero późnym wieczorem, przemieniając się w ciepłą noc upstrzoną zapachem cykorii i maciejki, i harmidrem dolnośląskich cykad. Dni mijały mi na zajmowaniu się ogrodem, zabawą z psami i kotami, i szwendaniu się po ścieżkach, rozdrapujących polodowcowe wzgórza, na których co odważniejsi założyli maciupkie winnice.
Houellebecq to na pewno nie był dobry wybór jako dodatek do tego sielskiego landszaftu. Ale co zrobić – położyłem wtedy stos jego książek przy leżaku, zarzuciłem coś na łeb, żeby nie dostać udaru i czytałem po kolei te bezlitosne francuskie fabuły. Było w tym jego świecie coś przyciągającego, tak jakby ktoś wreszcie był w stanie mniej więcej wyartykułować, w jak śmiesznym współczesnym cyrku przyszło nam żyć. Z drugiej strony pachniała ta proza niczym harlequiny dla mężczyzn – zastanawiałem się, jak to możliwe, aby oprzeć każdą swoją książkę na identycznym schemacie fabularnym, a mimo wszystko wyjść z takich potyczek bez sromotnego oklepu.
A jak wygląda ten schemat? Poznajemy życiowego przegrywa, który nienawidzi ludzi i świata, i jest owładnięty kolczastym resentymentem. Ma robotę, której nienawidzi, wraca do pustego, ciemnego domu i odgrzewa sobie żarcie w mikrofalówce… no i oczywiście chce umrzeć. Nagle poznaje kobietę, która zgodnie z darwinistycznymi, houellebecq’owskimi prawidłami nie powinna zwrócić na niego najmniejszej uwagi. Ale jednak wchodzi do jego brudnej nory i zaczyna powoli wyciągać go za uszy ku światu. Wtedy coś w nim pęka, te wszystkie jego kąśliwe teorie o rzeczywistości zamieniają się w akceptację świata, spokój, może nawet szczęście. Miesiąc miodowy nie trwa jednak długo, bo już tuż za rogiem okazuje się, że ten postkapitalistyczny świat jest z kartonu i nie ma w nim za grosz autentyczności. Istnieją tylko modele tożsamości podsuwane niczym kombinezony przez sprytnych i zblazowanych marketingowców.
“Poszerzenie pola walki”, czyli debiut Houellebecqa, to na pewno nie jest najlepsza z jego książek. Jest w niej jednak coś z dzikiej rozgrzewki nihilisty i chyba najmocniejszy opis tego momentu, gdy przestajemy być dziećmi i wstępujemy do grobowca pracy zarobkowej, i pytamy siebie “czy to naprawdę już wszystko? Czyli tak od teraz będzie wyglądać to życie?”. Na szczęście wtedy mogłem porzucić te pytania, rzucić książki w trawę, otrzepać się z nich jak kot po złym śnie i pójść w stronę ogrodu, gdzie czekały pomidory na krzakach – jeszcze ciepłe od słońca. Zjadłem je tam, patrząc na rozedrgane od upału wzgórza. I pomyślałem, że dobrze, że istnieje to francuskie czupiradło – tak na wszelki wypadek, żebyśmy mogli popsuć sobie humor, kiedy w życiu będzie nam już zbyt prosto i słodko.
Kiedyś siostra pojechała z rodziną na wakacje, a ja miałem zająć się ich domem. Był środek lata, a ten domek stał wśród Wzgórz Trzebnickich, daleko od reszty wioski, która majaczyła w dolinie. Skwar odpalał się o 6 rano, a wygaszał się dopiero późnym wieczorem, przemieniając się w ciepłą noc upstrzoną zapachem cykorii i maciejki, i harmidrem dolnośląskich cykad. Dni mijały...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLiteracki debiut Michela Houellebecqa. I chociaż autor lubi szokować swoimi wypowiedziami, które mogą budzić skrajną niechęć, podobnie jak nawet niektóre frazy tekstów, to jednak trzeba mu przyznać, że czyta się go jednym tchem. Do tego jeszcze jego język opisu jest skrajnie szczery i bezpruderyjny, z humorem, niewątpliwie czarnym, miejscami ironicznym a nawet sarkastycznym.
Krótka powieść lub długa nowela składa się z pierwszoosobowej narracji trzydziestolatka, dobrze sytuowanego informatyka, dzisiaj powiedzielibyśmy incela. Do tego pracującego w korpo, żyłującej sektor publiczny.
Poglądy bohatera nie budzą sympatii czytelnika, aczkolwiek szczerość przeciwnie, nie dość, że bawi, to jeszcze jest brutalnie trafna. Zresztą pozytywnych uczuć nie budzi żadna z przedstawionych postaci, jaki całe środowisko. Wszyscy zdają się grać w przedstawieniu rolę, która ich przerasta, ale nie chcą się przyznać do tego. I każdy kontynuuje swój występ, wygłaszając kwestie jakich od nich oczekuje społeczeństwo. I tak też się zachowują, co im zresztą nie przynosi ani szczęścia, ani nawet satysfakcji. Farsa odgrywana z premedytacją w tonacji dramatu.
Na ich tle popadający w prawdziwą lub tylko wymyśloną przez siebie depresję (anty)bohater jawi się jako jedyny normalny, który niczym dziecko w bajce „Nowe szaty cesarza” Andersena nie waha się nazwać tego, co widzi. On nie chce żyć tak jak reszta i dlatego jest uznany za chorego. A jego zachowanie znajduje aprobatę tylko wówczas, gdy tej reszcie przyznaje rację, aczkolwiek nie z wewnętrznego przekonania. Ale to nieważne, ma wrócić na scenę i grać jak inni.
Satyra na współczesna społeczeństwo konsumpcyjne? A może bezideowe lub hedonistyczne lub po prostu żyjące tak, jakby jutra miało nie być? A może portret takiego społeczeństwa i diagnoza jego problemów?
Kontrowersyjna forma, bardzo ciekawa treść.
Literacki debiut Michela Houellebecqa. I chociaż autor lubi szokować swoimi wypowiedziami, które mogą budzić skrajną niechęć, podobnie jak nawet niektóre frazy tekstów, to jednak trzeba mu przyznać, że czyta się go jednym tchem. Do tego jeszcze jego język opisu jest skrajnie szczery i bezpruderyjny, z humorem, niewątpliwie czarnym, miejscami ironicznym a nawet...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie po to człowiek przedziera się przez Szekspira, Camusa i solidną dawkę polskiego romantyzmu, żeby na końcu dostać kolejne złote myśli o „prawdzie ludzkiej duszy”; idzie po coś, co nie ściemnia. I właśnie to dostaje w "Poszerzeniu pola walki". Nie powieść w tradycyjnym sensie, tylko analityczny protokół z miejsca wypadku, gdzie ofiarą jest nowoczesny podmiot, a sprawcą — zbieg okoliczności nazwany rynkiem. Houellebecq robi to jak biegły rewident. Zestawia bowiem dwa bilanse — finansowy i erotyczny — pokazując, że rachunkowość pragnienia działa na tych samych zasadach co księgowość przepływów pieniężnych. Niedobór, konkurencja, premia za rzadkość. Kapitał jest jeden, tylko na kontach rozpisany w innych walutach: w gotówce i w spermie. Brzmi brutalnie, bo jest brutalne — a zarazem aż nazbyt zgodne z intuicją, którą zwykle ubijamy w pianę motywacyjnych frazesów.
Narrator–informatyk, człowiek o twarzy zacierającej się w open space’ie, nie uprawia metafizyki, bo wie, że jej nie ma. Może nawet chciałby wierzyć, o czym świadczą jego rozmowy z kolegą-duchownym, ale jest to pragnienie przeciw sobie, przeciw wiedzy. Gdy raz poznasz bezsens istnienia i materialność materii, nie ma drogi powrotnej.
Co więc robi glówny bohater? Mierzy wzrokiem, mierzy słuchem, klasyfikuje, odbiera telefony, daje wykłady na prowincji wysłany przez swoją firmę na serię szkoleń, czuje jak ból tłumi się w rutynie, a wszystko, co się w nim nie zgadza, zamienia w trzeźwość do bólu. Depresja jawi się tu jaki nieprzyjemna jarzeniówka w pustym biurze, której nikt nie gasi, bo jeszcze trzeba domknąć kwartał. Z tą jarzeniówką w oczach lepiej widać linię demarkacyjną: wolny rynek skolonizował erotykę tak skutecznie, że samotność przestała być przypadkiem, a stała się statystycznym przeznaczeniem określonych grup — tych bez „waloru”, bez ratingu, bez narracyjnego alibi.
Raphaël Tisserand jest egzemplifikacją tej tezy. Paskudnie smutna postać. Dwudziestoośmioletni prawiczek z cerą jak mapa wulkanów, człowiek w dobrej wierze zapisany na kurs tańca, który ma być przepustką na tamtą stronę selekcji; pełen usłużnej nadziei, że istnieje procedura pozwalająca nadrobić deficyt kapitału erotycznego.
Nie istnieje.
Tisserand gra według reguł, o których mówi mu kultura popularna, a system i tak go wypluwa — nie dlatego, że źle tańczy, tylko dlatego, że w tej grze o zwycięstwie decydują wskaźniki, których nie da się łatwo przeskalować: fenotyp, status, sieci. Jego upadek nie układa się w tragedię w klasycznym sensie, bardziej w regresję do średniej: konsekwencję mechaniki, w której popyt i podaż nigdy nie stykają się akurat w jego punkcie. Narrator patrzy na to bez świętego oburzenia, raczej jak audytor na anomalię, która potwierdza regułę. Ten chłód nie jest pozą, tylko metodą. Pozwala wyprowadzić równanie życia uczuciowego z funkcji użyteczności, bez pudru, bez czarodziejskiej aury „chemii” i „przeznaczenia”. Stąd bierze się zresztą osławione okrucieństwo tej prozy: z odrzucenia literackiej konwencji w imię weryfikowalnej diagnozy.
Styl jest tutaj narzędziem w pełni instrumentalnym. Surowe mięso bez panierki, biurowy zaduch, język jak papier ścierny, kobieta jak maciora do uboju — to nie jest ornamentalna agresja, tylko wytrącanie czytelnika z komfortu percepcyjnego, żeby nie uciekł w piękne słowa, gdy treść stawia go pod ścianą. Houellebecq nie oferuje metaforycznego parasola, lecz wystawia na deszcz danych, z których każdy moknie wedle własnej wrażliwości. Nie ma tu balsamu ani wazeliny, moi drodzy. Są tarcia, obicia, boli, piecze, penetruje na ukos. I właśnie dlatego ta książka działa jak farmaceutyk dla optymistów. Gasi resztki złudzeń co do emancypacyjnej magii wolnego rynku i rewolucji seksualnej, które, po przejściu przez maszynkę praktyk, okazują się dwoma eleganckimi klatkami. Jedna ma zamki z premii i awansów, druga z like’ów i spojrzeń; obie w środku są równie puste i równie głośne. Czytelnik, który przebrnął przez kanon, rozpozna tu brutalną ekonomię symboli, tylko wreszcie bez teoretycznego makijażu.
Trudny punkt, którego nie zamierzam pudrować: kontrowersje wokół autora. Oskarżenia o mizoginię i rasistowskie skróty myślowe są realne i wymagają czujności przy lekturze. Nie pokuszę się o rozgrzeszanie uprzedzeń pod pretekstem „geniuszu”. Ale znajduję miejsce na podwójny rygor: czytać tę prozę z pełną świadomością jej ościeżek i jednocześnie nie uciekać od siły diagnozy, która trafia w strukturę, nie w kozły ofiarne. To nie jest akrobacja moralna, tylko elementarna uczciwość krytyczna: oddzielić opis mechanizmów od ich celebracji, rozpoznawać szkodliwy osad i nie pozwolić mu zasłonić rdzenia analizy. Kupuję tę książkę nie za rzekome „prawdy o kobietach” czy „naturze obcych”, tylko za bezwzględność wobec fetyszy rynku i estetyki pożądania; resztę należy demaskować, nie tolerować. Tylko tak da się utrzymać ostrze, którym tekst rozcina nasze autoiluzje, jednocześnie nie przykładając go do gardła innym. Tekst w pewnym momencie odrywa się od autora i żyją własną moralnością, zresztą z zasady dekadencką i nihilistyczną.
W tym sensie "Poszerzenie pola walki" to nie „powieść o smutnym informatyku”, tylko model teoretyczny ubrany w fabułę minimalną. Wykres, na którym punkty danych to ludzie, a trend liniowy prowadzi przez ich biografie z bezlitosną konsekwencją. Napięcie bierze się z obserwacji, że w nowoczesnym porządku rynkowym przegrana nie jest wypadkiem na poboczu, lecz przewidzianą funkcją gry; że liberalizm, który obiecywał pluralizm możliwości, w praktyce rozdziela szanse tak, jak rynek rozdziela towary — według siły nabywczej, także tej zapisywanej w ciele. Houellebecq nie podsuwa rozwiązań, bo nie pisze programu politycznego; on dokumentuje. Gorzko, pieprznie, bez skrupułów. Po lekturze chce się brać długi prysznic i równie długą przerwę od ludzi, ale zostaje coś ważniejszego niż czystość: świadomość, że w arsenale literatury nadal są narzędzia nie do podrobienia przez publicystykę czy naukowy raport. Narzędzia, które bolą i ośmieszają nasze pobożne życzenia, a jednak wprowadzają porządek w bałagan: pokazują, gdzie naprawdę przebiegają linie frontu. I to jest może najuczciwsze, co literatura może dziś zrobić — odmówić pocieszenia, żeby zwrócić rzeczywistości jej twardą fakturę.
Nie po to człowiek przedziera się przez Szekspira, Camusa i solidną dawkę polskiego romantyzmu, żeby na końcu dostać kolejne złote myśli o „prawdzie ludzkiej duszy”; idzie po coś, co nie ściemnia. I właśnie to dostaje w "Poszerzeniu pola walki". Nie powieść w tradycyjnym sensie, tylko analityczny protokół z miejsca wypadku, gdzie ofiarą jest nowoczesny podmiot, a sprawcą —...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to