Poszerzenie pola walki

Okładka książki Poszerzenie pola walki autorstwa Michel Houellebecq
Okładka książki Poszerzenie pola walki autorstwa Michel Houellebecq
Michel Houellebecq Wydawnictwo: W.A.B. literatura piękna
192 str. 3 godz. 12 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Extension du domaine de la lutte
Data wydania:
2021-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2005-01-01
Data 1. wydania:
1994-09-08
Liczba stron:
192
Czas czytania
3 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328079892
Tłumacz:
Ewa Wieleżyńska
Każe myśleć o rzeczach, których celowo w swoich myślach unikamy, by nie zbudzić w sobie niewygodnych uczuć.

Bohaterem tej książki jest informatyk, zupełnie przeciętny przedstawiciel swojego pokolenia: dobrze sytuowany, pracuje dla wielkiej korporacji, chociaż praca nie daje mu satysfakcji. W jego życiu prywatnym też jest nudno. Nie ma rodziny, nie jest zakochany. Seks ogranicza się do masturbacji i agresywnych fantazji erotycznych. Znajomych poznaje tylko w pracy. Wszechogarniająca nuda i frustracja powodują, że namawia kolegę do morderstwa.

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Poszerzenie pola walki w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Poszerzenie pola walki



3015 1270

Oceny książki Poszerzenie pola walki

Średnia ocen
6,5 / 10
1994 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Poszerzenie pola walki

avatar
12
3

Na półkach:

Nie wiem dlaczego ta książka jest słabo oceniana. Przeczytałam ją dopiero co, bo wcześnie przeczytałam inne tytuły tego autora, o ile nie wszystkie, i tu przecież jest już wszystko i to w zupełnie niekomercyjnej wersji. Wolę to, zdecydowanie. Choć zawsze świetnie się go czyta, w wielu miejscach czuć, że to jest pod publiczkę - jakaś kontrowersja, modne motywy, ludzie trochę jak z jakiegoś mrocznej wersji tvnu - klasa średnia, znudzona i rozpruta na plażach albo w kurortach. A tutaj jest minimal. Samo gęste i samo sedno.

Nie wiem dlaczego ta książka jest słabo oceniana. Przeczytałam ją dopiero co, bo wcześnie przeczytałam inne tytuły tego autora, o ile nie wszystkie, i tu przecież jest już wszystko i to w zupełnie niekomercyjnej wersji. Wolę to, zdecydowanie. Choć zawsze świetnie się go czyta, w wielu miejscach czuć, że to jest pod publiczkę - jakaś kontrowersja, modne motywy, ludzie trochę...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
959
827

Na półkach:

Poszerzenie pola walki to książka, która bierze temat seksu i całkowicie go odczarowuje — zamiast przyjemności daje chłód, zamiast bliskości pokazuje brutalne reguły gry.

Houellebecq od samego początku ustawia jasne zasady: seksualność nie jest tu sferą intymności ani spełnienia, tylko kolejnym polem walki. Takim samym jak rynek pracy czy status społeczny. Jedni mają dostęp do wszystkiego — atrakcyjności, pożądania, relacji — inni są całkowicie wykluczeni.

Historia bezimiennego narratora i jego kolegi Tisseranda działa jak studium tej nierówności. Jeden wycofany i obojętny, drugi rozpaczliwie próbujący zaistnieć w świecie relacji — obaj w gruncie rzeczy przegrani. Seks nie daje im spełnienia, tylko jeszcze mocniej podkreśla ich samotność.

Największe wrażenie robi sposób, w jaki autor to opisuje. Bez emocjonalnych ozdobników, bez prób łagodzenia przekazu. Zdania są proste, niemal obojętne, a przez to uderzają jeszcze mocniej. Seks przestaje być czymś ekscytującym — staje się mechanizmem, który dzieli ludzi na lepszych i gorszych.

To książka niewygodna, momentami wręcz przytłaczająca, ale jednocześnie fascynująca swoją szczerością. Houellebecq nie zostawia miejsca na złudzenia — i właśnie dlatego trudno się od niej oderwać.

Poszerzenie pola walki to książka, która bierze temat seksu i całkowicie go odczarowuje — zamiast przyjemności daje chłód, zamiast bliskości pokazuje brutalne reguły gry.

Houellebecq od samego początku ustawia jasne zasady: seksualność nie jest tu sferą intymności ani spełnienia, tylko kolejnym polem walki. Takim samym jak rynek pracy czy status społeczny. Jedni mają...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1268
513

Na półkach: ,

Cyniczna, przewrotna i smutna książka o dorosłości, we wszystkich jej aspektach. O pustce, której nic nie jest w stanie wypełnić. O znajomościach, nawiązywanych w pracy, które są tylko wypełniaczami czasu i bardzo rzadko wnoszą do życia coś więcej. O frustracji seksualnej, depresji i bezsensie egzystencji. Czekałam na jakieś pozytywne przesłanie, iskierkę nadziei, ale nic takiego nie nastąpiło. Bardzo sprawne pióro, mnóstwo trafnych spostrzeżeń na temat współczesności, dosadny język, ale jakoś mi to nie siadło.

Cyniczna, przewrotna i smutna książka o dorosłości, we wszystkich jej aspektach. O pustce, której nic nie jest w stanie wypełnić. O znajomościach, nawiązywanych w pracy, które są tylko wypełniaczami czasu i bardzo rzadko wnoszą do życia coś więcej. O frustracji seksualnej, depresji i bezsensie egzystencji. Czekałam na jakieś pozytywne przesłanie, iskierkę nadziei, ale nic...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

3558 użytkowników ma tytuł Poszerzenie pola walki na półkach głównych
  • 2 605
  • 929
  • 24
617 użytkowników ma tytuł Poszerzenie pola walki na półkach dodatkowych
  • 479
  • 40
  • 27
  • 23
  • 17
  • 16
  • 15

Tagi i tematy do książki Poszerzenie pola walki

Inne książki autora

Michel Houellebecq
Michel Houellebecq
Książka Michela Houellebecqa "Uległość" została nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura piękna. Francuski pisarz, eseista, poeta i autor piosenek. Obecnie mieszka w Irlandii, a w miesiącach letnich także w Hiszpanii. Houellebecq odniósł sukces wraz z powieścią "Cząstki elementarne" w 1998 roku. "Platformie", wydanej w 2001 roku, towarzyszył kontrowersyjny wywiad udzielony miesięcznikowi Lire. Houellebecq nazwał w nim islam "najgłupszą religią świata"[2]. Sama powieść – Platforma – dotyczy turystyki seksualnej do Tajlandii, i problematyka religijna nie zajmuje w niej centralnego miejsca. Wywiad udzielony miesięcznikowi rozwijał jednak szczególnie wątek religijny, także w kontekście nawrócenia się na islam matki autora. Wypowiedź Houellebecqa wywołała liczne protesty – wytoczono mu proces, w którym został oskarżony o nawoływanie do nienawiści rasowej i o islamofobię (jednym z oskarżycieli był zwierzchnik wspólnoty muzułmańskiej we Francji, Dalil Boubakeur). Pisarz bronił się twierdząc m.in., że jego postawa nie wyraża poglądów rasistowskich, jako że islam nie jest rasą lub cechą wrodzoną, ale religią, i można przestać być muzułmaninem. Houellebecq wygrał proces, a trybunał paryski orzekł, że jego wypowiedź była dozwoloną krytyką religii i nie zawierała obrazy muzułmanów. Publikacja Możliwości wyspy wiązała się dla niego z przejściem do innego wydawnictwa: opuścił Flammarion, gdzie wcześniej zatrudniono, zgodnie z jego sugestią, Frédérica Beigbedera na stanowisku dyrektora literackiego, i dołączył do autorów wydawnictwa Fayard, części dużej grupy medialnej Lagardère. Transfer ten wiązał się z niespotykanymi do tej pory na francuskim rynku księgarskim pieniędzmi. "Mapa i terytorium" została wydana ponownie przez Flammarion.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Poszerzenie pola walki przeczytali również

Nagrobek z lastryko Krzysztof Varga
Nagrobek z lastryko
Krzysztof Varga
Natchnęłam się na opinię czytelniczki na pewnym portalu, który kiedyś był jednym z miejsc, gdzie można było szukać właśnie recenzji wszelakich na temat książek, komiksów, tomików poezji. Była z 14.12.2024, tuż po przeczytaniu "Nagrobka z lastryko". To książka, którą trudno zrozumieć, nie rozumiejąc jej konwencji, tego że nie trzeba wcale zawierać dialogów, pisała tak czytelniczka zaraz po tym jak przez poprzednie 3 ostatnie tygodnie z przerwami zaglądała do książki w tramwajach zbyt zatłoczonych, żeby poczuć swobodę, w metrze śmierdzącym porannymi rozterkami menelic oraz w autobusach zarzucających na prawo i lewo w mieście śmierdzącym stolicą. Trudno zrozumieć czytelniczkę, ponieważ tak na prawdę zrozumiała tekst po swojemu i nie po swojemu napisała recenzję, wzorowaną mocno na stylu K. Vargi. A właśnie. Nie dla każdego jest ten styl, ponieważ czytelnik, nie będący czytelniczką, taki który nie lubi zbytnio przekombinowanych tekstów, prawdopodobnie podda się w 1/3 książki i uzna, że nie jest ona warta zachodu, że zbyt wiele jest odnośników tylko dla ludzi mieszkających w stolicy a reszta ma się domyślić o jaką ulicę, przykładowo Hożą, chodzi. Czytelniczka postanowiła też określić, że czasem jej się dłużyło, czasem czytała książkę dla samego czytania, żeby tylko coś danego dnia, załóżmy na to, we wtorek, przeczytać. Przekazała również, stojąc nad garem w kuchni nad, na pewno nie zupą jarzynową, a jakimś przebrzydłym daniem, które kiedyś włoży do mikrofali, że koniec jest satysfakcjonujący.
Joanna - awatar Joanna
oceniła na71 rok temu
Wymazywanie. Rozpad Thomas Bernhard
Wymazywanie. Rozpad
Thomas Bernhard
Wszystko, co w tej książce napisano, zostało wielokrotnie powtórzone a ostatecznie uległo wymazaniu. Jednak w mojej pamięci na długo zachowa się nieprzerwanie drążący styl Thomasa Bernharda i jego myślenie porównawcze. Ten austriacki pisarz zapędził się w przerysowywaniu, stworzył niespiesznie rozwijające się widowisko, w którym wręcz groteskowo ukazał fascynację z odrazą. Spojrzał w ziejącą pustkę bytu i odkrył fundamentalne zafałszowanie istnienia. Ostrzegano mnie przed wysokim stopniem trudności jego powieści ale kiedy dostrzegłem w niej niezliczone symbole badawczego umysłu, to odczułem zadowolenie z tego, że razem z nim zajmuję się wyrafinowanym zamazywaniem prawdy. Aż do jej całkowitego rozmycia. Podczas studiowania "Wymazywania" można odczuć wrażenie całkowitego odkształcenia sytuacji. To nadzwyczajny stan psychiczny powiązany z przynależnością do austriackiego Wolfsegg. Zapewne wielu czytelników zgodzi się ze mną co do perwersyjnego charakteru tej miejscowości, ukrytej w umyśle Bernharda i będącej wzorcem przemieszania strachu i nienawiści z politowania godnym zakłamaniem. Będąc w Wolfsegg nie można odwrócić się od przeszłości ani nawet uciec od wymyślonego w jego rytmie świata. Ono nieustannie zadaje pytania, nie daje spokoju, doprowadza sceptycyzm do maksimum. Nie ukrywam, że ta powieść może nieść ze sobą dla czytelnika ogromne obciążenie ale stanowi też wspaniałe ćwiczenie intelektualne, zdecydowanie lepsze, niż inne przeczytane przeze mnie książki Bernharda. Powtarzanie tych samych wypowiadanych przez autora "Wymazywania" słów sprawiało mi przyjemność a analizowanie tonu jego wypowiedzi było jak uczestnictwo w demaskowaniu szarlatanerii. Thomas Bernhard otworzył wszystkie zamknięte na cztery spusty biblioteki i wpuścił wiele świeżego powietrza do krytykowanego oraz zastanego przez niego świata stosunków społecznych. Wyznaczając siebie samego na likwidatora pokazał jak można zmieniać świat, całkowicie go burząc. Dlatego ta relacja jest niczym oskarżenie i pobudzająca do samodzielnego myślenia proza. Czytając "Wymazywanie" można pomyśleć, że uczestniczy się w jednym wielkim szyderstwie dla którego głównym tematem jest wzgardzanie umysłem. Nic bardziej mylnego, u Bernharda umysł jest potęgą a wielokrotne rekapitulacje tylko mnie o tym bardziej przekonały. Pierwsza połowa tej powieści stanowi pieczołowicie odgrywaną próbę tragedii. Za to niezwykle przeciągana w czasie druga część, dla wnikliwego obserwatora stanie się rozliczeniem wykonanego przez pisarza zadania. Być może Thomas Bernhard ostatecznie się od syndromu Wolfsegg uwolnił, jednak dla mnie zostanie ono na zawsze groteskowym ale autentycznym synonimem odkręcania zafałszowań i tępienia ciasnoty umysłowej horyzontów. "Wymazywanie" niezwykle skutecznie uczy jak myśleć i posługiwać się wyobraźnią. Piętnuje przy tym brak dobrego smaku i zaściankowość. Rozmach skazania na zagładę wszystkiego, co jest rozumiane przez strefę największej nieznośności wydaje się imponujący. Bernhard do perfekcji opanował obserwację sztuczności i z pesymizmem opisuje rzeczywisty świat. Posiadł sztukę, która objawia się w utrzymaniu wewnętrznej niezależności przy jednoczesnym przedstawieniu przygnębiającego krajobrazu życia społeczno-politycznego. Dzięki niemu poznałem wiele zniekształceń, które finalnie okazały się prawdą.
czytający - awatar czytający
ocenił na104 miesiące temu
Księga niepokoju spisana przez Bernarda Soaresa, pomocnika księgowego w Lizbonie Fernando Pessoa
Księga niepokoju spisana przez Bernarda Soaresa, pomocnika księgowego w Lizbonie
Fernando Pessoa
Pierwsze i prawdopodobnie ostatnie moje podejście do Pessoa. Książka jest stosunkowo długa i ciężka do przeczytania, mi bardzo się dłużyła i język autora zupełnie mi nie podszedł ani nie pomógł w przebrnięciu. Niesamowicie zaciekawiło mnie podejście autora do tworzenia nowych heteronimów w swoim życiu, a nawet tłumaczenia jak różnią się między sobą i czasem jak nawet różnią się od niego samego/jego własnych poglądów. Do tego znalazłem parę ciekawych ideii i cytatów, niestety zbyt mało aby usprawiedliwić długość książki. Co ciekawe czytałem ją przypadkiem w podobnym czasie gdy zacząłem czytać dzieła Seneki i ta, powiedzmy antyczna samoanaliza gra z moją duszą dużo dużo bardziej, nawet jeśli autorzy dochodzą do podobnych wniosków. Myślę, że takie podejście do samego siebie i świata jest bardzo potrzebne dzisiaj, gdzie każdy co raz bardziej jest 100% przekonany tylko do swoich poglądów bez otwierania się na innych, a tak na prawdę po długiej i bolesnej "samoanalizie" może się okazać, że nic z naszych poglądów nie jest nasze, a jedynie zaszczepione w nas przez różne doświadczenia czy relacje. Czytając ją myślałem własnie, że opinie będą bardzo podzielone, albo 10 albo 1, ja starałem się być jak najbardziej obiektywnym nawet jeśli lektura mnnie trochę wymęczyła w złym sensie tego słowa znaczeniu, to jednak ze względu na powyższe argumenty myślę, że warta przeczytania, nawet fragmentami. Końcowo powiem, że wg. mnie książka nie jest aż tak pesymistyczna jakby się zdawało na pierwszy rzut oka, w wielu momentach, sczególnie opisach natury widać ukochanie życia takiego jakim jest, na swój może lekko "czarny" sposób, ale jednak odczytywałem te fragmenty jako coś pozytywnego! :)
KubeK - awatar KubeK
ocenił na74 miesiące temu
Krótkie wywiady z paskudnymi ludźmi David Foster Wallace
Krótkie wywiady z paskudnymi ludźmi
David Foster Wallace
Po Krótkie wywiady z paskudnymi ludźmi sięgnęłam bo bodajże Mariusz Szczygieł napisał, że to jedna z jego książek formacyjnych. Ciekawa byłam, czy odkryję co potencjalnie mogło zrobić na nim aż takie wrażenie. Oraz czy na mnie też to zadziała. Nie do końca mnie ta książka zachwyciła, ani oświeciła, ale chyba rozumiem dlaczego może być ważna, albo coś zmieniać. Tym razem także zaczęłam czytać w ciemno. Nic o tej książce nie wiedziałam. Nie wiem, jak to działa, ale właściwie od pierwszych stron czułam, że te opowiadania są amerykańskie. Albo jakoś to jakiś szósty zmysł, albo gdzieś w podświadomości zapisał mi się ten fakt, tylko go nie pamiętałam. 🪓 Zabawa z formą Tak czy owak, Wallace napisał parę świetnych kawałków, bo ta książka jest zbiorem różnych tekstów. Nie są to opowiadania o regularnej budowie, tylko zabawa z formą, chociaż wszystkie są mniej więcej w jednym temacie. Jest nim zdrowie (choroby) psychiczne, traumy, wiwisekcje, autorefleksyjne wynurzenia i inne takie. Także podsłuchane rozmowy, i coś jakby transkrypcje sesji psychoterapeutycznych albo komentarze do nich. Da się tu wyczuć co najmniej kpinę z dzisiejszego podejścia do psychoterapii. Tempa nadają rozdziały nazwane tytułowo. Te Krótkie wywiady z paskudnymi ludźmi są bardzo specyficzne. Są odpowiedzi, ale pytań się czytelnik musi domyślać sam. Bardzo ciekawy zabieg. Okazuje się, że można sporo wywnioskować z tego, co ktoś mówi. Całość książki stanowi jakby grę z czytelnikiem w zgadywanki. Niektóre części są nawet nazywane zagadkami. 🪓 Utwory beletrystyczne Czym jest ta książka chyba najlepiej opisuje sam autor. Pisze, że są to utwory beletrystyczne, nie skecze, nie alegorie, ani scenariusze, ani nawet opowiadania. Mają jednak “wzbudzić stan kwestionowania” u czytelnika. I robią to. Wallace bawi się z czytelnikiem także treścią. Czasami teksty są abstrakcyjne i zabawne, jak to opowiadanie, w którym jakiś gość opowiada o fantazji masturbacyjnej, w której zatrzymuje czas. Pechowo jednak, świadomość tego, co to znaczy zatrzymać czas, przeszkadza mu w kontemplacji momentu. Zdaje sobie sprawę, że musiałby zatrzymać cały wszechświat, żeby zwalić sobie konia. 🪓 Luźno o wszystkim Bohaterzy są groteskowi i przerysowani, a niektóre historie bardzo creepy. Są też teksty zwyczajnie okropne i obrzydliwe, jak ten o ojcu, który pracuje jako klozetowy w hotelu. Wallace, jak i inni Amerykanie, których czytałam, umie pisać fascynująco o wszystkim, o najprzyziemniejszej codzienności, luźno, ale nie luzacko. O takich rzeczach, które normalnie wydają się być nudne. A tu jednak nie jest. Bardzo to dobra literatura, chociaż momentami przegadana. Albo może inaczej. Krótkie wywiady z paskudnymi ludźmi nadają się do kontemplacji, delektowania się językiem i treścią. Ja, w momencie ich czytania, nie byłam w stanie poświęcić im należytej uwagi. Momentami męczyły mnie powtórki i rozwlekłości. Ostatecznie i tak jednak przeczytałam ją z wystarczającą przyjemnością, żeby docenić kunszt autora. Dobra lektura broni się sama.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na72 miesiące temu
Blady król David Foster Wallace
Blady król
David Foster Wallace
„Blady król” Davida Fostera Wallace’a to książka, która rzuca czytelnikowi wyzwanie już samym tematem. Autor, znany z literackich eksperymentów, tym razem postanowił zgłębić naturę nudy, czyniąc z niej centralny punkt egzystencjalnej refleksji. Akcja osadzona w regionalnym centrum amerykańskiego urzędu skarbowego (IRS) w Peorii to studium monotonii, biurokracji i mozolnej pracy nad zeznaniami podatkowymi. Przyznana przeze mnie ocena 7/10 odzwierciedla fascynujący, choć momentami trudny w odbiorze charakter tego pośmiertnie wydanego i niedokończonego dzieła. Głównym motywem powieści jest przekonanie, że w nowoczesnym świecie prawdziwy heroizm nie objawia się w wielkich czynach, lecz w zdolności do utrzymania koncentracji w obliczu miażdżącego znużenia. Wallace portretuje urzędników jako współczesnych rycerzy, którzy toczą bój z własną uwagą. Autor sugeruje, że za barierą nudy kryje się metafizyczna wolność. Postacie, takie jak Claude Sylvanshine czy Chris Fogle, to ludzie zmagający się z własną nijakością, szukający sensu w kolumnach cyfr. To podejście czyni z „Bladego króla” jedną z najbardziej oryginalnych analiz kondycji ludzkiej w epoce informacyjnego przebodźcowania. Warsztatowo Wallace pozostaje mistrzem detalu. Jego styl jest gęsty, przesycony żargonem i drobiazgowymi opisami procedur, co ma na celu fizyczne wręcz doświadczenie marazmu przez czytelnika. Fragmenty, w których autor stosuje quasi-autobiograficzne wstawki, twierdząc, że tekst jest literaturą faktu, dodają całości ciekawego, postmodernistycznego sznytu. Wallace potrafi z opisu przewracania kartek uczynić dramatyczne wydarzenie, co świadczy o jego niezwykłym talencie do wydobywania niezwykłości z rzeczy skrajnie pospolitych. Głównym problemem jest fragmentaryczność tekstu. „Blady król” to zbiór nieukończonych rozdziałów, które redaktor Michael Pietsch poskładał w całość po samobójczej śmierci pisarza. Brak tu wyraźnego punktu kulminacyjnego czy spójnego nerwu narracyjnego, który spajałby te genialne, ale jednak rozproszone fragmenty. Niektóre passusy są zbyt rozwlekłe nawet jak na książkę o nudzie, co sprawia, że lektura momentami staje się walką o przetrwanie, w której nie zawsze wygrywa czytelnik. Podsumowując, „Blady król” to pozycja obowiązkowa dla fanów Wallace’a, stanowiąca poruszający testament jego literackich poszukiwań. To książka bolesna, inteligentna i ironiczna, która uczy nas, że uważność jest najcenniejszą walutą, jaką dysponujemy. Choć jako powieść pozostaje niespełniona i surowa, jej fragmenty lśnią geniuszem, który rzadko spotyka się we współczesnej prozie. To lektura dla cierpliwych, oferująca wgląd w duszę człowieka, który w biurokratycznym czyśćcu odnalazł przestrzeń dla filozofii. Solidne 7/10 za odwagę zmierzenia się z tym, co nieciekawe, i uczynienia z tego sztuki wysokiej próby.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na720 dni temu
Odkrycie nieba Harry Mulisch
Odkrycie nieba
Harry Mulisch
Powieść holenderskiego pisarza o niesamowitym pochodzeniu, częściowo odwzorowanym w książce w postaci jednego z bohaterów. I dzieło okazało się godne swojego autora. „Odkrycie nieba” zabiera czytelnika w niesamowitą podróż po historii Holandii XX wieku, Europy Zachodniej po 1945 roku, Holokauście, teologii chrześcijańskiej i żydowskiej, astronomii, muzyce, rewolucji kubańskiej, mitach około-biblijnych i ludzkiej psychice. Do tego jeszcze nie wymaga od czytającego żadnych szczególnych wiadomości ani wiedzy z wymienionych dziedzin. Wszystko jest przekazywane w kolejnych wydarzeniach, opisach i rozmowach. Autor mimo tego nie zastosował strumienia świadomości, nie popisywał się też własną erudycją. Intermezza rozgrywające się w innej, wyobrażonej rzeczywistości stanowią przeciwwagę do realistycznego obrazu świata bez Boga, w jakim żyją bohaterowie. Precyzyjna konstrukcja powoduje, że każdy element jest ważny – zdarzenia, data, zdanie, informacja o kolejnej postaci. Nic się nie dzieje bez przyczyny i wszystko rozwija się logicznie, aczkolwiek zaskakująco. Dwaj główni bohaterowie, będący swoimi przeciwieństwami, w gruncie rzeczy składają się w jedną całość. Zalety jednego są brakami drugiego i na odwrót. Przypadek, a może nie, zetknął ich ze sobą i powiązał na zawsze, co widać w miarę rozwoju fabuły. Los / Bóg dał, los - Bóg wziął. Obie wersje wydarzeń są równie fatalistyczne. Połączenie wielu, pozornie nie związanych ze sobą tematów i warstw pozwoliło autorowi wypowiedzieć się w pełni co do historii i kultury Europy Zachodniej z XX wieku. Od pierwszej wojny, poprzez drugą i Holokaust, rozliczenia zbrodniarzy, dekolonizację, czas kontrkultury i spontanicznych ruchów lewicowych, ich odchodzenie od ideałów, triumf wolnego rynku z konsekwencjami. W aspekcie osobistym losy tradycyjnej rodziny jak i jej antytezy, stosunku do choroby, w tym nieuleczalnej i śmierci. A to wszystko w podwójnym anturażu – astronomicznym i biblijno-historycznym. Na szczęście autor nie zapomniał o Europie Środkowo-Wschodniej. Nasz kraj reprezentują Bielsko-Biała, Katowice, Kraków i leżący w środku trójkąta obóz Auschwitz. Podobnie jak Kuba pokazane bez uproszczeń i ze znajomością historii oraz jej uwarunkowań. Wspaniała i inspirująca lektura.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na101 rok temu
Wada ukryta Thomas Pynchon
Wada ukryta
Thomas Pynchon
„Gdzieś między paranoją a rzeczywistością rozciąga się mgła, w której prawda nie jest celem, lecz skutkiem ubocznym narkotycznego snu o wolności”. To zdanie mogłoby stanowić motto „Wady ukrytej” Thomasa Pynchona, powieści, która jest równie fascynująca, co frustrująca. Moja ocena to 6/10 – to literacki trip przez halucynogenne krajobrazy Kalifornii końca lat 60., który zachwyca stylem, ale momentami gubi czytelnika w labiryncie dygresji i fabularnego chaosu. Głównym bohaterem jest Larry „Doc” Sportello, prywatny detektyw i niepoprawny hipis, który porusza się w chmurze marihuanowego dymu. Fabuła zawiązuje się, gdy jego była dziewczyna prosi go o pomoc w sprawie spisku wymierzonego w jej obecnego kochanka, magnata nieruchomości. Od tego momentu Pynchon rzuca nas w wir intrygi, w której pojawiają się neonaziści, agenci federalni, mordercze kartele i tajemniczy syndykat „Złoty Kieł”. Jednak w świecie Pynchona klasyczna zagadka kryminalna jest jedynie pretekstem do odmalowania schyłku ery „Flower Power”. Autor z niezwykłą plastycznością oddaje moment, w którym hipisowska utopia zderza się z twardym murem korporacyjnego kapitalizmu i państwowej inwigilacji. Największą zaletą książki jest jej język – gęsty, nasycony popkulturowymi odniesieniami, humorem i melancholią. Pynchon po mistrzowsku kreśli postać Doca, który mimo permanentnego odurzenia posiada swoistą intuicję i etykę. Relacja między nim a jego nemezis, detektywem Bigfootem Bjornsenem, to popis literackiego kunsztu, pełen groteski i ukrytego tragizmu. Czytelnik niemal czuje na skórze kalifornijskie słońce i słyszy ścieżkę dźwiękową tamtej epoki. Dlaczego jednak tylko 6/10? „Wada ukryta” to książka, która celowo sabotuje własną narrację. Nadmiar postaci i wątków, które prowadzą donikąd, sprawia, że śledzenie intrygi staje się męczące. Pynchon wymaga od odbiorcy akceptacji chaosu, co dla miłośników spójnych kryminałów może być barierą nie do przejścia. To proza, w której „vibe” jest ważniejszy od logiki, a rozwiązanie zagadki przynosi raczej wzruszenie ramion niż satysfakcję. Podsumowując, „Wada ukryta” to pozycja dla cierpliwych poszukiwaczy literackich wrażeń. To piękny, choć momentami bełkotliwy hołd dla epoki, która musiała przeminąć. Pynchon udowadnia, że jest mistrzem portretowania paranoi, ale w tej konkretnej powieści wada ukryta tkwi w samej konstrukcji, która pod ciężarem dygresji zaczyna trzeszczeć. Solidna szóstka za klimat, język i Doca Sportello – najbardziej wyluzowanego detektywa w historii literatury, który szuka prawdy tam, gdzie nikt inny nie odważyłby się spojrzeć. To jazda bez trzymanki, która nie każdemu przypadnie do gustu.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na66 dni temu

Cytaty z książki Poszerzenie pola walki

Więcej

Oficjalnie jestem zatem w depresji. Określenie wydaje mi się trafne. Nie żebym czuł się bardzo nisko; to raczej otaczający świat wydaje mi się bardzo wysoko.

Oficjalnie jestem zatem w depresji. Określenie wydaje mi się trafne. Nie żebym czuł się bardzo nisko; to raczej otaczający świat wydaje mi s...

Rozwiń
Michel Houellebecq Poszerzenie pola walki Zobacz więcej

życie wypełnione czytaniem byłoby spełnieniem moich marzeń; wiedziałem to już w wieku lat siedmiu.

życie wypełnione czytaniem byłoby spełnieniem moich marzeń; wiedziałem to już w wieku lat siedmiu.

Michel Houellebecq Poszerzenie pola walki Zobacz więcej

Nie lubię tego świata. Zdecydowanie go nie lubię. Społeczeństwo, w którym żyję, napawa mnie wstrętem; reklamy przyprawiają mnie o mdłości; informatyka sprawia, że chce mi się wymiotować. Cała moja praca polega na mnożeniu informacji, zestawień, kryteriów racjonalnych decyzji. To nie ma najmniejszego sensu. Szczerze mówiąc, jest to działanie raczej negatywne; bezużyteczne przeciążanie neuronów. Ten świat potrzebuje wszystkiego, tylko nie dodatkowych informacji.

Nie lubię tego świata. Zdecydowanie go nie lubię. Społeczeństwo, w którym żyję, napawa mnie wstrętem; reklamy przyprawiają mnie o mdłości; i...

Rozwiń
Michel Houellebecq Poszerzenie pola walki Zobacz więcej
Więcej