W obronie lewicowego populizmu

Okładka książki W obronie lewicowego populizmu autora Chantal Mouffe, 9788366232815
Okładka książki W obronie lewicowego populizmu
Chantal Mouffe Wydawnictwo: Krytyka Polityczna Cykl: Seria Krytyki Politycznej (tom 68) filozofia, etyka
88 str. 1 godz. 28 min.
Kategoria:
filozofia, etyka
Format:
papier
Cykl:
Seria Krytyki Politycznej (tom 68)
Tytuł oryginału:
For a Left Populism
Data wydania:
2020-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2020-01-01
Liczba stron:
88
Czas czytania
1 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788366232815
Tłumacz:
Barbara Szelewa
Średnia ocen

6,3 6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup W obronie lewicowego populizmu w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki W obronie lewicowego populizmu

Średnia ocen
6,3 / 10
77 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce W obronie lewicowego populizmu

avatar
37
37

Na półkach: ,

nie zrozumiałem. postaram się przeczytać jeszcze raz, za 5 lat, może wtedy zrozumiem, bo na razie mam zbyt małą wiedzę.

nie zrozumiałem. postaram się przeczytać jeszcze raz, za 5 lat, może wtedy zrozumiem, bo na razie mam zbyt małą wiedzę.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
358
11

Na półkach: , ,

Nie jest to literatura, po jaką normalnie sięgam, ale musiałam przeczytać na studia.
Może dlatego, że nie znam się za bardzo na problematyce, a może to zwyczajnie z winy autorki, ale nie zrozumiałam wszystkiego, co próbowała przekazać. Odnoszę wrażenie, że książka jest już trochę przedawniona…

Nie jest to literatura, po jaką normalnie sięgam, ale musiałam przeczytać na studia.
Może dlatego, że nie znam się za bardzo na problematyce, a może to zwyczajnie z winy autorki, ale nie zrozumiałam wszystkiego, co próbowała przekazać. Odnoszę wrażenie, że książka jest już trochę przedawniona…

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
240
110

Na półkach: , , , ,

Kupiłem te książkę, bo zaciekawił mnie tytuł. Gdy słyszy się o populizmie to zawsze, jakby zrośnięty jest z przymiotnikiem prawicowy. A ty proszę, dla odmiany mamy populizm lewicowy.
Nie jest to moja pierwsza książka, która wyszła spod znaku Krytyki Politycznej i nie ukrywam, ze i tym razem jakość nie zawiodła. Książka jest przegadana. Jej treść można streścić do:
Hegemoniczna formacja neoliberalna chyli się ku upadkowi. Należy wykorzystać moment populistyczny by zmienić aktualna sytuacje hegemoniczna wyprzeć zły neoliberalizm i nowy oprzeć o demokracji. Dlaczego na demokracji? Bo należy zdemokratyzować wszystko a demokracja to cel sam w sobie, która ma rozwiązać problemy… neoliberalizmu.
Ogólnie stężenie pojęciowych potworków na stronę jest tak przerażająco wysoki, ze grozi zakrzepem krwi w mózgu. Na rekach jednej reki wyszukać można strony, na których nie będzie pisane o: POSTdemokracji, POSTstrukturalizmie, POSTpolityce, POSTfordyzmie, hegemonii. Spotkamy tu tez "Libidialnę energie", "biopolityczną produkcję" i podobne koszmarki. Autorka ma wręcz obsesyjną lubość do dodawania przedrostków, ktore mialby zmienic sens slow.
Kryzys 2008 roku, to oczywiście wina… tak, zgadliście - NEOliberalizmu. Autorka, twierdzi, że „dziś używa się nazwy neoliberalizm do określenia tej nowej hegemonicznej formacji, która dalece wybiega poza sferę gospodarcza, a oznacza również całościowa koncepcje społeczeństwa i jednostki ugruntowanej na filozofii posesywnego indywidualizmy” (s. 17) - kto tak twierdzi? Nie wiadomo. Nie ma natomiast ani jednego liberala, ktory odszedłby od liberalizmu na rzecz neoliberalizmu - bo cos takiego nie istnieje. Tak, książka pełna jest tego typu lania wody, z którego, jeśli się nad tym zastanowić nic nie wynika.
Mamy tutaj tez typowo marksistowska dialektykę oparta na walce klas, wszak nie da się uprawiać polityki bez podziału my kontro oni - „Nie da się rozpocząć hegemonicznej ofensywy bez określenia kim jest przeciwnik” (s. 38).
Z jednej strony słusznie zauważa, ze skrajnej lewicy „nigdy nie interesowało, jacy ludzie są w rzeczywistości ale jacy powinni być według teorii” (s. 50). Z drugiej strony sama robi to samo konstruując swoje teorie, w ramach których wymaga od człowieka intensywnego życia w ramach instytucji demokratycznych.

Kupiłem te książkę, bo zaciekawił mnie tytuł. Gdy słyszy się o populizmie to zawsze, jakby zrośnięty jest z przymiotnikiem prawicowy. A ty proszę, dla odmiany mamy populizm lewicowy.
Nie jest to moja pierwsza książka, która wyszła spod znaku Krytyki Politycznej i nie ukrywam, ze i tym razem jakość nie zawiodła. Książka jest przegadana. Jej treść można streścić...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

203 użytkowników ma tytuł W obronie lewicowego populizmu na półkach głównych
  • 102
  • 101
35 użytkowników ma tytuł W obronie lewicowego populizmu na półkach dodatkowych
  • 18
  • 4
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki W obronie lewicowego populizmu

Inne książki autora

Chantal Mouffe
Chantal Mouffe
belgijska feministka i filozofka zajmująca się filozofią polityczną. Przedstawicielka postmarksizmu.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Praca bez sensu. Teoria David Graeber
Praca bez sensu. Teoria
David Graeber
Czy robiliście kiedykolwiek w pracy zadanie, które było kompletnie bez sensu? To jest pytanie retoryczne. Nie znam osoby, która odpowiedziałaby przecząco. Idźmy więc głębiej. Ile szacunkowo Twoich zadań wydaje Ci się bez sensu? Ile zadań, które zostały zlecone, to te, które miały istotny wpływ na Twoją pracę, wynik finansowy organizacji, motywację zespoły? Ile ze wszystkich Twoich zadań miało jakikolwiek sens? Na te właśnie pytania udziela odpowiedzi wybitny, niestety już nieżyjący, wykładowca akademicki, antropolog David Graeber. Książka obfituje w liczne przykłady pracy bez sensu. Wskazuje niepotrzebną biurokrację, zatrudnianie osób o bliżej nieokreślonym profilu stanowiska, a nawet w swoich rozważaniach idzie znacznie dalej wskazując konkretne zawody, które są bez sensu. Do takich zawodów o dziwo zalicza … m.in. zawód prawnika. Graeber obala mit o tym, że praca bez sensu jest tylko domeną sektora publicznego wraz z rzeszą urzędników, którzy spokojnie wykonywaliby tą samą pracę nawet, gdyby było ich o połowę mniej. Dlatego „Praca bez sensu” to jest również książka o bezmyślnym marnotrawieniu pieniędzy. Graeber zdaje kłam tezom, że wysoko opłacana praca daje porównywalne do nakładów finansowych wymierne efekty. W ramach tych rozważań Graeber wymienia złożone prace bez sensy przyjmujące różne formy, a często mające swoje źródła w branży technologicznej. I tutaj też mogą pojawić się pewne nieścisłości w teoriach autora. Są one jak drobne, ale widoczne pęknięcia na ścianie. Można przyjąć hipotetycznie, że 90% działań w branży technologicznej jest bez sensu, tyle że pozostałe 10% prac może stanowić wartość dającą przełom. Czy bez nakładów pracy, mogącej znaleźć się pod mianownikiem „bez sensu” da się osiągnąć tą kluczową wartość tworzącą wymierne efekty? Odpowiedzi na to pytanie z oczywistych względów w tej książce nie znajdziemy. Oczywistych, bo mocno podważyłaby ona teorie stanowiące oręż autora w tej pozycji. Znajdziemy natomiast jeszcze jedną ciekawą przestrzeń do analizy. Mianowicie jak prace bez sensu wpływa na motywację pracowników do jej wykonywania. Świadomość braku celowości pracy działa tutaj destrukcyjnie. Obniża morale, zabiera energię. Dziwi zatem jej powszechność. Dziwi jeszcze bardziej, bo to praca i zadania z nią związane mogłoby wyglądać zupełnie inaczej. Przecież podstawowym narzędziem każdego Managera powinna być metodologia SMART, która w swej jasności i prostocie mówi o cechach wyznaczonych celów by były : konkretne, mierzalne, osiągalne, istotne i mierzalne w czasie. Czy więc powszechne stosowanie SMART wyzwoliłby pracowników z okowów pracy bez sensu? Na pewno w dużej mierze tak. Dlaczego zatem nie jest stosowana. Takie sugestie w książce Graebera padają. Powód jest trywialny. Metodologia SMART nie jest powszechnie stosowana, bo wtedy okazałoby się, że praca większości osób zarządzających … jest po prostu bez sensu. https://www.instagram.com/biznes_na_stronach/
biznes_na_stronach - awatar biznes_na_stronach
ocenił na623 dni temu
Pandemia! Covid-19 trzęsie światem Slavoj Žižek
Pandemia! Covid-19 trzęsie światem
Slavoj Žižek
Wypożyczyłem z okazji trzeciego tygodnia słoweńskiego. Ciekawe się czyta z perspektywy czasu książkę. Zacząłem słuchać Zizka gdy miałem fazę na Petersona – co było dawno – wtedy też napatoczyłem się na Zizka w jego debacie. Trzeba przyznać Zizkowi że to prawdziwy gawędziarz – co widać i w tej książce. Bardzo mi się podoba forma czerpania z popkultury zarówno współczesnej jak i średniowiecznej, wątki filozofów oświecenia czy cytaty z nowego testamentu. Sobie sporo wynotowałem i mam nadzieje kiedyś się zapoznam (ciekawe się mi wydało szczególnie nowoczesna adaptacja Antygony przez pakistankę w londyńskim środowisku muzułmańskim). To co z tej książki na pewno zapamiętam – to że wielkie straszenie i górnolotne przewidywania jak coś odmieni nasze życie. (Wszyscy staniemy się cyfrowi, nastąpi zmiana naszej cywilizacji) – jest jednak ideą rewolucyjną która równie dobrze może być stety/niestety czczą gadaniną. A tak przynajmniej ja odczytałem te ostatnie 5 lat. Wspomnienie postaci Li Wenlianga – i jego sygnalizowanie wystąpienie covid-19 w Wuhan – już człowiek zapomniał od czego to się wszystko zaczęło. Z grubsza przedstawienie różnych form przemęczenie jakie wyróżnił koreański Byung-Chul Han było dosyć ciekawe – i że każde zmęczenie potrafi być wyczerpujące – zmęczenie wymuszonej empatii u pielęgniarki, lekarki czy przedszkolanki – zmęczenie fizyczne pracownika sklepu, kopalnii – czy zmęczenie przez śmieciopracę która wiemy że jest bez znaczenia a jest dużą częścią pracy Ciekawe sformułowanie „Putoganu” jako uzupełnienia swoich wzajemnie autorytaryzmów przez Putina i Erdogana – teraz po 24 lutego 2022 brzmi o wiele bardziej dobitnie. Zaciekawiło mnie wspomnienie o Dekameronu – życia dziesiątki ludzi w czasie czarnej śmierci w średniowieczu – muszę kiedyś przeczytać. Bardzo mnie urzekło jego parafraza chyba Hegla „Dusza to kość” na „Dusza to wirus, która jak wirus infekuje ciało, zachęca je do rozmnażania, czasem nawet na jego samą szkodę dla swojej korzyści” Takie dosyć zabawne i jednocześnie cyniczne. Trochę u Żiżka gryzie mnie jego przewartościowanie „cancelingu” „poprawności politycznej”. To jakoś tam występuje oczywiście – ale robienie z niego niewyobrażalnej siły jest na wyrost. Nie mówię że nie zmarnowało to części ludziom życia – ale praktyka jest taka że również wielu ludzi którym by się przydał canceling tak naprawdę nic mu nie zrobił – bo i tak ich widownia ma w nosie ich zachowanie. A często cóż – jest jak z komentarzami na youtubie – jak twórca powinieneś czyścić syf bo się kończy tak że masz prorosyjskie boty spamujące na okrągło to samo Fragmenty o Lacanie który jest bardzo ważny chyba dla Żiżka – jest jednak trochę mało oczywisty i nie za wiele zrozumiałem. Z polskich wątków – jest wspomniany „Szachinszach” Kapuścińskiego – w kontekście tego jak z perspektywy czasu widzimy pękniecie w dyktaturze, który jest znakiem pierwszego ognia pod „budynkiem” dyktatora.
Bomilkar Barkas - awatar Bomilkar Barkas
ocenił na81 rok temu
Gniew. Tomasz Szymon Markiewka
Gniew.
Tomasz Szymon Markiewka
Kilka słów o gniewie. „Spoglądajmy zatem w stronę niezadowolonych, bo to tam się dzieją najważniejsze rzeczy. Gniew może skierować nasze społeczeństwa w najciemniejsze rejony, które mieliśmy nadzieję dawno zostawić za sobą, ale może też być szansą na postęp. Wybór należy do nas”. Emocje odgrywają bardzo ważną rolę w naszym życiu. Trudno nie zgodzić się z tym stwierdzeniem. Czasem, gdy ktoś podejmuje jakaś – z pozoru nieracjonalną decyzję to mówimy, że zrobił to pod wpływem emocji. Jednocześnie bardzo trudno o emocjach pisać. Wszak są one bardzo subiektywne, każdy odczuwa je inaczej. Czy w ogóle możliwa jest zatem próba opisania emocji, która oddziałuje na całe społeczności? Właśnie takiego zadania podjął się Tomasz S. Markiewka w swojej książce pod tytułem „Gniew”. Ukazała się ona nakładem wydawnictwa Czarne. Autor jest filozofem i publicystą. W swojej nowej książce stara się spojrzeć na historię polityczną i społeczną ostatnich lat przez pryzmat społecznego gniewu. Według niego właśnie to uczucie łączy wyborców Trumpa, sufrażystki, zaangażowanych w klimatyczne strajki. Markiewka pisze głównie o dwóch krajach – Polsce i USA. Najpierw zajmuje się Stanami Zjednoczonymi, stwierdzając nie bez racji, że zawsze stanowiły one dla Polaków pewien wzorzec do naśladowania. Pisze więc o tym, dlaczego w Stanach możliwe było zwycięstwo Donalda Trumpa i co sprawiło, że zwykły Amerykanin z „prowincji” czuje głównie gniew i frustrację. Z lektury książki dowiemy się, dlaczego – zdaniem autora – „Adaś Miauczyński nie ma na kogo głosować”. Przeczytamy, jak Tomasz Markiewka definiuje gniew oraz jego ciemną i jasną stronę. Stawia w końcu pytanie, czy możliwa jest „ucieczka z teatru gniewu?” Reasumując „Gniew” to ciekawa, skłaniająca do refleksji książka. Oczywiście nie ze wszystkimi sądami autora musimy się zgadzać. Wiele z nich jest – na potrzeby publikacji – mocno uproszczonych i nie oddających całej złożoności rzeczywistości. Jednak lekturę „Gniewu” polecam chociażby z jednego powodu. Dzięki niej możemy podjąć próbę refleksji i odpowiedzi na pytanie, na ile gniew rządzi moim życiem i dyktuje moje wybory (także te polityczne). To może być interesujący eksperyment myślowy. Wojciech Sobański.
Wojtek - awatar Wojtek
ocenił na611 miesięcy temu
Prześniona rewolucja. Ćwiczenie z logiki historycznej Andrzej Leder
Prześniona rewolucja. Ćwiczenie z logiki historycznej
Andrzej Leder
Obiektywizmu tej pozycji ocenić nie mogę, niemniej była to, górnolotnie ujmując, intelektualna uczta. Leder stara się odpowiedzieć na pytanie, które, z moich obserwacji, rzadko kiedy sobie zadajemy - na które wielu znajomych, gdy ich dla testu zaczepnie pytałem, nie było w stanie dokładnie odpowiedzieć - czyli jak w Polsce narodziła się klasa średnia i czemu jej kondycja jest tak kulawa i niepewna, czemu mamy problem z ustaleniem własnej tożsamości i gdzieś tam jesteśmy zawieszeni między ciągłym gonieniem Zachodu i uciekaniem przed Wschodem. Centralną tezą książki jest to, że konstytutywne dla formowania się klasy średniej wydarzenia, w odróżnieniu od krajów o wysokiej samoświadomości typu Francja, nie były udziałem Polaków, tj. wydarzyły się, jak to określa autor, transpasywnie(zmiana zaszła realnie, ale sprawczość była jakby "poza nami": my staliśmy się beneficjentami/przegranymi procesu (zależy jak na to patrzeć),którego nie zrobiliśmy własnymi rękami, więc i nie do końca umiemy go włączyć w sensowną opowieść o sobie. W praktyce dokonało się to, jak pisze Leder, poprzez ręce okupanta niemieckiego, a potem radzieckiego. Stą∂ właśnie “prześniona rewolucja”. 
Wykorzystując narzędzia psychoanalizy autor tłumaczy, jakie zjawiska podświadomości zbiorowej zostały w ten sposób skatalizowane, czytaj: czemu Zagłada, a także późniejsza rewolucja ziemiańska (czyli rozpad dawnego porządku opartego o ziemiaństwo aka szlachtę jako klasę -> wywłaszczenia, przesunięcia własności, reforma rolna i ogólnie demontaż “pańskości" jako realnej struktury społecznej,) pozwoliły na przemianę pola symbolicznego (jedno z Lacanowskich pojęć, których w książce jest bardzo dużo; wszak to właśnie psychoanaliza Lacanowska została tutaj wykorzystana jako teoria krytyczna, btw. może to trochę przytłoczyć, bo jest tego dużo i żeby zrozumieć dobrze książka, trzeba ieć trochę backgroundu) oraz imaginarium Polaków i jak to wpłynęło na to, kim jako naród jesteśmy. Dla mnie pozycja obowiązkowa, o której dużo rozmyślam i która w duży sposób wpłynęła na moje myślenie o tożsamości narodowej oraz o historii i pozycji Polski.
SkogensKonung - awatar SkogensKonung
ocenił na92 miesiące temu
Czarna skóra, białe maski Frantz Fanon
Czarna skóra, białe maski
Frantz Fanon
„Czarna skóra, białe maski” Frantza Fanona to nie tylko klasyk literatury postkolonialnej, ale przede wszystkim bezlitosna wiwisekcja ludzkiej psychiki uwięzionej w kleszczach systemowego rasizmu. Moja ocena 7/10 wynika z ogromnego szacunku dla odwagi intelektualnej autora, przy jednoczesnym uznaniu, że jest to lektura wymagająca, momentami hermetyczna i silnie osadzona w kontekście historycznym lat 50. XX wieku. Fanon, z zawodu psychiatra, nie ogranicza się do powierzchownej krytyki kolonializmu. Schodzi głębiej, analizując, jak biała supremacja „kolonizuje” umysł osoby czarnoskórej. Główna teza książki jest bolesna: w świecie zdominowanym przez białe wzorce, Człowiek Kolonizowany zostaje zmuszony do przywdziania „białej maski” – przyjęcia języka, manier i wartości ciemiężyciela, aby zyskać choć cień uznania. Proces ten prowadzi do tragicznej alienacji; Fanon opisuje to jako stan, w którym jednostka nie jest już sobą, a jednocześnie nigdy nie stanie się w pełni „biała” w oczach rasistowskiego społeczeństwa. Najmocniejszym punktem dzieła jest rozdział poświęcony doświadczeniu przeżywanemu (tzw. l'expérience vécue). Opis momentu, w którym białe dziecko wykrzykuje: „Mamo, patrz, Murzyn!”, stał się fundamentem nowoczesnych studiów nad tożsamością. Fanon mistrzowsko oddaje mechanizm, w którym spojrzenie „Innego” zamraża człowieka w stereotypie, odbierając mu podmiotowość i zamieniając w obiekt. Niestety książka bywa chaotyczna. Fanon miesza rygorystyczną psychoanalizę z poetyckim gniewem, egzystencjalizmem Sartre’a i osobistymi anegdotami. Dla współczesnego czytelnika niektóre fragmenty poświęcone kompleksom seksualnym czy specyficznym relacjom na Antylach mogą wydawać się przestarzałe lub zbyt mocno oparte na Freudowskich schematach, które nie przetrwały próby czasu tak dobrze, jak jego diagnozy społeczne. Styl bywa gęsty, niekiedy wręcz pretensjonalny, co może zniechęcać osoby szukające klarownego wywodu socjologicznego. Mimo tych zastrzeżeń, dzieło Fanona pozostaje porażająco aktualne. W dobie dyskusji o mikroagresjach, przywilejach i kulturowym zawłaszczaniu, „Czarna skóra, białe maski” oferuje fundament pod zrozumienie, dlaczego rany zadane przez historię nie mogą zagoić się bez radykalnej zmiany struktur myślowych. To książka o pragnieniu wolności, która zaczyna się od odrzucenia narzuconych masek. Podsumowując, to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć mechanizmy wykluczenia. Nie jest to książka łatwa ani przyjemna – to krzyk rozpaczy i buntu przełożony na język nauki. Zasługuje na wysoką ocenę za swój proroczy charakter, nawet jeśli jej forma bywa dla współczesnego odbiorcy wyzwaniem. Fanon udowadnia, że prawdziwa dekolonizacja musi dokonać się najpierw wewnątrz nas, a proces ten jest bolesny i pozbawiony łatwych rozwiązań. To fascynujący, choć trudny dokument walki o prawo do bycia po prostu człowiekiem, poza kolorem skóry.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na75 dni temu
Co to jest populizm? Jan-Werner Müller
Co to jest populizm?
Jan-Werner Müller
Sięgnąłem po książkę Müllera po lekturze pierwszego rozdziału 'Społeczeństwa populistów' Sadury i Sierakowskiego, bo ci panowie sporo piszą o populizmie, nie objaśniając, na czym on polega. Zaś ta pozycja, wydana w 2016 r., gdy populizm już był popularny, ale nie odnosił jeszcze takich triumfów, odznacza się jasnością i przejrzystą strukturą. Według autora najważniejszą, definiującą cechą populistycznego polityka jest „roszczenie do wyłącznego reprezentowania prawdziwego narodu.” Przez prawdziwy naród populista rozumie swoich zwolenników, bo, jak to ujął Trump: „reszta ludzi nic nie znaczy”. Ważna jest też konfrontacja z tymi, których się nie uważa za prawdziwy naród: „Polaryzacja nie jest dla populistów problemem – to środek do zachowania władzy.” Innym wyznacznikiem populizmu jest zaciekła krytyka elit, które portretuje się jako skorumpowane i/lub zdegenerowane moralnie. I jeszcze, populiści starają się umoralnić konflikt polityczny tak bardzo, jak to tylko możliwe. Rządy populistów mają kilka charakterystycznych cech: próby przejęcia aparatu państwa, korupcja i masowy klientelizm oraz tłamszenie społeczeństwa obywatelskiego. Przy czym: „Wśród zwolenników populistów korupcja i kolesiostwo nie są uważane za poważne problemy dopóty, dopóki wyglądają na metody stosowane w imieniu moralnych, ciężko pracujących „nas”, a nie zdemoralizowanych czy wprost obcych „ich”.” Rządy populistów podkopują, wręcz demontują demokrację, ale ci panowie (lub panie) raczej nie posuwają się do skrajności: nie kasują wyborów. Dlaczego? Hipoteza Müllera jest taka, że to im się nie opłaca: „z ich punktu widzenia koszty jawnego autorytaryzmu są zwyczajnie zbyt wysokie. Oficjalne zniesienie czy przynajmniej zawieszenie demokracji oznacza radykalne pogorszenie reputacji międzynarodowej.” Pełna zgoda. Ilustruje obficie Müller swoje wywody przykładami z praktyk rządzenia Cháveza, Orbána, Trumpa czy Erdoğana. Ci politycy to można powiedzieć klasycy populizmu. Jest też trochę o Kaczyńskim, ale niewiele, to był w czasie pisania książki bardziej uczeń niż mistrz. Niestety, w temacie walki z populizmem nie proponuje autor zbyt wielu rozwiązań. Pisze jedynie, że nie należy lekceważyć czy wykluczać wyborców populistów – to prowadzi do jeszcze większej polaryzacji i jest wodą na młyn populistycznych polityków. Przeciwnie, zaleca z nimi rozmawiać, co więcej: „Jeśli macie dobre powody, by sądzić, że padli ofiarą niesprawiedliwości, domagajcie się od swego rządu czy partii, by te niesprawiedliwości naprawić.” Dalej: „Tak długo więc, jak populiści trzymają się granic prawa – i nie podżegają do przemocy – pozostali aktorzy polityczni (i ludzie mediów) powinni wejść z nimi w kontakt.” Niemniej: „Rozmawiać z populistami to nie to samo, co mówić jak populiści. Można traktować poważnie problemy, które podnoszą, nie akceptując sposobu, w jaki te problemy definiują.” Łatwo powiedzieć... Nie wyjaśnia także autor jasno przyczyn rosnącej siły populizmu w ostatnich latach, czyżby to był głównie efekt rządów europejskich technokratów, raczej wątpię... Muszę powiedzieć, że książka otworzyła mi oczy na to co się działo u nas w ostatnich latach, to nic nowego, inni już to praktykowali przed nami, tak że spoko. Z drugiej strony pewna bezradność autora w temacie jak sobie radzić z populistami bardzo mnie martwi... To bardzo ciekawa pozycja rozjaśniająca wiele zjawisk z naszej rodzimej sceny politycznej.
almos - awatar almos
ocenił na82 lata temu
Kapitalizm. Historia krótkiego trwania Kacper Pobłocki
Kapitalizm. Historia krótkiego trwania
Kacper Pobłocki
Książka ma już ładnych parę lat, a nadal jest to ciekawy, świeży głos w sprawie kapitalizmu. Niekończące się debaty trwają i trwać nadal będą, ale zazwyczaj z perspektywy ekonomicznej lub socjologicznej. Tymczasem Kacper Pobłocki, antropolog społeczny, podejmuje w próbę opowieści nie tyle o tym, jak wygląda kapitalizm dzisiaj, ale "jakie są jego źródła, jak się rozwijał, co go konstytuuje — praca, przestrzeń, pieniądz — i jakie są jego perspektywy przyszłościowe". Autor stara się oderwać od paradygmatu, wedle którego kapitalizm to system niemal wieczny lub quasi-naturalny, i pokazać, że nie tylko ma określony początek, ale też że jego logika w wielu aspektach może się zmieniać, wyczerpywać lub być poddana krytycznej transformacji. Książka porusza szereg tematów: globalne nierówności, historia pieniądza, kredytu i długu, urbanizacja, zmiany ekonomiczne i społeczne w różnych częściach świata (w tym poza Zachodem),relacje historyczne pomiędzy Europą, Azją, światem arabsko-islamskim. Pobłocki nie tylko opisuje, ale stawia pytania: czy kapitalizm jest zachodniym wynalazkiem, czy też został zapożyczony / stworzony w wielu miejscach niezależnie; kiedy i jak peryferie światowe stały się peryferiami zapośredniczonymi, jak zmieniał się stosunek do pracy, przestrzeni, własności. Już tak zakreślona lista wątków wskazuje, że Pobłocki buduje opowieść bardzo rozległą — geograficznie i czasowo. Od starożytności, przez wieki średnie, rewolucję przemysłową, po współczesność. Włącza przykłady z różnych kontynentów, różnych cywilizacji, co pozwala zobaczyć kapitalizm nie jako jedyną możliwą ścieżkę, ale jako system, który się kształtował w wielu kontekstach. Autor demitologizuje popularne narracje: że modernizacja, miasto, demokracja, nowoczesność to wynalazki Zachodu. Pokazuje, że procesy te miały różne źródła i że Zachód często adaptował, kopiował, przejmował. Stawia też pytanie o teleologię — o to, że historia ma kierunek „zawsze do lepszego”, z Zachodem jako celem. Pobłocki nie zadowala się ogólnikami. Zajmuje się konkretnymi mechanizmami: jak działa pieniądz, kredyt, dług; jak kapitalizm ingeruje w przestrzeń, jak się rozwijała urbanizacja; jak zmieniały się relacje pracy. Autor nie tylko opisuje przeszłość, ale patrzy na teraźniejszość — globalizację, przesunięcie centrum ciężkości w świecie, kryzysy ekonomiczne, nierówności, finansjalizację. Pyta o granice, o możliwe przyszłe scenariusze, o to, co dzieje się dziś z kapitalizmem. To nie tylko historia, ale także socjologiczna, antropologiczna i ekonomiczna refleksja, a szczegółówość niektórych przykładów i zagadnień, powoduje, że książka imponuje rozmiarem. Zachwyca mnie także język tej opowieści - wspaniała, wysmakowana polszczyzna, komunikatywność, umiejętność prowadzenia Czytelnika przez skomplikowane zagadnienia. Tekst nie jest suchy, choć przyznam, że wymaga uwagi i zaangażowania. Niektórym czytelnikom książka może wydać się przytłaczająca — zarówno objętością, jak i tempem, ilością wątków, szczegółów. Liczba przykładów i wątków sprawia, że niektóre części są mniej rozwinięte, bardziej szkicowe, albo że autorowi trudno zachować równowagę między analizą historyczną, teoretyczną, antropologiczną. Niektóre fragmenty mogą wydawać się bardziej ciekawostkowe — mniej centralne względem głównej tezy. Dla czytelnika, który oczekuje zwartej chronologii lub jednego spójnego argumentu, może być to przeszkoda, choć przyznam, że ja uwielbiam takie "erudycyjne" lektury. Przeszkadzało mi natomiast to, że mimo iż autor stara się wyjść poza narracje zachodnie i linearne, czasami wraca do pewnych założeń ‒ np. co do wspólnot/tradycji, co do pojęcia „postępu” albo co do pracy i własności prywatnej jako uniwersalnych kategorii. Książka nie zawsze też dostatecznie zagłębia się w alternatywne formy ekonomiczne, które nie tylko funkcjonowały jako „brak kapitalizmu”, ale miały własną dynamikę spoza logiki cen, kapitalizacji czy własności prywatnej. Pobłocki bazuje też często na założeniach, które wymagają odrzucenia innych możliwych punktów widzenia (np. perspektywa czysto ekonomiczna, marksistowska, postkolonialna). Niemniej to opasłe opus pozwala spojrzeć na kapitalizm z perspektywy globalnej, historycznej i antropologicznej, co często się gubi w narracjach publicystycznych lub ekonomicznych. Książka może zatem wzbogacić debatę polską — szczególnie w kontekście transformacji po 1989 roku, dyskusji o neoliberalizmie, o tym, jak Polska (i inne peryferie) wpasowały się w światowy kapitalizm, z jakim kosztem i z jakimi konsekwencjami. Największą słabością książki jest jej zbytnią rozległość, nierówna gęstość treści i brak jasnych, praktycznych perspektyw działania, ale i tak pozostanie ona jednym z opracowań, które wywaliły mój świat pojęć i zmusiły do gruntownego przemyślenia zastanych wzorców i przekonań.
Telksinoe - awatar Telksinoe
ocenił na86 miesięcy temu
Prywatyzując Polskę. O bobofrutach, wielkim biznesie i restrukturyzacji pracy Elizabeth Dunn
Prywatyzując Polskę. O bobofrutach, wielkim biznesie i restrukturyzacji pracy
Elizabeth Dunn
Wbrew tytułowi Elizabeth Dunn zawęża polską prywatyzację do rzeszowskiego zakładu Alima, który we wczesnych latach dziewięćdziesiątych XX wieku zakupiło amerykańskie przedsiębiorstwo Gerber. Nabycie podkarpackiego podmiotu przez zagranicznego przedsiębiorcę przypomina małżeństwo socjalizmu z kapitalizmem bez większego rozeznania, co do skutków jego zawarcia. Spośród wielu płaszczyzn autorka najmocniej wyeksponowała socjologiczny aspekt przeobrażeń Alimy, czego upatrywać należałoby w okoliczności zatrudnienia w charakterze robotnicy polskiego przedsiębiorstwa. Uczestnictwo w wewnątrzzakładowej codzienności, jak również rozmowy z innymi pracownicami pozwoliły jej zebrać niezbędny materiał badawczy do omówienia transformacji firmy, dla której charakterystyczne pozostają ludzkie dylematy w zakresie uprzedmiotowienia robotników przez amerykańskiego inwestora, a co w kontekście raczkujących koncepcji marketingu niszowego oraz tworzenia zrębów hierarchii stanowisk z bezrefleksyjnie przypisywanymi im cechami, unaocznia złożoność i dogłębność przemian Alimy. Socjalistyczna wizja przedsiębiorstwa jako wspólnego dobra pracowników z poszanowaniem prawa do udziału w dystrybucji dóbr zderza się z kapitalistycznym podejściem o generowaniu zysków, czemu podporządkowano modyfikacje procesów przetwórczych oraz nową organizację wewnątrz zakładu. Rozdźwięk pomiędzy zatrudnionymi osobami, a kadrą kierowniczą nie pozostaje bez wpływu na Gerbera, którego oczekiwania w zakresie dynamicznego przejścia z fordowskiego na innowacyjny schemat zarządzania Alimą napotyka wiele przeszkód z powodu socjalistycznych naleciałości, jakie w mniejszym bądź większym stopniu utrzymywały się w firmie pod koniec ubiegłego stulecia. Elizabeth Dunn zwraca uwagę na zręczne wdrożenie nowego ładu produkcyjnego przez amerykańskiego inwestora oraz jego odbiór przez robotnice. Podobnie jak zakład pracy, przestrzeń książki zdominowały kobiety, co wykorzystano, aby przybliżyć fenomen postrzegania Alimy przez pryzmat wartości rodzinnych, a także przyczyn konkretnych wyobrażeń w tym zakresie. Jedyne zastrzeżenia budzić może objętość publikacji, która zyskałby na rozwinięciu niektórych zagadnień. Niemniej, tekst Elizabeth Dunn spełnia funkcję edukacyjną i zaostrza apetyt na dalsze penetrowanie przestrzeni literackiej w poszukiwaniu pozycji o tematyce polskich transformacji z lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia.
dyrektor_negacja - awatar dyrektor_negacja
oceniła na71 rok temu
Fajny kraj do życia. Rozmowy Michała Sutowskiego Michał Sutowski
Fajny kraj do życia. Rozmowy Michała Sutowskiego
Michał Sutowski
Ciekawa książka. Co prawda zamieszczone w niej wywiady można znaleźć w Krytyce Politycznej, z którą autor jest związany, ale i było przyjemnie przeczytać je w formie papierowej, wydaje mi się, że mocniej się wtedy skupiam na lekturze. A ta jest zaiste pasjonująca. Autor robi naprawdę pogłębione, niedogmatyczne rozmowy z najróżniejszymi ekspertkami i ekspertami (wcale nie tylko lewicowymi). Jest więc o klimacie, transporcie, ochronie zdrowia, edukacji, podatkach, ale też np. wojsku. Każdy wywiad czyta się świetnie i jest potężną pigułą wiedzy. I nawet nie chodzi o to, że ze wszystkim trzeba się od razu zgadzać. O wielu kwestiach warto, a pewnie nawet trzeba dyskutować. Problem w tym, że w naszym kraju zdecydowanie brak tak porządnych debat, a istotnych tematów jest mnóstwo. Książka Sutowskiego spokojnie mogłaby być przyczynkiem do tego, żeby wypracować sensowne rozwiązania w wielu kwestiach. Jeśli tylko ktoś byłby tym zainteresowany. Fajny kraj do życia czyta się niestety jako marzenie. I to też nie takie mega kolorowe, bo jednak rozmówczynie i rozmówcy pokazują całe spektrum problemów i wyzwań, które przed nami stoją i których nie da się zwykle w bardzo prosty sposób rozwiązać. Tym niemniej, jeśli zrealizowalibyśmy chociaż część sugestii, to tak, żylibyśmy w o wiele fajniejszej Polsce. Może kiedyś...
Jędrzej Dudkiewicz - awatar Jędrzej Dudkiewicz
ocenił na85 lat temu

Cytaty z książki W obronie lewicowego populizmu

Więcej
Chantal Mouffe W obronie lewicowego populizmu Zobacz więcej
Chantal Mouffe W obronie lewicowego populizmu Zobacz więcej
Chantal Mouffe W obronie lewicowego populizmu Zobacz więcej
Więcej