rozwińzwiń

Wenus w futrze

Okładka książki Wenus w futrze autorstwa Leopold Sacher-Masoch
Okładka książki Wenus w futrze autorstwa Leopold Sacher-Masoch
Leopold Sacher-Masoch Wydawnictwo: Res Polona klasyka
151 str. 2 godz. 31 min.
Kategoria:
klasyka
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Venus in furs
Data wydania:
1989-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1989-01-01
Liczba stron:
151
Czas czytania
2 godz. 31 min.
Język:
polski
Tłumacz:
Kazimierz Imieliński
Główny bohater wyznaje zakochanej w nim pięknej kobiecie – Wandzie, swoje skryte pragnienia. Marzy o kobiecie idealnej, która będzie okrutnie się z nim obchodzić, bić go i traktować jak niewolnika.
Średnia ocen
5,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wenus w futrze w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Wenus w futrze



1125 1084

Oceny książki Wenus w futrze

Średnia ocen
5,8 / 10
157 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wenus w futrze

avatar
122
49

Na półkach:

Żadna rewelacja. Na całe szczęście jest to krótka pozycja i choć dobrze napisana, to cholernie nurząca. Właściwie w kółko to samo, zaś scen tzw. damsko-męskich jak na lekarstwo. Nie mam pojęcia z czego wynikał swego czasu taki rozgłos tej nad wyraz przeciętnej pozycji literackiej.

Żadna rewelacja. Na całe szczęście jest to krótka pozycja i choć dobrze napisana, to cholernie nurząca. Właściwie w kółko to samo, zaś scen tzw. damsko-męskich jak na lekarstwo. Nie mam pojęcia z czego wynikał swego czasu taki rozgłos tej nad wyraz przeciętnej pozycji literackiej.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
60
2

Na półkach:

Epilog zaprzepaścił potencjał tej pozycji i zrzucił ją z powrotem do kategorii "nowe, nie znałam". Szkoda.

Epilog zaprzepaścił potencjał tej pozycji i zrzucił ją z powrotem do kategorii "nowe, nie znałam". Szkoda.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
95
84

Na półkach:

Każdy znajdzie coś dla siebie. Różne relacje damsko męskie, wyzwolenie kobiet, żałość mężczyzn - wszystko w jednej książce. Na szczęście krótkiej.

Każdy znajdzie coś dla siebie. Różne relacje damsko męskie, wyzwolenie kobiet, żałość mężczyzn - wszystko w jednej książce. Na szczęście krótkiej.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

346 użytkowników ma tytuł Wenus w futrze na półkach głównych
  • 212
  • 127
  • 7
47 użytkowników ma tytuł Wenus w futrze na półkach dodatkowych
  • 23
  • 7
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Wenus w futrze

Inne książki autora

Okładka książki Górski kryształ. Antologia dawnej noweli austriackiej Ludwig Anzengruber, Marie von Ebner-Eschenbach, Karl Emil Franzos, Franz Grillparzer, Friedrich Halm, Hugo von Hofmannsthal, Peter Rosegger, Ferdinand von Saar, Leopold Sacher-Masoch, Arthur Schnitzler, Charles Sealsfield, Adalbert Stifter
Ocena 0,0
Górski kryształ. Antologia dawnej noweli austriackiej Ludwig Anzengruber, Marie von Ebner-Eschenbach, Karl Emil Franzos, Franz Grillparzer, Friedrich Halm, Hugo von Hofmannsthal, Peter Rosegger, Ferdinand von Saar, Leopold Sacher-Masoch, Arthur Schnitzler, Charles Sealsfield, Adalbert Stifter
Leopold Sacher-Masoch
Leopold Sacher-Masoch
Leopold Ritter von Sacher-Masoch, pseud. Charlotte Arand i Zoe von Rodenbach (ur. 27 stycznia 1836 we Lwowie, zm. 9 marca 1895 w Lindheim, obecnie dzielnicy Altenstadt, niedaleko Frankfurtu nad Menem w Hesji w Niemczech) - pisarz, nowelista i dramaturg austriacki, epoki romantyzmu. Prekursor modernizmu, porównywany nieraz do Iwana Turgieniewa[1]. Od jego nazwiska pochodzi termin na określenie zaburzenia seksualnego - masochizm. Sacher-Masoch wsławił się literackim opisem eksperymentu, który zawarł w grudniu 1869 z baronówną Fanny von Pistor, na mocy którego przez sześć miesięcy miał być jej niewolnikiem. Wydana rok później książka o charakterze na pół autobiograficznym, opisująca ten eksperyment, Wenus w futrze, okazała się z miejsca światowym przebojem. Był najstarszym synem dyrektora policji we Lwowie (ówczesnej stolicy Galicji, która od pierwszego rozbioru Polski w 1772 była częścią Cesarstwa Austro-Węgierskiego) i wujem Artura Wolfganga von Sacher-Masoch. Klimat galicyjskiego środowiska ze specyficznym, dużym udziałem żydowskiej społeczności ukształtował na trwałe jego poczucie estetyki. W 1848 przeniósł się do Pragi. Studiował prawo, matematykę i historię w Pradze i w Grazu (Austria),gdzie nauczył się używać języka niemieckiego. Od 1860 był profesorem historii na Uniwersytecie Lwowskim, potem utrzymywał się jedynie z pracy pisarskiej. W 1873 zawarł małżeństwo z Aurorą A. von Rümlein, która pod pseudonimem Wanda von Dunajew również pisała. Oprócz działalności literackiej był także społecznikiem z reformatorskimi ambicjami i zainicjował krótko przed śmiercią Towarzystwo Kształcenia Ludowego Górnej Hesji (Oberhessisches Verein für Volksbildung). W swych utworach wielokrotnie odwoływał się do perwersyjnych aspektów erotyki, poruszał kwestię seksualności kobiet. Treści te trafiały w potrzeby czytelników epoki Zygmunta Freuda, pasowały do ówczesnego ducha czasu i szybko zyskiwały rozgłos. Znaleźć je można w powieści „Rozwiedziona kobieta” (2 tomy, 1870),opowiadaniu „Wenus w futrze” (1890) i nowelach z serii „Historie z rosyjskiego dworu” (1873/1874): „Judith i pasza”, „Niewolnik Tatarów”, „Czarna caryca”, „Pojedynek dam”, „Zdobywczyni dusz”, „Kto umknie Katarzynie?”, „Wąż w raju”, „Człowiek bez przesądów”. źródło: pl.wikipedia.org/wiki/Leopold_von_Sacher-Masoch
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Nikotyna, alkohol, kokaina, peyotl, morfina, eter + Appendix + Niemyte dusze Stanisław Ignacy Witkiewicz
Nikotyna, alkohol, kokaina, peyotl, morfina, eter + Appendix + Niemyte dusze
Stanisław Ignacy Witkiewicz
Będzie to trochę recenzja dwuetapowa, bo i sama książka zawiera w sobie dwa dzieła Witkacego czyli „Nikotyna…” i „Niemyte dusze”. I o ile pierwszy tekst da się lubić, tak drugi, moim zdaniem, jest mocno zdezaktualizowany. Pierwsza część, choć pozornie zachęcająca tytułem, jest tekstem zdecydowanie nastawionym przeciw wymienionym w nim specyfikom. Wychodząc od nikotyny poprzez kolejne autor przedstawia, zazwyczaj na sobie, działanie wybranych substancji i wskazuje ich negatywne strony. Momentami jest to nawet tyrada nastawiona przeciw wszelakim używkom. I tak od prostych nikotyny i alkoholu Witkiewicz opisuje dziwne i ponure wrażenia po zażyciu eteru, abstrakcyjne wizje pejotlowe czy szybkość uzależnienia się od morfiny. Jest też tutaj sporo związków z jego twórczością- Witkiewicz opisuje jak dana substancja wpływa na niego jako artystę, a także opisuje co udało mu się podczas tych seansów stworzyć. Warto również wspomnieć o dodatku, który poświęcony jest higienie i tutaj nie sposób się z Witkiewiczem nie zgodzić mając na uwadze ogólne zasady dbałości o higienę. Choć można odnieść wrażenie, że jak na czas powstania tekstu mogło być to podejście nowoczesne. Pióro w tej części jest zadziorne, moim zdaniem trafia do czytelnika i choć tekst ma już swoje lata nie traci na aktualności. To co złe, złe pozostało, a dzięki autorowi nie musicie próbować na własnej skórze. Co do „Niemytych dusz” jest to rozprawa filozoficzna traktująca o schizofrenii, chorobie dwubiegunowej i psychozach. Jednak tutaj mam wrażenie, że ten tekst mocno się zdezaktualizował. Witkiewicz jako punkt wyjścia rozważań stawia teorię Kretschmera. Związek budowy ciała z ryzykiem zachorowania na np. schizofrenię myślę, że nie jest obecnym trendem w tej dziedzinie. To była lampka alarmowa, bo im dalej w tekst tym ciężej, nudniej. W postrzeganiu chorób psychicznych zmieniło się wiele i myślę, że lepiej sięgnąć po dzieła bardziej współczesne albo klasyków jak Jung czy Kępiński. Ja lekturę tej części zarzuciłem w trakcie. Ciężko mi tutaj wydać jednoznaczny osąd, bo jednak to dwa odrębne utwory w jednym tomie. Jeśli każde potraktujemy osobno to „Nikotyna…” zdecydowanie godna polecenia, a „Niemyte dusze” cóż, moim zdaniem można sobie odpuścić.
maciej__jedynak - awatar maciej__jedynak
ocenił na67 miesięcy temu
Dociekania psa Franz Kafka
Dociekania psa
Franz Kafka
eśli kiedykolwiek będę musiał opowiedzieć komuś, co jest wadą intelektu, zamiast mówić, dam mu tę opowieść. Od pierwszego zdania właściwie mamy tu psychologiczny dramat próby pogodzenia się z samodzielnie narzuconym wygnaniem, nie tyle fizycznym co duchowym. Bo nie chodzi tu wyłącznie o własnoręcznie obrane wycofanie, a o tę nieznośną niemożność obcowania na poziomie podstawowym. Jeśli kiedykolwiek czuliście się nie na miejscu, to jest to opowieść, której może lepiej nie czytać, bo nie przyniesie ukojenia. Za to pomoże nazwać te wszystkie natrętne chwile, które sprawiają, że bez wyraźnej przyczyny odchodzicie z imprezy, że nawet w tłumie już zawsze będziecie obcy, a każda, nawet najbardziej radosna chwila życia będzie wywoływała narratora w waszej głowie, który bezwzględnie przypomni wam, że tu nie pasujecie; że to obraz, w który nigdy się nie wpasujecie. Ale też ten sam głos będzie sprawiał, że zastanowimy się nad oczywistym, będzie podpierał nasze skołatane nerwy i cicho nucił pieśń ukojenia w najgorszych momentach życia. Jest to też opowieść o tym, jak człowiek zatraca się w poszukiwaniu wiedzy i mądrości. Jak zaczyna się wyłącznie niewinnie – od poczucia niedopasowania i zadawania pytań, na które odpowiedzi nikt nie chce znać, lub nie zważa na nie zupełnie. Potem następuje etap drogi, czasami pełnej cudów i dewiacji, czasem wymagającej samotnej wędrówki i przebywania na własnoręcznie wybudowanym pantałyku wiedzy – miejscu, gdzie więcej się myśli niż czuje, a coraz rzadziej rozmawia. A egzystencja sprowadza się do łamania coraz to większych tabu i paradygmatów, tylko po to, by na koniec zdać sobie sprawę, że jedyne, czego tak naprawdę się potrzebuje, to nie tyle uznanie własnej wiedzy a zrozumienie samych mędrców i ich własnej ułomności, która sprawia, że stają się wyłącznie zapatrzonymi w siebie dyletantami. Daje to niesamowicie trudną do wyrażenia zmysłami wolność od wszelkich form, która choć mizerna, stanowi większą wartość niż najbardziej jaskrawe szaty. I może nie dlatego musimy zaakceptować własną samotność, bo jesteśmy niezrozumiani, ale głównie dlatego, że zbyt dobrze rozumiemy siebie.
Klaudiusz Książki-Koniecznej - awatar Klaudiusz Książki-Koniecznej
ocenił na92 miesiące temu
Ameryka Franz Kafka
Ameryka
Franz Kafka
Nie można się bronić, jeśli druga strona nie ma dobrej woli. Autor posiada niezwykłą umiejętność opisywania miejsc i ludzi, których nigdy nie widział. Przykładowo, pisze bardzo żywo i realistycznie o Ameryce, w której nigdy nie był. Albo opisuje bezbłędnie zachowania znane mi z rynku pracy, NFZ czy sądów, chociaż też nigdy ich nie zobaczył. Realistyczność opisów Ameryki można dość łatwo wyjaśnić – książki, fotografie, opisy z ust innych osób. Ale realistyczność tej drugiej części tłumaczy jedynie fakt, że nie umiemy się nadal rozwinąć jako społeczeństwo i powtarzamy te same chore, patologiczne, przemocowe zachowania, które miały miejsce w sumie już sto lat temu (powieść ukazała się w latach 20., ale powstała około 1914 roku). Czytam świeżo po filmie Agnieszki Holland, wszystko mi kołuje w myślach, obrazy latają wewnątrz czaszki i ciężko je poskładać w jakiś sensowny tekst. Uderzyły mnie niesamowite, fotograficzne wręcz opisy miejsc, które pachną znajomo – Metropolis, Portier z Hotelu Atlantic, technokratyczne art deco z Hudsucker Proxy, Patsy jedzący ciastko na schodach albo żarówka młodego Vito Corleone. I to są wszystko wizje późniejsze, więc pytanie czy Ameryka była inspiracją, czy po prostu Kafka jakoś telegraficznie odebrał te prawdziwe obrazy z czyjejś głowy w swojej głowie i opisał? Ale to nie jest po prostu powieść o dawnej Ameryce, to byłoby zbyt normalne i pospolite. Jest więcej, dzieją się rzeczy dziwne, i znowu nie wiemy, czy śnimy, czy to rzeczywistość robi nas w trąbę. W dodatku powieść jest (znów) niedokończona, jak jakaś przeklęta interaktywna zabawa, gdzie samemu trzeba sobie dośpiewać zakończenie. Max Brod mówił, że ostatecznie Teatr Oklahomy miał być szczęśliwym zakończeniem. Ja tego nie kupuję, ta utopia mi pachnie sektą, które w sumie też są mocną częścią Ameryki. I ta sekta złapała Karla w swoje szpony. Prawdziwy tytuł to Der Verschollene, Zaginiony, i tak się właśnie można poczuć w trakcie czytania, jakby się było daleko od domu i bezpieczeństwa. Jest tu całe spektrum emocji, od złości, bezradności, strachu, lęku, frustracji, po momenty tak absurdalne, że w sumie trudno się nie roześmiać. Przykładowo, scena z rzygającym do windy Robinsonem - trochę jak moment w filmie Holland, gdy poważny dyrektor wygłasza peany na cześć instytucji, która jest taka niesamowicie zorganizowana, a tu z sufitu kapie woda do podstawionego na szybko garnka. Odnalazłam się w tych emocjach, odnalazłam się w korytarzach, które nie mają końca ani wyjścia (paradoks chyba, bo w nich raczej człowiek się gubi). Jedyne co mnie rozdrażniło, to wątek z Bruneldą, ale czuję, że gdyby była okazja, by go rozwinąć bardziej, może kryłoby się za nim coś więcej.
Renegi Grene - awatar Renegi Grene
ocenił na83 miesiące temu
Ostatni Mesjasz Peter Wessel Zapffe
Ostatni Mesjasz
Peter Wessel Zapffe
egzystencjalizm somatycznego braku umiaru oraz instrumentalnego ducha a w szczególności - rozumu, esej tragiczny roku 1933... - tragizm świadomości, - ewolucyjna nieadekwatność człowieka, - antynatalizm... *** [...] "Pojawi się człowiek, który jako pierwszy pośród wszystkich odważy się obnażyć swą duszę i wyda ją żywcem na pastwę najskrajniejszej myśli swego rodu, będącej wyrazem samej idei upadku. Człowiek, który pojął życie u jego kosmicznej podstawy i którego cierpienie jest całym cierpieniem Ziemi. Jakież wściekłe okrzyki podniosą się we wszystkich zakątkach Ziemi, domagając się jego tysiąckrotnego uśmiercenia, gdy jego głos, niczym chmura, spowije cały glob i po raz pierwszy i ostatni rozlegnie się jego osobliwe posłanie: – Życie światów jest buzującą rzeką, a życie Ziemi jest bagnem i stagnacją. Znak upadku wypisany jest na waszych czołach jak długo jeszcze będziecie wierzgać przeciwko ościeniowi? Ale istnieje jedno zwycięstwo i jedna korona, jedno zbawienie i jedna odpowiedź. Poznajcie samych siebie bądźcie bezpłodni i pozostawcie Ziemię w ciszy po waszym odejściu. Jak tylko to wyrzekł, rzucili się na niego z producentami smoczków dla dzieci i akuszerkami na czele i pogrzebali go pod swymi pazurami. On jest ostatnim Mesjaszem. Tak jak syn pochodzi z ojca, on sam jest potomkiem łucznika przy wodopoju." *** wpłynął na prace Emila Ciorana https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4930808/na-szczytach-rozpaczy
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na823 dni temu
Sanatorium pod klepsydrą. Wydanie ilustrowane Bruno Schulz
Sanatorium pod klepsydrą. Wydanie ilustrowane
Bruno Schulz
Lubię wkraczać w świat Bruno Schulza. Tam nic nie jest dosłowne, a finezja słów tańczy na stronach jego dzieł niczym niekończąca się metafora. Obcowanie z tajemniczym przesłaniem jego tekstów jest czasem trochę mroczne, ale też i kojące. „Sanatorium…” podobnie jak „Sklepy cynamonowe” mają tego samego narratora, jednak Józef nie jest już dzieckiem, a dorosłym młodzieńcem poszukującym prawdy o życiu człowieka, przemijaniu i śmierci. W opowiadaniach tych nie znajdziecie konkretnej fabuły, ale sieć powiązanych za sobą wątków, które są dla głównego bohatera powrotem do wspomnieć z dzieciństwa, kiedy najważniejszą dla niego postacią był ojciec. Odwiedza go w Sanatorium pod klepsydrą, gdzie czas płynie inaczej, a śmierć się cofa. Wszystko jednak odbywa się poza rzeczywistym czasem, w którym wydarzenia tak jak ich bohaterowie ulegają ciągłym przemianom, a wszechobecny oniryzm powoduje, że wszelkie granice zacierają się tworząc obraz z pogranicza snu. Schulz za pomocą symboli zastanawia się nad upływem czasu i śmiercią. Wraca myślami do swojego rodzinnego miasteczka Drohobycz, które jawi się jako chaos świata, w centrum którego znajduje się jego dom. Tam zachodzą wszystkie ważne zjawiska, które kształtują bohatera. Mamy płynne przejścia miedzy zdarzeniami, które układają się w jedną układankę dającą odpowiedzi na pytania, których poszukuje. Codzienność urasta do rangi mitu, gdzie zwykłe czynności naznaczone są fantastyką i wytłumaczeniem szerszych zjawisk i procesów. Jak to mówią, w każdym szaleństwie jest metoda. Tak i tutaj Bruno Schulz nadał swej wizji kształt i znaczenie, by pewne prawdy oswoić i zrozumieć sens istnienia tworząc przy tym naprawdę dobrą literaturę.
annaczyta - awatar annaczyta
oceniła na102 miesiące temu
Fatalne jaja; Diaboliada Michaił Bułhakow
Fatalne jaja; Diaboliada
Michaił Bułhakow
📖 " Fatalne jaja" "Diabolida" Fatalne jaja" Bułhakow ukończył w październiku 1924 roku, a cztery miesiące później ukazały się w almanachu wydawnictwa "Niedra". Akcja toczy się w przyszłości, w 1928 roku, kiedy to na Związek Radziecki spada plaga potwornych gadów. Jeden z ówczesnych krytyków był zdania, że "jest to pamflet, historia o tym, w jaki sposób dobry pomysł może spowodować rzeczy okropne, jeśli do jego realizacji zabierze się człowiek odważny, ale ciemny i bez wyobraźni". Inni recenzenci wypowiadali się bardziej jasno: " polityczny sens tej utopii jest oczywisty - rewolucja zrodziła "gady", przed którymi może ocalić nas tylko cud w rodzaju osiemnastostopniowego mrozów w sierpniu". I jeszcze - "Fatalne jaja to koniec drogi twórczej Bułhakowa". Opowieść o dziwnym wynalazku profesora Persikowa, człowieka ponad wszystko ceniącego zdrowy rozsądek, pokazuje, że logika nie jest tym, co mogłoby znaleźć zrozumienie u władzy Związku Radzieckiego. W rezultacie na kraj ruszają tłumy straszliwych potworów, niszczących wszystko na swojej drodze. Państwo ratuje z sobie znanych tylko powodów siła wyższa, na nic innego liczyć nie było można. Bułhakow napisał „Diaboliadę” w 1923 roku. Pisarz dość pesymistycznie oceniał jej szanse na publikację, ale się omylił – została wydana rok później. Początkowo krytyka nie zwróciła na nią szczególnej uwagi, ale po wściekłych atakach na sztukę „Dni Turbinów” po sześciu latach przypomniano sobie także to opowiadanie. „Dla Bułhakowa nasza rzeczywistość to faktycznie fantastyczna diaboliada, w której autor nie może istnieć”, pisał jeden z krytyków. Niesamowity, chociaż realny przecież świat sowieckiej biurokracji robił dziwne wrażenie. W tych obu dość krótkich opowiadaniachnauka i absurd oraz humor z groteska ,demoniczny klimat i absurd goniący absurd to według autorów odzwierciedlenie panującego klimatu Związku Radzieckiego. Bardzo dobra lektura ,która polecam !
Aleksandra Malek - awatar Aleksandra Malek
ocenił na85 miesięcy temu

Cytaty z książki Wenus w futrze

Więcej

Kobiety w ogóle są dobre, miłe i szczere - jak ich wielbiciele, ale zarazem złe i przewrotne - jak ich wrogowie.

Kobiety w ogóle są dobre, miłe i szczere - jak ich wielbiciele, ale zarazem złe i przewrotne - jak ich wrogowie.

Leopold Sacher-Masoch Wenus w futrze Zobacz więcej

Mimo postępu cywilizacji kobieta pozostała taka sama, jaka wyszła z rąk Stwórcy: zachowała charakter pierwotny, który objawia się wiernością i zdradą, litością i okrucieństwem, stosownie do warunków, jakie ją otaczają.

Mimo postępu cywilizacji kobieta pozostała taka sama, jaka wyszła z rąk Stwórcy: zachowała charakter pierwotny, który objawia się wiernością...

Rozwiń
Leopold Sacher-Masoch Wenus w futrze Zobacz więcej

Dziękuję za taką wiosnę.

Dziękuję za taką wiosnę.

Leopold Sacher-Masoch Wenus w futrze Zobacz więcej
Więcej