Akame ga Kill! #15

306 str. 5 godz. 6 min.
- Kategoria:
- komiksy
- Format:
- papier
- Cykl:
- Akame ga Kill! (tom 15)
- Tytuł oryginału:
- アカメが斬る!
- Data wydania:
- 2019-12-06
- Data 1. wyd. pol.:
- 2019-12-06
- Liczba stron:
- 306
- Czas czytania
- 5 godz. 6 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788380962903
- Tłumacz:
- Wojciech Gęszczak
Rozpoczyna się rzeź Shikoutazera, ostatecznej broni Imperium. Giną w niej zarówno wrogowie Imperatora, jak i jego podwładni oraz sojusznicy.
Tatsumi usiłuje stawić mu czoła, jednak na drodze bohatera staje sama Esdeath. Czy Akame i jej towarzyszom uda się ją pokonać i ostatecznie obalić Imperium?!
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Akame ga Kill! #15 w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Akame ga Kill! #15
Poznaj innych czytelników
53 użytkowników ma tytuł Akame ga Kill! #15 na półkach głównych- Przeczytane 37
- Chcę przeczytać 16
- Posiadam 23
- Manga 10
- Mangi 6
- Ulubione 5
- Do kupienia 2
- 2020 2
- Zakończone 1
- Fantasy 1


































OPINIE i DYSKUSJE o książce Akame ga Kill! #15
Ocenię cały tytuł jako całość, dlatego moja opinia znajdzie się zarówno pod pierwszym jak i ostatnim tomem.
Tytuł ten bardzo dobrze sprawdza się w roli brutalnego i mrocznego fantasy jak i battle shounena i dostarczył mi dokładnie tego, czego po nim oczekiwałem, a mimo to czegoś mi tu brakowało. Może problemem jest fakt, iż uważam tę historię za przygodę na raz, do której nie ma sensu później wracać, co zresztą po części niechcący potwierdziłem?
Naszym głównym bohaterem jest niejaki Tatsumi i co by o nim nie mówić na samym początku poznajemy go jako typowego protagonistę anime. Jest wesoły, pełen energii, naiwny i niewinny i gdyby nie fakt bycia główną postacią, długo by nie pożył. No ale fabuła popchnęła go w szeregi Night Raid - drużyny zabójców, chcących uleczyć imperium przez wyrwanie z korzeniami toczącą je zgniliznę i korupcję. Oczywiście Tatsumi decyduje się do nich dołączyć. Co bardzo w nim fajne to fakt, że akcje jakie podejmuje i okropności jakich jest świadkiem mają na niego wpływ, zmieniają go. Ciekawym też jest, że mimo dostawania największej ilości czasu ze względu na bycie główną postacią, przez większą część historii nie wystaje przed szereg wśród swoich kompanów; oczywiście w okolicach finału dostaje dość potężnego boosta do mocy, ale do tego momentu inni bohaterowie od niego nie odstają a nawet, według mnie, byliby od Tatsumiego silniejsi, co w tym gatunku chyba nie jest często spotykane.
Pozostali członkowie Night Raid też wypadają pozytywnie. Może i gdyby robić jakiś ranking najlepszych postaci, nawet typowo z mangi i anime, nikt z "Akame ga Kill!" by się w nim nie znalazł, nie można powiedzieć, że są źle napisani. Każdy jest inny, wyróżnia się i można z nimi sympatyzować. Najlepsze są momenty w których spędzają razem czas, śmieją się i sobie dogadzają. Nie tylko czuć w takich chwilach fajnie uchwycone relacje między członkami, ale i czuć, już u mnie nie u bohaterów, takie swego rodzaju napięcie. Za każdym razem gdy się bawili i świętotali ja miałem świadomość, że najprawdopodobniej ostatni raz oglądam ich w takim gronie, w takim składzie.
Tu dochodzimy do ogromnej zalety "Akame ga Kill!" - brak giną. Każda walka, każda sytuacja zagrożenia generowała ogromne napięcie , ponieważ wiązała się z potencjalną utratą jednego z członków Night Raid. I te śmierci działają bardzo dobrze, uderzały we mnie bardzo mocno. Po części też dlatego, że każdy napisany był w taki sposób, by łatwo było go polubić, ale i dlatego, że były one mimo wszystko niespodziewane. Niestety to, co tak dobrze na mnie działało za pierwszym razem, za drugim właściwie po mnie spłynęło. Za pierwszym razem doczytałem do około 10 tomu, po czym z jakiegoś powodu przestałem czytać, pozostałe tomy dokupiłem dużo, dużo później i zacząłem lekturę od początku. Niby logiczne, wiedziałem kto, kiedy i w jaki sposób więc nie wywołało to u mnie takich emocji, ale mimo swojej wiedzy dwa zgony, które bardzo dobrze pamiętałem, ścisnęły mnie za gardło.
Kolejnym mocnym elementem i obowiązkowym punktem każdego szanującego się battle shounena są walki, a te robią robotę nawet przy ponownej lekturze. Są dynamiczne, emocjonujące w związku z tym co napisałem powyżej i bardzo ciekawe za sprawą Teigu, czyli artefaktów, którymi posługują się nasi bohaterowie, a które mają różne, ciekawe zdolności. Zdarzały się pojedyncze kadry w których nie wiedziałem na co patrzę, ale większość pojedynków była czytelna, więc nie przeszkadzało mi to szczególnie.
Co już wypadło gorzej to antagoniści. Ich motywacje zazwyczaj sprowadzały się do tego, że byli po prostu porąbani, aczkolwiek wypadałoby posłużyć się bardziej wulgarnym określeniem do oddania ich zepsucia. W większości przypadków nawet jeśli ktoś miał jakieś motywacje i smutną przeszłość, okazywało się że jest zły głównie dlatego, że ma nie po kolei w głowie. Szkoda, bo nawet w pewnym momencie powstała grupa antagonistów w odpowiedzi na Night Raid i oni są trochę niewykorzystanym potencjałem. Można by z nich zrobić swego rodzaju lustrzane odbicie grupy naszych zabójców - różnorodną i sympatyczną grupę, która mogłaby się z Night Raid w innych okolicznościach zaprzyjaźnić, ale że stoją po przeciwnych stronach barykady muszą się wzajemnie powyżynać. Szkoda, że autor nie poszedł w taką stronę, tym bardziej, że były podwaliny pod taką narrację. Niestety wyszło jak wyszło i finalnie szkoda mi było tylko jednego, dosłownie jednego, antagonisty, pozostali, nawet jeśli okazali się finalnie dobrymi osobami, to coś w ich wątkach po prostu nie zagrało.
Na plus i minus wyróżnia się Esdeath, czyli główna antagonistka. W jej przypadku ta sadystyczna psychoza zdawała się naprawdę działać. Z nią główny problem mam taki, że jest zbyt potężna i to do przesady. Silni antagoniści mi nie przeszkadzają, nawet często wychodzi to na plus bo zmusza bohaterów do wymyślenia jakiegoś planu, ale tutaj... Przeszkadzać mi to tak na poważnie zaczęło od pewnej sceny, w której już ukazane zostało, że nawet całą grupą nikt nie ma z nią szans, a ona jeszcze dostała niedorzecznie potężnego asa w rękawie. Nie wiem, dlaczego aż tak mi to przeszkadzało, może chodziło o to, że jej moc sama z siebie zbyt bardzo górowała nad każdym innym Teigu? Albo o fakt, że nawet w retrospekcjach nie pojawiał się nikt będący dla niej autentycznym zagrożeniem. Bo nawet jeśli już ktoś był dość mocny stawić jej opór, to i tak okazywało się, że nie był nawet bliski zwycięstwa. Na szczęście pomijając aspekty niedorzecznego power level'a, jako postać sama w sobie sprawuje się dobrze. Jej sadyzm, poczucie wyższości i wieczne pragnienie walki fajnie współgrają z momentami, w których pokazywała swoją ludzką stronę. I to nie tak, że w głębi duszy była dobra, ale pojawiały się takie myśli, czy mogłaby przejść na stronę dobra.
Zakończenie mi się nie podobało. Finalna bitwa bardzo fajna, ale jeśli narzekałem na zbyt duży poziom mocy u Esdeath, to bez spoilerów pod sam koniec autora poniosło jeszcze bardziej. Jeszcze mniej chyba podobał mi się happy end i to pomimo, że bardzo lubię historie z dobrym zakończeniem. Po prostu to tutaj nie tyle nie pasuje, co zostało zrobione na siłę, kosztem zepsucia odbioru niektórych scen, które nastąpił wcześniej. Na szczęście pomijając absurdy jakie się działy na koniec, samo zakończenie już po finalnej batalii mi się podobało, uważam je za bardzo dobre zamknięcie historii.
Czy polecam? Tak, jak najbardziej. Pomimo wad, jakie wypisałem, bawiłem się świetnie. Akcja jest dobra, postacie da się lubić i można się zaangażować w ich losy a walk jest pod dostatkiem. No czego chcieć więcej od tego typu tytułu? Od siebie polecam, nawet jeżeli raczej nigdy do tego nie wrócę, chyba że do adaptacji anime, która z tego co widziałem parę urywków drastycznie zmienia parę wątków i kto wie, może naprawia pewne bolączki finału?
Ocenię cały tytuł jako całość, dlatego moja opinia znajdzie się zarówno pod pierwszym jak i ostatnim tomem.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTytuł ten bardzo dobrze sprawdza się w roli brutalnego i mrocznego fantasy jak i battle shounena i dostarczył mi dokładnie tego, czego po nim oczekiwałem, a mimo to czegoś mi tu brakowało. Może problemem jest fakt, iż uważam tę historię za przygodę na raz, do której...
I koniec lania. W świecie pokoju nie ma miejsca na zabójczynię.
Zdziwiło mnie zakończenie ze smokiem, wygląda jak smok, ale w rezultacie smokiem nie jest. Hymm.... manga.. a ok, to nie musi mieć sensu. Ale z tym dzieciakiem to piałam :) oj to było z komedii zaczerpnięte chyba. chi, chi..
Odnośnie "złej królowej lodu", a nie teraz to się chyba "Frozen" nazywa.. W każdym bądź razie Elżunia umarła, widocznie nie samą magią postacie z mang wygrywają. O dziwo, jej totalnego skrzywienia, jakoś tak szkoda mi jej. Mogła się nawrócić. I mieć spokojnie dopisaną końcówkę historii. No, cóż.
Tak szczerze powiedziawszy to się zastanawiam czy to komuś polecić. ??? Bijatyka jest, ale czy ciekawa? Mamy tego pełno, w sensie z gatunku. Jak się komuś nudzi to może sięgnąć. Sobie bym nie poleciła.
I koniec lania. W świecie pokoju nie ma miejsca na zabójczynię.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZdziwiło mnie zakończenie ze smokiem, wygląda jak smok, ale w rezultacie smokiem nie jest. Hymm.... manga.. a ok, to nie musi mieć sensu. Ale z tym dzieciakiem to piałam :) oj to było z komedii zaczerpnięte chyba. chi, chi..
Odnośnie "złej królowej lodu", a nie teraz to się chyba "Frozen" nazywa.. W każdym...
Seria Akame Ga Kill! dobiegła końca, a razem z nią finał brutalnej i krwawej wojny. Rebelia na czele z pozostałymi przy życiu członkami Night Raid stanęła w szranki przeciw potężnemu Imperium oraz przerażającej mocy Teigu (Demon Extract),należącej do kapitan Esdeath.
Jeśli ktoś myślał, że piętnasty tom będzie trzymał poziom czternastej części, to muszę go pozytywnie zaskoczyć. Ostania część znacząco podnosi poprzeczkę, sprawiając, że wydarzenia pozostaną z nami jeszcze długo po zakończeniu serii. Finał jest ciężki, dziwny, miejscami odrażający, pełen wielu smutnych chwil i poświęcenia, na jakie zdobywają się kolejni bohaterowie. Kończąc czternasty tom, ciężko było mi wyobrazić sobie taki rozwój wydarzeń, jaki zaserwował w finałowej części czytelnikom Takahiro.
Mangaka świetnie zakończył wiele wątków w tym ten dotyczący protagonisty Tatsumiego, który chcąc zwyciężyć za wszelką cenę, poświęcił niewyobrażalne wiele. Nie chcąc jednak zdradzać zbyt dużo, wspomnę jeszcze jedynie o Akame, która również postawiła wszystko na jedną kartę. Poza tym z pewnością zaskoczeniem okazał się powrót pewnych bohaterów, jak i emocjonalne więzi, jakie połączyły Night Raid i nie tylko.
Cała recenzja na Wypowiemsie.pl:
http://wypowiemsie.pl/recenzja-akame-ga-kill-15-final/
Seria Akame Ga Kill! dobiegła końca, a razem z nią finał brutalnej i krwawej wojny. Rebelia na czele z pozostałymi przy życiu członkami Night Raid stanęła w szranki przeciw potężnemu Imperium oraz przerażającej mocy Teigu (Demon Extract),należącej do kapitan Esdeath.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeśli ktoś myślał, że piętnasty tom będzie trzymał poziom czternastej części, to muszę go pozytywnie...
Z portfolio wydawnictwa Waneko znika kolejny świetny tytuł, który doczekał się niedawno wydania ostatniego tomiku. Tym razem chodzi o znane i lubiane Akame Ga Kill, które nieprzerwanie od piętnastu tomów, dostarczało czytelnikom masę rozrywki i widowiskowej akcji. Takahiro do spółki z Tashiro przygotowali dla miłośników mangi naprawdę godne zakończenie, które jest świetnym zwieńczeniem tej dynamicznej serii.
Nareszcie po wielu mniejszych i większych potyczkach oraz masie przygotować następuje szturm wojsk rebelianckich na stolicę. Żołnierze podlegli Imperium nie stanowią większego problemu, prawdziwym przeciwnikiem jest oszalała i potężna Esdeath, która dziesiątkuje szeregi rebelii. Jakby tego było mało, Imperator decyduje się na użycie najpotężniejszej broni, która zabija wszystkich na swojej drodze (nawet cywili i sojuszników). Szansę w walce z tak przerażającym orężem ma jedynie Tatsumi, który coraz mocniej zatraca swoje człowieczeństwo. Pozostali przy życiu członkowie Night Raid muszą wspiąć się na wyżyny swoich możliwości, aby wesprzeć sojuszników w ostatecznej potyczce, nawet jeśli będzie to ostatnia rzecz, jaką zrobią. Wszyscy liczą na Akame, którą czeka niebywale ciężkie zdanie wyeliminowania królowej mrozu (Esdeath). Która strona okaże się silniejsza i będzie umieć się poświęcić w celu osiągnięcia końcowego zwycięstwa?
Ostatni tomik serii w wykonaniu twórców to prawdziwy „wielki finał”, w którym czytelnik nie będzie miał ani chwili na nudę. Każda kolejna strona to widowiskowa akcja, która porywa odbiorcę w ekscytującą podróż trwającą ponad 300 stron. Piętnasty tomik mangi to również historia, która pod pewnymi względami różni się od serialowej adaptacji (o ile dobrze pamiętam anime),co dodatkowo powinno zachęcić miłośnika Akame do sięgnięcia po ten tytuł.
Scenariusz stworzony przez Takahiro (mający swoje lepsze i gorsze momenty),starający się jednak połączyć rozrywkową i dynamiczną treść z bardziej złożonymi problemami, dobił do ostatecznej bitwy. Jak na „wielką potyczkę” przystało tempo fabuły ustawione jest tutaj na maksimum, a słowo „akcja” można odmieniać tutaj przez wszystkie możliwe przypadki. Nikt kto lubi dynamiczne komiksy, po przeczytaniu ostatniego tomiku serii nie ma prawa czuć się zawiedziony. Walka, niesamowity klimat i zakończenie wielu wątków w widowiskowym stylu, to główne elementy, które dosłownie wylewają się z kolejnych kadrów komiksu.
Cała recenzja na :
https://gameplay.pl/news.asp?ID=120530
Z portfolio wydawnictwa Waneko znika kolejny świetny tytuł, który doczekał się niedawno wydania ostatniego tomiku. Tym razem chodzi o znane i lubiane Akame Ga Kill, które nieprzerwanie od piętnastu tomów, dostarczało czytelnikom masę rozrywki i widowiskowej akcji. Takahiro do spółki z Tashiro przygotowali dla miłośników mangi naprawdę godne zakończenie, które jest świetnym...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKONIEC AKAME
Wielki finał „Akame ga Kill!” właśnie nadszedł. Początek swojej przygody z tą serią pamiętam, jakby to było wczoraj. Zaczęło się z niepewnością, bo całość brzmiała jak kolejny typowy shounen. Potem okazało się, że to naprawdę dobra seria jest, momentami wręcz bliska rewelacji. A teraz wszystko dobiega końca i to w najgrubszym z dotychczas wydanych, porywającym tomie, który akcją wypakowany jest od pierwszej, do ostatniej strony. I aż żal, że to już koniec, bo zabawa z tą serią była po prostu znakomita.
Ostateczna broń Imperium. Wielka rzeź. Ostatecznie starcie.
Gdy z powodu Shikoutazera giną bez wyjątku wrogowie, jak i poplecznicy Imperium, Tatsumi będzie musiał uporać się z zagrożeniem. Problem w tym, że na jego drodze staje nie kto inny, tylko Esdeath. Na członków Night Raid czeka wielka walka z wrogiem, od wyniku której będzie zależało być albo nie być obecnej władzy, a co za tym idzie także ciemiężonych przez nią ludzi. Kto zwycięży? Jaką cenę zapłacą nasi bohaterowie za to starcie? I czym się ono ostatecznie zakończy?
Całość recenzji na moim blogu: https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2019/12/akame-ga-kill-15-takahiro-tetsuya.html
KONIEC AKAME
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWielki finał „Akame ga Kill!” właśnie nadszedł. Początek swojej przygody z tą serią pamiętam, jakby to było wczoraj. Zaczęło się z niepewnością, bo całość brzmiała jak kolejny typowy shounen. Potem okazało się, że to naprawdę dobra seria jest, momentami wręcz bliska rewelacji. A teraz wszystko dobiega końca i to w najgrubszym z dotychczas wydanych, porywającym...