Klezmerzy 1. Podbój Wschodu
- Kategoria:
- komiksy
- Format:
- papier
- Cykl:
- Klezmerzy (tom 1)
- Tytuł oryginału:
- Klezmer 1. Conquête de I'Est
- Data wydania:
- 2019-08-10
- Data 1. wyd. pol.:
- 2009-07-01
- Liczba stron:
- 144
- Czas czytania
- 2 godz. 24 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788366128217
- Tłumacz:
- Katarzyna Koła-Bielawska
Poznajcie Noé Davidovitcha, Barona Tyłka Swego, i towarzyszącą mu wyjątkową grupę muzyków: Havę, która opuszcza swą rodzinną wieś, by wyruszyć jego śladem; Yaakova, którego rabin wyrzuca z jesziwy, choć ten jest jego najlepszym uczniem; Vincenzo, lunatyka i doskonałego skrzypka oraz Tchokolę, Cygana, który zbiegł przed pewną śmiercią z rąk Kozaków.
Wszyscy oni spotykają się na kartach komiksu „Klezmerzy. Podbój wschodu”, pierwszego tomu serii Joanna Sfara. Twórca słynnego „Kota rabina” tym razem umieszcza akcję przed II wojną światową w Europie Wschodniej. W brawurowym stylu snuje barwną, zabawną i wzruszającą opowieść o muzykach, którzy wędrują od jednego sztetla do drugiego. Nie bacząc na przeciwności losu, szukają kolejnego wesela, bar micwy bądź zwykłej popijawy, by grać i zarobić trochę grosza.
Sfar czerpiąc z opowiadań Isaaca Bashevisa Singera, żydowskich podań, a także z malarstwa Marca Chagalla, nie tylko odtwarza atmosferę świata, który już nie istnieje, ale także nieustannie zaskakuje. Jego „Klezmerzy” to komiks jednocześnie zabawny i pełen tragicznych wydarzeń, optymistyczny i smutny, czuły i okrutny. Jest tylko jeden twórca, który z takiej szalonej mozaiki nastrojów jest w stanie stworzyć spójną i wciągającą bez reszty opowieść. Jest nim Joann Sfar.
Kup Klezmerzy 1. Podbój Wschodu w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Klezmerzy 1. Podbój Wschodu
W 35 numerze „Widnokręgu: tygodniku społeczno-kulturalnym”, stanowiącym załącznik do Nowin Rzeszowskich z dnia 28 sierpnia 1971 roku, na stronie 8 czytamy „P. Herbert Hardy sprzedawca mebli w angielskim mieście Derby, postanowił obejść prawa brytyjskie zabraniające sprzedaży mebli w niedzielę. Jeśli obecnie jakiś klient pragnie zakupić u P. Hardy’ego np. kredens, to P. Hardy sprzedaje mu pęczek marchwi, za cenę kredensu. Kredens natomiast stanowi w tej transakcji podatek reklamowy”. Moja refleksja po przeczytaniu tego artykułu jest następująca: ludzie kombinowali, kombinują i kombinować będą zawsze, jeśli w grę wchodzą pieniądze. Nie innego zdania jest Joann Sfar, francuski rysownik, scenarzysta komiksowy i reżyser filmowy, urodzony dokładnie 28 sierpnia 1971 roku (w dniu wydania 35 numeru „Widnokręgu”), który w swojej serii „Klezmerzy”, portretuje nam losy kilku bohaterów, usilnie starających przetrwać, dzięki muzyce. Oryginalna wersja „Klezmerów” wydana została w pięciu albumach. Polscy czytelnicy dzięki Kulturze Gniewu, mają obecnie możliwość zapoznać się z dwoma pierwszymi tomami – „Podbój Wschodu” oraz „Wszystkiego najlepszego, Scyllo”. Rzecz dzieje się jeszcze przed wybuchem II wojny światowej. W małych historiach poznajemy dzieje pięciu bohaterów, których na końcu pierwszej części komiksu los połączy w jeden szalony zespół. Noé Davidovitch, cudem ocalały z kozackiej rzezi, gra na harmonijce. Na pewnym weselu, na którym występuje jako muzyk, poznaje piękną Havę, kobietę nie tylko urodziwą, lecz także obdarzoną czystym, mocnym i melodyjnym głosem. Yaakova i Vincenta łączy podobne fatum – wygnanie za kradzież. Zbuntowani i bezdomni podejmą się każdej misji, byleby przetrwać. Nie odmówią nawet gry na skrzypcach. W drużynie pojawi się też Tchokola – Cygan uratowany ze stryczka. Ścieżki wszystkich bohaterów wieść będą do Odessy, gdzie na dworze nieznanej im seniorki, spędzą szaloną noc pełną muzyki, wspomnień, niekończących się mrocznych dialogów i pachnących erotyzmem kąpieli (to już w drugim albumie). U Sfara wszystko musi być na swój sposób specyficzne. Zaczyna się od rwanej i anegdotycznej narracji, pełnej inspiracji opowiadaniami Isaaca Bashevisa Singera i żydowskimi podaniami (ot chociażby historia o stryczku). Dużo tu historii, namiętności, a także życiowej mądrości. W parze z tą łamaną frazą idzie sposób jej przekazu – koślawe, jakby odręczne pismo tylko podkreśla codzienny wymiar przedstawionych historii, jakby opowiadanych na szybko, spisywanych nocami przy świetle lampy. Jest jeszcze muzyka, żydowskie i germańskie teksty, często zapełniające kilka stron albumu. To scenariuszowe szaleństwo, jego dynamikę i przepych podkreśla warstwa wizualna. Choć właściwie w tym względzie zaskoczeń jest mimo wszystko nieco mniej. Fani komiksów doskonale znający „Profesora Bella” czy „Kota rabina” z miejsca rozpoznają charakterystyczny styl Sfara. Fransuski ilustrator nieustannie poszukuje różnorodnych metod przedstawienia światła. Tworzy liczne żółcienie, róże i pomarańczowe lub niebieskie odcienie, które lepiej przykuwają wzrok, niż biel kartki. Jego rysunki stają się nieustającym dialogiem między ciepłym tłem i zimnym pociągnięciem akwareli (lub odwrotnie). Te niekiedy bliskie karykaturze obrazy, mimo mrocznej tonacji, skrzą się feerią barw. Właściwie trudno mówić tu o jakimś jednym stylu malarskim. W tych ilustracjach widać cechy surrealizmu, impresjonizmu i sztuki naiwnej. Momentami wygląda to na nieporadną kreskę dziecka, kiedy indziej dostrzegamy kunszt Marca Chagalla (nawiasem mówiąc muzeum Chagalla mieści się w Nicei – mieście narodzin Sfara). Autor nie zajmuje się niuansami i szczegółami, mało interesują go prawa perspektywy i mimika. Mimo to strona graficzna albumu skrzy się emocjami i spójną mozaikowością, doskonale oddającą dawne realia. W „Klezmerach” trudno się nie zakochać. To taki komiks, gdzie prawda i trudna rzeczywistość, mieszać się będą z oniryzmem i legendami. Wszystko podane z iście malarskim zacięciem, uzupełnione czarnym humorem i wyjaśnieniami, zawartymi już po całej opowieści. W sumie wesołą gromadkę Sfara po lekturze dwu albumów można traktować jak osobliwą rodzinę, która pojawia się w różnych kontekstach, odmiennych opowieściach, z którą zawsze miło się zobaczyć. Chociażby po to, żeby ‘wysłuchać’ świetnej muzyki, czy oczyma wyobraźni ujrzeć bujne, kobiece kształty, biorącej kąpiel Havy. Czekam na ciąg dalszy! Recenzja ukazała się pod adresem http://melancholiacodziennosci.blogspot.com/2019/10/recenzja-klezmerzy-t-i-i-ii-joann-sfar.html
Oceny książki Klezmerzy 1. Podbój Wschodu
Poznaj innych czytelników
135 użytkowników ma tytuł Klezmerzy 1. Podbój Wschodu na półkach głównych- Przeczytane 99
- Chcę przeczytać 34
- Teraz czytam 2
- Posiadam 25
- Komiksy 15
- Komiks 10
- Ulubione 3
- 2019 2
- 2024 2
- Tematyka Żydowska 2
Tagi i tematy do książki Klezmerzy 1. Podbój Wschodu
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Klezmerzy 1. Podbój Wschodu
Opowiadanie faktów, takich, jakie miały miejsce, jest tak obrzydliwe, że powinno się tego zakazać. Wymyślam dla Ciebie opowieść, to najmniejsza z możliwych uprzejmości.
Opinia
Ocena całej serii:
Niesamowity to komiks.
A któż by się spodziewał. Komiks o barwnej grupie żydowskich muzykantów (klezmerów właśnie, jakby ktoś nie wiedział, jako i ja nie wiedziałem) trafiających w przedwojennych latach do Odessy. W zasadzie nie wiadomo czego się spodziewać.
Przede wszystkim Joann Sfar jest fenomenalnym gawędziarzem, a wizualnie tworzy absolutnie wyjątkowy, swój świat. Ciężko ten całokształt do czegoś porównać, wszystkie elementy medium funkcjonują tu w pełnej symbiozie, ale jest to jednocześnie komiks inny od wszystkich pozostałych i tworzący swoją własną estetykę, swój własny język wewnątrz tego medium.
Jego kolor, rytm, odręczne pismo, realizm i brutalność zmieszana z magiczną, oniryczną wręcz poetyką i trudną do opisania płynnością są czymś, czego czytelnik się uczy, z czasem coraz lepiej rozumie i coraz dosadniej jest w stanie docenić.
Przedstawiony tu świat to świat, w którym życie jest trudne. Żeby przeżyć, trzeba się uprzeć. Rozpychać łokciami. Być sobą najbardziej jak się da. Jednocześnie jest tu niewiarygodnie zmysłowo; nie znam chyba komiksu który tak działa na wszystkie zmysły po kolei.
Czasem jest to totalny chaos, dzikie majaki, zmieniający się narrator, ale u podstaw tego wszystkiego leży głęboka szczerość, której trzeba dać się ponieść.
“Klezmerzy” zabierają daleko i łamią serce.
Do tego dochodzą fantastyczne notatki autora kończące prawie każdy tomik, które czytałem z wypiekami na twarzy niezależne od tego czy dotyczyły technicznych rozważań nad akwarelami, czy trudów ludności żydowskiej.
Żeby nie było, były tomy które mnie zachwycały od początku do końca, a i takie które mnie kompletnie zgubiły i się ze mną minęły. Nie miałem też poczucia konkluzji i pełnej satysfakcji, ale mimo to jest to rzecz niesamowicie wyrazista, piękna i być może dopiero do odkrycia w pełni przy kolejnych lekturach.
Zachwyt!
Po więcej recenzji zapraszam na Instagram: @traczytanko
Ocena całej serii:
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiesamowity to komiks.
A któż by się spodziewał. Komiks o barwnej grupie żydowskich muzykantów (klezmerów właśnie, jakby ktoś nie wiedział, jako i ja nie wiedziałem) trafiających w przedwojennych latach do Odessy. W zasadzie nie wiadomo czego się spodziewać.
Przede wszystkim Joann Sfar jest fenomenalnym gawędziarzem, a wizualnie tworzy absolutnie...