Wszyscy kłamią. Big data, nowe dane i wszystko, co Internet może nam powiedzieć o tym, kim naprawdę jesteśmy

Okładka książki Wszyscy kłamią. Big data, nowe dane i wszystko, co Internet może nam powiedzieć o tym, kim naprawdę jesteśmy autorstwa Seth Stephens-Davidowitz
Okładka książki Wszyscy kłamią. Big data, nowe dane i wszystko, co Internet może nam powiedzieć o tym, kim naprawdę jesteśmy autorstwa Seth Stephens-Davidowitz
Seth Stephens-Davidowitz Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie popularnonaukowa
402 str. 6 godz. 42 min.
Kategoria:
popularnonaukowa
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Everybody Lies: Big Data, New Data, and What the Internet Can Tell Us About Who We Really Are
Data wydania:
2019-10-30
Data 1. wyd. pol.:
2019-10-30
Data 1. wydania:
2017-05-09
Liczba stron:
402
Czas czytania
6 godz. 42 min.
Język:
polski
ISBN:
9788308069516
Tłumacz:
Maciej Świerkocki
Oto człowiek! Wszystko, czego wolelibyście nie wiedzieć o sobie i innych.

Serum prawdy – niepotrzebne, konfesjonały – do lamusa, wykrywacze kłamstw – na śmietnik historii! Jest jedno miejsce, gdzie ludzie są – przynajmniej na ogół – absolutnie szczerzy: okno wyszukiwarki.

Seth Stephens-Davidowitz, filozof i doktor ekonomii, były pracownik Google’a, przeanalizował dane z wyszukiwań internetowych dotyczących między innymi rasizmu, depresji, wykorzystywania nieletnich, poczucia humoru czy preferencji seksualnych. Owocem tych badań jest książka Wszyscy kłamią – bestseller „New York Timesa” i „Wall Street Journal”, Książka Roku według „The Economist” i „Business Insider”.

Jak często ludzie NAPRAWDĘ uprawiają seks?
Co należy mówić na pierwszej randce, żeby nie stracić szans na drugą?
Ilu naprawdę jest rasistów w Ameryce?
Czy Freud ściemniał?
Czy rodzice inaczej traktują synów, a inaczej córki?
Jaki procent mężczyzn to geje?

Znaczna część z tego, co dotychczas myśleliśmy o ludziach, to fałsz, twierdzi Stephens-Davidowitz. Powód? Ludzie kłamią – w kwestionariuszach i rozmowach. Okłamują przyjaciół, kochanków, lekarzy i samych siebie.

Dziś nie musimy już jednak opierać się wyłącznie na deklaracjach ankietowanych. Dane z Internetu – ślady informacji, które miliardy ludzi zostawiają w Google, mediach społecznościowych, serwisach randkowych, a nawet na stronach pornograficznych – wreszcie pokazują nagą prawdę. Możemy teraz dowiedzieć się, co ludzie naprawdę myślą i czego pragną.

Wnioski? Mogą rozśmieszyć, zszokować albo głęboko zaniepokoić. Z całą pewnością jednak skłonią do refleksji nad tym, kim jest człowiek początku XXI wieku.
Średnia ocen
6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wszyscy kłamią. Big data, nowe dane i wszystko, co Internet może nam powiedzieć o tym, kim naprawdę jesteśmy w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Wszyscy kłamią. Big data, nowe dane i wszystko, co Internet może nam powiedzieć o tym, kim naprawdę jesteśmy i



1955
14
299

Opinia społeczności książki Wszyscy kłamią. Big data, nowe dane i wszystko, co Internet może nam powiedzieć o tym, kim naprawdę jesteśmyi



Książki 567 Opinie 537

Oceny książki Wszyscy kłamią. Big data, nowe dane i wszystko, co Internet może nam powiedzieć o tym, kim naprawdę jesteśmy

Średnia ocen
6,6 / 10
833 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Wszyscy kłamią. Big data, nowe dane i wszystko, co Internet może nam powiedzieć o tym, kim naprawdę jesteśmy

avatar
72
26

Na półkach: , ,

Książka Wszyscy kłamią Setha Stephensa-Davidowitza przeleżała na półce dwa lata, zanim w końcu po nią sięgnąłem i uważam za cud, że dotrwałem do końca. Część rozdziałów była całkiem ciekawa, ale im dalej, tym bardziej mnie męczyła. Zdecydowanie zbyt rozwleczona i momentami żmudna. Dla mnie za dużo jak na jedną książkę. Mam też spore wątpliwości, czy naprawdę aż tak łatwo da się analizować to, co ludzie wpisują w Google.

Książka Wszyscy kłamią Setha Stephensa-Davidowitza przeleżała na półce dwa lata, zanim w końcu po nią sięgnąłem i uważam za cud, że dotrwałem do końca. Część rozdziałów była całkiem ciekawa, ale im dalej, tym bardziej mnie męczyła. Zdecydowanie zbyt rozwleczona i momentami żmudna. Dla mnie za dużo jak na jedną książkę. Mam też spore wątpliwości, czy naprawdę aż tak łatwo da...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
134
87

Na półkach:

książka o możliwościach analiz danych statystycznych. Dość nudna, choć pokazująca, że ludzie zwykle nie podają prawdy w ankietach. Ale i o tym jak z wielu danych można - mimo tego wyciągnąć prawdziwe wnioski.

książka o możliwościach analiz danych statystycznych. Dość nudna, choć pokazująca, że ludzie zwykle nie podają prawdy w ankietach. Ale i o tym jak z wielu danych można - mimo tego wyciągnąć prawdziwe wnioski.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
149
14

Na półkach:

Książka o danych którymi się nie chcemy dzielić wprost ale które przekazujemy poprzez niby anonimowe korzystanie z Internetu. Ciekawe spojrzenie, ale jest przegadana i chaotyczna- to zbiór ciekawostek i luźnych obserwacji przeplatanych wyjaśnieniami czym jest big data.

Książka o danych którymi się nie chcemy dzielić wprost ale które przekazujemy poprzez niby anonimowe korzystanie z Internetu. Ciekawe spojrzenie, ale jest przegadana i chaotyczna- to zbiór ciekawostek i luźnych obserwacji przeplatanych wyjaśnieniami czym jest big data.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2523 użytkowników ma tytuł Wszyscy kłamią. Big data, nowe dane i wszystko, co Internet może nam powiedzieć o tym, kim naprawdę jesteśmy na półkach głównych
  • 1 479
  • 996
  • 48
252 użytkowników ma tytuł Wszyscy kłamią. Big data, nowe dane i wszystko, co Internet może nam powiedzieć o tym, kim naprawdę jesteśmy na półkach dodatkowych
  • 116
  • 29
  • 24
  • 21
  • 21
  • 21
  • 20

Tagi i tematy do książki Wszyscy kłamią. Big data, nowe dane i wszystko, co Internet może nam powiedzieć o tym, kim naprawdę jesteśmy

Inne książki autora

Seth Stephens-Davidowitz
Seth Stephens-Davidowitz
Seth Stephens-Davidowitz is a New York Times op-ed contributor, a visiting lecturer at The Wharton School, and a former Google data scientist. He received a BA in philosophy from Stanford, where he graduated Phi Beta Kappa, and a PhD in economics from Harvard. His research—which uses new, big data sources to uncover hidden behaviors and attitudes—has appeared in the Journal of Public Economics and other prestigious publications. He lives in New York City.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Wszyscy kłamią. Big data, nowe dane i wszystko, co Internet może nam powiedzieć o tym, kim naprawdę jesteśmy przeczytali również

Jak rozmawiać z nieznajomymi. Co powinniśmy wiedzieć o ludziach, o których nic nie wiemy Malcolm Gladwell
Jak rozmawiać z nieznajomymi. Co powinniśmy wiedzieć o ludziach, o których nic nie wiemy
Malcolm Gladwell
Przemówiła do mnie. Mało książek czytam, i rzadko mnie wciągają, ale tutaj to się działo, więc daję 8. Trochę z tego, co (i jak) zapamiętałem: - "default to truth" (prawda domyślna) - "on/ona? Na pewno nie! W życiu!" Niemal wszyscy ludzie zakładają, że dany autorytet czy szanowana osoba/osoby z ich otoczenia nie może popełnić przestępstwa/świadomie nimi manipulować. Nie kierują się prostym rachunkiem, co przemawia za, a co przeciw, kiedy pojawiają się podejrzenia lub ewidentne "czerwone flagi", lecz racjonalizują do samego końca i zmieniają o niej/o nich zdanie dopiero wtedy, gdy masa dowodowa stanie się przytłaczająca - nie jesteśmy tak wprawieni w rozpracowywaniu ludzi po ich mimice, mowie ciała czy sposobie bycia i zachowaniu, jak nam się wydaje. Zgadywanie, jakie emocje przeżywają ludzie idzie nam świetnie, gdy oglądamy sitcomy typu "Przyjaciele", ale rzeczywistość wygląda inaczej - "coupling" (sprzężenie) - tutaj nasuwa się powiedzenie "okazja czyni złodzieja", aczkolwiek w książce byłoby to raczej "okazja czyni samobójcę" - Autor używa statystyk, by wskazać na to, że bez odpowiednich okoliczności pewne ludzkie zachowania po prostu nie wystąpią. Drobna zmiana może im zapobiec i wcale nie sprawi to, że człowiek "jak chce, to i tak to zrobi" innym sposobem. - człowiekowi może urwać się film nawet na kilka dni, w czasie których będzie normalnie funkcjonował i nikt nawet może się nie zorientować. Interesujący rozdział poświęcony działaniu alkoholu, jak i poczytalności sprawców gwałtu. W jednym miejscu miałem niezgodę na to, co pisał autor - fragment, gdzie pada swego rodzaju apel do mężczyzn, że powinni być świadomi, do czego mogą być zdolni "pod wpływem" (czytałem w oryginalne, nie wiem, jak to opisano w polskim wydaniu). W świetle przedstawionego w książce przyładu narzuca się druga strona tego samego- że to samo ostrzeżenie można przedstawić kobietom. Jeśli pijani mężczyźni, na imprezach, gdzie wszyscy piją na umór, mogą inicjować zbliżenie, odczytawszy zachowanie, jej słowną aprobatę i/lub brak wyrażenia sprzeciwu kobiety wobec jego poczynań jako zgodę (w czasie kiedy oboje "nie są sobą" przez alkohol),a później być posądzeni przez nie o gwałt, to czy nie powinno się również apelować do kobiet, że jeśli będą doprowadzać się do takiego stanu w takich okolicznościach to są temu współwinne?
chłopak_z_osiedla - awatar chłopak_z_osiedla
oceniła na88 miesięcy temu
Więźniowie geografii. Nowe wyzwania Tim Marshall
Więźniowie geografii. Nowe wyzwania
Tim Marshall
Oto książka, która bierze mapę świata, rozkłada ją na stole i mówi: „spójrz jeszcze raz - polityka to w dużej mierze geografia”. Tim Marshall w Więźniowie geografii, czyli wszystko, co chciałbyś wiedzieć o globalnej polityce nie czaruje: pokazuje, jak góry, pustynie, rzeki, dostęp do mórz i surowców wciąż dyktują granice ambicji państw. Bez akademickiej waty, za to z porządną dawką zdrowego rozsądku. I tak — pozwólcie, że zapytam: • Dlaczego mimo incydentów granicznych nie dochodzi do pełnoskalowej wojny między Indiami a Chinami? • Dlaczego (i jak) Chińczycy inwestują w Afryce? • Skąd odwieczna „kosa” Chile–Boliwia o dostęp do morza? • Falklandy/Malwiny 1982: czemu wojna była tak zaciekła — i dlaczego dziś Brytyjczycy mogliby ją przegrać? A co to w ogóle jest „głębia strategiczna”, o której tyle się mówi? Odpowiedzi są w książce - i nie są to odpowiedzi z teflonu. Marshall prowadzi czytelnika po kontynentach jak po planszy ryzyka: punkt po punkcie tłumaczy, co można, a czego się nie da przeskoczyć, choćby politycy udawali, że potrafią. Najmocniejsze rozdziały? Rosja i Chiny - klarowne, konkretne, bez łatwych pocieszeń. Afryka - świetne wprowadzenie do tematu surowców, infrastruktury i „dlaczego Pekin tak się stara”. Ameryka Południowa - najlepiej widać to na przykładzie Boliwii - brak dostępu do morza po wojnie z Chile ukształtował jej politykę i wyobraźnię narodową na pokolenia. Styl Marshalla jest reporterski, przystępny i - co ważne - syntetyczny. Zdarza mu się uprościć, czasem za ostro skroić tezę pod mapę, ale to cena przejrzystości. Jeśli ktoś szuka akademickiego aparatu i przypisów po horyzont - to nie tutaj. Jeśli jednak chcesz zrozumieć, dlaczego państwa robią to, co robią, i mieć narzędzia do czytania nagłówków bez paniki - to jest właściwy adres. Krótko: świetna, użyteczna, do czytania z atlasem pod ręką. A odpowiedzi na powyższe pytania? Są. I wcale nie są oczywiste.
Estepono - awatar Estepono
ocenił na91 miesiąc temu
Pamięć nieulotna Edward Snowden
Pamięć nieulotna
Edward Snowden
Czy w 2026 roku, lat kilkanaście po “aferze Snowdena” jest jeszcze sens, by czytać jego biografię? Okazuje się, że jak najbardziej tak! Jest oczywistą oczywistością, że władze amerykańskie będą starały się zdyskredytować i i oczernić osobę, która ujawnia ich tajemnice. Sposób zawsze się znajdzie, bo nikt nie jest krystalicznie czysty. Tak samo jak oczywiste jest, że w reakcjach na tego typu książki zawsze, ale to zawsze pojawiają się oskarżenia o to, że są one “próbą wybielenia” bohatera. Brak zaufania jest w sumie zrozumiały. Dokładnie tak jak Snowden napisał w książce: wystarczy wskazać palcem na mapę. Już sam fakt przebywania w Rosji wystarcza, by podważyć jakąkolwiek wiarygodność. Nieważne, że w tę sytuację wepchnął go jego własny kraj (i może właśnie o to chodziło). Ileż to więc osób, siedząc w kapciach przed swoim komputerem, nie zastanawiających się nawet nad zakwestionowaniem istniejącego systemu i nie odróżniających powszechnej inwigilacji od faktycznej działalności wywiadowczej, ocenia Edwarda Snowdena, dywagując czy jest on bohaterem, czy zdrajcą. Do tego dołączają sugestie graniczące z pewnością, że jest rosyjskim szpiegiem. Chciał bronić demokracji i przestrzegania prawa gwarantowanego konstytucją, w tym prawa do prywatności i wolności - i dlatego sprzedał się Rosjanom. No tak, to ma sens. Tak samo jak to, że w wyniku tego stracił wszystko: pracę, rodzinę, całe swoje dotychczasowe wygodne i dostatnie życie. Zastanówmy się też, ilu z nas byłoby skłonnych rzucić wszystko w obronie własnych ideałów i w trosce o interes społeczny - a ilu z nas jest właśnie takimi trybikami w maszynie, zgorzkniałymi cynikami, wiedzącymi, że służą złemu panu, ale “mającymi to w d…e”? No właśnie. I co byś zrobił/a, gdybyś utknął w putinowskiej Rosji? Fakt, że Snowden od lat przebywa w Rosji i uzyskał już nawet rosyjskie obywatelstwo (w 2022 roku, książkę wydano w roku 2019) - faktycznie brzmi jednak słabo. Interesujące jest czemu Rosja, niesłynąca przecież z łagodności w stosunku do tych, którzy przeciwstawiają się władzom, chroni tego amerykańskiego dysydenta. Na pewno nie jest to czarno-biała sytuacja. Tragedia Edwarda Snowdena polega nie tylko na tym, że trafił z deszczu pod rynnę. Abstrahując nawet od tego, czy obecnie Snowden ma coś wspólnego ze szpiegowaniem na rzecz Rosji, to wszystko to, co zrobił poszło jak krew w piach. Chciał przekazać coś ważnego ludziom, tymczasem my to zignorowaliśmy. Bo wszystko to, o czym Snowden pisze - o tym, jak funkcjonuje internet, jak pozyskiwane są dane i jak masowa (i celowa) jest inwigilacja nas wszystkich - to prawda i to wszystko jest cholernie aktualne. Bo czy rządy przestały nas inwigilować (w szczególności rząd USA, żeby nie wspomnieć państw niedemokratycznych)? Nie, a ta inwigilacja wznosi się na coraz to wyższy poziom dzięki AI. A większość z nas wzrusza ramionami. Czy kogokolwiek jeszcze treść tej książki szokuje? Wszystko to wyraża jedna z opinii: "Tak naprawdę nie dowiedziałam się niczego nowego. Liczyłam na jakieś tajemnice, coś szokującego... a dostałam informację, że jesteśmy inwigilowani. Wow, serio?" No właśnie. Łatwo powiedzieć w 2026, ale czy było to takie oczywiste zanim Snowden to ujawnił? Co gorsza, czy nas to niepokoi? Skoro twierdzimy, że to dla nas nic nowego, a mimo to nie przejmujemy się tym - jak to o nas świadczy? Wiemy też, że zbierają dane o nas prywatne firmy, które następnie dane te monetyzują. "ludzie, okazujecie oburzenie w przypadku działań aparatu państwowego, jednocześnie dobrowolnie oddając swoje dane Facebookowi." I to ma być argument? Tylko co jest groźniejsze: inwigilacja ze strony prywatnych firm, czy państwa? Bo ten argument mógłby być skuteczny tylko przy założeniu, że państwo jest "dobre" i działa w interesie obywatela. Niestety to nigdy nie jest pewne. Wielu z nas powie, że “nie ma nic do ukrycia” - i ten argument też Snowden rozbraja. Bo to, czy masz coś do ukrycia, czy nie, to oceni twój rzęd, a nie ty - a nie jesteś w stanie przewidzieć, kto przejmie władzę w przyszłości i jakie będą kryteria tej oceny. Nie chodzi zresztą o to, czy ma się coś do ukrycia, czy nie, ale o zasady: o to, że państwo nie ma prawa szpiegować obywateli “na wszelki wypadek”. Wszyscy powinniśmy to wiedzieć, bo "Rok 1984" jest historią powszechnie znaną. A jednak okazuje się, że dziś powszechnie o tym zapominamy. I wreszcie - czy w 2026 roku, kiedy USA oficjalnie porzuciły maskę światowego policjanta, na rzecz raczej światowego pirata - czy ktoś jeszcze wierzy w dobre intencje tego kraju??? Kraju, w którym demokracja umiera, a prezydent robi co chce, prowadząc politykę destabilizującą cały glob? W świetle tego, że władze amerykańskie od osób chcących wjechać do tego kraju, żądają dostępu do telefonu, e-maila, sprawdzają wpisy w mediach społecznościowych z ostatnich 5-ciu lat, szukając czegoś, co nie spodoba się obecnym władzom??? I w tym temacie przestrogi Snowdena brzmią przerażająco aktualnie, łącznie z uwagami na temat presji wywieranej przez USA na inne kraje, które po prostu boją się sprzeciwić temu tyranowi. Ogromnie zaskoczyło mnie, że książka jest tak ciekawa, napisana potoczystym stylem, co zapewne zawdzięcza ghostwriterowi - nie oczekuję, żeby Snowden miał zdolności literackie i nie o to tu chodzi. Zwłaszcza dotyczy to pierwszej części, w której Snowden opisuje swoje dzieciństwo i młodość, to w jaki sposób stał się pracownikiem wywiadu. Nie słuchajcie tych, którzy twierdzą, że jest to nudne, czy nieistotne. Wręcz przeciwnie - tak naprawdę w biografiach właśnie najbardziej powinno ciekawić nas dzieciństwo, jako okres formatywny dla człowieka. I tu faktycznie dowiadujemy się, jak wyglądał system wartości bohatera, w jakim środowisku dorastał, ale też jak wyglądają kulisy pracy w amerykańskich instytucjach rządowych. Bez tego naprawdę trudno wnioskować cokolwiek na temat motywów Snowdena. A przede wszystkim, przede wszystkim, jest tu mnóstwo refleksji na temat internetu - tego, jak wyglądał on na początku, a jak wygląda teraz. Bo nic się nie zmieniło przez tych kilka lat, a na pewno nie na lepsze. Dla starszych osób to w sumie nie będzie nic nowego, ale dla młodszych, urodzonych już w XXI wieku może to jednak być bardzo pouczające. Dlatego m.in. warto tę książkę przeczytać. Ja zadałam sobie w efekcie - niestety - pytanie: "czy warto poświęcać się “dla dobra ludzkości”, w sytuacji kiedy ludzkość ma to w d.....e?"
joly_fh - awatar joly_fh
ocenił na81 miesiąc temu
Jak ocalić świat od katastrofy klimatycznej. Rozwiązania, które już mamy, zmiany, jakich potrzebujemy Bill Gates
Jak ocalić świat od katastrofy klimatycznej. Rozwiązania, które już mamy, zmiany, jakich potrzebujemy
Bill Gates
Doceniam tematykę i formę książki - bo w dość przystępny ale zarazem uporządkowany i rzetelny sposób próbuje przedstawić wyzwania, z którymi musi mierzyć się ludzkość a które to wyzwania wynikają z jej działalności/rozwoju. O większości zagadnień można oczywiście usłyszeć w szkole czy mediach - jednak często są to krótkie hasła, albo bardzo po macoszemu traktowane. Zatem cieszę się, że mogłem trochę głębiej zrozumieć wpływ np. rolnictwa czy budownictwa na środowisko. Sam osobiście widzę "ocalenie" naszego gatunku na tej planecie wyłącznie w innowacjach i odkryciach naukowych - małe kroki/korekty/poprawki/starania dają znikomy efekt w porównaniu do efektu np. przełomu w fuzji jądrowej czy modyfikacjach genetycznych. Oczywiście z tyłu głowy pamiętam, kim jest Autor i w jaki sposób zdobył fortunę dzięki której może teraz poświęcać ogrom swojego czasu na działalność charytatywną czy prośrodowiskową - jego flagowa firma wszak odpowiada za ogromną część popytu na energię i niewiele wspomina on o tym, co zrobił w czasach swojego panowania aby ten ślad węglowy wtedy ograniczać... Mam też smutną konstatację, że bardzo trudno będzie ludziom (o ile w ogóle) podążać ścieżką przez niego zarysowaną, szczególnie gdy górę bierze światowa geopolityka; w czasie pokoju można dyskutować na różnych szczeblach o różnych inicjatywach - a wystarczy jeden konflikt zbrojny czy jedna pandemia by wywrócić do góry nogami priorytety wszystkich państw...
PawelP - awatar PawelP
ocenił na710 miesięcy temu
Inteligencja sztuczna, rewolucja prawdziwa. Chiny, USA i przyszłość świata Kai-Fu Lee
Inteligencja sztuczna, rewolucja prawdziwa. Chiny, USA i przyszłość świata
Kai-Fu Lee
18/2026 Śmiało można powiedzieć, że o ile już chyba nie ma ludzi, którzy nie doceniają Chin o tyle niezrozumienie tego państwa, czy wręcz cywilizacji jest powszechne. A także bije się w tym aspekcie w pierś. Dla nas, czyli ludzi wychowanych w kulturze Zachodu takie zjawisko jak kopiowanie czy naśladowanie po kimś jest postrzegane bardzo źle. Abstrahując już od pojęć dobre—złe, to kopiowanie konkurencji jest czymś głęboko osadzonym w chińskim DNA. To dlatego chińscy informatycy nie mieli w okolicach 2010 roku najmniejszego problemu przed kopiowaniem zachodniej konkurencji, ale osadzania ich twórów w chińskich realiach. Bardzo znamienny jest przykład Wang Xing, który na początku swojej działalności zawodowej był wyśmiewany za bezrefleksyjne kopiowanie Facebooka, Twittera oraz Grouponu (amerykańska platforma zakupowa),ale to Wang śmiał się jako ostatni, bo po kilku latach jego klon platformy zakupowej — Meituan zdystansował jeśli chodzi o wartość rynkową swój pierwowzór. Przykłady takie można by mnożyć. Skokowy wzrost chińskich start-upów i rozwijająca się baza internetowa w Kraju Środka powoduje, że Chiny są na najlepszej drodze do prześcignięcia Stanów Zjednoczonych w kwestii sztucznej inteligencji, która w kolejnych dyscyplinach radzi sobie lepiej od konkurentów z Doliny Krzemowej. Bardzo pomocne w tym wyścigu jest państwo, które ochoczo subsydiuje rozwijanie tej technologii, co stoi często w sprzeczności z podejściem rządu Stanów Zjednoczonych w analogicznej sytuacji. Sam się przekonałem podczas swojego wyjazdu do Chin, jak bardzo technologicznie ten kraj odjeżdża szeroko pojętemu Zachodowi. Dość powiedzieć, że nie widziałem Chińczyka, który płaciłby gotówką, a płatności za pomocą AliPay czy We Chatu trwają ułamki sekund. Książka Lee jest o tyle ważna, że autor jest zaangażowany w pracę nad sztuczną inteligencją od 40 lat. Tajwańsko-amerykański badacz zwraca uwagę na szanse, ale i zagrożenia dla ludzkości niosące rozwój sztucznei inteligencji. Ludzkość stoi przed najbardziej przełomowym momentem w dziejach. Ja osobiście z jednej strony czuję sporą ekscytację odnośnie sztucznej inteligencji, ale z drugiej nie potrafię wymazać z głowy szeregu książek, gier i filmów katastroficznych, w których ludziom przychodzi się mierzyć ze swoim dziełem w postaci superzawansowanej AI, która dąży do unicestwienia człowieka. Jednak jak zauważa autor potencjalne ryzyko groźnego „wyrwania” się AI spod kontroli człowieka to pieśń zdecydowanie dalszej przyszłości. O wiele szybciej ludzkość zmierzy się z masową automatyzacją pracy, co będzie oznaczało, że ogromna część społeczeństw straci pracę. Ten fakt będzie największym wyzwaniem dla państw, które coś z mniejszym zapotrzebowaniem na zatrudnienie będą musiały zrobić. Samo przez się nasuwa się pomysł gwarantowanego dochodu podstawowego, ale czy na pewno lekiem na ten problem będzie proste zasypanie go pieniędzmi? Książka Lee to swoisty testament, bo autor w pewnym momencie swojego życia usłyszał wyrok w postaci raka chłoniaka. Na szczęście Tajwańczyk wyzdrowiał. Te wydarzenia jednak rzuciły na niego taki cień, że postanowił się trochę zdystansować od informatycznego „wyścigu szczurów” i na kwestie rozwoju AI patrzy z boku, co w połączeniu z ogromną wiedzą i przyjemnym piórem jest świetnym wprowadzeniem w tematykę sztucznej inteligencji i wyścigu technologicznego pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chińską Republiką Ludową.
Ahura Mazda - awatar Ahura Mazda
oceniła na811 dni temu

Cytaty z książki Wszyscy kłamią. Big data, nowe dane i wszystko, co Internet może nam powiedzieć o tym, kim naprawdę jesteśmy

Więcej

Na przykład użytkownicy Facebooka, którzy lubią Mozarta, burze z piorunami i półkoliste frytki, mają na ogół wyższy iloraz inteligencji, a ci, którzy lubią motocykle Harleya-Davidsona, zespół muzyki country Lady Antebellum albo stronę "I love being a Mom", niższy.

Na przykład użytkownicy Facebooka, którzy lubią Mozarta, burze z piorunami i półkoliste frytki, mają na ogół wyższy iloraz inteligencji, a c...

Rozwiń
Seth Stephens-Davidowitz Wszyscy kłamią. Big data, nowe dane i wszystko, co Internet może nam powiedzieć o tym, kim naprawdę jesteśmy Zobacz więcej

[...] faceci częściej lgną do pań, które mówią o sobie. I odwrotnie - po randce, na której rozmawiały z mężczyną na swój temat, kobiety częściej przyznają, że chciałyby ją powtórzyć.

[...] faceci częściej lgną do pań, które mówią o sobie. I odwrotnie - po randce, na której rozmawiały z mężczyną na swój temat, kobiety częś...

Rozwiń
Seth Stephens-Davidowitz Wszyscy kłamią. Big data, nowe dane i wszystko, co Internet może nam powiedzieć o tym, kim naprawdę jesteśmy Zobacz więcej

[...] ludzie, jeśli nie wywierać na nich żadnego nacisku, szukają na ogół takich zapatrywań, które potwierdzają to, w co sami wierzą. Jeżeli tak jest naprawdę, to Internet z pewnością prowadzi do radykalnych podziałów politycznych.
Mam tylko jeden problem z tym potocznym przeświadczeniem: otóż analiza danych mówi nam po prostu, że nie jest ono prawdziwe.

[...] ludzie, jeśli nie wywierać na nich żadnego nacisku, szukają na ogół takich zapatrywań, które potwierdzają to, w co sami wierzą. Jeżeli...

Rozwiń
Seth Stephens-Davidowitz Wszyscy kłamią. Big data, nowe dane i wszystko, co Internet może nam powiedzieć o tym, kim naprawdę jesteśmy Zobacz więcej
Więcej

Video

Video

Ciekawostki historyczne