Ayla. Lis, który oczarował świat

- Kategoria:
- reportaż
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2019-11-20
- Data 1. wyd. pol.:
- 2019-11-20
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788366134492
- Tłumacz:
- Anna Hopen
Czy lis może zostać gwiazdą instagrama? Oto niezwykła historia zwierzaka, który pokazał światu, jak być oddanym przyjacielem.
Los małego lisa z rudą kitą był przesądzony. Aylę hodowano na fermie jedynie dla pięknego futra. Gdy miała cztery tygodnie, została ocalona przez Silje – kobietę, która postanowiła uratować ją przed śmiercią. Tylko czy lisa i człowieka może połączyć przyjaźń?
Ayla nie miała szans na przeżycie w naturalnych warunkach jak inne lisy. Pełen wdzięczności zwierzak nie odstępował Silje na krok. Kobieta stała się szczęśliwą „lisią mamą” i postanowiła podzielić się ze światem relacjami z ich życia, publikując w mediach społecznościowych niesamowite zdjęcia ze wspólnych wypraw.
Setki tysięcy internautów pokochały Aylę. Kiedy po roku lis zaginął, wszyscy z niepokojem trzymali kciuki za szczęśliwy finał tej historii. W końcu nieczęsto się zdarza, aby tak mała istota przypomniała ludziom, co jest w życiu najważniejsze.
Kup Ayla. Lis, który oczarował świat w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Ayla. Lis, który oczarował świat
Album pewnej lisicy
Album pełen wspaniałych zdjęć lisa i jego pani z dodatkiem niewiele wnoszącego tekstu, mającego w zamyśle przedstawiać losy wymienionej pary – tak można by pokrótce opisać książkę Silje Matnisdal i Leiva Grøttego. Jako rzecz do oglądania spełnia swe zadanie znakomicie, ale jako historia pewnej kobiety i lisicy uratowanej z fermy – zawodzi prawie całkowicie.
Ayla to gwiazda internetu, którą stała się niemal natychmiast po tym, jak Silje opublikowała jej zdjęcia na Instagramie. Jest typowym przedstawicielem najnowszej ery mediów, w której coraz większą rolę odgrywają odbiorcy. Pokazuje rosnące zainteresowanie ludzi przyrodą oraz ich niechęć do wykorzystywania zwierząt. Uderza w czułe struny nie tylko melodramatyzmem losów lisa, ale i pięknem samego zwierzęcia, któremu trudno zaprzeczyć. Oba te czynniki świetnie razem współgrają, zwiększając wrażenie, jakie wywołują na spragnionym takich treści czytelniku. I jako obiekt ściśle wycelowany w nie tak znowu wąskie grono odbiorców trafia w ich gusta znakomicie.
Jakim więc czytelnikiem trzeba być, aby zachwycić się książką Grøttego i Matnisdal? Mówiąc brutalnie: najlepiej nie lubić zagłębiania się w słowo pisane, za to zachwycać się puchatymi kulkami bez zbytniego zastanawiania się nad kwestiami moralnymi związanymi z relacją człowieka i dzikiego zwierzęcia chowanego w domu na towarzysza. „Ayla” najlepiej trafi do tych, którzy lubią przyrodę w sposób raczej infantylny – bo zwierzątka takie biedne, bo zwierzątka takie kochane. Dla reszty zapewne będzie sporym zawodem chociażby z racji tego, że nie ma wiele do zaoferowania poza przepięknymi zdjęciami.
Tutaj tekst, choć obecny, nie stanowi o sile przekazu. Jest zwięzły, mało detaliczny i suchy – po prostu brakuje mu stylu. Niby opowiada o Silje, która będąc nieco po trzydziestce, zabrała 5-tygodniową lisiczkę z fermy lisów i żyła z nią około roku, do czasu, aż ta zaginęła, ale jest zbyt mało zajmujący, zbyt prosty, zbyt nudny. O zwierzętach nie każdy umie pisać i nie należy to do łatwych zadań. Według mnie opowieść o Silje i Ayli zupełnie przegrywa z wieloma podobnymi – żeby się przekonać, jak powinno się pisać o perypetiach ludzko-zwierzęcych, lepiej sięgnąć po klasykę, jak np. Durrella czy Wajraka. Poza tym niemożliwym do podrobienia ciepłem i humorem sytuacyjnym, cechującym najlepsze książki o zwierzętach, podobne pozycje powinny zawierać sporą dozę informacji przybliżających życie w otoczeniu dzikich istot. Bez tego w zasadzie takie książki nie odróżniają się od historii wymyślonych – a przecież nam chodzi o poznanie prawdziwego życia.
I tutaj „Ayla” także zawodzi. Możemy wprawdzie dowiedzieć się, że lis gryzie, że załatwia się gdzie popadnie i nie chce chodzić na smyczy – ale nie dowiemy się niczego więcej. Czy lis różni się od psa i czym się różni – te pytania, choć teoretycznie oczywiste, wcale takimi nie są dla wielu ludzi, a mogą prowadzić do niebezpiecznych, skrajnie nieodpowiedzialnych sytuacji, gdy ktoś adoptuje sobie liska z fermy, bo taki ładny jest i puchaty. Szkoda, że autorka nie opisuje dokładnie diety Ayli, wizyt u weterynarza, relacji lisa z rodzicami Silje i jej przyjaciółką; szkoda że opowieść ta jest tak jednostronna i cukierkowata. Oto lis ginie uduszony linką, z którą biegała samopas przy każdym wyjściu na spacer z opiekunką – a Silje nie czuje z tego powodu wyrzutów sumienia, nie otrzymuje żadnych negatywnych wiadomości, gdy szerokie grono fanów Ayli dowiaduje się o tym przez internet. Wydaje się, że największym problemem Silje była nadmierna sympatia ludzi, z którymi spotykała się podczas pieszych wędrówek po górach z lisem. Aż się wierzyć nie chce, że nie miała poza tym do czynienia z tak znanym i powszechnym zjawiskiem tzw. hejtu.
„Ayla” zaczyna się od zaginięcia lisa, by potem pokrótce, zwięźle i sztywno przedstawić wspólne życia Silje i zwierzęcia. Opowieść jest kompletnie pozbawiona przemyśleń głównej bohaterki, chyba że za takowe uznać marne i rzadkie próby przedstawienia jej myśli przez drugiego z autorów. Nie dowiemy się, kim dla Silje jest Leiv Grøtte – zapewne zwyczajnym pisarzem, którego zaciekawił jej los i postanowił zarobić na jej popularności. Bo tak właśnie rozwija się dzisiaj internetowa sława – wyciska się z niej, ile się da, poczynając od postów, koszulek i kubków, a kończąc na mdłych i powtarzalnych książkach, często powielających to, co za darmo można poznać za sprawą sieci. I właśnie takim tworem jest „Ayla” – w Polsce zdaje się praktycznie nieznana.
Dla fanów lisów w każdej postaci „Ayla” – pewnie niezależnie od opinii innych – będzie lekturą obowiązkową. Ale zawiedzie się ten, kto oczekuje głębszej opowieści o losach Silje i Ayli. To krótka, oszałamiająca wizualnie pozycja, która cieszy oko, ale raczej nudzi umysł. Będzie idealną książką dla zainteresowanych przyjemnym, melodramatycznym, często nadmiernie antropomorfizowanym rodzajem przyrody, lubiących wyciskacze łez i mało skomplikowane historie. Tym, którzy chcieliby o życiu z lisem dowiedzieć się czegoś więcej, polecam zaznajomić się choćby z kontem „Lis Gan i Filletowa paczka” na Facebooku, a do „Ayli” zajrzeć raczej tylko po to, aby pozachwycać się przepięknymi zdjęciami lisa, jej opiekunki i skandynawskiej natury.
Agata Majchrowicz
Oceny książki Ayla. Lis, który oczarował świat
Poznaj innych czytelników
67 użytkowników ma tytuł Ayla. Lis, który oczarował świat na półkach głównych- Przeczytane 36
- Chcę przeczytać 31
- Posiadam 14
- Moja biblioteka 2
- .Posiadam 🏠 1
- Książki przeczytane w 2020 1
- Popularnonaukowe 1
- 2020 1
- Ulubione 1
- Akcja 52 książki (2020) 1




























OPINIE i DYSKUSJE o książce Ayla. Lis, który oczarował świat
O tym, że miejsce lisa jest w lesie.
To z założenia miała być chyba ciepła historia o przyjaźni człowieka ze zwierzęciem, ale mam wrażenie, że mój odbiór tej książki kompletnie rozminął się z intencjami autorów, może dlatego, że jestem z gruntu przeciwna idei hodowania dzikich zwierząt w domu. Właścicielka Ayli próbuje tutaj pozować na bohaterkę, która heroicznie uratowała lisa przed smutnym końcem, ale wydaje mi się, że pomaganie zwierzętom nie do końca polega na tym, że kupujemy sobie z hodowli ślepe jeszcze lisiątko i trzymamy je w domu, udając, że to taki fikuśny pies. W książce pojawiają się wątpliwości dotyczące etyki takiego postępowania, ale są autorytatywnie zbywane jakimiś ogólnymi banałami. Tymczasem opis tego jak Ayla zachowywała się w nowym środowisku oraz w jaki sposób skończyło się jej życie, dobitnie świadczy o tym, że nie nadawała się na domowego pupila.
W książce jest mnóstwo zdjęć lisa (to właściwie w dużej mierze album) i one są jej największym plusem, bo było z niego naprawdę piękne zwierzę.
O tym, że miejsce lisa jest w lesie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo z założenia miała być chyba ciepła historia o przyjaźni człowieka ze zwierzęciem, ale mam wrażenie, że mój odbiór tej książki kompletnie rozminął się z intencjami autorów, może dlatego, że jestem z gruntu przeciwna idei hodowania dzikich zwierząt w domu. Właścicielka Ayli próbuje tutaj pozować na bohaterkę, która heroicznie uratowała...
Mam mieszane uczucia co do tej pozycji. To bardziej album niż wielka opowieść, jest tu dużo zdjęć i mało tekstu. Odniosłam wrażenie że to historia o fanaberii posiadania lisa. Wiem, że współautorka i właścicielka podchodziła do tego na tyle odpowiedzialnie na ile mogła, ale i tak moje odczucia były jakie były... Historia nie była też porywająca, ot kobieta usiłująca zrobić z lisa zwierzątko domowe... Natomiast doceniam wszystkie świetnej jakości zdjęcia, bo lisica Ayla była naprawdę piękna. Książka-album została bardzo ładnie wydana i moja ocena wynika głównie z tego faktu.
Mam mieszane uczucia co do tej pozycji. To bardziej album niż wielka opowieść, jest tu dużo zdjęć i mało tekstu. Odniosłam wrażenie że to historia o fanaberii posiadania lisa. Wiem, że współautorka i właścicielka podchodziła do tego na tyle odpowiedzialnie na ile mogła, ale i tak moje odczucia były jakie były... Historia nie była też porywająca, ot kobieta usiłująca zrobić...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toProblematyka oswajania dzikich zwierząt nie jest przeze mnie nawet w części zgłębiona, dlatego poniższe żale wynikają raczej z użycia chłopskiego rozumu (i sporych pokładów charakterystycznej dla współczesności wrażliwości).
W pierwszym kontakcie z tą książką okropnie się rozczuliłam. Tak prosto, po ludzku. Jednak im dalej w las (a przypomnijmy, że mamy do czynienia z tworem, w którym grafika przyćmiewa tekst),tym bardziej wzmagało się we mnie przykre poczucie dysonansu. Coś podobnego towarzyszyło mi już przy okazji spotkania z „Wydrami pana Gavina”. O ile wcześniejszy przypadek broni się datą wydania (1970),a ja – przy odrobinie dobrej woli – jestem w stanie zrzucić nieprzyjemny ucisk w dołku na karb dawnych czasów, tak historia Ayli, uwspółcześniona w każdym calu, rozgrywająca się pod czujnym okiem social mediów, należy do zupełnie odrębnej kategorii.
Nie trzeba tłumaczyć mi, jak działa mentalność ludności wiejskiej w stosunku do żywego inwentarza – znam ją aż nazbyt dobrze. Wspominam o niej, gdyż silnie zaznacza się w życiorysie i wyborach właścicielki rudej piękności. „Chcę mieć psa? Właściwie... Pamiętam, jak w dzieciństwie odwiedzałam po sąsiedzku lisa. Chyba jednak wolę lisa. Co może pójść nie tak?”. Wyrwanie Ayli ze szponów przemysłu futrzarskiego stanowi piękny gest, problem mam z towarzyszącą mu motywacją.
Cieszyłam się, odnajdując niejakie potwierdzenie własnych wątpliwości w wątpliwościach innych – przyjaciółki głównej bohaterki, a nawet współautora książki. Szkoda tylko, że fragmenty te każdorazowo urywały się w rozstrzygającym momencie, fundując zerową refleksję. Skory do podjęcia rękawicy czytelnik będzie jednak usilnie drążył, nawet jeżeli tylko w obrębie własnej wrażliwości (to o mnie). Nie zaszkodziłoby, gdyby główna zainteresowana zechciała stawić czoło niewygodnym tematom, których w oczywisty sposób trudno uniknąć, zwłaszcza gdy przykłada się rękę do zaszczepienia wśród dziko żyjących zwierząt pierwiastka domowego ciepła.
Sama narracja pozostawia wiele do życzenia. Wyjątkowo przymykam oko na wszelkie powtórzenia i inne usterki językowo-tłumaczeniowe, gdyż jest to zaledwie kropla w morzu moich narzekań.
Niepokojące wydaje się nadmuchanie balonu relacji człowiek/zwierzę (dzikie!) do granic jego wytrzymałości. Tak, jakby usilnie starano się nam wtłoczyć skalę podziwu, którym obdarzyć trzeba autorkę, nie ma innej możliwości. Pompatyczny styl jednak zwyczajnie kłóci się z fragmentami, w których widoczny jest brak wiedzy czy zwyczajna ludzka nieudolność. Absolutnie nie sugeruję działania w złej wierze. Przed oczami jawi mi się Hagrid wraz ze swoją wesołą menażerią. Sami dobrze wiecie, jak to wyglądało... W pewnych sytuacjach fakt, że autorka chciała jak najlepiej niespecjalnie ma znaczenie. Zakładam, że każdy by chciał (wyłączając uczestników rynku zbytu milutkich okryć i jeszcze paru innych). Sęk w tym, że ludzkie poczucie „najlepszości” nie zawsze pokrywa się z potrzebami braci i sióstr mniejszych.
Jestem tylko człowiekiem, nie mogę przestać wpatrywać się maślanymi oczami w załączone fotografie. Świadomość podszeptuje krwawe szczegóły losu, jaki czekałby istotkę wygodnie drzemiącą pod kocykiem, tulącą swoją maskotkę (liska, a jakże). Kaprys wybawicielki okazał się przepustką, biletem do wolności, nadal jednak nosi znamiona kaprysu. Azyle oraz wszelkiego rodzaju ośrodki o podobnym przeznaczeniu nie powstają, by ładnie prezentować się w krajowych rejestrach. To właśnie tam, osobniki bliźniaczo przypominające swym życiorysem Aylę mogłyby zakosztować nieprzerastającej ich wolności.
Problematyka oswajania dzikich zwierząt nie jest przeze mnie nawet w części zgłębiona, dlatego poniższe żale wynikają raczej z użycia chłopskiego rozumu (i sporych pokładów charakterystycznej dla współczesności wrażliwości).
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW pierwszym kontakcie z tą książką okropnie się rozczuliłam. Tak prosto, po ludzku. Jednak im dalej w las (a przypomnijmy, że mamy do czynienia z...
Fajna książka. Ładne ilustracje. Szybko się czyta. Polecam
Fajna książka. Ładne ilustracje. Szybko się czyta. Polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWalory estetyczne zdjęć przyćmiły treść książki.Aczkolwiek jest ona ważna.Wolałabym jednak chronologiczny zestaw wydarzeń.Tak czy owak urok lisa jest dominujący.Piękno zachwyca.Serce pobolewa na myśl o hodowlach lisów na futero i zagładzie w naturze.Polecam.
Walory estetyczne zdjęć przyćmiły treść książki.Aczkolwiek jest ona ważna.Wolałabym jednak chronologiczny zestaw wydarzeń.Tak czy owak urok lisa jest dominujący.Piękno zachwyca.Serce pobolewa na myśl o hodowlach lisów na futero i zagładzie w naturze.Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMówi się, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka. A czy stoi na przeszkodzie coś, aby takim przyjacielem okazał się lis?
Książka, którą widzicie na zdjęciu jest prawdziwa opowieścią o Norweżce Silje, której towarzyszką w podróżach po górach stała się lisica Ayla, którą kobieta ocaliła z farmy futerkowej. Historia przeplata się pięknymi zdjęciami lisicy w różnych etapach jej życia. Wiele z nich to kadry z łona natury, gdzie Ayla przebywa się w swoim naturalnym środowisku. Książka opowiada nie tylko o samej lisicy i jej lisiej mamie, ale również o fenomenie Ayli w mediach społecznościowych.
Książka bardzo ciekawa, czyta się szybko - w sam raz na spędzenie miłego popołudnia przy herbacie.
Daje książce 10/10⭐️
Mówi się, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka. A czy stoi na przeszkodzie coś, aby takim przyjacielem okazał się lis?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka, którą widzicie na zdjęciu jest prawdziwa opowieścią o Norweżce Silje, której towarzyszką w podróżach po górach stała się lisica Ayla, którą kobieta ocaliła z farmy futerkowej. Historia przeplata się pięknymi zdjęciami lisicy w różnych etapach...
Książka mnie rozczarowała. Przyciąga pięknymi zdjęciami lisa i dlatego po nią sięgnęłam, ale chyba wolałabym nie poznać tej historii.
Dlaczego? bo to opowieść o tym, jak czyjaś nieodpowiedzialna zachcianka kończy się w mało przyjemny, dla wszystkich zainteresowanych, sposób.
Nie pochwalam ferm zwierząt futerkowych, ale sugerowanie, że bohaterka uratowała małą lisiczkę z takiej fermy nie do końca jest prawdą.
Dziewczyna pragnęła mieć lisa i po prostu kupiła sobie bezradne szczenię z takiej fermy.
Traktowała lisa jak psa (duże nadużycie) i zupełnie nie przygotowała się do opieki nad nim - karmiła go karmą dla kotów i krowim mlekiem, zupełnie nie zdając sobie sprawy z tego, że nie był to jadłospis odpowiedni dla lisiego szczenięcia.
Przez cały czas było mi żal Ayli (tj. lisa),bo choć pisano o niej z dużym entuzjazmem i podkreślano, jak bardzo była kochana, to wciąż miałam wrażenie, że dla głupiego, ludzkiego kaprysu musiała cierpieć.
W książce pojawiają się zdania, że właścicielka lisa wiele razy musiała tłumaczyć się z tego, że posiada lisa, a w końcu przestała to robić, bo i tak nikt jej nie rozumiał. Ja także nie zrozumiałam... Lis to nie pies, ryś to nie kot domowy i trudno mi sobie wyobrazić, bym mogła np. kupić sobie maleńkiego rysia, a potem na siłę próbować zrobić z niego zwyczajnego mruczka. Strasznie to smutne, wiem, że kupując Aylę, Silje (właścicielka lisicy) uratowała ją przed tragicznym losem zwierząt hodowanych dla futra, ale mimo to zgotowała jej równie nieciekawy los. Nie pochwalam takiego postępowania, książka mnie nie ujęła. Uważam, że dzikie zwierzęta powinny mieć możliwość żyć w naturze, w zgodzie ze swoim instynktem, a zmuszanie ich do życia na ludzkich zasadach, krzywdzi je. Co więcej sam tekst w książce pozostawia wiele do życzenia.
Książka mnie rozczarowała. Przyciąga pięknymi zdjęciami lisa i dlatego po nią sięgnęłam, ale chyba wolałabym nie poznać tej historii.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDlaczego? bo to opowieść o tym, jak czyjaś nieodpowiedzialna zachcianka kończy się w mało przyjemny, dla wszystkich zainteresowanych, sposób.
Nie pochwalam ferm zwierząt futerkowych, ale sugerowanie, że bohaterka uratowała małą lisiczkę z...
Piękne zdjęcia, poruszająca historia przyjazni młodej kobiety i lisa.
Piękne zdjęcia, poruszająca historia przyjazni młodej kobiety i lisa.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWydawać by się mogło, że najbardziej popularne zwierzę domowe to pies czy kot. Czy ktokolwiek z was pomyślał o tym, że w domu można trzymać lisa? Że można się z nim zaprzyjaźnić? Okazuje się, że jest to możliwe!
'Mimo, że potrafię podrapać i ugryźć, kradnę twoje rzeczy i siusiam na wszystko, co lubisz, wciąż jesteś moim najlepszym przyjacielem. Lisy tak już mają.'
Historia Ayli jest intensywna, ale niestety krótka. Została uratowana z farmy futerkowej. Samo zjawisko takich miejsc jest dla mnie nie do pomyślenia. Nigdy nie zrozumiem, jak ktoś może chcieć założyć na siebie naturalne futro, które jeszcze niedawno było chodzącym i żyjącym stworzeniem. Ale nie o tym ta książka.
Jest to przepięknie wydany album, przeplatany historią lisicy. Dokładnie w tej kolejności, bo zdjęć otrzymujemy naprawdę dużo. Jednocześnie możemy dowiedzieć się jakie życie wiodła Ayla, jak zaprzyjaźniła się ze swoją właścicielką, co jadła i gdzie spała. Urocze stworzenie, które wiodło naprawdę szczęśliwe życie.
Polecam każdemu, zarówno osobom wrażliwym na los zwierząt, jak i tym, którzy chcą obejrzeć po prostu przepiękne zdjęcia. Spędziłam przy tej historii naprawdę miłe chwile i zostaną mi w głowie na długo.
'Jeśli ktoś decyduje się na przygarnięcie pupila, jest także zobowiązany do zapewnienia mu jak najlepszych warunków życia - to właśnie jest filozofia. Odpowiedzialność leży po stronie opiekuna. Musi poświęcać czas i wyrzekać się znacznej części przyjemności.'
Wydawać by się mogło, że najbardziej popularne zwierzę domowe to pies czy kot. Czy ktokolwiek z was pomyślał o tym, że w domu można trzymać lisa? Że można się z nim zaprzyjaźnić? Okazuje się, że jest to możliwe!
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to'Mimo, że potrafię podrapać i ugryźć, kradnę twoje rzeczy i siusiam na wszystko, co lubisz, wciąż jesteś moim najlepszym przyjacielem. Lisy tak już...
Książkę „Ayla.Lis, który oczarował świat” znalazłam pod choinką. Świętym Mikołajem okazała się moja siostra Jola i trafiła w dziesiątkę. :) Kocham takie historie, które poruszają i nie pozwalają o sobie zapomnieć. Ayla, czyli tytułowy lis, została uratowana przez Silje z hodowli i tak zaczęła się wielka przyjaźń. Lisia mama postanowiła podzielić się ze światem kawałkiem ich wspólnego życia i publikowała w mediach społecznościowych wiele zdjęć i filmików. Ludzie pokochali tego niesamowitego lisa, dlatego właśnie Silje decyduje się na książkę. Pojawia się na jej drodze Leiv Magnus Grotte i wspólnie opisują historię niesamowitego lisa. Niestety los nie zawsze pisze piękne scenariusze i zanim książka została oddana do druku, wydarzyła się tragedia. Ayla zaginęła, przez 3 tygodnie trwały poszukiwania, niestety finał był najgorszy z możliwych. Lis zostaje odnaleziony martwy. Przez to książka nabiera głębszego sensu, jest pewnego rodzaju pamiętnikiem dla autorki i pożegnaniem. Jest namacalnym śladem, że historia przyjaźni lisa z człowiekiem wydarzyła się naprawdę i jest dowodem na to, że więzi emocjonalne nie znają granic.
„Jej dzika nieoswojona natura sprawia, że przyroda zdaje się być jeszcze bliżej niż kiedykolwiek wcześniej. Widzisz, teraz postrzegam otoczenie w zupełnie inny sposób, odkrywam je, nie tylko biernie podziwiam”. Ayla i Silje spędzają wspólnie czas na wielu wyprawach, uczą się siebie nawzajem. Lisia mama może poczuć bliskość dzikiej przyrody, wyostrzają jej się zmysły, dostrzega to, czego wcześniej nie widziała. Lis z kolei uczy się bliskości z człowiekiem, ale też stawia nieprzekraczalne granice, jest nieobliczalny, nie potrafi być potulny, nie może oszukać instynktów. Ayla zmusza Silje do akceptacji tego, że przyjaźń, która je połączyła jest na jej zasadach. Dzięki ich wspólnym wycieczkom mogłam też poznać kawałek Norwegii. To było cudowne doświadczenie.
Dla mnie „Ayla. Lis, który oczarował świat” jest przede wszystkim przepięknym albumem. Zdjęcia zapierają dech w piersi. Każde wywołuje zachwyt. Miałam wrażenie, że one bardziej opisują tę cudowną przyjaźń niż słowa. Składają się na niesamowitą całość, która chwyta za serce. Musze przyznać, że w samej treści czegoś mi zabrakło i nie umiem powiedzieć do końca, o co mi chodzi. Może po prostu jest jej za mało i stąd mój niedosyt. Może styl pisania nie do końca mnie przekonał. Jest wiele fragmentów, które bardzo mnie poruszyły... Tak jakby Silje nie do końca potrafiła się odkryć, przekazać swoje emocje. Tak jakby słowa biegły za szybko, tak jak życie lisa skończyło się zbyt szybko. A może właśnie treść pędziła jak Ayla...
„Jestem wdzięczna za każdą wspólną chwilę. Twoje zachowanie oznaczało, że byłaś po prostu sobą, jeśli można tak powiedzieć. Że byłaś obecna przy mnie wszystkimi zmysłami, że byłaś tym, czym zostałaś stworzona – dzikim zwierzęciem. Zostałaś moją najlepszą przyjaciółką, ale nigdy nie udało mi się ciebie oswoić”.
Chciałabym, żebyście poznali tę niesamowitą historię przyjaźni człowieka z lisem. Ayla jest dowodem na to, że życie pisze różne scenariusze. Przyroda wyciąga do nas dłoń w najmniej oczekiwanym momencie, a my powinniśmy to odwzajemnić i mocno ją uścisnąć. Tak właśnie zrobiły Ayla i Silje, pozwoliły sobie nawzajem na wieź, która na zawsze zmieniła ich życie. Sięgajcie po tę książkę naprawdę warto.
Moje opinie na blogu: www.startyourdaywithbooks.pl
Książkę „Ayla.Lis, który oczarował świat” znalazłam pod choinką. Świętym Mikołajem okazała się moja siostra Jola i trafiła w dziesiątkę. :) Kocham takie historie, które poruszają i nie pozwalają o sobie zapomnieć. Ayla, czyli tytułowy lis, została uratowana przez Silje z hodowli i tak zaczęła się wielka przyjaźń. Lisia mama postanowiła podzielić się ze światem kawałkiem ich...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to