rozwińzwiń

Fale grawitacyjne. Nowa era astrofizyki

Okładka książki Fale grawitacyjne. Nowa era astrofizyki autorstwa Nathalie Deruelle, Jean-Pierre Lasota
Okładka książki Fale grawitacyjne. Nowa era astrofizyki autorstwa Nathalie Deruelle, Jean-Pierre Lasota
Jean-Pierre LasotaNathalie Deruelle Wydawnictwo: Prószyński i S-ka Seria: Na ścieżkach nauki astronomia, astrofizyka
256 str. 4 godz. 16 min.
Kategoria:
astronomia, astrofizyka
Format:
papier
Seria:
Na ścieżkach nauki
Tytuł oryginału:
Les Ondes gravitationnelles
Data wydania:
2019-09-24
Data 1. wyd. pol.:
2019-09-24
Liczba stron:
256
Czas czytania
4 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381691512
Tłumacz:
Krystyna Szeżyńska-Maćkowiak
14 września 2015 roku zaczęła się era nowej astronomii, która przez najbliższe stulecia kształtować będzie naszą wizję świata, opartą na obserwacji nie światła, lecz fal grawitacyjnych emitowanych przez ruchy i drgania ciał niebieskich. Od tego czasu zarejestrowaliśmy nie tylko fale grawitacyjne, emitowane wskutek łączenia się czarnych dziur, ale również gwiazd neutronowych. Nasza wiedza rozwija się w tempie wprost fenomenalnym!
Nathalie Deruelle i Jean-Pierre Lasota, fizycy zaangażowani w badania fal grawitacyjnych, opowiadają w swojej książce zarówno o historii, jak i o najnowszych obserwacjach i wynikach. Zadają pytanie, jak zadziwiające niespodzianki przyniesie nam jeszcze astronomia fal grawitacyjnych i jak bardzo odmieni nasz obecny obraz Wszechświata.
Średnia ocen
7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Fale grawitacyjne. Nowa era astrofizyki w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Fale grawitacyjne. Nowa era astrofizyki

Średnia ocen
7,2 / 10
41 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Fale grawitacyjne. Nowa era astrofizyki

avatar
24
7

Na półkach: ,

Ciężka książka, wymagająca dużego skupienia się. Początek pokazuje moment detekcji fal grawitacyjnych, później jak doszło do tego (historia),a końcówka to gruntowne wytłumaczenie fal grawitacyjnych.
Dla mnie było warto ją przeczytać, ale nie polecę jej każdemu.”

Ciężka książka, wymagająca dużego skupienia się. Początek pokazuje moment detekcji fal grawitacyjnych, później jak doszło do tego (historia),a końcówka to gruntowne wytłumaczenie fal grawitacyjnych.
Dla mnie było warto ją przeczytać, ale nie polecę jej każdemu.”

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1137
219

Na półkach: , , ,

Astronomia grawitacyjna. Nadchodzi czas obserwacji zmian metryki przestrzeni nazwanych falami grawitacyjnymi. To właśnie starają się nam powiedzieć Autorzy książki.

Zaczyna się ta opowieść przypomnieniem elementariów teorii względności i grawitacji dla pokazania ich wzajemnego powiązania. Potem przeskok do metod pomiarów i narzędzi pomiarowych mających eksperymentalnie potwierdzić istnienie fal grawitacyjnych. Przy okazji otrzymujemy też interesujące przypowieści o tym, czego wymaga uprawianie nauki i nie są to wyłącznie fundusze mimo, że bez nich ani rusz.

Książkę daje się czytać względnie dobrze, kiedy przypomina nam elementaria. Bardzo wciąga wtedy, gdy opisuje dekady poszukiwań istoty i znaczenia relatywistyki Einsteina dla zrozumienia czym jest i jak działa grawitacja. Koniecznie też z uwagą trzeba przeczytać opisy technik i technikalia konstrukcji instrumentów pomiarowych (jak zmierzyć odległości ułamka-ułamka-ułamka średnicy atomu) budowanych przez upartych naukowców. No i co właściwie po takim zmierzeniu należy w tym pomiarze zobaczyć, bo to też trzeba najpierw ustalić wyliczając parametry zmarszczek w metryce przestrzeni.

Kiepsko natomiast jest z tą częścią opowieści, która ma nas przekonać teorią do istnienia fal grawitacyjnych i tego, co mogą one nam powiedzieć o Kosmosie. Tu czuć Olimp pojęć i wiedzy (zaczyna się od tensora grawitacji i kwadrupola Einsteina),na który wspiąć się nie ma jak. Autorzy gawędzą o teorii hermetycznie nie rzucając nam maluczkim żadnej popularnonaukowej drabinki sznurowej, żeby móc do nich dołączyć choćby tylko jako bierni w miarę nadążający słuchacze.

Książa warta zainteresowania, wymagająca jednak odświeżenia tego, co uczono nas w szkole średniej (kurs Fizyki na poziomie onegdaj IV klasy licealnej, a teraz?). Słabo przy tym w tej książce z duchem prowadzenia narracji popularnonaukowo, a chciałoby się przecież czuć tę grawitację podczas czytania. Dlatego tylko 5*.

Astronomia grawitacyjna. Nadchodzi czas obserwacji zmian metryki przestrzeni nazwanych falami grawitacyjnymi. To właśnie starają się nam powiedzieć Autorzy książki.

Zaczyna się ta opowieść przypomnieniem elementariów teorii względności i grawitacji dla pokazania ich wzajemnego powiązania. Potem przeskok do metod pomiarów i narzędzi pomiarowych mających eksperymentalnie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
676
662

Na półkach: , , ,

Minęły już czasy, gdy naukę uprawiało się w pojedynkę. Proste problemy wynikające z podstawowej manifestacji przyrodniczej zostały rozpracowane. Osiągnięcie większej unifikacji i głębszego zrozumienia przyczyn wymaga dużych zasobów ludzkich i sprzętowych. To, czego nie wiemy nie jest jednak detalem, wysublimowanym dodatkiem czy mało interesującym pyłkiem na solidnym budynku nauki. Z całą mocą widać to w książce "Fale grawitacyjne. Nowa era astrofizyki" dwójki teoretyków Nathalie Deruelle i Jean-Pierre Lasoty. Publikacja jest relacją z ponad 100 lat zmagań naukowców z problemem istnienia fal grawitacyjnych. Jej 'popularnonaukowość' jest wyjątkowa z kilku ciekawych powodów zasługujących na odnotowanie. Ostatecznie to historia ludzkiej dociekliwości, cierpliwości badawczej, pokory jak i jej braku.

"Fale grawitacyjne" skupiają się na trzech tematycznych narracjach. Pierwszą jest idea Einsteina połączenia w zapętloną parę skutek-przyczynę dwóch zjawisk - pola czasoprzestrzennego budującego tkankę świata i masy produkującej jego zmienność, to istota ogólnej teorii względności. Drugim składnikiem opowieści jest fascynująca historia odkrywania prawd o ewolucji gwiazd i oswajanie się astrofizyków z ekstremalnymi procesami, które prowadzą do powstania gwiazd neutronowych i czarnych dziur. Ostatni trop to zmagania z technicznymi, administracyjnymi i naukowymi ograniczeniami przy tworzeniu interferometrów, które kilka lat temu fale grawitacyjne, pochodzące ze zderzenia dwóch czarnych dziur, wykryły. W każdym z tych elementów autorzy prezentują sporo bardzo ciekawych detali, takich z zaplecza naukowego. Choć być może nie każdy zrozumie sens wszystkich przywołanych matematyczno-fizycznych pojęć, to dzięki barwnemu językowi, wyczuje jak one rozpalają głowy naukowców i czemu są takie ważne w ich pracy. Szczególnie to widać w socjologicznej analizie wątpienia w wyniki badawcze pierwszych testowych sygnałów interferometrycznych (polecam strony 34-41).

Poza dość subtelnymi wstawkami o fascynacjach badawczych, bezpłodnych w ustalenia teoriach, przełomach w rozwiązywaniu piekielnie trudnych równań Einsteina czy cierpliwie poprawianych wynikach uwzględniających coraz subtelniejsze efekty relatywistyczne, dostajemy ogromny ładunek podstaw dydaktycznych. Deruelle i Lasota dokładnie i z zachowaniem maksymalnej poglądowości wytłumaczyli zasadę działania interferometru, przybliżyli stan badań nad falami grawitacyjnymi i bardzo nowocześnie opisali aktualną wiedzę o ostatnich etapach ewolucji masywnych gwiazd. Sporo miejsca przypadło na ważne dyskusje o badaniu pierwszego układu dwóch gwiazd neutronowych, którego zachowanie z dokładnością do promila zgadza się z teoretycznymi przewidywaniami (str. 205). Gorąco polecam uwadze czytelników rozdziały opisujące ten fascynujący poligon dla testowania teorii Einsteina (str. 201-218).

"Fale grawitacyjne" to bardzo ciekawe rozwinięcie (i zapewne oczywisty kolejny krok czytelniczy) dla nieco wcześniejszej książki Schillinga (*). Tu autorzy idą nieco dalej, tworzą subtelniejsze połączenia między różnymi procesami badawczymi prowadzącymi do sukcesu i wykazania istnienia fal grawitacyjnych. Deruelle i Lasota bardzo ciekawie zbudowali naukowe napięcie twórcze, zrekonstruowali wspaniały, choć i pełen potknięć proces poszukiwań odpowiedzi. Posiłkowali się nazwiskami, które w fizyce i astronomii cieszą się estymą za upór, błyskotliwość i pracowitość. Zawsze w tego typu publikacjach są trudniejsze partie, ale nie warto z ich powodu nie sięgać po tę książkę. Nie jest objętościowo duża, a jednak niesie ważne treści o ludzkich potrzebach odkrywania świata.

Na koniec jeden mały cytat. Tak na poziomie najbardziej ogólnym, jest to właśnie książka o istocie procesu naukowego (str. 40):

"Choć może się to wydawać dziwne, w nauce wiara płynie z rozumu - żeby uwierzyć, trzeba zrozumieć."

Warto, bo to świetny tekst.

WIĘCEJ NIŻ BARDZO DOBRA - 8.5/10

=======

(*) "Zmarszczki czasoprzestrzeni. Einstein, fale grawitacyjne i przyszłość astronomii", Govert Schilling, Prószyński i S-ka, 2018

Minęły już czasy, gdy naukę uprawiało się w pojedynkę. Proste problemy wynikające z podstawowej manifestacji przyrodniczej zostały rozpracowane. Osiągnięcie większej unifikacji i głębszego zrozumienia przyczyn wymaga dużych zasobów ludzkich i sprzętowych. To, czego nie wiemy nie jest jednak detalem, wysublimowanym dodatkiem czy mało interesującym pyłkiem na solidnym budynku...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

174 użytkowników ma tytuł Fale grawitacyjne. Nowa era astrofizyki na półkach głównych
  • 124
  • 50
47 użytkowników ma tytuł Fale grawitacyjne. Nowa era astrofizyki na półkach dodatkowych
  • 27
  • 7
  • 6
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Fale grawitacyjne. Nowa era astrofizyki

Inne książki autora

Jean-Pierre Lasota
Jean-Pierre Lasota
Fizyk teoretyk i astrofizyk, autor ponad 250 prac naukowych i kilku książek. Profesor honorowy w Instytucie Astrofizyki w Paryżu i profesor zwyczajny w Centrum Astronomicznym im. Mikołaja Kopernika PAN w Warszawie. Przez wiele lat kierował Wydziałem Astrofizyki Relatywistycznej i Kosmologii Obserwatorium Paryskiego i był doradcą naukowym prezesa francuskiego Narodowego Centrum Badań Naukowych. Wieloletni członek komitetów nadzorujących budowę i działanie detektora fal grawitacyjnych Virgo. Mieszka z żoną w Paryżu i Warszawie.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ale kosmos! Nieznany wszechświat w dziesięciu rozdziałach Stuart Clark
Ale kosmos! Nieznany wszechświat w dziesięciu rozdziałach
Stuart Clark
“Normalna nauka (...) to zbiór faktów i ich interpretacji w zgodzie z akceptowalnym obecnie paradygmatem. Pomiary, które się z nim nie zgadzają, gromadzą się jednak, jak popiół pod ogniskiem, aż w pewnym momencie już dłużej nie da się ich ignorować. W nauce powoduje to konieczność zmiany podstawowych założeń, co wymusza zmianę sposobu, na jaki przyglądamy się światu…”. Tak było w przypadku Kopernika, Newtona, Einsteina - a być może tak będzie i wkrótce, gdy ostatecznie wyklaruje się nasza wiedza odnośnie ciemnej materii i energii. “Ale kosmos!...” to zasadniczo książka o tym, co wiemy o wszechświecie, skąd to wiemy oraz jak ta wiedza zmieniała się na przestrzeni ostatnich stuleci. Najpierw czytelnik może zrozumieć jak rozwijało się nasze pojmowanie zasad fizyki i astronomii. Później się zaduma i zachwyci tym, jakich wspaniałych rzeczy udało się człowiekowi odkryć i dokonać. By na końcu zmierzyć się z zaskakującą konstatacją, że być może, tak naprawdę, to ... nie wiemy jednak prawie nic, a wszystko to, co wiemy trzeba będzie zrewidować. Jazda bez trzymanki z gatunku tych wywołujących wypieki na twarzy. Po książkę tę sięgnąłem stosunkowo niedługo po lekturze “Krótkiej historii czasu…” Hawkinga. I o ile książkę Hawkinga uznałem już za przystępnie napisaną, o tyle wszystkim zaczynającym przygodę z tą tematyką zdecydowanie bardziej na start polecam jednak dzieło Clarka. Napisane jest jeszcze bardziej zjadliwym dla laika językiem i - co chyba nawet bardziej niesamowite - napisane jest niezwykle angażująco. Czyta się to jak świetnie skrojony kryminał, który tak wciąga, iż ciężko się człowiekowi od lektury oderwać. A mowa przecież o tematach wagi ciężkiej. Innym plusem “Ale kosmos!…” jest również to, że - w przeciwieństwie do książki Hawkinga - dotyka czasów najnowszych i odkryć sprzed dekady (wydana w języku oryginalnym w 2016 r.),które fundamentalnie rzutują na nasze obecne rozumienie historii i natury wszechświata. Choć określiłbym się humanistą, to “bakcyla kosmosu” połknąłem dawno - z tym że przejawiało się to głównie w konsumpcji filmów i seriali sci-fi. Moja wiedza o kosmosie pozostawała na co najwyżej powierzchowny poziomie. Książki takie jak “Ale kosmos!...” pozwalają na bezbolesną transformację ze słowa mówionego na pisane i - przede wszystkim - zachęcają do pogłębiania swojej wiedzy. O ile jeszcze u Hawkinga można się zrazić kalibrem omawianych tematów, o tyle u Clarka jest to podane w taki sposób, że raczej nie grozi. Dla wahających się - na zachętę fragment z końcowych stron książki: “(...) dotychczasowe badanie otaczającego nas Wszechświata wykazało, że w 96% składa się on z nieznanych bliżej składników: ciemnej materii i ciemnej energii. Ich włączenie w opis świata jest oczywiście dobrze uzasadnione i fizycznie poprawne, jednak zbyt wielu badaczy zdaje się dziś wierzyć bez żadnych zastrzeżeń, że są to rzeczywiste substancje, a nie tylko elementy wyjaśnień naukowych. Często twierdzi się, że istnienia ciemnej materii dowiedziono, jednak jest to po prostu nieprawda. Za jej istnieniem przemawiają wyłącznie dowody pośrednie oraz brak lepszej teorii. (...) Są tylko dwie możliwości. Albo ciemna materia i ciemna energia są rzeczywiste i te potężne zbiorniki materii-energii tylko czekają na to, aż je odkryjemy, albo musimy radykalnie przemyśleć fizykę fundamentalną. Tak czy inaczej, żyjemy w nieznanym Wszechświecie”.
Maro - awatar Maro
ocenił na86 miesięcy temu
Upiorne działanie na odległość i jego wpływ na czarne dziury, Wielki Wybuch i teorię wszystkiego George Musser
Upiorne działanie na odległość i jego wpływ na czarne dziury, Wielki Wybuch i teorię wszystkiego
George Musser
,,Noc przynosi ze sobą duchy i wiedźmy, wygłodniałe, łopoczące płaszczami i odziane w czerń". To baśniowo-fantastyczne zdanie, jakże tajemnicze, silne w micie i pierwiastku grozy oplatającej swymi mackami różnych śmiałków, którzy w taką nieopisaną i tajemniczą przestrzeń chcieliby się zanurzyć, nie wiąże się dość bezpośrednio z nauką - jaka by ona nie była: czy ścisła, czy humanistyczna. Dotyka ono jednak pewnego nadnaturalnego zjawiska, bezcennego składnika mechaniki kwantowej – teorii tzw. Stanu Splątanego i zjawisk nielokalnych, oraz samego istnienia w tyglu zimnej próżni Wszechświata kosmicznego fenomenu: Czarnych Dziur - odkurzaczy i potworów materii, które pochłaniają, odkształcają i zawijają wokół siebie materię, światło i czas, nad których to próbą wyjaśnienia ,,egzystencji” i procesów w nich zachodzących, niejeden astrofizyk ,,łamał” sobie ołówki, długopisy, kredę i inne przyrządy służące do rozpisywania matematycznych równań, spalając sobie ,,przy okazji” obwody neuronalne w mózgu. I rzeczywiście, czy to Czarne dziury czy Teoria Stanu Splątanego, oba te zjawiska, jak wskazuje wyżej przytoczone zdanie, są ,,odziane w czerń”, co oznacza tę rozdzierającą czas i przestrzeń tajemnicę, za której rozwiązaniem kryje się, być może, klucz do poznania natury Wszechświata i odkrycia uniwersalnych praw opisujących procesy zachodzące w nim w skali kwantowej i w skali makro – świecie fizyki klasycznej. Bo pod powłoką naszej do bólu zwykłej i rutyniarskiej codzienności kryje się zadziwiający świat nauki - świat zjawisk, dociekań, teorii. Wszechświat jest specyficznym, często zdaje się abstrakcyjnym bytem. Z jednej strony jest on piękny, bo zachwyca swym ogromem: miriadami gwiazd, gromadami galaktyk, czy zachodzącymi w nim niezliczonymi, obfitymi, wręcz trwającymi eonów lat przemianami. Jednak z drugiej strony Wszechświat jawi się, jako nudne ,,miejsce", niewyobrażalnie ogromna, niepojmowalna przez ludzki trójwymiarowy mózg macierz, która z racji swych meta gigantycznych rozmiarów jest po prostu... pusta. Patrząc się na to rozedrgane, astronomiczno-filozoficzne zagadnienie, i dodając do tego aspekt Czarnych Dziur i ciężkiej do przyswojenia z racji swej złożoności, która nie powinna, a jednak istnieje i jest potwierdzona eksperymentalnie, Teorii Splątania Kwantowego, należytym jest zastanowić się czy umysł istoty adamowego plemienia, nader rozwinięty i pojemny, zdolny jest do poznania tajemnic Wszechświata? Czy kiedykolwiek człowiek, posiłkując się również złożonością tych dwóch zjawisk, ich wzajemnej relacji i wpływu na funkcjonowanie Wszechświata w skali fundamentalnej i tej makro, czyli skali astronomicznej, zrozumie niezgłębioną gramatykę Kosmosu, poznając każdy składnik tkaniny, która go tworzy? Co łączy Czarne Dziury ze Splątaniem Kwantowym? Czy ewentualna, gdzieś tkwiąca, a na razie dopiero ,,odgrzebywana” przez naukowców między nimi więź, da nam przepis na zdobycie ostatecznych cegiełek wiedzy na temat skrywanego przez będącą wtedy, tu i teraz, Wszechrzecz, oblicza? Na to pytanie, i szerzej: na ten typ naukowo-filozoficznych dywagacji, odpowie laikom i pomoże im to zrozumieć, a dla grona naukowców będzie ono dodatkiem i urozmaiceniem w ich codziennej pracy na polu fizyki i astrofizyki, dzieło popularnonaukowe z gałęzi tematycznej nauk ścisłych: "Upiorne oddziaływanie na odległość". George Musser, autor niniejszym omawianej publikacji, nie jest typem skostniałego, o konserwatywnym podejściu, naukowca. Nie jest to wybitny, z osiągnięciami specjalista w żadnej z dziedzin nauk ścisłych; ma wszakże doktorat z którejś z dziedzin fizyki, ale nie ma on znaczącego, solidnego propagującego fizykę, astronomię, astrofizykę itp. doświadczenia. I to jest zastanawiające, nader ciekawe, gdyż najlepsze pozycje z zakresu fizyki, astronomii i kosmologii wydają specjaliści od wielu, wielu lat siedzący w tym zagłębiu wiedzy, mający w miarę szerokie sukcesy na tym polu. Musser jest wyjątkiem; to zarówno naukowiec o potwornie przenikliwym umyśle, ale i dziennikarz – z większym wkładem tego drugiego typu działalności w swej karierze. To nawet ktoś inny niż typowy popularyzator nauki, jak Bill Bryson, czy chyba najbardziej z nich znany, będący zarówno wybitnym astrofizykiem jak krzewicielem ,,ścisłej myśli ludzkiej”, Neil deGrasse Tyson. Autor "Upiornego oddziaływania na odległość", patrząc się na to, co i jak przedstawia w tym dziele, można śmiało wywnioskować, że przejawia on znamiona naukowego detektywa, w tym przypadku nastawionego na detektywistyczną eksplorację treści związanych z fizyką kwantową, kosmologią i astronomią. Dlatego, choć w większości są to oparte na mojej szerokiej opinii: zdanie i ocena, po wnikliwym przeczytaniu i zanalizowaniu treści publikacji, wychodzę z założenia, że książka ta eksponuje się dość dobrze, głównie jako reportaż z pola odkryć i dokonań naukowców zazębionych swymi umysłami wokół konkretnego przypadku i jego implikacji w świecie rzeczywistym. Posunę się nieco dalej z pewną adnotacją i uwagą: "Upiorne oddziaływanie na odległość" wykazuje cechy biografii dla solidnej naukowej teorii i jej licznych powiązań z innymi zjawiskami i elementami nauk ścisłych – coś na miarę studium przypadku, gdzie to studium w zabiegach literackich (odpowiednie przekazywanie treści) oraz naukowych (rodzaj materiału przelanego na formę książkowej publikacji i jego intensywność, przy odpowiednim stylu językowym),wyszło panu Musserowi dość płynnie i wyraziście, choć ,,bardzo zielony w temacie laik” mógłby mieć trudności z przyswojeniem na swój sposób prezentowanej tu treści. Twarda, w stosowanych, zimnych barwach okładka, prosty ale solidny grzbiet, i zwyczajna ,,profesorska czcionka”, która ładnie, szorstko ale i z drugiej strony harmonijnie nakreśla tytuł, podtytuł publikacji oraz imię i nazwisko autora. A wszystko to w kontrastujących, skupiających uwagę czytelnika kolorach – fizyczność tytułu Mussera, która summa summarum prezentuje się z pewną elegancją i wytrawnością, to jej dość solidny atut, gigantyczny walor dla jej odbioru, jako skupionej, scentralizowanej całości. W Zewnętrzu książki nietrudno doszukać się tropów konserwatywnych – w sensie, klasycznego i niezbyt odchodzącego od tematu podejścia, bez zbędnego humoru, użytego w celu zjednoczenia sobie uwagi czytelnika ,,przeciętniaka”, oraz bez super laickiego języka. Gdy przenosimy swój wzrok na formę okładki, dostrzegamy, że coś w tym jednak jest, że przeziera przez książkę – nawet nie czytając wtedy z niej ani zdania – oddźwięk archetypu, encyklopedycznej, profesorskiej estymy, która rezonuje od okładek, grzbietu przez całą jej zawartość. Aparycja wprost magnetyczna; nie jest to sztuczne, przerysowane i zdawkowe wnioskowanie – "Upiorne oddziaływanie na odległość" tak się ma i w środku. Tytuł, mimo iż więcej ma w sobie, w swym dwuwymiarowym jestestwie wtłoczonych tu zdań w białe stronice papieru, nauki, niżeli formy popularyzacji fizyki kwantowej i poszczególnych zagadnień fizyki klasycznej (mechanistycznej),to każdy kto z takową gałęzią nauki jest obeznany, będzie czytał pracę Mussera z wypiekami na twarzy, z dużo większym wkładem niż zwykłe ,,z zapartym tchem”, wracając niekiedy do wybranych rozdziałów publikacji, jej wątków, przykładów, czytając je jeszcze raz, i kolejne jeszcze raz. Witamy w świecie, w którym kompletność i spójność mechaniki kwantowej nie jest taka piękna i oczywista, gdzie przetykają ją fluktuacje i aberracje związane ze zjawiskami lokalności i nielokalności. Witamy w reportażu z pola bitwy między umysłami, zajmującymi się kwantową teorią pola, czy inną dziedziną fizyki teoretycznej lub doświadczalnej, gdzie doświadczamy jak ta nierówna między nimi walka i wymiana zdań prowadzi do wniosku, że przestrzeń, którą przez tak długi czas uważaliśmy za solidny fundament rzeczywistości fizycznej, może być tak skomplikowanym ,,tworem” - że wytłumaczenie jej w oparciu nawet o schematy fizyki kwantowej, jak spontaniczność, cząstki wirtualne, pola kwantowe itp. nie wystarcza; że kryje się za tym coś dużo głębszego niż ,,fundamentalna głębia”, nie tak dawno uważana przez nas za ostateczną. Największym, najbardziej pozytywnie szokującym, wydatnym, mającym swe reperkusje w umyśle czytelnika, zaskoczeniem publikacji George’a Mussera, jest to w jaki sposób powoli się tu wyłaniają i odpowiednio zrozumiale wybrzmiewają zjawiska lokalności i nielokalności – tak naprawdę potężne ,,Dekalogi”, ,,Credo” lub zasady, wokół których budowany jest Wszechświat. Bo o reportażu z pola konfliktu – a jak wiemy, na bazie dysput naukowych wyrastają często największe idee – pomiędzy stroną naukowców opowiadających się za lokalnością, a tymi, którzy przejawiają stronę nielokalności można powiedzieć tyle, że wykreowany tu spór, gdzie głównym jego aktorem były te dwa zjawiska, stał się jądrem tematycznym i dość solidnym tłem, od którego jak po sieciach w węzłach komunikacyjnych rozchodziły się pozostałe zagadnienia w pracy tej zawarte. Nielokalność i lokalność to, mówiąc w skrócie skrótów, gdyż mój dłuższy wywód i zarazem recenzja publikacji George'a Musseranie jest na to odpowiednim miejscem, odpowiednio w przypadku pierwszego określenia zjawiska, reakcje, materia - występujące w bezpośrednim kontakcie. W stosunku do drugiego z nich, czyli nielokalności, ów zamysł oznacza zjawiska, reakcje itp. - występujące niebezpośrednio, na odległość. Zadziwiać może to, że autor pracy w pewnym sensie przekracza progi nauki. Z elementami fizyki kwantowej, fizyki teoretycznej, astrofizyki, radzi sobie olśniewająco, wychodząc z nimi w odważny niekonwencjonalny sposób na przód. Mimo iż Musser zdarza się, że scala ścisły naukowy ton z kwestiami filozoficznymi, wręcz spirytualnymi. Zaraz jednak wychodzi na ,,równoważną prostą",co potwierdza jego charakter, ale i osobowość współczesnych naukowców i wynalazców, że zawsze wybierają oni trudny do rozwiązania problem. Bo na bazie tej ciężkiej pracy teorie przechodzą w praktykę, dając światu coś z czego globalnie ludzkość zawsze będzie już korzystała. Nie możemy poprzestać na tłumaczeniu ,,istnienia świata samym światem”. I nieważne, że około 70 stron ostatniej fizycznej formy publikacji, to przypisy i elementy indeksu, że nie mają one szerszego ,,wykończenia” i jakiegoś zgrabnego posłowia. Nie, to nieistotne. Tak skonstruowana przez Mussera praca, do uważnego czytelnika trafia najlepiej!
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na106 lat temu
Wielki spektakl na niebie. Osiem wizji wszechświata od starożytności do naszych czasów Marco Bersanelli
Wielki spektakl na niebie. Osiem wizji wszechświata od starożytności do naszych czasów
Marco Bersanelli
Jest to książka, o koncepcjach kosmosu w różnych epokach ludzkości z odniesieniami do kultury humanistycznej autorstwa Marco Bersanelli. Coś absolutnie genialnego. Autor opisuje historie obserwacji astronomiczych od Lascaux do współczesnych odkryć astrofizyki. Całość jest przekazana w tak przystępny sposób, że nawet takie głąby matematyczne jak ja zrozumieją o co chodzi. Świetnie jest - moim zdaniem - opisana historia odkryć Isaaca Newtona czy Keplera. Fenomenalna interpretacja opisów kosmosu Dantego. A także porównanie wieży kościoła Sagrada Familia do krzywej Friedmana-Lamaitra, co udowadnia że nawet współczesna sztuka sakralna czerpie garściami z kosmologii. Mimo, że książka zaczyna się od hipotetycznych i ładnie opisanych, pierwszych świadomych obserwacji nieba w okresie paleolitu, a kończy po odkryciu bozonu Higgsa i misji PLANCK, to i tak prowadzi nas rozdział po rozdziale do przeszłości, bo do tego sprowadza się astrologia. Odkrywania przeszłości wszechświata. Owszem, jest tutaj sporo pominiętych faktów, ale nic co by zakłócało ciąg opisanych zdarzeń, bądź ich zrozumienie. A znam je z racji zainteresowania tematem trwającego juz trochę lat. Gdyby włożyć do książki każde warte odnotowania wydarzenie, to powstałby dlugi cykl. A nie o to tutaj chodzi. Wisienką na torcie są tytuły rozdziałów nawiązujące do filmów i muzyki. Jestem tą książką zachwycony i polecam ją każdemu, kto chociaż trochę interesuje się kosmosem.
Grzesiek Wójcik - awatar Grzesiek Wójcik
ocenił na102 lata temu
Tajemnica czasu Carlo Rovelli
Tajemnica czasu
Carlo Rovelli
Jak zgubić czas z Carlo Rovellim? Tajemnica Czasu. Zawsze interesowałem się kosmosem, dosłownie od dziecka. Kilka razy zostałem nazwany kosmitą – to fakt, ale przecież jesteśmy dziećmi gwiazd. Dlaczego? Jesteśmy dziećmi gwiazd, bo pierwiastki takie jak węgiel, z których między innymi jesteśmy zbudowani, powstały w wybuchach supernowych. Tadam! No dobrze, do rzeczy – kolejna polecajka. Dlaczego akurat ta książka? Powody są proste. Zauważyłem, że coraz mniej mam czasu, albo inaczej – coraz trudniej mi go wygospodarować. Więc co zrobiłem? Postanowiłem przeczytać książkę o czasie! Proste, prawda? Carlo Rovelli to bardzo ważna postać w dziedzinie fizyki kwantowej i – co mnie cieszy – aktywnie popularyzuje tę dziedzinę. Słynie z tego (ponoć obok Rogera Penrose’a),że w klarowny sposób wyjaśnia trudne pojęcia związane z fizyką i czasem. Czy faktycznie? Myślę, że tak. Kolejna ważna myśl, która mnie nachodzi, to to, że tematyka fizyki czasu, a zwłaszcza teorii kwantowych, jest wyjątkowo trudna. Tutaj nawet Feynman musiałby się napocić, żeby pisać o tym w sposób przyjemny, mile odbierany i w pełni zrozumiały. Może się mylę, ale szczerze chciałbym, żeby tak było. Zresztą sam Rovelli kilka razy podkreśla w Tajemnicy czasu, że zaczynają się mniej przyjemne dla naszych neuronów tematy. Ba, nawet poleca pominąć dwa rozdziały z końcówki książki i od razu przejść do podsumowania. Doceniajmy naukowców, popularyzatorów nauki, którzy są tak świadomi! Książkę można podzielić na dwie części: naukową i filozoficzną, z lekką domieszką wspomnień. Nie ma wyraźnej linii podziału – te części przenikają się nawzajem. Jako wielki entuzjasta astronomii i fizyki, na tyle na ile moje szare komórki były w stanie pojąć to, co zostało napisane, byłem zafascynowany! Na przykład, z fizycznego punktu widzenia różnica między przyszłością a przeszłością się zaciera. Albo to, jak Einstein zrozumiał, że nie da się ściśle zsynchronizować czasu. A także, jakie rozważania miały starożytne, greckie umysły na temat czasu i jak dawno ten termin się ukształtował. Byłem w swoim żywiole, lecz nie będę udawał, że wszystko rozumiałem i że cała książka była fascynująca – bo tak nie było. Zdarzały się strony, przez które ciężko było przebrnąć. Patrząc jednak na całokształt, świetnie się bawiłem. Nie mogę nie wspomnieć o teorii, która w zaskakujący sposób opisuje życie codzienne mojej rodziny. Otóż zasada nieoznaczoności mówi, że nie można jednocześnie z dowolną dokładnością określić położenia i pędu cząstki. Czyż to nie idealny opis chaosu, jaki tworzą moje dwa ukochane „szoguny”? Raz wydają się być w jednym miejscu, za chwilę w zupełnie innym, a ich działania trudno zrozumieć, nie mówiąc już o przewidzeniu ich trajektorii. Zasada nieoznaczoności w praktyce, w najlepszym wydaniu! Podsumowując: Tajemnica czasu to fascynująca książka, która pozwala spojrzeć na czas z zupełnie innej perspektywy. Ostrzegam jednak: nie znajdziecie w niej sposobu na znalezienie dodatkowego czasu w ciągu dnia, więc nie dajcie się nabrać! Ale jeśli szukacie czegoś, co jednocześnie pobudzi Wasze szare komórki i pozwoli lepiej zrozumieć wszechświat – zdecydowanie polecam. Bob Krzyzansky
Bob_Krzyzansky - awatar Bob_Krzyzansky
ocenił na79 miesięcy temu
Kosmiczna pajęczyna. Tajemnicza struktura Wszechświata J. Richard Gott
Kosmiczna pajęczyna. Tajemnicza struktura Wszechświata
J. Richard Gott
Nie wiem, jakim cudem tak genialna książka, ma (w chwili publikacji recenzji) ocenę 6,2. Dla mnie jest to jedna z najlepiej napisanych książek popularnonaukowych i naukowych w ogóle. Choć szalenie wymagająca – zwłaszcza dla takiego matematycznego analfabety, jak ja – to dostarcza ogromu wiedzy. Gott połączył w niemal idealnych proporcjach historię nauki z naukowym „mięsem”. A to bardzo ważne i brakuje tego w wielu publikacjach tego typu. Fizyczne zjawiska lepiej zgłębiać jednocześnie ucząc się ich istoty, ale też tego, w jaki sposób ktoś na nie wpadł (co też potrafi wiele powiedzieć o samym zagadnieniu). „Kosmiczna pajęczyna” właśnie w taki kompleksowy sposób wyjaśnia nam strukturę wszechświata. Ponadto, częste odwołania do prac innych naukowców mogą się okazać szczególnie pomocne w przyszłości, przy poszukiwaniu literatury, która pozwoli zgłębić konkretny temat. Co ważne, książka jest dobra zarówno dla amatorów, jak i profesjonalistów. Ja zaliczam się do tych pierwszych i chociaż bywałam nieraz przytłoczona ilością wzorów zawartych w treści, to jednak dzięki opisowej i sugestywnej narracji astronoma nie miałam większego problemu ze zrozumieniem koncepcji, jakie opisywał. Tym więcej wyciągnie z lektury „Kosmicznej pajęczyny” osoba, która posiada znacznie pokaźniejszy ode mnie bagaż naukowej wiedzy oraz naukowy warsztat z dziedziny astronomii i kosmologii. Na pewno jednak nie jest to pozycja całkiem „na start” i wypada posiąść jakieś podstawy z astronomii, ogólnej teorii względności oraz mechaniki kwantowej. Laik faktycznie od tego tytułu mógłby się odbić i zniechęcić. Gott załączył w tekście masę wykresów, zdjęć kosmosu, efektów symulacji i innych obrazowych elementów, które jeszcze bardziej pomagają zrozumieć to, o czym autor pisze. Jestem tą pozycją zachwycona i myślę, że jest to jedna z lepszych książek, wyjaśniających otaczający nasz (wszech)świat, nietraktująca czytelnika, jak idioty, lecz rzucająca mu intelektualne wyzwanie; z ciekawie poprowadzoną narracją i solidną dawką informacji.
Weronika - awatar Weronika
oceniła na93 lata temu

Cytaty z książki Fale grawitacyjne. Nowa era astrofizyki

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Fale grawitacyjne. Nowa era astrofizyki