Korespondent. Przełomowe wydarzenia, kulisy niezwykłych spotkań, tajemnice życia w Watykanie

Okładka książki Korespondent. Przełomowe wydarzenia, kulisy niezwykłych spotkań, tajemnice życia w Watykanie autora Marek Lehnert, 9788324058136
Okładka książki Korespondent. Przełomowe wydarzenia, kulisy niezwykłych spotkań, tajemnice życia w Watykanie
Marek Lehnert Wydawnictwo: Znak reportaż
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2019-05-15
Data 1. wyd. pol.:
2019-05-15
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324058136
Średnia ocen

7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Korespondent. Przełomowe wydarzenia, kulisy niezwykłych spotkań, tajemnice życia w Watykanie w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Korespondent. Przełomowe wydarzenia, kulisy niezwykłych spotkań, tajemnice życia w Watykanie

Średnia ocen
7,1 / 10
14 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Korespondent. Przełomowe wydarzenia, kulisy niezwykłych spotkań, tajemnice życia w Watykanie

Poznaj innych czytelników

66 użytkowników ma tytuł Korespondent. Przełomowe wydarzenia, kulisy niezwykłych spotkań, tajemnice życia w Watykanie na półkach głównych
  • 44
  • 20
  • 2
13 użytkowników ma tytuł Korespondent. Przełomowe wydarzenia, kulisy niezwykłych spotkań, tajemnice życia w Watykanie na półkach dodatkowych
  • 7
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Korespondent. Przełomowe wydarzenia, kulisy niezwykłych spotkań, tajemnice życia w Watykanie

Inne książki autora

Okładka książki Osiem dni w Polsce Andrzej Drzycimski, Marek Lehnert
Ocena 6,0
Osiem dni w Polsce Andrzej Drzycimski, Marek Lehnert
Marek Lehnert
Marek Lehnert
Polski dziennikarz i watykanista. Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego (filologia polska). Wieloletni (1970-2000) współpracownik katolickiego pisma społeczno-kulturalnego "Tygodnik Powszechny". W 1975 r. zamieszkał na stałe w Rzymie, gdzie m.in. pracował w redakcji "L’Osservatore Romano". Był także korespondentem "Radia Wolna Europa" i Polskiego Radia. Odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi. Autor 2 książek: "Osiem dni w Polsce" (z Andrzejem Drzycimskim, Editions Spotkania, 1984) oraz "Korespondent. Przełomowe wydarzenia, kulisy niezwykłych spotkań, tajemnice życia w Watykanie" (Wydawnictwo Znak, 2019). Żona: Sylwia Wysocka (do 28.03.2020, jego śmierć).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Nic osobistego. Sprawa Janusza Walusia Cezary Łazarewicz
Nic osobistego. Sprawa Janusza Walusia
Cezary Łazarewicz
„Zabiłem człowieka, ale nie czuję się mordercą. Czułem się żołnierzem na wojnie, której nikt inny nie chciał wypowiedzieć”. Cezary Łazarewicz, laureat Nagrody Nike, w swojej książce Nic osobistego. Sprawa Janusza Walusia podejmuje się zadania niezwykle trudnego: próby zrozumienia człowieka, który dla jednych jest bezwzględnym rasistą i mordercą, a dla innych ostatnim „żołnierzem wyklętym” walczącym z komunizmem. Autor z reporterską rzetelnością prześwietla życiorys Polaka, który w 1993 roku zastrzelił Chrisa Haniego, lidera południowoafrykańskich komunistów, niemal doprowadzając RPA na skraj wojny domowej. Moja ocena to solidne 7/10: to reportaż chłodny, analityczny i niezwykle potrzebny, choć momentami pozostawiający czytelnika z poczuciem poznawczego dystansu. Reporterskie śledztwo w cieniu apartheidu Siłą Łazarewicza jest jego niechęć do łatwych ocen. Autor nie staje po żadnej ze stron, lecz z niemal chirurgiczną precyzją rekonstruuje drogę Walusia – od radomskiego dzieciństwa, przez emigrację do RPA, aż po radykalizację w szeregach afrykanerskiej prawicy. Fascynujące są fragmenty opisujące duszny klimat schyłkowego apartheidu, w którym lęk przed zmianą mieszał się z fanatyzmem. Łazarewicz świetnie oddaje mechanizm, w którym przeciętny człowiek, wiedziony specyficznie pojmowanym poczuciem misji, staje się narzędziem w rękach wielkiej polityki. Warsztatowo książka jest bez zarzutu – krótkie, mięsiste zdania i doskonały research sprawiają, że przez tę historię płynie się z niesłabnącym zainteresowaniem. Autor unika taniej sensacji. Zamiast skupiać się wyłącznie na samym momencie zamachu, analizuje jego konsekwencje – zarówno te globalne, jak i osobiste. Portret Walusia, który wyłania się z rozmów i dokumentów, jest wielowymiarowy i przerażająco ludzki. To studium człowieka, który uwierzył we własną mitologię, stając się więźniem idei nawet dekady po upadku systemu, z którym walczył. Mimo ogromnej wartości dokumentalnej, książka bywa momentami nużąca w partiach dotyczących zawiłości prawnych i procedur związanych z procesem ułaskawieniowym. Choć są one kluczowe dla zrozumienia dzisiejszej sytuacji Walusia, narracja traci w tych miejscach swój reporterski pazur. Do pełnej ósemki zabrakło mi także nieco szerszego nakreślenia tła społecznego współczesnego RPA, co pozwoliłoby lepiej zrozumieć, dlaczego ta sprawa wciąż budzi tak gigantyczne emocje po obu stronach barykady. Nic osobistego to ważny głos w dyskusji o granicach ideologii i cenie, jaką płaci się za radykalizm. Cezary Łazarewicz napisał książkę, która nie daje łatwych odpowiedzi, ale zmusza do zadania trudnych pytań o naturę zła i sprawiedliwości. To lektura obowiązkowa dla fanów reportażu, którzy od czarno-białych schematów wolą skomplikowane odcienie szarości.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na711 dni temu
Jurata. Cały ten szpas Anna Tomiak
Jurata. Cały ten szpas
Anna Tomiak
Anna Tomiak napisała kapitalną książkę, w której opowiada o Juracie – jednej z najbardziej uroczych miejscowości półwyspu helskiego. Na szczęście nie zaczyna swojej opowieści od czasów współczesnych, nie pokazuje dzisiejszego sposobu wypoczywania nad Bałtykiem, lecz cofa się znacznie dalej, do lat 30. ubiegłego wieku. Autorka ukazuje początki Juraty, opisując, jak zwykła rybacka wioska stała się miejscem wyjątkowego, wręcz snobistycznego wypoczynku. To właśnie ta transformacja sennej okolicy w przestrzeń spotkań intelektualistów i ludzi kultury sprawiła, że Jurata zyskała status prestiżowego kurortu. Autorka doskonale oddaje ducha epoki Polski międzywojennej, pokazując relacje społeczne i atmosferę, jaka panowała w kraju w tamtym okresie. Przedstawia nie tylko tych, którzy odpoczywali – a byli to naprawdę wielcy: politycy, artyści, ludzie kultury – ale również zwykłych mieszkańców, którzy od pokoleń żyli w swojej wiosce, a nagła zmiana otoczenia wymagała od nich odnalezienia się w nowej rzeczywistości. Czasy PRL może nie były szczególnie łagodne dla tego morskiego uzdrowiska, ale również miały swój unikatowy urok i nadal stanowiły miejsce spotkań elity politycznej oraz artystycznej, co nadawało Juracie wyjątkowości. Sporo miejsca autorka poświęca także działalności hotelarskiej i biznesowej, szczególnie interesująco opisując okres międzywojenny oraz rolę kapitału żydowskiego, który znacząco inwestował w branżę hotelarską tamtych czasów. Narracja prowadzi czytelnika aż do współczesności, opisując m.in. ośrodek prezydencki w Juracie. Książka stanowi świetne podsumowanie tego, jak zmieniały się wakacyjne zwyczaje Polaków i czym jest luksus na polskim wybrzeżu. Dla wszystkich miłośników morza będzie to doskonała, pełna ciekawostek lektura, idealna na zimowe, grudniowe dni.
Arek - awatar Arek
ocenił na73 miesiące temu
Jan Sehn. Tropiciel nazistów Filip Gańczak
Jan Sehn. Tropiciel nazistów
Filip Gańczak
Jan Sehn, którego imię nosi dziś Instytut Ekspertyz Sądowych to był polskim prawnikiem niemieckiego pochodzenia. W czasie wojny nie doświadczył osobiście represji okupanta. Zajmował skromną posadę w stowarzyszeniu restauratorów. A jednak to właśnie on po zakończeniu wojny brał udział w przygotowywaniu procesów przeciwko niemieckim zbrodniarzom wojenny, między innymi członkom załogi obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. W pamięci ówczesnych zapisał się jako niezwykle pracowity, skrupulatny ekspert, który stał się swoistym motorem polskich rozliczeń z okupantem. Jego nazwisko nie raz pojawiało się w pracach autorów, piszących o tzw. łowcach nazistów, jednak najczęściej było to kilka zdań, krótki rozdział opowiadający o działalności profesora. Filip Gańczak podjął się zadania wręcz karkołomnego. Postanowił napisać o Janie Sehnie książkę. Trudno ją nazwać biografią, gdyż informacji o bohaterze jest tu niewiele i koncentrują się one głównie na jego działalności zawodowej. Nie dziwi to, gdy posłucha się wspomnień, jego byłych pracowników, którzy określają profesora jak osobę skrytą, zamkniętą w sobie a czasami wręcz oschłą. Autor kładzie więc nacisk na prace Jana Sehna: śledztwa dotyczące zbrodni popełnionych głównie w Auschwitz i Płaszowie. To on przesłuchiwał i gromadził dowody przeciwko komendantowi Auschwitz Rudolfowi Hössowi oraz Amonowi Göthowi, komendantowi Płaszowa, którego sylwetkę w "Liście Schindlera" tak sugestywnie przedstawił Stephen Spielberg. "Jan Sehn. Tropiciel nazistów" to pozycja oparta na dokumentach archiwalnych, aktach śledczych, listach. Jednak w mojej ocenie to bardziej lektura o powojennych procesach zbrodniarzy wojennych niż opowieść o życiu profesora. Nie zmienia to jednak faktu, iż jest to bardzo ciekawa pozycja, która wydobywa z cienia zapomnienia postać polskiego prawnika, bez którego ciężkiej pracy wiele procesów by się nie odbyło. Polecam tę książkę miłośnikom historii, szczególnie tym zainteresowanym tematyką II wojny światowej.
Jeżynka - awatar Jeżynka
oceniła na73 miesiące temu
Czarnobyl. Historia nuklearnej katastrofy Serhii Plokhy
Czarnobyl. Historia nuklearnej katastrofy
Serhii Plokhy
Dzieło Serhiija Plokhy'ego to nie tylko kronika wybuchu w elektrowni, lecz przede wszystkim wnikliwa wiwisekcja systemu radzieckiego, osadzona w samym sercu jego strukturalnej niewydolności... Ten ceniony historyk z Harvardu przekonująco dowodzi, że awaria nie była nieszczęśliwym zbiegiem okoliczności, lecz naturalną konsekwencją funkcjonowania państwa opartego na kłamstwie. W świecie opisanym przez autora, partyjna ideologia i chęć zachowania pozorów systematycznie wygrywały z faktami oraz elementarnym bezpieczeństwem. Narracja swobodnie przeskakuje między kuluarami Kremla, klaustrofobiczną sterownią reaktora a morderczym wysiłkiem ratowników. Dzięki dotarciu do odtajnionych archiwów KGB, autor bezlitośnie rozprawia się z narosłymi mitami, wykazując, że władze posiadały wiedzę o krytycznych wadach konstrukcyjnych reaktora RBMK na lata przed tragedią. Bardzo mocno wybrzmiewa tu wątek ukraiński – skażenie ziemi i całkowite załamanie zaufania do Moskwy stały się paliwem dla ruchów niepodległościowych, które ostatecznie rozbiły ZSRR od środka. Popularne produkcje, m.in serial HBO przyzwyczaiły widzów do pewnej wizji tych wydarzeń, jednak omawiana lektura oferuje znacznie głębsze, pozbawione scenariuszowych uproszczeń spojrzenie. Rzetelna praca naukowa, napisana z energią godną najlepszych thrillerów politycznych, pozostaje kluczowym punktem odniesienia dla każdego, kto chce zrozumieć, jak systemowa tajemnica i pogarda dla prawdy doprowadziły do technologicznego końca świata...
Joanie - awatar Joanie
ocenił na828 dni temu
Kręcone siekierą. 9 seansów Smarzowskiego Marcin Rychcik
Kręcone siekierą. 9 seansów Smarzowskiego
Marcin Rychcik
Jedni ich nie znoszą i ciężko im się je ogląda. Inni dostrzegają w nich coś więcej i doceniają nieszablonowość. Mowa o filmach Wojciecha Smarzowskiego. Nie pozostawiają nikogo obojętnym, bo to po prostu niemożliwe. Poruszają często niewygodne i uwierające tematy i to tak dobitnie, że nie sposób o nich nie myśleć. "Kręcone siekierą. 9 seansów Smarzowskiego" to w ogromnej większości opowieść ludzi współpracujących z nim od lat, o kulisach powstawania głośnych w jego filmografii tytułów. Aktorzy, operatorzy kamer, ludzie zajmujący się udźwiękowieniem czy charakteryzacją, zdradzają jak od kuchni wygląda tworzenie filmów ze Smarzowskim. Czy w pracy z nim jest miejsce na spontaniczność? Jak ważny jest dla niego klimat panujący podczas pracy na planie tak ciężkich filmów? Od aspektów czysto technicznych dotyczących tworzenia filmów, aż do przemyśleń niemalże filozoficznych związanych z wcielaniem się w rolę. Znajdziemy w tej książce potężną ilość anegdot, historii i wspomnień. Najwięcej miejsca dostają tu chyba aktorzy i aktorki. Niektóre z przytoczonych historii są bardzo osobiste i dające do myślenia. Marcin Rychcik w bardzo sprawny i przystępny sposób pospinał wszystkie te opowieści i ukazał Smarzowskiego w trochę innym świetle. Jeśli podobają Ci się jego filmy, to książka zdecydowanie warta sprawdzenia.
powiedzcoczytasz - awatar powiedzcoczytasz
ocenił na71 rok temu
W co wierzą Polacy? Śledztwo w sprawie wróżek, jasnowidzów, szeptuch... Tomasz Kwaśniewski
W co wierzą Polacy? Śledztwo w sprawie wróżek, jasnowidzów, szeptuch...
Tomasz Kwaśniewski
Nie jest to dokładnie ta sama tematyka co "Ja nie leczę, ja uzdrawiam" ( https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4875709/ja-nie-lecze-ja-uzdrawiam-prawdziwa-twarz-polskich-bioenergoterapeutow ),ale jakośtam zbliżona i porównując, to powiem tak: jeśli chodzi o zakres tematu to ta podobała mi się bardziej, ale jeśli chodzi o postawę autora, to wygrywa tamta. Tutaj jednak trochę heheszki i ogólnie nie do końca poważne podejście do tematu np. na wyprawę w "poszukiwaniu ducha" autor zaprasza przyjaciela (który, nawiasem mówiąc, poważniej do tego podchodzi niż on) ale czy to ma być poważne? Po co to towarzystwo w takim momencie? Żeby bardziej się rozpraszać? Wolałbym żeby było tak jak w "Ja nie leczę, ja uzdrawiam": profesjonalnie i bezstronnie. Jednak na plus trzeba zaliczyć, że tutaj w zakres tego w co wierzą Polacy autor wciągnął też religię - to jest dobre w zestawieniu z wróżbami itp., bo częstokroć przez ludzi wierzących da się wyczuć takie: "jakieś wróżki, głupoty, bzdury" ale przemiana opłatka w ciało, to przecież prawda najczystsza, która się dokonuje co niedzielę ;) Ogólnie książkę przesłuchałem z bardzo dużym zainteresowaniem, jest wciągająca i łatwo skupić się na treści. Wszyscy bohaterowie zrobili na mnie raczej pozytywne i takie sympatyczne wrażenie. Nie wiem, pewnie są w tych branżach też oszuści, ale myślę że większość szczerze wierzy w to co robi. Jest wiele o intuicji, odczuciach... dla sceptyka to mogą być bzdury ale tak sobie myślę... a co w tym złego? Co złego w tym, że ktoś podejmie jakąś decyzję po rozłożeniu kart, posłuchaniu intuicji czy choćby rzucie monetą? Większość (i mówiąc większość mam na myśli tak 99%) decyzji w naszym życiu i tak nie jest taka ważna :D i mam na myśli również decyzje dotyczące miejsca zamieszkania, wyboru partnera życiowego czy podjęcia pracy. Wiem, to może brzmi kontrowersyjnie ale mówię to w sensie, że to nie są rzeczy nieodwracalne czy jedynie słuszne. Ważna to może być decyzja na temat aborcji, przejścia jakiejś operacji itp., bo to mogą być decyzje nieodwracalne ale co to za różnica czy ktoś zamieszka w Krakowie czy Warszawie? (albo czy w Anglii czy we Francji?). Zwiąże się z Piotrem albo Jankiem czy będzie pracował w firmie A albo B? Z Krakowa do Warszawy zawsze można się przeprowadzić (albo z Francji do Polski czy skądkolwiek niemal dokądkolwiek),pracę zmienić, a szczęśliwym można być zarówno z Piotrem jak i Jankiem, a przynajmniej zdrowy rozsądek i tak nie przewidzi tego lepiej od intuicji czy kart ;) Dlaczego by więc "słuchanie intuicji" miałoby być gorszym drogowskazem niż cokolwiek innego? (i mówię to ja, zupełnie bez intuicji ;) ). Ciekawa była też wypowiedź jednej z wróżek: "– Są pewne dźwięki, które słyszą psy, nietoperze, a my nie, tak? Ale to przecież nie znaczy, że pies jest pierdolnięty, tylko po prostu łapie inne częstotliwości. I tak samo są obrazy, które widzę ja, a kto inny nie. Na razie nie umiemy się do tego dobrać, zbadać, jak to jest, ale jestem przekonana, że będziemy potrafili." (pdf.str.41) Jeszcze inne kwestie, które chcę skomentować po cytatach: "– Czyli kiedy jasnowidz nam mówi: „W czwartek trzynastego spadnie ci na głowę jakiś ciężki przedmiot”? [doktor Michał Parzuchowski:] – On nigdy tak nie powie. – No dobra: „Pod koniec września coś zdarzy się niedobrego twoim dzieciom”. – O, właśnie! „Coś zdarzy się niedobrego”. I teraz to ty musisz poszukać, co to takiego może być. Zaczynasz więc kombinować, poddając jasnowidzowi kolejne propozycje. Co w praktyce może wyglądać tak, że mówisz: „Ano tak, bo wtedy moje dziecko ma egzamin”. I wtedy on: „No właśnie, niech ono się do niego dobrze przygotuje”. Podstawową kwestią, którą wykorzystują jasnowidze, jest podpowiedź od klienta." (pdf.str.323) - no bardzo fajnie tylko tak rzadko wygląda wizyta u wróżki czy jasnowidza, chyba że to rzeczywiście jakiś oszust :P takie wypowiedzi to właśnie nie wróżki stawiają w złym świetle ;) Tak samo jak ten "horoskop" Forera - no jak się pisze ogólniki, to nic dziwnego, że większość ludzi się z tym zgodzi ;) (chociaż ja bym się nie zgodził z niczym, co zawiera fragment w stylu: "Czasem bywasz osobą (…) przystępną i towarzyską (…)" :D ). Dla przeciwwagi fragment z wypowiedzi Wojciecha Eichelbergera z dalszej części książki: "Ktoś mnie dawno temu zapytał, co sądzę o astrologii. Ja na to, że nic, bo zupełnie się na tym nie znam. Zaproponowano mi wtedy udział w eksperymencie z udziałem Roberta Waltera, jednego z najwybitniejszych polskich astrologów. (…) Miałem wybrać trzech pacjentów, z którymi pracowałem przynajmniej przez dwa lata w ramach terapii indywidualnej, i nikomu nie zdradzić, kogo wybrałem. Potem opracować o tych ludziach trzy odrębne dokumenty: krótki życiorys, patogeneza, objawy, prognozy, przebieg dotychczasowej terapii. Zapakować w nieopisane koperty, zakleić, trzymać przy sobie i nikomu nie pokazywać. Dostarczyć oponentowi tylko daty, dokładne godziny i miejsca urodzenia oraz płeć wybranych. Po miesiącu spotkaliśmy się w towarzystwie kilkunastu osób zainteresowanych tym wydarzeniem, Położyłem na stole sędziowskim swoje trzy koperty. Pan Walter położył swoje. Sędzia je otworzył, ułożył parami i odczytał. Okazało się, że w dwóch wypadkach na trzy mistrz astrologii miał do powiedzenia na temat tych osób więcej niż ja, i to bardziej trafnie. A trzeci przypadek uznany został za remis. (…) z pewnością był to fakt, przed którym musiałem pokornie schylić swoją racjonalną, materialistyczną głowę. Co, prawdę mówiąc, nie było zbyt wielkim wysiłkiem, bo jakimś cudem w oprogramowaniu mojego mózgu zainstalowała się nakładka poznawczej pokory, przekory, ciekawości i świadomości własnych ograniczeń." (pdf.str.393-394) - no i respekt, tak, to był najlepszy wywiad w tej książce! (czytana/słuchana: 13-15.01.2025) 5-/5 [7/10]
lex - awatar lex
ocenił na71 rok temu
Na saksy i do Bułgarii. Turystyka handlowa w PRL Jan Głuchowski
Na saksy i do Bułgarii. Turystyka handlowa w PRL
Jan Głuchowski
Pozycja bez wątpienia ciekawa, jeśli chodzi o poruszaną tematykę. Autor opisuje bardzo dokładnie i z całą masą szczegółów wakacyjne zagraniczne wyjazdy naszych rodaków w czasach PRL-u. Z tym, że owe wakacje najczęściej niewiele miały wspólnego z wypoczynkiem i relaksem, lecz nastawione były głównie na handel. Czasem wymienny, czasem za drogocenne dewizy. Ewentualne zwiedzanie zabytków, czy leżakowanie na plażach odbywało się tylko wówczas, gdy wszelkie transakcje handlowe przeprowadzono z lepszym lub gorszym skutkiem i „turyści” nie mieli już żadnego towaru na sprzedaż, albo brakło im kasy na kolejne zakupy. W czasach, kiedy handel zagraniczny był domeną państwową, a lokalne rynki były ubogie w towary, to pomysłowość i zacięcie handlowe polskich turystów wprost idealnie zapełniały lukę, z którą nie poradziły sobie duże instytucje państwowe. W większości przypadków transakcje kupna-sprzedaży przeprowadzano na stosunkową skromną skalę, ale zdarzały się też przypadki handlu hurtowego. Często gęsto problemem były jednak nie same transakcje, czy znalezienie klienta na swój towar (czy to w kraju, czy za granicą),ale wywiezienie, a potem wwiezienie dziesiątek, setek, a niekiedy nawet tysięcy kosmetyków, butelek alkoholu, butów, swetrów, futer, kryształów, sprzętów domowych i innych dóbr, których pożądali konsumenci zarówno w krajach komunistycznych, jak i tych spoza bloku wschodniego. I tutaj niektórym dopisało niewiarygodne wręcz szczęście, a niektórych spotkał pech. Szczęśliwcy zarabiali fortuny, pechowcy je potracili. Ponieważ należę do pokolenia, które nie specjalnie pamięta te czasy, a już na pewno nie mogło w żaden sposób aktywnie uczestniczyć w tego typu wyprawach, książkę przeczytałam z ogromnym zainteresowaniem, bo pokazała mi kolejne oblicze minionego ustroju, o którym raczej nie przeczyta się w żadnym podręczniku historii. Trochę zastrzeżeń mam natomiast do wykonania, bo autor miejscami zanadto skupił się na szczegółach (np. wymieniając dokładne liczby uczestników poszczególnych wycieczek, ich miejsca zamieszkania, czy zawody),które bardziej by pasowały do opracowania naukowego niż do książki popularnonaukowej. Również niektóre anegdoty wydały mi się mało zabawne, żeby nie napisać, że wcale. W mojej opinii styl narracji wymaga doszlifowania.
Elżbieta - awatar Elżbieta
oceniła na63 lata temu

Cytaty z książki Korespondent. Przełomowe wydarzenia, kulisy niezwykłych spotkań, tajemnice życia w Watykanie