rozwińzwiń

Wieszczba krwawej głowy

Okładka książki Wieszczba krwawej głowy autorstwa Andrzej Juliusz Sarwa
Okładka książki Wieszczba krwawej głowy autorstwa Andrzej Juliusz Sarwa
Andrzej Juliusz Sarwa Wydawnictwo: Armoryka Cykl: Dzieje rodu Białeckich (tom 1) horror
411 str. 6 godz. 51 min.
Kategoria:
horror
Format:
papier
Cykl:
Dzieje rodu Białeckich (tom 1)
Data wydania:
2017-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2017-01-01
Liczba stron:
411
Czas czytania
6 godz. 51 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380644366
Dwa wieki historii Polski i Francji, splecione z reformacją w Europie, walką o władzę i poszukiwaniem miłości. To kanwa najnowszej powieści Andrzeja Juliusza Sarwy. A co na tę kanwę jest nałożone? To i powieść historyczna i obyczajowa, przygodowa i po trosze traktat demonologiczny. Co wychodzi z tak niecodziennego połączenia? Wielowątkowy intrygujący utwór z fascynującą, chociaż mroczną akcją. Powieść to ogólnie thriller historyczno-ezoteryczny opowiedziany niezwykle bogatym językiem, zróżnicowanym ze względu na używających go bohaterów. Są tu i opisy bliskie botanice i rozprawie naukowej, jest i humor i podniosłość. Akcja toczy się wartko, dwa wieki historii bynajmniej nie nużą, a dają wrażenie przeniesienia się w epokę. Dodatkową zaletą powieści jest to, że autor, jak ma w zwyczaju, absolutnie się nimi nie przejmując, nie ulega ani modom, ani trendom literackim i pisze „po swojemu”, znakomitym językiem, oferując nam przepiękne opisy, nawet i zapachów, czego się w sztampowej literaturze nie spotka. Z uwagi na potrzebną do zrozumienia problematyki powieści wiedzę o świecie, podbudowaną bagażem życiowych doświadczeń, autor zamieszcza dość odważne obyczajowo opisy dworskiego życia XVI i XVII-wiecznej Francji i naturalistyczne opisy okultystycznych rytuałów, dlatego jej adresatami winni być raczej czytelnicy dorośli. Książka zdecydowanie dla wymagającego czytelnika!
Średnia ocen
8,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wieszczba krwawej głowy w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wieszczba krwawej głowy

Średnia ocen
8,2 / 10
15 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wieszczba krwawej głowy

avatar
190
183

Na półkach:

Podejrzana książka. Aż do przesady autor raczy nas okultyzmem przedrewolucyjnej Francji. Nie oszczędza nam nawet obrzydliwych opisów krwawych rytuałów (takie rytuały dzieją się zapewne i dzisiaj). Szatan i jego słudzy są tutaj głównymi bohaterami. Pojawia się skromna zakonnica z przesłaniem o Najświętszym Sercu Chrystusa. Wtedy zostanie to zignorowane, a późniejsza rewolucja, jako zło większe, oczyści kraj i dwór z okultystycznego myślenia topiąc wszystko we krwi. Taki wniosek można wysnuć po lekturze ,wszelkie kontakty ze złem, złem w postaci osobowej tego który odtrącił Boga, są dla człowieka tragiczne, choć pozory mogą nas łudzić. Widać w każdej epoce szatan łudził inaczej. Ówczesną elitę okultyzmem i alchemią, dzisiaj nas internetem i rozwiązłością.
Powieść napisana sprawnie. Czyta się dobrze. Autor sprawnie operuje językiem, nie ubarwia sztucznie tekstu, nie rozwodzi się w pobocznych wątkach.

Podejrzana książka. Aż do przesady autor raczy nas okultyzmem przedrewolucyjnej Francji. Nie oszczędza nam nawet obrzydliwych opisów krwawych rytuałów (takie rytuały dzieją się zapewne i dzisiaj). Szatan i jego słudzy są tutaj głównymi bohaterami. Pojawia się skromna zakonnica z przesłaniem o Najświętszym Sercu Chrystusa. Wtedy zostanie to zignorowane, a późniejsza...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2
1

Na półkach:

Wieszczba Krwawej Głowy to pierwsza część okultystyczno-gotyckiej tetralogii Sarwy. Jest to pozycja świetnie napisana. Ukazująca realia Europy w XVII, XVIII wieku. Autor wykazał się niesamowitym warsztatem literackim oraz mega sążnistą wiedzą historyczną, religioznawczą i okultystyczną. Dzięki temu artyście mogłem popełnić świetną pracę magisterską, która na uniwersytecie została przyjęcia z wyróżnieniem.

Wieszczba Krwawej Głowy to pierwsza część okultystyczno-gotyckiej tetralogii Sarwy. Jest to pozycja świetnie napisana. Ukazująca realia Europy w XVII, XVIII wieku. Autor wykazał się niesamowitym warsztatem literackim oraz mega sążnistą wiedzą historyczną, religioznawczą i okultystyczną. Dzięki temu artyście mogłem popełnić świetną pracę magisterską, która na uniwersytecie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
968
858

Na półkach: , , ,

Z twórczością pana Sarwy spotykam się po raz drugi i muszę przyznać, że nadal jestem pod ogromnym wrażeniem, nie tylko stylu, w jakim tworzy, ale przede wszystkim wiedzy, którą posiada.
Dziś chciałabym napisać o kolejnej książce, która wywarła na mnie olbrzymie wrażenie, a jest ona początkiem czterotomowej sagi o szlacheckiej rodzinie Białeckich.
Dobro i zło to dwie wartości, o których uczymy się już od małego dziecka. To one wyznaczają naszą moralność i zazwyczaj potrafimy je od siebie odróżnić. Człowiek, który żyje w świecie, który zna i się w nim odnajduje, czuje się bezpiecznie i silnie, wydaje mu się, że jest tym dobrym i nic złego mu nie grozi. Dopiero ekstremalne sytuacje, które zmuszają nas do walki, pokazują nasze prawdziwe "ja" i pokazują, na co tak naprawdę nas stać. Jesteśmy gotowi wtedy na wszystko, zrobimy wszystko by ochronić siebie i swoich bliskich. Co jednak zaczyna się dziać gdy za mocno pragniemy splendoru, władzy, majątku, tajemnej wiedzy i innych korzyści? Czy nie otwieramy się wtedy na wpływy i manipulacje, zamykamy oczy na innych, wyrzucamy z serca to, co dobre i czyste? Tak właśnie zaczynają postępować nasi bohaterowie, a tłem dla ich poczynań staje się niezwykle burzliwa historia siedemnastowiecznej Europy. Autor doskonale oddaje ducha tamtej epoki.
"Wieszczba krwawej głowy" wprowadza czytelnika do świata wielkiej polityki, zakulisowej gry, odwiecznej walki dobra ze złem, oraz tajemniczych i mrożących krew w żyłach rytuałów. W tej historii non stop coś się dzieje, akcja powieści jest niezwykle wartka, mroczna atmosfera całości wciąga od pierwszej strony i nie sposób oderwać się od lektury, nie poznając dalszych losów postaci. Autor umieścił tutaj wiele postaci historycznych, przypominając nam tym samym ich losy i ich wpływ na napiętą i niezwykle burzliwą sytuację geopolityczną średniowiecznej Europy. Postaci jest sporo zarówno tych autentycznych jak i fikcyjnych, dość łatwo można się pogubić, kto jest kim, ale każda z nich jest potrzebna w tej historii, każda niesie w sobie olbrzymi potencjał i pokład emocji.
Nie ma tu zbędnych opisów, choć jest ich naprawdę sporo i są one bardzo dokładne, wszystko, co tu przeczytacie, jest ważne, potrzebne i istotne dla całości.
Autor używa przepięknego starego języka, używa słów, które już dawno wypadły z obiegu, książkę czyta się naprawdę z olbrzymią przyjemnością, jest ona cudownym remedium na książki pisane współczesną mową.
Nie jest to książka, łatwa. Wymaga ona sporo skupienia i oddania się jej całym sobą, by zrozumieć przekaz i ogarnąć to, co chce ona przekazać, trzeba do niej podejść z naprawdę otwartą głową. Wtedy poczujecie, że zło i dobro, towarzyszy nam na co dzień, a walka o naszą duszę trwa od zawsze i na zawsze...

Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Jeśli poszukujecie książki, która Was porwie, a zarazem będzie przestrogą. Pan Sarwa stworzył coś wyjątkowego, jeśli pozostałe tomy są utrzymane w tym samym tonie, to proszę państwa... dziwię się, że ta seria jest tak bardzo nieznana.
Ja jestem zachwycona, formą treścią i przekazem.

Z twórczością pana Sarwy spotykam się po raz drugi i muszę przyznać, że nadal jestem pod ogromnym wrażeniem, nie tylko stylu, w jakim tworzy, ale przede wszystkim wiedzy, którą posiada.
Dziś chciałabym napisać o kolejnej książce, która wywarła na mnie olbrzymie wrażenie, a jest ona początkiem czterotomowej sagi o szlacheckiej rodzinie Białeckich.
Dobro i zło to dwie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

64 użytkowników ma tytuł Wieszczba krwawej głowy na półkach głównych
  • 44
  • 20
15 użytkowników ma tytuł Wieszczba krwawej głowy na półkach dodatkowych
  • 7
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Konstelacja Grozy. Pielgrzymka Cieni. Pamięci Tadeusza Oszubskiego Przemysław Budziński, Norbert Góra, Monika Jonak, Maciej Klimek, Jarosław Klonowski, Aleksandra Knap, Wojciech Kulawski, Małgorzata Lewandowska, Kornel Mikołajczyk, Mariusz Olejniczak, Jacek Pelczar, Kamil Radoń, Jacek Rybiński, Andrzej Juliusz Sarwa, Arkadiusz Siejda, Małgorzata Stawicka, Joanna Szmytkowska, Zeter Zelke
Ocena 8,1
Konstelacja Grozy. Pielgrzymka Cieni. Pamięci Tadeusza Oszubskiego Przemysław Budziński, Norbert Góra, Monika Jonak, Maciej Klimek, Jarosław Klonowski, Aleksandra Knap, Wojciech Kulawski, Małgorzata Lewandowska, Kornel Mikołajczyk, Mariusz Olejniczak, Jacek Pelczar, Kamil Radoń, Jacek Rybiński, Andrzej Juliusz Sarwa, Arkadiusz Siejda, Małgorzata Stawicka, Joanna Szmytkowska, Zeter Zelke
Okładka książki Antologia diaboliczna. Tam, gdzie umiera duch Krzysztof T. Dąbrowski, Sebastian Fit, Norbert Góra, Marcin Karaśkiewicz, Monika Kilijańska, Maciej Klimek, Aleksandra Knap, Wojciech Kulawski, Kazimierz Kyrcz jr, Adam Loraj, R.A. Olek, Tadeusz Oszubski, Michał Pleskacz, Andrzej Juliusz Sarwa, Rafał Grzegorz Sawicki, Henryk Tur, Flora Woźnica, Zeter Zelke
Ocena 7,1
Antologia diaboliczna. Tam, gdzie umiera duch Krzysztof T. Dąbrowski, Sebastian Fit, Norbert Góra, Marcin Karaśkiewicz, Monika Kilijańska, Maciej Klimek, Aleksandra Knap, Wojciech Kulawski, Kazimierz Kyrcz jr, Adam Loraj, R.A. Olek, Tadeusz Oszubski, Michał Pleskacz, Andrzej Juliusz Sarwa, Rafał Grzegorz Sawicki, Henryk Tur, Flora Woźnica, Zeter Zelke
Andrzej Juliusz Sarwa
Andrzej Juliusz Sarwa
Polski pisarz, poeta, tłumacz i dziennikarz. Debiutował 12 kwietnia 1975 trzema wierszami na antenie II programu Polskiego Radia w Warszawie; debiut drukowany - wiersz Mój synek w almanachu „Pierwszy komunikat” (Sandomierz 1976). Jest laureatem I Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego im. ks. Jerzego Popiełuszki, Bydgoszcz 1992 - wyróżnienie w dziedzinie prozy. W 1990 został członkiem Stowarzyszenia Autorów Polskich, w 1992 - Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, zaś od 1997 jest członkiem Związku Literatów Polskich. Posiada bardzo bogaty dorobek twórczy, obejmujący wiele dziedzin. Jest autorem ponad 100 książek.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Usidleni. Prawdziwe historie opętań Massimo Centini
Usidleni. Prawdziwe historie opętań
Massimo Centini
Świetna książka, która odwołuje się nie tylko do religii czy kultury, ale także do psychologii, psychiatrii i parapsychologii. W ujęciu parapsychologii opętanie czyli wcielenie to odmienny stan świadomości, który umożliwia obecność zjawiska typu esp. Poprzez analizę materialistyczną opętanie tłumaczy się jak objawy przywołujące obrazy i sytuacje, w których rolę odgrywają istotne aspekty symboliczne ukształtowane wokół tradycji religijnej. Eksperci zwracają uwagę, że zjawiska paranormalne i im podobne mają miejsce zazwyczaj podczas stanu transu spirytualistycznego czy szamańskiego, stanów onirycznych, stanów psychodelicznych, świętego snu, opętania, napadów padaczki, seansów spirytystycznych czy tym podobnych. Bardzo podoba mi się racjonalne podejście autora do tematu. Przecież, jeśli przyjrzymy się faktom bez wątpienia to wciąż obserwowane zjawiska mają wiele wspólnego z zaburzeniami i chorobami psychicznymi. Z tego powodu trudno jest właściwie odróżnić zjawisko fizyczne od zjawiska wykraczającego poza te ramy. Zanim zacznie się mówić o demonie, priorytetem jest wykluczenie jakichkolwiek wątpliwości dotyczących potencjalnej choroby. Książka genialnie pokazuje manipulację kościoła. Manipulacje mądrzejszymi od głupszych. Na tym opierał się proces czarownic i na tym opiera się wiara w demona i w jego opętania. Jestem w stanie zrozumieć, że jeżeli ktoś nie wie, a próbuje się dowiedzieć, to według mnie okay. Jednakże jeżeli ktoś dobrze wie, że to jest wymysł, a mimo to wykorzystuje swoją wiedzę bądź władze( jak to ma w zwyczaju kościół) już jest dla mnie świństwem. Niezwykle podoba mi się racjonalne podejście do tej książki. Nawet opisane przykłady są rzetelnie opracowane. Świetnie, że autor opisał co się działo z ofiarą i jak wyglądało wypędzanie złego demona. Świetne również były te podsumowania na koniec każdego rozdziału dotyczące ofiar. Które prawdopodobnie symulowały, bo na przykład jednej leciała piana z buzi, ale egzorcyści nie wspominali już o tym, że miałam mydło włożone do ust. Także to jest naprawdę bardzo fajne. Ustawione naprawdę na rzetelnym piedestale. Świetnie, że historie nie są koloryzowane i ustawione pod kościół.
Kamila21 - awatar Kamila21
ocenił na722 dni temu
Tajemnica rodu Semberków Andrzej Juliusz Sarwa
Tajemnica rodu Semberków
Andrzej Juliusz Sarwa
Andrzej Sarwa, Tajemnica Rodu Semberków, recenzja. 9/10 POLECAM! Książka Andrzeja Juliusza Sarwy „Tajemnica Rodu Semberków” sprawiła mi ogromna czytelniczą przyjemność z wielu powodów. Przede wszystkim wymienię styl, który należy do moich ulubionych, jako czytelnika. Jest to styl pełen dystynkcji, powolny i nie narzucający się efektownością, budowaną po macoszemu, z udziałem wejść w rozdziały, w stylu Hitchcocka, z całym dlań typowym trzęsieniem ziemi i fajerwerkami, a raczej fontanna krwi. Akcja tutaj toczy się klasycznie, na początku nawet powolnie, jednak w tle cały czas pobrzmiewa ton niepokoju, niczym muzyka, stanowiąca membranę będącą odpowiedzią na rozkosznie budowane zdania. Tego typu książki, z ich stopniowo nabierającą tempa akcją, wymagają od czytelnika cierpliwości, ale i uwagi, a przede wszystkim? Sporej inwestycji czasu. Miałem często wrażenie podobne, jak podczas lektury „Historyka”, a może nawet bardziej, „Łabędzia i Złodziei” Elizabeth Kostovej. Do czego zmierzam? Nie byłem do końca pewnym, w którą stronę pobiegnie fabuła, jaki formalny kształt przybierze, wreszcie, czy dopracowany literacki modus operandi autora, prowadzi w jakimś określonym kierunku gatunkowym, czy też z niego celowo zbacza. A może owe naprzemienne zwalnianie i przyspieszanie akcji, miało jedynie uśpić czujność, zmylić czytelnika, wprowadzić zamęt przed literackim klimaksem? Cóż, ja swoją odpowiedź otrzymałem. Wspominam z ogromną przyjemnością ów moment dociekania, bowiem ten, cechuje moim zdaniem grozę niewymuszoną, klasyczną, pełną w kształcie. A tej coraz mniej we współczesnej, jakże efekciarskiej literaturze spod znaku „Byle do celu, byle przestraszyć.” Wy musicie tej emocji, jak i odpowiedzi na postawione retoryczne w swojej formie pytanie, poszukać na kartach powieści. Spojlerów bowiem nie zapewniam. Przeszło pół tysiąca stron. Książka obfituje w mnóstwo historycznych zagwostek, nawiązań do postaci znanych nam ze spacerów po muzeach, czy stron podręczników, poświęconych historii. Mamy tutaj wszystko, za co szanowano kiedyś rodzinne sagi, ale i opowieści w stylu Sióstr Bronte, czy Le Fanu. To wszystko jednak, uzupełniają dodatkowe fragmenty puzzli, zestawionych współcześnie, niczym w powieściach Dana Browna. Książka zapewnia wszystko to, czego łaknie nieco bardziej wybredny czytelnik w okultystyczno-diabolicznym sosie z krwi i rodzinnej klątwy. Dodatkowo dodające pikantu przyprawy, stanowią wątki tajemniczych map, krajów żywcem wyjętych z opowieści Wellsa, Lovecrafta i Ashtona Smitha. Całe to zestawienie, łatwo może pochłonąć, o ile tylko nie zwiedzie nas klasyczny i nie wszystkim odpowiadający język powieści. Zwłaszcza, że podobny mariaż historii, wiary i wielopokoleniowego dramatu rodzinnego z opętaniem i manipulacjami sił nieczystych w tle, stanowi... dość rzadką tematykę, we współczesnych polskich powieściach grozy. Autorzy weird wolą brnąć w psychologię. Ci ekstremalni szukają podniety zasadniczo na podobnym poletku, choć z użyciem nieco cięższych narzędzi. Przekopując nimi w poszukiwaniu trupów ogródek kanibala, mordercy, psychopaty. Reasumując, skoro klasyczny horror to dziś rzecz niemodna, rzekłby ktoś, literacka litania przeszłości, to gdzie to plasuje powieść Pana Sarwy? Gdy dziś, liczy się krótko, szybko (koniecznie drastycznie, a potem już, byle tylko do sfilmowania na Netflixie),książka o sekretach Semberków musi na swoje uznanie jeszcze trochę poczekać. I choć nie mam jako czytelnik, zasadniczo nic przeciwko tak zwanym horrorowym barom szybkiej obsługi, to jednak zawsze, klasyczna groza będzie mnie pociągać bardziej.
jaroslawklonowski - awatar jaroslawklonowski
ocenił na92 lata temu
Żertwa. Antologia słowiańskiego horroru Dawid Kain
Żertwa. Antologia słowiańskiego horroru
Dawid Kain Kazimierz Kyrcz jr Michał Stonawski Tomasz Krzywik Wojciech Gunia Maciej Kaźmierczak Marek Zychla Dagmara Adwentowska Piotr Borowiec Agnieszka Kwiatkowska Mariusz Wojteczek Maciej Szymczak Artur Grzelak Jakub Bielawski Radosław Jarosiński Anna Maria Wybraniec Bartłomiej Fitas
Antologie słowiańskiej grozy to już stały obraz, taka trochę „świecka tradycja” polskiego fandomu fantastycznego. Wydana przez Wydawnictwo IX „Żertwa” to kolejny tytuł z tej rodziny. Tom gromadzi same tęgie pióra polskiego horroru - w efekcie wyszedł zbiór udany, pełen dobrych, ciekawych tekstów, balansujących - co wynika z samego tematu - pomiędzy grozą a fantasy, a jako że wydawnictwo też przyłożyło się do roboty, to i od strony edycyjnej i redakcyjnej jest pozytywnie (no, z małymi wyjątkami, o których dalej). Jak to zwykle bywa z antologiami, teksty lepsze przeplatane są tymi mniej udanymi, a może inaczej - różni czytelnicy mają różne temperamenty i oczekiwania, zatem podobać im się będą różne opowiadania dla siebie. Poniższy moja osobista perspektywa : Zacznę od trzech najlepszych (kolejność zgodna z książkową) : Michał Stonawski - Lalunia Mroczna opowieść o dziewczęcym domu poprawczym, do którego trafia obdarzona tajemniczą siłą, umiejętnością kontaktowania się z siłami przyrody dziewczyna. W ośrodku panują klimaty znane z filmów Jesusa Franco - przemoc, lesbijski seks, lubieżni opiekunowie, „fala” wśród więźniarek (opowiadanie nie unika najbardziej drastycznych opisów - scena gwałtu jest wyjątkowo dosłowna i sugestywna). Tycmzasem w pobliskim małym kościółku, jak głosi legenda, straszy Czarna Dama… Na końcu czeka na czytelników efektowny lynchowski twist, i mimo tego, że sam finał wydaje się nieco niedopracowany i chaotyczny (w sumie nie do końca wiadomo, co się wydarzyło),to i tak ogólne wrażenie pozostaje wyborne. Lalunia” to naprawdę wspaniałe opowiadanie, wspaniale przede wszystkim napisane. Przez tekst leci się jak na magicznym dywanie, szybko, wygodnie, elegancko. Łatwość umiejętnego opowiadania to gigantyczna umiejętność Stonawskiego. Byłoby wspaniale, by, obok „okołowarrenowskich” docu-horrorów, które przyniosły mu popularność, znalazł czasami czas na fikcję, szkoda bowiem takiego pióra tylko na reportaże. Dodatkowe kudosy za świetnie dobraną lokalizację opowiadania - krakowskie Podgórze i wzgórze Lasoty z austriackim fortem i kościołem św. Bartłomieja to znakomita sceneria tej mrocznej historii (Paweł Majka doceni, mimo pewnej umowności lokalną topografię). Jakub Bielawski - Na Zażar Bielawski to już klasa sama w sobie - w „Zażarze” powraca do swoich ulubionych klimatów i tematów - wczesne lata powojenne, emigranci ze wschodu usiłują zbudować nową rzeczywistość w poniemieckiej wsi leżącej u stóp mrocznych Gór Sowich, tymczasem między domy wkrada się śmierć. Ojciec zmarłego chłopca zwraca się z prośbą o wyjaśnienie tragedii do okolicznego nauczyciela. Ten w trakcie badań natyka się na dziwny zwrot - „na zażar”, rodem z ludowej piosenki o jakichś „nocnicach”. Być może przybyła ze wschodu staruszka, „wiedząca”, będzie mu mogła pomóc? Znakomite, bardzo straszące, mocno słowiańskie, do tego doskonale, pięknym językiem napisane - mogłoby stanowić szczególny dodatek do powieści „Dunkel” (opisuje zbliżony okres historyczny) . Piotr Borowiec - Tylko Trzy Noce Zadręczany przez koszmarną żonę- jędzę, zamieniającą mu życie w piekło mężczyzna w końcu nie wytrzymuje i w chwili gniewu chce uderzyć kobietę. Trzeba pecha, że trafiona w ramię kobieta spada ze schodów i ginie. Sprawca wzywa na pomoc swego przyjaciela, policjanta. Ten pomaga ukryć ślady zbrodni i pozoruje wypadek. Dla całej okolicy śmierć kobiety jest wielką ulgą - tragicznie zmarła była bowiem jędzą nie tylko w przenośni, ale i naprawdę. Dokładniej była „bisurkanią”, łemkowską wiedźmą i nie cieszyła się ona dobrą sławą ani sympatią. Wiecznie wściekła, zgorzkniała, nienawidząca całego świata, była, nie bez podstawy, posądzana o wyrządzenie wielu nieszczęść. Kiedy wiedźma umiera, zaświaty nie przyjmują tego spokojnie. By uniknąć koszmaru, zemsty piekieł, trzeba nad jej grobem przez trzy dni odprawiać rytuał… Przedłużające się milczenie twórcze Piotra Borowca to duża szkoda dla polskiego horroru, Borowiec bowiem to świetny pisarz, umiejętnie łączący współczesność z motywami, wątkami i klimatem wywodzącym się z klasycznej grozy. Tym razem zabawił się formułą arcysławnego gogolowskiego „Wija”, ozdabiając to słowiańskimi wierzeniami ludowymi, klimatem wschodniej Polski i dużą dawką grozy. Wspaniałe! Te trzy teksty najbardziej się wyróżniają, ale bardzo dobrych opowiadań w „Żertwie” jest naturalnie dużo więcej, a wśród nich : Dagmara Adwentowska - „Pani Piękna Jak Księżyc” - znakomita klimatyczna mieszanka horroru i fantasy - pogańska kochanka księcia Mieszka, walcząc o jego względy z przybyłą z Czech Dobrawą gotowa jest do skorzystania z mrocznej słowiańskiej magii, Agnieszka Kwiatkowska - „Panienka Z Okienka” - dziennikarka na tropie ciekawego tematu, położona na uboczu wieś, tajemniczy dom na skraju lasu i dziewczyna w oknie próbująca, niczym lovecraftowski Erich Zann, powstrzymać koszmary lęgnące się w mrocznym borze. Wojciech Gunia - „W Dół Rzeki” - pięknie napisany, przejmujący moralitet; ludzkie okrucieństwo wobec oskarżonej o czary dziewczyny zostaje surowo ukarane przez mszczącą się przyrodę. I jeszcze, last but not least, Mariusz Wojteczek - „Gdybym Tylko Mogła Latać”. Inspirowana obrazem Jakuba Różalskiego historia nadprzyrodzonego romansu wiejskiej dziewczyny z leśną demonicą (samowiłą). Na plus ciekawy pomysł osadzenia historii w czasach PRL. Wśród pozostałych opowiadań znajdziemy jeszcze m.in. Annę Marię Wybraniec - „Czerwona Grządka, Białe Kurczątka” - jak zwykle zachwycającą pięknem polszczyzny magiczną opowieść rustykalną opisującą losy pewnej studentki przygotowującej na wsi pracę dyplomową, Marka Zychlę - „Zawżdy Zwyciężny”, z zabawnym opowiadaniem fantasy, w którym znany już czytelnikom Wi@rus (taki neo-wiedźmin ze spuchniętymi od wdeptywania Złego w ziemię stopami) pokonuje zarażający mieszkańcom pewnego osiedla spisek dwu nieśmiertelnych guślarzy, czy Artura Grzelaka - „Brnąc Przez Kosodrzewiny” - ponownie bardziej fantasy niż groza; zagubiony górski wędrowiec błąka się wśród mgieł i kosodrzewiny otoczony prastarą słowiańską magią. Nieco mniej do mnie przemówiły : Bartłomiej Fitas - „Kondukt Chorych Dusz” (trochę jak tytuł doom metalowej płyty). Stylizowany na dawną, klasyczną grozę, ociekający wręcz Lovecraftem tekst, w którym zaintrygowany listem przyjaciela narrator przybywa do odległej wioski, by tam przekonać się, panujący na miejscu mór zaraz rozprzestrzeni się po całym świecie. Niestety, „Kondukt” napisany jest niezgrabnie, męcząco, chwilami wręcz irytujący czytelnika swoistą nieporadnością narracji i dziwacznymi sytuacjami/zdaniami/zwrotami (a zestawienie szorstkiego tekstu Fitasa z poetyckim pięknem języka AnMariWybraniec - oba opowiadania sąsiadują ze sobą - zakrawa na złośliwość wydawcy…). O ile w debiutanckiej „Potępionej” ta surowość warsztatowa autora rekompensowana była wyobraźnią i energiczną fabułą, o tyle w „Kondukcie” tego zabrakło. Już lepiej jeszcze raz przeczytać „Maskę Czerwonego Moru”. PS. Ale cieszę się, że w swej ostrej krytyce jestem odosobniony (sporej części czytelników z LC opowiadanie się podobało). i Maciek Kazmierczak - „Świat Się Zmienia”. Romans człowieka z leśną boginką nie może prowadzić do niczego dobrego. On ją namawia do porzucenia swego życia, ale okazuje się łasy na podszepty pięknych rusałek. Niestety, małe rozczarowanie. Pal sześć, że raczej fantasy niż horror (to dotyczy wielu innych opowiadań zbioru),ale fabuła niezbyt mnie przekonała a zezłościł, podobnie jak u Fitasa, niezbyt przekonujący styl (tutaj chyba nawet redakcja nieco przyspała, bo parokrotnie tekst wręcz „grzęźnie” a trafić można nawet na kwiatek w rodzaju „ponad nimi widniał szeroki choć wąski balkon”). Również w przypadku Kaźmierczaka uważam, że lepiej wypada w większej formie (np. Weirdowy „Wszechmocny”). + Na koniec chwila osobistego „się krygowania”. Lista autorów, których prawie wszystkich mam przyjemność i zaszczyt znać osobiście, wydawnictwo, któremu życzę jak najlepiej i chcę wspierać - oczywiste było, że „Żertwę” kupię w dniu jej premiery. Gorzej jednak z upublicznianiem wrażeń z lektury - z tychże samych względów. Czytelnikiem jestem kapryśnym, łatwo mnie zachwycić, ale i łatwo wkurzyć czy zniechęcić a ostrze krytyki niełacne jest oszczędzać znajomych czy kolegów. Jakby było overall kiepsko, to zmięte w ustach przekleństwa schowałbym chyba do laptopowej szuflady. Na szczęście „Żertwa” okazała się zbiorem nad wyraz udanym pełnym ciekawych, świeżych, efektownych tekstów. Jej lektura przyniosła mi dużą frajdę, którą chętnie dzielę się z fanami polskiej grozy w niniejszym raporcie czytelniczym.
Galfryd - awatar Galfryd
ocenił na61 rok temu
Opowieści okultne Helena P. Bławatska
Opowieści okultne
Helena P. Bławatska
„Opowieści dziwnej treści” Przyznam się na początku, że nic nie wiedziałem o Helenie P. Bławatskiej. Dlatego chwalę sobie obszerny wstęp do książki, w którym przybliżono życiorys autorki. Można dodać, że ów życiorys był niezwykle bogaty i stanowiłby gotowy scenariusz do filmu przygodowo-podróżniczego. Autorka była zaangażowana religijnie i interesowała się magią i okultyzmem, co znajduje odbicie w jej opowiadaniach. Była wszechstronna i otwarta na inną kulturę i wierzenia. W historiach znajdziemy opisy rytuałów z Indii, Turcji, Rosji i innych krajów. Same opowiadania są podporządkowane szerzeniu przekonań autorki. Musimy się przygotować na sporą nie zawsze strawną dawkę informacji. Same opowiadania są z gatunku tych niesamowitych i przypominają klimatem romantyczne opowieści o duchach, z niekiedy zaskakującym zakończeniem. Język autorki jest bogaty ale nie tak staranny jak innych pisarzy w tym samym okresie. Pomocny bywa Krzysztof Grudnik, który przełożył i opracował ten zbiór. Jest on odpowiedzialny za wiele pożytecznych przypisów, rozjaśniających mroki ówczesnego nazewnictwa i czasami bujnej fantazji autorki. Czytelnik jest prowadzony za rękę i takie podejście sobie bardzo chwalę. Co znajduje się w środku? „Czy sobowtór może zabić?” - opowiadanie z gatunku „ghots story” z wątkiem kryminalnym. Jest tajemnica i jest napięcie. Dobrze się czyta. „Nierozwiązana tajemnica” – kolejne z cyklu „duchy i zjawy”. Tym razem akcja ma miejsce w Paryżu. Do końca brniemy wraz z autorką, by odpowiedzieć sobie na pytanie „w jaki sposób?”, które to jest mottem przewodnim. „Karmiczne wizje” – to moim zdaniem najtrudniejsze i najbardziej niezrozumiałe przeze mnie opowiadanie w tym zbiorze. „Przygody” duszy Ego – są wykładem na temat pewnych dogmat i trzeba mieć dużo samozaparcia, by to spożyć. „Zaczarowane życie” – to wycieczka w arkana kultury ówczesnej Japonii. Znakomita historia, pokazująca, że zbytni sceptycyzm może zabić. Autorka osiągnęła równowagę pomiędzy interesującą i wciągającą akcją a równie frapującym tłem. Opowiadanie mogące wiele nauczyć. „Lśniąca tarcza” – to tureckie klimaty. Prosta historia z przebogatym opisem rytuałów magicznych (?) snuje się leniwie do samego końca. „Jaskinia Echa”- tym razem odbywamy wycieczkę do Rosji. Sama historia nieco bardziej skomplikowana. Dość ciekawie zaaranżowana na początku, utrzymuje czytelnika w niepewności i napięciu do końca. Zakończenie lekko zasugerowane. W sumie kolejne z gatunku – „duchy, zjawy i prawda wyjdzie na jaw”. Gdzieś tam w tle zły, z gatunku Szatan. „Z polarnej krainy” – krótka i ciepła historia. Taka do opowiadania wieczorem. Z gatunku „niemożliwe a jednak”, bez udziału duchów. No chyba... ale musiałbym zaspojlerować. „Skrzypce z duszą” – mistrzowska opowieść nosząca w sobie okruchy horroru ekstremalnego. Czytelnik nie musi się bać zniesmaczenia, bowiem wszystko jest podane zgodnie z ówczesnymi normami, delikatnie ale sugestywnie. Pracuje nasza wyobraźnia podsycana przez legendy. Chyba najlepsze w tym zbiorze. „Skrzypce z duszą” zamykają zbiór „Opowieści okultnych”. Na koniec warto wspomnieć o wydaniu za które odpowiada Wydawnictwo IX. Po pierwsze bardzo dobrze merytorycznie opracowany zbiór. Dzięki przypisom dostajemy sporą dawkę wiedzy na temat czasów w których dzieje się akcja. Przypisy pod tekstem, nie zaburzają czytania. Twarda oprawa z interesującą i klimatyczną ilustracją. Robi wrażenie. Ciekawie zaaranżowana czcionka tytułowa to drobiazg, ale wiele takich drobiazgów sprawia, że zbiór prezentuje się pięknie na półce. Wartościowa, choć miejscami niełatwa w odbiorze pozycja. Dla osób, które oczekują czegoś więcej od książki...
Marcin Kowalczyk - awatar Marcin Kowalczyk
ocenił na75 lat temu
Tryzna. Antologia słowiańska Tadeusz Oszubski
Tryzna. Antologia słowiańska
Tadeusz Oszubski Maciej Szymczak Magdalena Zawadzka-Sołtysek Artur Grzelak Flora Woźnica Olaf Pajączkowski Piotr Barej Jacek Pelczar Paweł Famus E. Raj Camille Gale Franciszek M. Piątkowski Małgorzata Lewandowska Jarosław Dobrowolski Silke Brandt Krzysztof Dzieniszewski
Antologia, więc oceniam każde opowiadanie osobno, bo potrafią się różnić dość mocno między sobą. Plus dodałem, czy dzieje się współcześnie, bo to też trochę wpływa na klimat (chociaż niektóre opowiadania pokazują, że współcześnie też może być bardzo dobrze i czuć słowiańskość). - Potępieńczy Poemat (Krzysztof Dzieniwszewski) - Jak tytuł wskazuje - to jest poemat, mowa wiązana a nie proza. ;-) Fajne. Można się przyczepić do tego czy ona powinna umieć pisać, pisać w taki sposób i mieć na to czas, ale ... licentia poetica. Bo poza tym bardzo fajnie napisane. - Czarne Żagle Wolina (Silke Brandt) - bardziej tu wyszedł klimat wikingów niż słowiański moim zdaniem. Fajnie pokazane trzy "stronnictwa": wikingów, słowian i chrześcijan. Może gdyby to była dłuższa forma to byłoby lepiej. Jak mi wpadnie coś w ręce od tego autora to sprawdzę. - Anus Mundi (Piotr Barej) - (współczesne) Moim zdaniem złe. Może by się broniło pomysłem, gdyby to nie był pomysł żywcem wzięty z np. "Życie Pi" tylko przeniesiony w inne realia - usprawiedliwianie swojego złego postępowania przez odczłowieczenie kogoś (zrobienie z niego słowiańskiego potwora). Tylko w "Życiu Pi" to był sposób na poradzenie sobie później z całą sytuacją, a tutaj nie czułem jakiejś refleksji, końcówka bez puenty. A dodatkowo napisane moim zdaniem bardzo słabo. Dzieciak słuchający historii kompletnie niewiarygodny - jego myśli czasami w ogóle nie pasują do 8 latka. Poza tym - przecież tu można było zrobić o wiele więcej, lepiej dobrać kto jest tym złym - wtedy dostalibyśmy jeszcze więcej niejednoznaczności. Jedno z tych opowiadań w których "słowiańskość" jest doczepiona trochę "na siłę". - Jędza (Maciej Szymczak) - nie ogarniam tej kuwety. Nie potrafię sobie wyobrazić np. tego rycerza wspinającego się po drzewie. Tak samo jak zachowania woźnicy, ani nawet tego kapłana który uwierzył w swoją misję. Mam wrażenie, że tu się nic "nie klei". Może "nie jestem targetem" dla takiego pisania, bo to zdecydowanie bardziej horror, mimo, że umieszczenie w słowiańskich realiach akurat całkiem sensowne. Trochę się czułem jakby czytał zapis sesji rpg w którym gracze zakładają się "kto zrobi większą głupotę". Pomysł dobry, czasy dobre do takiego pisania, ale realizacja mi nie siadła. - Wodnik (Camille Gale) - (współczesne) pomysł dobry, napisane trochę gorzej, miałem wrażenie że po prostu "po łebkach". Tym bardziej, że w ogóle nie mamy wytłumaczonej motywacji tej "wiedźmy". Rozumiem znak zodiaku, ale to jest tylko sposób, a nie motywacja. - Czarny, Bardzo Czarny Bór (Tadeusz Oszubski) - fajne, ale gdzie jest dalszy ciąg? Bo tu nie furtka, tylko ogromna brama do dalszego ciągu jest otwarta, jeden wątek który się ciągnie przez większość tekstu jest nie rozwiązany a zdecydowanie o rozwiązanie się prosi. To przez Oszubskiego sięgnąłem po tę antologię i widzę, że trzeba sięgnąć po więcej. - Puste Oczy (Małgorzata Lewandowska) - (współczesne ... chyba ;-) ) Bardzo fajnie napisane. podobało mi się to pisanie jakby to były opisywane kolejne kadry z komiksu/filmu. Bardzo ładne budowanie klimatu w ten sposób. Może samo rozwiązanie trochę za proste. Możliwe, że nie każdemu się spodoba, bo opiera się mocno na niedopowiedzeniach. Ale ja bym polecił do przeczytania. - Zakochani na Zabój (Jacek Pelczar) - fajne, chociaż trochę przewidywalne, trochę naiwne, początek sugerował inny klimat. Podobnie jak z pierwszym opowiadaniem (nie poematem) - jeśli mi coś innego autora w ręce wpadnie to sprawdzę, ale jakoś mocno szukać nie wiem czy będę. - Szkodniki (Flora Woźnica) - (współczesne) przepraszam, ale co to jest? Ktoś po znajomości wcisnął to do tego zbiorku? Gdybym napisał, że to poziom wattpada, to bym ludzi piszących na wattpadzie obraził. Polecam ominąć szerokim łukiem. Horror i to taki z klasy G. Gdyby wymienić nazwy potworów to nic by w opowiadaniu się nie zmieniło - słowiańskość właściwie tu nie istnieje. Jeśli to miała być jakaś parodia, to jej nie wyłapałem. - To Złożona Kwestia (Magdalena Zawadzka-Sołtysek) - fajne, bardzo fajne, można by się pewnie do czegoś przyczepić, ale po co skoro dobrze się czyta. Tu też z chęcią bym poczytał więcej. Autorka ląduje na liście do poszukania. Furtka jest, a właściwie po prostu nie rozwiązany główny wątek. - Powrót (Franciszek M. Piątkowski) - (współczesne) Trochę zaskakujące, bo to nie fantasy i nie horror, tylko sensacja, ale na moje oko całkiem zgrabnie napisane, motyw słowiański sensownie wpleciony i fajna klamra spinająca całość. Widać że autor miał pomysł na to opowiadanie. - Co Kryje Toń? (Artur Grzelak) - chyba najbardziej fantasy w całym zbiorku i mocno zalatujące wiedźminem. Żadne arcydzieło, ale przeczytałbym coś więcej. - Liszec (E. Raj) - (współczesne) Dobrze napisane, słowiańskość mocno trzymająca się w treści, nie wsadzona na siłę. Nie tego się spodziewałem po tej antologii, ale dobre. - Drzewa (Olaf Pajączkowski) - (współczesne) Takie trochę nie wiadomo co. Słowiańskości jako takiej mało, spokojnie można by wymienić "potwora" i nic by w treści nie zmieniło. Końcówka jakby autor chciał już szybko zakończyć. IMHO można pominąć. - Siedlisko Dariusa (Paweł Famus) - (współczesne) Bardzo czuć że to jest wyrwane z większej całości, bo autor napisał już całą powieść. Nie przekonało mnie. Jakieś takie mocno chaotyczne. Możliwe, że gdyby przeczytać tę powieść to się lepiej broni. Ale nie mam przekonania czy chcę. - Ona o Dwóch Duszach (Jarosław Dobrowolski) - (współczesne) Dobrze napisane, znowu nie spodziewałem się czegoś takiego w tej antologii. Tylko to nie mój klimat. Bo to właściwie jest czysty horror i to taki bardziej gore. Podsumowując. Jak to bywa w antologiach - teksty mocno zróżnicowane. Przy czym mam wrażenie, że więcej horroru niż tej słowiańskości. Jeśli ktoś oczekiwał klimatów średniowiecza, albo i wcześniej, fantasy itp, to jest tego realnie mało. W niektórych opowiadaniach wyglądało, jakby słowniańskość była dodana na siłę. Ale jest kilka tekstów dobrych i na pewno sprawdzę sobie inne utwory tych autorów.
Goldsun - awatar Goldsun
ocenił na66 miesięcy temu
Cień Bafometa Stefan Grabiński
Cień Bafometa
Stefan Grabiński
“Laudetur, laudetur! Maledicatur autem Satanas, creatura Gehennae (łac.) - Zelżony zaś niech będzie szatan, nędzny pomiot piekła.” „Niebezpiecznie jest mieszkać w przestrzeni wypełnionej po brzegi ludzką myślą.” „Wywabiony z zaułków, wywołany z głuchych ostępów diabeł zdawał mścić się za przerywanie mu wiekowej drzemki i rozpuścił z pasją swe wściekłe zagony.” „Umbra benedicentis Maledictus adumbratur. (łac.) - Cień (ręki) błogosławiącego rysuje (postać, kontur) Przeklętego.” „Cień Bafometa” padł na moją twarz, zachęcając do ponownej lektury powieści Grabińskiego. Wprawdzie nie minęło dużo czasu odkąd czytałem wersję z wydawnictwa C&T jednak zwyczajnie nie mogłem przejść obojętnie obok prezentowanego wydania z IX, stanowiącego kolejny tom zwartej serii dzieł zebranych autora. Prezentowana powieść to efekt i następstwo starcia ideowego dwóch odmiennych żywiołowych dusz, będąca przykładem historii, którą śmiało można opisać słowami „śmierć to dopiero początek” oraz „uważaj czego sobie życzysz”. Narrator - artysta Tadeusz Pomian, stający w obliczu śmierci swojego zaciekłego przeciwnika Kazimierza Pradery, dostaje dokładnie to, o czym skrycie marzył od lat, jednak szybko zrozumie, że nagła i nieoczekiwana śmierć jego nemesis niczego nie skończyła, a zamiast tego rozpoczęła wir wydarzeń, w który zostanie wciągnięty Pomian. Historia zaczynająca się od dość niecodziennego akcentu, mianowicie spisywania testamentu oraz przygotowań do pojedynku honorowego obu Panów, trwale została naznaczona przez pocałunek śmierci, która już do ostatniej strony będzie towarzyszyła Tadeuszowi. W każdym kolejnym kroku, w zakamarku miasta, podczas codziennych czynności - cień snuje się tuż za jego plecami, odliczając kolejne minuty do nieuchronnego fatum. Pisząc o powieści Grabińskiego, warto się skupić na ideologicznej walce Panów Pomiana i Pradery, a także gorącej nienawiści, która wyrosła między nimi niczym mur. Podczas trwania narracji minister Kazimierz Pradera był już martwy, jednak nie przeszkodziło to autorowi, by w niesamowicie sugestywny sposób oddać ich walkę, kontrasty, odmienne żywioły a także nienawiść, przebijającej się przez śmierć i naszą rzeczywistość. Pomian, artysta z krwi i kości, wrażliwy na świat zewnętrzny nieświadomie reprezentował tu siły, które znacznie wybiegają poza nasze pojmowanie. Na osobną uwagę zasługuje postać żony Kazimierza Pradery, piękna temme fatale, która pojawia się w życiu Tadeusza, z niejasno określonymi zadaniami i w atmosferze nieoczekiwania. Amelia, bo tak na imię ma owa gwiazda z nieba, niesie za sobą początkowo dobrze ukryty erotyzm powieści, wulgarność połączoną z delikatnością pięknego kwiatu, ostatecznie reprezentując wewnętrzne rozdarcie, które przypieczętowało jej losy. Nie będę wam mówił o co dokładnie mi chodzi, ale myślę, że tak jak ja, będziecie zafascynowani ich dynamiczną relacją. „Cień Bafometa” to połączenie grozy, kryminału i dramatu psychologicznego, więc zakładam, że każdy znajdzie tu coś dla siebie, odbierając powieść na swój indywidualny sposób. Mniej intensywna niż opowiadania Grabińskiego, zawieszona pomiędzy rzeczywistością a międzywojennym snem, w dalszym ciągu może was zaintrygować i ostatecznie zachwycić. Polecam. Grabiński to mistrz grozy, który robi wrażenie nawet dziś. Gwarantuje że nie znajdziecie piękniejszego wydania niż prezentowana seria z Wydawnictwo IX. p.s. Przez całą powieść mówi się o Bafomecie. Gdzie on jest? Ciężko powiedzieć. Trzeba przeczytać.
W_witrynach_horroru _ - awatar W_witrynach_horroru _
ocenił na97 miesięcy temu
Krzyk ciszy Piotr Łatacz
Krzyk ciszy
Piotr Łatacz
Macie ochotę na mroczną podróż w głąb ludzkiej duszy❓️ 27-letni Franek, znudzony życiem kuriera mimo wykształcenia dziennikarskiego, wyrusza na spontaniczny urlop, by uciec od rutyny. Gdy nawigacja zawodzi, trafia do pensjonatu prowadzonego przez gościnne starsze małżeństwo 🚗💨 Szybko okazuje się jednak, że miejsce skrywa mroczne sekrety. Odkryty pamiętnik uruchamia lawinę przerażających zdarzeń, a próby ucieczki zmieniają się w walkę o przetrwanie. Kulminacją jest pojawienie się Michaliny, koleżanki Franka, która fizycznie jest w tym samym miejscu, lecz w innej czasoprzestrzeni. 🔍 Najsilniejsze strony tej książki to atmosfera grozy budowana stopniowo😱 Piotr Łatacz mistrzowsko operuje napięciem, dzieląc narrację na trzy fazy od "niewinnych" dźwięków (skrzypiące drzwi, kroki) przez wewnętrzne rozterki bohatera, po konfrontację z metafizycznym złem. To nie krwawe sceny, a sugestia i cisza wywołują największy lęk. Psychologiczna głębia postaci 💔 Franek to nie typowy "bohater horroru" to człowiek z traumą (niewyjaśnioną przez większość książki!),który buduje mur wobec świata. Jego relacja z psem Mieszko 🐕 dodaje ciepła, a motyw miłości wykraczającej poza granice śmierci (związek z Michaliną) nadaje historii uniwersalnego wymiaru. Minimalistyczny styl z mocnym przekazem ✍️ Aytor nie potrzebuje wielu słów, by przekazać emocje. Jego oszczędne opisy pozwalają wyobraźni samej tworzyć obrazy, a metafora "krzyku ciszy" jako wołania o pomoc ofiar przemilczanych tragedii staje się osią całej opowieści. Zaskakujące zakończenie🤯 Finał dzieli się na dwa etapy, z których drugi rewiduje dotychczasowe postrzeganie rzeczywistości w książce. Koncept przenikania się światów żywych i umarłych poprzez miejsca naznaczone traumą to jedna z ciekawszych interpretacji zaświatów w polskiej grozie! ⚠️ W książce są elementy, które mogły być lepsze. Niedopracowane wątki. Pamiętnik, który uruchamia akcję, nie jest w pełni wykorzystany. Brak też precyzyjnego umiejscowienia akcji. Nawet jako fikcja mogłaby mieć wyraźniejsze ramy. Pierwsza połowa książki bywa nużąca (długie opisy codzienności) podczas gdy finał wydaje się nieco spłycony. Szkoda, że autor nie rozwinął np. relacji Franka z Mieszkiem . Nielogiczności decyzyjne bohaterów (np. izolacja od rodziny z błahych powodów) bywają mało wiarygodne. 🎭 Dla kogo jest ta książka? Polecam miłośnikom grozy psychologicznej (np. fani "Domu z liści" M. Danielewskiego) docenią klimat i metafizyczny wymiar zła. Czytelnikom szukającym głęb, historia bada traumę, samotność i siłę przyjaźni, łącząc horror z dramatem. Książka ma zaledwie 250 stron więc jest idealna na mroczny wieczór! 📖⛈️ "Krzyk ciszy" to więcej niż horror to poetycka opowieść o cierpieniu, które przekracza granicę śmierci. Mimo drobnych niedoróbek autor stworzył przejmujący świat, gdzie cisza krzyczy głośniej niż krew. Jeśli szukasz historii, która zostanie w Tobie na długo po ostatniej stronie sięgnij po tę pozycję. Polecam, szczególnie na wieczory! 🕯️ Moja ocena:7/10🌟 BRUNETTE BOOKS
Brunette Books - awatar Brunette Books
ocenił na79 miesięcy temu

Cytaty z książki Wieszczba krwawej głowy

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wieszczba krwawej głowy