rozwińzwiń

Tropiki smutku

Okładka książki Tropiki smutku autora Tadeusz Olszewski, 9788360477236
Okładka książki Tropiki smutku
Tadeusz Olszewski Wydawnictwo: Stowarzyszenie Artystyczno-Kulturalne Portret poezja
114 str. 1 godz. 54 min.
Kategoria:
poezja
Format:
papier
Data wydania:
2009-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2009-01-01
Liczba stron:
114
Czas czytania
1 godz. 54 min.
Język:
polski
ISBN:
9788360477236
Średnia ocen

8,5 8,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Tropiki smutku w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Tropiki smutku

Średnia ocen
8,5 / 10
2 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Tropiki smutku

Sortuj:
avatar
601
52

Na półkach: ,

Z poezją Tadeusza Olszewskiego spotkałam się całkiem niedawno, dzięki uprzejmości stałego czytelnika LGBTeki, który „podrzucił” mi drogą e-mailową informację o „Jesieni z Audenem”. Spotkanie to, z początku nieśmiałe, pełne badawczych spojrzeń (jakże to – lesbijka lubująca się w prozie z poezją gejowską razem? - dwa zupełnie odmienne światy?),powoli, wraz z ukazaniem się „Tropików smutku” zaczęło przeradzać się w delikatny romans. Romans bez nagłych przypływów miłości, gwałtownych wybuchów nienawiści, bez wielkich sprzeczek i bez wielkiego pożądania. Romans stateczny, powolny, delektujący się własnym trwaniem, a jednocześnie świadomy swojego przemijania, dojrzały. Romans dokładnie taki, jaką jest poezja Olszewskiego.

Nie jestem osobą, która na pierwszym planie stawia wygląd potencjalnego partnera. Choć nie ukrywam – ma to również znaczenie. W tym przypadku wygląd, czyli forma wierszy Olszewskiego, pozostawia jednak całkiem sporo do życzenia. Nie jest zbyt skomplikowana czy wyszukana (choć nie jest też odrażająca). Momentami trąci wręcz banałem, a czasem sprawia wrażenie zupełnej przypadkowości - aż chciałoby się na chwilę wskoczyć w skórę skrajnej feministki i powiedzieć „kobieta napisałaby to lepiej, z pewnością bardziej poetycko”, a tymczasem tutaj mamy momentami do czynienia z… prozą przypominającą swym układem wiersz, poemat (co szczególnie jest widoczne w „Dzienniku podróży”)! Okazuje się jednak, że przy drugim, trzecim i następnym spotkaniu ta forma staje się nagle całkiem bliska i wręcz rozczula niektórymi detalami. Dzieje się tak wówczas, gdy zaczynamy poznawać wnętrze tej poezji, a więc jej treść.

Poezja Tadeusza Olszewskiego przechodzi ciągłą metamorfozę – wiersze najwcześniejsze w porównaniu z ostatnimi wydają się wręcz niedojrzałe. Jego poezja jest jak wino – im pióro, które ją spisuje starsze, tym poezja jest wytrawniejsza i dojrzalsza. Widoczne jest to szczególnie jeżeli chodzi o wątki homoerotyczne, które z początku są nieśmiałe i ledwo dostrzegalne dla oka czytelnika:

"I tak poznałeś wszystko lub prawie wszystko
dworce pociągi kobiety puste skrzynki do listów
alkohol
tak, zwłaszcza alkohol
papieros przypalony od nieznajomego
i krótkie przy tym zetknięcie dłoni
uważne spojrzenie. (…)"[2]

Z czasem jednak stają się one coraz śmielsze, bardziej świadome i widoczne:

"O takich chłopcach jak on
pisał Kawafis
Często widywał ich na ulicach Aleksandrii
niektórzy ukradkiem trzymali się za ręce
inni ze śmiechem odpychali pijanych marynarzy
lub niepostrzeżenie znikali w podejrzanych zaułkach
Wszystkim tak samo występowały rumieńce na policzki
i oczy paliły się głodnym blaskiem
wszyscy tak samo byli samotni i nadzy
Umierali zanim wybiła ich godzina"[3]

Przypinanie jednak tej poezji łatki poezji wyłącznie homoerotycznej jest zdecydowanie krzywdzące. Homoerotyzm u Olszewskiego jest bardzo subtelny, wręcz pozbawiony cielesności. Cielesność kojarzona jest raczej z nocą, cmentarzami, jesienią, z czymś, o czym podmiot liryczny zdecydowanie nie marzy i co nie stanowi głównego motywu jego działań. On często jest tylko obserwatorem cielesności.

"Dwadzieścia po jedenastej
zaspany dozorca wyciąga rękę za otwarcie bramy
na rogu ulicy trwa targ o kwadrans miłości."[4]

Podmiot marzy o Miłości. Marzenia te, wraz z próbami wprowadzenia ich w czyn, stają się przyczyną wielu rozczarowań, a także w ich następstwie lęku, a nawet i obłędu:

"Spróbuj odsunąć tabletkę luminalu
zaryzykuj noc z wilkołakiem w pościeli
szeroko otwartymi oczami
i słuchem nastawionym na marcową chorągiew wiatru
spróbuj nie zwijać się w kłębek rozżalonego ciała
nie rozpamiętywać przypadkowych słów zdarzeń i treści nieaktualnych gazet"[5]

"Kiedy palę listy i wiersze
lub pijany płacę prostytutce
za chwilę rozmowy o Bogu i piekle
kradnę mleko sprzed cudzych drzwi
daję się zamknąć w szpitalu psychiatrycznym
może to wyglądać na obłęd
Ale nie jest obłędem lecz
tęsknotą która każe mi
wędrować przez ogołocone z liści sady
i opuszczone cmentarze
żeglować przez morza
których nikt jeszcze nie odkrył
milczeć kiedy płoną policzki rozmówców
i alkohol miesza się z krwią"[6]

Tęsknota za uczuciem, za bliskością drugiego człowieka, bezpieczną przystanią, domem, jest więc motywem przewodnim poezji, jaką odnajdziemy w tomiku „Tropiki smutku”. Niestety, poszukiwania te nigdy nie kończą się sukcesem, sukces, jeśli jest, to tylko połowiczny, tylko „prawie-sukces”:

"Przymknij oczy
oto prawie dom i szerokie łąki dzieciństwa
z łagodnym bezpieczeństwem bławatków
prawie miłość wśród ciszy
przerywanej jedynie hałasem nocnego tramwaju
prawie przetrwanie w oddechu śpiącego dziecka"[7]

Większość wierszy sprawia więc wrażenie pesymistycznych, choć w gruncie rzeczy ich wydźwięk jest zupełnie realistyczny – podmiot wszak podejmował starania, by odnaleźć to, czego szukał, ale jego poszukiwania zwykle spełzały na niczym. Tylko raz zdaje się odnaleźć szczęście, pokonać demony, które nieustannie go prześladują i uniemożliwiają realizację marzeń.

"Teraz śpisz
całuję małe wgłębienie nad obojczykiem
czuję sól na wargach
trzepocą skrzydełka krwi
zdaje się że oswoiliśmy czas
który chciał nas zabić
i sprawiliśmy
że więcej w nim czułości
niż nieubłagania"[8]

Niestety szczęście to przemija równie szybko, jak się pojawia:

"nie znam większego lęku
niż ten który niesie godzina
twojego nieuchronnego odjazdu
i mojego powrotu do pustego domu
gdzie na wszystkich ścianach
zatrzymały się cienie
twoich rąk bioder i naszego
wzajemnego ukrzyżowania

nie znam większej pustyni
niż śniegi pościeli na których krwawi jeszcze
niewystygły świat twojego imienia"[9]

W końcu podmiot liryczny godzi się z tym, że nic nie trwa wiecznie, że wszystko przemija. Zaczyna przyjmować to, co dostaje z wielką pokorą, z szacunkiem i ze świadomością, że już za chwilę to wszystko będzie tylko przeszłością.

"Cóż z tego że widzę obłoki albo trawę albo ciebie
skoro za chwilę opowiadając o tym lub myśląc
użyję czasu przeszłego To ciemny czas
ale dobry
w nim wiara nadal jest wiarą
miłość miłością
jedynie nadzieja umiera
Lecz w zamian dostajemy pamięć"[10]

Wnikliwa lektura tworzy zatem przed naszymi oczami obraz mężczyzny dojrzałego, który przeszedł długą drogę od odkrycia do uświadomienia sobie w pełni swojej seksualności, od pragnień związanych ze znalezieniem miłości do uświadomienia sobie, że miłość - tak jak wszystko - przemija. I choć przez wiersze te przemawia lekki smutek, nie jest to smutek paraliżujący. To smutek rozgrzewający, napędzający do dalszych działań i dalszych poszukiwań. Stąd więc może nazwa „TROPIKI smutku”? Jedno jest natomiast pewne:

"To nie jest poemat o miłości
ponieważ zbyt wiele wiemy o łańcuchu białka kwasie rybonukleinowym
składzie chemicznym krwi spermy i śliny
ponieważ nie chcemy pamiętać własnych imion i drżenia warg
ponieważ nigdy nie jesteśmy dostatecznie nadzy
i wiemy że będzie nas zabijała pamięć lub brak pamięci
i wiemy że nie wiemy co nas spotka

(…)

To nie jest poemat o miłości
to nie jest poemat o poezji Poezja niczego nie zmienia
jest być może zaledwie sztuką retoryki rodzajem kuglarstwa
psychodramą rozgrywaną we wciąż tych samych dekoracjach
czaszką w ręku Hamleta lekcją ognia lekcją ciemności
ostrzem noża o trzeciej nad ranem"[11]



---
[1] Tadeusz Olszewski, „Tropiki smutku”, Wydawnictwo Portret, 2009, s. 75 (fragment wiersza „Noce”).
[2] Tamże, s. 35 (fragment wiersza „Syndrom poszerzonej świadomości”).
[3] Tamże, s. 106 (wiersz „Portret trumienny”).
[4] Tamże, s. 7 (fragment wiersza „Dwudziesta trzecia dwadzieścia”).
[5] Tamże, s. 12 (fragment wiersza „Bezsenność”).
[6] Tamże, s. 23 (fragment wiersza „Podaj mi rękę”).
[7] Tamże, s. 14 (fragment wiersza „Żeglarze”).
[8] Tamże, s. 32 (wiersz „Ułożeni do snu”).
[9] Tamże, s. 33 (fragment wiersza „Zapis pożegnalny”).
[10] Tamże, s. 53 (fragment wiersza „Ciemna pamięć”).
[11] Tamże, s. 75-76 (fragmenty wiersza „Noce”).

(recenzja zamieszczona w portalu homiki.pl i kobiety-kobietom.com)

Z poezją Tadeusza Olszewskiego spotkałam się całkiem niedawno, dzięki uprzejmości stałego czytelnika LGBTeki, który „podrzucił” mi drogą e-mailową informację o „Jesieni z Audenem”. Spotkanie to, z początku nieśmiałe, pełne badawczych spojrzeń (jakże to – lesbijka lubująca się w prozie z poezją gejowską razem? - dwa zupełnie odmienne światy?),powoli, wraz z ukazaniem się...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

4 użytkowników ma tytuł Tropiki smutku na półkach głównych
  • 2
  • 1
  • 1
7 użytkowników ma tytuł Tropiki smutku na półkach dodatkowych
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Tadeusz Olszewski
Tadeusz Olszewski
Urodzony 18 sierpnia 1941 poeta, krytyk literacki, dziennikarz i podróżnik. Ukończył polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Jako poeta debiutował w roku 1961 na łamach tygodnika „Nowa Kultura”. W latach 1968-1984 pracował jako dziennikarz w redakcji „Ilustrowanego Magazynu Turystycznego Światowid”, w okresie 1984-1986 prowadził dział krytyki literackiej w „Tygodniku Kulturalnym”, a od 1986 do 1989 był kierownikiem działu poezji w miesięczniku „Okolice”. W latach 1996-2004 związany był z Kolejową Oficyną Wydawniczą w Warszawie. Liczne recenzje i szkice krytyczno-literackie publikował m.in. na łamach „Życia Literackiego”, „Nowych Książek”, „Nurtu”, „Akcentu”, „Poezji”, „Kierunków”, „Pisma Literacko-Artystycznego”. Członek Związku Literatów Polskich. W latach 2000-2006 członek zarządu Klubu Publicystyki Turystycznej Polskich Dziennikarzy. Autor popularnych przewodników turystycznych: „Praga”, „Turyngia i Harz”, „Czar polskich Kresów” (we współpracy z Tomaszem Ławeckim),„Pociągiem przez Europę”, „Koleją na wakacje”. Wydał kilka tomików poetyckich: „Łagodność” (1968),„Autoportret rąk” (1971),„Prawie dom” (1981),„Nocny wariant” (1986),„Ciemna pamięć” (1990),„Galicja” (1991),„Jesień z Audenem” (1992). W czerwcu 2008 ukazała się nakładem Instytutu Wydawniczego Latarnik jego napisana 20 lat wcześniej powieść o gejowskiej miłości – „Zatoka ostów”.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Tropiki smutku

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Tropiki smutku