rozwińzwiń

Anatomia konfliktu rosyjsko-czeczeńskiego. Grozny 1994/1995, 1999/2000

Okładka książki Anatomia konfliktu rosyjsko-czeczeńskiego. Grozny 1994/1995, 1999/2000 autora Maciej Maciejak, 9788365982193
Okładka książki Anatomia konfliktu rosyjsko-czeczeńskiego. Grozny 1994/1995, 1999/2000
Maciej Maciejak Wydawnictwo: INFORTeditions Seria: Bitwy/Taktyka powieść historyczna
Kategoria:
powieść historyczna
Format:
papier
Seria:
Bitwy/Taktyka
Data wydania:
2018-11-14
Data 1. wyd. pol.:
2018-11-14
Język:
polski
ISBN:
9788365982193
Średnia ocen

7,9 7,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Anatomia konfliktu rosyjsko-czeczeńskiego. Grozny 1994/1995, 1999/2000 w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Anatomia konfliktu rosyjsko-czeczeńskiego. Grozny 1994/1995, 1999/2000

Średnia ocen
7,9 / 10
12 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Anatomia konfliktu rosyjsko-czeczeńskiego. Grozny 1994/1995, 1999/2000

avatar
451
87

Na półkach: , ,

Kilka miesięcy wcześniej przeczytałem doskonałą biografię Szamila Basajewa autorstwa Mirosława Kuleby i gdyby któraś z jego kolejnych książek była dostępna, z pewnością sięgnąłbym po nią. W zamian zdecydowałem się na „Anatomię konfliktu rosyjsko-czeczeńskiego”, co okazało się być bardzo dobrym pomysłem. Obie zgrabnie się uzupełniają, przy czym książka Maciejaka została wydana kilkanaście lat później, dodając rozdziały dotyczące rządów Ramzana Kadyrowa i powstania Emiratu Kaukazu. Dodatkowo pierwsza część poświęcona jest czasom carskim i radzieckim, które nieraz powracają jako kontekst dalszych wydarzeń.

Czytając o dziejach Czeczenii przypomina się nie bez powodu — wszak fragment jego listu z 1996 roku znalazł się w książce — „Raport z oblężonego miasta” Zbigniewa Herberta. I nie chodzi tu tylko o Grozny. Ci, których dotknęło nieszczęście rzeczywiście są zawsze samotni. Gdy bomby kasetowe spadają na zatłoczone targowiska, stolica jest niszczona niczym Warszawa w 1944 roku, a obozy koncentracyjne funkcjonują według najlepszych wzorów, Zachód nadal stara się uwierzyć, że Rosja kiedykolwiek się zmienia. Główną kontrowersją otaczającą Jelcyna jest jego pijaństwo, nie odpowiedzialność za ludobójstwo. Zmiana rządów w USA nie przynosi Czeczenom nic dobrego: i Clinton i Bush powstrzymują się od niedelikatnych uwag w stronę Rosji, a pierwszy dodatkowo wydaje wyrok śmierci na Dudajewa. I rzeczywiście dziesięć lat po sylwestrowym szturmie Groznego niepojęte było, że Czeczenia jeszcze się broni. I atakuje - w Biesłanie, Moskwie, Stawropolu. Okazuje się, że lata bezkrytycznego akceptowania przez Zachód rosyjskiej narracji o walce z terroryzmem faktycznie pchnęły Czeczenów do bezwzględnych ataków wobec cywili. Wielkie postaci z czasów pierwszej wojny giną lub sprzymierzają się z kolaboracyjnymi władzami. Ich miejsce zajmują salaficcy bojownicy bardziej związani z ponadnarodowym islamem niż z ojczyzną, finansowani przez bliskowschodnich bogaczy. Można na to narzekać, ale sunniccy radykałowie tylko wykorzystali lukę, której w porę nie zapełnił świat zachodni.

A tu z innego wiersza Herberta: „rozsądni mówią
że można współżyć z potworem /należy tylko unikać gwałtownych ruchów gwałtownej mowy”.

Autorowi nie można odmówić obiektywizmu, za to zdecydowanie nie jest bezstronny. Z racji, że mam praktycznie takie samo zdanie jak on, nie przeszkadzały mi jego uwagi. Wiem, że trudno zachować bezstronność pisząc o systematycznym ludobójstwie, ale myślę, że fakty przedstawione bez komentarza mogłyby mówić same za siebie. Z drugiej strony, suchy i bardziej naukowy charakter odbiłby się niekorzystnie na całokształcie. Wielką zaletą „Anatomii...” jest właśnie płynna narracja wzbogacona o barwne opisy scenerii, fizjonomii postaci oraz dygresje dotyczące ich życia osobistego.

Książce przydałaby się jakakolwiek korekta, bo w ostatecznym tekście znalazły się nawet ordynarne błędy ortograficzne. Do tego niekonsekwentnie stosowane są polskie i angielskie transkrypcje z rosyjskiego. Gdybym za każdą literówkę dostał grosz, byłoby mnie stać na pizzę Apetito z Biedronki. Gdybym za każde zdanie o dziwnej składni albo wyglądające wprost na powstałe w wyniku podzielenia jednego dłuższego znów dostał grosz, do pizzy dokupiłbym napój winny Amarena (brzoskwiniowy) i miałbym gotową kolację.

Choć nawał wydarzeń, nazwisk i dat może przytłaczać, autorowi udało się zamknąć go w szczelne ramy. Jak już wspomniałem, styl pisania wciąga i motywuje do dalszego czytania. Przypisy czasem wybijają z rytmu i wolałbym, by stały się integralną częścią tekstu, który prawdopodobnie byłby o przynajmniej jedną trzecią dłuższy. Ogólnie rzecz biorąc, „Anatomia...” jest świetnym wyborem nawet dla czytelników zupełnie niezaznajomionych z prezentowaną tematyką.

Kilka miesięcy wcześniej przeczytałem doskonałą biografię Szamila Basajewa autorstwa Mirosława Kuleby i gdyby któraś z jego kolejnych książek była dostępna, z pewnością sięgnąłbym po nią. W zamian zdecydowałem się na „Anatomię konfliktu rosyjsko-czeczeńskiego”, co okazało się być bardzo dobrym pomysłem. Obie zgrabnie się uzupełniają, przy czym książka Maciejaka została...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
32
31

Na półkach:

Historyczna Książka dekady. Warsztat historyczny na najwyższym poziomie. Liczba materiałów źródłowych widocznych w przypisach i bibliografii powinna onieśmielić niejednego autora. Wybrana tematyka arcyciekawa , historia opowiedziana kompleksowo- nikt dotąd na polskim rynku czegoś takiego nie zrobił . Styl powieściowy- co jest kapitalnym zabiegiem ( a podejrzewam, że jest to talent autora),który w takim dziele prawie nigdy się nie udaje- co skutkuje tym, że książka jest pasjonująca nawet dla tych, którzy pewnie historię średnio lubią czytać. Gdyby polska nauka nie była obrośnięta chityną i mchem, po autora już ustawialiby się rektorzy największych polskich uniwersytetów z propozycją pracy dla swoich katedr historii..... ale to w świecie idealnym ,

Historyczna Książka dekady. Warsztat historyczny na najwyższym poziomie. Liczba materiałów źródłowych widocznych w przypisach i bibliografii powinna onieśmielić niejednego autora. Wybrana tematyka arcyciekawa , historia opowiedziana kompleksowo- nikt dotąd na polskim rynku czegoś takiego nie zrobił . Styl powieściowy- co jest kapitalnym zabiegiem ( a podejrzewam, że jest...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
70
62

Na półkach:

Książka całkiem przyzwoita. Zbiera "do kupy" temat. który jeży włosy na głowie. Książka potrzebna. Moim zdaniem obowiązkowa lektura dla tych, którzy interesują się Rosją - tą współczesną i tą minioną, które wiele się nie różnią.
Przy okazji - już choćby z szacunku dla ofiar naszych "braci Słowian" może warto było przysiąść i nie wypuszczać "baboli" typu "prezydent Francji Ż. Schirak"!!! Zbyt wiele takich "kwiatków" na tak poważną książkę.

Książka całkiem przyzwoita. Zbiera "do kupy" temat. który jeży włosy na głowie. Książka potrzebna. Moim zdaniem obowiązkowa lektura dla tych, którzy interesują się Rosją - tą współczesną i tą minioną, które wiele się nie różnią.
Przy okazji - już choćby z szacunku dla ofiar naszych "braci Słowian" może warto było przysiąść i nie wypuszczać "baboli" typu "prezydent Francji...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

63 użytkowników ma tytuł Anatomia konfliktu rosyjsko-czeczeńskiego. Grozny 1994/1995, 1999/2000 na półkach głównych
  • 45
  • 17
  • 1
24 użytkowników ma tytuł Anatomia konfliktu rosyjsko-czeczeńskiego. Grozny 1994/1995, 1999/2000 na półkach dodatkowych
  • 13
  • 4
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Anatomia konfliktu rosyjsko-czeczeńskiego. Grozny 1994/1995, 1999/2000

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Hamburger Hill 1969 Przemysław Benken
Hamburger Hill 1969
Przemysław Benken
Całkiem fajna praca, można z czystym sumieniem polecić. jest tu kilka nieco legendarnych wątków jak np problemy z M16 (tzn wersja jakoby karabin ten był podatny na zacięcia z powodu zabrudzeń) ale chyłkiem przemyka się też sporo prawdy tzn broń ma małą tolerancję na niewłaściwa amunicję, a specyfikacje względem amunicji władze wojskowe w USA zmieniły głupawo tzn najpierw kazali opracować karabin pod konkretny pocisk a potem już w warunkach bojowych wykorzystywali inny proch. Dodatkowo początkowo żołnierzom nie dawano tez zestawu do czyszczenia broni bo uznano, ze skoro broń jest tak doskonale odcięta od czynników zewnętrznych nie ma to sensu. o wszystkim tym autor wspomina ale dalej się przewija teza o złej konstrukcji jako głowny powód. Podaje też autor, że przez dżunglę Amerykanie szli z prędkością 0.5 km/h ale już Vietcong z prędkością 5-6 km/h! Wietnamczycy byli zapewne szybsi (a nawet na pewno byli) od Amerykanów a to z powodu uzbrojenia i ekwipunku (którego generalnie mieli mniej),znajomości terenu i przyzwyczajenia do niego. Niemniej prędkość 5-6 km/h to osiąga idąca po dobrej drodze kolumna wojskowa, już nawet przejście po gorszej jakości drodze gruntowej przez las zmniejsza tą prędkość. Nie dziwi też, ze tak fantastyczne dane uzyskujemy ze źródła o proweniencji komunistycznej. Realnie pewnie 3-4 km/h to wszystko co mogło uzyskać zgrupowanie partyzantki komunistycznej (a i tak dawało to znaczną przewagę nad Amerykanami!). Kolejne elementy to np opis działania amunicji - otóż 7.62x39 mm ma zadawać ze względu na swoją energię początkową duże obrażenia. No niestety ale nie. efekt koziołkowania (czy też ustawiania się bokiem w ciele ofiary) pocisków tego kalibru wynika z tego, ze sama kula ma kształt wydłużony i jak wszystkie tego typu koziołkują w zetknięciu z tkanką miękka. Następuje to zresztą zwykle w granicach 20-25 cm od wejścia w ciało ofiary. natomiast sama energia początkowa to ok 2000J podczas gdy 5.55 NATO to jedynie 1800J - niewielka różnica w mojej ocenie. Zresztą w przypadku pocisków typu 5.56 cała zdolność zarówno do przebijania przeszkód jak i zadawania ran opiera się na prędkości pocisku i jest od niej zależna - im większa tym lepsza. Przy prędkości uderzenia w cel miękki powyżej 750 m/s amunicja typu .223 Remington albo M193 (bo współczesna amunicja NATOwska to SS109 i powstała w 1980 roku, ma nieco inne właściwości) nie tylko potrafiła zmienić swój tor poruszania się już w ciele ofiary ale również ze względu na budowę samego pocisku, płaszcz potrafił oddzielić się od ołowianego wnętrza co powodowało dodatkowe rany. To takie drobnostki bo generalnie praca bardzo fajna i polecam.
Ignac - awatar Ignac
ocenił na77 lat temu
Wojsko Polskie w drugiej połowie XVII wieku Jan Wimmer
Wojsko Polskie w drugiej połowie XVII wieku
Jan Wimmer
Los żołnierza polskiego w drugiej połowie XVII wieku był nie do pozazdroszczenia. Kraj toczył liczne wojny, a skarbiec był wypełniony pustką, w związku z czym były trudności z wypłacaniem żołdu dla wojaków. Jan Wimmer w świetny sposób charakteryzuje wojsko koronne tego okresu. Początkowo autor przedstawia armię w latach 1648-1699 na tle wojen z Kozakami, Szwecją, Rosją oraz Turcją. Z racji omawianego zagadnienia nie są to oczywiście drobiazgowe opisy kampanii toczonych przez Rzeczpospolitą, lecz przedstawienie wysiłku wojennego na jaki musiał zdobyć się wyniszczony ekonomicznie kraj. Wimmer omawia w jaki sposób zmieniała się liczebność armii, jak przeprowadzano zaciągi, jak wyglądał rozkład armii pod kątem rodzaju wojsk czy jak kształtował się żołd w omawianym okresie. W kolejnych rozdziałach przeanalizowano koszty utrzymania armii oraz rozwój jazdy, piechoty, artylerii w drugiej połowie XVII wieku oraz organizację naczelnego dowództwa. W książce nie brak jest licznych tabelek czy danych statystycznych, które ułatwiają spojrzenie na wiele kwestii dotyczących wojska koronnego. Należy docenić, że praca w dużej mierze oparta jest o Akta Skarbowo-Wojskowe, dzięki czemu czytelnik na konkretnych liczbach może prześledzić wysiłek mobilizacyjny i finansowy Korony. Wimmer nie skupia się jednak tylko na aspektach ekonomicznych czy militarnych(uzbrojenie, ubiór),ale pokazuje również z jakich grup społecznych wywodzili się urzędnicy czy żołnierze poszczególnych rodzajów wojsk. Historia gospodarcza dla wielu może nie być aż tak brawurowa jak opisy bitew czy kampanii, ale jest to klucz dla zrozumienia wielu spraw dotyczących armii i funkcjonowania aparatu państwowego, w czym na pewno pomocnym narzędziem jest książka Wimmera.
Balcar - awatar Balcar
ocenił na86 lat temu
Wojna Milcha. Świetność i zmierzch Luftwaffe. David Irving
Wojna Milcha. Świetność i zmierzch Luftwaffe.
David Irving
David Irving to dość kontrowersyjny historyk. Jego publikacje w wielu krajach są na cenzurowanym. Bardzo zręcznie manipuluje faktami, budując u czytelnika zupełnie odmienny od oficjalnego obraz opisywanych zdarzeń. Trzeba wspomnieć, że autor żywo polemizuje na temat holokaustu i czasami jego opinie są mocno dyskusyjne. Wydana w serii "Zdarzyło się w XX wieku" - "Wojna Milcha" - to historia Erharda Milcha jednego z twórców potęgi Luftwaffe. Człowieka, który nie znał znaczenia słowa "nie da się". Biografia feldmarszałka opisana jest niezwykle sprawnie. Język nie jest zawiły, ani zbyt monotonny. Mogę śmiało powiedzieć, że książka wciąga. Czytając tą biografię mimowolnie uległem "czarowi" Irvinga. Wydawać by się mogło, że czytam historię, człowieka bez skazy, który przyczynił się do...? Właśnie w tym miejscu należy przetrzeć oczy. Milch nie uczestniczył bezpośrednio w działaniach wojennych (1939-45) jako frontowiec (zdarzyło mu się to może kilka razy). Był genialnym urzędnikiem, głęboko wierzącym w narodowy socjalizm i na początku w Hitlera. Stał się narzędziem do wyprodukowania środków napadu powietrznego. Był współodpowiedzialny za koszmar jakim stała się II wojna światowa. Dzięki takim właśnie urzędnikom, genialnie wykorzystującym swoje zdolności, hitlerowska machina wojenna mogła zwyciężać w pierwszym okresie wojny. Irving dość oszczędnie wspomina jakim kosztem się to stało. Więcej miejsca poświęca ofiarom bombardowań alianckich niż "sukcesom" feldmarszałka jakim było zbombardowanie nieposiadającej obrony przeciwlotniczej Guernicy, zniszczenie Warszawy, Rotterdamu czy innych miast przez Luftwaffe. Innym "sukcesem" Milcha było wyprodukowanie V1. Broni typowo terrorystycznej i przeznaczonej do niszczenia Londynu. To było jego dziecko. Jakoś nie znalazłem zbyt wielu opisów warunków panujących w montowniach tych skrzydlatych pocisków. Śmierć wielu przymusowych robotników zatrudnionych przy inwestycjach Milcha została zepchnięta przez autora na margines. Jak bardzo przerażającym urzędnikiem był Milch świadczą jego słowa: "Rozmawiałem o tym ostatnio z Himmlerem i powiedziałem mu, że jego głównym zadaniem powinna być ochrona niemieckiego przemysłu, jeżeli wśród tych cudzoziemskich mętów pojawią się jakieś niepokoje. Jeżeli, na przykład w X wybuchają jakieś rozruchy, to oficer z paroma ludźmi albo jakieś porucznik z trzydziestoma żołnierzami musi zjawić się w fabryce i ostrzelać ten motłoch z broni maszynowej. Chodzi o to aby zabić jak najwięcej ludzi.(...) Należy wybrać co dziesiątego robotnika i rozstrzelać przed frontem pozostałych". Dzięki takim bezwzględnym rozkazom produkcja uzbrojenia dla Luftwaffe mogła się odbywać nawet pod gradem alianckich bomb. Za zręczne wybielanie i dyskretne pomijanie niektórych okoliczności ujmuję gwiazdki. Sama książka jest pięknie wydana. Papier kredowany, w środku fotografie. To duży plus, bo podnosi to przyjemność czytania. Biografia jest dobrą książka, bowiem dość dokładnie opisuje mechanizmy panujące na szczeblach władzy III Rzeszy. Intrygi i knowania które są pomijane w innych publikacjach. Nie powinna być ona czytana przez osoby nie obyte z tematem. Dlatego, żeby nie uległy "czarowi" Irvinga. Dla odpornych i mających szersze spojrzenie na ten temat będzie to kawałek dobrej lektury.
Marcin Kowalczyk - awatar Marcin Kowalczyk
ocenił na711 lat temu
Powojnie: Historia Europy od roku 1945 Tony Judt
Powojnie: Historia Europy od roku 1945
Tony Judt
Obowiązkowa lektura dla każdego Europejczyka. Wiedza w takim wydaniu powinna być wykładana w szkołach. Dopiero jako dorosły człowiek, dowiedziałem się, jak naprawdę wyglądały stosunki między poszczególnymi państwami, jak radziły sobie kraje z różnych obszarów Europy, jakie szkody i szanse wynikały z decyzji konkretnych polityków. Zrozumiałem też, jaki wpływ miał komunizm na ścianę wschodnią i z jakim brzemieniem radziły sobie Niemcy po nazistowskim terrorze. Dlaczego dopiero jako dorosły? Bo w latach szkolnych zawsze był czas na Mezopotamię i inne zamierzchłe fakty historyczne, ale na czasy współczesne i te najważniejsze dla nas - kolejnych pokoleń młodych Europejczyków - nigdy nie starczało czasu. A szkoda, bo ta książka dobitnie pokazuje, jak historia lubi się powtarzać i jak nie potrafimy wyciągać z niej wniosków. A jakie najważniejsze przesłanie z niej płynie? Podwaliny oparte na ciężkiej i niełatwej historii już mamy. Jako Europejczycy musimy zrewidować współczesne insygnia naszej tożsamości (bo UE nie jest obecnie idealna i stoi przed wieloma wyzwaniami),co pozwoli, aby piękna idea Unii Europejskiej była nadal wiążącym kierunkiem przyszłości naszego kontynentu. Nie możemy dać się zwieść zawodzącym, ale kuszącym podszeptom skrajnych ugrupowań, ponieważ sprowadzą one na nas tylko i wyłącznie zagładę. Dosłownie. Polecam przeczytanie z całego serca.
Moje Okruchy - awatar Moje Okruchy
ocenił na103 miesiące temu
Czystka Stalina w Armii Czerwonej. Początki wielkiego terroru Peter Whitewood
Czystka Stalina w Armii Czerwonej. Początki wielkiego terroru
Peter Whitewood
Czystka Stalina w Armii Czerwonej. Początki wielkiego terroru. Peter Whitewood Dziś bez żadnego wstępu, ponieważ wg.mnie przy takich książkach nie ma sensu czegoś pisać. Przechodzimy od razu do konkretów. 11 czerwca 1937 roku tajny sąd wojskowy nakazał wykonanie egzekucji na grupie najbardziej utalentowanych i doświadczonych oficerów Związku Radzieckiego, w tym Michaiła Tuchaczewskiego. Wybór Tuchaczewskiego nie był przypadkowy. 17 lat wcześniej dyktator ZSSR był jego podwładnym na polu walki. A generał kwestionował kompetencje wojskowe Stalina. Tuchaczewski był wiceprzewodniczącym Rady Wojennej oraz zastępcą ludowego komisarza spraw wojennych i morskich, Klimienta Woroszyłowa. On też w 1920 roku poniósł klęskę w Bitwie Warszawskiej. Od tego roku datowana jest skryte nienawiść Stalina do Tuchaczewskiego. Generałowie oskarżeni zostali o udział w spisku i współpracę z nazistami w celu obalenia Stalina. Czystka w wojsku była tylko początkiem terroru na niewyobrażalną skalę. Ponad milion ludzi zostało uwięzionych w obozach pracy. A ponad 750 tyś straciło życie. Tworząc swoje badania w kontekście stosunków cywilno-wojskowych sięgających Rewolucji 1917 roku, Whitewood pokazuje, że Stalin usankcjonował ten atak na Armię Czerwoną nie z pozycji pewności siebie i siły, ale z pozycji słabości i błędnego postrzegania. Tutaj widzimy jak poglądy Stalina zostały zatrute przez zagraniczne oskarżenia jego tajnej policji, która widziała wszędzie szpiegów i zwolenników zmarłego cara. Od dawna wierzyli oni, że Armia Czerwona jest podatna na infiltrację przez zagraniczne agencję wywiadowcze zaangażowane w spisek przeciwko państwu Radzieckiemu. Dlaczego radzieccy dowódcy ginęli z ręki rewolucji, za którą przelali krew w 1920 roku? Pierwszym powodem była msciwość Stalina. Sowiecki dyktator, który za cara trafił na katorgę, a potem się ukrywał, był zwolennikiem całkowitego zerwania z czasami carskimi. Był jednak jeszcze ważniejszy powód. Stalin, który nie znał się na sprawach wojskowych, jako komisarz polityczny wielokrotnie dał się poznać z tchórzostwa i niekompetencji. Oficerowie bardzo dobrze to pamiętali. A Stalin bał się, że ujawnienie takiej wiedzy, może stanowić skazę na jego wizerunku. Dyktator nie przewidział jednak zgubnych dla siebie skutków takiej operacji. Dwa lata po czystce, Hitler zaatakował ZSSR i wówczas Armia Czerwona pozbawiona najlepszych dowódców poniosła klęskę za klęską. Cóż mogę wam napisać. Od zawsze uwielbiałam historię, więc jestem zadowolona z przeczytania tej książki. Autor nawiązał do wszystkich ważnych kwestii związanych z wielką czystką. Nie będę wam wciskać, że ta książka to Wielkie Woow, i że każdy musi ją przeczytać. No tak nie jest. Natomiast powinien ją przeczytać każdy pasjonat historii, a tym bardziej ,,ZSRR"
Gypsy_Girl_Recenzuje - awatar Gypsy_Girl_Recenzuje
ocenił na87 lat temu

Cytaty z książki Anatomia konfliktu rosyjsko-czeczeńskiego. Grozny 1994/1995, 1999/2000

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Anatomia konfliktu rosyjsko-czeczeńskiego. Grozny 1994/1995, 1999/2000