rozwińzwiń

Genesis

Okładka książki Genesis autora Maxime Chattam, 9788381105354
Okładka książki Genesis
Maxime Chattam Wydawnictwo: Młody Book Cykl: Inny Świat (tom 7) fantasy, science fiction
568 str. 9 godz. 28 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Inny Świat (tom 7)
Tytuł oryginału:
Genèse
Data wydania:
2018-10-10
Data 1. wyd. pol.:
2018-10-10
Liczba stron:
568
Czas czytania
9 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381105354
Tłumacz:
Krystyna Szeżyńska-Maćkowiak
Średnia ocen

7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Genesis w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Genesis

Średnia ocen
7,5 / 10
39 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Genesis

avatar
152
3

Na półkach:

fajna książka szkoda że nie ma ósmej części

fajna książka szkoda że nie ma ósmej części

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
327
15

Na półkach: , ,

Z jednej strony chciałem przeczytać ją jak najszybciej żeby dowiedzieć się jaki będzie finał całej tej historii, z drugiej jak najwolniej żeby nie opuszczać Przymierza Trojga. Aż łezka w oku się kręci, że to już koniec. Z pewnością pewnie jeszcze kiedyś do nich wrócę.

Z jednej strony chciałem przeczytać ją jak najszybciej żeby dowiedzieć się jaki będzie finał całej tej historii, z drugiej jak najwolniej żeby nie opuszczać Przymierza Trojga. Aż łezka w oku się kręci, że to już koniec. Z pewnością pewnie jeszcze kiedyś do nich wrócę.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
5571
5357

Na półkach:

To była przygoda.Gruba książka,Amber i Mat świetna para.
Czyta się z radością.
Mamy tu psy, duże są.
Płyną na Morze Śródziemne.
Nawet są piramidy.I jakie tam byly bitwy.Cos podobnego
ŁADNE TE psy były na łódce.
Szkoda,że to koniec przygody.

To była przygoda.Gruba książka,Amber i Mat świetna para.
Czyta się z radością.
Mamy tu psy, duże są.
Płyną na Morze Śródziemne.
Nawet są piramidy.I jakie tam byly bitwy.Cos podobnego
ŁADNE TE psy były na łódce.
Szkoda,że to koniec przygody.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

189 użytkowników ma tytuł Genesis na półkach głównych
  • 127
  • 58
  • 4
45 użytkowników ma tytuł Genesis na półkach dodatkowych
  • 26
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2

Inne książki autora

Maxime Chattam
Maxime Chattam
Francuski pisarz, autor kryminałów. Maxime Chattam, urodzony w 1976, ukończył studia na kryminologii. Był stróżem, aktorem, księgarzem – po to, by nabrać doświadczenia życiowego na potrzeby pisanych przez siebie powieści. Odświeżył gatunek thrillera, dodając mu artyzmu. Chattam odniósł ogromny sukces we Francji, jego książki (Otchłań zła, W ciemnościach strachu, Diabelskie zaklęcia, Krew czasów oraz Tajemnice chaosu – wszystkie ukazały się, bądź ukażą się nakładem naszego wydawnictwa) sprzedały się już w ilości miliona egzemplarzy, każda z nich trafiając na listy bestsellerów.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

84 000 Claire North
84 000
Claire North
To bez wątpienia jedna z najdziwniejszych i trudnych do ocenienia książek, jakie przyszło mi czytać. Z jednej strony - przebrnęłam przez nią - i co szokujące - nawet mi się podobała. Szokujące - ponieważ - jest pisana w tak dziwny i momentami porozrywany sposób, że ciężko było skupić się na akcji. Ale - to tylko na początku. Z czasem przywykłam do sposobu pisania, choć nie powiem - bywały chwile, że i pok koniec książki mnie drażnił (gdy chciałam dowiedzieć się co konkretnie się wydarza, a tu...). Co do osi czasu - bardzo trudno się w niej odnaleźć. Narracja skacze między kilkoma płaszczyznami czasowymi - a momentami jakby zawieszała się w próżni. Jest to jednak dość udany zabieg - jeśli o mnie chodzi - zbudował napięcie i sprawił, że szybko brnęłam przez fragmenty, które mniej mnie poruszały, by trafić na wątki wyczekiwane! Ogółem - intryga, przedstawiony świat, pomysł na niego, postapokaliptyczna wręcz wizja. To wszystko było świetnie przedstawione. Czasami brakowało mi konkretnych: "Gdzie?", "Jak?", "Dlaczego", ale to dawało pole dla rozwoju wyobraźni. Poznanie historii utopijnego świata, gdzie wszystko a swoją cenę, każdą zbrodnie można popełnić mając dość pieniędzy, by za nią zapłacić... Nieźle. Jak odnajdzie się w tym mężczyzna, który udaje kogoś innego, pracuje przy wycenie zbrodni i do jednej z nic nie umie podejść jako do pracy... Gdy okazuje się, że zamordowana zostaje jego była dziewczyna, gdy dosiaduje się, że możliwe, ze ma córkę... Tego gdy jest bardzo dużo... Jedno za co daję ogromny minus, to te fragmenty tekstu, które były bełkotem bez znaków interpunkcyjnych. Momentami miały jakiś sens, ale w wielu miejscach była męczące i wrzucone chyba po to by zwiększyć objętość tej książki. Nie będę opisywać bohaterów - warto poznać ic samemu - wspomnę tylko o pewnej kobiecie Lady Helen - polubiłam ją bardzo, była prawdziwą damą i chyba najfajniejszą postacią w tej opowieści. Ogólnie - podobało mi się pod względem pomysłu, intrygi, ciekawostek. Wykonanie - zostawia wiele do życzenia. Prędko nie sięgnę po inną książkę tej autorki. Czytacie na własne ryzyko. To na pewno coś INNEGO.
KailaaMoor - awatar KailaaMoor
ocenił na67 miesięcy temu
Dzieci krwi i kości Tomi Adeyemi
Dzieci krwi i kości
Tomi Adeyemi
[współpraca recenzencka z wydawnictwo time4ya] Zacznę od tego, że sama fabuła nie jest skomplikowana, w przeciwieństwie do przeżyć wewnętrznych bohaterów. Ich losy wielokrotnie przyjmą nieoczekiwany obrót, a to, że dodatkowo muszą się uporać z własnymi uczuciami i słabościami, wcale w tym nie pomaga. Historię poznajemy z trzech perspektyw: Zélie, Amari i Inana. Zélie jest ibawitką, po matce zostaje Żniwiarką, magiem życia i śmierci. Amari i Inan to książęta, rodzeństwo tak bardzo poróżnione przez wpływ ich ojca. Inan był chyba moją ulubioną postacią, a jego wewnętrzna walka pomiędzy tym, co słuszne, a tym, co wpoił mu ojciec, była świetnie napisana. Jego wiara w to, czego go nauczono, zostaje zachwiana, gdy na własne oczy widzi okrucieństwo, z jakim traktowani są ibawici i nie tylko oni. Kwestionuje nauki i rozkazy, stara się zrozumieć, czy to co robi faktycznie służy dobru jego państwa i ludzi. Oczywiście nie jest jedyną postacią odbywającą wewnętrzną walkę – Zélie i Amari też w miarę rozwoju książki doskonalą siebie i tutaj ich odczucia również były wspaniale opisane. Na koniec chcę jeszcze wrócić do Zélie, a dokładniej do jej włosów, bo jeden szczegół bardzo mi się spodobał. Chodzi mi mianowicie o zwrócenie uwagi na ich skręt. Wraz z tym, jak odzyskuje magię i im bardziej nad nią zaczyna panować, jej włosy z prostych przechodzą przez lekkie fale, aż do loków. Uwielbiam, gdy w książkach można znaleźć takie szczegóły.
dylogy_of_the_dark - awatar dylogy_of_the_dark
ocenił na97 miesięcy temu
Gorączka i krew Sire Cedric
Gorączka i krew
Sire Cedric
Krwawo Zapowiedź na tylnej okładce – zachęcająca. Da mnie oczywiście. Będzie coś kryminalnego. Na dworze upał. W domu cicha klimatyzacja. Nic, tylko siedzieć i czytać. Mrocznie może być, bo póki prądu nie wyłączą, jest wszystko spoko i w porzo. Zatem do czytania. „Gorączka i krew” Sire Cedric zapowiadała się zatem ciekawie. Jak na rozrywkę w upalny dzień. Miała być thrillerem, fantasy i powieścią w stylu gotyckim. I o dziwo, mimo iż rewelacyjna nie jest, te założenia spełniła. Wszystko zaczyna się kryminalnie. Są makabryczne morderstwa, jest ucieczka z miejsca zbrodni, jest policja w postaci jego i jej. Ona ma skomplikowany życiorys, on też do łagodnych nie należy. Rozpoczyna się śledztwo. Schemat tradycyjny, ale to też bywa zapowiedzią dobrego dalszego ciągu. I rzeczywiście następuje. Na czterystu stronach mamy rozwiązanie zagadki. Jeśli nawet nie całej, to gust czytelnika w trakcie lania się spiekoty z nieba, zaspakaja. A co jest pomiędzy? Niektórzy twierdzą, że pomieszanie z poplątaniem. Inni – całkiem zgrabna intryga. W każdym razie mnie najbardziej zainteresowało pojęcie, że powieść nawiązuje do tradycji gotyckich. A tu jak wiadomo, czarne duchy, czarna magia, czarne msze. Wszystko na czarno. Sceneria też czarna. Niekoniecznie mowa o kolorze. Bo stara stodoła też może być czarna, jeśli rządzi w niej czarny charakter. Czy przypomina czarne gotyckie zamki, w których rządził nie mniej czarny książę lub hrabia? Teraz zamków nie ma, ale stodoły owszem są. Jeśli zatem akcja dzieje się w czasach zwanych współczesnymi, stodoła funkcję zamku pełnić może. Teraz zajmijmy się elementami fantasy. Też są. Ale o dziwo, te mają zawiązek ze światem duchów i to białych, czyli pozytywnych. Taki jeden pojawia się i pomaga. Nie, nie w sensie fizycznym. Wspiera jak na ducha przystało – duchowo. Cóż, jeszcze w powieści mamy… Postacie ze świata realnego. Policjanci dobrzy i tacy trochę niedobrzy w znaczeniu, przepraszam za określenie, idioci, co to nie kumają, nie rozumieją i ślepo wykonują polecenia zwane rozkazami. To stały element powieści kryminalnej, kiedyś zwanej u nas – milicyjną. Czas na podsumowanie. „Gorączka i krew” to mieszanina wszystkiego i wszystkich. Próba przeniesienia gotyckiego strachu w nasze czasy. Pomieszanie horroru z thirllerem, rzeczywistości z magią, realizmu z fantastyką. Pomysł na powieść bardzo dobry. Realizacja – w normie, chociaż nie podrywa z fotela. Może właśnie dlatego, że wszystkiego jest za dużo. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów przerzucałam szybko kartki do końca utworu. Ale nie świadczyło to o owym słynnym „wciągnięciu” przez treść. Po prostu czułam przesyt ilością elementów. Ciekawiło mnie głównie, czy ludzie przeżyją i nie trafi ich przysłowiowy sz…. Mimo to powieść polecam jako lekturę rozrywkową. Zwłaszcza na upalne dni. Nie trzeba przy niej wiele myśleć.
gks - awatar gks
ocenił na65 miesięcy temu
Bogowie i Wojownicy. Grobowiec Krokodyla Michelle Paver
Bogowie i Wojownicy. Grobowiec Krokodyla
Michelle Paver
Bardzo dobra część, pod wieloma względami inna niż wcześniejsze. To czym się rożni to jest nie tylko zmiana miejsca akcji. Nasi Bohaterowie odwiedzają Egipt. Ale też zmienił się przebieg akcji, wszyscy bohaterowie są od razu razem. Nie ma już przydługiego początku gdzie bohaterowie muszą się przez pół książki odnaleźć. Właściwa akcja zaczyna się od początku i to jest bardzo dobre. Po za tym to jest ciągle ta sama doskonała powieść przygodowa. Mamy jak zwykle świetnie uchwycony klimat, bardzo dobrze prowadzona narracja z fragmentami ukazanymi z perspektywy zwierzaków głównych bohaterów. Jest tu wszystko za co polubiłem Bogów i Wojowników. Do tego całość sprawia wrażenie jak by nieco dojrzalsza. Ale tylko nie co. Całość nadal jest naiwna, jednak bohaterowie stali się jakby dojrzalsi. Do tego postacie partnerujące Hylasowi i Pirrze są bardzo fajne, do kruków doszła Alekto, sadystyczna ciotka Telamona. Postać okrutna ponad wszelką miarę, jednocześnie w jakimś stopniu charyzmatyczna. Zawsze gdy się pojawiała działo się coś ciekawego, zaczynały pojawiać się ciekawe wątki. I to było fajne, bo kruki wrogowie Pirry i Hylasa nie mieli w swoich szeregach ciekawych postaci. Byli bo po prostu musieli być. Teleamon był tylko trochę ciekawszy, ze względu na to że w przeszłości był przyjacielem Hylasa. Ale po za tym nie byli jakimiś porywającymi czarnymi charakterami. Ciekawe jak w piątej części autorka poradzi sobie z brakiem Alekto bo ta zginęła w finale tego tomu, myślę że ciężko będzie autorce wymyślić równie ciekawy czarny charakter, działający po stronie Kruków. Książka bardzo dobra, z nie cierpliwością będę czekał na ostatnią część, bo jestem nie zwykle ciekawy, jak ta historia się skończy. Mam nadzieję że wydawca nie zaniedba tej serii i puści 5tkę do księgarni i bibliotek w możliwie najbliższym czasie. Szkoda by było jak by tak fajny cykl został zarzucony.
Marcin Fryncko - awatar Marcin Fryncko
ocenił na87 lat temu
Kraina czarodzieja Lev Grossman
Kraina czarodzieja
Lev Grossman
Mam trochę mieszane uczucia, choć, jak widać po ocenie, czytało się bardzo dobrze. Kunszt autora pozostaje na poziomie, metaforyczne kartki przez większość czasu przewracałam z zaciekawieniem (bo czytane, jak zwykle, jako ebook po angielsku),postacie sprawnie zarysowane i fabuła miała sens. Ale. Mam wrażenie, że ta książka jest trochę zbyt... czysta? Zbyt zgrabnie wszystko splata w wianuszek, każdy zapoczątkowany wcześniej wątek, z których wiele wydawało by się, że wcale takiego dowiązania nie potrzebują. Nie musiałam znać każdej drobnej tajemnicy z przeszłości; nie oczekiwałam powrotu postaci, których los jakby już się zakończył. I nadal nie podobają mi się niektóre decyzje autora. Zamiast ruszyć do przodu i rozwinąć się - o czym, żeby było zabawniej, bohaterowie często mówią - fabuła robi fikołka w tył. Nagle świat magii nie jest już taki niefair i nieskładny i chaotyczny, czego dowodziły poprzednie części. Zamiast tego wszystkie puzzle ładnie wskakują na miejsce, niekiedy jakby same z siebie, nawet niepchane specjalnie przez postacie. No i nie wiem. Z jednej strony, zgrabne zakończenie trylogii. Z drugiej... Oczekiwałam jednak czegoś innego. Może jakieś potwierdzenia, że ten nasz prawdziwy, "nudny" świat jest jednak też ważny? Do tego zdawały się prowadzić poprzednie części. Zamiast tego mamy triumf magii a ja odczuwam lekki gorzki posmak w ustach, nawet jeśli posiłek ogólnie mi smakował. Ale to koniec końców moje zdanie i pewnie czepiam się. Ogólnie, fajna trylogia, nietypowa i interesująca. Na pewno będę ją pamiętała jeszcze przez długi czas. Polecam!
Rachel3 - awatar Rachel3
ocenił na710 miesięcy temu
Biały królik, czerwony wilk Tom Pollock
Biały królik, czerwony wilk
Tom Pollock
Nie mam pojęcia co myśleć o tej książce. Czytając ją miałam wrażenie, że autor zaplanował o czym będzie książka ogólnie a potem naćpał się grzybków i napisał powieść. Uwielbiam porąbane zwroty akcji i nigdy nie zaliczam ich do wad, ale tutaj... Zacznijmy jednak od początku. “Myślisz, że byłbym pierwszym nastolatkiem, którego zabiła matematyka, Bel? Każdy, kto kiedykolwiek umarł, zginał przez matematykę.” “Biały królik, czerwony wilk” to książka wydana w 2019 roku z okładką, która sprawiła, że przypomniałam sobie jak to było chodzić do biblioteki i brać losowy tytuł z półki, wypożyczając go tylko na podstawie opisu. Może brzmi głupio, ale tak właśnie poczułam się kupując tą książkę a także kilka innych z internetowej księgarni. Ot tak kilka młodzieżówek, o których nigdy nie słyszałam. Ewentualnie przewinęły mi się gdzieś okładki, ale nie poświęciłam im zbyt dużej uwagi. BKCW to opowiedziana z perspektywy siedemnastoletniego Petera Blankmana historia z rozbudowaną siatką szpiegowską i poszerzaniem granic naszego umysłu. A pod tym płaszczykiem; opowieść o odkrywaniu świata na nowo, relacje braterskie, przyjaźń a także życie z zaburzeniami lękowymi. Styl autora jest lekki i płynnie przeprowadza nas przez książkę. Zgrabnie opisany chaos w jego głowie sprawił, że nie miałam trudności z postawieniem się na miejscu bohatera. Peter jest geniuszem. Niemało było ich w literaturze i ich liczba raczej nie zmaleje i bardzo mnie to cieszy, bo podoba mi się ten wątek. Peter posiada niemal obsesyjną wiedzę na temat liczb i jest świetnym matematykiem, posiada też umiejętność krytycznego myślenia i jest niesamowicie oddany siostrze bliźniaczce. Bel nie do końca poznajemy w tej powieści. Pojawia się ona i znika, częściej w retrospekcjach niż we właściwej akcji. Starcza to jednak, aby poznać ją jako silną bohaterkę, która nie zawaha się, jeżeli w grę wchodził będzie jej brat. Wspomniane wcześniej retrospekcje natomiast to świetny zabieg! Nastrajają one książkę i pozwalają lepiej zrozumieć bohatera i to co się później stanie... Przejdźmy do zwrotów akcji jednak. Jako że jest to książka szpiegowska z definicji w nie obfituje, ale niektóre... Tom Pollock odlatuje zwłaszcza przy zakończeniu, ale.... nadaje to książce wyjątkowy styl. I zdecydowanie sprawia, że wytłacza się w pamięci...
Książkołaz - awatar Książkołaz
ocenił na61 rok temu
Neverworld Wake Marisha Pessl
Neverworld Wake
Marisha Pessl
Neverworld to historia piątki przyjaciół, których czas się zapętlił. Jedna chwila. Zwykła przejażdżka – powrót do domu. Wypadek. Śmierć. Beatrice Hartley od roku nie utrzymuje kontaktu z przyjaciółmi z liceum. Jej życie skupia się teraz na pracy we Wronie – knajpce jej rodziców. Do czasu. Bee za sprawą zaproszenia od Whitley – jednej z ich starej paczki – postanawia wybrać się do jej nadmorskiej rezydencji i dowiedzieć się prawdy o śmierci swojego chłopaka. Rok temu, niedługo przed zakończeniem liceum Jim znika. Dwa dni później jego ciało wyławiają z pobliskiego kamieniołomu. Werdykt? Samobójstwo. Ale Bea wie, że to nieprawda. Jej przyjaciele kłamią... Tęskniłam za książkami, które faktycznie potrafią mnie zaskoczyć. W Neverworld bawiłam się świetnie. Wszystko jest tu dopracowane. Od bohaterów przez świat po fabułę. Autorka konsekwentnie zamyka każdy z rozpoczętych wątków. I szczerze, brakowało mi tego. W ostatnim czasie bardzo dużo książek (jednotomówek!),które miałam okazję czytać tego nie robiły. Autorzy skupiali się na wątku głównym, zapominając o reszcie. No ale przejdźmy do konkretów. Bohaterowie. Są niesamowicie charakterystyczni. Szarzy. Mają swoje wady i zalety. Marisha pokazuje różne ich odsłony w zależności od tego z kim aktualnie wchodzą w interakcję. Możemy obserwować jak każde z nich na siebie oddziałuje. Nawet jeśli na pierwszy rzut oka wydają się klasyczną kalką. Stereotypem. Każde z nich ma swoją ciemną stronę. Bez wyjątku. Moralny kompas grupy może okazać się kimś niebezpiecznym, a ten kto zazwyczaj przejawia wybuchowy charakter będzie 'najczystszy'. Bardzo czesto są nieprzewidywalni. Na przestrzeni tych 360 stron przechodzą niesamowitą przemianę. Odkrywają kolejne karty. Definicja przyjaźni w Neverworld zyskuje nowe znaczenie. Lojalność prowadząca do destrukcji. Strona psychologiczna jest tu naprawdę mocna. Chociaż nie tak jak u Kinga – co minimalnie mnie zawiodło. Zabrakło jego mroku. Mimo to bardzo dobrze obserwowało mi się emocjonalne przejścia bohaterów na przestrzeni wydarzeń. Każdy z nich na własny sposób próbuje przeżyć w Nieświecie. Od początkowego wyparcia zaistniałej sytuacji. Strachu. Do korzystania z życia. Euforii. W końcu do powolnego szaleństwa. Zobojetnienia. Chęci walki. Odkrycia prawdy. Styl Pessel jest lekki, książkę czyta się z z niesamowitą łatwością. A rozwiązania, które stosuje powodują, że Neverworld jest praktycznie nieodkładalna. Pomysł na świat stworzony przez autorkę może i nie jest oryginalny, ale z pewnością konkretny. Wszystko pojawiło się tam z konkretnego powodu. Działa na bezwzględnych zasadach. Książka jest podzielona na trzy części. Pierwsza skupia się na przystosowaniu bohaterów do nowego życia. Poznaniu granic i zasad panujących w Nieświecie. W drugiej rozwija się wątek kryminalny. Poznanie rozwiązania dręczącej każdego z nich sprawy odkrywa rzeczy, które nigdy nie miały wyjść na światło dzienne. Bo wszyscy mają tajemnice, którymi nie chcą się dzielić. Ostatnia część to walka o przetrwanie. O prawdę. I podjęcie najważniejszej decyzji – które z nich zasługuje na dalsze życie. Szansa jest tylko jedna. Carpe Noctem. Chwytaj noc. 4/5☆
Nabój - awatar Nabój
ocenił na81 miesiąc temu

Cytaty z książki Genesis

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Genesis