rozwińzwiń

IRA Bo jest paru ludzi

Okładka książki IRA Bo jest paru ludzi autora Łukasz Saturczak, 9788326827501
Okładka książki IRA Bo jest paru ludzi
Łukasz Saturczak Wydawnictwo: Agora biografia, autobiografia, pamiętnik
312 str. 5 godz. 12 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2018-11-28
Data 1. wyd. pol.:
2018-11-28
Liczba stron:
312
Czas czytania
5 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788326827501
Średnia ocen

7,6 7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup IRA Bo jest paru ludzi w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

IRA Bo jest paru ludzi



książek na półce przeczytane 1096 napisanych opinii 751

Oceny książki IRA Bo jest paru ludzi

Średnia ocen
7,6 / 10
59 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce IRA Bo jest paru ludzi

avatar
941
751

Na półkach: , ,

IRA to jeden z moich ulubionych polskich rockowych zespołów. Na dobrą sprawę na jej muzyce wychowywałem się w latach 90-tych. To opracowanie to próba przybliżenia fenomenu radomskiej grupy, która istnieje i działa do dziś. Na czym polega wielkość tego zespołu? Według mnie na dobrych melodiach z rockowym pazurem a także dobrych, zapadających w pamięć tekstach. A także na charyzmatycznym frontmanie i wokaliście Arturze Gadowskim, choć wszyscy członkowie formacji są na swój sposób interesujący i są bardzo sprawnymi muzykami. Moja ulubiona płyta? Chyba „Mój dom” z 1991 roku, chociaż po reaktywacji w 2002 roku nagrali niejeden dobry album. Wielu fanów niestety popełnia błąd mówiąc, że „nowa IRA” to już nie to samo co „stara IRA” i odwraca się od niej plecami. Tymczasem grupa cały czas idzie do przodu i nieustannie się rozwija toteż nic dziwnego, że nie jest w stanie zadowolić wszystkich. W przeciwieństwie do niektórych zespołów, które bardzo się skomercjalizowały, aby przetrwać na rynku muzycznym IRA nie straciła swojej rockowej zadziorności, choć umie też pokazać łagodniejsze oblicze pod postacią nastrojowych ballad. Co do książki to wydaje się być solidną dziennikarską robotą, choć taki fan jak ja nie znalazł w niej wielu informacji, o których by już wcześniej nie wiedział. Ale książka jest fajnie napisana i lekko się ją czyta. Czy polecam? Fanom jak najbardziej a pozostałym osobom na zasadzie muzycznej ciekawostki. Sześć gwiazdek (dobra).

IRA to jeden z moich ulubionych polskich rockowych zespołów. Na dobrą sprawę na jej muzyce wychowywałem się w latach 90-tych. To opracowanie to próba przybliżenia fenomenu radomskiej grupy, która istnieje i działa do dziś. Na czym polega wielkość tego zespołu? Według mnie na dobrych melodiach z rockowym pazurem a także dobrych, zapadających w pamięć tekstach. A także na...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
294
214

Na półkach: , , ,

Bardzo lubię słuchać IRY.Kazdy kto jest ich fanem wie jaką drogę przeszli żeby znaleźć się w tym miejscu w którym dziś są. My zawsze jako fani widzimy już gotowy utwór czy klip czy przygotowany koncert,słowem idziemy na gotowe,ale gdy opada kurtyna i gasną światła dopada chłopaków zmęczenie, tęsknota, zmagają się ze stresem często z fanami którzy nie rozumieją że chłopaki potrzebują odpocząć. Nie obce im są konflikty i mają za sobą czas rozstania i szukania stabilnego składu.
Ale dla mnie ich muzyka jest bliska sercu.

Bardzo lubię słuchać IRY.Kazdy kto jest ich fanem wie jaką drogę przeszli żeby znaleźć się w tym miejscu w którym dziś są. My zawsze jako fani widzimy już gotowy utwór czy klip czy przygotowany koncert,słowem idziemy na gotowe,ale gdy opada kurtyna i gasną światła dopada chłopaków zmęczenie, tęsknota, zmagają się ze stresem często z fanami którzy nie rozumieją że...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
786
786

Na półkach: , ,

Niby lektura na jeden dzień, ale nie dla mnie. Wolałem tę przyjemność rozbić na kilka dni. Nie jestem zagorzałym fanem, grupa powstała, kiedy jeszcze nie było mnie na świecie, ale lubię zespół IRA. Przez zespół przetoczyło się wielu muzyków, nie gra już w zespole sam jego twórca jak Jakub Płucisz. Jednak pozostał stały zestaw, także twórcy zespołu, wsparty młodszą siłą, która sprawia, że IRA jest wciąż niezmiennie kultową grupą muzyczną. Złośliwi zarzucają, że nowa IRA to nie stara IRA. Wszystko się w życiu zmienia, moda też, muzycy starają się grać tak, aby nadążać z oczekiwaniami, jakie są na rynku muzycznym. Nie powiem, że przestali grać ROCK, nadal powstają utwory z ostrzejszym brzmieniem jak ,,Za późno już”. Z kolei te delikatniejsze ,,Powtarzaj to” czy ,,Wymyśleni” też są dobre, przyjemne dla ucha. Inspirujące. Nie ukrywam, że gdy potrzebuję natchnienia to włączam sobie płytę zespołu IRA.

To nie tylko zespół, ale takie pięcioosobowe małżeństwo. Każdy jest inny, mają swoje nawyki, ale godzą to, dogadują się, działają razem, i tak już trzydzieści sześć lat.

Miewali gorsze dni, zawiesili grę, ale powrócili z podwojoną siłą. Ludzie tęsknili za nimi… Dziś natomiast mogą zabawiać starsze grono wielbicieli jak i młodsze.

Bez wątpienia jeden z najlepszych zespołów polskich. Myślę, że to lektura obowiązkowa dla każdego ,,słuchacza”.

Niby lektura na jeden dzień, ale nie dla mnie. Wolałem tę przyjemność rozbić na kilka dni. Nie jestem zagorzałym fanem, grupa powstała, kiedy jeszcze nie było mnie na świecie, ale lubię zespół IRA. Przez zespół przetoczyło się wielu muzyków, nie gra już w zespole sam jego twórca jak Jakub Płucisz. Jednak pozostał stały zestaw, także twórcy zespołu, wsparty młodszą siłą,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

121 użytkowników ma tytuł IRA Bo jest paru ludzi na półkach głównych
  • 76
  • 41
  • 4
60 użytkowników ma tytuł IRA Bo jest paru ludzi na półkach dodatkowych
  • 39
  • 8
  • 5
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1

Inne książki autora

Łukasz Saturczak
Łukasz Saturczak
Polski pisarz i dziennikarz. Absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Wrocławskim, obecnie doktorant Wydziału Filologicznego UWr, zajmujący się tematyką ukraińską. Stale współpracuje z Lampą. Publikuje w prasie polskiej i ukraińskiej m.in. w Dwutygodnik.com, Tygodniku Powszechnym, Polityce, Ukrajins'kyj tyżden, Czasie Kultury, Nowych Książkach, Odrze, Więzi, Twórczości i Ha!arcie. Tłumaczony na angielski, niemiecki i ukraiński. Od października 2014 roku jest dziennikarzem tygodnika Newsweek Polska. W 2010 roku wydał powieść "Galicyjskość", za którą otrzymał wrocławską nagordę wARTo. Przekład tej książki na język ukraiński był pierwszym tłumaczeniem z języka polskiego, jakiego dokonał pisarz Taras Prochaśko - tytuł ukraiński "Ґаліція" (Kiev, 2011).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Wojownik Karol Bielecki
Wojownik
Karol Bielecki
Recenzja książki – Karol Bielecki. Wojownik (autobiografia) Moja ocena: 7,5/10 Nie sięgnąłem po tę książkę jako kibic piłki ręcznej, ale z czystej ciekawości historii człowieka, który po dramatycznym urazie nie zrezygnował ze sportu na najwyższym poziomie. Autobiografia Karola Bieleckiego z pewnością nie jest książką kontrowersyjną — i trudno się temu dziwić, bo i sam jej bohater nie był postacią tego typu. Autor już na początku zaznacza: skandalu nie będzie. Nie ma tu opisów imprez, zakulisowych smaczków z szatni ani sensacyjnych historii. Nie znajdziemy również przesadnego roztkliwiania się nad sobą i dramatem utraty oka. Tego w tej książce po prostu nie ma. Jest za to opowieść o silnym, wydawałoby się zupełnie zwyczajnym człowieku, który nie ma w sobie nic z celebryty. A przecież osiągnął w sporcie bardzo wiele — wystarczy wspomnieć trzy medale mistrzostw świata. Przede wszystkim jednak wykazał się ogromną determinacją, wracając do zawodowego sportu bardzo szybko po feralnym zdarzeniu. Bielecki opisuje swoje dzieciństwo, drogę sportową, jaką przeszedł w trakcie kariery, a także to, jak poradził sobie z jej zakończeniem. To książka, którą polecam nie tylko fanom piłki ręcznej. Warto po nią sięgnąć, by poznać motywującą i inspirującą historię byłego reprezentanta Polski i sportowca, który swoją postawą pokazuje, czym w praktyce jest charakter i konsekwencja. Zapraszam na mój bookstagram - libroholic87
Kamil - awatar Kamil
ocenił na82 miesiące temu
Rysiek Riedel we wspomnieniach Marcin Sitko
Rysiek Riedel we wspomnieniach
Marcin Sitko
„Rysiek Riedel we wspomnieniach” rzuca o wiele szerszy obraz legendarnego wokalisty Dżemu. Osoby, które go wspominają, to ogromny przekrój ludzi – muzyków, dziennikarzy, znajomych z lat młodości, rodziny…Jako barwna postać, lekkoduch i niepoprawny marzyciel przeciął się w swoim krótkim życiu z ogromną rzeszą ludzi. Nie zawsze jest to obraz pozytywny. Ryszard był wiecznym Piotrusiem Panem. Zawalał terminy, próby, nieraz nawet koncerty. Dochodzi do tego wiadoma sprawa uzależnienia. Sytuacja ze ślubem, kiedy zaraz po nim zniknął na dwa tygodnie tylko to potwierdza. Bywało, że nawet będąc już na miejscu koncertu gdzieś się zatracał. Najbardziej gorzki w tej kwestii okazał się Marek Kapłon – prócz Dżemu znany z bycia perkusistą w TSA. Miał on poniekąd żal z powodu grania 5 lat w zespole Riedla, a braku jakichkolwiek relacji, co objawiło mu się w śnie. Co do snów – jest to ciekawy wątek. Kilka osób w książce zdradza, że Rysiek pojawiał się w ich snach. Przypadek, czy coś więcej? Można także poznać charyzmatycznego wokalistę z drugiej, bardziej pozytywnej strony. Jako kochającego ojca. Od młodych lat nawiązał z synem Sebastianem i córką Karoliną mocną więź. Wciągnął Sebastiana w świat muzyki już jako dziecko przedstawiając go wielu uznanym wykonawcom. Nieraz towarzyszył mu w trasie oraz próbach. Co ciekawe, jego początkową fascynacją nie była gitara i wokal, a perkusja. Może nie był wzorowym przykładem perfekcyjnego taty. Jak można wywnioskować z ich wspomnień po latach – przeżyli masę pięknych, zapadających w pamięć chwil. A to jest najważniejsze. Dzięki tekstom przyjaciół z dzieciństwa można przeczytać o sytuacjach wręcz komicznych. Dorastanie jako hipis nie powinno być wesołe. Za komuny niosło to ze sobą mnóstwo konsekwencji ze strony milicji. A jednak Riedel wnosił w tę szarą rzeczywistość mnóstwo kolorytu. Jako mieszkaniec Śląska dodatkowy punkt książka zyskała u mnie za przedstawienie realiów, jakie panowały za jego życia w Tychach czy Chorzowie. A było, pomimo wszechobecnej wrogości systemu pogodnie. Głównie ze względu na beztroskie podejście. Tak przynajmniej zostało to przedstawione przez jego środowisko. Dobitnie pokazuje to fakt wybierania pól namiotowych zamiast hoteli na znanych festiwalach, gdzie grał. Ludzie doznawali objawienia, gdy mogli go tam spotkać. Nie gwiazdorzył. Poświęcał swój czas na rozmowy i autografy z fanami. Rozdawał i przyjmował różne, głównie gadżeciarskie, rzeczy. Pojawiają się w książce wpisy osób, które poznały go właśnie na koncertach i utrzymały tę więź tworząc – mniejszą lub większą - znajomość. Rachunki, opłaty za prąd, mieszkanie – były to rzeczy z niskim priorytetem u Riedla. Wszystkimi tymi sprawami zajmowała się żona. Kochał ją, pozostawał wierny. Rozbawił mnie sposób na dawanie sygnału Ryśkowi, żeby się schował, gdy ta go szukała – było to śpiewanie „Whisky”. Wtedy wiedział, że jeśli chce dalej bawić się w tym towarzystwie, musi zniknąć na pewien czas w toalecie. Dużym atutem książki jest możliwość poznania inspiracji artysty i płyt, które wywarły wpływ na jego twórczość. Zakres tych wykonawców jest szeroki – od The Allman Brothers Band, Johnnego Winter (od którego podpatrzył swój słynny kapelusz) przez Billie Holiday, Roda Stewarta a kończąc na Aerosmith. Miał także swojego własnego idola – jako taka osoba został podany Paul Rodgers. Wiele mówi się o tym jakoby Ryszard był naturszczykiem – wiele osób tutaj to neguje, przedstawiając go jako niezwykle osłuchanego człowieka. Muzyka to jego żywioł, nie tylko na scenie. Jest także o fascynacji westernami. Był to jego ulubiony gatunek filmowy. Potrafił spędzać całe dnie oglądając je. Będę musiał kiedyś obejrzeć tak uwielbiany przez niego „Pat Barret I Billy Kid”. Czytało się świetnie. Każdy fan dowie się o Ryśku czegoś nowego. Na pewno treść dużo bardziej odzwierciedla jakim był człowiek niż film „Skazany Na Bluesa”. Autor filmu także się tu zresztą udziela, a kilka osób otwarcie go krytykuje za kłamliwe przedstawienie historii. Marcin Sitko zrobił kawał dobrej roboty, zbierając tak dużą ilość wspomnień. Nawet jeżeli część z nich nie wnosi nic nowego do już znanego życiorysu Ryszarda, tych ciekawszych jest znacznie więcej. Z tego względu – jeżeli jesteś fanem, kupuj, póki jest dostępne!
KulturalnyManiak - awatar KulturalnyManiak
ocenił na91 dzień temu
Pablo Escobar pod lupą Juan Pablo Escobar
Pablo Escobar pod lupą
Juan Pablo Escobar
Po przeczytaniu pierwszej części zwierzeń syna Pablo Escobara, zupełnie przez przypadek dowiedziałam się, że istnieje również druga część. Zastanawiałam się o czym w niej napisał, skoro najważniejsze sprawy z ich życia zwarł w tej pierwszej książce. Okazało się, że tutaj skupił się na dotarciu do byłych współpracowników swojego ojca, ale także jego ofiar, a przede wszystkim na pojednaniu z ludźmi, których rodziny doznały różnych krzywd ze strony Escobara. Juan Pablo Escobar tą książką chce się rozliczyć z przeszłością ojca i pojednać z potomkami ofiar barona narkotykowego. Między innymi do takiego pojednania doszło między nim a synem zabitego ministra sprawiedliwości - Rodriga lary Bonilli i z Aeronem Sealem, synem osobistego pilota Escobara, którego zabójstwo zlecił Pablo po tym, gdy pilot - Barry Seal, wykonal słynne zdjęcia, pokazujące Pablo Escobara i Gachę podczas załadunku kokainy do samolotu. Interesujący był również opis ostatnich dni życia Escobra w relacji jego kuzynki - Luz, która zapewniła mu wówczas schronienie i obserwowała cały proces degradacji psychicznej, gdy miotał się jak zwierzę złapane w sidła, mając świadomość, że jego koniec jest bliski i zatruwała go niepewność o los swojej rodziny. Do tej sytuacji odnosi się cytat: "Luz zobaczyła Pablo Escobara zdruzgotanego bezsilnością i świadomością, że nie jest w stanie ochronić swoich bliskich". Ostatni rozdział Juan Pablo Escobar poświęcił narcoserialom. Uważa, że zbytnio ubarwiają one przestępczą działalność biznesu narkotykowego, ukazując wyidealizowany obraz narkotykowego świata przestępczego, pomijając te najmroczniejsze strony takiego stylu życia. Dlatego autor ostrzega ich przed próbami wejścia na taką drogę, przestrzegając ich aby nie ufali bezkrytycznie "prawdom" pokazanym przez seriale, bo niewiele ma ona wspólnego z rzeczywistością, a same fakty z życia Pablo Escobara również w wielu miejscach mijają się z prawdą. Syn Pabla opisuje też pracę skarbnika ojca o przezwisku "Szczena". Fortuna zdobyta dzięki współpracy Escobarem nie przyniosła temu człowiekowi szczęścia, jak zresztą większości członków kartelu z Medellin, w tym samemu Pablo Escobarowi. Większość tych ludzi albo została zabita albo trafiła na długie lata do więzienia. Na ile szczere są te rozliczenia z przeszłością, te pojednania to nie wiem. Podejrzewam, że w głębi serca syn czuje żal do losu o to, że to wszystko tak się skończyło, ale zapewne pozostanie przy życiu okazało się ważniejsze niż jakieś próby odwetu czy zatrzymanie majątku, z którego rodzina i tak by nie skorzystała, bo gdyby nie oddali wszystkiego, to zapewne by zginęli. Przykre jest to jak zachowała się jego babcia ze strony ojca w stosunku do swoich wnuków i synowej. A w serialu pokazano ją w tak dobrym świetle. Myślałam, że autor książki po śmierci ojca już nigdy nie będzie mógł przyjechać do Kolumbii, a okazuje się, że pojechał tam 14 lat później, szukał bezpośrednich świadków wydarzeń z tamtych lat, rozmawiał ze współpracownikami ojca ale również ludźmi, którzy go ścigali i przyczynili się do jego śmierci. Twierdzi, że nie szuka zemsty, odwetu tylko pojednania. Czy mówi to szczerze? Na to pytanie zna odpowiedź tylko on sam. Nawiązałam z nim kontakt przez internet. Pytał w jakim języku można się ze mną porozumieć. Niestety, nie mówię po angielsku ani hiszpańsku. Napisałam potem jeszcze do niego kilka słów, które koleżanka przetłumaczyła mi na hiszpański, ale już więcej nie otrzymałam od niego żadnej wiadomości. Szkoda, bo chciałam poprosić o fotkę z dedykacją. Najpierw miał profil w którym pisało, ze jest architektem i mieszka w Los Angeles, potem usunął ten profil i założył nowy, w którym przedstawia siebie jako pisarza, ale już nie podaje miejsca zamieszkania. Trochę to dla mnie dziwne. Nie mniej jednak za cud można uznać fakt, że on, jego siostra i matka pozostali przy życiu i może dlatego tak szanuje tę drugą szansę i potrafi ją dobrze wykorzystać, robiąc w swoim życiu coś pożytecznego nie tylko dla siebie ale także dla innych.
Agafitness - awatar Agafitness
ocenił na81 rok temu
Bez hamulców. Tai Woffinden. Autobiografia Tai Woffinden
Bez hamulców. Tai Woffinden. Autobiografia
Tai Woffinden Peter Oakes
Kiedy moi znajomi mówili, że idą na żużel zawsze miałam myśl "E to nie dla mnie", ale jak w końcu wybrałam się na jeden mecz to kompletnie przepadłam. Tai od samego początku wydał mi się interesującym i sympatycznym zawodnikiem, dlatego z ogromną przyjemnością sięgnęłam po autobiografię, aby dowiedzieć się czegoś więcej o jego życiu. Zacznę od tego, że książka jest napisana w pierwszej osobie, więc bardzo dobrze się ją czyta bo mamy wrażenie jak byśmy "słuchali" Taia. Jego opowieść jest dość chronologiczna, chociaż pojawiają się liczne wtrącenia oraz retrospekcje przez co czasami wprowadza to lekki chaos, jednak możliwe, że to naturalny styl opowiadania Taia i normalne jest, że czasami przy okazji innej histroii przypomni się coś z przeszłości. Dlatego też ostatecznie uważam, że ten chaos wprowadza większą naturalność i gdybyście mieli niedosyt jakiś informacji to mogą one zostać uzupełnione w dalszej części książki. Możemy tutaj zobaczyć nie tylko życie prywatne oraz zawodowe Taia, ale również poznać więcej faktów z żużlowego świata na przestrzeni lat. Kariera Taia nie należała do łatwych i spotkał na swojej drodze wiele przeciwności losu, które zapewne ukształtowały jego charakter i myślę, że miały duży wpływ na empatię jaką w sobie ma. Jeśli interesujecie się żużlem i jesteście ciekawi tego zawodnika to serdecznie Wam polecam.
Ewelina zaczytana_dziewczynaa - awatar Ewelina zaczytana_dziewczynaa
oceniła na72 lata temu
Układ Trójmiejski Sylwester Latkowski
Układ Trójmiejski
Sylwester Latkowski
Przestępczość zorganizowana: prawda i fikcja. Czym jest układ? Termin ten w ostatnich latach zyskał na popularności, choć tak bardzo wykpiwany przez wielu ludzi ze świecznika czy przedstawicieli wielkich koncernów medialnych. Nazwa ta pierwszy raz pojawiła się w publicystyce Jarosława Kaczyńskiego w 1993 roku; jednak to dopiero w 2005 roku układ zrobił zawrotną karierę. Związane to było z posiedzeniem Sejmu V kadencji, przez Kaczyńskiego w trakcie debaty nad wotum nieufności dla Kazimierza Marcinkiewicza. Kilka lat temu Andrzej Milczanowski grzmiał, że żadnej mafii w Polsce nie ma? Czy aby na pewno? Jaka jest prawda? Tego częściowo dowiemy się z reportażu znanego dziennikarza śledczego, któremu niekiedy zarzuca się służalczość wobec jedynej, wiadomej partii. W każdym razie wszystkie zaprezentowane w tym tomie historie są do bólu prawdziwe, przerażają. Sylwester Latkowski jest też scenarzystą, reżyserem, autorem kilku filmów i książek dokumentalnych o rozmaitej tematyce. Niemniej jednak mam kilka zastrzeżeń wobec omawianej publikacji. Treść jest nieuporządkowana, przypomina istny miszmasz; można się pogubić w mnogości nazwisk. Wydaje mi się też, że zawartość powinna zostać lepiej opracowana, w szczególności zaś stenogramy rozmów z wieloma personami. Z pewnością na poczet walorów zaliczyć mogę świeże, nowe teksty. O czym więc pisze dokumentalista? Autor poszukuje odpowiedzi na pytanie o zaginioną Iwonę Wieczorek; stara się rozwikłać sprawę jej zagadkowego zniknięcia. Publicysta nawiązuje do bulwersującej sprawy Amber Gold i roli w tej aferze syna znanego polskiego polityka. Latkowski przeprowadził wywiad z Michałem Tuskiem, lecz moim zdaniem jest to rzecz bezwartościowa? Dlaczego? Mężczyzna nie mówi prawdy. Z tej rozmowy kompletnie nic nie wynika. Dziennikarz odwołuje się też do słynnej Zatoki Sztuki (skandale pedofilskie i inne wynaturzenia). Rzeczywiście, takiego Trójmiasta, o którym przeczytamy, zupełnie nie znaliśmy: porwania, szantaże, wymuszenia. Podobnie jak innym, przeszkadza mi zbyt uproszczona narracja i brak konkretnego komentarza dziennikarza. Pojawiają się osobiste akcenty, jak np. niechlubna przeszłość dziennikarza, co jest niewątpliwą zaletą (umiarkowana szczerość). Na koniec pojawia się gorzka refleksja Sylwestra Latkowskiego: Ja nazywam Trójmiasto <> Tam się zatarły granice. Czy warto przeczytać Układ Trójmiejski? Tak, jeśli interesuje nas ta tematyka i mamy mocne nerwy.
LadyMakbet33 - awatar LadyMakbet33
ocenił na74 lata temu
Antoine Griezmann. Za zasłoną uśmiechu Antoine Griezmann
Antoine Griezmann. Za zasłoną uśmiechu
Antoine Griezmann Arnaud Ramsay
Lekko napisana autobiografia wybitnego piłkarza, zawodnika Atletico Madryt, niedawnego mistrza świata. Miał życie i karierę bez większych wstrząsów, jedynym zgrzytem było to, że go nie chcieli we Francji ze względu na mikrą posturę. Musiał iść do szkółki piłkarskiej we Hiszpanii. A potem już była modelowa kariera. Miła, lekka lektura, dobra do podróży. Autobiografia wybitnego piłkarza, niedawnego mistrza świata. Miał życie bez większych wstrząsów, urodzony w szczęśliwej rodzinie na prowincji francuskiej, od małego zdradzał smykałkę do piłki, trenowany był zresztą przez ojca. Ale co ciekawe, mimo niezaprzeczalnego talentu nie chciał go przyjąć do szkółki żaden klub francuski, bo był zbyt drobny, zbyt chudy, a wtedy we francuskim szkoleniu stawiano na atletów. Jego talent zostałby zmarnowany gdyby nie wziął go na szkolenie klub hiszpański, w tym kraju byli mniej dogmatyczni od Francuzów. A potem zaczęła się typowa futbolowa saga, chłopak wyjeżdża z domu w wieku 13 lat i usycha z tęsknoty za rodziną, ale jakoś wytrzymuje. A potem już poleciało. Wspinanie się po szczeblach kariery piłkarskiej, przenosiny do Atletico Madryt, gra w reprezentacji Francji i wreszcie niedawne mistrzostwo świata (nie opisane w książce). W sumie modelowa kariera, jeśli nie liczyć jakichś drobnych wyskoków. Jest tam trochę ciekawostek i anegdotek, nasz bohater nie garnął się do nauki ani do książek, ale jedną zapragnął napisać, tę o sobie, oczywiście z pomocą ghostwritera, Jego idolem jest David Beckham, nie tylko ze względu na grę, ale też na styl ubierania. Jest wielkim fanem koszykówki, był kilka razy w Stanach na meczach NBA. W sumie to sympatyczny facet, robi wrażenie chłopaka z sąsiedztwa, widać, że woda sodowa nie uderzyła mu do głowy. Miła, lekka lektura, dobra na podróż.
almos - awatar almos
ocenił na67 lat temu

Cytaty z książki IRA Bo jest paru ludzi

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki IRA Bo jest paru ludzi