Rzym. Wędrówki z historią w tle

Okładka książki Rzym. Wędrówki z historią w tle autora Bożena Fabiani, 9788301199395
Okładka książki Rzym. Wędrówki z historią w tle
Bożena Fabiani Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN historia
527 str. 8 godz. 47 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Data wydania:
2018-05-15
Data 1. wyd. pol.:
2018-05-15
Liczba stron:
527
Czas czytania
8 godz. 47 min.
Język:
polski
ISBN:
9788301199395
Średnia ocen

7,6 7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Rzym. Wędrówki z historią w tle w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Rzym. Wędrówki z historią w tle



książek na półce przeczytane 681 napisanych opinii 604

Oceny książki Rzym. Wędrówki z historią w tle

Średnia ocen
7,6 / 10
122 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Rzym. Wędrówki z historią w tle

avatar
607
363

Na półkach:

Wspaniała książka. Pani Bożena Fabiani wciela się w rolę przewodnika po Rzymie i z wielką pasją snuje bardzo ciekawe opowieści wokół mniejszych i większych zabytków lub ich detali. Zdecydowanie większość książki to opowieści o pozostałościach z czasów wczesnochrześcijańskich, no ale nie tylko, bo i jest miejsce na refleksje nad współczesnymi resztkami antyku czy rozmachem baroku. Książka na pewno pozwala się nakręcić przed wizytą w mieście, a przy okazji sporo się dowiedzieć o historii, sztuce i architekturze Rzymu.

Wspaniała książka. Pani Bożena Fabiani wciela się w rolę przewodnika po Rzymie i z wielką pasją snuje bardzo ciekawe opowieści wokół mniejszych i większych zabytków lub ich detali. Zdecydowanie większość książki to opowieści o pozostałościach z czasów wczesnochrześcijańskich, no ale nie tylko, bo i jest miejsce na refleksje nad współczesnymi resztkami antyku czy rozmachem...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
212
201

Na półkach:

Inny niż wszystkie przewodnik po wiecznym mieście. Bogato ilustrowany wycieczkowy niezbędnik, w którym autorka ze swadą gawędziarza opowiada o historii wybranych obiektów starożytnego, ale i tego nowożytnego Rzymu, nie zapominając o ludziach z nimi związanych. Dla tych, którzy wybierają się do stolicy Włoch bardzo inspirujące.

Inny niż wszystkie przewodnik po wiecznym mieście. Bogato ilustrowany wycieczkowy niezbędnik, w którym autorka ze swadą gawędziarza opowiada o historii wybranych obiektów starożytnego, ale i tego nowożytnego Rzymu, nie zapominając o ludziach z nimi związanych. Dla tych, którzy wybierają się do stolicy Włoch bardzo inspirujące.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
119
67

Na półkach: ,

Wspaniała opowieść o Rzymie. To nie jest przewodnik, To książka nieoczywista, taka jakiej oczekiwałam od jednej z moich ulubionych autorek. Warto sięgnąć po pozycję, poszukać pierwszych śladów chrześcijaństwa, zagłębić się mroki średniowiecza, podążyć za opowieścią, którą snuje autorka.

Wspaniała opowieść o Rzymie. To nie jest przewodnik, To książka nieoczywista, taka jakiej oczekiwałam od jednej z moich ulubionych autorek. Warto sięgnąć po pozycję, poszukać pierwszych śladów chrześcijaństwa, zagłębić się mroki średniowiecza, podążyć za opowieścią, którą snuje autorka.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

396 użytkowników ma tytuł Rzym. Wędrówki z historią w tle na półkach głównych
  • 240
  • 148
  • 8
69 użytkowników ma tytuł Rzym. Wędrówki z historią w tle na półkach dodatkowych
  • 48
  • 5
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3
  • 3

Tagi i tematy do książki Rzym. Wędrówki z historią w tle

Inne książki autora

Bożena Fabiani
Bożena Fabiani
Ukończyła Wydział Historyczny Uniwersytetu Warszawskiego uzyskując dyplom w 1963. Doktorat obroniła w 1975. W tym samym roku rozpoczęła pracę jako wykładowca w Akademii Muzycznej im. F. Chopina w Warszawie[2], zajmując się historią kultury i historią sztuki. Interesuje się historią Warszawy, kulturą i obyczajami z okresu baroku, staropolskim portretem, historią kultury, historią chrześcijańskiego Rzymu oraz życiem i twórczością wielkich artystów. Od 2000 prowadzi na antenie Drugiego Programu Polskiego Radia audycję W stronę sztuki. Autorka wielu tekstów specjalistycznych i popularnych, tłumaczeń z j. włoskiego, a także poetyckich.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Jedwabne szlaki. Nowa historia świata Peter Frankopan
Jedwabne szlaki. Nowa historia świata
Peter Frankopan
Dwa lata po opublikowaniu w Polsce Jedwabnych szlaków Petera Frankopana (które mam zamiar sprezentować mężowi na Gwiazdkę),na rynku pojawia się przepięknie wydana wersja tej książki dla młodego czytelnika, wzbogacona ilustracje Neila Packera. Absolutnie świetna książka dla dwóch grup odbiorców. Została stworzona z myślą o (mniej lub bardziej) zainteresowanym historią nastolatku (10-15 lat),ale sprawdziła się też w moim przypadku, całkowicie mnie angażując i zmuszając do myślenia. Czyli spodoba się osobie, dla której historia (obok licealnej fizyki) jest jedną ze szkolnych traum. Edukacja przyzwyczaiła nas do patrzenia na historię z polskocentrycznej perspektywy. Jest to podstawowe założenie - najwięcej uczeń powinien dowiedzieć się o swoim kraju, a o innych tylko tyle, żeby mieć świadomość wydarzeń poza granicami państwa. Peter Frankopan, Brytyjczyk, skreśla w swojej książce edukacyjny nacjonalizm i proponuje coś, czego brakowało mi przez kilkanaście lat edukacji - obraz historii ekonomicznej, a nie politycznej. I czyni to w sposób oszałamiający. Żaden kraj nie funkcjonuje w oderwaniu od innych, żadna gospodarka nie działa w odosobnieniu, a każdy postęp, odkrycie, wyprawa, miały swoje gospodarcze uzasadnienie. Dlaczego podpisanie Deklaracji Niepodległości USA wpłynęło na zintensyfikowanie kolonialnego ucisku w Indiach? Dlaczego Iran zmienił swoją nazwę i to właśnie na taką? A wreszcie - jak towary oferowane przez niektóre państwa wpłynęły na los historii i układ sił na świecie? Odpowiedzi na te pytania są pozornie oczywiste, ale nigdy nie wskazane wprost w toku edukacji (a jeśli tak, to zazdroszczę historyków w szkole). Frankopan proponuje błyskawiczny skrót historii, w którym koncentruje się na szlakach handlowych, najbardziej pożądanych towarach, ich znaczeniu społecznym i ekonomicznym. Czyja gospodarka odczuła negatywnie pojawienie się na europejskich rynkach jedwabiu, kiedy powstał prototyp kontroli granicznej, w czym Chińczycy wyprzedzali Europejczyków - to wciąż nieliczne pytania, na które odpowiada ta książka. Książka, która może okazać się szczególnie ważnym punktem zwrotnym w myśleniu zwłaszcza młodego człowieka, funkcjonującego w europocentrycznej rzeczywistości. Europa nie jest i nigdy nie była centrum świata. Ten środek ciężkości od zawsze był przesunięty w stronę Bliskiego Wschodu, gdzie krzyżowały się szlaki handlowe. I to one, tzw. jedwabne szlaki, stanowią centrum cywilizacji. Od ich drożności, bezpieczeństwa, opłat celnych, sposobów transportu uzależniony był przez wieki rozwój idei. Książka absolutnie warta polecenia.
Magda_ między_książkami - awatar Magda_ między_książkami
ocenił na85 lat temu
Kapłony i szczeżuje. Opowieść o zapomnianej kuchni polskiej Jarosław Dumanowski
Kapłony i szczeżuje. Opowieść o zapomnianej kuchni polskiej
Jarosław Dumanowski Magdalena Kasprzyk-Chevriaux
Rozmowa dziennikarki z profesorem historii UMK w Toruniu, specjalizującym się w historii kulinariów, a tak naprawdę – smaku. W zasadzie książka tak naprawdę jest wprowadzeniem do do dziejów nowożytnej sztuki kulinarnej w Europie, czyli przede wszystkim Francji, niekwestionowanej stolicy zarówno kulturalne,jak i kulinarnej starego kontynentu od co najmniej XVII stulecia, do lat siedemdziesiątych minionego wieku w porównaniu ze zmianami zachodzącymi w tym zakresie w naszym kraju. Autor, a raczej bardziej kompetentny spośród dwojga rozmówców, omawia dzieje zainteresowania historyków tak przyziemnym tematem. Oczywiście wszystko rozpoczęło się od Francji i szkoły Annales, początkowo liczącej kalorie i wielkości spożywanych posiłków, aż do przełomowych badań Jean-Louis Flandrina nad historią smaku. Nie mogło być się bez przedstawienia dostępnych na naszym (a i europejskim) rynku składników, których liczba, mimo solidnego importu z Nowego Świata, ciągle się kurczy (vide historia polskiej manny) oraz przenikaniu się krajowych i regionalnych szkół kulinarnych, chociażby poprzez … garkuchnie podczas pierwszej wojny światowej czy podróże najpierw elit i kupców, a potem także pielgrzymów czy po prostu najeźdźców. Wiele odrębności wynikało z przepisów religijnych, ze szczególnym uwzględnieniem katolickich i prawosławnych postów. I tu jak zwykle jako Polacy wykazaliśmy się umiejętnością łączenia rzeczy sprzecznych – nasze uczty wielkopostne były równie – jak nie bardziej – obfite jak w okresach wolnych od ograniczeń w tym zakresie tyle, że bez mięsa i innych zakazanych produktów (okresowo m.in. nabiał – u prawosławnych do tej pory),co dziwiło nawet katolickich Francuzów. Wreszcie przytoczona jest zadziwiająco trwała doktryna humoralna – o czterech żywiołach w każdej osobie, które wpływały na jej osobowość, charakter jak i … potrzebną dietę. Stąd zwyczaj podawania jednocześnie wielu dań, albowiem nie każdy powinien jeść wszystko. Jeśli chodzi o sam smak to oczywiście uwarunkowany było dostępnością produktów ale i modami i zwyczajami. Wpływ miały książki kucharskie, dzisiaj .. trudne do rozszyfrowania. Brak w nich informacji o miarach,wielkościach czy czasie obróbki termicznej, wówczas trudnym do ustalenia. Także składniki nie są pewne – słowo bulwy mogło oznaczać np. i ziemniaki, i rzepę i topinambura, albo dowolne spośród nich. Wreszcie omówiony jest problem rekonstrukcji potraw i ich dawnego smaku. I w tym zakresie trudno o sukces, albowiem nie sposób zweryfikować rezultatu. Z tym, że na pewno sięgniecie po dawne zwyczaje, receptury i zasady kulinarne pomoże urozmaicić dietę, uratować rzadkie uprawy oraz wzbogacić wiedzę o dawnych czasach i obyczajach. Lektura ciekawa, skłaniająca do pogłębiania tematu.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na71 rok temu
Na ramionach olbrzymów Umberto Eco
Na ramionach olbrzymów
Umberto Eco
Zazdrość to uczucie niegodne podobno. Ale co mam zrobić, skoro zazdrość mnie zżera za każdym razem, gdy sięgam po książkę Umberto Eco? A czegóż zazdroszczę (celowo nie piszę nowomodnie „zazdraszczam”, mrugając okiem, że tak naprawdę to nie ma czego) temu zażywnemu włoskiemu brodaczowi? On co prawda opuścił już ten ponury padół pełen paradoksów, ale pozostawił po sobie na tyle bogaty i znaczący dorobek, że wystarczy go jeszcze na wiele, wiele czytelniczych lat, być może aż do nadejścia kolejnych od kilkunastu setek lat wieków średnich, bo jak ewidentnie widać – historia wcale się nie skończyła, ale skutecznie zawraca, co dobrego świadectwa ludzkości jednakowoż nie wystawia. Gdyby można było bez obciachu posłużyć się językiem patetycznym, rzekłbym, że czytanie Eco ubogaca. A na pewno inspiruje. Człowiek staje się w trakcie lektury mądrzejszy, lepszy, wartościowszy. Oczywiście, jest to jedynie efekt wspinania się po ramionach olbrzyma, ale lepsze to, niż pełzanie w błocie. Odpowiadam zatem – zazdroszczę mu mądrości. Tyle i tylko tyle. Zebrane w jednym tomie wykłady, które powstawały w ciągu pierwszych piętnastu lat XXI wieku, poświęcone przeróżnym, ale zawsze ważkim tematom, bardzo często stanowią odzwierciedlenie aktualnych zainteresowań autora. Bo jest i taki poświęcony pięknu, i taki poświęcony brzydocie, żeby wspomnieć o dwóch tylko najbardziej ewidentnych przykładach. W każdym jednak momencie ma się poczucie obcowania z Humanistyką - użyłem wielkiej litery wcale nie dlatego, że mi się caps lock zaciął. Umberto Eco wielkim humanistą był i jest to prawda niepodważalna, aksjomat w zasadzie. W dodatku nienadętym, niesztywnym. Typ rzadki – akademik z poczuciem humoru. Ale to chyba przejaw pychy, recenzować Olbrzyma. Dla mnie w każdym razie to wielka radość, móc czytać książki Eco znów i znów (bo nowe wszak już nie powstaną, niestety). I jest to radość otwarta, niezachłanna i nieegoistyczna, bo niezwykle chętnie dzielę się nią z innymi. Czyli lekturze towarzyszą uczucia ambiwalentne, ale szczere. Czytajmy zatem Eco na wiosnę, czytajmy na okrągło, bo razem z nim wzniesiemy się wyżej i znacznie więcej ujrzymy. I może jednak jakimś cudem uda się odwrócić bieg historii nie powrócić do wieków ciemnych.
PiotrEŚ - awatar PiotrEŚ
ocenił na81 rok temu
Pani od obiadów. Lucyna Ćwierczakiewiczowa. Historia życia Marta Sztokfisz
Pani od obiadów. Lucyna Ćwierczakiewiczowa. Historia życia
Marta Sztokfisz
Jaka to przyjemna lektura. Opowieść o życiu Lucyny Ćwierczakiewicz , kobiety instytucji, o której się pisze książki i której przepisów używa się nadal ( nie szkodzie, że w zmodyfikowanej nieco formie) pomimo upływu ponad 120 lat od śmierci. Bohaterka zdecydowanie wykraczała poza swoje czasy, miała otwarty umysł i szerokie horyzonty choć twierdzono, że trudny charakter( powinna bowiem siedzieć cicho w domu i być wyłącznie cieniem swego męża). Zapewne w dzisiejszych czasach kobieta tak przebojowa jak Ćwierczakiewiczowa nie byłaby postrzegana negatywnie i zdobywałaby nagrody dla przedsiębiorczyń. Nie jest to klasyczna biografia. To raczej trochę beletryzowana opowieść( za czym nie przepadam),pisana najgłówniej w czasie teraźniejszym(czego nie znoszę). Tym niemniej przeczytałam z ogromnym zainteresowaniem. Autorka twierdzi, że mało jest udokumentowanych śladów życia Ćwierczakiewiczowej, które przepadły podczas II Wojny i Powstania Warszawskiego, więc zapewne mnóstwo "faktów" z jej życia zostało po prostu wymyślonych. Ale na pewno prawdziwie opisane zostały realia życia XIX Warszawy, której Ćwierczakiewiczowa była całkiem realną i niezwykle intersującą częścią. Książkę dobrze się czyta, choć miejscami autorka jest nieco chaotyczna. Bardzo polecam bo Lucyna Ćwierczakiewiczowa to chyba jedyna kobieta z tamtych czasów nie będąca artystką czy pisarką, o której nadal się pamięta.
Suara_czyta - awatar Suara_czyta
oceniła na72 lata temu
Wielkie sekrety arcydzieł sztuki Joanna Łenyk-Barszcz
Wielkie sekrety arcydzieł sztuki
Joanna Łenyk-Barszcz Przemysław Barszcz
Książka jest interesująca, ale nierówna. Niektóre rozdziały były dla mnie bardzo nużące. Chcę jednak podkreślić, że doceniam pracę autorów, gdyż dzięki ich fascynacji sztuką, dowiedziałam się wielu ciekawych czy wręcz fascynujących informacji o moich ulubionych dziełach Vincenta van Gogha, Edvarda Muncha, Hieronima Boscha i Pietera Bruegela. Zmieniły one moje postrzeganie płócien tych artystów. Do tej pory myślałam, że wiry otaczające gwiazdy i księżyc widoczne na obrazie Van Gogha "Gwiaździsta noc" są efektem kreatywnej wyobraźni malarza lub co najwyżej wynikiem zastosowanej przez niego techniki malarskiej, a okazało się, że ów malarz po atakach choroby psychicznej dostrzegał w naturze zjawiska, których oczy osób neurotypowych nie mogą zobaczyć. Dopiero obserwacje kosmosu przez skonstruowany w XX w. orbitalny teleskop Hubblle'a pozwoliły odkryć zjawisko przepływów turbulentnych, które tworzą wokół gwiazd wiry z gazu i kosmicznego pyłu. W czasach, gdy powstawał obraz to zjawisko było naukowcom nieznane. Równie fascynujące były informacje na temat możliwych przyczyn niezwykłych wizji Boscha ukazanych na tryptyku "Ogród rozkoszy ziemskich". Okazuje się, że surrealistyczne wizje malarskie tego artysty mogły mieć związek z toksycznym działaniem buławinki czerwonej (sporysz) grzyba rozwijającego się w zbożu, który zawiera alkaloid ergotaminę. W okresie późnego średniowiecza, współcześni Boschowi, często ulegali masowym zatruciom ergotaminą. Objawiało się to halucynacjami, maniami prześladowczymi, drgawkami, ale też martwicą tkanek prowadzącą do utraty kończyn. 🔰"Ogień św. Antoniego, jak nazywano te chorobę prowadził do masowych halucynacji - całe wsie ulegały narkotycznym wizjom, duże grupy ludzi stawały się odurzonymi narkotykiem zombi." Prawdopodobnie obrazy Boscha dokumentują efekty działania sporyszu na ludzi. Niezwykle interesujące są też informacje o tym, że na obrazie Muncha "Krzyk" uwieczniony został jeden ze skutków potężnej erupcji indonezyjskiego wulkanu Krakatau (1883r.). Bardzo ciekawe były dla mnie również wiadomości związane z serią witraży zaprojektowanych przez Wyspiańskiego i związanych z odkryciem grobowca Kazimierza Wielkiego oraz z powstaniem cyklu 20. secesyjnych obrazów Alfonsa Muchy "Epopeja słowiańska", wśród których znajduje się alternatywna wizja malarska bitwy pod Grunwaldem. Okazuje się, że te wspaniałe dzieła zawdzięczamy nie tylko talentowi malarza, ale także fortunie amerykańskiego milionera Charlesa Richarda Crane'a, który był bezgranicznie zafascynowany historią i kulturą Słowian. Jednak książka ma też kilka wad. Ilustracje są raczej fragmentaryczne i rozmieszczone w innych miejscach niż opisy obrazów. Sporo wśród nich szarych reprodukcji, które nie dodają uroku książce. Dyskusyjne są też rozdziały o tym, co trudno nazwać arcydziełami sztuki np. o kryształowej czaszce Majów, która jest raczej mistyfikacją, a nie prawdziwym dziełem sztuki czy też o koreańskim poradniku "medycznym" "Dongui Bogam" z XVI w. (wydrukowanym na papierze). Doceniam fakt, że autorzy pisząc tę książkę starali się posługiwać językiem pozbawionym naukowego żargonu, ale czasami zapędzali się z tymi uproszczeniami zbyt daleko. Jako czytelniczka czułam się fatalnie, gdy musiałam się mierzyć np. z takimi banalnymi i infantylnymi wywodami: 📍"Klimat Flandrii nie umożliwia uprawy pomarańczy. Do Burgii, w której obraz ("Portret małżonków Arnolfinich" Jana van Eycka) został namalowany, owoce te musiały zostać przywiezione." 😕 Szkoda, że autorzy nie pokusili się, aby zaopatrzyć książkę w indeks rzeczowy.
Iwona ISD - awatar Iwona ISD
ocenił na71 rok temu
Kossakowie. Biały mazur Joanna Jurgała-Jureczka
Kossakowie. Biały mazur
Joanna Jurgała-Jureczka
🎻 Biały mazur – dynastia, w której nikt nie grał czysto Nie wszystkie historie rodzinne to sagi. Niektóre są bardziej jak tanga – intensywne, niedokończone, z potknięciami między zwrotkami. „Biały mazur” Joanny Jurgały-Jureczki to właśnie taki utwór: pełen zawahań, kontrapunktów, przemilczeń i niedopowiedzeń. A że tematem są Kossakowie – malarsko-pisarska elita z Krakowa – to napięcie między publicznym wizerunkiem a prywatną codziennością tylko się zagęszcza. 🏡 Kossakówka: rezydencja czy teatr iluzji? Kossakowie to nie tylko obrazy batalistyczne i wiersze „dziedziczki po Norwidzie”. To również rodzinne układy, cienie PRL-u i duchy przeszłości (dosłownie – pojawia się nawet pytanie, czy Kossakówka była nawiedzona). Jurgała-Jureczka nie daje laurki, tylko rozbiera mit na części. Zamiast sentymentalnych uniesień – chłodne spojrzenie na rysy: zdrady, ambicje, milczenie kobiet, winy mężczyzn. 👨‍🎨 Bliźniacy, poetki i reszta zespołu rodzinnego Fabuła nie biegnie linearnie – raczej kluczy między postaciami. Mamy więc Tadeusza i Wojciecha, braci z artystycznym DNA i ziemiańską manierą. Ich żony – Kisielnickie – to osobne światy. Potem wchodzą dzieci: Jerzy, Lilka (czyli Maria Pawlikowska-Jasnorzewska),Magdalena Samozwaniec – każda z tych postaci ma swoją partię do odegrania, ale nikt nie gra solo. To rodzina, w której talent bywał przekleństwem, a relacje – jak ujęcia z portretu, nie zawsze szczerego. 🎭 Autorka jako reżyserka rodzinnego przedstawienia Jurgała-Jureczka nie tworzy tradycyjnej biografii. Nie interesuje jej kalendarium, tylko dramaturgia. W książce czuć, że bada materiały źródłowe, ale operuje nimi jak scenariuszem – z wyczuciem napięcia i kontrastu. Wątki osobiste (choroby, romanse, skandale) przeplatają się z tropami polityczno-historycznymi: mamy tło PRL-u, socjalistyczne klisze, życie w cieniu dawnej świetności. 🗣 Opinie: symfonia czy dysonans? Książka dzieli czytelników. Dla jednych to odkrywcze „odczarowanie” rodu – postaci nagle stają się ludzkie, z krwi i kości. Inni zarzucają chaos, powtórzenia, brak redakcyjnego rygoru. Jedni widzą portret z emocjami, drudzy – szkic niedokończony. Na Lubimyczytać.pl i Goodreads oceny są średnie, ale nie letnie – raczej spolaryzowane. Empik pokazuje to samo: książka żyje dzięki fanom nazwiska, niekoniecznie dzięki literackiej formie. 📌 Czego uczy Biały mazur? Nie każda dynastia to bajka. Kossakowie to bardziej patchwork niż portret rodzinny. Jurgała-Jureczka pokazuje, że za talentem często idzie napięcie, za sławą – przemilczenie, a za maską klasy – dramat. Nie ma tu cukru, jest kontrast. Tytułowy „biały mazur” to nie tylko taniec. To metafora stylu życia, w którym każdy krok był obserwowany, oceniany, mitologizowany – i nie zawsze zatańczony do końca.
Patryk_k - awatar Patryk_k
ocenił na82 miesiące temu
Krótka historia nauki William Bynum
Krótka historia nauki
William Bynum
Po książkę, pt."Krótka historia nauki", sięgnęłam z przyjemnością, ponieważ lubię taką dziedzinę. Autor William Bynum w 40 rozdziałach zmieścił ogrom ciekawostek dotyczących różnych naukowych aspektów. „Nauka jest wyjątkowa. To najlepsza znana nam metoda poznawania świata i wszystkiego, co na nim istnieje- także nas”. Już pierwszy cytat na wstępie zachęca do zgłębienia tematu. Nauka przeobrażała się z wiekami, a jej rozwój był kreatywny. Dawna nauka, to przeanalizowanie świata. Nauką interesowały się dawniej: Chiny, Indie, Bliski Wschód. Pierwsi „uczeni”, to nie ludzie wykształceni, ale kapłani- duchowi przewodnicy. Wtedy prym wiodła technika, czyli praktyka i potrzeba udoskonalenia. Podstawą nauki była wówczas ciekawość świata. Z tamtych czasów najwięcej wiadomo o Babilonie, ponieważ ludność zapisywała wszystko na glinianych tabliczkach. Interesowano się liczbami, faktami, astronomią, a nierzadko astrologią. Do dziś praktykuje się zapisywanie czasu, min., sek., godzin. Dużo także wiemy o Egipcjanach, ich wierzeniach, obyczajach. Tutaj znaczą rolę odgrywały: algebra, astronomia, medycyna. Kolejne państwa: Chiny, Indie bazowały na matematyce. Powstały, min: papier, proch, kompas. A jedno co przetrwało do dziś, to pismo chińskie. Podróżujemy na łamach tej książki, aż po naukę współczesną, erę cyfrową. Nauki, tj: biologia, chemia, fizyka uzupełniały się wzajemnie. Poznajemy znanych, cenionych naukowców oraz ich wynalazki. Lektura wartościowa, a ogrom interesujących naukowych wiadomości zachęca do przeczytania🔍🔬💊💉🧪👨🏼‍🔬👩🏼‍🔬 Polecam z serca! Wydawnictwu RM dziękuję za egzemplarz recenzencki💝📖📙
Gerbera41 - awatar Gerbera41
ocenił na81 rok temu

Cytaty z książki Rzym. Wędrówki z historią w tle

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Rzym. Wędrówki z historią w tle


Ciekawostki historyczne