Spaceman. Jak zostać astronautą i uratować nasze okno na Wszechświat?

Okładka książki Spaceman. Jak zostać astronautą i uratować nasze okno na Wszechświat? autora Mike Massimino, 9788326826184
Okładka książki Spaceman. Jak zostać astronautą i uratować nasze okno na Wszechświat?
Mike Massimino Wydawnictwo: Agora biografia, autobiografia, pamiętnik
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Spaceman: An Astronaut's Unlikely Journey to Unlock the Secrets of the Universe
Data wydania:
2018-03-01
Data 1. wyd. pol.:
2018-03-01
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788326826184
Tłumacz:
Krzysztof Bednarek
Średnia ocen

8,2 8,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Spaceman. Jak zostać astronautą i uratować nasze okno na Wszechświat? w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Spaceman. Jak zostać astronautą i uratować nasze okno na Wszechświat?



książek na półce przeczytane 4027 napisanych opinii 3063

Oceny książki Spaceman. Jak zostać astronautą i uratować nasze okno na Wszechświat?

Średnia ocen
8,2 / 10
155 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Spaceman. Jak zostać astronautą i uratować nasze okno na Wszechświat?

avatar
217
186

Na półkach:

Chyba nie chce oceniać tej książki. Miałam ją jako wygraną w jakimś konkursie i muszę przyznać, że temat mnie nie wciągnął. Nie wiem czy to kwestia tego technicznego języka jakim jest napisana czy moim brakiem zainteresowania. A może to niezrozumienie, że mimo rodziny najważniejszym celem dla Mike był lot w kosmos. Nie poczułam tej fascynacji. Myślę, że to książka nie dla mnie co nie znaczy, że jest zła.

Chyba nie chce oceniać tej książki. Miałam ją jako wygraną w jakimś konkursie i muszę przyznać, że temat mnie nie wciągnął. Nie wiem czy to kwestia tego technicznego języka jakim jest napisana czy moim brakiem zainteresowania. A może to niezrozumienie, że mimo rodziny najważniejszym celem dla Mike był lot w kosmos. Nie poczułam tej fascynacji. Myślę, że to książka nie dla...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
944
812

Na półkach:

"Spaceman: An Astronaut's Unlikely Journey to Unlock the Secrets of the Universe" Mike'a Massimino to książka, która, choć ma swoje mocne strony, może nie spełnić oczekiwań wszystkich czytelników, zwłaszcza tych, którzy mieli okazję przeczytać bardziej angażujące relacje astronautów, jak np. "Nieziemskie wyzwania" Scotta Kelly'ego.

Massimino opisuje swoją drogę do zostania astronautą w sposób przystępny i osobisty, dzieląc się licznymi anegdotami z dzieciństwa, lat nauki oraz kariery w NASA. Jego styl pisania jest prosty i bezpośredni, co sprawia, że książka jest łatwa do czytania. Autor skupia się na trudnościach, z jakimi musiał się zmierzyć, podkreślając determinację i wytrwałość, które pomogły mu osiągnąć sukces.

Jednakże, jeśli porównamy "Spaceman" do "Nieziemskich wyzwań" Kelly'ego, książka Massimino może wydawać się mniej dynamiczna i mniej głęboka. Kelly, mający doświadczenie z najdłuższym pobytem w przestrzeni kosmicznej, dostarcza czytelnikowi bardziej szczegółowych opisów życia na stacji kosmicznej oraz wyzwań związanych z długoterminowym przebywaniem w przestrzeni kosmicznej. Jego relacje są bogate w techniczne detale oraz emocjonalne przeżycia, co sprawia, że książka jest bardziej wciągająca.

W "Spaceman" brak jest pewnej intensywności i głębi, które można znaleźć w książce Kelly'ego. Massimino skupia się na bardziej codziennych aspektach życia astronauty, co może nie dostarczać takiej samej dawki ekscytacji i nowości dla czytelników poszukujących bardziej intensywnych relacji z kosmosu. Ponadto, jego narracja momentami może wydawać się zbyt rozwlekła i skupiająca się na mniej istotnych szczegółach, co może wpływać na dynamikę książki.

Podsumowując, "Spaceman" Mike'a Massimino to przyjemna i inspirująca lektura, ale może nie spełnić oczekiwań czytelników, którzy szukają bardziej angażujących i szczegółowych relacji z życia astronauty, takich jak te przedstawione w "Nieziemskich wyzwaniach" Scotta Kelly'ego. Jeśli fascynuje Cię kosmos i chcesz poznać historię jednego z astronautów, warto po nią sięgnąć, ale jeśli oczekujesz głębokich przemyśleń i szczegółowych opisów misji kosmicznych, lektura Kelly'ego może być bardziej satysfakcjonująca.

"Spaceman: An Astronaut's Unlikely Journey to Unlock the Secrets of the Universe" Mike'a Massimino to książka, która, choć ma swoje mocne strony, może nie spełnić oczekiwań wszystkich czytelników, zwłaszcza tych, którzy mieli okazję przeczytać bardziej angażujące relacje astronautów, jak np. "Nieziemskie wyzwania" Scotta Kelly'ego.

Massimino opisuje swoją drogę do zostania...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
267
164

Na półkach: ,

Wow cóż to była za przygoda!
Kiedy dzieciece marzenie o lotach w kosmos I spacerowanie nad krzywizną ziemi staje sie namacalne.
Determinacja, ogromna wiedza, i przy tych wszystkich osiągnieciach niesamowicie skromny człowiek, Mike Massimino. Chciałoby sie uścisnąć mu dłoń I podzieķowac, że zabrał nas w te fantastyczna podróż.
Wciągająca, skomplikowane mechatroniczne aspekty opisane w przystepny sposób, emocjonująca I emocjonalna była to podróż. Wow! Wskakuje na moja topke, na pewno do niej jeszcze wróce.

Wow cóż to była za przygoda!
Kiedy dzieciece marzenie o lotach w kosmos I spacerowanie nad krzywizną ziemi staje sie namacalne.
Determinacja, ogromna wiedza, i przy tych wszystkich osiągnieciach niesamowicie skromny człowiek, Mike Massimino. Chciałoby sie uścisnąć mu dłoń I podzieķowac, że zabrał nas w te fantastyczna podróż.
Wciągająca, skomplikowane mechatroniczne...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

446 użytkowników ma tytuł Spaceman. Jak zostać astronautą i uratować nasze okno na Wszechświat? na półkach głównych
  • 264
  • 177
  • 5
103 użytkowników ma tytuł Spaceman. Jak zostać astronautą i uratować nasze okno na Wszechświat? na półkach dodatkowych
  • 68
  • 8
  • 7
  • 7
  • 5
  • 4
  • 4

Tagi i tematy do książki Spaceman. Jak zostać astronautą i uratować nasze okno na Wszechświat?

Inne książki autora

Mike Massimino
Mike Massimino
Mike Massimino służył w NASA jako astronauta, w latach 1996 - 2014, i dwukrotnie poleciał w kosmos: w misji STS-109, wahadłowcem Columbia, w marcu 2002, oraz w misji STS- 125, promem Atlantis, w maju 2009. Były to dwa ostatnie loty serwisowe do kosmicznego teleskopu Hubble'a.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Najlepsi. Kowboje, którzy polecieli w kosmos Tom Wolfe
Najlepsi. Kowboje, którzy polecieli w kosmos
Tom Wolfe
Reportaż o kowbojach, którzy polecieli w kosmos, to historia w której człowiekowi nie wystarczyła ziemia i woda. To opowieść o ludziach, którzy chcieli wzbić się w przestworza, być pierwszymi ludźmi, którzy dotrą poza granicę możliwości i ją przesuną - tym samym torując drogę dla przyszłych powietrznych wędrowców. Książka skupia się na pierwszym amerykańskim programie kosmicznym Mercury, której celem było umieszczenie człowieka na orbicie okołoziemskiej i sprowadzenie go bez szwanku z powrotem na Ziemię. Zanim jednak dochodzi do samych misji poznajemy ludzi, którzy mają w nich uczestniczyć. Poznajemy też ich rodziny, codzienność, emocje towarzyszące im podczas kolejnych zmagań, gorycz porażki i błędy, które niektórych kosztowały życie. 🌍 Nie można zarzucić książce, że jest nudna. Choć momentami się dłuży i wydawałoby się, że niektóre fragmenty można byłoby pominąć, nie wytracając jednocześnie przyjemności z historii. 🌍 Styl pisania autora bardziej przypomina prelekcje na które ktoś się załapał i postanowił spisać wszystko, co usłyszał. Nie ma tutaj suchego języka faktów, a pełną emocji przygodę. ☁ Przez tak emocjonalny język, trudno dopatrzeć się tutaj literatury faktu/reportażu. Czy można powiedzieć, że autor delikatnie odleciał? ☁ Brak jakiejkolwiek bibliografii utrudnia spojrzenie na tytuł jako coś rzetelnego. Najlepiej by było, gdyby potraktować całość jak temat, którym Tom Wolfe jest na tyle zainteresowany, że potrafił z uzyskanych informacji i wtrąceń emocjonalnych, stworzyć zgrabną powieść. Nasi kowboje ukazani są jak ludzie z krwi i kości, którym nie brak ambicji do tego aby sięgać po to, co na pierwszy rzut oka wydaje się nieosiągalne. Z drugiej strony pojawiają się obawy rodziny i strachem przed nieznanym, co jest zdecydowanie bliższe czytelnikowi. Jest to też niecodzienna lekcja w czasach, gdzie świat wstawał z kolan po drugiej wojnie światowej. Z jednej strony zupełnie nowa rzeczywistość, z drugiej Zimna Wojna, które cechowały się przede wszystkim wyścigiem zbrojeń, ale również o palmę pierwszeństwa w dominacji eksplorowania kosmosu. Mimo początkowych obaw, tytuł okazał się wciągający. Natomiast momentami materiał mógłby zostać ucięty dla dobra czytelników, którzy bawiliby się równie dobrze (a nawet lepiej!) gdyby podarowano sobie przynajmniej pięćdziesiąt niewiele wnoszących stron.
Klaudia - awatar Klaudia
oceniła na62 miesiące temu
Pi razy drzwi, czyli dziwne przypadki matematyki Mickaël Launay
Pi razy drzwi, czyli dziwne przypadki matematyki
Mickaël Launay
Nie wszyscy lubią matematykę. A jednak umiejętność liczenia okazuje się bardzo przydatna w codziennym życiu. I jedno, i drugie nie ulega wątpliwości. Czy można przekonać się do matematyki będąc humanistą albo nie mając do niej głowy? Myślę, że tak. A pomocna w tym może okazać się lektura książki "PI razy drzwi, czyli dziwne przypadki matematyki" autorstwa Mickaela Luanay'a. Wiem, że wiele osób może się skrzywić na sam jej tytuł. Bo niejednemu z nas matematyka kojarzy się z czymś nudnym i niemożliwym do ogarnięcia. I jeszcze te tytuły zawartych w niej rozdziałów, takie jak np.: "Nieuświadomiona matematyka", "Wstęp tylko dla geometrów", "Potęga trójkątów", czy też "Zmierzyć przyszłość". Sami przyznajcie, nie zachęca do wgłębiania się w ich treść. A jednak każdy z rozdziałów jest niesamowitą wycieczką w przeszłość, gdzie zapoznaje się z rozwojem matematyki nie za pomocą liczb, ale ciekawostek i "spotkań" z wybitnymi matematykami z różnych epok, a także w przyszłość, podczas której prognozowany jest dalszy rozwój tej dziedziny nauki. W rozdziałach znajdziemy też liczne graficzne przykłady przedstawianych treści, co jeszcze bardziej ułatwia jej odbiór. Długo zastanawiałam się, czy jest coś, co mogłabym zarzucić tej pozycji. I przyznam, że chyba nie ma nic. Wszystko zostało opisane łatwym, przejrzystym językiem i opatrzone prostymi, ale trafnymi ilustracjami. Logiczny układ rozdziałów, zastosowany według chronologii ustanowienia różnych matematycznych reguł, ułatwia w niej nawigację. W książce znalazłam też wiele powiązań z innymi dziedzinami nauki i wiedzy, w tym tak nieoczywiste, jak z teologią. Pytacie jak to możliwe? O Szymonie z Cyreny myślę, że każdy słyszał. A o Eratostenesie z Cyreny (tej samej, sprawdzałam w różnych źródłach),który jako pierwszy dokładne zmierzył obwód Ziemi? Nie sądzę. Zresztą w książce znajduje się wiele takich ciekawostek, które z dużym prawdopodobieństwem zaciekawią "typowego humanistę" pokazując, że matematyka, podobnie jak lingwistyka (albo filologia) są wszędzie. Może nie od razu sprawią, że pokocha się matematykę, ale pokażą w jak wielu codziennych sytuacjach mamy z nią styczność, to zaś może sprawić, że chociaż trochę ją polubimy i zaakceptujemy. Zresztą nawet podczas jej lektury tak sobie pomyślałam, że nie zaszkodziłoby, gdyby w podręcznikach obok masy ćwiczeń pojawiły się i tego typu przykłady. Może "oczarowałyby" one złe zdanie o Królowej Nauk?
Lolek90 - awatar Lolek90
ocenił na101 miesiąc temu
Dziwne przypadki ludzkiego mózgu Sam Kean
Dziwne przypadki ludzkiego mózgu
Sam Kean
"Dziwne przypadki ludzkiego mózgu" Sama Keana to bardzo dobra książka popularnonaukowa, z którą można rozpocząć swoją przygodę z neurobiologią. Autor bardzo przystępnie opisuje ustalenia wielu pokoleń naukowców i stosuje do tego język prosty, pozbawiony hermetycznej terminologii. Dodatkową zaletą recenzowanej pozycji jest bardzo narracyjny sposób przedstawiania treści, ponieważ każdy rozdział zaczyna się od studium przypadku osoby, która cierpiała na konkretne neurologiczne schorzenie wynikające przeważnie z nabytego uszkodzenia mózgu. Sam Kean każdy taki przypadek osadza w historycznym kontekście, co jest bardzo cenne, ponieważ oprócz przyswajania sobie informacji dotyczących budowy i funkcjonowania mózgu dowiadujemy się o wielu ciekawych postaciach z przeszłych wieków i epok. Książkę czyta się trochę jak dobry kryminał, ponieważ: - mamy ofiary, których mózgi nie funkcjonują prawidłowo; - mamy detektywów, w tej roli głównie występują lekarze i/lub chirurdzy próbujący ustalić jaki konkretny obszar mózgu został uszkodzony (chociaż autor opisuje również wyjątkowo nieetycznych badaczy, którzy bardziej nadawaliby się do roli przestępców niż bohaterów); - mamy wreszcie winowajcę, czyli uraz, uszkodzenie, albo defekt konkretnej części danego mózgu. Taki sposób prowadzenia narracji jest niezwykle atrakcyjny i sprawia, że wiedzę przyswajamy mimowolnie i bez wysiłku. Sam Kean nie spieszy się z przekazaniem jak największej liczby informacji, które mogłyby nas przytłoczyć, za to stara się przede wszystkim ciekawie i zajmująco pisać i jak najbardziej ta niełatwa sztuka mu się udaje. Oprócz powieści detektywistycznej „Dziwne przypadki ludzkiego mózgu” sprawdzają się również bardzo dobrze w roli kroniki naukowo-historycznej, która opisuje stopniowy rozwój i kumulację wiedzy neurobiologicznej. Jest to cenne, ponieważ taka forma pozwala nam po kolei uporządkować sobie wszystkie informacje od tych najbardziej podstawowych po coraz bardziej wyspecjalizowane. Przykładowo pewien tragiczny wypadek Króla Francji Henryka II podczas Turnieju Rycerskiego pozwolił ustalić w XVI wieku (przynajmniej w pewnych kręgach),że mózg każdej osoby może zostać uszkodzony nawet wtedy, gdy czaszka pozostała nienaruszona. Dowiemy się także o konflikcie między uczonymi wyznającymi teorię retikularną (według której wszystkie neurony zawsze działają jednocześnie) a zwolennikami doktryny neuronalnej, w której neurony są od siebie oddzielone i potrafią funkcjonować autonomicznie. To tylko dwa przykłady, ale cała książka jest poświęcona wielu bardzo interesującym zagadnieniom dochodzenia do tego jak pewne mechanizmy neurobiologiczne rzeczywiście funkcjonują. Lektura „Dziwnych przypadków ludzkiego mózgu” to także wspaniała lekcja pokory. Większości z nas wydaje się, że jesteśmy Panami i Paniami własnego ciała, a nasza osobowość to coś więcej niż tylko działanie mózgu i dzięki sile woli albo mocnym przekonaniom potrafimy wpływać może nie na wszystkie, ale przynajmniej na wiele naszych cielesnych lub umysłowych mechanizmów. Opisane w tej książce uszkodzenia neuronalne potrafią jednak nieodwracalnie zniszczyć lub wyjątkowo utrudnić ludzkie życie. Czasami są nawet w stanie doprowadzić do zmiany osobowości. Najsłynniejszym takim przypadkiem był żyjący w XIX wieku Phineas Gage, którego metamorfoza charakteru wywołana była przez uszkodzenie metalowym prętem przedniej części płatów czołowych. Ciekawostką, którą się dowiedziałem z tej książki, była informacja, że przez jakiś czas po wypadku Gage występował w muzeum P.T. Barnuma w Nowym Jorku. Dla fanów i fanek musicali to nazwisko może wydawać się znajome, ponieważ Barnum jest głównym bohaterem filmu „Król Rozrywki” z 2017 roku, a zagrany został przez Hugh Jackmana. Natomiast jeżeli chodzi o przykłady takich uszkodzeń, przez które zwykłe funkcjonowanie jest już praktycznie niemożliwie, przy zachowaniu nienaruszonej osobowości, to wyjątkowo smutnym przypadkiem nieodwracalnej zmiany percepcji wzrokowej jest historia pewnej czterdziestoletniej kobiety ze Szwajcarii, która po przebytym udarze przestała rejestrować ruch z powodu częściowego zniszczenia płata ciemieniowego. Nagle jej postrzeganie świata zaczęło przypominać serię zdjęć wyświetlanych jeden po drugim lub oglądania animacji poklatkowej, w której pojedyncze klatki byłyby wyświetlane w tak wolnym tempie, że percepcja ruchu nie byłaby możliwa. Za to osoby cierpiące na zespół Capgrasa są przekonane, że ich bliscy zostali porwani i podmienieni przez sobowtóry lub klony. Chociaż takie uszkodzenie mózgu dla niektórych może początkowo wydawać się zabawne, zdecydowanie takie nie jest. Wręcz przeciwnie jest to wyjątkowo tragiczny los nie tylko dla ofiary, ale również dla jej bliskich. W tym momencie pragnę zaznaczyć, że w książce znajdziemy dużo więcej ciekawych przypadków tego typu, które podczas lektury autentycznie napawają grozą. Po przeczytaniu tej pozycji czułem wdzięczność do Losu, że przynajmniej na razie udało mi się w życiu uniknąć tych najstraszniejszych uszkodzeń mojego mózgu. "Dziwne przypadki ludzkiego mózgu" z czystym sumieniem mogę polecić wszystkim zainteresowanym, aczkolwiek według mnie najbardziej na lekturze skorzystają te osoby, które bardzo ciekawi jak działa mózg, ale jest to dla nich tematyka zupełnie obca i nieznana. Dla całej reszty też jest to świetna lektura, która wzbogaci wiedzę o nieznane do tej pory niuanse lub ciekawostki, albo pomoże przypomnieć sobie lub uporządkować posiadane informacje. Jestem przekonany, że każda jednostka, która po nią sięgnie znajdzie przynajmniej jeden opisany przez autora przypadek, który ją zainteresuje. Przede wszystkim uzyskamy z tej książki potwierdzoną naukowo wiedzę na temat budowy i funkcjonowania mózgu. Należy przy tym pamiętać, że neurobiologia jest dyscypliną naukową, która bada jeden z najbardziej skomplikowanych i złożonych struktur we Wszechświecie. Na odkrycie wszystkich tajemnic, jakie skrywa ten organ w naszych głowach musimy jeszcze poczekać. Być może pełni wiedzy dotyczącej jego budowy i funkcjonowania nigdy nie osiągniemy. Na pewno na ten moment nierozwiązane pozostaje następujące zagadnienie na ile my kontrolujemy nasz mózg, a na ile jest to jedynie złudzenie i to mózg narzuca nam nasze pragnienia, marzenia i zachowania.
Mahtias TheMightyLibrarian - awatar Mahtias TheMightyLibrarian
ocenił na82 miesiące temu
Tajemnica czasu Carlo Rovelli
Tajemnica czasu
Carlo Rovelli
Jak zgubić czas z Carlo Rovellim? Tajemnica Czasu. Zawsze interesowałem się kosmosem, dosłownie od dziecka. Kilka razy zostałem nazwany kosmitą – to fakt, ale przecież jesteśmy dziećmi gwiazd. Dlaczego? Jesteśmy dziećmi gwiazd, bo pierwiastki takie jak węgiel, z których między innymi jesteśmy zbudowani, powstały w wybuchach supernowych. Tadam! No dobrze, do rzeczy – kolejna polecajka. Dlaczego akurat ta książka? Powody są proste. Zauważyłem, że coraz mniej mam czasu, albo inaczej – coraz trudniej mi go wygospodarować. Więc co zrobiłem? Postanowiłem przeczytać książkę o czasie! Proste, prawda? Carlo Rovelli to bardzo ważna postać w dziedzinie fizyki kwantowej i – co mnie cieszy – aktywnie popularyzuje tę dziedzinę. Słynie z tego (ponoć obok Rogera Penrose’a),że w klarowny sposób wyjaśnia trudne pojęcia związane z fizyką i czasem. Czy faktycznie? Myślę, że tak. Kolejna ważna myśl, która mnie nachodzi, to to, że tematyka fizyki czasu, a zwłaszcza teorii kwantowych, jest wyjątkowo trudna. Tutaj nawet Feynman musiałby się napocić, żeby pisać o tym w sposób przyjemny, mile odbierany i w pełni zrozumiały. Może się mylę, ale szczerze chciałbym, żeby tak było. Zresztą sam Rovelli kilka razy podkreśla w Tajemnicy czasu, że zaczynają się mniej przyjemne dla naszych neuronów tematy. Ba, nawet poleca pominąć dwa rozdziały z końcówki książki i od razu przejść do podsumowania. Doceniajmy naukowców, popularyzatorów nauki, którzy są tak świadomi! Książkę można podzielić na dwie części: naukową i filozoficzną, z lekką domieszką wspomnień. Nie ma wyraźnej linii podziału – te części przenikają się nawzajem. Jako wielki entuzjasta astronomii i fizyki, na tyle na ile moje szare komórki były w stanie pojąć to, co zostało napisane, byłem zafascynowany! Na przykład, z fizycznego punktu widzenia różnica między przyszłością a przeszłością się zaciera. Albo to, jak Einstein zrozumiał, że nie da się ściśle zsynchronizować czasu. A także, jakie rozważania miały starożytne, greckie umysły na temat czasu i jak dawno ten termin się ukształtował. Byłem w swoim żywiole, lecz nie będę udawał, że wszystko rozumiałem i że cała książka była fascynująca – bo tak nie było. Zdarzały się strony, przez które ciężko było przebrnąć. Patrząc jednak na całokształt, świetnie się bawiłem. Nie mogę nie wspomnieć o teorii, która w zaskakujący sposób opisuje życie codzienne mojej rodziny. Otóż zasada nieoznaczoności mówi, że nie można jednocześnie z dowolną dokładnością określić położenia i pędu cząstki. Czyż to nie idealny opis chaosu, jaki tworzą moje dwa ukochane „szoguny”? Raz wydają się być w jednym miejscu, za chwilę w zupełnie innym, a ich działania trudno zrozumieć, nie mówiąc już o przewidzeniu ich trajektorii. Zasada nieoznaczoności w praktyce, w najlepszym wydaniu! Podsumowując: Tajemnica czasu to fascynująca książka, która pozwala spojrzeć na czas z zupełnie innej perspektywy. Ostrzegam jednak: nie znajdziecie w niej sposobu na znalezienie dodatkowego czasu w ciągu dnia, więc nie dajcie się nabrać! Ale jeśli szukacie czegoś, co jednocześnie pobudzi Wasze szare komórki i pozwoli lepiej zrozumieć wszechświat – zdecydowanie polecam. Bob Krzyzansky
Bob_Krzyzansky - awatar Bob_Krzyzansky
ocenił na79 miesięcy temu
Era dinozaurów. Od narodzin do upadku. Nowe odkrycia i fakty o zaginionym świecie Steve Brusatte
Era dinozaurów. Od narodzin do upadku. Nowe odkrycia i fakty o zaginionym świecie
Steve Brusatte
Bardzo dobra publikacja - można się z niej mnóstwo nauczyć - ale mocno nierówna pod względem stylu. Najlepsze części (od których na szczęście zaczyna się książka) są fascynujące i wciągają na całego, ale te gorsze są z kolei dość nużące. Jednak tak jak już wspomniałam, to nie treść staje się nagle nudniejsza, w żadnym wypadku! Po prostu w części, która przechodzi do opisu mięsożerców (gdzieś za 150 stroną, czyli prawie w połowie) z niezrozumiałych dla mnie powodów autor zaczyna nieustannie powtarzać te same krótkie opisy, tzn. nigdy niemal nie znajdziecie samego słowa "teropody", ale "teropody o ostrych zębach w typie tyranozaura", nie zwyczajnie "zauropody", ale "długoszyje zauropody takie jak diplodok". Co nie drażniłoby, gdyby to były rzadko używane pojęcia, ale oba padają w książce non stop. Zatem ma się nieładne wrażenie, że albo autor ma czytelników za idiotów z pamięcią złotej rybki, albo uległ pragnieniu lania wody dla zwiększenia liczby stron - albo i to, i to. W rozdziałach wcześniejszych, gdzie opisywane są grupy prehistorycznych zwierząt faktycznie kompletnie nieznane laikom (rynchozaury, rauizuchy, itd.),takie wizualne dopiski miały przynajmniej logiczny sens, a i tak nie zdawały mi się tak nagminne. Później zabrakło mi również polotu w dygresjach o tym, jak paleontolodzy działają w różnych krajach. Na początku opowiastki autora o kolegach po fachu były naprawdę bardzo barwne i nie mniej ciekawe niż same dinozaury, ale potem spadek literackiej formy zdawał się dotknąć i je. Szkoda, że autor stracił tę wcześniejszą lotność pióra, bo pomijając zniżkę formy, to sama treść jest cały czas wspaniała. Na kartach książki pełno jest niesamowitych odkryć, o których nie miało się pojęcia, a sposób dojścia do takich a nie innych wniosków w ich badaniach jest sprawnie wytłmaczony. Jest nawet dogłębnie opisana bibliografia, nie będąca tyko suchą listą pozycji. Bardzo się cieszę, że sięgnęłam po tę pozycję, rozpaliła we mnie chęć dalszego zgłębiania paleontologii. Z samych wątków książki, to osobiście byłam tylko zawiedziona brakiem opisu spinozaura i jego kuzynów, przecież to taka unikalna grupa dinozaurów. O tyranozaurze mamy cały rozdział, inne duże teropody też są długo opisywane, a spinozaur leży i kwiczy. :( Co jest tym bardziej dziwne, biorąc pod uwagę fakt, że historia badań nad nim jest niesamowita i świetnie pasowałaby do reszty opisów przygód naukowców. W ogóle zaskakuje praktycznie brak opisu kredowych gatunków z Afryki, i to, że z kredowej Europy mamy tylko Węgry (tak, Europa była wtedy zalana, ale można byłoby chociaż wspomnieć inne jej wyspowe części). Rozczarował mnie też brak zagłębienia się w temat dinozaurów, których ubarwienie znamy - został tylko zasygnalizowany, a jest to przecież coś fascynującego. Za to wszystko niestety musi być minus. A, i jeszcze ważna uwaga co do polskiego wydania: niestety TRAGICZNA KOREKTA. Nie tyle literówki (choć też często się zdarzają),ale wręcz zła odmiana wyrazów w zdaniach (!!) oraz wiele błędnych zapisów nazwisk badaczy i nazw gatunkowych. Szczególnie dobiło mnie to, że za KAŻDYM razem imię Othniela Marsha, naprawdę bardzo znanego dawnego badacza, w głównym tekście widniało jako OthAniel. Tylko jeden podpis pod fotografią był prawidłowy. Wiele, wiele razy podawano też angielskie nazwy dinozaurów zamiast polskich (nie mogło chodzić o międzynarodowe nazwy naukowe, bo te są zapisywane w książce kursywą). Naprawdę duży wstyd na tym polu.
Żółw-w-filiżance - awatar Żółw-w-filiżance
ocenił na710 miesięcy temu
Człowiek i błędy ewolucji Nathan H. Lents
Człowiek i błędy ewolucji
Nathan H. Lents
Książkę czyta się błyskawicznie – to taka lekka przebieżka po wszystkich błędach konstrukcyjnych ludzkiego ciała, których kompetentny inżynier na pewno by nie popełnił. Najwięcej frajdy dają pierwsze rozdziały o anatomicznych dziwactwach. Oczywiście znałam klasyki, jak wiecznie psujące się kolana czy mało inteligentną budowę oka, ale te wszystkie niepotrzebnie pokawałkowane kostki w stopie szczerze mnie zaskoczyły. Ta część wypada najlepiej: budzi autentyczną ciekawość i sprawia, że człowiek zaczyna zupełnie inaczej patrzeć w lustro. Czuć jednak, że to pozycja bardzo „popularna”. Wyjaśnienia są uproszczone, momentami wręcz ślizgają się po temacie, co czasem ociera się o brak precyzji. Autor pozwala sobie też na drobne uszczypliwości pod adresem przeciwników ewolucji – nic agresywnego, ale jego stanowisko jest jasne (zresztą ewolucja sama w sobie nie jest zbyt łaskawa dla kreacjonizmu…) Niestety pod koniec tempo siada. Rozdział o psychologii jest dość powierzchowny, zwłaszcza jeśli zna się bardziej konkretne lektury, choćby wspomnianego tu Kahnemana. Finał o przyszłości ludzkości wypada jeszcze słabiej – to raczej luźne spekulacje, a wątek z kosmitami sprawia wrażenie pisanego na siłę, żeby tylko dobić do odpowiedniej liczby stron. Mimo to lektura jest bardzo przystępna. Poleciłabym ją komuś, kto nie siedzi głęboko w nauce, ale lubi ciekawostki o własnym ciele albo wciąż ma dystans do teorii ewolucji. Dla takich osób będzie to i pouczająca, i całkiem miła zabawa.
arie - awatar arie
ocenił na61 miesiąc temu
Bracia Wright David McCullough
Bracia Wright
David McCullough
17 grudnia 1903 roku Wilbur Wrighr dokonał pierwszego lotu samolotem napędzanym silnikiem mechanicznym. Książka ta opowiada o rodzinie Wrightów, początkach lotnictwa, ale także o kulisach ich lotów i pokazów. Autor dość sporo miejsca poświęca czterem osobom z familii Wright, bracia Orville i Wilbur, siostra Katherine oraz ojciec Milton tworzyli barwną ekipę - biskup (załapał się na lot po osiemdziesiątce),właściciele sklepu rowerowego oraz nauczycielka. W tym środowisku narodził się z jeden z najważniejszych wynalazków w dziejach ludzkości, czyli samolot silnikowy nazwany "Flyer". Narracja jest prowadzona w interesujący sposób, bo jak wspomina autor, po Wrightach zachowała się całkiem spora spuścizna w postaci listów, pamiętników, ksiąg, dokumentów, ofert. Obserwujemy ich poczynania, obserwacje, podróże, wymianę myśli między sobą czy z innymi wynalazcami. Ciekawe jest też szersze tło wydarzeń i rodząca się rywalizacja między pilotami. Śledzimy Wrightów i ich loty oraz pokazy, których dokonywali w Ameryce i w Europie, gdzie zabierali na pokład różnych pasażerów, w tym pierwszą kobietę (Edith Berg). Także pierwszy lotniczy wypadek śmiertelny w historii należy do Orville'a, który akurat w tym wypadku mocno się potłukł, za to jego pasażer miał mniej szczęścia. Spoglądamy w końcu też na inne wielkie wydarzenia lotnicze, które dokonywały się w tamtym okresie jak przelot Bleriota nad kanałem La Manche czy lot hrabiego de Lambert nad Paryżem. Ta książka ma, jakby to powiedzieć, taką pozytywną aurę. Bo to opowieść o przełamywaniu barier przez człowieka, przesuwaniu granic, biciu rekordów. Trudno też nie darzyć Wrightów sympatią, którzy dogadują się ze sobą bez jakichś większych dram. Do tego ta droga od braku wiary, nieufności dziennikarzy poprzez pokazy, które obserwowały tysiące ludzi aż po zainteresowanie wojska i dalszy rozwój lotnictwa to coś fascynującego. Dużo jest takich uroczych fragmentów jak ten, gdzie bracia znajdują odpowiedni teren do lotów i tam zjednują sobie miejscową ludność albo jak ten gdzie Wilbur sobie chodzi po Paryżu i odwiedza Luwr. A przecież co chwilę ryzykowali życiem latając maszyną zbudowaną w szopie. Na plus również bogaty materiał ilustracyjny.
Balcar - awatar Balcar
ocenił na813 dni temu

Cytaty z książki Spaceman. Jak zostać astronautą i uratować nasze okno na Wszechświat?

Więcej
Mike Massimino Spaceman. Jak zostać astronautą i uratować nasze okno na Wszechświat? Zobacz więcej
Mike Massimino Spaceman. Jak zostać astronautą i uratować nasze okno na Wszechświat? Zobacz więcej
Więcej