rozwińzwiń

Wysoko wrażliwe dziecko. Jak je zrozumieć i pomóc mu żyć w przytłaczającym świecie?

Okładka książki Wysoko wrażliwe dziecko. Jak je zrozumieć i pomóc mu żyć w przytłaczającym świecie? autora Elaine N. Aron, 9788374897051
Okładka książki Wysoko wrażliwe dziecko. Jak je zrozumieć i pomóc mu żyć w przytłaczającym świecie?
Elaine N. Aron Wydawnictwo: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne (GWP) poradniki dla rodziców
384 str. 6 godz. 24 min.
Kategoria:
poradniki dla rodziców
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The Highly Sensitive Child: Helping Our Children Thrive When The World Overwhelms Them
Data wydania:
2017-10-25
Data 1. wyd. pol.:
2017-10-25
Liczba stron:
384
Czas czytania
6 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374897051
Tłumacz:
Anna Sawicka-Chrapkowicz
Średnia ocen

7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wysoko wrażliwe dziecko. Jak je zrozumieć i pomóc mu żyć w przytłaczającym świecie? w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Wysoko wrażliwe dziecko. Jak je zrozumieć i pomóc mu żyć w przytłaczającym świecie?



książek na półce przeczytane 2756 napisanych opinii 2402

Oceny książki Wysoko wrażliwe dziecko. Jak je zrozumieć i pomóc mu żyć w przytłaczającym świecie?

Średnia ocen
7,3 / 10
89 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wysoko wrażliwe dziecko. Jak je zrozumieć i pomóc mu żyć w przytłaczającym świecie?

avatar
32
26

Na półkach:

Książka, którą kupiłam, bo opis brzmiał jakby ktoś opisywał moje dziecko, a okazało się, że sama jestem wysoko wrażliwa. Bardzo do mnie trafiła, wiele wyjaśniła, choć jak dla mnie za dużo badań naukowych, co utrudnia przyswojenie wiedzy. A jest jej ogrom.

Książka, którą kupiłam, bo opis brzmiał jakby ktoś opisywał moje dziecko, a okazało się, że sama jestem wysoko wrażliwa. Bardzo do mnie trafiła, wiele wyjaśniła, choć jak dla mnie za dużo badań naukowych, co utrudnia przyswojenie wiedzy. A jest jej ogrom.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
25
14

Na półkach:

Przestałam czytać po tym, jak autorka podzieliła się historią, jak to przykryła kocami łóżeczko dziecka, żeby jego płacz nie przeszkadzał sąsiadom w imprezce… pozostawiając otworek, żeby powietrze mogło tam docierać…

Przestałam czytać po tym, jak autorka podzieliła się historią, jak to przykryła kocami łóżeczko dziecka, żeby jego płacz nie przeszkadzał sąsiadom w imprezce… pozostawiając otworek, żeby powietrze mogło tam docierać…

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
430
189

Na półkach:

Będąc rodzicem wielokrotnie zastanawiamy się, czy to nam brakuje kompetencji, czy to nauczyciel się uwziął, a może naprawdę mamy "złe" dziecko? Kiedy dostrzegamy, że nasze dziecko jest całkowicie normalne, one po prostu czuje bardziej, widzi bardziej, słyszy bardziej i bardziej wyraża siebie. I absolutnie nie ma w tym nic złego! A to dzisiejszy system szkolnictwa narzuca normy w których można myśleć, robić i czuć tylko w jeden słuszny sposób - dostrzegamy okrutną walkę naszego dziecka. O ile jeszcze ją dostrzeżemy i staniemy w niej razem z nim, możemy sobie pogratulować. Gorzej jeśli przegapiliśmy moment w którym dało się coś jeszcze zrobić. Nigdy nie zapomnę walki mojego syna, o normalność, o szacunek. Poziom uwag jakie otrzymywał w szkole mówił sam za siebie:
"Uczeń wyrażał negatywne emocje wzrokiem"
"Uczeń odmówił udziału w zabawie pomimo, że wcześniej nikt nie chciał być z nim w grupie"
Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że mam wysoko wrażliwe dziecko. Ale wyciągnęłam go, uwierzyłam swojemu dziecku. Na książkę trafiłam dokładnie rok po tych wydarzeniach i przyznam, że otworzyła mi oczy na wiele rzeczy. Sporo mi wyjaśniła, utwierdziła w tym że słusznie podjęłam działania, ale też, jak dużo jeszcze przed nami. Polecam z całego serca wszystkim rodzicom dzieci, którym przypięto łatkę "trudnych".

Będąc rodzicem wielokrotnie zastanawiamy się, czy to nam brakuje kompetencji, czy to nauczyciel się uwziął, a może naprawdę mamy "złe" dziecko? Kiedy dostrzegamy, że nasze dziecko jest całkowicie normalne, one po prostu czuje bardziej, widzi bardziej, słyszy bardziej i bardziej wyraża siebie. I absolutnie nie ma w tym nic złego! A to dzisiejszy system szkolnictwa narzuca...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

360 użytkowników ma tytuł Wysoko wrażliwe dziecko. Jak je zrozumieć i pomóc mu żyć w przytłaczającym świecie? na półkach głównych
  • 217
  • 109
  • 34
67 użytkowników ma tytuł Wysoko wrażliwe dziecko. Jak je zrozumieć i pomóc mu żyć w przytłaczającym świecie? na półkach dodatkowych
  • 45
  • 5
  • 5
  • 5
  • 3
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Elaine N. Aron
Elaine N. Aron
Amerykańska psycholog i autorka badań klinicznych. Aron opublikowała wiele książek i artykułów naukowych na temat dziedziczonego temperamentu i relacji międzyludzkich.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Uważność i spokój żabki Eline Snel
Uważność i spokój żabki
Eline Snel
"Jak twoje ciało chce spać, a głowa jeszcze nie, to skąd mam wziąć sen"? To trudne pytanie. Ile dzieci, a nawet dorosłych odkopuje własne pudełko ze zmartwieniami i nie może przez to zasnąć? Odpowiedzi udziela nam "Uważność i spokój żabki". Wspaniała książka z załączonymi ćwiczeniami i ćwiczeniami audio do pobrania, które pomagają dzieciom poradzić sobie gdy jest zdenerwowane, zestresowane lub kiedy nie może zasnąć. Ale nie tylko. Celem ćwiczeń jest również osiągnięcie spokoju, lepszej koncentracji, łagodności i zrozumienia własnych emocji. Książka o mindfulness, czyli uważności nie tylko skierowana jest do dzieci. Rodzice, jak również inni dorośli mogą dzięki zawartym ćwiczeniom uspokoić gonitwę myśli, zaspokoić ogromną potrzebę fizycznego i duchowego spokoju, jak również nauczyć się świadomego bycia "tu i teraz", zatrzymania na złapanie oddechu i zastanowienia się, co w danej chwili jest im potrzebne. Ćwiczenia uważności zawarte w książce przeznaczone są głównie dla dzieci w wieku między 5 a 12 rokiem życia. Jednak moje 4 letnie dziecko, co kilka dni prosi byśmy "poćwiczyli żabkę" i to jest jedna z najlepszych rekomendacji dla tej niepozornej książeczki (w pracy również rzadko kończę spotkanie bez uspokajającego głosu Pani Agnieszki Marszałek, która użyczyła go do nagrań). WARTO. Naprawdę warto uczyć dziecko uważności. Dzieci mają naturalną potrzebę uczenia się, ale podobnie jak dorośli często bywają zestresowane, niespokojne i rozkojarzone. Jeśli w dzieciństwie poprzez naukę uważności i świadomego bycia nabiorą takich umiejętności jak koncentracja, cierpliwość, zaufanie i akceptacja, będą potrafiły nie tylko lepiej radzić sobie z wyzwaniami ale również nabyte umiejętności przekażą swoim dzieciom. Nie zastanawiać się. Kupować. Pożyczać. Czytać. Ćwiczyć.
psychotroska - awatar psychotroska
oceniła na93 lata temu
Rodzic jako przywódca stada. Pełne miłości przywództwo w rodzinie Jesper Juul
Rodzic jako przywódca stada. Pełne miłości przywództwo w rodzinie
Jesper Juul
Juul promuje wśród rodziców autentyczność postaw, potrzebę poszanowania swoich wartości (nazywaną tutaj integralnością) i – jakkolwiek niewypowiedzianą wprost – racjonalną hierarchiczność w relacjach z dziećmi. Nie są to pomysły nowe, książka przemyca chociażby wiele treści z poprzedniej „Nie z miłości”, ale tutaj zyskują nową perspektywę, zostają usystematyzowane. I ze wszystkimi powyższymi postulatami się zgadzam. Problem w tym, że Juul proponuje realizację każdego z nich w sposób, powiedziałbym, karkołomny. Autor stoi na stanowisku, że najlepszą metodą wychowawczą jest osobisty autorytet. Dziecko przyjmie nas takimi, jakimi jesteśmy, jeżeli będziemy w relacjach z nim prawdziwi, jeżeli po prostu będziemy sobą. Wydaje się, że taki koncept oparty jest na wielkim niedopowiedzeniu – znam bowiem przykłady ojców-dandysów, utracjuszy czy matki-histeryczki, którym nie można zarzucić braku autentyczności. Nie oznacza to jednak, że zaskarbiali sobie miłość i szacunek swych dzieci, że te podążają za ich systemem wartości. Zresztą sam pamiętam ze szkoły podstawowej, że lubiłem nauczycielki przede wszystkim sympatyczne, a nie autentyczne. Sama przez się szczerość zachowań nie gwarantuje rodzicielskiego sukcesu, musi za nim stać coś jeszcze. Coś, o czym Juul nie wspomina. Publicystycznie nieudane i po prostu niepotrzebne merytorycznie były też porównania rodziny do wilczego stada. Zakładam, że ten wilczy aspekt miał być po prostu lśniącym tokenem na okładkę, niczym więcej. Jak już gdzieś kiedyś pisałem: szanuję Juula – zgadzam się z jego optyką na rodzicielstwo, ale wydaje mi się, że nie dostrzega ona wielu wychowawczych niuansów, jest mocno uproszczona, wyidealizowana. Być może dałoby się temu zaradzić, gdyby książka nie miała objętości broszurki?
Falko - awatar Falko
ocenił na62 lata temu
Zintegrowany mózg - zintegrowane dziecko Daniel J. Siegel
Zintegrowany mózg - zintegrowane dziecko
Daniel J. Siegel Tina Payne Bryson
Przeczytałam wiele książek o wychowaniu, porozumieniu bez przemocy, jak mówić żeby dzieci słuchały, o self-regu, o działaniu mózgu i dalej niewiele potrafiłam zastosować w praktyce. Dziękuję Agnieszce Stążce-Gawrysiak, autorce "Self-Regulation. Nie ma niegrzecznych dzieci" za przywołanie książki "Zintegrowany mózg..."(zajrzyjcie do mojej recenzji, gdzie przytaczam jej opis),gdyby nie jej wzmianka, nigdy nie dowiedziałabym się o istnieniu tego rewolucyjnego podręcznika. "Zintegrowany mózg..." to rewelacyjna książka, po którą sięgnęłam gdy córka miała 9 lat. Okazał się to trafiony moment, bo książka skupia się na pracy z dziećmi 6-10 lat. Przykłady w większości ich dotyczą. Podręcznik prosty i wszechstronny, możemy wiele z niego wynieść, bo mózgi mamy wszyscy, ale nikt nie dostał instrukcji ich użytkowania, aż do teraz. W skrócie, w rezultacie pracy neurologa i pediatry otrzymujemy niesamowity niezbędnik. Wielką zaletą książki jest uporządkowana treść, spójność, prostota, zwięzłość i brak wypełniaczy. Teoria jest opisana w prosty i przystępny sposób. W 6 rozdziałach poświęconych kolejnym zagadnieniom otrzymujemy paczkę wiedzy z przykładami, następnie 12 strategii z przykładami i ilustracją graficzną. Na końcu rozdziałów są krótkie komiksy objaśniające dzieciom działanie mózgu, w kontekście omówionego materiału. Jest też podrozdział z wiedzą dla rodzica. Garść przykładów i teorii w sam raz na tyle, ile nasze przeciążone umysły są w stanie przyswoić. Bardzo cenię sobie nienatrętne powtórzenia w treści, bo pozwalały utrzymać kontakt z przyswajaną wiedzą. Krótkie podrozdziały i zwięzły język utrzymywały moją uwagę. Na końcu podręcznika umieszczono ściągawkę z wypunktowaniem najważniejszych treści, tabelkę z przedziałami wiekowymi i niezbędnymi informacjami stosownie do wieku, indeks. Wszystko, co jest niezbędne do przyswajania wiedzy w duchu minimalizmu z "Rzeczozmęczenia" i "Jak myśleć nie używając mózgu". Można skrót wiedzy z końca książki przekazać drugiemu rodzicowi lub opiekunowi. Niesamowite, nowatorskie koncepcje działania mózgu jako parteru i piętra, analizowania stanów emocjonalnych jako koła roweru z centralną piastą. Praca z opowiadaniem własnej historii jako budulcem doświadczenia i zmianą postrzegania. Nauka empatii. Książkę można odnieść do pracy ze wszystkimi dziećmi, również tymi bardzo trudnymi. Autorzy zapowiadali stworzenie pozycji dla rodziców nastolatków, ale ta jest dla mnie wystarczająca i wyczerpująca temat. Uważam że każdy rodzic powinien ją dostać. Dziwi mnie słabe nagłośnienie o istnieniu takiej pozycji. W mojej opinii, mogłabym przeczytać 10 książek mniej o wychowaniu i mózgu, w zamian za poznanie "Zintegrowanego mózgu". Inne książki w tym zakresie, którym poświęcałam czas powodowały frustrację i poczucie błądzenia, zalewały mój mózg chaosem, słowotokiem i nadmiarem. Wreszcie mam poczucie, że autorzy, chwycili moją dłoń i poprowadzili we właściwym kierunku. Przyswajam wreszcie upragniony podręcznik użytkownika mózgu. Arcydzieło.
Warsztat - awatar Warsztat
ocenił na101 rok temu
...i nigdy nie chodziłem do szkoły André Stern
...i nigdy nie chodziłem do szkoły
André Stern
Jest to bardzo ciekawa książka, którą dobrze i lekko się czyta (jak już się przełknie zazdrość o nie chodzenie do szkoły ;D ),nie jest też ona za długa, zawiera sporo zdjęć... no może czasami aż tak szczegółowy opis tego co autor robił (tzn. opis kolejnych fascynacji) bywa nużący, ale no taka forma i mogę to zaakceptować (z resztą to dobrze pokazuje jego zaangażowanie w to co robił). Nie powiem, że ta książka pokazała mi jakiś inny punkt widzenia, bo ja już od dawna jestem zdania, że edukacja domowa jest lepsza dla dziecka. Chociaż autor tutaj jeszcze inny typ edukacji opisuje (bez sztywnego programu edukacji domowej),w jego przypadku się to sprawdziło doskonale ale też pisze on, że jest zwykłym dzieckiem, a tutaj to już bym się niekoniecznie zgodził ;) Od najmłodszych lat wykazywał ogromną fascynację pewnymi tematami - no jednak nie jestem przekonany, że taką wykazałoby każde dziecko. Zwłaszcza dzisiaj, gdzie jeszcze internet czy gry komputerowe odciągają dzieci od innych aktywności... Ale tak czy inaczej w dużej mierze jego przykład mnie przekonuje, tzn. gdybym miał dzieci, to bym ich do szkoły też nie posłał i też raczej zachęcałbym do takiego sposobu nauki, a nie sztywnego programu edukacji domowej, że teraz tutaj siadamy i uczymy się liczyć (oczywiście w ramach przepisów, bo pewną podstawę, przynajmniej w Polsce, z tego co wiem, trzeba zrealizować). A i tak jestem przekonany, że dziecko w edukacji domowej będzie miało więcej czasu na naukę jak i na te gry komputerowe też. Bardzo ważne i ciekawe są też odpowiedzi na pytania, jakie mu ludzie zadają, zamieszczone na końcu książki. Zacytuję tu z czym się najbardziej zgadzam: "Pierwsze pytanie, jakie zawsze słyszę, brzmi następująco: Czy nie odczuwałeś braku innych dzieci? Wiem z doświadczenia, że to pytanie będzie mieć kontynuację w postaci następujących argumentów: „Edukacja to przecież nie jedyne zadanie szkoły: jest ona przede wszystkim miejscem, w którym człowiek uczy się życia w społeczeństwie, miejscem nabywania kompetencji społecznych, tak niezbędnych do funkcjonowania wśród ludzi”. Odpowiadam na to, zadając inne pytanie: dlaczego tak wielkie znaczenie jest przypisywane kontaktowi z innymi dziećmi? Czy o wiele ważniejszy nie jest kontakt z innymi ludźmi? Wrzucając dzieci i dorosłych do różnych kategorii, wprowadza się między nimi podział. Tworzy się przepaść, stawia pilnie strzeżoną granicę. Dzieciom nie pozostaje nic innego, jak tylko drobnymi krokami zbliżać się do tej granicy, co przypomina próby przetrwania w grze komputerowej, w której do pewnych miejsc i narzędzi można dotrzeć dopiero po odnalezieniu przejścia do kolejnego poziomu. Ważne jest, by przestrzegać reguł gry, unikać pułapek, dostrzegać je z daleka, znać drobne triki, we właściwym momencie udzielać oczekiwanych odpowiedzi - w ten sposób zdobywa się punkty. Jeśli się ich nie utraci, nie ma potrzeby ponownego przechodzenia przez ten sam poziom i można na czas dotrzeć do egzaminu końcowego. Czy myśląc rozsądnie, można twierdzić, że socjalizacja ma miejsce wtedy, gdy dziecko ma kontakt z rówieśnikami w hermetycznym środowisku klasowym, gdy każdego dnia otrzymuje taką jak inni porcję standardowego nawozu, rozpylanego przez wyższą instancję? Czy można słusznie założyć, że wiek i miejsce zamieszkania dziecka to najlepsze kryteria podziału na grupy? Nieustannie miałem kontakt z innymi osobami - niektóre z nich były młodsze, niektóre starsze - i ciągle wymieniałem z nimi informacje. Wzajemne ubogacanie się było właśnie rezultatem przebywania w tym różnorodnym i kosmopolitycznymnym otoczeniu. Zawsze istniało coś, czego można się było nauczyć od kogoś innego, tak jak zawsze było coś, czym można się było podzielić. Mogłem wybierać swoich przyjaciół, tak jak oni wybierali mnie. Sprowadzało nas ku sobie nasze życie, obrane ścieżki zainteresowania i umiejętności, a nie treść dokumentów tożsamości. Nasze przyjaźnie wynikały ze wspólnej codzienności i stawały się jej częścią. A jeśli niektóre z nich ulegały rozluźnieniu, nie dochodziło do Zimnej Wojny, ponieważ potrafiliśmy schodzić sobie z drogi i nie byliśmy zmuszani do wzajemnego towarzystwa każdego dnia, tak jak to jest w klasie szkolnej." (s.191-192) - no po prostu nic dodać, nic ująć. I jeszcze fragment wypowiedzi ojca autora: "Dużo łatwiej jest nie obciążać swojego życia ciężarem wykształcenia dzieci i zamiast tego posłać je do szkoły. Skutki takiej decyzji są jednak przerażające: hałas, przemoc, niestabilność, opór, braki w wykształceniu i tym podobne, a w końcu życie bez struktur. A rodzice poddają się, usprawiedliwiając się jedynie tym, że robili tak, jak wszyscy... ...prawie wszyscy. André i Eléonore, nasze dzieci, nie są ani agresywne, ani zrezygnowane. Nie muszą z nikim wyrównywać rachunków. Żadnych rywali nie muszą odsuwać w cień, żeby przekonać się o własnej wartości. Prawdziwy, twórczy duch nie porównuje się z innymi. Dla naszych dzieci każdy moment życia jest twórczy — tak było, gdy były małe, i tak jest trzydzieści lat później. Świat jest wielki i pełen obietnic. Arno Stern, luty 2008" (s.195) - tu też nic nie dodam, bo ten człowiek jest mądrzejszy ode mnie. Ale ciężko przejść (mi) obojętnie obok tego zdania: "Żadnych rywali nie muszą odsuwać w cień, żeby przekonać się o własnej wartości."... A jednocześnie autor nie jest rewolucjonistą, książka to opowieść, nie manifest, i to też mi się podoba. (czytana: 16-25.02.2025) 5-/5 [7/10]
lex - awatar lex
ocenił na71 rok temu

Cytaty z książki Wysoko wrażliwe dziecko. Jak je zrozumieć i pomóc mu żyć w przytłaczającym świecie?