rozwińzwiń

Zabójca mimo woli

Okładka książki Zabójca mimo woli autorstwa Aleksandra Marinina
Okładka książki Zabójca mimo woli autorstwa Aleksandra Marinina
Aleksandra Marinina Wydawnictwo: W.A.B. Cykl: Anastazja Kamieńska (tom 4) Seria: Seria z pistoletem kryminał, sensacja, thriller
272 str. 4 godz. 32 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Cykl:
Anastazja Kamieńska (tom 4)
Seria:
Seria z pistoletem
Tytuł oryginału:
Убийца поневоле
Data wydania:
2017-02-23
Data 1. wyd. pol.:
2017-02-23
Liczba stron:
272
Czas czytania
4 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328036437
Tłumacz:
Aleksandra Stronka
Zabójca mimo woli rozwija równoległe wątki, pozwalając spojrzeć na te same wydarzenia z perspektywy przestępców i ścigających ich milicjantów. Nastia próbuje zapobiec planowanemu morderstwu. W śledztwie pomaga jej zaprzyjaźniony mafioso. Kobieta nie przypuszcza, że korzystając ze wsparcia, pozostanie jego dłużniczką do końca życia. Równolegle Kamieńska rozwiązuje inną zagadkę. Kim jest niwa przyjaciółka jej przyrodniego brata: czarująca, bezinteresowna i bezgranicznie zakochana w nim dziewczyną czy sprytną oszustką i manipulatorką?
Średnia ocen
6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zabójca mimo woli w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Zabójca mimo woli



5164 1661

Oceny książki Zabójca mimo woli

Średnia ocen
6,2 / 10
11 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Zabójca mimo woli

avatar
7675
7652

Na półkach:

Interesujący kryminał.

Interesujący kryminał.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
126
74

Na półkach:

Książka taka sobie, nie porwała mnie i nie wciągnęła. Dodatkowo pierwszą połowę książki czytało mi się kiepsko. Bohaterka inteligentna, ale brak jej "tego czegoś". Miałam wrażenie jakby była małą naiwną dziewczynką wrzuconą do brutalnego świata dorosłych, której jakimś cudem nic się nie dzieje, a wszystko udaje. Mimo opisywanych trudnych i smutnych sytuacji nic mnie tutaj nie ujęło.
Fabuła niezła, ale nie porywa. Było to moje pierwsze zetknięcie się z twórczością pani Maryniny i chyba ostatnie.

Książka taka sobie, nie porwała mnie i nie wciągnęła. Dodatkowo pierwszą połowę książki czytało mi się kiepsko. Bohaterka inteligentna, ale brak jej "tego czegoś". Miałam wrażenie jakby była małą naiwną dziewczynką wrzuconą do brutalnego świata dorosłych, której jakimś cudem nic się nie dzieje, a wszystko udaje. Mimo opisywanych trudnych i smutnych sytuacji nic mnie tutaj...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
344
85

Na półkach: ,

Nie wiem czemu tak niskie recenzje ma ta książka. Naprawdę dobra pozycja. Czyta się szybko, ciekawa fabuła, nawet łezka mi się zakręciła w oku pod koniec. Poza tym lubię te opisy Rosji sprzed prawie 30 lat... jakiś taki sentyment czuję...

Nie wiem czemu tak niskie recenzje ma ta książka. Naprawdę dobra pozycja. Czyta się szybko, ciekawa fabuła, nawet łezka mi się zakręciła w oku pod koniec. Poza tym lubię te opisy Rosji sprzed prawie 30 lat... jakiś taki sentyment czuję...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1312 użytkowników ma tytuł Zabójca mimo woli na półkach głównych
  • 998
  • 305
  • 9
267 użytkowników ma tytuł Zabójca mimo woli na półkach dodatkowych
  • 199
  • 15
  • 14
  • 12
  • 10
  • 9
  • 8

Inne książki autora

Aleksandra Marinina
Aleksandra Marinina
Rosyjska pisarka, autorka powieści kryminalnych. Do 1971 mieszkała w Leningradzie, potem przeniosła się do Moskwy. Pochodziła z rodziny prawników, sama również ukończyła studia prawnicze na Uniwersytecie Moskiewskim w 1979. W latach 1979-1998 pracowała w milicji, gdzie zajmowała się działalnością edukacyjną i prowadzeniem prac badawczych w dziedzinie kryminologii. Na początku lat 90. XX wieku rozpoczęła działalność literacką. W 1991 roku opowiadanie kryminalne Шестикрылый Серафим napisane wspólnie z kolegą, Aleksandrem Gorkim zostało opublikowane w magazynie Milicja. W roku 1992 ukazała się pierwsza powieść (Zbieg okoliczności),z cyklu, którego bohaterką jest major Anastazja Kamieńska. W 1998 roku Marinina zrezygnowała z pracy w milicji (w której uzyskała stopień podpułkownika) i poświęciła się karierze pisarskiej. Cykl powieści o Anastazji Kamieńskiej składa się z 35 pozycji, na jego podstawie rosyjska telewizja NTW, zrealizowała serial telewizyjny pt. "Kamieńska".
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Solea Jean-Claude Izzo
Solea
Jean-Claude Izzo
„NIEULECZALNA MELANCHOLIA”* To nie jest kryminał. To jest nawet antykryminał. Nie ma zagadki. Od początku wiemy, kto stoi za morderstwami i mamy wszechogarniające przeczucie, że ta historia nie może skończyć się dobrze. „Solea”, czyli ostatnia część trylogii marsylskiej - to przejmująca opowieść o niespełnionej miłości, przyjaźni, śmierci i zemście (w tej właśnie kolejności) napisana przez poetę. Mroczniejsza niż noc zimowa za kręgiem polarnym. To książka dla ludzi o mocnych nerwach, którzy odważą się zanurzyć w ten mrok. Fabio Montale jest człowiekiem, który kocha prawdziwie i pragnie kochać, ale za brak szczęścia w miłości nieustannie obwinia siebie. Trudno się obcuje z bohaterem, który uważa, że jest „zawsze spóźniony, zawsze przegrany”. „Życie cuchnie śmiercią. (…) Powąchałem rękę. Ten sam wstrętny odór. Ja też cuchnę śmiercią.” „Solea” pochłonęła mnie totalnie. Jean-Claude Izzo należy do tych nielicznych pisarzy, z którymi łączy mnie metafizyczna więź. Czytam książkę i nurkuję w niej jak mogę najgłębiej, wstrzymując oddech, aż prawie tonę. Kiedy bohater słucha jazzu i ja wrzucam „In a Sentimental Mood” Coltrane’a i Ellingtona, żeby sobie leciało w tle. Kiedy Montale pije wino, sprawdzam, gdzie można je kupić, no i niestety okazuje się, że wina z tych apelacji nie są dostępne w Polsce. Czytam, i co chwilę zaginam rogi, żeby zaznaczyć fragmenty, które chciałabym zapamiętać. Wynotowuję je również dla was, może też uznacie je za ważne. „Jak wytłumaczyć, że ‘kocham cię’ przez wierność dla miłości, której nigdy nie było różni się od ‘kocham cię’ w imię prawdy miłości, której szczęścia doznajesz każdego dnia?” „Przede mną jeden prawdziwy prezent, jaki życie mi podarowało. (…) Morze i niebo. Nieskazitelne. Bez końca. I to zrodzone z nich (…) światło. Nieraz myślałem sobie, że wziąć kobietę w ramiona to tak, jakby przygarnąć do siebie całą tę radość idącą z nieba ku morzu.” „Zawsze pojawiasz się za późno (…) Nie potrafisz dogonić śmierci. I życia też nie potrafisz dogonić. Ani przyjaźni. Ani miłości. Zawsze spóźniony, zawsze przegrany”. „Za długo żyję bez wiary w życie. (…) Czy uwierzyłem, że drobne codzienne przyjemności wystarczą do szczęścia i dlatego zrezygnowałem z marzeń, prawdziwych marzeń? A tym samym skreśliłem przyszłość? Nie ma przede mną jutra, nie spodziewam się świtu, który teraz właśnie wstawał.” „Teraz nie ma już w Marsylii ani jednej osoby, do której (…) mógłbym powiedzieć: ‘A pamiętasz…?’ Przyjaźń to właśnie to: suma wspólnych wspomnień, które można wyłożyć na stół obok pięknego okonia, zapiekanego w koprze. Tylko to ‘a pamiętasz…’ pozwala się zwierzać z najbardziej intymnych doznań (…).” I jeszcze wiersz Louisa Brauquiera, cytowany przez głównego bohatera: „Idę do ludzi mojej ciszy Powoli idę do tych, o których mogę milczeć; Przyjdę z daleka, wejdę i usiądę. Zaczerpnę tego, co potrzebne, bym znów ruszył w drogę”. Dalsza droga Jeana-Claude’a Izzo była, niestety, krótka. Zmarł dwa lata po publikacji książki. Recenzent „Le Monde” tak napisał o „Solei”: „Nieuleczalna melancholia. W niej cały urok i siła książek Izzo.”* Trudno o celniejsze podsumowanie. Jeżeli przekonałam was do autora, to tylko podpowiadam, że trylogię marsylską najlepiej czytać po kolei: najpierw „Total Cheops”, potem „Szurmo” i „Solea”. Szczerze odradzam czytanie od końca. www.czytacz.pl
Rudolfina - awatar Rudolfina
oceniła na825 dni temu
Szurmo Jean-Claude Izzo
Szurmo
Jean-Claude Izzo
„NIE DA SIĘ ZMUSIĆ PRAWDY, ŻEBY WYSZŁA NA JAW” * Izzo to kompletnie nieznany w Polsce autor; wydano u nas zaledwie trzy jego książki z serii „Trylogia marsylska” i można je dostać tylko w antykwariatach. Jeśli jednak lubicie ambitniejsze kryminały, warto poszperać w internetach albo w bibliotece. Autor ujął mnie postacią detektywa. Fabio Montale jest Włochem z pochodzenia, i nie tylko to łączy go z komisarzem Montalbano – bohaterem cyklu powieści Camilleriego. Montale czyta Conrada, słucha jazzu, Brassensa i Brela, uwielbia dobrą kuchnię i wino („nie mam najmniejszego zaufania do ludzi, którzy jedzą mało i byle co”),jest czuły na kobiece wdzięki, nie ma oporów przed wymierzaniem sprawiedliwości na własną rękę i kocha swoje miasto – Marsylię („W Marsylii jesień zachowuje posmak lata niekiedy nawet do końca października. Wystarczy powiew wiatru, by znów zapachniało tymiankiem, miętą i bazylią”). I cóż ja poradzę, że kocham takie klimaty? Że przemawia do mnie subtelne, ironiczne poczucie humoru („Uwielbiam tę facetkę! Jak umrę, to na pewno jej będzie mi brakować najbardziej. To znaczy, prędzej będzie odwrotnie, ale wolę o tym nie myśleć”). Nie mogę sobie odmówić w tym miejscu dygresji. Czytając „Szurmo” od razu przypomniała mi się niedawno wymęczona „Biała gorączka” Ellroy’a. Tam zniechęciłam się do bohatera „od pierwszego wejrzenia”, tu jest dokładnie odwrotnie. Może również dlatego, że detektyw Montale traktuje z szacunkiem wszystkich ludzi, niezależnie od ich koloru skóry, wyznania czy orientacji seksualnej. Za takie zresztą podejście do podejrzanych został wyrzucony z policji, w której poziom korupcji dorównuje policji w Los Angeles opisywanej przez Ellroy’a. Dlaczego jednak w tej powieści zagęszczenie zła nie przeszkadzało, a w „Białej gorączce” uwierało nieznośnie? Odpowiedź dał mi Wiesław Myśliwski, kiedy niedawno przypadkiem trafiłam na rozmowę z autorem w jednej ze stacji telewizyjnych: „literatura ma prawo być tragiczna, ale nie ma prawa odbierać nadziei”. Izzo daje nadzieję. Nie wyjaśnię co znaczy słowo szurmo, może namówię was, żebyście sami to sprawdzili. Ja już sobie zamawiam pozostałe tomy. „Szurmo” to druga część, która jest samodzielną całością, ale chyba lepiej czytać po kolei. *cytat z książki www.czytacz.pl
Rudolfina - awatar Rudolfina
oceniła na910 miesięcy temu
Manikiur dla nieboszczyka Daria Doncowa
Manikiur dla nieboszczyka
Daria Doncowa
Próba samobójcza może zmienić się w początek nowego, lepszego życia. Ale zanim będzie można się nim w pełni nacieszyć, trzeba odbyć pogoń za tajemniczymi dokumentami. A nie jest to łatwe, gdy niemal każdy, kto mógłby coś na ich temat powiedzieć, staje się ofiarą brutalnego morderstwa. Eufrozyna Romanowa wiedzie życie, którego niejeden człowiek szczerze by jej zazdrościł. Kobieta ma przystojnego i bogatego męża, mnóstwo pieniędzy do dyspozycji i opływa we wszelakie luksusy, jakie tylko zaoferować może dobrze sytuowanym ludziom Moskwa. Małżonek Eufrozyny jest nie tylko zdolnym biznesmenem i budzącym ogólny podziw mężczyzną, lecz także niezwykle troskliwym mężem, bardzo dbającym o żonę, pilnującym, by się nie przemęczała i nie ściągnęła na siebie żadnej choroby, na co jest niestety wybitnie podatna. Eufrozyna ma do dyspozycji mercedesa z kierowcą, gosposię, szafę pełną ubrań, drogą biżuterię. Całymi dniami nie robi nic i nikt nie ma o to do niej żadnych pretensji, wręcz przeciwnie, mąż jest zadowolony, że żona nie naraża swojego wątłego zdrowia i że znajduje spokój w zaciszu domowym. Jednak trzydziestosześcioletnia kobieta ma ogromne poczucie beznadziejności własnej egzystencji. Eufrozyna ma świadomość upływającego czasu i straconego życia, które spędziła najpierw pod szczelnym kloszem nadopiekuńczych rodziców, a teraz marnuje je samotna całymi dniami, nikomu niepotrzebna i nieszczęśliwa, w oazie bogactwa i dobrobytu, jaką jest jej dom. Jedną z oznak jej złego samopoczucia i niepogodzenia z własnym losem jest fakt, iż szczerze nienawidzi ona swojego męża, choć obiektywnie rzecz biorąc ciężko znaleźć ku temu jakieś sensowne powody, co może dodatkowo denerwować. Na szczęście, pewnego dnia nieznajoma czarnowłosa piękność na tacy podaje Eufrozynie bardziej uzasadnione i racjonalne przyczyny do tak gwałtownych i negatywnych uczuć względem „poczciwego” małżonka. Zdruzgotana pewnym filmem wideo, zrozpaczona Eufrozyna wybiega z domu i decyduje się na popełnienie samobójstwa. Jednak, jak to z pechowcami zwykle bywa, nie jest to takie proste, jakby się mogło wydawać, gdyż kobieta musi zdecydować w jaki sposób chce opuścić ten świat. Rzucenie się z dachu odpada, bo samobójczyni ma lęk wysokości, z kolei sznura nie ma za co kupić, bo zostawiła w domu torebkę, a skutecznie się otruć także nie ma czym. Ostatecznie, Eufrozyna decyduje się na wrobienie przypadkowego kierowcy we własną śmierć i rzuca się pod koła nadjeżdżającego samochodu. Wydawać by się mogło, że zrobiła wszystko tak, jak trzeba, ale oczywiście nie ginie, doznaje jedynie lekkich obrażeń i ściąga na siebie gniew Katii - kobiety, która siedziała na kierownicą wybranego przez niedoszłą samobójczynię auta. Jednak po wyrzuceniu z siebie słusznego i porządnego ochrzanu pod adresem Eufrozyny, Katia ze zrozumieniem słucha jej smutnej opowieści i w efekcie zabiera ją do siebie do domu. Sympatyczni domownicy nie wydają się być zdziwieni, że przez jakiś czas zamieszka z nimi obca kobieta, a Katia oferuje Eufrozynie pracę w charakterze gospodyni. Jest to całkiem rozsądne rozwiązanie dla kogoś, kto musi tymczasowo coś ze sobą zrobić i pomyśleć co dalej, chociaż praca gospodyni to dla nic nierobiącej przez całe życie kobiety zdecydowanie wyższa szkoła jazdy. Niestety, Eufrozyna nie ma czasu na spokojne przemyślenia i stopniowe wdrażanie się w nową pracę - tuż po jej przybyciu do nowego domu Katia wpada w poważne tarapaty. Żeby ją ratować, Eufrozyna musi w dwa tygodnie zdobyć pewne niezwykle ważne dokumenty. Problem w tym, że mężczyzna, który je przechowywał, właśnie został znaleziony martwy i zmasakrowany, a inne osoby, które być może wiedzą coś o zaginionej aktówce, także znajdują się w wielkim niebezpieczeństwie. „Manikiur dla nieboszczyka” to powieść, na kartach której rosyjska pisarka Daria Doncowa po raz pierwszy powołała do życia panią detektyw-amator Eufrozynę Romanową. A właściwie Eulampię Romanową, gdyż nienawidząca swojego imienia Eufrozyna wymyśla sobie na poczekaniu imię zastępcze, za pomocą którego przedstawia się swoim nowym przyjaciołom. Eulampia nie ściga mordercy, a wyjaśnienie zagadki śmierci pewnego aktora i jego kochanek jest dla niej sprawą drugorzędną, choć niewątpliwie interesującą. Romanowa za wszelką cenę chce odzyskać dokumenty, które zostaną wymienione na życie i zdrowie Katii. Tak się przynajmniej obu paniom wydaje. Gdy taka fajtłapa zabiera się za poszukiwanie czegokolwiek, można spodziewać się, że zrobi wszystko na opak i niekoniecznie będzie bardziej sprawna od przeciętnego oficera milicji. Ale, ale - chociaż Eulampia na początku naprawdę przypomina dziecko błądzące we mgle, to nie stoi ona na całkiem straconej pozycji. Nasza fajtłapa to rasowa miłośniczka powieści kryminalnych, których czytanie stanowiło jedyny jasny punkt jej bezcelowej egzystencji. A to oznacza, że jest wyposażona w potężną książkową wiedzę, którą akurat będzie miała okazję zastosować w praktyce w całej okazałości. Dzięki temu, zaniepokojona o los nowej przyjaciółki kobieta dosyć szybko odnajdzie się w niełatwej sytuacji oraz podejmie nadzwyczajne środki w toku prywatnego dochodzenia. W tak zwanym międzyczasie ginąć będą kolejni ludzie, Eulampia zbierać będzie historie z życia różnych, w różnym stopniu powiązanych ze sprawą osób i mimochodem zacznie ją zastanawiać rozwiązanie zagadki morderstwa. Chociaż „Maniukiur dla nieboszczyka” należy do nurtu „kryminału humorystycznego”, a perypetie poznającej realne życie Eulampii, śmigającej metrem po Moskwie i gotującej własnoręcznie domowe obiady, wywołają niejeden wybuch śmiechu, opisana w książce sprawa jest całkiem poważna, a morderca wykaże się wyjątkową brutalnością i okrucieństwem. Ponadto, pomimo faktu, iż kwestia zabójstwa aktora jest dla Eulampii sprawą drugorzędną, autorka nie tylko skonstruowała całość intrygi w sposób naprawdę przemyślany i dopracowany, lecz także wysunęła sprawę morderstwa na pierwszy plan, nie traktując jej bynajmniej jedynie pretekstowo, a finał sprawy naprawdę może zaskoczyć. Chociaż czytelnikowi w toku dochodzenia prowadzonego przez Eulampię dosyć łatwo jest zorientować się w pewnym momencie, gdzie szukać motywów zbrodni, to już osoba mordercy nie jest taka oczywista, jakby się to mogło wydawać. Równolegle z „zawodowymi” przygodami Eulampii Romanowej śledzimy jej prywatne zmagania z nową sytuacją. Przerażona Katia prosi ją o opiekę nad jej bliskimi, z czego Eufrozyna ze szczerymi chęciami chce wywiązać się od pierwszej chwili, lecz początkowo im bardziej się stara, tym bardziej odwrotny skutek odnoszą te starania. Gotowanie obiadu przypomina słynną scenę z komedii „Poszukiwany, poszukiwana”, w której to Wojciech Pokora robi makaron na cztery garnki i pół kuchni. Opieka nad psami kończy się konkluzją, że poza płynami, zwierzęta potrzebują także wydalić z siebie stałe produkty przemiany materii. Uprane ubrania w nie do końca zrozumiały sposób po wyjęciu z pralki stają się zupełnie inne, niż były przed włożeniem. Korzystanie z metra okazuje się być obwarowane koniecznością zakupu biletów. Te i inne codzienne drobnostki co rusz zmuszają Eulampię do wyjścia z roli detektywa i oddawania się przyziemnym obowiązkom. Jednak - tak jak podczas śledztwa - po początkowych porażkach Eulampia zaczyna odnosić sukcesy i na tym polu. Przydaje się głowa na karku, umiejętność uczenia się na własnych błędach i słuchanie dobrych rad innych ludzi. Szczególne wyróżniają się pod tym względem zdobywane przez Eulampię przepisy na dania i desery, dzięki którym przestanie być ona kulinarnym pośmiewiskiem. „Manikiur dla nieboszczyka” to książka, z którą powinni zapoznać się miłośnicy przygotowywania powieściowych potraw, gdyż znajdziemy w niej kilka dających się zastosować w rzeczywistości receptur, jak choćby przepis na ciasto z żurawiną. Co ciekawe, obecność tych przepisów czy też precyzyjna lista zakupów wraz z podaniem dokładnych ilości i marek kupowanych produktów, nie tylko nie przeszkadzają w odbiorze całości i śledzeniu intrygi kryminalnej, lecz także przyczyniają się do wiarygodnego odmalowania powieściowego tła i realiów Moskwy. Kulinarne zwyczaje i zakupowe nawyki bardzo dobrze oddają polaryzację moskiewskiego społeczeństwa, przepaść między bogatymi, a zwykłymi ludźmi, nierówności społeczne i brak stanów pośrednich. Przyzwyczajona do luksusów Eulampia nie zejdzie o poziom niżej w drabinie społecznej, lecz poleci kilka dobrych pięter w dół, chociaż jej nowa „rodzina” to nie biedni, bezrobotni, żyjący z zasiłków ludzie, tylko członkowie czegoś w rodzaju klasy średniej. Problem w tym, że słowa „średni” w Moskwie się nie używa, tam nie tylko nie ma normalnie wykształconej klasy średniej, ale i nikt nie chce być średni. Tak, powieściowa Moskwa to miasto ekstremów, jak chcesz tam być kimś, to nie wystarczy, że będziesz rewelacyjnym specjalistą w swojej dziedzinie, dobrze wykonującym swoją robotę, zawdzięczającym wszystko sobie i własnej pracy. Skończysz jak Katia, która pomimo faktu, że jest bardzo dobrym i uznanym chirurgiem, mieszka w zwykłym mieszkaniu, jeździ niezbyt nowym samochodem, co tydzień wylicza kwotę, jaką może przeznaczyć na jedzenie dla całej rodziny i nie jest w stanie wzbudzić szacunku do swojej osoby u jakiegoś prostaka. Chcesz być kimś, to musisz mieć walizki pieniędzy, nieważne, jak zdobytych. Czy ciężko dziwić się, że w takiej sytuacji i w takich okolicznościach ludzkie życie jest warte niezbyt dużo? Przygotowując powieściowy debiut dla Eulampii Romanowej Daria Doncowa po mistrzowsku wplotła w wysokiej jakości intrygę kryminalną zmagania ze zwykłym życiem wychowanej w prawdziwie moskiewskim dobrobycie kobiety. Dzięki temu wykreowała niezwykle wyrazistą bohaterkę, którą w dodatku przedstawiła czytelnikom za pomocą prawdziwego wejścia smoka. Nie da się jednak ukryć, że przy okazji autorka postawiła wysoko poprzeczkę sobie samej i odebrała sobie kilka atutów na przyszłość. W kolejnej powieści Eulampia nie mogła być wyciągniętą z pałacu księżniczką, gotującą rosół z niewypatroszonej kury, a to właśnie tego typu sytuacje głównie nadawały komiczny charakter i indywidualny styl tej książce. „Manikiur dla nieboszczyka” zdecydowanie zachęca do tego, by sprawdzić, jak Daria Doncowa poradziła sobie z tym problemem w kolejnych powieściach z Eulampią Romanową w roli głównej.
SummerW_84 - awatar SummerW_84
ocenił na76 lat temu
Powrót nauczyciela tańca Henning Mankell
Powrót nauczyciela tańca
Henning Mankell
Dla mnie Mankell jest połączony ścisłą symbiozą z Wallanderem. Pamiętam, gdy przed laty relacjonując fabułę znajomym zastosowałam oba nazwiska wymiennie, być może podświadomie traktując jako alter ego pisarza. Po tylu książkach cyklu, mniej pamiętam te spoza, jak nawet to, że lektura "Powrotu nauczyciela tańca" już dawno za mną. A u taka niespodzianka! W przypadku "Powrotu nauczyciela.." są nieznani bohaterowie, dość dobrze wykreowani czy to z kręgu policyjnego, czy ci z drugiej strony barykady. I o ile do postaci będących podejrzanymi, ich metod i pobudek działania nie mam obiekcji, bo jest to wszystko umotywowane zdarzeniami mającymi początek podczas II wojny światowej, dodatkowo opatrzone tłem historyczno-społęcznym, co naprawdę zawsze odczytuję jako wartość dodatnią u pisarzy nordyckiej strefy to do postępowania policji mam wiele zastrzeżeń.Są to rzeczy oczywiste, jak samodzielne penetrowanie obszaru zbrodni przez policjanta na urlopie spoza okręgu zajścia, a żeby było ciekawiej podsuwa się mu dowody, przekazuje różne informacje w trakcie czynności prowadzonych przez jednostkę uprawnioną - zdecydowanie podlega sankcjom karalnym. Stefan Lindman dopuszcza się w trakcie postępowania tylu "niewłaściwych zachowań", iż w pewnym momencie następuje wyczekiwanie kiedy i on zostanie na czymś przyłapany. I tu jeden taki wątek wyjątkowo został przez Autora odpuszczony, nie ma kontynuacji. Ale czy na pewno? U Mankella tak to jest, że pewne, te najdrobniejsze elementy układanki, trzeba samemu wpasować zanim zakończy się lekturę, by odczuć pełną satysfakcję, a nie twierdzić uparcie, że coś zostało pominięte, niedopracowane. Zbrodnie na prowincji stają się tłem do zagadnień rasowych, neonazistowskich, sięgają dalekiej przeszłości Szwecji i jej tzw. neutralności w angażowaniu się w działania wojenne. Mankell porusza niewygodną prawdę, pokazując gro szwedzkich obywateli zaangażowanych w sprawę Hitlera, w wyznawanie podobnych przekonań, budowanie organizacji Czysta Szwecja na tych samych założeniach co Hitler Czystą Rasę. Poznając fakty od strony północnych sąsiadów, a tak samo podchodzili do tej kwestii choćby Holendrzy, Duńczycy, zastanawiam się czy ziarno faszyzmu w tamtym czasie nie rozlało się totalnie i nie zakiełkowało w każdym kraju europejskim. Książka przerażająca, a jednocześnie fascynująco napisana. Możliwe, że bardziej dla tych, którzy lubią stopniowo, a wręcz mozolnie odkrywać karty niż ścigać się z przestępcami. Za to napięcie stopniowo budowane utrzymuje miarowe tempo do końca. Do tego jak zawsze i tutaj w małomiasteczkowej społeczności jest mrocznie, a staruszkowie wcale nie są tacy niesprawni jakby na to ich wiek wskazywał. Rozumiem, że książki Henninga Mankella nie służą każdemu. To co dla mnie jest idealnym połączeniem, a mianowicie szeroko opisywane tło historyczne służące do tworzenia wątków zbrodni w czasach obecnych, dla innego czytelnika może być nieatrakcyjne w powieści kryminalnej. Ale gdy lubimy niespiesznie brodzić w brudach przeszłości, odkrywać niewygodne karty np takiej Szwecji, a przy okazji tropić przeszłych i dzisiejszych morderców warto spróbować.
Aksamitt - awatar Aksamitt
ocenił na71 rok temu
Mężczyzna, który rozpłynął się w powietrzu Per Wahlöö
Mężczyzna, który rozpłynął się w powietrzu
Per Wahlöö Maj Sjöwall
Drugi tom klasycznej serii z komisarzem Martinem Beckiem zaczyna się dosyć stereotypowo, oto Beck jedzie z rodziną na wakacje na wyspę niedaleko Sztokholmu i po dosłownie jednym dniu musi przerwać urlop. Komisarz zostaje ściągnięty do komendy w nietypowej sprawie, oto zaginął dziennikarz poczytnego tygodnika, dziesięć dni wcześniej poleciał do Budapesztu i ślad po nim zaginął. Beck dostaje propozycję nie do odrzucenia, aby pojechał incognito na Węgry i powęszył w tej sprawie, bo jak się dziennikarz nie odnajdzie, dojdzie do dużego kryzysu medialnego i dyplomatycznego. Nasz komisarz udaje się najpierw do knajpy, w której przesiadywał zaginiony dziennikarz, tam dowiaduje się, że to był niezły pijus i cham, zwłaszcza po pijaku mocno obrażał ludzi; inni dziennikarze, koledzy zaginionego też nie wylewają za kołnierz. Jak to dziennikarze... Potem Martin Beck wylatuje do komunistycznych Węgier i węszy tam, przy okazji pływając po Dunaju statkami i zażywając kąpieli, dociera do dziewczyny, z którą ponoć miał romans zaginiony, ale ta twierdzi, że go nie zna. Rozmawia też z lokalnym policjantem, niejakim Szluką, który oficjalnie nie prowadzi śledztwa w sprawie zaginięcia, ale jego ludzie dyskretnie śledzą komisarza. Co ciekawe, Szluka ma podobne problemy rodzinne jak Beck, mówi do Becka: „Policjant to nie jest zawód. Ani powołanie. To przekleństwo. - Po minucie odwrócił się i dodał: - Naturalnie wcale tak nie myślę… Jest pan żonaty? - Tak. - No to pan rozumie.” W tej części książki panuje atmosfera senności, wakacyjności, to normalne latem w Budapeszcie gdzie trudno wytrzymać z powodu koszmarnych upałów.  Druga część książki dzieje się w Sztokholmie, gdzie już jest chłodniej i nie tak sennie. W końcu Beckowi udaje się rozwiązać zagadkę zaginięcia dziennikarza. Używa do tego celu  szarych komórek i współpracuje ze swoimi nieodłącznymi kolegami: Kollbergiem i Mallanderem. Jest w książce trochę fajnych dialogów między policjantami: „Masz mnie za idiotę? - obruszył się Kollberg. - Bardzo rzadko - odrzekł uprzejmie Martin Beck.”  Nie jest to tak dobra rzecz jak 'Roseanna', ale dostaliśmy niezły kryminał realistycznie pokazujący żmudną pracę policyjną. 
almos - awatar almos
ocenił na64 lata temu

Cytaty z książki Zabójca mimo woli

Więcej

Zakochać się można w ciągu sekundy, łatwo i zwyczajnie, ale przestać kochać – to ponad ludzkie siły. Dlaczego nieodwzajemniona miłość zamienia się w tragedię? Dlatego, że niektórych nie stać na taki wysiłek.

Zakochać się można w ciągu sekundy, łatwo i zwyczajnie, ale przestać kochać – to ponad ludzkie siły. Dlaczego nieodwzajemniona miłość zamien...

Rozwiń
Aleksandra Marinina Zabójca mimo woli Zobacz więcej

Nie ma problemów nie do rozwiązania. Bywają
tylko rozwiązania nieprzyjemne.

Nie ma problemów nie do rozwiązania. Bywają
tylko rozwiązania nieprzyjemne.

Aleksandra Marinina Zabójca mimo woli Zobacz więcej

Poczucie humoru to takie pojmowanie życia, które pojawia się u człowieka, który doszedł do skraju bezdennej przepaści, zajrzał tam ostrożnie i po cichutku zawrócił.

Poczucie humoru to takie pojmowanie życia, które pojawia się u człowieka, który doszedł do skraju bezdennej przepaści, zajrzał tam ostrożnie...

Rozwiń
Aleksandra Marinina Zabójca mimo woli Zobacz więcej
Więcej