rozwińzwiń

Kreatywna fotografia bez tajemnic

Okładka książki Kreatywna fotografia bez tajemnic autora Bryan Peterson, 9788375790498
Okładka książki Kreatywna fotografia bez tajemnic
Bryan Peterson Wydawnictwo: Galaktyka poradniki
160 str. 2 godz. 40 min.
Kategoria:
poradniki
Format:
papier
Data wydania:
2009-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2009-01-01
Liczba stron:
160
Czas czytania
2 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788375790498
Średnia ocen

7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kreatywna fotografia bez tajemnic w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kreatywna fotografia bez tajemnic

Średnia ocen
7,5 / 10
81 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Kreatywna fotografia bez tajemnic

avatar
47
31

Na półkach: , ,

Zakupiona w Biedronce.

Książkę oczywiście traktuję jako poradnik, a nie tylko na raz, jest w niej wiele cennych wskazówek dotyczących fotografii które z pewnością poszerzą horyzonty wszystkich tych którzy szukają wzniesienie swojego rzemiosła na wyższy poziom.

Polecam.

Zakupiona w Biedronce.

Książkę oczywiście traktuję jako poradnik, a nie tylko na raz, jest w niej wiele cennych wskazówek dotyczących fotografii które z pewnością poszerzą horyzonty wszystkich tych którzy szukają wzniesienie swojego rzemiosła na wyższy poziom.

Polecam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
8
8

Na półkach:

Dobry krok dalej po podstawach fotografii. Autor zachęca do eksperymentowania z kadrem, światłem i kolorem. Bardzo inspirująca

Dobry krok dalej po podstawach fotografii. Autor zachęca do eksperymentowania z kadrem, światłem i kolorem. Bardzo inspirująca

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
411
296

Na półkach:

Rewelacyjna, pokazuje że w fotografii liczy się nie tylko sprzęt i technika, lecz przede wszystkim pomysł. Na tym nie koniec - autor pozwala rozwinąć wyobraźnię i podsuwa w jaki sposób tego pomysłu szukać. W książce zostały poruszone aspekty będące elementami każdego zdjęcia takie jak kolor, linia, kształt czy faktura. Język jakim posługuje się autor jest prosty, a każda ze stron przejrzysta wzbogacona niezwykłymi zdjęciami na które warto rzucić okiem i zainspirować się w szukaniu własnego stylu fotografowania.

Rewelacyjna, pokazuje że w fotografii liczy się nie tylko sprzęt i technika, lecz przede wszystkim pomysł. Na tym nie koniec - autor pozwala rozwinąć wyobraźnię i podsuwa w jaki sposób tego pomysłu szukać. W książce zostały poruszone aspekty będące elementami każdego zdjęcia takie jak kolor, linia, kształt czy faktura. Język jakim posługuje się autor jest prosty, a każda ze...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

241 użytkowników ma tytuł Kreatywna fotografia bez tajemnic na półkach głównych
  • 124
  • 113
  • 4
81 użytkowników ma tytuł Kreatywna fotografia bez tajemnic na półkach dodatkowych
  • 51
  • 14
  • 7
  • 3
  • 3
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Kreatywna fotografia bez tajemnic

Inne książki autora

Bryan Peterson
Bryan Peterson
Bryan Peterson jest od ponad trzydziestu lat fotografem komercyjnym. Jego zdjęcia były używane przez takie firmy jak: American Express, BP, Kodak, UPS, Philips, Intel, Microsoft i Citibank. Za swoje pracy zdobył wiele nagród, między innymi New York Art Directors Gold Award. Jest także autorem książek dla chcących zgłębić tajniki fotografii.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Co widział pies i inne przygody Malcolm Gladwell
Co widział pies i inne przygody
Malcolm Gladwell
Malcolm GLADWELL - "What the Dog Saw?" Wnuk mnie tym „uszczęśliwił”; sam przeczytał już dwie książki Gladwella, a teraz czyta trzecią, wyjścia nie mam, muszę czytać, bo chce ze mną gadać. Mając to na uwadze, już nie szukam tłumaczenia na język polski, ino oglądam podarowaną książkę; a w niej samego tekstu 410 stron plus przedmowa, instrukcje i tematy dyskusyjne do czytania grupowego. Na naszym LC Gladwell (ur. 1963) ma 6 książek, a odnośnie tej - 138 ocen, 21 opinii i średnią 6,59 gwiazdek. Również tam podano, że jest jednym.. "..ze 100 najbardziej wpływowych ludzi na świecie". Z anglojęzycznej Wikipedii wyczytałem, że jest to zbiór 19 artykułów, publikowanych uprzednio w "The New Yorker", w którym zaczął pracować w 1996, wydany w 2009 roku. Artykuły poruszają popularne tematy, w których Gladwell: "..tries to show us the world through the eyes of others, even if that other happens to be a dog.." (..stara się pokazać nam świat oczami innych, nawet jeżeli temu innemu zdarzy się być psem..) Zbiór podzielony jest na trzy części (6,7,6). Pierwsza część jest o ludziach którzy są świetni w tym co robią, lecz niekoniecznie są sławni; druga omawia problemy w prognozowaniu, w tym skandal finansowy z Enronem w 2011 roku czyli skutki „kreatywnej księgowości”; a część trzecia - szeroką gamę psychologicznych i socjologicznych aspektów obejmujących różnice we wpływie wczesnego bądź późnego niedorozwoju na profilowanie kryminalne (tj określanie charakterystyki indywidualnej sprawcy przestępstwa). Przeczytałem co napisałem, przejrzałem dziesiątki amerykańskich i polskich recenzji i czuję potrzebę zwrócenia Państwa uwagi na „performerski” charakter jego publikacji. Bo uczonym, to on raczej nie jest: „He graduated with a degree in History from University of Toronto, Trinity College, Toronto in 1984” W dodatku ze słabymi stopniami. Przeszedł żmudną drogę dziennikarską i osiągnął niewątpliwy sukces, lecz umieszczone w tym zbiorze artykuły są dalej kolejnymi publikacjami w „The New Yorker” pisanymi „pod czytelnika”, niezbyt wykształconego przedstawiciela „middle class”. Wikipedia przedstawia jego najbłyskotliwsze myśli: „Truly successful decision making relies on a balance between deliberate and instinctive thinking. We learn by example and by direct experience because there are real limits to the adequacy of verbal instruction. We have, as human beings, a storytelling problem. We're a bit too quick to come up with explanations for things we don't really have an explanation for..." Fajne? No fajne, lecz głębi nie widzę. Dla mnie - truizmy czyli banały. Ten zachwyt nad tym autorem przypomina mnie mój własny Emmanuelem Levinasem (1906 – 1995),dzięki lekturze ks. Tischnera i rozmów Levinasa z JP II w Castel Gandolfo, do chwili, gdy trafiłem na opinię Kołakowskiego, że „...z punktu widzenia filozofii analitycznej to bełkot”. Oczywiście, nie twierdzę, że Gladwell to bełkot, a nawet wprost przeciwnie uważam jego spostrzeżenia za cenne, trafne i dowcipne; apeluję natomiast o umiar w zachwycie i pamięć, że były pisane, by zadowolić naczelnego i zdobyć popularność amerykańskich czytelników. Wszystko, co napisałem rekompensuje prześmiewczy styl Gladwella, który potrafi kpić ze wszystkiego począwszy od samego siebie. I tym, zaprezentowanym już w przedmowie, kupuje czytelnika, a mnie przypomina styl Twaina. Nie znam polskiego tłumaczenia, lecz widzę konieczność przypisów, bo nawet ja, mieszkający 26 lat w Kanadzie, muszę szukać po internecie, by zrozumieć o czym autor mówi. "Świat oczami innych...". W przedmowie Gladwell wspomina z wczesnego dzieciństwa swoje zdziwienie brakiem zachwytu kochanych rodziców jego ulubionym gatunkiem krakersów. I o to w tej książce chodzi: o zrozumienie innego widzenia w zależności od, w uproszczeniu, punktu siedzenia. Pierwszy artykuł z 2000 roku, to swoista laurka dla wynalazcy i businessmana w branży kuchennej Rona M. Popeila (ur. 1935),który zaczął od ulicznej dystrybucji wynalazków swojego ojca, a doszedł do wielkiej sławy i wielkich pieniędzy. Takiego sprzedawcę najczęściej określa się obecnie najczęściej słowem "pitchman", wcześniej również "hawker" i to jest początek moich trudności z pisaniem recenzji, jako, że nie dysponując polskim wydaniem, spotykam bariery językowe, dla mnie nie do pokonania. Następny artykuł to "The Ketchup Conundrum" (zagadka ketchupu),z Howardem Miskowitzem (mój rówieśnik - ukrywa swój wiek, ale ja wyśledziłem) a potem Nassim Nicholas Taleb (ur. 1960) - ekonomista, trader i analityk rynku. W artykule czwartym Gladwell zaczyna od barwników włosów, a kończy na pigułkach antykoncepcyjnych - temacie, który kontynuuje w artykule piątym skupiając się na GnRHA. W artykule tym najważniejsze osoby to Shirley Polykoff (1908 -1988),Ilon Specht (ur. ok. 1951) - to włosy, kosmetyki i L'OREAL oraz John Rock (1890 – 1984) i Malcolm Pike działajacy w "birth control". Bohaterem, kończącego pierwszą część, tytułowego artykułu jest Cesar Millan (ur. 1969) - behawiorysta psów. Proszę Państwa, umyślnie wymieniłem tyle nazwisk, w większości ludzi żyjących obecnie bądź w momencie publikacji artykułu, by podkreślić, że artykuły o nich są laudacyjne, czyli przyjemne dla zainteresowanego i chętnie akceptowane przez czytelników. O minusach takiego podejścia nie trzeba uświadamiać. Żyjemy w krainie sukcesu! A teraz powiem tak: zmęczyłem się, bo zwykłem czytać z dokładnym zrozumieniem (dlatego negatywnie oceniłem Umberto Eco „Imię Róży”, które zajęło mnie około miesiąca). Lekturę tych artykułów, jak i innych książek Gladwella, oczywiście będę kontynuował, bo są bardzo interesujące, a w dodatku wnuk na rozmowę o nich czeka. Duże gratulacje dla polskiego tłumacza, bo język marketingu jest trudno przetłumaczalny. Za ilość i atrakcyjność nieznanych faktów i anegdot - 10 gwiazdek PS przepraszam, że to dopisuję, gdy już mam 37 plusów, lecz dopiero teraz zauważyłem notkę czytelnika "Hmm", który dał tej książce 1 gwiazdkę, a ja w duzym stopniu z nim się zgadzam. Bo wszystko zależy od kąta patrzenia. Oto jego opinia: "Półka pod tytułem gniot i niezły "marketnig". Słowem humbug.Druga niedoczytana książka w moim życiu. Szkoda czasu. "Some many books, so little time" jak mawiał Frank parający się Jazzem. *Frank Zappa. Polecam jeśli macie czasu na zmarnowanie, w innych przypadkach, absolutnie, nie dość, że książka na wskroś subiektywna, to jeszcze można by ją było skrócić o połowę gdyż Malcolm lubi się powtarzać. Trzeba mu jednak przyznać to, że znalazł sposób na utrzymanie się (na całkiem dobrej stopie ekonomicznej) pisząc książki służące "rozwojowi" (chyba zer po przecinku, jeśli chodzi o własne konto bankowe). W tym samym pakiecie można by było sprzedawać książki Coelho."
Wojciech Gołębiewski - awatar Wojciech Gołębiewski
ocenił na109 lat temu
Błysk! Potęga przeczucia Malcolm Gladwell
Błysk! Potęga przeczucia
Malcolm Gladwell
Malcolm Gladwell to już od dawna nie tylko pisarz i dziennikarz. To instytucja natchnienia milionów mieszkańców globu. To piewca wiary, że 10000 godzin jest w stanie człowiekowi dać każdą umiejętność jaką sobie wymarzy. To orędownik tezy, że mały może pokonać giganta i że przeczucie jest zdecydowanie silniejsze niż nam się zdaje i może wywołać lawinę następujących po sobie kluczowych zdarzeń niczym efekt motyla. O tym ostatnim jest właśnie książka „Błysk”. W swoim kamieniu milowym Gladwell w sposób frapujący i dociekliwy porusza takie tematy jak: -> Co ukrywa nasze podświadomość i gdzie ona same jest ukryta -> Istota nieświadomości adaptacyjnej oraz jej przydatności w codziennym życiu -> Teoria cienkich plasterków czyli jak szybko i skutecznie możemy uzyskać trafne przewidywania, które wymagałby wielkich i długich obliczeń -> Upadek związku dwojga ludzi przez Czterech Jeźdźców: postawie obronnej, blokowaniu, krytyce i pogardzie -> Potęga wielkiej piątki: Ekstrawersji, Ugodowości, Sumienności, Stabilności emocjonalnej i Otwartości na nowe doświadczenie -> Fizyczne objawy irracjonalnych decyzji -> Co to jest torowanie/priming i jak je wykorzystać w codziennym życiu -> Większa ilość opcji do wyboru zmniejsza prawdopodobieństwo jej dokonania -> Czytanie w myślach to nic innego jak czytanie z ruchów twarzy https://www.instagram.com/biznes_na_stronach/
biznes_na_stronach - awatar biznes_na_stronach
ocenił na105 miesięcy temu
Głodne kawałki Anthony Bourdain
Głodne kawałki
Anthony Bourdain
"Brałem wczoraj udział w polowaniu na foki". Wybór felietonów, które autor pisał do rozmaitych czasopism - kulinarnych i nie - o kuchni, o gotowaniu, o tym, jacy ludzie zajmują się gotowaniem, zwłaszcza w tych najdroższych i modnych restauracjach, i jaki to rodzaj pracy. Są tu też wrażenia autora z licznych podróży, ponieważ już od kilku lat, kiedy książka powstawała, Bourdain nie gotował, lecz realizował filmy kulinarne - najpierw "Cook's Tour" dla Food Network i NYT (New York Times TV),potem dla kanałów Travel i Discovery, zwiedzając przy tym cały świat i próbując w odległych zakątkach, na miejscu, specjałów lokalnych kuchni. Felietony są podzielone na 5 części, w których znajdziemy odpowiednie do nadtytułów treści: Słone - dosadnie i bardziej o kucharzach, niż o gotowaniu; Słodkie - o pozytywnych doświadczeniach z kuchnią, Kwaśne - krytycznie i o wypaczeniach; Gorzkie - o wpadkach i porażkach w biznesie restauracyjnym i "Umami" - czyli smak "mięsny" lub "rosołowy", obecny w potrawach wysokobiałkowych, sfermentowanych lub zleżałych, jak parmezan, który się zastępuje glutaminianem sodu. Przy tym ostatnim mowa jest o tych restauracjach, w których autor czuł się najlepiej - jak w niebie. To miejsca, gdzie było "jak u mamy": restauracja Masa u mistrza sushi Takayamy w NY; proste, jednodaniowe budki uliczne na ulicach Wietnamu; u Ferrana Adrii przy jego futurystycznej i eksperymentalnej kuchni w "El Bulli" w Barcelonie; w domowych knajpkach Brazylii przy kuchni, w której totalnie przemieszane są inspiracje różnych tradycji (czarna Afryka, imigranci z Europy, kuchnia indiańska - warto zapamiętać potrawy moqueca, farofa, carraru, vatapa i acarajé); w Le Vau d'Or w NY, gdzie króluje niezmieniona, tradycyjna, stara kuchnia francuska, której dziś wstydzi się przeciętny nowomodny kucharz fusion; wreszcie restauracyjki w Singapurze. Rozczulające jest to, że gościowi gotującemu wymyślne rzeczy dla bogaczy smakują głównie te podstawowe, najprostsze smaki... A komu potrzebny jest blichtr - no cóż, mówi Bourdain: na świecie zawsze będą ludzie, którym się wydaje, że za mało płacą za swoje ziemniaki. I tego należy się trzymać w poszukiwaniu dobrego jedzenia! Bo, jak podkreśla autor, pod blichtrem zazwyczaj kryje się chciwość, nie pasja dla smaku. No i kiedy jakiś drogi składnik spadnie na podłogę, nie łudźcie się, że ląduje w koszu, zamiast na waszym talerzu...Albo kiedy zabraknie polędwicy, że dostaniecie polędwicę. Zwłaszcza w NYC, gdzie restauracja, żeby się utrzymać na poziomie, musi sprzedawać 300 posiłków dziennie... Po prostu "system D" (il faut se débrouiller = za wszelką cenę trzeba sobie poradzić). Ciekawa była dla mnie również obserwacja autora, że kucharze to często ludzie nadpobudliwi, skłonni do przemocy (ale pragmatyczni),którym blisko byłoby do świata przestępczego, gdyby nie to, co robią. W każdym razie sam Bourdain przyznaje się do fascynacji światem przestępczym, mafią itp. Zresztą, właśnie tacy ludzie często bywali gośćmi w drogich restauracjach, w których gotował. Oprócz tego dowiadujemy się od podszewki, czy raczej od kuchni, co kolega po fachu myśli o niektórych wybitnych kucharzach lub tzw. "osobowościach telewizyjnych", tyle że chodzi o amerykańską telewizję, której raczej nie znamy. Gani ich, ale dostrzega pozytywy ich wysiłków: budzenie smaku. Bo za odwrócenie naturalnej tendencji - grubi w USA biedni, nie bogaci - Bourdain nie oskarża restauratorów, lecz przemysł fast foodów: "Najgroźniejszym produktem eksportowym Ameryki nigdy nie była broń nuklearna czy Jerry Lewis - ani nawet powtórki "Słonecznego patrolu". Są nim i pewnie już na zawsze będą nasze bary z fast foodem." I chociaż całkowicie nie zgadzam się z autorem, który twierdzi, że gdyby jakieś wyjątkowo smaczne zwierzę było na wyginięciu (np. obecnie żabnica czy ortolan),to on i tak - gwoli smaku - zabiłby je, przyprawił i zjadł, to jego zaangażowanie w to, że jedzenie MOŻE być dobre, że może być radością i nie musi być szkodliwe, jałowe i zestandaryzowane, jak w amerykańskich sieciach fast foodów, pozwala dostrzec w jego pracy jakiś sens. Ale bardziej aktualne jest to raczej dla Amerykanów. Rada autora, jak jeść dobrze i nie byle co: "Jeśli to możliwe, starajcie się zawsze jeść to, co pochodzi z konkretnego miejsca, od konkretnej osoby. Przestańcie też jeść tak cholernie dużo." (s.37) Można by jeszcze za nim dodać, żeby unikać miejsc o przewidywalnych nazwach i przewidywalnych, ponurych menus... Całość kończy opowiadanie zatytułowane "Smak fikcji", które traktuje o cudownym uratowaniu restauracji przed bankructwem w Boże Narodzenie. Przesłanie i prawdopodobieństwo godne Dickensa, ale Bourdain jasno daje do zrozumienia, że to nieprawda, czysta fikcja, wishful thinking i nic więcej. Czytelnik też to wie. Na końcu znajdziemy jeszcze komentarze do poszczególnych felietonów. Z kolegów, polecanych w książce, można wymienić restauracje: French Loundry i Bouchon - Thomas Keller (Washington) Mesa Grill - Bobby Flay (Las Vegas) Okada - Takashi Yagihashi (Las Vegas) Wynn - Daniel Boulud (Las Vegas) Chez Panisse - Alice Waters (Berkeley) Blackbird/Avec - Paul Kahan (Chicago) Masa Restaurant/Bar - Masayoshi Takayama (NYC) Prune - Gabriele Hamilton (NYC, Lower East Side) Sushi Samba (NYC) Le Veau d'Or (NYC) Casa Mono - Pierre Batali (NYC) Olives - Todd English (Charlestown, k. Bostonu) Au Pied de Cochon - Martin Picard (Montreal) Ondine - Donovan Cook (Melbourn) Tetsuya’s - Tetsuya Wakuda (Sydney) Jamin i L'Atelier - Joël Robuchon (Paryż) El Bulli/Masia "Can Feliu", Ferran 59 - Ferran Adria (Costa Brava/Barcelona) Jako rodowity nowojorczyk Bourdain 3 punkty konieczne przy zwiedzaniu mNYC: 1. śniadanie na Manhattanie - w Barney Greengrass (Sturgeon King przy Amsterdam Avenue) i tamtejsze Deli (delikatesy z garmażerką). 2. pastrami np. u Katza z Cel-Ray (oranżada selerowa) na East Houston i 3. pizza na Brooklynie - u Di Fara's albo u Lombardiego. Gość jest...był świetnym przykładem faceta pełnego pasji, miłości życia i wszystkich jego rozkoszy. Ale raczej hedonista niż sybaryta.
tsantsara - awatar tsantsara
oceniła na67 lat temu
Polska da się lubić Steffen Möller
Polska da się lubić
Steffen Möller
Steffen Möller "Polska da się lubić" ... czyli prywatny przewodnik po Polsce i Polakach wg Steffena. Oddajmy się dziś lekkiej i falującej swą finezją lekturze. Czas bowiem przerwać toporność (pod względem odbioru) książek przeze mnie wybieranych. Lećmyż! Kimże jest w/w Möller? Polskim Niemcem, niemieckim Polakiem, znanym głównie z tasiemca "M jak Miłość", tudzież z "Europa da się lubić". Kabareciarzem, aktorem, nauczycielem i krzewicielem języka niemieckiego w naszej Ojczyźnie. I to krzewicielem zdecydowanie sympatycznym. Jak widzą Polskę obcokrajowcy, w tym wypadku niejaki Stefan zza Odry?- oto właśnie rozchodzi się w nadmienionej publikacji. Ów przewodnik został ułożony w kolejności alfabetycznej, porządkując tym samym najważniejsze i najbardziej charakterystyczne cechy- wg autora- Polaków (dajmy na to przykłady: anarchia, historia, kuchnia polska, menel, romantyzm, zdrobnienia etc). Książkę, wypełnioną do cna i zadrukowaną do ostaniej wolnej połaci karty, czyta się nad wyraz przyjemnie z nieustannym, kołaczącym do naszych ust uśmiechem. Jest lekko, jest zabawnie. Uwielbiam, gdy dykteryjki i prywatne zwierzenia twórcy poprzetykane są kolorowymi (koniecznie!) zdjęciami i wszędobylskim puszczaniem oka do czytelnika. Wyśmienicie wręcz! Wnioski: dla Polaków, o Polakach, o języku, zwyczajach, miejscach, kulturze i tym całym anturażu, w jakim żyć nam przystało. I tylko gdzieś z tyłu głowy nastręcza się myśl jedna, zacz jakżeż przenikliwa: a może tak przestać biadolić na tę naszą Polskę i zacząć doceniać jej uroki, a tym bardziej cechy pożądane mniej? Odprężenie podczas lektury gwarantowane. Ocena: 8/10. Tekst pierwotnie opublikowano na moim blogu w 2010 roku: https://www.photoblog.pl/poczytelnia/99541770/55.html
Pani Akne - awatar Pani Akne
ocenił na81 rok temu

Cytaty z książki Kreatywna fotografia bez tajemnic

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kreatywna fotografia bez tajemnic