To wiem na pewno

Okładka książki To wiem na pewno autorstwa Wally Lamb
Okładka książki To wiem na pewno autorstwa Wally Lamb
Wally Lamb Wydawnictwo: Świat Książki literatura piękna
864 str. 14 godz. 24 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
I know this much is true
Data wydania:
2007-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2007-01-01
Liczba stron:
864
Czas czytania
14 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788373912311
Tłumacz:
Zdzisława Lewikowa
Wielowątkowa saga rodzinna - wielki światowy bestseller pełna prawdy o ludzkiej naturze opowieść o miłości i nienawiści, buncie i przeznaczeniu bogata panorama życia prowincjonalnej Ameryki na przestrzeni wielu dziesięcioleci. Czterdziestoletni Dominik Birdsley ma brata bliźniaka, który pewnego dnia odcina sobie dłoń. Tragedia skłania go do szukania przyczyn własnych niepowodzeń. Na obu ciąży dzieciństwo u boku sadystycznego ojczyma i zalęknionej matki. Zagłębiając się w dzieje swej rodziny, Dominik z przerażeniem odkrywa wiele mrocznych sekretów. Ale jest silniejszy od brata i za wszelką cenę postanawia nie dać się życiu...
Średnia ocen
7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup To wiem na pewno w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

To wiem na pewno



1692 762

Oceny książki To wiem na pewno

Średnia ocen
7,2 / 10
321 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce To wiem na pewno

avatar
4
4

Na półkach:

Zbierałam się do przeczytania książki ponad rok. Jednak ilość stron mnie przerażała, ale udało się. Bywały momenty, że czytało się ciężko, ale ogólne wrażenie pozytywne. Chociaż co do tego szczęśliwego zakończenia mam mieszane uczucia, ale w końcu na to liczymy w życiu prawda? Na happy end, który nam się należy po wszelkich trudach jakie nas spotkały w życiu. Miałam jednak w niektórych wątkach wrażenie, że są one lekko naciągane i "nieżyciowe", ale w końcu to powieść, a autor może sobie kreować własne światy jak chce. Ogólnie - polecam przeczytać i wyrazić własną opinię.

Zbierałam się do przeczytania książki ponad rok. Jednak ilość stron mnie przerażała, ale udało się. Bywały momenty, że czytało się ciężko, ale ogólne wrażenie pozytywne. Chociaż co do tego szczęśliwego zakończenia mam mieszane uczucia, ale w końcu na to liczymy w życiu prawda? Na happy end, który nam się należy po wszelkich trudach jakie nas spotkały w życiu. Miałam jednak...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
284
284

Na półkach:

"To wiem na pewno" Wally'ego Lamba kompletnie do mnie nie trafiło. Choć historia Dominika i jego brata bliźniaka ma w sobie potencjał na poruszającą opowieść, całość sprawiała wrażenie przesadnie rozwleczonej i emocjonalnie ciężkiej. Retrospekcje z pamiętników dziadka, które miały chyba dodać głębi, w moim odczuciu jedynie rozmywały główny wątek. Dominik, zamiast wzbudzać współczucie, wywoływał we mnie irytację. Zabrakło mi w tej książce jakiejś iskry – czegoś, co skłoniłoby mnie do przejęcia się losem bohaterów. Ostatecznie była to dla mnie męcząca lektura, a nie refleksyjna podróż, jakiej się spodziewałam. Książka, choć ambitna, nie trafiła do mnie – zabrakło w niej światła w tym wszechobecnym cieniu.

"To wiem na pewno" Wally'ego Lamba kompletnie do mnie nie trafiło. Choć historia Dominika i jego brata bliźniaka ma w sobie potencjał na poruszającą opowieść, całość sprawiała wrażenie przesadnie rozwleczonej i emocjonalnie ciężkiej. Retrospekcje z pamiętników dziadka, które miały chyba dodać głębi, w moim odczuciu jedynie rozmywały główny wątek. Dominik, zamiast wzbudzać...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
39
6

Na półkach:

Moja ulubiona książka. Czytałam ją chyba z 4 razy. Pierwszy raz chyba ze 20 lat temu i mogę śmiało powiedzieć, że coś we mnie odmieniła. Zaczęłam zupełnie inaczej patrzeć na to, co z ludźmi i w ludziach może się dziać. Zaczęłam rozumieć, że można kochać i mieć kogoś dosyć jednocześnie. Że człowiek jest w stanie pomieścić w sobie to wszystko. I że przeszłość ma ogromny wpływ na naszą przyszłość.
Bo to historia pokoleniowa, dziadek, mama, ojczym, brat bliźniak chory na schizofrenie. To relacje jakie tych ludzi łączyły. Ból i cierpienie. Nieumiejętność radzenia sobie z tym, co jest.I miłość. Ona też w książce jest.

Moja ulubiona książka. Czytałam ją chyba z 4 razy. Pierwszy raz chyba ze 20 lat temu i mogę śmiało powiedzieć, że coś we mnie odmieniła. Zaczęłam zupełnie inaczej patrzeć na to, co z ludźmi i w ludziach może się dziać. Zaczęłam rozumieć, że można kochać i mieć kogoś dosyć jednocześnie. Że człowiek jest w stanie pomieścić w sobie to wszystko. I że przeszłość ma ogromny wpływ...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1403 użytkowników ma tytuł To wiem na pewno na półkach głównych
  • 722
  • 652
  • 29
329 użytkowników ma tytuł To wiem na pewno na półkach dodatkowych
  • 265
  • 39
  • 6
  • 5
  • 5
  • 5
  • 4

Tagi i tematy do książki To wiem na pewno

Inne książki autora

Wally Lamb
Wally Lamb
Amerykański pisarz.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy To wiem na pewno przeczytali również

Prochy Angeli Frank McCourt
Prochy Angeli
Frank McCourt
Czasem zdarza nam się otworzyć pełną lodówkę i stwierdzić, że nie ma w niej nic do jedzenia. Lektura tej książki sprawia, że takie słowa więzną w gardle. „Prochy Angeli” uświadamiają, czym jest absolutny, obezwładniający głód. Ta uhonorowana Nagrodą Pulitzera autobiografia Franka McCourta (którą wielu z Was może kojarzyć ze świetnego filmu Alana Parkera) to historia, która dosłownie rozjeżdża emocjonalnie. Zaczyna się i kończy w Nowym Jorku, ale jej najbardziej mroczne i bolesne serce bije w Irlandii. W spowitym deszczem „Limerick, szarym mieście z rzeką, która zabija”. Największą siłą tej powieści i powodem, dla którego tak mocno uderza ona w czytelnika, jest narracja. Cały ten koszmar nędzy, brudu i śmierci rodzeństwa obserwujemy z perspektywy małego Franka. To sprawia, że w książce jest mnóstwo dziecięcej naiwności i specyficznego humoru, który potęguje tylko nasz smutek. Frank nie rozumie do końca świata dorosłych, a oni nie są chętni, by mu go tłumaczyć, ale doskonale czuje szyderstwa rówieśników, drzwi zamykane przed nosem i przede wszystkim nieustannie czuje głód. Podczas czytania nie sposób nie odczuwać ogromnego współczucia, ale też czystej wściekłości. Trudno spokojnie czytać o ojcu, który objawia się jako człowiek wręcz karykaturalnie słaby. To przerażający obraz alkoholika, dla którego własna urażona duma i kolejny kufel piwa są ważniejsze niż śmierć głodowa własnych dzieci. Nie ma go, gdy matka, tytułowa Angela, zapada na zapalenie płuc. Nie ma go, gdy rodzina musi kraść jedzenie i opał, by przetrwać, ani gdy doprowadzona na skraj rozpaczy matka musi iść żebrać. Jest za to pierwszy, by przepić pieniądze podarowane na chrzciny własnego dziecka. Ta historia pokazuje, że człowiek potrafi przetrwać niewyobrażalne. Że tam, gdzie wyziera tylko wszechobecny mrok i beznadzieja, tli się wola życia. Ale nie każdy ma tyle siły. Frank musi dorosnąć błyskawicznie, by przetrwać tam, gdzie poddał się jego ojciec… Powieść genialnie pokazuje, jak dorastanie w skrajnym ubóstwie i niesamowicie surowym, katolickim i krytycznym otoczeniu, na zawsze naznacza poczucie własnej wartości i rodzi koszmarne wyrzuty sumienia. Ale nawet w najczarniejszej rozpaczy ludzki umysł potrafi znaleźć ułamek absurdu i uśmiechu, by po prostu nie zwariować. Ta historia ma w sobie przejmujący ból, ale kończy się promykiem nadziei, gdy dziewiętnastoletni Frank w końcu dopływa z powrotem do Ameryki. Powiecie, że zdradzam zakończenie? To nie ono jest tu ważne, a droga, którą Frank musiał przejść, by tu dotrzeć. Przejść w mróz, ulewę, w rozwalających się butach i bez „ani jednej rękawiczki”. Ta powieść pozbawia powodów do codziennych narzekań i zostawia trwały ślad w sercu. Nigdy jej nie zapomnicie, gwarantuję. To arcydzieło.
czytanienaplatanie - awatar czytanienaplatanie
ocenił na103 dni temu
Brick Lane Monica Ali
Brick Lane
Monica Ali
Nazneen, dziewczyna z bengalskiej wioski zostaje przez ojca wydana za mąż za starszego o dwadzieścia lat Indusa, żyjącego w Londynie. Zamknięta w czterech ścianach, nie znająca ani słowa po angielsku Nazneen czuje się w Londynie zagubiona. Tęskni za Hasiną, siostrą, która uciekłszy z domu z mężczyzną, nie radzi sobie w stolicy Bangladeszu Dhakce. Mąż - w jej oczach wiekowy grubas, który lubi ją pouczać - budzi w niej obrzydzenie. Czas i narodziny córek - Shahany i Bibi - pomagają jej oswoić się z Anglią, znaleźć swoje miejsce i pracę w muzułmańskiej dzielnicy Londynu. Rosnący w niej spokój burzy pojawienie się młodziutkiego Karima... W swoim czasie w studyjnym kinie (tylko trzy osoby na widowni) poruszona obejrzałam historię Nazneen na ekranie. Stąd zaciekawienie powieścią. Monica Ali napisała ją zabawnym, obrazowym językiem. Widzę przed sobą to chwytające za serce piękno ziemi bengalskiej - zieleń ryżowisk, brąz bawołów, klucze ptaków na niebie - to to brzydotę obłupanych, obdrapanych z farby mieszkań bagladeskiej dzielnicy Londynu. Podobnie przed moimi oczyma przesuwa się sugestywnie odmalowana plejada bohaterów: dojrzewająca w swej kobiecości Nazveen, jej mąż filozof-nieudacznik Chanu, nieszczęśliwy w małżeństwie dr...wyzwolona dzięki śmierci męża przyjaciółka Razia i dzieci Nazveen: synek Ruku i córki Shahana i Bibi. Tę opowieść przeżywa się w dwóch płaszczyznach czasowych: obecnego życia emigrantów w Londynie i Bangladeszu wyłanianego z przeszłości mocą wspomnień bohaterki. Często dramatycznych jak historia Makku Pagle, człowieka z parasolem i nosem w książce wyłowionego pewnego dnia ze studni. Ale i zabawnych w obrazach np golibrody pod figowcem, którego miejsce pracy staje się rodzajem klubu dyskusyjnego dla mężczyzn ze wsi. Przyjmują oni jego werdykt w spornych sprawach jako decyzję ostateczną. Bohaterka najbardziej przeżywa historię małżeństwa swoich rodziców, w postaci matki szuka klucza do swojej tożsamości,siebie jako kobiety, matki i zony. Mierząc się z głoszona przez matkę postawą świętej pokory, przyjmowania cierpienia z fatalizmem iw milczeniu. Ale i stawiając przed sobą znak zapytania, jakim jest dla niej ostatni wybór matki - jej pierwszy akt wolności. Czytając tę książkę jesteśmy w Londynie, w zamkniętym świecie muzułmańskich emigrantów - może jak ja znacie go z "Map dla zagubionych kochanków" Nadeema Aslama? - jak i w Bangladesz, poznawanym z niegramatycznych listów ukochanej siostry bohaterki, Hasiny. Ten jawi nam się pod postacią brutalnego świata, w którym przeznaczeniem kobiety niewykształconej i niechronionej przez męża często bywa prostytucja. Trudno się dziwić, ze córki bohaterki wzbraniają się przed wyjazdem do Bangladeszu. To, co dla ich ojca jest powrotem, dla nich jest opuszczeniem tego, co swojskie i wyprawa w obcość, straszącą je perspektywą wczesnego zamążpójścia i brakiem np papieru toaletowego. Decyzja emigracji oznacza jednocześnie decyzje wykorzenienia dzieci z kultury przodków. By żyć w Anglii muszą tu zapuścić korzenie. Pozostając jednocześnie rozdartym, bo nie należąc już do Azji, żyją w Londynie w bangladeskim getcie w dzielnicy, której główną ulicą jest tytułowy Brick Lane. Życie w azjatyckim getcie okazuje się jednak dla głównej bohaterki szansą na zmianę, na niezależność, której brakowałoby jej w ojczyźnie. Książka budzi we mnie refleksje nad tym, skąd przychodzimy, jakie są nasze korzenie, jaki wpływ na nasze związki ma małżeństwo rodziców, w czym chcemy się, jako kobiety upodabniać do naszych, matek, w czym chcemy inaczej wybierać. Uwagę zwraca też zmienność, z jaką możemy widzieć ludzi. Czasem być może nie zauważając zmiany. Z początku mąż budzi w bohaterce obrzydzenie. Pokazywany jest w ten sposób,że dzielimy z nią te uczucia. Z czasem powoli pojawia się w niej zrozumienie dla niego, a wraz ze zrozumieniem, nawet czułość i pewien podziw. Pokrzepiająca zmiana. Inną sprawą jest los emigranta. Jeśli nie znamy tego z własnych doświadczeń, to przeżywamy rozdarcie naszych przyjaciół. Widzimy ich w lecie, w święta, czujemy, jak tęsknią, jak my tęsknimy za nimi. Widzimy ból zostawionych tu czasem rodziców, czasem dzieci, w przypadku bohaterki – siostry. Rozumiejąc, że tam brakuje im tu, a tu tam. I gdzie jest tu, a gdzie tam? Kopia postu na mojej stronie nietylkoindie.pl
Tamanna - awatar Tamanna
oceniła na610 lat temu
Dotknięcie ziemi Rani Manicka
Dotknięcie ziemi
Rani Manicka
Po lekturze "Matki ryżu" spodziewałam się książki przepełnionej smutkiem i brakiem nadziei. Chociaż autorka zapewnia, że "Dotknięcie ziemi" różni się znacząco od wyżej wspomnianego tytułu, to jednak dominująca emocja jest ta sama. Niby ta sama, a jednak całość jest zupełnie inna. Dawka egzotyki jest zdecydowanie mniejsza, a jednak stanowi niesamowicie apetyczny kąsek, zwłaszcza obraz babki bliźniaczek. Większość akcji rozgrywa się w Londynie, który dla mieszkańców Europy nie jest niczym nadzwyczajnym. Ale to nie o miejsce chodzi. A przynajmniej nie o to geograficzne. Rani Manicka wybiera w Londynie jedno miejsce, mieszkanie, w którym spotykają się oni. Ci, którzy mieli marzenia o szczęściu, miłości, bliskości, rodzinie, a których los potraktował, delikatnie rzecz ujmując, dość brutalnie. Spotykamy na kartach książki ludzi, którzy podjęli decyzję, że chcą być szczęśliwi, że nie chcą godzić się na to, czego doświadczyli albo co mogą dostać gratis. I w tej ich pogoni za szczęściem, za lepszym życiem, za wydostaniem się z miejsca, w którym jest im źle, spotykają upadek. Za cenę czułości, bliskości, miłości i dobrego, radosnego seksu, dostają od życia po mordzie. Godzą się na upodlenie, przemoc, rezygnują z siebie tocząc się po równi pochyłej. Wchodzą na ścieżkę, z której nie ma już powrotu. Cena za marzenia, które i tak się nie spełnią jest najwyższa. Znajdą się też jednostki, którym się uda, ale przeszłość pozostanie. Czy warto chcieć lepszego życia, czy warto chcieć miłości i cielesności, radości i szczęścia? Czasami nie warto, bo stawka jest zbyt wysoka. Rozpaczliwe losy bohaterów zmuszają, żeby się zastanawiać. Czy Manicka odbiera nadzieję? Niektórym daje. To zależy. Niech każdy rozważy to sam w sobie. Niech każdy spróbuje dotknąć ziemi na dowód, że nie uległ pokusie.
Ola - awatar Ola
oceniła na86 lat temu
Książę przypływów Pat Conroy
Książę przypływów
Pat Conroy
O tym, że prawdą jest to, o czym zdecydujesz się pamiętać. Tom, bezrobotny nauczyciel i trener z Karoliny Południowej, przyjeżdża do Nowego Jorku, by pomóc w terapii siostry, która właśnie podjęła kolejną próbę samobójczą. W międzyczasie sam przechodzi coś w rodzaju psychoterapii. Głównym tematem książki jest coś, co posługując się przepiękną polszczyzną nazwalibyśmy gaslightingiem. Najważniejszą strategią przetrwania w rodzinie (szczególnie przoduje w tym matka) jest zaprzeczanie bolesnym faktom, przeinaczanie rzeczywistości, udawanie, że nic strasznego się nie wydarzyło i narzucanie innym takiego sposobu myślenia, do momentu, w którym czasem nie do końca wiadomo już, co było prawdą, a fikcja zastąpi we wspomnieniach autentyczne wydarzenia. Jest to zatem w dużej mierze opowieść o trudnym dzieciństwie i jego konsekwencjach na dalsze życie, ale też o kompleksie niskiego pochodzenia, wielkich ambicjach i o buncie przeciwko autorytetom i narzuconym rolom społecznym, a także (a może przede wszystkim) buncie przeciwko wymogowi buntowania się. Jest tu też bardzo dużo, charakterystycznego dla tego autora, patriotyzmu lokalnego. Pat Conroy miał taką ciekawą umiejętność, że pisząc wciąż tego samego bohatera i składając historię z tych samych elementów, za każdym razem tworzył zupełnie inną opowieść, w przeciwieństwie np. do Axelsson, przy której za każdym razem miałam wrażenie, że czytam dokładnie to samo i tak samo. Za to zdecydowanie nie umiał napisać postaci kobiecej, która nie byłaby w jakimś stopniu nieznośna. Cała książka to trochę kronika zapowiedzianej tragedii. Od samego początku wiemy, że w rodzinie wydarzył się jakiś wielki dramat, który jest przyczyną wszystkich psychicznych problemów rodzeństwa. Sęk w tym, że książka ma ponad 700 stron, więc minie trochę czasu zanim dojdziemy do sedna i trzeba przyznać, że to dość mozolna droga. Tom w rozmowach z psychiatrą wspomina całe życie od momentu narodzin. Sprawia to wrażenie przedłużającej się wyliczanki słabo ze sobą powiązanych scen. Większość z nich w pewnym momencie poskłada się w całość i okaże się nie aż tak bezcelowa jak na początku, ale nie rekompensuje to faktu, że duże partie książki są nieco nużące, a całość robi wrażenie nieco przegadanej i przeciąganej na siłę. Z drugiej strony są tutaj też sceny kompletnie bez znaczenia z fabularnego punktu widzenia - jak choćby cały wątek, w którym Tom trenuje syna pani doktor w futbolu, które czytało się jednak całkiem ciekawie i przyjemnie.
niedź - awatar niedź
ocenił na68 miesięcy temu
Cedry pod śniegiem David Guterson
Cedry pod śniegiem
David Guterson
Na „Cedry pod śniegiem” natknęłam się kiedyś w księgarni i opis mnie zaciekawił. Japończycy w Stanach Zjednoczonych po ataku na Pearl Harbour? No właśnie! Do tej pory nie spotkałam chyba z żadną powieścią traktującą o tych wydarzeniach, tymbardziej pióra amerykańskiego pisarza. Chciałam przekonać się, jak przedstawi ten niechlubny epizod w najnowszej historii Stanów i tym sposobem natrafiłam na naprawdę wciągającą i dobrą lekturę. W 1954 roku, na niewielkiej wyspie San Piedro, gdzie właściwie wszyscy się znają, w dość tajemniczych okolicznościach ginie rybak, Carl Heine. Miejscowy szeryf prowadzi dochodzenie, które prowadzi go do Japończyka urodzonego już na terenie Stanów Zjednoczonych, Kabuo Miyamoto. Człowiek zostaje oskarżony i dochodzi do procesu. Wysłuchując poszczególnych świadków, czytelnik nie tylko ma okazję śledzić kryminalną intrygę, ale poznać społeczność zamieszkującą wyspę. Od wielu już lat zamieszkiwali ją Japończycy, których zachęcała możliwość zarobku przy uprawie i zbiorze truskawek, głównym zajęciem mieszkańców San Piedro, poza rybołóstwem. Obie grupy, Japończycy i Amerykanie, współistniały całkiem zgodnie i choć nie można było mówić o zbytniej integracji, panował względny szacunek i praca układała się pomyślnie. Wszystko zmieniło się w dniu ataku Japończyków na Pearl Harbour, kiedy nawet uważająca się za mieszkańców, a nawet obywateli, japońska społeczność San Piedro została obwiniona za zło tego świata i potraktowana jak zdrajcy. Choć wiele osób, jak na przykład miejscowy dziennikarz, Arthur Chambers, pozostało im życzliwych i próbowało wspierać, strach i agresja Amerykanów doprowadziła do wielu przykrych sytuacji, a ostatecznie Japończycy zostali przewiezieni do specjalnych obozów. Po wojnie wrócili do swych dawnych domów, ale niewiele spraw toczyło się jak dawniej. Przekonał się o tym także Ishmael Chambers, weteran wojny amerykańsko-japońskiej, który przed zostaniem żołnierzem zaprzyjaźnił się i zakochał w ślicznej Hatsuo. Ishmael jako dziennikarz stawia się codziennie na rozprawie o morderstwo i wspomina swój związek z Japonką, dziś żoną oskarżonego… Fabuła jest dość mocno poszatkowana i przedstawia wydarzenia z różnych okresów i z różnych perspektyw. Nie ma w niej jednak chaosu. To bardziej rozmaite obrazki, mozaika, która składa się w spójną całość. Wątek kryminalny jest interesujący, choć intryga nie należy do głównych motywów książki i jest potraktowana dość marginalnie – dużo istnotniejsze jest psychologiczne tło procesu. Choć powieść posiada także wątek miłosny oraz wojenne wspomnienia, jest to przede wszystkim książka psychologiczna, starająca się wniknąć w umysły mieszkańców San Piedro. Porusza problem tożsamości narodowej, który bardzo mnie interesuje, człowieczeństwa, umiejętności wybaczenia sobie samemu i światu, a także poszukiwaniu swojego miejsca. Przedstawia niezwykle trafną refleksję nad wyborami tego, co jest dla nas dobre, rozczarowaniami dorosłego życia. Nie ma w niej sentymentalizmu, ładnie opowiada o uczuciach, a bohaterowie są różnorodni i sprawnie nakreśleni. Najbardziej spodobała mi się sama Hatsuo, silna i odważna młoda kobieta. Guterson wspaniale tworzy klimat sennej wysepki, mroźnego portu i bujnego lasu cedrowego. Język powieści jest prosty, ale na tyle obrazowy, że opisywane miejsca po prostu pojawiają się przed oczami. Autor opisuje swoich bohaterów bez upiększeń, chwilami niemal naturalistycznie. Nie kryje swojego zdania i choć cały proces jest swojego rodzaju rozrachunkiem z całą ówczesną sytuacją, to Amerykanie nie są kreowani na bezmyślnych okrutników – zdarzają się wśród nich jednostki wybitnie dobre i złe, jak wszędzie.
mandżuria - awatar mandżuria
oceniła na715 lat temu
Szkarłatny płatek i biały Michel Faber
Szkarłatny płatek i biały
Michel Faber
Tytuł ,,Szkarłatny płatek i biały” zawsze jakoś przewijał się w mojej głowie wśród książek osadzonych w XIX wieku. Praktycznie nic o niej nie wiedziałam, ale sam tytuł wydawał mi się bardzo piękny i zachęcający. Teraz sięgnęłam po nią w ramach wyzwania czytelniczego… i cieszę się, że nie przeczytałam jej wcześniej. Sugar to młoda prostytutka żyjąca w biednej dzielnicy wiktoriańskiego Londynu. Nie jest olśniewającą pięknością, ale wyróżnia się inteligencją, wiedzą oraz sprawnym łączeniem delikatności i wyuzdania. Chichot losu stawia na jej drodze Williama Rackhama, syna właściciela fabryki perfum, mężczyznę, który nie powinien zapuszczać się do takich miejsc. Jednak Sugar z miejsca oczarowuje Williama, a ten postanawia ułatwić jej zmianę statusu społecznego. Wiedząc, że jest to powieść o prostytutce, nastawiałam się na coś mocnego i uciekającego od pruderyjnego obrazu dziewiętnastowiecznej Anglii, ale dostałam jeszcze więcej, niż się spodziewałam. Faber nie gryzie się w język, nie próbuje nam wmawiać, że w ukazanym świecie jest coś pięknego i eleganckiego. Mamy tu dosadne wyrażenia, naturalistyczne opisy brudu, smrodu i potrzeb fizjologicznych, akty seksualne są przedstawione ostro i bez cienia subtelności, mamy tu też wątek mężczyzny marzącego o karierze duchownego, który próbuje nawracać prostytutki, a ich rozmowy mogą być dla niektórych wręcz obrazoburcze. I mimo że przecież ja nie lubię wulgarności w książkach, to tutaj było to opisane tak, że z miejsca mnie kupiło i nie wyobrażam sobie, by ta powieść została napisana inaczej. Od jakiegoś czasu jestem zmęczona cukierkową wizją dawnych epok, ciągnie mnie do książek opisujących niższe warstwy czy wręcz półświatek i tu to dostałam. Jeśli ktoś oczekuje czegoś w stylu klasyków, delikatnego i wyważonego, to może być zawiedziony, ale dla mnie to było bardzo ciekawe doświadczenie – zastanowić się, o jakich aspektach znani autorzy nie mogliby napisać. Nie jest to lekka i przyjemna pozycja. Napisana jest w sposób dość rozwleczony, mamy tutaj dużo szczegółów i odchodzenia od głównej fabuły. Mi czytało się ją dość ciężko. Bohaterowie w większości są okropnymi, pełnymi wad ludźmi. To nie jest klasyczny romans o miłości ludzi z dwóch różnych światów – mimo zauroczenia i pożądania wiemy, że Sugar i William postrzegają swoją relację jako układ. Oboje też popełniają masę błędów i niemoralności, a autor kreśli nam wizję świata, gdzie niewinność i czyste intencje są skazane na porażkę, tak jak w przypadku Henry’ego. Ciężko tu do kogoś szczerze się przywiązać, ale jednocześnie udało mi się zrozumieć Sugar, zderzenie jej zapału do nauki i ukrytej wrażliwości ze światem, który budził w niej szorstkość i brutalność, wydawało mi się bardzo prawdziwe. Faber poruszył trudny, bolesny temat zmuszania do prostytucji, i to bardzo młodych dziewcząt, ale zrobił to w surowy sposób, bez moralizowania i użalania się, ale tak, by czytelnik powoli zaczynał zdawać sobie sprawę, co tak naprawdę całe życie czuła główna bohaterka. Bardzo ciekawą postacią jest też Agnes, żona Williama – inteligentna, skłonna do refleksji, ale bardzo ,,odklejona”, żyjąca w swoim świecie, nieprzystosowana do realiów i uciekająca przed nimi. Zakończenie mnie zaskoczyło i skłoniło do spekulacji, co naprawdę się wydarzyło i jak to wszystko rozumieć. Nie pokochałam tej książki, pewnie nie będę do niej wracać, ale na pewno dała mi do myślenia i wyróżniała się na tle powieści, które zazwyczaj czytam. Polecam chociaż spróbować. ,, Ludzie mają dzieci, bo pragną nieśmiertelności, żyją jednak iluzją, albowiem te małe potwory są przecież sobą, nie nimi. Kto chce nieśmiertelności, powinien zdobyć ją na własną rękę!”
FannyBrawne - awatar FannyBrawne
ocenił na79 miesięcy temu

Cytaty z książki To wiem na pewno

Więcej

Może nie jestem specjalnie bystrym człowiekiem, ale gdy po długich staraniach udało mi się wreszcie wyrwać z mroku własnej przeszłości - a także przeszłości mojej rodziny i kraju - uświadomiłem sobie następujące prawdy: że miłość czerpie soki z żyznej gleby przebaczenia, że kundle to dobre psy i że dowodem na istnienie Boga jest prostota rzeczy. Przynajmniej to zrozumiałem. To wiem na pewno.

Może nie jestem specjalnie bystrym człowiekiem, ale gdy po długich staraniach udało mi się wreszcie wyrwać z mroku własnej przeszłości - a t...

Rozwiń
Wally Lamb To wiem na pewno Zobacz więcej

To prawda, Dominiku, że przeżywają najsilniejsi, ale mają potem kłopot z martwym ciałem, które leży u ich stóp. Ot, taka mała niewygoda.

To prawda, Dominiku, że przeżywają najsilniejsi, ale mają potem kłopot z martwym ciałem, które leży u ich stóp. Ot, taka mała niewygoda.

Wally Lamb To wiem na pewno Zobacz więcej

(...) strumień pamięci może doprowadzić cię do rzeki zrozumienia. A ta z kolei jest dopływem rzeki przebaczenia.

(...) strumień pamięci może doprowadzić cię do rzeki zrozumienia. A ta z kolei jest dopływem rzeki przebaczenia.

Wally Lamb To wiem na pewno Zobacz więcej
Więcej