
Portret damy cz. 1

- Kategoria:
- klasyka
- Format:
- papier
- Seria:
- Kolekcja romantyczna
- Tytuł oryginału:
- The Portrait of a Lady
- Data wydania:
- 2017-01-19
- Data 1. wyd. pol.:
- 2017-01-19
- Liczba stron:
- 378
- Czas czytania
- 6 godz. 18 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788380693784
- Tłumacz:
- Maria Skibniewska
- Ekranizacje:
- Portret damy (1997)
- Inne
Młoda Amerykanka, Isabel Archer, przybywa do Europy żądna przygód i wrażeń. Odziedziczywszy spory majątek, przekonana, że dokładnie rozumie sens ludzkich poczynań, odtrąca trzech konkurentów, aby poślubić czwartego – bezwzględnego obłudnika. Jednak nie tylko perypetie miłosne są treścią książki – najważniejszy jest proces dojrzewania bohaterki w atmosferze findesieclowej Europy, okupiony utratą niewinności i złudzeń.
W 1996 r. „Portret damy” przeniosła na wielki ekran Jane Campion. W rolach głównych wystąpili Nicole Kidman i John Malkovich.
Kup Portret damy cz. 1 w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Opinia społeczności i
Portret damy cz. 1
Henry James - Portret damy "Portret młodej kobiety, która sprzeciwiła się swemu przeznaczeniu" <<<<<< >>>>>>> ...tak własnie podsumował swoją książkę Henry James... "Za dużo w dzisiejszych czasach wiemy o ludziach, za dużo słyszymy. Uszy, mózgi, usta mamy pełne rozmaitych osób. Nie zważaj na to, co ci ktokolwiek mówi o innych. Sama osądzaj wszystkich i wszystko." ( str. 278 ) Nie ma niczego złego w tym, że dla nas samych oczekujemy od życia, wszystko to, co najlepsze. Pragniemy szczęścia, miłości, ciągłego trwania, spełnienia ukrytych marzeń, pragnień, udoskonalania naszych pasji, talentów, umiejętności. Oczekiwania względem życia nie są niczym złym, niepożądanym. Są jedynie pustą wydmuszką w sytuacji, gdy człowiek nie robi nic w tym kierunku, by stały się częścią rzeczywistości, a jednoczesnie oczekując, że życia wszystko podstawi mu pod nos. Jeśli taki ktoś wykazuje inicjatywę, będąc zaangażowanym, w spełnieniu swych oczekiwań, wtedy może liczyć na sukces, oczywiście na miarę swoich starań i możliwości jakie posiada. Oczekiwania tkwiące wewnątrz nas, nie drażnią... Lecz gdy ktoś oczekuje czegoś, wobec nas, zakładając, że je spełnimi, wywierając przy okazji presję, możemy się delikatnie mówiąc, zirytować... Żyjąc w gromadzie ludzkiej, mniejszych bądź większych społecznościach, bez względu na czasy, które akualnie trwają, trzeba liczyć się z tym, że oczekiwania innych względem naszej osoby będą się mnożyć i coraz częściej pojawiać. To jest nieuchronne i nie da się przeżyć życia, całkowicie to omijając. Prędzej czy później i tak nas one dopadną. Pytanie tylko jak na nie zareagujemy. Czy się im poddamy, niestrudzenie spełniając ludzkie zachcianki, tak aby pokładane w nas nadzieje, usatysfakcjonowały i zadowoliły innych? A może swoją ścieżkę życiową poprowadzimy tak Isabel Archer, główna bohaterka tej powieści Henry'ego Jamesa? A mianowicie idąc nią, w duchu wolności własnych wyborów i decyzji, świadomi tego, co chcemy od życia, a nie tego, że czego dla nas chcą inni ludzie. Wielkość człowieka, jego charyzma, osobowość, schemat życia, który można naśladować, ma miejsce wtedy, gdy ktoś taki jest indywidualnością. Jeśli depcze własne ścieżki, wcześniej przez innych nieodkryte, wybija się ponad innych, którzy poprzez własną przeciętność postanowili iść przez życie tak jak większość, poddając się wszelkim konwencjom i zasadom społecznego funkcjonowania. Człowiek wielki zmierza pod prąd, stawiając opór nurtowi. To on wyznacza normy, a nie normy wyznaczają mu kierunek życia... W obecnych czasach, widok kobiety idącej pod prąd, nikogo już nie dziwi, ponieważ te społeczne oczekiwania względem tej płci strasznie się rozluźniły. Lecz, gdy w społeczeństwie żyjącym w czasach, w których pisał Henry James, takie kobiece jednostki się pojawiały, były społecznym ewenementem. Ówczesne konwenanse, styl życia, odpowiedniego zachowania, kultury miały określone ramy, poza które niewielu potrafiło się wychylić. Nie tyle możliwości tych ludzi, którzy byliby w stanie coś takiego osiągność były tymże hamulcem, a bardziej odwaga, by nie stać się w oczach opinii publicznej wyrzutkiem, kimś niepożądanym. To w zdecydowanej mierze decydowało o takiej zachowawczej, ostrożnej postawie. Kiedyś opinia publiczna nie miała takiej tolerancji, dla tych, co postanowili żyć po swojemu. Takie jednostki były strasznie krytykowane, okrywały się w ich spojrzeniu płaszczem hańby, głupio pojmowanej zdrady obyczajów i wszelkich norm. Część społeczeństwa wtedy, potrafiła takich ludzi podziwiać, szanować, wystawiać jako wzór do naśladowania, ale była to na prawdę znikoma jej część. Właśnie dlatego warto poznać Isabel Archer, tym bardziej jeśli pragnął nam ją przedstawić sam Henry James, wielka literacka indywidualność tamtych czasów...:) Postacie o takich cechach osobowości jak Isabel Archer, poprzez swoją indywidualność, szturm na przekór opinii większości, mają zdolność i umiejętność zmieniania innych ludzi, kształtowania ich charakterów, modelowania ich osobowości. Takie osoby nie wkładają w to żadnego wysiłku. Siłą rzeczy, biegiem codzienności, dzieje się to wszystko samoczynnie. Osoby, które znajdują się w otoczeniu osób Isabele Archer podobnych, obserwują je, naśladując to, w jaki sposób żyją, patrzą na świat, jak w nim się odnajdują i co robią, gdy ten właśnie świat stawia ich w sytuacjach, do których w określony sposób muszą się zachować. Poprzez swoją osobę Isabele Archer, samą będąc portretem niezwykle silnej osobowości, oddziaływała na innych, zwłaszcza kobiety, które na początku były białą kartką. Natomiast obecność Isabele, przebywanie w jej towarzystwie, uczyniło z ich białej kartki, równie wspaniały portret. Oczywiście nie na wszystkich miała tak wielki wpływ, ale promienie jej osobowości oddziaływały na wiele spotkanych przez nią osób... Jednak tak wielki wpływ jaki wywierała na pewne osoby, nie powinien moim zdaniem, być traktowany przez nie, jak coś świętego, nieskalanego. W przypadku niektórych postaci, w szczególności mężczyzn, byłem zdumiony ich wielkim zaangażowaniem w to, by wkraść się w jej łaski. Mimo jej chłodu, niechęci, niedostępności, ściany, którą przed nimi stawiała, oni za wszelką cenę starali się zburzyć ten mur, jaki wokół siebie postawiła. Powinno się w swoim życiu naśladować, podziwiać, zachwycać się innymi osobami, ale jednocześnie tak samo jak one, starać się budować własną indywidualność, inspirując się trochę ich osobą. Nikt nie jest na tyle wyjątkowy i idealny, by stać się dla kogoś bóstwem. Takie uzależnienie może hamować nasz rozwój, bo przez skrajne poświęcenie naszego czasu, podziwianej przez nas osobie, możemy stracić go zbyt wiele i w pewnym momencie będzie za późno, by zbudować własną wielkość. A mając na myśli staranie się o czyjeś względy, tak jak to miałem okazję zaobserwować na przykładzie adoratorów Isabel Archer, nie można być takim pionkiem, kimś kto pogrąża się w otchłani własnego uwielbienia dla jakiejś osoby. Mężczyźni, którzy starali się o jej uwagę, uczucie, nie byli dla niej wyzwaniem. Byli zbyt prości, łatwi, słabi na tyle, że bez problemu robiła na nich wielkie wrażenie. Tu nie chodzi jedynie okobiety, o które starają się mężczyźni. Poruszam kwestię obu stron, bowiem płeć nie ma tu żadnego znaczenia. ...by zainteresować sobą kogoś nie wystarczy okazać mu własnego zainteresowania. Powinno się swoją osobą zaciekawić tę drugą stronę, zostawić trochę przestrzeni, by sama mogła wykazać trochę inicjatywy. Nic na siłę, jak to mówią. Nawet jeśli wymaga to pewnego ryzyka, związanego z ewentualną staratą osoby, która nam się spodobała. Jeśli nie jesteśmy dla kogoś zagadką, tajemnicą, wyzwaniem, to będziemy mieli nikłe szanse na to, że zdobędziemy względy tejże osoby. Uroda nie jest jedynym wyznacznikiem wartości danego człowieka. Jest dodatkiem, który dopiero przy pięknie wykształconej duszy, wnętrza, świeci pełnym blaskiem. To piękno duszy świadczy o człowieka, a odziwo, to uroda przeważnie decydowała i do dzisiaj decyduje, o zainteresowaniu drugim człowiekiem...Rzadko kiedy dzieje się to na odwrót. Także nic na siłe, jak to mówią, powtarzam po raz kolejny. Jakaż to jest wtedy przyjemność z obecność kogoś takiego? Moim zdaniem żadna. Przyjemność ma miejsce wtedy, gdy obie strony są pod swoim wielkim wrażeniem. Jednak by trafić na taką wzajemność potrzeba czasu, szczęścia i przede wszystkim cierpliwości, której brakuje wielu osobom. Swoją samotność starają się wypełnić jak szybciej. Przez ten pośpiech trafiają na niewłaściwe osoby. Przy odrobinie większej dawce cierpliwości, wewnętrzego spokoju i opanowania, wielu takim osobom, z pewnością udałoby się znaleźć kogoś, kto stanie się ich pokrewną duszą. Tylko wtedy można liczyć na wzajemność i emocjonalną prawdę. Bo inaczej, po co zawracać sobie głowę... Co do indywidualności, pływania pod prąd trzeba pamiętać, także o tym, że trzeba ją w sobie pielęgnować, dbać o nią i nigdy nie spocząć na laurach..., wielką sztuką jest bowiem zatrzymać ją w sobie na lata. Słabość zawsze może dopaść człowieka, w najmniej spodziewanej chwili, a wtedy jakiś silniejszy prąd może nas porwać i popłyniemy razem z tymi ludźmi, którzy płyną z większością, porwani przez główny nurt życia. Nasze życie jest jakby treścią książki. Na początku jesteśmy białą kartką. Z upływem czasu, przemijaniem, doświadczonymi przeżyciami, emocjami, kartka po kartce nadajemu jemu treść.... Od nas i od tego ile przyjdzie nam żyć, zależy jak wielką treścią te białe kartki wypełnimy. Każdy pragnie by jego życie była magiczne niczym treść z trylogii "Cmentarza Zapomnianych Książek" Zafona czy "Harrego Pottera" J.K. Rowling, albo pełne rozmaitości wątków, a zarazem samego rozmiaru, jak "Bastion" Kinga i tak prawdziwe jak "Magiczne lata" Robert McCammona. Nie zaszkodzi też ogrom przygód, rodem "Mrocznej Wieży" - wielkiej epickiej sagi Kinga. Tam gdzie pełna moc przygód, nie zaszkodzi trochę miłości, tak wielkiej i trwałej, jak w "Pamiętniku" Sparksa. Przy tych wszystkich pragnieniach, każdy zdaje sobie sprawę, że życie to nie bajka i trzeba doświadczyć czasem cierpienie, jakiegoś zła, czegoś, co zas zaboli, co sprawi, że upadniemy. Tego w książkach też nie brakuje i warto czerpać z nich jakieś wskazówki. Jednak gotowej odpowiedzi, przepisu na uniknięcie błędów, ominięcia przeszkód nigdy nie dostaniemy... "Wielu ludzi stara się spełnić oczekiwania innych, a przecież oboje doskonale wiemy, że to, czego się od nas oczekuje, rzadko odpowiada temu, czego sami pragniemy". Christopher W. Gortner - "Mademoiselle Chanel" Henrym Jamesem tak na dobre zainteresowałem się po tym, jak atrakcyjnie przedstawił go w swojej książce "Danse Macabre" King. Wiele razy wspominał o nim i podkreślał za każdym razem jego klimatyczną, literacką klasę. Dobrze, że słyszałem o nim jeszcze wcześniej, ponieważ opinia Kinga, utwierdziła mnie jeszcze bardziej w przekonaniu, że warto zapoznać się z jego twórczością. Chodzą za mną także inne jego książki. Między innymi "Złota czara" - dlatego, że zauważyłem kiedyś, w jednym z odcinków uwielbianego przeze mnie serialu "Dr House", że mój ulubiony doktorek, był posiadaniu tejże książki. "W kleszczach lęku" - bo w "Danse Macabre" wspomniał o niej King, wskazując na jej klimat, pełen rzadko spotykanej grozy. "Skrzydła gołębicy" - z tego powodu, iż stoi na półce w księgarni, w której zawsze kupuje książki i kusi mnie za każdym razem, a poza tym ma dobrą opinię, pośród czytelników. Natomiast "Amerykaninem" i "Bostończykami" zaciekawiłem się bez żadnego konkretnego powodu, czuję, że będą to książki, które odcisną jakieś piętno w myśleniu, świadomości. "Portret damy" ma w sobie osobowość, duszę, które przenika do świadomości czytelnika, która zostawia wyraźny ślad w pamięci, jak blizna, która nie znika, ..., to jej ogromna siła. To jedna z książek, która jest w stanie zmienić swojego czytelnika, a poza tym przenieść go w przeszłość, do czasów innych wartości i ideałów, których jest już obecnie coraz mniej... By jeszcze bardziej zachęcić do przeczytania, wspomnę, że jest napisana wspaniałym językiem, treść jej, pełna piękna i bogactwa intelektu Henry'ego Jamesa momentami przytłacza, dlatego trzeba ją czytać w odpowiedni sposób. Biorąc do ręki tę książkę drogi czytelniku, weź pod uwagę to, że będzie ci towarzyszyć, nie przez dwa, trzy, ale znacznie dłużej. Wypróbowałem dwie metody w trakcie jej czytania. Pierwsze jakieś 200 stron dawkowałem sobie po trochu, czytając w między czasie inne książki. A dla pozostałej treści poświęciłem już całą swoja uwagę do samego końca. Jedna i druga metoda ma swoje zalety. Jednak potencjalny czytelnik Henry'ego Jamesa nie powinien ładować w siebie więcej treści jak 100 stron, bo tak pięknymi literacko książkami warto się delektować, cieszyć się ich dłuższą obecnością w ciągu najbliższej naszej przyszłości. Nawiąże jeszcze pewną myśl, odnośnie samej twórczości Henrego Jamesa. Rozjerzałem się trochę po wszystkich jego książkach. Oceny na LC oscylują na granicy zaledwie "7", choć nie jest też ta ocena, aż tak bardzo zła. Piękno języka zdobi podobno wszystkie jego książki. Ja na razie przeczytałem jedną. Sposób pisania raczej nie ulega jakimś drastycznym zamianom, zatem śmiem twierdzieć, że owo piękno, rzeczywiście okrasza każdą jego powieść. Jedynie można polemizować, jeśli chodzi o tematy, motywy i problemy za które brał się w innych swoich książkach. Samo wyszywanie z swoich myśli słów, ma z reguły swój osobliwy, określony charakter, który wszelkim zmianom nie ulega. Zmierzając do sedna chodzi mi o to, że jego twórczość nie jest zbytnio doceniona. Dla porównania dam gatunek, który specjalnie mnie nie interesuje, ale zadziwające są dla mnie oceny tego typu książek. Podejrzewam, że miłośniczki "New adult" powieszą mnie w swojej wyobraźni na szubienicy, za owe stwierdzenie, ale przykładowo książki Mii Sheridan, czy Colleen Hoover, które w niektórych przypadkach znacznie przekroczyły średnią powyżej "8", są delikatnie mówiąc trochę przesadzone. Nie odbieram tym książkom ich wartości, ale sądzę, że próżno jest szukać w tych wszystkich ocenach zdrowo pojętego obiektywizmu. Piękno narracji Henrego Jamesa w walce z gatunkiem New Adult, nie oddaje rzeczywistego obrazu wartości książek Jamesa i nowoczesnych wyciskaczy łez, pełnych nadziei, wzniosłych uczuć, emocji. Takimi prostymi środkami łatwo manipulować wrażliwymi czytelnikami. Jednak nie tylko na takich wartościach powinna być budowana fabuła. Nie twierdzę oczywiście, że te książki nie są potrzebne, bo są czytelnicy, którzy potrzebują w swoim życiu takich prostych, nieskomplikowanych historii, ale dobrze jest wtedy, gdy tym książkom towarzyszy także, wspomniany wcześniej obiektywizm... Moje słowa bezapelacyjnie wskazują na to, że potencjalnego czytelnika, czeka prawdziwa uczta...niech się zachwyci pewnej uroczej, acz nieco skomplikowanej damy...
Oceny książki Portret damy cz. 1
Poznaj innych czytelników
3202 użytkowników ma tytuł Portret damy cz. 1 na półkach głównych- Chcę przeczytać 2 049
- Przeczytane 1 114
- Teraz czytam 39
- Posiadam 380
- Ulubione 56
- Klasyka 36
- Chcę w prezencie 25
- Literatura amerykańska 24
- Literatura piękna 12
- Do kupienia 10
Inne książki autora

Czytelnicy Portret damy cz. 1 przeczytali również
Inne materiały dotyczące książki Portret damy cz. 1


Świat oczami dziecka

Pisanie uczy pokory. Wywiad z Sylwią Zientek

W książkowych ogrodach

Słynne literackie domostwa

Slow reading
Cytaty z książki Portret damy cz. 1
(…) uważam, że mniej wstydu przynosi błąd w ocenie niż brak własnego zdania.
(…) uważam, że mniej wstydu przynosi błąd w ocenie niż brak własnego zdania.
Kiedyś trzeba umrzeć, a lepiej, jeśli to stanie się, gdy człowiek cierpi, a nie wtedy, kiedy mu życie sprawia przyjemność.
Kiedyś trzeba umrzeć, a lepiej, jeśli to stanie się, gdy człowiek cierpi, a nie wtedy, kiedy mu życie sprawia przyjemność.
Nie dbaj o to, jak cię ludzie określą. Jeśli będziesz cierpiała, nazwą cię idiotką. Najlepiej być tak szczęśliwym, jak to tylko możliwe.
Nie dbaj o to, jak cię ludzie określą. Jeśli będziesz cierpiała, nazwą cię idiotką. Najlepiej być tak szczęśliwym, jak to tylko możliwe.





















































Opinie i dyskusje o książce Portret damy cz. 1
Jestem tą książką absolutnie zachwycony. Choć to spora cegła, to w trakcie czytania zupełnie tego nie odczułem. Henry James ma niesamowity styl pisania i to chyba dzięki temu, bo jego opisy są precyzyjne, a jednocześnie napędzane szczerymi emocjami, które od razu trafiają i pamięta się te rozdziały.
Największa w tym zasługa głównej bohaterki. Autor genialnie przedstawił Isabel Archer, kobietę beztroską, spragnioną przygód i życia pełną piersią. Można pokochać ją za to, że jest kompletnym przeciwieństwem kobiet tamtych czasów, które zazwyczaj miały tylko ładnie wyglądać. Zbliżyłem się do niej, traktując jak taką "amerykańską bohaterkę", która wnosi powiew energii w ten skostniały europejski świat.
Najbardziej boli finał tej historii. Zejście Isabel w ostateczną izolację jest po prostu smutne i zostawia człowieka z ciężkim sercem. Miałem nadzieję i życzyłem jej szczęśliwego zakończenia, bo na nie zasłużyła. Ale mimo że losy potoczyły się inaczej, niż bym chciał, doceniam klasę tej powieści. Będę o tej książce pamiętać.
Jestem tą książką absolutnie zachwycony. Choć to spora cegła, to w trakcie czytania zupełnie tego nie odczułem. Henry James ma niesamowity styl pisania i to chyba dzięki temu, bo jego opisy są precyzyjne, a jednocześnie napędzane szczerymi emocjami, które od razu trafiają i pamięta się te rozdziały.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajwiększa w tym zasługa głównej bohaterki. Autor genialnie przedstawił...
Wydaje się, że Henry James, z całą swoją umysłową finezją, postanowił skonstruować powieść, która jednocześnie celebruje i grzebie ideę kobiecej autonomii, a przy tym wznosi pałac literackiego stylu tak wyrafinowany, że chwilami przypomina raczej pałac z lodu — połyskujący, lecz zimny i odpychający. Portret damy, mimo swego statusu klasyki, momentami przypomina intelektualną pułapkę, w którą autor wpadł, próbując zbyt usilnie nie napisać powieści psychologicznej, lecz raczej jej sylabicznego szkicu.
Tytułowa dama, Isabel Archer, w założeniu miała być nowoczesna, niezależna, ciekawa świata, a w efekcie staje się figurą niepokojąco pustą. Jej „niezależność” rozgrywa się w ramach psychicznego monologu, który nigdy nie przeradza się w autentyczne działanie. James kreuje jej duszę z precyzją zegarmistrza, ale zapomina, że emocje, aby zaistnieć, muszą mieć także cielesność, temperaturę, a nie tylko konceptualne odbicie. Isabel myśli, rozważa, ocenia — lecz jej czyny wydają się anemiczne. W rezultacie zamiast portretu kobiety z krwi i kości, otrzymujemy studium w porcelanie — piękne, lecz kruche, chłodne, niemal odrealnione.
Styl Jamesa w Portrecie damy osiąga swoje apogeum pod względem meandryczności. Jego zdania, często wielokrotnie złożone, wiją się jak pnącza na zbutwiałym murze konwenansu. To język pełen refleksji, autoironii, intelektualnych nawiasów — lecz niestety rzadko trafiający w samo sedno emocji. Rytm tej prozy przypomina raczej zewnętrzny wykład filozofii życia niż jego doświadczanie. Gdy bohaterowie rozmawiają, nie słychać między nimi napięcia, lecz raczej literacki szelest papieru.
Co gorsza, momenty, które powinny eksplodować dramatem — jak wybór Isabel czy konfrontacje z Osmondem — nie mają w sobie siły katharsis. To bardziej intelektualne ruchy figur po szachownicy społeczeństwa niż prawdziwe zmagania egzystencjalne. Wrażenie alienacji pogłębia się tym bardziej, że James wciąż zatrzymuje akcję, by analizować intencje, rozwarstwiać motywy, dekonstruować spojrzenia. Paradoksalnie, im więcej opisów psychiki, tym mniej emocji.
O ile Isabel jest z marmuru, Gilbert Osmond, mężczyzna, którego wybiera, to zaledwie pusty relief — ulepiony z manier, chłodu i narcyzmu. W jego postaci James zawarł całą swoją pogardę wobec europejskiego dekadentyzmu i jednocześnie własną fascynację nim. Osmond ma być potworem z cieniem estety, manipulantem, który niszczy kobietę delikatnie, niemal niedostrzegalnie — ale jego zło jest nużące, przewidywalne, pozbawione dramatyzmu. Jego intrygi są jednocześnie wyrafinowane i przezroczyste — jakby autor nie do końca wierzył w własnego antagonisty.
Największym paradoksem Portretu damy jest fakt, że mimo obsesyjnej dbałości o detale psychologiczne, czytelnik zostaje z portretem... niepełnym. Nie tyle niedokończonym, co rozmazanym, jakby James sam nie wiedział, gdzie się kończy wolność, a zaczyna autodestrukcja. Isabel nie uczy się na błędach — ona je kontempluje. Nie porzuca Osmonda — ona go „rozważa”. Nie podejmuje decyzji — ona je „przetwarza”. Jej powrót na koniec książki nie jest aktem siły, lecz raczej powtórką z błędu w bardziej wyrafinowanej tonacji.
To właśnie ten finalny akt „nie-decyzji” — powrót do Osmonda — przez jednych interpretowany jako afirmacja obowiązku lub godności, jawi się w tej recenzji jako kapitulacja autorki wobec własnej bohaterki, która nie miała siły stać się sobą. James ukazuje kobietę jako istotę zamkniętą w lustrze myśli — a nie w relacjach, przełomach, buncie. To powieść o wolności, która w praktyce nie zostaje użyta — jak list, którego nigdy nie otwarto.
James, niezaprzeczalnie mistrz introspekcji, tym razem sięga po nią z taką zawziętością, że zamienia żywych ludzi w postacie z ekskluzywnej dioramy. Jego bohaterowie to osoby siedzące przy kominku, patrzące w przestrzeń, błądzące myślami, wymieniające znaczące spojrzenia i powolne półsłówka. Nie chodzi tu o brak akcji, ale o jej brak wewnętrznego napięcia. Nawet najbardziej tragiczne wydarzenia — śmierć, zdrady, rozczarowania — są tu filtrowane przez szkło refleksji i konwencji.
W konsekwencji psychologia postaci zamiast prowadzić do dramatu, prowadzi do senności. Nawet gdy Isabel podejmuje decyzje, brzmi to tak, jakby raczej akceptowała jakiś głębszy imperatyw społeczno-filozoficzny niż walczyła o siebie. Nie mamy więc do czynienia z rozwojem psychologicznym, lecz z jego imitacją. Tego rodzaju introspekcja — wyabstrahowana z ciała, instynktu i namiętności — przypomina raczej intelektualny teatr cieni niż rzeczywiste zmaganie dusz.
Znaczące jest też tło kulturowe. James przeciwstawia Amerykę jako kraj naiwnej wolności Europie jako przestrzeni iluzji, konwenansu, iluzorycznej kultury. Ale w tym przeciwstawieniu nie ma siły — jest tylko sentymentalna nostalgia, która nie ma odwagi pójść dalej. Europa Jamesa to miejsce piękne, ale puste; eleganckie, ale toksyczne. Nie widzimy żadnej alternatywy — każda droga prowadzi do rezygnacji lub manipulacji.
To świat, w którym kobieta nowoczesna nie może wygrać, ponieważ autor nie daje jej prawdziwego pola do gry. Ona nie przegrywa — ona po prostu zostaje unieruchomiona między społecznymi oczekiwaniami a literacką dekoracją. Mimo pozorów emancypacji, to raczej anty-emancypacyjna powieść, w której wolność kobiety okazuje się ułudą.
Portret damy pozostawia czytelnika nie tyle poruszonego, co rozdartego. Z jednej strony to dzieło bezsprzecznie mistrzowskie pod względem kompozycji, języka, elegancji. Z drugiej — wewnętrznie wyjałowione, pozbawione emocjonalnej konieczności, egzystencjalnego rdzenia, który czyniłby tę historię czymś więcej niż tylko literackim ćwiczeniem.
James maluje swoją bohaterkę nieustannie, lecz jak przez szybę – z dystansem, którego sam zdaje się nie zauważać. Ostatecznie więc Portret damy nie jest portretem kobiety, lecz portretem idei kobiety, widzianej oczami pisarza, który jej nie ufa i nie pozwala jej naprawdę zaistnieć.
Wydaje się, że Henry James, z całą swoją umysłową finezją, postanowił skonstruować powieść, która jednocześnie celebruje i grzebie ideę kobiecej autonomii, a przy tym wznosi pałac literackiego stylu tak wyrafinowany, że chwilami przypomina raczej pałac z lodu — połyskujący, lecz zimny i odpychający. Portret damy, mimo swego statusu klasyki, momentami przypomina...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka o olbrzymim, lecz niewykorzystanym dostatecznie, potencjale, świetnie obrazująca realia życia w drugiej połowie XIX wieku, w świecie zachodnim, w którym jednak mimo ducha nowych, nadchodzących, bardziej nowoczesnych czasów wciąż czuć silne skrępowanie pewnymi ramami wymuszonej poprawności i konwenansów.
Zagłębiając się w treść powieści Henry'ego Jamesa, poznajemy losy, koleje życia, młodej, z początku postępowej, obdarzonej bogatą wyobraźnią, naturalną błyskotliwością i ciekawym spojrzeniem na rzeczywistość, Amerykanki- Isabel Archer. Jest to dziewczyna, która od zawsze miała o sobie mniemanie ponadprzeciętnie wysokie, czuła, że jest stworzona do rzeczy wyższych, celów absolutnie niebanalnych. Od samego początku ma też jednak przeczucie, że będzie dane doświadczyć jej również tej ciemniejszej strony ludzkiej egzystencji, że nie będzie do końca szczęśliwa w związku z dokonywanymi wyborami. Intuicja faktycznie nie zawodzi główną bohaterkę, bo niemal umyślnie przygotowuje dla siebie i akceptuje zupełnie dobrowolnie najmniej romantyczny, nowoczesny i nietuzinkowy scenariusz życia.
Jest to książka nie tak prosta jak może się z początku wydawać. To całkiem bogate studium psychologiczne postaci głównej bohaterki, która na kartach powieści przechodzi wielką metamorfozę, niekoniecznie "na własne żądanie", jak się później okazuje cały "plan jej życia" został misternie utkany przez postać poboczną, a jednak najbardziej wpływową w całej książce, kryjącą się za kotarą w szarej codzienności, stąpającą ścieżkami w mroku, jednocześnie jednak bacznie i z właściwą sobie cierpliwością uważnie obserwującą cały bieg wydarzeń, które nieuniknione pod jej dyktando, za pośrednictwem jej gier i manipulacji, dochodzą do skutku, rujnując możliwość doświadczenia szczerego i naturalnego w swojej postaci szczęścia przez biedną, dość infantylną i łatwowierną, Isabel.
Postać głównej "damy", która może uchodzić za inspirację dla tytułu, chociaż osobiście mam w tej kwestii trochę inne zdanie, Madame Merle, budzi pewien nieodparty lęk i antypatię, od momentu, gdy wkracza na scenę powieści. Jest ponadprzeciętnie doskonała w swoich manierach, mowie, sposobie ubierania się, poruszania, stosunkach międzyludzkich. Nie daje po sobie poznać niemal żadnych zwyczajnych słabości marnego śmiertelnika, trzyma się wyżej ponad ogół, sama zresztą uważa się za wcielenie elegancji, dobrego smaku, przykładnych zachowań. Słowem, dama jak z portretu. Mimo to autor daje nam wyraźnie do zrozumienia, z kim mamy naprawdę do czynienia, praktycznie już od chwili zobrazowania cech charakteru i wyglądu tej mistycznej postaci.
Czytelnik z biegiem poznawania kolejnych wydarzeń lektury, dochodzi z pewnością do wniosku, że gdyby nie ona, gdyby nie to ucieleśnienie skostniałych form i konwenansów, sztuczności, pozy i pretensjonalnego wywyższenia własnej osoby, droga życia Isabel obrałaby diametralnie inny kierunek. Panna Archer, a potem pani Osmond, to bohaterka, która zatraca siebie przez złe wybory, nieprzemyślane decyzje, pewne zagmatwanie się z powodu nadmiaru możliwości, potencjału, który z pewnością posiadała, ale nie umiała sobie z nim dobrze poradzić. Trudno patrzy się na jej przeistaczanie w portretową damę, kobietę wzorcową, ale bez polotu, pierwiastka świeżości i pociągającego indywidualizmu, podobną niemal do wspomnianej Madame Merle, w postać wyzutą z prawdziwych emocji, już nieciekawą świata, podporządkowaną zaistniałej sytuacji, normom społecznym, pozbawioną własnego, oryginalnego "ja", które na początku książki tak silnie od niej emanuje.
Henry James, poprzez "Portret damy", daje nam przykład sytuacji, która mogła dotyczyć niejednej XIX-wiecznej dziewczyny, obiecującej, młodej kobiety, wchodzącej do wielkiego świata, z kapitałem możliwości i olbrzymich pieniędzy, z wielką urodą i urokiem osobistym, która mimo tego wszystkiego gdzieś po drodze zapomina o wyzwanych wcześniej wartościach i ideałach, daje się zwieść iluzji szczęścia, wpada w sidła manipulacji tych sprytniejszych, wikłających sieć jej życia wedle własnej woli. Przykro patrzy się na losy Isabel, która mogła przecież mieć tak wiele, a staje się pośród całej sztucznej otoczki pozornie udanego życia małżeńskiego "najnieszczęśliwszą z kobiet", przy "najokrutniejszym z mężów".
Chciałabym na koniec podkreślić jeszcze znaczenie postaci Ralpha Touchetta, który obdarzając kuzynkę fortuną, niejako przyczynia się potem do jej życiowego upadku, mimo najszerszych intencji i dobrych chęci, które zawsze miał wobec ukochanej Isabel. Jego dar staje się w pewnym sensie brzemieniem panny Archer. Jej przekleństwem.
"Portret damy" to opowieść o zmarnowanych szansach, o upadku kobiety, która w matni własnych niewłaściwych wyborów, zaplątana w misternie zaplanowaną intrygę, traci siebie, upragnione poczucie szczęścia i wolności. Otwarte zakończenie pozwala nam tylko domyślać się losów Isabel. Autor daje nam nadzieję, ale niczego nie sugeruje. Zostajemy pozostawieni z możliwością wyboru. Czy pani Osmond pozwoli sobie wreszcie na szczęście? Czy uda jej się wydostać z pozowanego, tłamszącego ją wewnętrznie, związku? Czy sama okaże się prawdziwą damą, kobietą wspaniałomyślną, i za przykładem biednego Ralpha, pomoże "małej damie", wkraczającej w dorosłość, panience Osmond? Wyzwoli ją z sideł, w które sama wpadła?
Na te i wiele pytań może odpowiedzieć nam tylko własna wyobraźnia, autor daje nam w tym względzie wolną rękę.
Mocne 7/10, do książki drugi raz raczej nie wrócę, ale z chęcią poznam również jej adaptację filmową, z Nicole Kidman w roli głównej.
Książka o olbrzymim, lecz niewykorzystanym dostatecznie, potencjale, świetnie obrazująca realia życia w drugiej połowie XIX wieku, w świecie zachodnim, w którym jednak mimo ducha nowych, nadchodzących, bardziej nowoczesnych czasów wciąż czuć silne skrępowanie pewnymi ramami wymuszonej poprawności i konwenansów.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZagłębiając się w treść powieści Henry'ego Jamesa, poznajemy...
Niewykorzystany potencjał i dłużyzna ...
Książka zapowiadała się ciekawie. Młoda, niezależna kobieta, otoczona przez adoratorów. Dziedziczy majątek który otwiera przed nią nowe możliwości. Poznaje mężczyznę i wychodzi za mąż. W tym momencie powieść gaśnie. Główna bohaterka blednie i staje się nijaka. W tym miejscu aż prosiło się o zagłębienie się w postać Pana Osmonda. Nic takiego się nie stało.
Mam poczucie niewykorzystanego potencjału tej historii. Tytułowa dama okazała się postacią bardziej stereotypową niż się spodziewałam.
Jedną gwiazdkę dodaję za bogaty język.
Niewykorzystany potencjał i dłużyzna ...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka zapowiadała się ciekawie. Młoda, niezależna kobieta, otoczona przez adoratorów. Dziedziczy majątek który otwiera przed nią nowe możliwości. Poznaje mężczyznę i wychodzi za mąż. W tym momencie powieść gaśnie. Główna bohaterka blednie i staje się nijaka. W tym miejscu aż prosiło się o zagłębienie się w postać Pana Osmonda....
Powieść wywołała wypieki na twarzy dopiero gdy przebrnąłem część pierwszą.
Wielka miłość, nietuzinkowe osobowości, pieniądze, władza w tle feminizm i refleksja nad człowieczeństwem.
James umieścił akcję powieści nie tylko w XIX wiecznej Europie, ale przede wszystkim w głowach bohaterów- jako wszechwiedzący narrator raczy czytelnika szczegółową analizą osobowości, sposobu myślenia, charakteru protagonistów.
Wiele w ,,Portrecie damy” napięć, problemów, pytań z których najważniejszym, wydaje się, pytanie o wartość wolności jednostki i związek tej wartości z pojęciem dobra. Dwoje głównych bohaterów Isabel Archer i Gilbert Osmond ma na ten temat przeciwstawne, wykluczające się poglądy. Małżeństwo tych dwojga to obraz wojny etycznej. Zwycięstwo możliwe tylko przez całkowite zniszczenie przeciwnika.
Mimo dłużyzn, powtórzeń, niekiedy nachalnej analizy psychologicznej – świetna literatura.
Powieść wywołała wypieki na twarzy dopiero gdy przebrnąłem część pierwszą.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWielka miłość, nietuzinkowe osobowości, pieniądze, władza w tle feminizm i refleksja nad człowieczeństwem.
James umieścił akcję powieści nie tylko w XIX wiecznej Europie, ale przede wszystkim w głowach bohaterów- jako wszechwiedzący narrator raczy czytelnika szczegółową analizą osobowości, sposobu...
Trochę dydaktyczna opowieść. Chciałoby się powiedzieć, że romans ale autor wprowadził tu pannę bardziej jako klucz do pokazania społeczeństwa Anglii ( w odróżnieniu od Stanów Zjednoczonych ) niż jako podmiot romansu. Poza tym, mój standardowy zarzut do romansów - słabo wiarygodnie wygląda opisywanie uczuć młodej kobiety przez mężczyznę w średnim wieku.
W drugiej części dydaktyka dotyczy stosunków w małżeństwie.
W sumie jest może nieco lepiej niż wygląda z powyższej charakterystyki. Zdarzają się nawet niespodziewane zwroty akcji.
-
Bardzo ciekawe zestawienie, gdyż czytałem niedawno Annę Kareninę. Czas powstania i czas akcji - lata praktycznie te same. A jakże różne! Nie tylko książki, ale także społeczeństwa. Porównanie warte porządnej pracy naukowej.
Trochę dydaktyczna opowieść. Chciałoby się powiedzieć, że romans ale autor wprowadził tu pannę bardziej jako klucz do pokazania społeczeństwa Anglii ( w odróżnieniu od Stanów Zjednoczonych ) niż jako podmiot romansu. Poza tym, mój standardowy zarzut do romansów - słabo wiarygodnie wygląda opisywanie uczuć młodej kobiety przez mężczyznę w średnim wieku.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW drugiej części...
Ciekawa powieść ukazująca historię młodej, pewnej siebie, niezależnej kobiety, o silnej wierze w swój osąd, która samodzielnie podejmuje decyzje a później ponosi ich konsekwencje. Historia z ponadczasowym morałem.
Ciekawa powieść ukazująca historię młodej, pewnej siebie, niezależnej kobiety, o silnej wierze w swój osąd, która samodzielnie podejmuje decyzje a później ponosi ich konsekwencje. Historia z ponadczasowym morałem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPortret damy" Henry James
Przepiękne wydanie, piękna historia, zaskakująco "feministyczna".
Książka napisana przez Henrego Jamesa około 150 lat temu opowiada o sile kobiety, o prawie do samostanowienia, niezależności, o marzeniach poznawania i zwiedzania świata, w których kobieta jest przedmiotem posiadania.
Tak pięknie zapowiadana historia niestety zamienia się, jak przystało na czasy XIX wieku w historię utraty marzeń i planów, w uzależnienie od mężczyzny i zniewolenie.
Książka, którą należy się delektować powolutku, bez pośpiechu, napisana barwnym językiem. Miłośnicy klasyki będą zachwyceni.Nie jest to książka, którą czyta się lekko, ale zapewniam, że warto po nią sięgnąć.
Cudownie było przeniknąć w XIX wiek,poczuć i docenić, jak dzisiejsze czasy pozwalają kobiecie być całkowicie niezależną i decydującą o sobie samej bez oglądania się na innych i zastanawiania się, co powiedzą i jak nas ocenią.
Szczera,smutna,poruszająca, przepiękna....❤️🖤
Portret damy" Henry James
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzepiękne wydanie, piękna historia, zaskakująco "feministyczna".
Książka napisana przez Henrego Jamesa około 150 lat temu opowiada o sile kobiety, o prawie do samostanowienia, niezależności, o marzeniach poznawania i zwiedzania świata, w których kobieta jest przedmiotem posiadania.
Tak pięknie zapowiadana historia niestety zamienia się, jak...
XIX wiek. Młoda Amerykanka po śmierci bliskich postanawia udać się do Europy. W towarzystwie ciotki spędza czas i zachwyca wszystkich zarówno urodą, jak i inteligencją. Isabel Archer postanowiła być bowiem wzorem prawdziwej damy. Niestety małżeństwo, w które zostaje uwikłana, okazuje się kompletną katastrofą. I choć Isabel postanawia zachować wszelkie zasady odpowiedniego zachowania, jej serce rwie się do innego mężczyzny.
Majętna, młoda, oczytana, inteligentna, piękna kobieta z feministycznym zacięciem wpada w sidła mężczyzn, którzy odbierają jej wolność i ograniczają ją społecznie. I to wszystko za jej przyzwoleniem. Historia osadzona w XIX wieku, świetnie opisująca codzienne życie arystokracji. Rozterki głównej bohaterki udzielają się czytelnikowi, emocji nie brakuje.
Ciąg dalszy recenzji na:
https://www.facebook.com/photo?fbid=923563399566446&set=a.530574228865367
XIX wiek. Młoda Amerykanka po śmierci bliskich postanawia udać się do Europy. W towarzystwie ciotki spędza czas i zachwyca wszystkich zarówno urodą, jak i inteligencją. Isabel Archer postanowiła być bowiem wzorem prawdziwej damy. Niestety małżeństwo, w które zostaje uwikłana, okazuje się kompletną katastrofą. I choć Isabel postanawia zachować wszelkie zasady odpowiedniego...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWyborny mistrz amerykańskiej prozy – Henry James ze swoją najlepszą powieścią, bez dwóch zdań.
Portret damy, portret kobiety drugiej połowy XIX wieku. Majętnej i młodej, zabezpieczonej i niezależnej. Kobiety, która wpada w sidła mężczyzny, który chce zdusić jej wolność. Henry James niczym największy feminista swoich czasów, czujny obserwator ludzkich relacji po obu stronach oceanu, kreuje bohaterkę, która popełnia fatalną decyzję. Inteligentną, oczytaną, pełną życia, która z podmiotu przekształca się w przedmiot, akcesorium swojego wyrafinowanego męża. I świadoma jest konsekwencji swoich wyborów. Ba, ona celowo godzi się na swój los, by wypełnić społeczną rolę. Cała ta powieść zresztą bada paradoks wolności i ograniczeń społecznych. Jakie to jest mocne! I wciąż w jakiś sposób aktualne, a minęło przecież ponad sto lat!
Henry James – taki celny, taki elegancki, nie potrafi oprzeć się, by dorzucić przejmujący komentarz społeczny. Dżentelmen amerykańskiej prozy, który z biegiem lat odrzucił Stany Zjednoczone na rzecz swoich europejskich korzeni. Obserwator natury ludzkiej, który nigdy się nie ożenił, a jego dziećmi stało się ponad sto książek, które napisał. Jego „Portret damy” to dzieło wybitne i nieśmiertelne, jak tylko klasyka potrafi być nieśmiertelna. Kolejna powieść spod jego pióra (przypominam „W kleszczach lęku”),która nadal jest szeroko analizowana i dyskutowana. To jedna z pierwszych powieści psychologicznych, w której czuć już ducha nadchodzącego modernizmu – tego ducha dobrze oddaje zresztą ekranizacja. Powieść, która okazała się też punktem zwrotnym w karierze Jamesa, dzisiaj uznana za najlepszą w obszernej twórczości pisarza. I nie ma w tym żadnej przesady.
Wyborny mistrz amerykańskiej prozy – Henry James ze swoją najlepszą powieścią, bez dwóch zdań.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPortret damy, portret kobiety drugiej połowy XIX wieku. Majętnej i młodej, zabezpieczonej i niezależnej. Kobiety, która wpada w sidła mężczyzny, który chce zdusić jej wolność. Henry James niczym największy feminista swoich czasów, czujny obserwator ludzkich relacji po obu...