Przedsiębiorcze państwo

Okładka książki Przedsiębiorcze państwo autora Mariana Mazzucato, 9788394367114
Okładka książki Przedsiębiorcze państwo
Mariana Mazzucato Wydawnictwo: Wydawnictwo Ekonomiczne Heterodox nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
390 str. 6 godz. 30 min.
Kategoria:
nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The Entrepreneurial State: debunking public vs. private sector myths
Data wydania:
2016-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2016-01-01
Liczba stron:
390
Czas czytania
6 godz. 30 min.
Język:
polski
ISBN:
9788394367114
Tłumacz:
Joanna Bednarek
Średnia ocen

6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Przedsiębiorcze państwo w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Przedsiębiorcze państwo

Średnia ocen
6,7 / 10
35 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Przedsiębiorcze państwo

avatar
349
339

Na półkach: ,

Książka przedstawiająca historię różnych innowacji i obalająca różne mity na temat innowacyjności. Niestety pozbawiona teorii i jednoznacznych dowodów.

Książka przedstawiająca historię różnych innowacji i obalająca różne mity na temat innowacyjności. Niestety pozbawiona teorii i jednoznacznych dowodów.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
137
30

Na półkach:

List miłosny do interwencjonizmu państwowego.
Książka napisana w oparciu o cherry picking. Autorka bierze przykłady powstania wynalazku, który na jakimś etapie został poddany interwencji państwa i wyprowadza stąd żelazny wniosek, że bez tego państwa to w ogóle by nie powstało i rządowa ingerencja jest niezbędnym elementem do zaistnienia postępu technologicznego.
Jak bardzo jest to teza naciągana i nieobiektywna (bo Mazzucato nie podaje przykładów niepowodzenia takich ingerencji) chyba każdy powinien rozumieć. Tym bardziej zadziwiające jest, że tak wiele osób dało się na to nabrać.
Cóż, w przypadku wielu ludzi ignorancja, często niestety, potrafi triumfować nad rozumem.

List miłosny do interwencjonizmu państwowego.
Książka napisana w oparciu o cherry picking. Autorka bierze przykłady powstania wynalazku, który na jakimś etapie został poddany interwencji państwa i wyprowadza stąd żelazny wniosek, że bez tego państwa to w ogóle by nie powstało i rządowa ingerencja jest niezbędnym elementem do zaistnienia postępu technologicznego.
Jak bardzo...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
316
193

Na półkach:

O ile sam głos w dyskusji o tym jak powinno być zorganizowane kapitalistyczne państwo doceniam, o tyle jakość tego przekazu w tej książce oceniam za miałkie. Autorka głosi poglądy o o pożądanej jak największej roli Państwa w gospodarce (ma do tego prawo) i robi to w sposób bardzo chaotyczny, jak dla mnie prostacki, szafując ogólnikami i do tego nie ukrywa swojej wrogości do sektora biotechnologicznego, venture capitals oraz do firmy Apple. O ile samo to zjawisko mnie nie bulwersuje, o tyle chciałbym by udokumentowała swoje przekonania cyframi. A tych w książce jest niezmiernie mało. Do znudzenia przewijają się w niej tezy (na co drugiej stronie),że Państwo kiedyś zainwestowało w jakieś badanie bądź firmę na wczesnym stadium rozwoju i w związku z tym ma prawo do większych korzyści w przyszłości. Ponadto autorka podkreśla, że gdyby nie ta interwencja Państwa to nie byłoby internetu, ekranów dotykowych czy innych zdobyczy ludzkości. Z chęcią poznałbym jaki był realny udział pieniędzy Państwa (czyli naszych podatków) w tych działaniach. Generalnie książka przedstawia apoteozę Państwa jako koniecznego i wyspecjalizowanego czynnika w rozwoju kraju i obywateli. Robi to jednak bardzo słabo i swoim przekazem trafi TYLKO do zwolenników interwencjonizmu i etatyzmu. A nie na tym powinna polegać chyba rola takiej publikacji. Mimo wszystko warto przeczytać te 300stron, choć cały przekaz spokojnie można zamknąć w 50-stronicowym eseju.

O ile sam głos w dyskusji o tym jak powinno być zorganizowane kapitalistyczne państwo doceniam, o tyle jakość tego przekazu w tej książce oceniam za miałkie. Autorka głosi poglądy o o pożądanej jak największej roli Państwa w gospodarce (ma do tego prawo) i robi to w sposób bardzo chaotyczny, jak dla mnie prostacki, szafując ogólnikami i do tego nie ukrywa swojej wrogości do...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

369 użytkowników ma tytuł Przedsiębiorcze państwo na półkach głównych
  • 318
  • 46
  • 5
25 użytkowników ma tytuł Przedsiębiorcze państwo na półkach dodatkowych
  • 10
  • 7
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Przedsiębiorcze państwo

Inne książki autora

Mariana Mazzucato
Mariana Mazzucato
Mariana Mazzucato – ekonomistka z Uniwersytetu w Sussex. Jej zainteresowania badawcze koncentrują się na relacjach pomiędzy rynkami finansowymi, innowacjami i wzrostem gospodarczym. Laureatka wielu prestiżowych nagród i wyróżnień naukowych, m.in. New Statesman SPERI Prize i Hans-Matthöfer-Preis. Doradczyni ekonomiczna Komisji Europejskiej, a także rządów brazylijskiego, niemieckiego i fińskiego. W 2013 roku New Republic uznał ją za jedną z najważniejszych intelektualistek w dziedzinie ekonomii innowacji.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kapitalizm. Historia krótkiego trwania Kacper Pobłocki
Kapitalizm. Historia krótkiego trwania
Kacper Pobłocki
Książka ma już ładnych parę lat, a nadal jest to ciekawy, świeży głos w sprawie kapitalizmu. Niekończące się debaty trwają i trwać nadal będą, ale zazwyczaj z perspektywy ekonomicznej lub socjologicznej. Tymczasem Kacper Pobłocki, antropolog społeczny, podejmuje w próbę opowieści nie tyle o tym, jak wygląda kapitalizm dzisiaj, ale "jakie są jego źródła, jak się rozwijał, co go konstytuuje — praca, przestrzeń, pieniądz — i jakie są jego perspektywy przyszłościowe". Autor stara się oderwać od paradygmatu, wedle którego kapitalizm to system niemal wieczny lub quasi-naturalny, i pokazać, że nie tylko ma określony początek, ale też że jego logika w wielu aspektach może się zmieniać, wyczerpywać lub być poddana krytycznej transformacji. Książka porusza szereg tematów: globalne nierówności, historia pieniądza, kredytu i długu, urbanizacja, zmiany ekonomiczne i społeczne w różnych częściach świata (w tym poza Zachodem),relacje historyczne pomiędzy Europą, Azją, światem arabsko-islamskim. Pobłocki nie tylko opisuje, ale stawia pytania: czy kapitalizm jest zachodniym wynalazkiem, czy też został zapożyczony / stworzony w wielu miejscach niezależnie; kiedy i jak peryferie światowe stały się peryferiami zapośredniczonymi, jak zmieniał się stosunek do pracy, przestrzeni, własności. Już tak zakreślona lista wątków wskazuje, że Pobłocki buduje opowieść bardzo rozległą — geograficznie i czasowo. Od starożytności, przez wieki średnie, rewolucję przemysłową, po współczesność. Włącza przykłady z różnych kontynentów, różnych cywilizacji, co pozwala zobaczyć kapitalizm nie jako jedyną możliwą ścieżkę, ale jako system, który się kształtował w wielu kontekstach. Autor demitologizuje popularne narracje: że modernizacja, miasto, demokracja, nowoczesność to wynalazki Zachodu. Pokazuje, że procesy te miały różne źródła i że Zachód często adaptował, kopiował, przejmował. Stawia też pytanie o teleologię — o to, że historia ma kierunek „zawsze do lepszego”, z Zachodem jako celem. Pobłocki nie zadowala się ogólnikami. Zajmuje się konkretnymi mechanizmami: jak działa pieniądz, kredyt, dług; jak kapitalizm ingeruje w przestrzeń, jak się rozwijała urbanizacja; jak zmieniały się relacje pracy. Autor nie tylko opisuje przeszłość, ale patrzy na teraźniejszość — globalizację, przesunięcie centrum ciężkości w świecie, kryzysy ekonomiczne, nierówności, finansjalizację. Pyta o granice, o możliwe przyszłe scenariusze, o to, co dzieje się dziś z kapitalizmem. To nie tylko historia, ale także socjologiczna, antropologiczna i ekonomiczna refleksja, a szczegółówość niektórych przykładów i zagadnień, powoduje, że książka imponuje rozmiarem. Zachwyca mnie także język tej opowieści - wspaniała, wysmakowana polszczyzna, komunikatywność, umiejętność prowadzenia Czytelnika przez skomplikowane zagadnienia. Tekst nie jest suchy, choć przyznam, że wymaga uwagi i zaangażowania. Niektórym czytelnikom książka może wydać się przytłaczająca — zarówno objętością, jak i tempem, ilością wątków, szczegółów. Liczba przykładów i wątków sprawia, że niektóre części są mniej rozwinięte, bardziej szkicowe, albo że autorowi trudno zachować równowagę między analizą historyczną, teoretyczną, antropologiczną. Niektóre fragmenty mogą wydawać się bardziej ciekawostkowe — mniej centralne względem głównej tezy. Dla czytelnika, który oczekuje zwartej chronologii lub jednego spójnego argumentu, może być to przeszkoda, choć przyznam, że ja uwielbiam takie "erudycyjne" lektury. Przeszkadzało mi natomiast to, że mimo iż autor stara się wyjść poza narracje zachodnie i linearne, czasami wraca do pewnych założeń ‒ np. co do wspólnot/tradycji, co do pojęcia „postępu” albo co do pracy i własności prywatnej jako uniwersalnych kategorii. Książka nie zawsze też dostatecznie zagłębia się w alternatywne formy ekonomiczne, które nie tylko funkcjonowały jako „brak kapitalizmu”, ale miały własną dynamikę spoza logiki cen, kapitalizacji czy własności prywatnej. Pobłocki bazuje też często na założeniach, które wymagają odrzucenia innych możliwych punktów widzenia (np. perspektywa czysto ekonomiczna, marksistowska, postkolonialna). Niemniej to opasłe opus pozwala spojrzeć na kapitalizm z perspektywy globalnej, historycznej i antropologicznej, co często się gubi w narracjach publicystycznych lub ekonomicznych. Książka może zatem wzbogacić debatę polską — szczególnie w kontekście transformacji po 1989 roku, dyskusji o neoliberalizmie, o tym, jak Polska (i inne peryferie) wpasowały się w światowy kapitalizm, z jakim kosztem i z jakimi konsekwencjami. Największą słabością książki jest jej zbytnią rozległość, nierówna gęstość treści i brak jasnych, praktycznych perspektyw działania, ale i tak pozostanie ona jednym z opracowań, które wywaliły mój świat pojęć i zmusiły do gruntownego przemyślenia zastanych wzorców i przekonań.
Telksinoe - awatar Telksinoe
ocenił na86 miesięcy temu
Kapitał w XXI wieku Thomas Piketty
Kapitał w XXI wieku
Thomas Piketty
TLDR: Książka główną tezę przedstawia już na wstępie, brzmi ona następująco: stopa zwrotu z inwestycji (kapitału) przekracza wzrost gospodarczy. Logiczną konsekwencją tego jest postępująca akumulacja majątku w rękach tych, którzy go posiadają (np. poprzez dziedziczenie) - tort rośnie w pewnym tempie, ale, jeśli mój majątek rośnie w szybszym, to mam coraz większy kawał(-eczek) tego tortu. Jeśli interesuje cię rozwinięcie tej tezy, podparcie jej o dane historyczne, oraz dyskusja o jej implikacjach to czyta się to jak kryminał. Wersja długa: Gdy my przechodziliśmy transformację ustrojową, na świecie tryumfował paradygmat neoliberalny (w wersji Reagana i Thatcher). Ukształtował on wygląd debaty ekonomicznej w Polsce na następne dekady do tego stopnia, że wciąż wiele osób utożsamia neoliberalizm z kapitalizmem jako takim i jakakolwiek jego krytyka (której bezpośrednio w tej książce praktycznie nie ma, została nadbudowana w interpretacjach),jest traktowana jako chęć powrotu do czasów słusznie minionych. Dlatego pewne tezy tej książki mogą się wydawać bardziej kontrowersyjne w Polsce, a mniej w państwach zachodnich, gdzie neoliberalna myśl ekonomiczna, od 40 lat stopniowo traci na znaczeniu. Chyba dlatego wiele osób krytycznie oceniających książkę zarzuca autorowi sympatie komunistyczne (od których on się jednoznacznie odżegnuje). Stawianie znaku równości pomiędzy, na przykład rozważaniami na temat możliwych zmian systemów podatkowych (większa progresja podatkowa, jakaś forma opodatkowania majątku - a mamy go już w wielu krajach Europy w formie podatku katastralnego, czy podatku spadkowego) a komunizmem (opierającemu się przede wszystkim na braku własności prywatnej, a szczególnie kolektywnej własności środków produkcji) świadczy o złej woli lub głębokim niezrozumieniu tematyki. Dorzucanie do tego zbrodni stalinizmu sprowadza dyskusję do podwórkowej przepychanki. Co więcej, być może to właśnie debata ekonomiczna analogiczna do tej, którą zapoczątkowuje autor, uchroniła Europę od rozlania się na nią rewolucji bolszewickiej, poprzez częściowe uznanie postulatów ruchu robotniczego np. w Wielkiej Brytanii. Piketty na wstępie definiuje zakres w jakim używa słowa „kapitał”, i konsekwentnie się tej definicji trzyma. W wywodzie przyjmuje pewne uproszczenia (lub, jeśli ktoś chce mu przypisać złą wolę, w kilku miejscach przedstawia dane nieco tendencyjnie) - np. przy informacji o najwyższej stawce podatku dochodowego w latach 1930-1980 wynoszącej w USA powyżej 80%, pominięta zostaje informacja o rozbudowanym systemie ulg, który sprawiał że realna stawka podatku była znacznie niższa. Jednak nie zmienia to zasadniczo wpływu trendu zmian w systemie podatkowym na akumulację majątku (nawet jeśli realna stawka podatku wynosiła po uwzględnieniu ulg znacznie mniej niż 80%, to przy stawce 37% i równie rozbudowanym systemie ulg trend wciąż pozostaje wyraźnie spadkowy). Co więcej, analiza złożonych zjawisk w czasie, wymaga ich zamodelowania, przyjęcia pewnych założeń i uproszczeń. Jest to niezbędne zarówno w ekonomii, jak w fizyce, po prostu jesteśmy w stanie obserwować tylko określoną ilość zmiennych. Uproszczenie polegające na tym że pomijamy fakt iż np. niektóre spółki giełdowe rosną szybciej niż inne, a jedynie obserwujemy średnią stopę zwrotu na rynku, nie powinien wpływać na wyniki przy wystarczająco wysokiej liczbie inwestorów. Zarzut o podpieranie się Jane Austin jako źródłem danych jest bezzasadny, Piketty przytacza wiele prac badawczych z XVIII i XIXw., o jej powieściach wspominając jedynie w kontekście tego że wysokość renty rolnej była rzeczą powszechnie znaną. Książka skłania do namysłu nad stosunkiem do takich pytań jak: * czy historia negatywnie zweryfikowała tzw. teorię skapywania (przypływ podnosi wszystkie łodzie) * czy mobilność społeczna w krajach bogatych jest coraz mniejsza, historie "od zera do milionera" są jak historie o zwycięzcach lotto (już nie każdy jest kowalem swojego losu, lub jest nim w bardzo ograniczonym zakresie) * czy istnieje trend ku coraz większej akumulacji majątku (mityczny 1%) * czy obecny kształt nierówności sprzyja społeczeństwom czy też jest dla nich szkodliwy (wiele badań wskazuje że powyżej pewnego poziomu nierówności są szkodliwe zarówno pod względem społecznym, jak i ekonomicznym, ograniczając wzrost gospodarczy) Ja ze swej strony nadbudowałbym to kwestią czy mamy prawo myśleć o tym w jakim społeczeństwie chcielibyśmy żyć i działaniami politycznymi zmieniać rzeczywistość w tym kierunku, czy też przyjąć istnienie sił (takich jak np. "niewidzialna ręka rynku"),które same, poprzez dziejową konieczność, prowadzą społeczeństwo ku wyższym formom rozwoju. Piketty wyraźnie zastrzega, że historia nierówności jest w znacznej mierze historią polityczną. Co ważne, prezentuje koncepcje i dane mające je podeprzeć w sposób pełen pokory, każdorazowo prezentując opinie krytyczne i odżegnując się od jednoznacznych konkluzji. Warto jeszcze podkreślić że z tezami książki nie trzeba się zgadzać, by uznać ją za inspirującą, pobudzającą do myślenia.
BuddhaMeeple - awatar BuddhaMeeple
ocenił na82 lata temu
Lewica. Stare błędy, nowe wyzwania Michael Walzer
Lewica. Stare błędy, nowe wyzwania
Michael Walzer
Kolejna pozycja – dlaczego lewica jest w tym miejscu w którym jest? I przyznam jedna z ciekawszych. Walzer jest zdecydowany przywrócić ludziom lewicy wiarę w to co czynią, ale wskazuje wiele, wiele popełnionych błędów. Ważne jednak, że przywraca także nadzieje i przekonanie jak wiele narzędzi ma właśnie lewica, by przywrócić współczesne państwa – społeczeństwu Zadanie którego się podejmuje nie jest proste, gdyż obecnie trudno nawet mówić o jednej lewicy. Ugrupowania te jednak łączy głębokie przekonanie o konieczności emancypacji ludzi, o możliwości realnego samostanowienia przez wolne jednostki, wyposażone w wszelkie ku temu narzędzia, a zatem także samodzielność ekonomiczną i społeczną. Diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach. Co ciekawe, Walzer poniekąd skupia się głównie na realizowanej przez lewicę polityki zagranicznej i w tym jednym aspekcie dostrzega jądro wielu problemów w jakich dzisiejsza lewica jest uwikłana. Problem jest bowiem wielowymiarowy. Clou książki to teza, ż lewica skutecznie budowała socjaldemokratyczne państwo wtedy, gdy spór o Państwo rozgrywał się właśnie na tym poziomie. Zbudowanie narzędzi oddziaływania na kraj i rząd w postaci związków zawodowych i emancypacji jednostek – gdy spór rozgrywał się na poziomie państw narodowych – był skuteczny. Rynki finansowe czy wielkie korporacje grały w tę samą grę i lewica mogła uzyskać względną równowagę. Od jakiegoś czasu jednak rynki finansowe podbiły stawkę – po stworzeniu ponadnarodowych instytucji niejako wywróciły stołek. Dotychczasowe reguły przestały się sprawdzać, gdyż lewica ciągle działa na poziomie narodowym/państwowym i zwyczajnie przestały mieć narzędzia by skutecznie oddziaływać na Społeczeństwo. Równowaga została zakłócona, a strukturalna przewaga jaką zbudowały rynki finansowe – trudna do obejścia. Rynki finansowe nie są potężniejsze od Państw, ale mogą skutecznie rozgrywać wewnętrzne animozje między nimi. Lewica zaś pozostała ze starą polityką budowania socjaldemokracji i solidarności na poziomie Państwa. Stając się jednocześnie nieskuteczna – przegrywa grę o sumienia. Jedną z dróg jest oczywiście budowanie ponadnarodowej wspólnoty – jest to jednak szalenie trudne, gdyż oznacza to konieczność wykorzystania ku temu wartości lewicowych – a więc solidarność z innymi społeczeństwami, walka o prawa także w innych miejscach. O godne warunki pracy nie tylko w ramach swojego kraju, ale szerzej. Walka o demokratyzację społeczeństw, ale nie przez narzucone wyzwolenie, a samodzielną emancypację. Ludzie po prostu muszą wyzwolić się sami, na swoich warunkach. To oznacza oczywiście bardzo mozolny proces budowania mostów z innymi społeczeństwami i zwyczajnymi ludźmi, a nie przez odgórnie narzucona instytucje. Walzer jest tu bezlitosny, pokazuje jak często łatwo jest walczyć o prawa innych, nie słuchając ich. Łatwo wiedzieć lepiej czego potrzebuje drugi człowiek, stojąc na swoich pozycjach ideowych. Łatwo zamknąć się także na wsparcie sojuszników, np. właśnie liberałów – którzy także bardzo często widzą konieczność walki z niesprawiedliwością i nierównościami. Takim sojusznikiem może też dziś być właśnie państwo narodowe – dziś jest to ciągle najskuteczniejszy podmiot prawa międzynarodowego i na pewno oddziałując na jego politykę, łatwiej cokolwiek zmienić. Na pewno łatwiej i skuteczniej niż przez ONZ. To oznacza czasem poparcie inicjatywy interwencji, ale czasem zdecydowany sprzeciw, to trudne gdy w grę wchodzą wartości patriotyczne. Busolą powinny być oczywiście lewicowe wartości i podkreślanie ich wagi, zmiana reguł gry, zamiast licytację na umiłowanie ojczyzny. Jest to zatem książka o poszukiwaniu kompromisów. Łatwo lewicy – która w wielu miejscach nie rządzi od wielu lat – okopywać się na ideowych barykadach. Tymczasem czasem naprawdę warto zmienić coś, w duchu własnych wartości, niż skupiać się na krytyce. To oczywiście jest jednocześnie łatwe ale i najtrudniejsze. To książka o konieczności słuchania innych, szukania sojuszy, a także o skuteczności. Lewica budowała socjaldemokracje w wielu miejscach, ludzie na nią głosowali bo była skuteczna. Czas tą skuteczność przywrócić
Petroniusz - awatar Petroniusz
ocenił na87 lat temu
Prześniona rewolucja. Ćwiczenie z logiki historycznej Andrzej Leder
Prześniona rewolucja. Ćwiczenie z logiki historycznej
Andrzej Leder
Obiektywizmu tej pozycji ocenić nie mogę, niemniej była to, górnolotnie ujmując, intelektualna uczta. Leder stara się odpowiedzieć na pytanie, które, z moich obserwacji, rzadko kiedy sobie zadajemy - na które wielu znajomych, gdy ich dla testu zaczepnie pytałem, nie było w stanie dokładnie odpowiedzieć - czyli jak w Polsce narodziła się klasa średnia i czemu jej kondycja jest tak kulawa i niepewna, czemu mamy problem z ustaleniem własnej tożsamości i gdzieś tam jesteśmy zawieszeni między ciągłym gonieniem Zachodu i uciekaniem przed Wschodem. Centralną tezą książki jest to, że konstytutywne dla formowania się klasy średniej wydarzenia, w odróżnieniu od krajów o wysokiej samoświadomości typu Francja, nie były udziałem Polaków, tj. wydarzyły się, jak to określa autor, transpasywnie(zmiana zaszła realnie, ale sprawczość była jakby "poza nami": my staliśmy się beneficjentami/przegranymi procesu (zależy jak na to patrzeć),którego nie zrobiliśmy własnymi rękami, więc i nie do końca umiemy go włączyć w sensowną opowieść o sobie. W praktyce dokonało się to, jak pisze Leder, poprzez ręce okupanta niemieckiego, a potem radzieckiego. Stą∂ właśnie “prześniona rewolucja”. 
Wykorzystując narzędzia psychoanalizy autor tłumaczy, jakie zjawiska podświadomości zbiorowej zostały w ten sposób skatalizowane, czytaj: czemu Zagłada, a także późniejsza rewolucja ziemiańska (czyli rozpad dawnego porządku opartego o ziemiaństwo aka szlachtę jako klasę -> wywłaszczenia, przesunięcia własności, reforma rolna i ogólnie demontaż “pańskości" jako realnej struktury społecznej,) pozwoliły na przemianę pola symbolicznego (jedno z Lacanowskich pojęć, których w książce jest bardzo dużo; wszak to właśnie psychoanaliza Lacanowska została tutaj wykorzystana jako teoria krytyczna, btw. może to trochę przytłoczyć, bo jest tego dużo i żeby zrozumieć dobrze książka, trzeba ieć trochę backgroundu) oraz imaginarium Polaków i jak to wpłynęło na to, kim jako naród jesteśmy. Dla mnie pozycja obowiązkowa, o której dużo rozmyślam i która w duży sposób wpłynęła na moje myślenie o tożsamości narodowej oraz o historii i pozycji Polski.
SkogensKonung - awatar SkogensKonung
ocenił na92 miesiące temu
Co to jest populizm? Jan-Werner Müller
Co to jest populizm?
Jan-Werner Müller
Sięgnąłem po książkę Müllera po lekturze pierwszego rozdziału 'Społeczeństwa populistów' Sadury i Sierakowskiego, bo ci panowie sporo piszą o populizmie, nie objaśniając, na czym on polega. Zaś ta pozycja, wydana w 2016 r., gdy populizm już był popularny, ale nie odnosił jeszcze takich triumfów, odznacza się jasnością i przejrzystą strukturą. Według autora najważniejszą, definiującą cechą populistycznego polityka jest „roszczenie do wyłącznego reprezentowania prawdziwego narodu.” Przez prawdziwy naród populista rozumie swoich zwolenników, bo, jak to ujął Trump: „reszta ludzi nic nie znaczy”. Ważna jest też konfrontacja z tymi, których się nie uważa za prawdziwy naród: „Polaryzacja nie jest dla populistów problemem – to środek do zachowania władzy.” Innym wyznacznikiem populizmu jest zaciekła krytyka elit, które portretuje się jako skorumpowane i/lub zdegenerowane moralnie. I jeszcze, populiści starają się umoralnić konflikt polityczny tak bardzo, jak to tylko możliwe. Rządy populistów mają kilka charakterystycznych cech: próby przejęcia aparatu państwa, korupcja i masowy klientelizm oraz tłamszenie społeczeństwa obywatelskiego. Przy czym: „Wśród zwolenników populistów korupcja i kolesiostwo nie są uważane za poważne problemy dopóty, dopóki wyglądają na metody stosowane w imieniu moralnych, ciężko pracujących „nas”, a nie zdemoralizowanych czy wprost obcych „ich”.” Rządy populistów podkopują, wręcz demontują demokrację, ale ci panowie (lub panie) raczej nie posuwają się do skrajności: nie kasują wyborów. Dlaczego? Hipoteza Müllera jest taka, że to im się nie opłaca: „z ich punktu widzenia koszty jawnego autorytaryzmu są zwyczajnie zbyt wysokie. Oficjalne zniesienie czy przynajmniej zawieszenie demokracji oznacza radykalne pogorszenie reputacji międzynarodowej.” Pełna zgoda. Ilustruje obficie Müller swoje wywody przykładami z praktyk rządzenia Cháveza, Orbána, Trumpa czy Erdoğana. Ci politycy to można powiedzieć klasycy populizmu. Jest też trochę o Kaczyńskim, ale niewiele, to był w czasie pisania książki bardziej uczeń niż mistrz. Niestety, w temacie walki z populizmem nie proponuje autor zbyt wielu rozwiązań. Pisze jedynie, że nie należy lekceważyć czy wykluczać wyborców populistów – to prowadzi do jeszcze większej polaryzacji i jest wodą na młyn populistycznych polityków. Przeciwnie, zaleca z nimi rozmawiać, co więcej: „Jeśli macie dobre powody, by sądzić, że padli ofiarą niesprawiedliwości, domagajcie się od swego rządu czy partii, by te niesprawiedliwości naprawić.” Dalej: „Tak długo więc, jak populiści trzymają się granic prawa – i nie podżegają do przemocy – pozostali aktorzy polityczni (i ludzie mediów) powinni wejść z nimi w kontakt.” Niemniej: „Rozmawiać z populistami to nie to samo, co mówić jak populiści. Można traktować poważnie problemy, które podnoszą, nie akceptując sposobu, w jaki te problemy definiują.” Łatwo powiedzieć... Nie wyjaśnia także autor jasno przyczyn rosnącej siły populizmu w ostatnich latach, czyżby to był głównie efekt rządów europejskich technokratów, raczej wątpię... Muszę powiedzieć, że książka otworzyła mi oczy na to co się działo u nas w ostatnich latach, to nic nowego, inni już to praktykowali przed nami, tak że spoko. Z drugiej strony pewna bezradność autora w temacie jak sobie radzić z populistami bardzo mnie martwi... To bardzo ciekawa pozycja rozjaśniająca wiele zjawisk z naszej rodzimej sceny politycznej.
almos - awatar almos
ocenił na82 lata temu
Państwo, szkoła, klasy Przemysław Sadura
Państwo, szkoła, klasy
Przemysław Sadura
26/100/2020 Wyzwanie LC luty 2020 - Książka z polecenia Myślałam, że to literatura faktu / popularnonaukowa. A to całkiem naukowa pozycja, więc niektóre strony omijałam, te metodyczne i streszczające idee historyczne / koncepcje państwa. Z czystym sumieniem omijałam, bo autor we wprowadzeniu wyraził na to zgodę :-) "Klasy" w tytule to klasy w sensie społecznym (a nie klasy szkolne). Autor wyróżnia klasę wyższą średnią, niższą średnią i klasę ludową, a w książce omawia ich stosunek do edukacji, motywy postępowania, wspomnienia z czasów spędzonych w szkole, ocenę reform itp. A propos reform, to ostatniej reformy (likwidacja gimnazjów) dotyczy ostatni rozdział, a we wcześniejszych możemy sobie poczytać (a niektórzy powspominać) o punktach za pochodzenie z lat 60-tych, o reformie z 1999 (utworzenie gimnazjów) oraz o opóźnianej przez kilka lat i ostatecznie utrąconej koncepcji szkoły od 6. roku życia. Ciekawe są refleksje na temat komercjalizacji edukacji oraz selekcji uczniów już na etapie wyboru gimnazjum (tego gimnazjum, które w założeniu miało być rejonowe i opóźnić o jeden rok selekcję uczniów, a w praktyce, szczególnie w miastach, przyspieszyło ją o dwa lata w stosunku do 8-letniej podstawówki),na temat nierówności społecznych w edukacji, w tym decyzji o wyborze szkoły spowodowanej okolicznościami albo wyłącznie na podstawie własnych potrzeb czy odczuć. A dodatkowo, poza realiami polskimi można się podszkolić w systemie szkolnictwa Wielkiej Brytanii - przedstawionym przez pryzmat doświadczeń Polaków mieszkających na Wyspach. Naprawdę, jest z czego wybierać. Jedyne czego wg mnie w tej książce za mało, to cytaty z ankiet i rozmów z respondentami. Przydałoby się więcej, żeby książka była przyjemniejsza i łatwiejsza w odbiorze dla nienaukowca. Ale i tak polecam. Tym bardziej, że można z powodzeniem czytać wybiórczo.
AgaGaga - awatar AgaGaga
oceniła na76 lat temu
Praca bez sensu. Teoria David Graeber
Praca bez sensu. Teoria
David Graeber
Czy robiliście kiedykolwiek w pracy zadanie, które było kompletnie bez sensu? To jest pytanie retoryczne. Nie znam osoby, która odpowiedziałaby przecząco. Idźmy więc głębiej. Ile szacunkowo Twoich zadań wydaje Ci się bez sensu? Ile zadań, które zostały zlecone, to te, które miały istotny wpływ na Twoją pracę, wynik finansowy organizacji, motywację zespoły? Ile ze wszystkich Twoich zadań miało jakikolwiek sens? Na te właśnie pytania udziela odpowiedzi wybitny, niestety już nieżyjący, wykładowca akademicki, antropolog David Graeber. Książka obfituje w liczne przykłady pracy bez sensu. Wskazuje niepotrzebną biurokrację, zatrudnianie osób o bliżej nieokreślonym profilu stanowiska, a nawet w swoich rozważaniach idzie znacznie dalej wskazując konkretne zawody, które są bez sensu. Do takich zawodów o dziwo zalicza … m.in. zawód prawnika. Graeber obala mit o tym, że praca bez sensu jest tylko domeną sektora publicznego wraz z rzeszą urzędników, którzy spokojnie wykonywaliby tą samą pracę nawet, gdyby było ich o połowę mniej. Dlatego „Praca bez sensu” to jest również książka o bezmyślnym marnotrawieniu pieniędzy. Graeber zdaje kłam tezom, że wysoko opłacana praca daje porównywalne do nakładów finansowych wymierne efekty. W ramach tych rozważań Graeber wymienia złożone prace bez sensy przyjmujące różne formy, a często mające swoje źródła w branży technologicznej. I tutaj też mogą pojawić się pewne nieścisłości w teoriach autora. Są one jak drobne, ale widoczne pęknięcia na ścianie. Można przyjąć hipotetycznie, że 90% działań w branży technologicznej jest bez sensu, tyle że pozostałe 10% prac może stanowić wartość dającą przełom. Czy bez nakładów pracy, mogącej znaleźć się pod mianownikiem „bez sensu” da się osiągnąć tą kluczową wartość tworzącą wymierne efekty? Odpowiedzi na to pytanie z oczywistych względów w tej książce nie znajdziemy. Oczywistych, bo mocno podważyłaby ona teorie stanowiące oręż autora w tej pozycji. Znajdziemy natomiast jeszcze jedną ciekawą przestrzeń do analizy. Mianowicie jak prace bez sensu wpływa na motywację pracowników do jej wykonywania. Świadomość braku celowości pracy działa tutaj destrukcyjnie. Obniża morale, zabiera energię. Dziwi zatem jej powszechność. Dziwi jeszcze bardziej, bo to praca i zadania z nią związane mogłoby wyglądać zupełnie inaczej. Przecież podstawowym narzędziem każdego Managera powinna być metodologia SMART, która w swej jasności i prostocie mówi o cechach wyznaczonych celów by były : konkretne, mierzalne, osiągalne, istotne i mierzalne w czasie. Czy więc powszechne stosowanie SMART wyzwoliłby pracowników z okowów pracy bez sensu? Na pewno w dużej mierze tak. Dlaczego zatem nie jest stosowana. Takie sugestie w książce Graebera padają. Powód jest trywialny. Metodologia SMART nie jest powszechnie stosowana, bo wtedy okazałoby się, że praca większości osób zarządzających … jest po prostu bez sensu. https://www.instagram.com/biznes_na_stronach/
biznes_na_stronach - awatar biznes_na_stronach
ocenił na625 dni temu
Prawy Umysł. Dlaczego dobrych ludzi dzieli religia i polityka Jonathan Haidt
Prawy Umysł. Dlaczego dobrych ludzi dzieli religia i polityka
Jonathan Haidt
Ciekawa książka o tym, jak ludzie rzeczywiście podejmują decyzje moralne (nie należy tego mylić z tym, jak powinni je podejmować). Jonathan Haidt formułuje tu tezę, że u podstaw naszych ocen moralnych leżą automatyczne intuicje, i robi to w sposób przekonujący. Książkę czyta się bardzo dobrze. Warto podkreślić, że autor nie proponuje żadnego systemu moralnego, którego należałoby przestrzegać — nie jest to też praca promująca określoną ideologię polityczną. Choć wspomina, że bliska jest mu etyka cnót, robi to marginalnie, główny nacisk kładzie na opis wyników badań prowadzonych przez siebie i swój zespół. Szczególnie interesujące są eksperymenty oparte na pozornie prostych i intuicyjnych pytaniach, na które trudno udzielić spójnej, „racjonalnej” odpowiedzi. Pokazują one, jak często nasze sądy moralne pojawiają się szybciej niż ich uzasadnienia. Książka jest również warta uwagi w kontekście współczesnych zjawisk społecznych, takich jak rosnąca polaryzacja. Autor - niejako przy okazji - dostarcza narzędzi do lepszego zrozumienia, dlaczego ludzie o odmiennych poglądach tak często rozmijają się w ocenach moralnych. Widać to wyraźnie w wielu społeczeństwach Zachodu, gdzie spory ideowe przybierają coraz ostrzejszą formę i czasem podważają poczucie wspólnoty. Choć Haidt nie daje prostych recept, można odczytać jego przesłanie jako zachętę do większej refleksji, pokory i powściągliwości w ocenianiu innych.
Jan - awatar Jan
ocenił na84 dni temu
Retrotopia. Jak rządzi nami przeszłość Zygmunt Bauman
Retrotopia. Jak rządzi nami przeszłość
Zygmunt Bauman
Epilog „Nie istnieją drogi na skróty, które pokazywałyby, jak sprawnie i bez wysiłku zatamować prąd typu „powrót do - czy to Hobbesa, do plemion, do nierówności czy do łona. Powtarzam: obecne zadanie wyniesienia idei integracji do skali ogólnoludzkiej i przeprowadzenia jej do samego końca najprawdopodobniej okaże się niesłychanie żmudnie, uciążliwe i kłopotliwe. Musimy się przygotować na długi okres naznaczony mnogością pytań i niewieloma odpowiedziami, naznaczony mnogością problemów i niewieloma rozwiązaniami- jak również na to, że będziemy działać w cieniu delikatnej równowagi między szansą na sukces i na porażkę. (…) Bardziej niż kiedykolwiek przedtem jesteśmy postawieni – my, ludzie, mieszkańcy Ziemi – w sytuacji albo - albo: albo wkroczymy we wspólną przyszłość, albo skończymy w zbiorowej mogile”. (s. 281.) Zygmunt Bauman, Retrotopia. Jak rządzi nami przeszłość, Przekł. K. Lebek, PWN Warszawa 2018. * Epilog Baumana nie pozostawia złudzeń w kwestii przyszłości Nas, mieszkańców Ziemi. ** Rozwiązanie jest proste, ale kto z niego skorzysta? *** Powtórzmy za Baumanem: „wspólna przyszłość” albo „zbiorowa mogiła”. ****Czytelnik ma o czym myśleć po lekturze Retrotopii!!! Zygmunt Bauman ( 1925-2017): • jeden z najbardziej znanych na świecie polskich socjologów, autor koncepcji ponowoczesności, płynnej ponowoczesnościi późnej nowoczesności; • autor Retrotopii, pokazującej spektakularne zmiany zaistniałe w świecie, od Hobbesa, przez powrót do plemion, powrót do nierówności, do powrotu do łona; • erudycja Baumana budzi respekt, autor powołuje się na myśl wielu: • Trade G. (1903): skłonność do powtarzania wyjaśnił tym, że ludzie uczestniczący w działaniach poszukują bezpiecznych rozwiązań za każdym razem, kiedy stają przed ryzykownym wyborem, a skłonność do nowości tym, że jednostki pragną odrębności i autonomii (Trade G., The Law of Imitation); • Bruni F. (2016a): "Ludzie, którzy od jakiegoś czasu ostrzegają przed Facebookiem, mają racje: Prawie każda minuta spędzona nad smartfonem, tabletem, i laptopem na przeglądaniu ulubionych stron internetowych i skrolowaniu przez spersonalizowane treści, zbliża nas do z góry przesądzonego wniosku. Wywiera się na nas presję, byśmy się dostosowali”. (Bruni F., How Facebook Warps Our Word, „New York Times”) • wykorzystuje znajomość światowej literatury, min.: ▪ Kafkę: Tak- odparłem- powiedziałem przecież. Oddalić się stąd - oto mój cel. Wyjazd [w:] Nowele i miniatury, s. 278.; ▪ Eco: „Widziałem dobrze, że wiele osób obawia się spisku jakiego ukrytego wroga: dziadek- Żydów, jezuici- masonów, mój ojciec garybaldczyk – jezuitów, królowie z połowy Europy – karbonariuszy, moi towarzysze spod znaku Mazziniego – króla podżeganego przez księży, policja z połowy świata – iluminatów bawarskich… (Cmentarz w Pradze, s.97-98.). Dzieło Baumana -to tekst o utraconym raju, nazwanym przez autora RETROTOPIĄ! Warto powtórzyć: Bardziej niż kiedykolwiek przedtem jesteśmy postawieni – my, ludzie, mieszkańcy Ziemi – w sytuacji albo - albo: albo wkroczymy we wspólną przyszłość, albo skończymy w zbiorowej mogile”. (s. 281.) Czytanie Baumana poszerza horyzonty! Tekst istotny i ważny, pozwalający zrozumieć istotę zmian zachodzących w Nas i w Świecie XXI w. 10/10
zoe - awatar zoe
ocenił na101 rok temu
Koniec liberalizmu, jaki znamy Mark Lilla
Koniec liberalizmu, jaki znamy
Mark Lilla
Mark Lilla jest liberałem całym sercem i rozumem, wiernym zwolennikiem Partii Demokratycznej. Zwycięstwo Trumpa w 2016 r. było dla niego wstrząsem. Cóż wówczas zrobił? Dołączył do chóru potępień wyborców Trumpa? Nie. Postąpił według zasady „Zacznij od siebie”, czyli od przeprowadzenia rozrachunku „Co w nas, liberałach jest nie tak, że ludzie zagłosowali na niego? Gdzie leży nasza wina?” Odpowiedzią jest ta niewielka książeczka. Lilla uważa, że przyczyną porażki liberałów było skupienie się na tożsamości jednostek i mniejszości, praktykowane szczególnie na uczelniach. Ideę obywatelskości, czyli tego, co łączy i jest obiektywne, zastąpiono ideą „praw mniejszości”, w latach 60- czy 70-tych jak najbardziej słuszną, ale doprowadzoną obecnie do absurdu. Jak pisze: „Im bardziej obsesyjnie kampusowi liberałowie zajmowali się tożsamością jednostki, tym mniej chętnie angażowali się w racjonalną debatę polityczną […] debaty toczone na zajęciach, które niegdyś mogły zaczynać się tak: ‘Sądzę, że A i to są moje argumenty’, dziś przybierają formę „Ja jako X czuję się obrażony tym, że głosisz B’. Poza tym, Lilla (z którym w wielu kwestiach kompletnie się nie zgadzam),bardzo mnie zaintrygował wizją dwóch „obrządków” politycznych w USA XX wieku: rooseveltowskiego i reaganowskiego. Obrządki te nie pokrywają się z partiami politycznymi, np. wg Lilli do obrządku rooseveltowskiego należał Nixon realizujący szeroko zakrojone programy społeczne. Fantastyczna praca. Parę razy tak zazgrzytałam zębami ze złości, że chyba wybiorę się do dentysty, ale cieszę się, że ją przeczytałam.
Karola - awatar Karola
oceniła na82 lata temu

Cytaty z książki Przedsiębiorcze państwo

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Przedsiębiorcze państwo