Pusta woda. Wspomnienia z warszawskiego getta

Okładka książki Pusta woda. Wspomnienia z warszawskiego getta autora Krystyna Żywulska, 9788389782168
Okładka książki Pusta woda. Wspomnienia z warszawskiego getta
Krystyna Żywulska Wydawnictwo: tCHu doM wYdawniczy reportaż
231 str. 3 godz. 51 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2009-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2008-01-01
Liczba stron:
231
Czas czytania
3 godz. 51 min.
Język:
polski
ISBN:
9788389782168
Średnia ocen

7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Pusta woda. Wspomnienia z warszawskiego getta w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Pusta woda. Wspomnienia z warszawskiego getta



książek na półce przeczytane 3424 napisanych opinii 400

Oceny książki Pusta woda. Wspomnienia z warszawskiego getta

Średnia ocen
7,8 / 10
122 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Pusta woda. Wspomnienia z warszawskiego getta

avatar
311
311

Na półkach:

Ta książka po prostu boli.
No przecież ja, dzisiejsza najedzona, bezpieczna mieszkanka wielkiego miasta nie wczuję się w głodną Żydówkę, która w każdej chwili może stracić życie. Tylko dlatego, że jest Żydówką (nigdy tego nie pojmę).
Ale, moim wrażliwym sercem, mogę napisać dziś tę opinię.

Ta książka po prostu boli.
No przecież ja, dzisiejsza najedzona, bezpieczna mieszkanka wielkiego miasta nie wczuję się w głodną Żydówkę, która w każdej chwili może stracić życie. Tylko dlatego, że jest Żydówką (nigdy tego nie pojmę).
Ale, moim wrażliwym sercem, mogę napisać dziś tę opinię.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
14
10

Na półkach:

To powinna być lektura obowiązkowa w średnich szkołach i na uczelniach. Wstrząsająca. Mocna.

To powinna być lektura obowiązkowa w średnich szkołach i na uczelniach. Wstrząsająca. Mocna.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
263
243

Na półkach:

Książka trochę chaotyczna, myślę że była pisana na gorąco, i to dlatego.

Książka trochę chaotyczna, myślę że była pisana na gorąco, i to dlatego.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

370 użytkowników ma tytuł Pusta woda. Wspomnienia z warszawskiego getta na półkach głównych
  • 211
  • 156
  • 3
65 użytkowników ma tytuł Pusta woda. Wspomnienia z warszawskiego getta na półkach dodatkowych
  • 40
  • 6
  • 5
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3

Inne książki autora

Okładka książki Rewia przebojów 2. Melodie i teksty Andrzej Bianusz, Zbigniew Biegański, Krzysztof Dzikowski, Marek Głogowski, Piotr Janczerski, Jonasz Kofta, Janusz Kondratowicz, Bogdan Loebl, Wojciech Młynarski, Janusz Odrowąż, Agnieszka Osiecka, Barbara Rybałtowska, Jan Tadeusz Stanisławski, Andrzej Tylczyński, Jadwiga Urbanowicz, Kazimierz Winkler, Zbigniew Zapert, Krystyna Żywulska, praca zbiorowa
Ocena 7,0
Rewia przebojów 2. Melodie i teksty Andrzej Bianusz, Zbigniew Biegański, Krzysztof Dzikowski, Marek Głogowski, Piotr Janczerski, Jonasz Kofta, Janusz Kondratowicz, Bogdan Loebl, Wojciech Młynarski, Janusz Odrowąż, Agnieszka Osiecka, Barbara Rybałtowska, Jan Tadeusz Stanisławski, Andrzej Tylczyński, Jadwiga Urbanowicz, Kazimierz Winkler, Zbigniew Zapert, Krystyna Żywulska, praca zbiorowa
Okładka książki Za drutami. Antologia pamięci 1939-1945 Tadeusz Borowski, Stanisław Ryszard Dobrowolski, Alfred Fiderkiewicz, Ryszard Gert, Stanisław Grzesiuk, Tadeusz Hołuj, Kazimierz Andrzej Jaworski, Gustaw Morcinek, Zofia Nałkowska, Wanda Półtawska, Jerzy Rawicz, Tadeusz Rek, Adolf Rudnicki, Michał Rusinek, Franciszek Stryj, Seweryna Szmaglewska, Grzegorz Timofiejew, Maria Zarębińska-Broniewska, Krystyna Żywulska
Ocena 7,6
Za drutami. Antologia pamięci 1939-1945 Tadeusz Borowski, Stanisław Ryszard Dobrowolski, Alfred Fiderkiewicz, Ryszard Gert, Stanisław Grzesiuk, Tadeusz Hołuj, Kazimierz Andrzej Jaworski, Gustaw Morcinek, Zofia Nałkowska, Wanda Półtawska, Jerzy Rawicz, Tadeusz Rek, Adolf Rudnicki, Michał Rusinek, Franciszek Stryj, Seweryna Szmaglewska, Grzegorz Timofiejew, Maria Zarębińska-Broniewska, Krystyna Żywulska
Okładka książki Dziura w moście. Wybór satyr Władysław Broniewski, Wiesław L. Brudziński, Jan Brzechwa, Feliks Derecki, Henryk Gaworski, Stefania Grodzieńska, Jerzy Jurandot, Andrzej Klimontowicz, Zygmunt Koczorowski, Antoni Marianowicz, Janusz Minkiewicz, Sławomir Mrożek, Leon Pasternak, Andrzej Rumianek, Jan Szeląg, Maria Terlikowska, Stefan Wiechecki, Zenon Wiktorczyk, Andrzej Wróblewski, Stanisław Wygodzki, Krystyna Żywulska
Ocena 6,3
Dziura w moście. Wybór satyr Władysław Broniewski, Wiesław L. Brudziński, Jan Brzechwa, Feliks Derecki, Henryk Gaworski, Stefania Grodzieńska, Jerzy Jurandot, Andrzej Klimontowicz, Zygmunt Koczorowski, Antoni Marianowicz, Janusz Minkiewicz, Sławomir Mrożek, Leon Pasternak, Andrzej Rumianek, Jan Szeląg, Maria Terlikowska, Stefan Wiechecki, Zenon Wiktorczyk, Andrzej Wróblewski, Stanisław Wygodzki, Krystyna Żywulska
Krystyna Żywulska
Krystyna Żywulska
Krystyna Żywulska (ur. jako Sonia Landau) - polska pisarka, autorka tekstów piosenek i graficzka żydowskiego pochodzenia. Rodowita Łodzianka. Studiowała na UW (prawo),lecz z powodu wybuchu II wojny światowej nie ukończyła studiów. Po ucieczce z getta w Warszawie ukrywała się pod polskimi nazwiskami Zofia Wiśniewska i Krystyna Zywulska. I właśnie to drugie nazwisko przybrała po zakończeniu wojny. Przeżyła pobyt w KL Auschwitz Birkenau. Autorka tekstów do piosenek kabaretowych. Od 1968 roku mieszkała w Republice Federalnej Niemiec. Jej książka "Przeżyłam Oświęcim" została także wydana po angielsku i francusku. Wybrane publikacje: "Przeżyłam Oświęcim" (pierwsze wydanie: 1946),"Program estradowy. Dobre rady dla gromady" (Iskry, 1954),"Tu mówią życzliwi" (1954),"Tak zwane życie" (ze Zbigniewem Lengrenem, Iskry, 1956),"Złota rybka" (1959),"Pusta woda" (Iskry, 1963),"Nigdy więcej" (praca zbiorowa).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Bunt w Sobiborze. Opowieść o przetrwaniu w Polsce okupowanej przez Niemców Philip Bialowitz
Bunt w Sobiborze. Opowieść o przetrwaniu w Polsce okupowanej przez Niemców
Philip Bialowitz Joseph Bialowitz
„Jeśli komuś uda się przeżyć i uciec, niech pamięta, że ma obowiązek być świadkiem i głosić światu o tym miejscu i o tym, co tutaj widział.” Te słowa usłyszał 14 października 1943 roku siedemnastoletni Fiszel Białowicz (obecnie Philip Bialowitz) w obozie koncentracyjnym Sobibór od przywódców buntu więźniów – rosyjskiego żołnierza Saszy Peczerskiego i syna rabina z Żółkiewki Leona Feldhendlera. Ucieczka przez nich zorganizowana była pod wieloma względami nietypowa. Przede wszystkim była jedynym i udanym buntem większości więźniów w niemieckim obozie koncentracyjnym. Łączyła siły Rosjan i polskich Żydów, z których ci pierwsi wnieśli umiejętności wojskowe, a ci drudzy bardzo dobre rozeznanie w topografii i funkcjonowaniu obozu. Dawała także możliwość opuszczenia obozu i szansę uwolnienia wszystkim więźniom. Organizatorzy nie chcieli, by w odwecie Niemcy zamordowali tych, którzy zostali, co zawsze miało miejsce w przypadku ucieczki niewielkiej grupy. Obalała również mit o biernym poddawaniu się nazistom, zadając temu kłam.1 Autor wspomnień dotrzymał słowa. Z pomocą syna, Josepha, spisał wspomnienia zaczynające się tuż przed wybuchem II wojny światowej w rodzinnej Izbicy Lubelskiej, a kończące się w 1945 roku. Nadał im osobisty charakter w pierwszej osobie czasu rzeczywistego widzianego oczami dorastającego chłopca, który w czasie rozpoczęcia narastającej fali nienawiści wobec Żydów tuż przed 1 września 1939 roku miał 13 lat, a przed sobą 6 lat życia szczutego, poniżanego, zastraszanego, więzionego, upodlonego człowieka w sztafecie życia i śmierci. Widział lub przeżył śmierć ojca, matki, trzech sióstr i ich dzieci, przyjaciół i trzech ukochanych dziewcząt, w tym jednej narzeczonej (wszyscy zamordowani przez Niemców),za każdym razem przypominając sobie przez nieustanne powtarzanie, dlaczego musi i chce żyć. Kilkakrotnie cudem uciekał śmierci, unikając kul plutonu egzekucyjnego nad dołem, wygrzebując się spod zwału zamordowanych, uciekając z transportu lub łapanki, wychodząc z szeregu idących do gazu, ocalając z selekcji, biegnąc przez pole minowe śladami ginących przed nim, unikając skutków donosów szmalcowników i morderstw polskich antysemitów. Przyglądając się tej przerażającej roszadzie nieszczęść i cudów przypadających na jednego nastolatka, musiałam przyznać mu rację – nic nie zależało od człowieka. Przeżycie było tylko i wyłącznie kwestią szczęścia. Człowiek mógł tylko w oczekiwaniu na wyrok walczyć o odporność psychiki, by tak, jak wielu znajomych chłopca, nie popaść w depresję lub nie popełnić samobójstwa. Bohater wspomnień wskazywał na trzy wartości, które w utrzymaniu tej niezłomnej postawy mu pomogły – brat, który wielokrotnie ratował mu życie, wiara w dobro, pomimo zalewu zła wokół i chęć życia zdecydowanie wyrażana w chwilach trudnych, skrajnych, tragicznych i beznadziejnych – „Jestem jeszcze młody. Chcę żyć. Całym sercem pragnę żyć.” Jego wspomnienia mają również wymiar ponadczasowy. Obecnie wręcz pożądany. To człowiek, który przestrzega przed skutkami nienawiści, ponieważ był ich ofiarą. Dokładnie opisał proces jej narastania i efektów, które zakończyły się masowym ludobójstwem. Mówi wprost – zobaczcie do czego dochodzi, kiedy człowiek nienawidzi drugiego człowieka z różnych powodów: koloru skóry, religii, światopoglądu, narodowości, przekonań politycznych czy rasy. Nawet koloru kurtki, z powodu którego ostatnio został pobity znany i ceniony przeze mnie aktor Krzysztof Pieczyński. Pozostaje mi tylko powtórzyć jego słowa usłyszane w wywiadzie, kierowane do agresora – Kto ciebie tak ustawił, że ty tak nienawidzisz człowieka? Jak to możliwe, że pomimo tylu świadków okrutnych czasów i ich licznych przekazów, historia zaczyna się powtarzać. Może rację ma Martin Luter King, który twierdził – „Mam poczucie, że ludzie złej woli działają bardziej efektywnie niż ludzie dobrej woli”. To od takich „drobnych” incydentów, zaczyna się właśnie ludobójstwo, a największym jego wsparciem są bierność, zaniechanie i przyzwolenie innych,które zabijają tak samo, jak karabin. Historia pokazuje, że takich postaw w społeczeństwie była zawsze większość. Dokładnie to przekazuje w swoich wspomnieniach Joszele. Warto posłuchać tych, którzy już to przeżyli i boleśnie doświadczyli. To dlatego na motto tych wspomnień wybrano słowa Milana Kundery - "Walka ludzi z przemocą to walka pamięci z zapominaniem". Nie chcę być bierna, więc walczę, przypominając. http://naostrzuksiazki.pl/
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na86 lat temu
Nadzieja umiera ostatnia. Wyprawa w przeszłość Halina Birenbaum
Nadzieja umiera ostatnia. Wyprawa w przeszłość
Halina Birenbaum
W zasadzie takim książkom nie powinno wystawiać się ocen, bo niby jaką miarą ocenić ludzkie cierpienie . Zwłaszcza gdy chodzi o cierpienie dziecka. Moja ocena jest zatem bardziej oceną literackiej formy tej książki. Co do treści. Ja tę książkę czytałam ze ściśniętym gardłem i w wielu miejscach z ogromnym wzruszeniem. To bardzo bolesna lektura. Książka została napisana w latach 1964 -1965 przez dorosłą już kobietę, ale zawiera wspomnienia autorki z okresu jej dzieciństwa przypadającego na lata 1939 - 1945. Jej wspomnienia rozpoczynają się bowiem w momencie wybuchu wojny , gdy autorka ma 10 lat a kończą gdy autorka ma 15 lat. Autorka opowiada nam swoją wojenną historię poczynając od wybuchu wojny, poprzez rzeczywistość getta warszawskiego, a następnie kolejnych obozów , w których przebywała po upadku powstania w getcie warszawskim tj. na Majdanku, w Auschwitz, Ravensbruck i wyzwolenie w obozie Neustadt - Glewe. Ogrom cierpień autorki , która w tym czasie była przecież tylko dzieckiem, przerósłby niejednego dorosłego. Ja nie będę tu opowiadać tej historii, dość że powiem , że autorka utraciła praktycznie wszystkich najbliższych. Z jej bliskich przeżył bowiem tylko jeden z jej braci, Marek. Samo zaś przetrwanie Haliny Birenbaum była to w istocie rzeczy, tylko i aż , wypadkowa szczęścia, przypadku , nadziei, odruchów człowieczeństwa przypadkowo spotkanych ludzi, nadludzkiej woli życia autorki , a czasem wręcz kaprysu niemieckiego oprawcy. Dodam, że do książki załączono krótkie wspomnienia autorki z jej pobytu w Polsce po 40 latach od zakończenia wojny, kiedy to w roku 1986 udała się z Izraela do Polski by odwiedzić Majdanek, Auschwitz i Treblinkę .Nie muszę chyba dodawać, że książkę polecam. Z tym, że ostrzegam to nie jest lektura dla ludzi , którzy powinni unikać silnych wzruszeń. Tę pozycję czyta się bowiem z ogromnym bólem.
Marzena - awatar Marzena
oceniła na92 lata temu
Wojna Klary Clara Kramer
Wojna Klary
Clara Kramer Stephen Glantz
W tej książce wszystko idzie nieco pod prąd typowej literatury pisanej przez "ocaleńców" z Holokaustu. Grupę Żydów w Żółkwi pod Lwowem przechowuje bowiem w piwnicy swego domu obywatel II RP pochodzenia niemieckiego. W czasie wojny pan Beck został volksdeutschem, co pozwolił o mu udzielić schronienia w sytuacji braku podejrzeń ze strony Niemców. Ale z drugiej strony do jego domu dokwaterowano Niemców, którzy wieczorami wracali z mordowania Żydów. A ich "bohaterskie" relacje z tego, opijane alkoholem, słyszą świetnie ukryci w piwnicy. Każdy własny odgłos może ich zdradzić. Słyszą zaś m.in. ze Niemcy pytają podczas popijaw Becka, czy przypadkiem nie chowa u siebie Żydów.... A sami ukrywani nie tworzą bynajmniej żadnej jedności. Jest wśród nich antypatyczna para bogaczy, których stać - początkowo - na kupowanie pieczonych kurczaków, którymi.... oczywiście nie dzielą się z towarzyszami niedoli. Dochodzi też do nieporozumień i na innym tle. Raz wynosząc z piwnicy kubeł z nieczystościami w nocy ojciec Klary spotka pijanego Niemca-domownika z góry... A jakby było tego mało, pewnym razem w domu Becków wybucha pożar, który.... ale to już trzeba doczytać! Wspaniała, przerażająca, a zarazem optymistyczna relacja z "czasów pogardy", świetnie spisana przez kilkunastoletnią wtedy Klarę... Must read literatury Holokaustu (zamiast tego "popowego" śmiecia wypełniającego księgarnie)
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na74 lata temu
Czterdzieści twardych. Wojenne losy Polaków i Żydów. Prawdziwe historie Barbara Stanisławczyk
Czterdzieści twardych. Wojenne losy Polaków i Żydów. Prawdziwe historie
Barbara Stanisławczyk
Książka Barbary Stanisławczyk,, Czterdzieści twardych '' porusza temat pomocy udzielanej Żydom, w czasie drugiej wojny światowej. Nie jest to książka jakich wiele. O Żydach w czasie okupacji zazwyczaj mówi się w kontekście ich zagłady, natomiast autorka pokazuje nie tylko konkretne przykłady pomocy niesionej przez Polaków Żydom , lecz wnika w ten temat znacznie głębiej i ujawnia postawy Żydów wobec ludzi, którzy im tą pomoc okazali. Polacy niejednokrotnie ryzykowali życiem swoim i swoich bliskich angażując się w ratowanie Żydów.Niektórzy przypłacili to życiem, inni, tak jak bohaterowie jednej z opowieści Barbary Stanisławczyk nie poradzili sobie psychicznie z presją nieustannej obawy przed aresztowaniem popadli w obłęd. Inni jak pan Zdzisław , który ukrywał Staszka i jego małego synka, po wojnie sami potrzebowali pomocy i zwrócili się do tych , których uratowali przed pewną śmiercią. Co dostali? Praktycznie nic, paczki z jedną!!!! pończochą, jednego dolara lub stare, używane buty i ubrania. Po wojnie dziedziczka pomagająca Żydom chodziła w zniszczonych łachmanach,a Żydówka którą ukrywała w eleganckim futrze i nie zapytała czy osoba, która okazała jej tyle serca nie potrzebuje jakiejś pomocy. . Polacy ratujący Żydów nie chcieli ich pieniędzy , wszyscy jednym głosem żądali prawdy o wojnie. Dużo mówi się o antysemityzmie i wrogim nastawieniu Polaków do Żydów, nawet słyszy się głosy o tym że jesteśmy współwinni zagłady Żydów, poprzez obojętną postawę. Bohaterowie opowieści ,, Czterdzieści twardych '' nie boją się głośno powiedzieć, że Żydzi również zabijali swoich rodaków, policja żydowska współdziałała z hitlerowcami, Żydzi służyli także w niemieckiej armii, byli bezwzględnymi kapo w obozach koncentracyjnych. Z entuzjazmem oczekiwali na Armię Czerwoną, rozbrajając naszych żołnierzy, zrywając orzełki z czapek. I nie chodzi tu o wytykanie niewdzięczności Żydów , po prostu ta książka w obiektywny sposób pokazuje różne , nie zawsze etyczne postawy społeczeństwa żydowskiego. Dla mnie ta książka była bardzo interesująca, dlatego serdecznie ją polecam wszystkim.
YAGAES - awatar YAGAES
ocenił na910 miesięcy temu
Dotknięcie anioła Henryk Schonker
Dotknięcie anioła
Henryk Schonker
Dotknięcie Anioła Kolejne ciekawe wspomnienia z holocaustu, znów trochę inna perspektywa, bo autor był dzieckiem kiedy wybuchła wojna, mieszkał z rodziną przed wojną w Oświęcimiu, a potem trafili do Bergen-Belsen ale nie pracowali - to też dość nietypowo. I ogólnie mieli sporo szczęścia w tym oczywistym nieszczęściu - najbliższa rodzina autora w większości przeżyła (rodzice, siostra) i cały czas zdołali utrzymać się razem. Jest też trochę fragmentów wydających się dosyć fantastycznymi... zastanawiałem się, czy rzeczywiście wszystko dokładnie tak przebiegało czy może to przebudowane przez czas wspomnienia autora :) ale nawet gdyby tak było, całość jest po prostu ładnie napisana i warto przeczytać. Na plus zdjęcia na koniec książki - nawet babć i dziadków. "Chodząc codziennie nad rzekę Sołę, zaprzyjaźniłem się z pewnym niedorozwiniętym umysłowo chłopcem, nieco starszym ode mnie. Miał może jedenaście lat, a na imię Aleks, ale wszyscy nazywali go Aleks „Bocian”. (…) Aleks godzinami, a czasem nawet całymi dniami, siedział nad Sołą i patrzył w niebo, obserwując ptaki. Było to jego główne zajęcie. Rzadko kiedy coś mówił, a jeśli już się odezwał, to były to niezrozumiałe i nie powiązane ze sobą słowa lub zdania. (…) Pewnego dnia Aleks nagle odwrócił się do mnie, wskazał ręką na drugą stronę rzeki i zupełnie normalnym głosem powiedział: - Tam, na Zasolu, Niemcy wybudują kominy i spalą wszystkie dzieci Abrahama. (…) - Skąd o tym wiesz? - spytałem z trwogą. - Ptaki... Ptaki mi o tym powiedziały (…)" (str. 56-57) "To samo mówił nam też nauczyciel fizyki na tajnych kursach, tylko wyrażał to w inny sposób. Twierdził, że człowiek zawsze się uczy. - Może to robić świadomie, tak jak my teraz, lub nieświadomie, to znaczy uczyć się, żyjąc. Tak właśnie człowiek daje dowód, że jest istotą myślącą. Niestety, czas, który mamy do dyspozycji, stał się tak niepewny, że wy, młodzi adepci sztuki myślenia, musicie bardzo szybko wchłonąć to, na co inni mają wiele lat. Nie ma bowiem nic smutniejszego, jak zejść z tego świata w niewiedzy, na jakim świecie się żyło. Jest to bowiem tak, jakby się w ogóle nie żyło. Dlatego powinniśmy cieszyć się i dziękować za każdy dzień, w którym możecie się uczyć, bo taki dzień poszerza wasze życie o wiele dni. — Tu zrobił krótką przerwę i dodał. — Życie to nie tylko godziny, miesiące i lata oddychania, ale też suma naszych wrażeń i wiedzy, którą zdołaliśmy nagromadzić." (str. 109-110) "Nawet Francis, która dotychczas zawsze była w dobrym humorze, stała się poważna i milcząca. Zastawałem ją często w zadumie, jakby oderwaną od wszystkiego, co ją otaczało. Zapytałem ją raz, czy się boi. Ku mojemu zdumieniu, odpowiedziała zupełnie spokojnie: - Nie, nie boję się... Nie, nawet śmierci się nie boję. Po czym spytała mnie: - A ty się boisz? - Ja się boję śmierci - przyznałem się, bo chciałem być wobec niej szczery. Nie mogłem zrozumieć, jak można się jej nie bać. - Jak to się robi, żeby się nie bać śmierci?" (str. 120-121) "Nie mogłem powstrzymać się od pytania: - I nie byłoby ci smutno opuścić ten świat? Mamę, Felusię i mnie? - Byłoby mi smutno, ale najsmutniej byłoby mi opuścić moje lalki i zostawić je same. - Zostawić je same? - powtórzyłem jej słowa. - Przecież twoje lalki nie żyją. Popatrzyła na mnie, jakby nie rozumiała, co do niej mówię. - Moje lalki żyją swoim życiem, związanym ze mną. Jeśli ja odejdę z tego świata, to i one przestaną żyć. Była to dziwna rozmowa, później jeszcze wiele razy o niej myśla­łem." (str. 121) - a ja wcale nie myślę, że to dziwne i chyba rozumiem tą dziewczynę ;) "Tato uważał, że jestem za młody na rozmowy z rabinem. Na nalegania mamy odpowiadał: „Minka, ty nie rozumiesz. To, co rabin mówi ludziom, to jest filozofia. Heniek jest na to jeszcze za miody. Nie ma sensu obciążać go rzeczami, których nie jest w stanie zrozumieć”. Ja wiedziałem, że jest dużo rzeczy, których nie potrafię zrozumieć. Przygnębiało mnie jednak to, że jeśli już zrozumiem coś, czego przedtem nie rozumiałem, to zawsze jest to coś złego, a nigdy nic dobrego." (str. 169) (czytana/słuchana: 13-28.11.2025) 5-/5 [7/10]
lex - awatar lex
ocenił na74 miesiące temu
Wilcze dziecko Ingeborg Jacobs
Wilcze dziecko
Ingeborg Jacobs
Wilcze dzieci to sieroty wojenne, głównie z terenu Prus Wschodnich, które wymknęły się systemowi. W zasadzie władze żadnego państwa, ani przegranego, ani "zwycięskich" nie miały pomysłu jak rozwiązać problem tysięcy dzieci, które zostały bez opieki i radziły sobie, jak umiały po wkroczeniu AR do Prus Wschodnich i dalej po zakończeniu działań wojennych.Te dzieci, żeby przeżyć i zdobyć żywność dla rodziny, poźniej dla saych siebie trochę kradły, trochę żebrały, w większości były wykorzystywane jako tania siła robocza, którą można wykorzystać i pogonić, jak bezpańskiego psa. Historia Lisabeth Otto, która błąkała się do 1953r. po Litwie, gdzie było stosunkowo łatwo się przedrzeć z Prus Wschodnich. jest wstrząsająca. To nie tylko wieloletnia tułaczka dziecka, od ucieczki z Welawy, pobyt w dziecięcej kolonii karnej, łagże, wielelokrotne zmiany miejsca zamieszkania w poszukiwaniu pracy i wykonywanie najcięższych prac, powrót do Niemiec i ucieczka do ZSRR, aż po osiedlenie się w rodzinnych stronach. "Stalowa Maria" utraciła nie tylko tożsamość, możliwość zdobycia wykształcenia, założenia normalnej rodziny, przeszła piekło, w którym od totalnego wykolejenia uchroniła ja chyba tylko dziecięca religijność i naiwna wiara w to, że ludzie są dobrzy. Ideologia, w którą uwierzyli Niemcy w latach 30. XX w. zrujnowała życie milionom ludzi, wielu odebrała życie, a przykład Lisabeth Otto to tylko jeden z wielu.
Katarzyna - awatar Katarzyna
oceniła na87 miesięcy temu
Dziewczynka z listy Schindlera: oczami dziecka Stella Müller-Madej
Dziewczynka z listy Schindlera: oczami dziecka
Stella Müller-Madej
Krakowskie getto, obóz w Płaszowie, obóz w Oświęcimiu...i postać słynnego Oskara Schindlera, dobrego Niemca, wybawcy wielu. To właśnie dzięki niemu możemy przeczytać wspomnienia Stelli Müller-Madej, której losy nie wiadomo jakby się potoczyły, gdyby nie jego pomoc. Autorka nie miała jeszcze dziesięciu lat, gdy musiała zderzyć się z okrucieństwem wojny. Jej dziecięca wyobraźnia tworzyła wizje zabawy w wojnę, której z dozą ekscytacji nie mogła się doczekać. Dopiero później dotarło do niej czym ona jest, i że niewiele ma wspólnego z radosnym, niewinnym ubawem. Niebawem musiała dorosnąć szybciej i z czego nie zdawała sobie sprawy, a co zostało jej dobitnie uświadomione - zauważyć różnice między Żydami, a resztą społeczeństwa. Piękna, wstrząsająca i zarazem wzruszająca książka. Arcyważna. Dołączyła do czołówki tych, które już zostały przeze mnie odstawione na półkę i nawet gdy już nie zdarzy mi się do nich wrócić, w pamięci zostaną na zawsze. "Świat o nas zapomniał, wyrzekł się nas, znikąd najmniejszej pomocy, żadnego zainteresowania". Dobrze, że chociaż po tylu latach, dzięki m.in. tej relacji, ludzie mogą dowiedzieć się i co za tym idzie zainteresować przeszłymi, tak okrutnymi wydarzeniami. Wpuszczając je do swojego umysłu chociaż raz, nie da się ich wymazać z pamięci już nigdy... Ale żeby nie było tak idealnie... zawiódł korektor. Błędy np. zamiast albo - ablo, terem zamiast teren, ie oznaczające nie, Itp. W żadnej książce nie wypada, a już tym bardziej dotyczącej Holocaustu. Trąca niepowagą. Druga sprawa - książka jest już niedostępna od dawna w sprzedaży. A powinna być zdecydowanie! wznawiana. Póki co jako unikat można nabyć ją w antykwariacie +200zl, lub ciut taniej +100 używana na allegro. Szkoda, że taki chłam, który jest jedynie fantazją, na dodatek nudną i mijającą się z prawdą i celem np."Niusia z listy Schindlera", która jest momentami splagiatowana, a większa część to wymysl, jest wpychany na siłę do księgarń, a prawdziwe perełki zostają wypchnięte, unieważnione. To wielka niesprawiedliwość wobec osób, które przeszły przez piekło, jak i czytelników, którzy są oszukiwani.
pasjonatka - awatar pasjonatka
oceniła na101 rok temu
Świat w mroku. Pamiętnik ojca dziewczynki w zielonym sweterku Ignacy Chiger
Świat w mroku. Pamiętnik ojca dziewczynki w zielonym sweterku
Ignacy Chiger
Swoje wspomnienia z przetrwania piekła podzielił Ignacy Chiger na etapy. Pierwszy to sowiecka okupacja Lwowa, która, aczkolwiek przykra i obfitująca w straszne wydarzenia, okazała się zaledwie przedsionkiem niewyobrażalnej żydowskiej drogi przez mękę pod rządami Niemców. W mieście mieszkało sto pięćdziesiąt tysięcy Żydów, mniej jedynie niż w Warszawie i Łodzi. Gettem rządzili kolejno coraz więksi zwyrodnialcy. Strzelali do ludzi na ulicach, urządzali tzw. akcje deportacyjne, w wyniku których różne grupy trafiały do obozu zagłady w Bełżcu lub na pobliskie Piaski, gdzie wszyscy byli rozstrzeliwani. Gdy najgorszy z panów życia i śmierci, Josef Grzymek, zarządził dla niepoznaki koncert i przedstawienie teatralne, po czym rozprawił się z żydowskimi policjantami, wiadomo było, czym się to skończy. Ignacy Chiger, kochający mąż, Pauliny, i ojciec siedmioletniej Krysi oraz czteroletniego Pawełka, był człowiekiem przedsiębiorczym i zaradnym. Trochę też w podbramkowych, groźnych sytuacjach sprzyjało mu szczęście. Przed likwidacją getta zbudował kilka bunkrów, w których mogli chować się zagrożeni egzekucjami i wywózkami. Wraz z kilkoma osobami przebili się do kanału ściekowego, aby przygotować sobie i rodzinom drogę ucieczki przed ostateczną zagładą. Zanim jeszcze zeszli pod ziemię, odkryli ich trzej kanalarze. Głównie dzięki jednemu z nich, Leopoldowi Sosze, do tragedii nie doszło. Kanalarze przyrzekli, że pomogą im urządzić się i przetrwać najgorsze. I tak się stało. W kanałach usiłowało się chronić wiele setek nieszczęśników. Umierali z głodu i wyczerpania, wychodzili w końcu na powierzchnię, licząc na cud. Zginęło trzy tysiące osób. W getcie też nikt nie przeżył. Leopold Socha, Stefek Wróblewski i Jerzy Kowalow pomogli grupie około dwudziestu, która potem stopniała do jedenastu. Kupowali im żywność, a gdy pojawiały się nowe zagrożenia, wynajdywali kolejne miejsca. Mimo że wszystkie były cuchnące, wilgotne i pełne szczurów, przetrwali, czternaście miesięcy, aż do wyzwolenia Lwowa przez armię radziecką. Zapiski z kolejnych kręgów piekła prowadził Ignacy Chiger regularnie, ale przy przeprowadzce z Polski do Izraela wszystkie zaginęły. Ostateczna wersja wspomnień jest więc zapisem przefiltrowanym przez pamięć, i to po trzydziestu latach. Ukończył Pamiętnik w 1975 roku, sześć miesięcy przed swoją śmiercią. Drukiem ukazał się Świat w mroku dopiero w roku 2011. Wcześniej, w 1990 roku, na podstawie Pamiętnika Chigera, uzupełnionego przez relacje pięciorga wówczas jeszcze żyjących oraz dzieci niektórych innych przymusowych mieszkańców lwowskich ścieków, brytyjski dziennikarz Robert Marshall napisał In the Sewers of Lvov (W kanałach Lwowa). To na tej książce oparła Agnieszka Holland scenariusz filmu W ciemności (wszedł na ekrany w 2011). Przedtem, w 2008 roku, we współpracy z Amerykaninem Danielem Paisnerem, Krystyna Chiger opublikowała po angielsku swoją Dziewczynkę w zielonym sweterku. Ale w rzeczywistości jedną z najwcześniejszych relacji z czternastu miesięcy koszmaru w kanałach, które przyniosły cud ocalenia, złożyła ośmioletnia Krysia przed wysłanniczką Żydowskiej Komisji Historycznej w Krakowie. Tata Krzysi, bo tak się do niej zwracał, przytacza w całości protokół z tego zeznania we Wstępie. Wspomina również, że historią ich pobytu w kanale ściekowym zainteresował się już w 1945 roku radziecki publicysta Włodzimierz Biełajew. Nie tylko pisał o kanalarzach i ich podopiecznych w gazetach, chciał nawet kręcić z Amerykanami film na ten temat. Zimna wojna zniweczyła te plany. Kończy się Świat w mroku opisami późniejszych losów niektórych uczestników wojennych wydarzeń oraz krótką historią Żydów we Lwowie. Choć także u Ignacego Chigera kulminacją jest walka w kanałach o życie, w odróżnieniu od dwóch innych wspomnianych książek i filmu, jego opis mrocznego świata obejmuje, objętościowo mniej więcej podobne, trzy etapy. Jest to przy tym relacja surowa, nie ubarwiona żadnymi fabularnymi elementami. Nie stroni jednak autor od surowych ocen i to nie tylko dwóch okupantów, zarówno konkretnych ludzi, często bestii, z którymi los go zetknął, jak i ich mocodawców. Pisze dużo o strasznych zachowaniach Ukraińców, pod obydwoma okupacjami, i o polskich antysemitach, którzy według jego obserwacji, także po wojnie bez żadnych zahamowań demonstrowali swój stosunek do Żydów, zupełnie jakby w pełni podzielali ideologię i sposób jej wdrażania w życie wobec narodu żydowskiego przez hitlerowskich okupantów. Nie pomija również niegodziwych zachowań w getcie niektórych Żydów, na czele z policją żydowską (używa nazwy milicja). Bez skrępowania szafuje opiniami, czasami bardzo krytycznymi, pod adresem współtowarzyszy kanałowej niedoli. Zdaniem niektórych rozmówców Roberta Marshalla nie wszystkie negatywne oceny są sprawiedliwe, mogą wynikać z nieznajomości pewnych faktów. Dla Ignacego Chigera absolutnie niekwestionowanym bohaterem był Leopold Socha. A jedyną świętość w życiu, dla której gotów był na wszelkie poświęcenia, stanowiła jego rodzina. Mimo, a może dzięki niewyszukanemu stylowi narracji, Pamiętnik jest niesamowitym, przejmującym świadectwem, Zagłady i Ocalenia, nieludzkiej bestialskiej podłości i zwykłej człowieczej przyzwoitości. Aby ocenić inne spojrzenia, człowieka z zewnątrz i pamięć dziecka, konieczne jest przeczytanie także dwóch pozostałych książek o tym, jak we Lwowie śmierdzące kanały stały się sanktuarium życia.
Nina - awatar Nina
oceniła na87 lat temu
Żydówka Noemi Jerzy Stegner
Żydówka Noemi
Jerzy Stegner
Ludzie cenzury, którzy pozwalali mi do tej pory czytać książki o Holokauście tylko zgodne z ich światopoglądem i przez nich akceptowane, stworzyli mi świat składający się wyłącznie z pomników na piedestałach. Smutne jest to, że na pewno nie mnie jednej. Na podstawie jedynych, słusznych wspomnień ludzi, którzy przeżyli czas okupacji, zdążyłam sobie zbudować system sądów, według których mogłam , w swoim mniemaniu, sprawiedliwie oceniać i słusznie dzielić na dobrych i złych, na bohaterów i zdrajców, na wartych pamięci i tych skazanych na zapomnienie. Do czasu. Dopóki mogły zacząć ukazywać się takie książki jak Żydówka Noemi, której nikt od lat 80. nie chciał wydać jako niepoprawnej politycznie. A kiedy to się stało, autor nie dożył tego momentu, a ja siedzę właśnie na ruinach moich wypracowanych zasad ocen, zmuszona konstruować je od nowa. A wszystko zaczęło się od dwóch Żydówek. Jednej zastrzelonej po aryjskiej stronie Warszawy, zimą 1942 roku przed kamienicą rodzinnego domu głównego bohatera Leszka i drugiej, znalezionej na strychu tejże kamienicy. Wcale nie wynędzniałej, brudnej, zawszonej i w łachmanach, jak wyobrażała sobie jego rodzina, ale zadbanej i przede wszystkim pięknej dziewczyny – Noemi, która po przenocowaniu odeszła. Leszek nie mogąc o niej zapomnieć, postanawia ją odnaleźć. Historia tych trudnych poszukiwań, wymagających niebezpiecznych wejść do warszawskiego getta, jest tajemnicza, pełna zaskoczeń, niespodzianek, stale zmieniających się okoliczności i osób z nimi związanych. Ale to nie ona jest najważniejsza. Jest przede wszystkim tłem do ukazania jednego z oblicz warszawskiego getta. Nie tego, które znałam do tej pory z dotychczasowych opisów: "getto nędzy, zarazy, głodu i ludzkiej niewoli, o którym będą później pisać książki, kręcić filmy, grać sztuki, a tych nielicznych, ocalałych, podziwiać". Ale to getto podziemne, niewidoczne na zewnątrz, niedostępne dla niewtajemniczonych, w którym Żydzi, Polacy i Niemcy, jak bracia we wspólnym i wzajemnie korzystnym interesie, prowadzili nielegalną produkcję, nielegalny handel czy szmugiel na ogromna skalę. Drugie getto z Żydami bogaczami, u których "jada się pieczone kurczaki podlewane francuskim winem, gdzie kawiorem smaruje się grzanki, gdzie gra się w karty na dolary i funty". „Moje” getto, w którym strzelano do jego mieszkańców jak do kaczek i którym pozwalano zdychać jak psom na ulicy, okazało się być również gettem, w którym "Niemcy przychodzą, trzymając czapkę w ręku i prosząc o pozwolenie wejścia do mieszkania". W którym obok żebrzących w ulicznych rynsztokach czy gromadzonych do wywozu do obozów koncentracyjnych na Umschlagplatzu, bardzo dobrze prosperują luksusowe lokale z prostytutkami, w których Niemcy w cywilu, alfonsi, urzędnicy z Judenratu czy handlarze ubijają wspólny interes. Każdy swój własny, osobisty, egoistyczny. Wszystko by przeżyć, by wyrwać się z tego piekła, w którym nie ma miejsca na skrupuły i wyrzuty sumienia, gdy w grę wchodzi własne życie, przetrwanie. Nawet po trupach innych. Dosłownie. Autor opisując tę absurdalność podwójnej rzeczywistości nie osądza jednak jej bohaterów i nie daje takiego prawa również mnie. Wręcz uniemożliwia mi jego zdobycie usuwając wszelkie stałe punkty odniesienia. Żadna z postaci tej powieści nie jest jednoznaczna, stała w swoich poglądach i postawach, a jeśli jej się wydaje, że jest, okoliczności lub inni ludzie zmuszają ją do wyboru, do opowiedzenia się, do podjęcia decyzji. Za niezdecydowanych wybierają sami i w jednej chwili z bohatera czynią zdrajcę, a z kolaboranta patriotę. Właśnie tak wyglądało realne życie w okresie okupacji, bez ukrywania lub nadmiernego eksponowania którejkolwiek z jego ciemnych i jasnych stron. Nawet słownictwo wplecione w dialogi ówczesnych mieszkańców Warszawy w swoim autentyzmie były jednak niepoprawne politycznie: Żydziak, aryjak, palestyński wymoczek, Żydziątko. I mimo, że ta historia była opowiedziana językiem niezaangażowanego narratora, zdystansowanego do uczuć i przeżyć bohaterów, naocznego świadka wykorzystanych w tej powieści faktów, to jednak scena końcowa, oparta na poznanych wydarzeniach z życia jednej z bohaterek, chwyciła mnie mocno za gardło z pytaniem: "Ale co ciebie to obchodzi? Ciebie, sędziego, który patrzy na życie jak widz w kinie na film, ciebie i wszystkich tych sędziów, którzy sądzić nas będą po wojnie. I wydawać wyroki. Czy ty znasz mój ból, moje cierpienie, poniżenie, wstyd?" Wycofuję się. Mogę być widzem, by poznać prawdę, ale nie chcę być sędzią, a tym bardziej uczestnikiem takich czasów sprawdzających poziom człowieczeństwa w człowieku. Nie chciałabym się przekonać ile we mnie z morderczyni, zdrajczyni, prostytutki i egoistki, a ile altruistki, filantropki, siostry miłosierdzia i patriotki. Nigdy. http://naostrzuksiazki.pl/
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na66 lat temu
Ratowałam od zagłady. Wspomnienia Irene Gut Opdyke
Ratowałam od zagłady. Wspomnienia
Irene Gut Opdyke
"Nie wiem, czego życie będzie od nas wymagało, lecz trzeba wierzyć, że zawsze znajdzie się sposób, by godnie je przeżyć" Główną bohaterką książki jest Irena Gut, która na wstępie pisze, jak trudno jest ożywić wojenne wspomnienia, przeżycia. Postanowiła opowiedzieć o swoich losach, w sposób uporządkowany. Jest rok 1921. poznajemy Marię Ręboś i Władysława Guta. Młodzi zakochują się w sobie, wkrótce pobierają i rok po ślubie urodzi się nasza główna bohaterka tej książki- Irenka. Zamieszkują w Kozienicach. Ale będę się przeprowadzać, do Suchedniowa, Częstochowy. Rodzina powiększy się o kolejne 4 dziewczynki: Janinę, Marysię, Bronię, Władzię. Życie polskiej rodziny upływa w Częstochowie, gdzie czci się kult Czarnej Madonny. Nadchodzi rok 1934, Adolf Hitler obwołuje się Führerem. Bohaterka książki mieszka teraz z rodziną W Kozłowej Górze, opodal granicy z Niemcami. Młodzież nie interesuje się wówczas polityką. Siostry, uczone przez matkę, aby pomagać innym, przygotowują koszyki z jedzeniem dla ubogich. Rodzice są dla dziewczynek wzorem do naśladowania, cenią ich za ich wspaniałomyślność, dobroć dla każdego. Nasza Irena postanawia zostać wolontariuszką Czerwonego Krzyża. Uczęszcza do szkoły pielęgniarskiej. Początek wojny był dla niej przerażający. Naloty powietrzne przez Niemców, pomoc w szpitalu, wielu rannych, ból, cierpienie, rozlew krwi. Rozdzielona z rodziną Irena, chce wypędzić Niemców ze swojej ojczyzny. Wyjeżdża do Kowna z Czerwonym Krzyżem, mając 17 lat. Ucieka do lasu, gdzie dopadają ją rosyjscy żołnierze, biją i gwałcą. Potem trafia do szpitala, po jakimś czasie pracuje jako pielęgniarka, przy wsparciu dr Olgi Pawłowskiej. Wyjeżdża znowu, chce do domu. Trafia do wioski o nazwie Swietłana. Pomaga chorym, potrzebującym. Nadal jest niebezpiecznie, ale w końcu jest w Radomiu, który ulega zmianie. Wita się z rodzicami, siostrami. Irena dowiaduje się, że za wsparcie Żydom grozi kara śmierci, czego młoda dziewczyna nie rozumie. Wraz z innymi pracuje w fabryce amunicji, dla Rzeszy, a potem w domu majora Eduarda Rügemera, jako pomoc domowa. Los Żydów z getta, nie jest jej obojętny, chociaż wie, że to może mieć swoje konsekwencje. Dobre serce nie pozwala krzywdzić innych. W roku 1943 straciła więź z rodziną. Dalsze koleje losy Ireny, skrupulatnie opowiedziane i spisane przez jej córkę Janinę są przejmujące. Nasza główna bohaterka, to osoba bardzo empatyczna, odważna, z narażeniem życia pomagała Żydom. Za co została uhonorowana w 1982 r. odznaczeniem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Ta książka ma być świadectwem, upamiętnieniem Holokaustu oraz ocaleniem od zapomnienia. Piękna, bohaterska postawa Ireny, warta jest nagłośnienia. Nie wolno zapominać o ludziach, którzy w czasie wojny nie bali się o siebie, ale z serca, świadomie poświęcali się dla innych ludzi, bez względu na narodowość! Sama mam sentyment do tego imienia, gdyż tak na imię miała moja Babcia, także kobieta z sercem na dłoni! Książka ładnie wydana, zawiera czarno-białe fotografie z albumu rodzinnego. Polecam! Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Poradnia K💝
Gerbera41 - awatar Gerbera41
ocenił na95 miesięcy temu

Cytaty z książki Pusta woda. Wspomnienia z warszawskiego getta

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Pusta woda. Wspomnienia z warszawskiego getta