Sześć kobiet w śniegu (nie licząc suki)

Okładka książki Sześć kobiet w śniegu (nie licząc suki) autorstwa Anna Fryczkowska
Logo Lubimyczytac Patronat
Logo Lubimyczytac Patronat
Okładka książki Sześć kobiet w śniegu (nie licząc suki) autorstwa Anna Fryczkowska
Anna Fryczkowska Wydawnictwo: Burda Publishing Polska kryminał, sensacja, thriller
300 str. 5 godz. 0 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Data wydania:
2016-10-12
Data 1. wyd. pol.:
2016-10-12
Liczba stron:
300
Czas czytania
5 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380531673
Kilka samotnych kobiet w domu na odludziu. Bawią się nie najgorzej, choć wkrótce śnieżyca odcina je od świata. I nagle jedna z nich zostaje zamordowana. W sytuacji ostatecznej w bohaterkach budzą się głęboko skrywane urazy.

Sześć podejrzanych, mnóstwo butelek wina, a policja ciągle daleko. Tej nocy są zdane tylko na siebie, więc same będą musiały poprowadzić śledztwo.

Gdyby nie to, że bohaterki zamiast herbaty piją wino, dużo wina..., a rzecz się dzieje we współczesnej Polsce, tę historię mogłaby napisać sama Agatha Christie.
Średnia ocen
6,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Sześć kobiet w śniegu (nie licząc suki) w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Sześć kobiet w śniegu (nie licząc suki) i



167
6
13

Opinia społeczności książki Sześć kobiet w śniegu (nie licząc suki)i



Książki 404 Opinie 258

Oceny książki Sześć kobiet w śniegu (nie licząc suki)

Średnia ocen
6,1 / 10
401 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Sześć kobiet w śniegu (nie licząc suki)

avatar
145
136

Na półkach:

Bietka, takie rzadko spotykane imię a kobieta je nosząca jest niezwykle ekscentryczna. Jak tylko ją poznałam jako królową kryminału oraz wyzwoloną seksualnie kobietę wiedziałam, że to ona zostanie zamordowana. Irytująca i wbijajaca wszystkim koleżankom szpilki. Tylko, aby znaleźć morderczynię było ciut trudniej, każda miała motyw a o alibi trudno.

Świetnie się bawiłam czytając tą książkę. Jestem chętna poznać inne powieści autorki.

Bietka, takie rzadko spotykane imię a kobieta je nosząca jest niezwykle ekscentryczna. Jak tylko ją poznałam jako królową kryminału oraz wyzwoloną seksualnie kobietę wiedziałam, że to ona zostanie zamordowana. Irytująca i wbijajaca wszystkim koleżankom szpilki. Tylko, aby znaleźć morderczynię było ciut trudniej, każda miała motyw a o alibi trudno.

Świetnie się bawiłam...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
206
204

Na półkach:

Na początku nie byłam przekonana, ale później bardzo mnie wciągnęła, świetna pozycja.

Na początku nie byłam przekonana, ale później bardzo mnie wciągnęła, świetna pozycja.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
102
52

Na półkach:

Historia bardzo dziwna a jednak mnie wciągnęła i nie pozwoliła się odłożyć na pólkę "nieprzeczytane". Wręcz przeciwnie, przeczytałam z zaciekawieniem.

Historia bardzo dziwna a jednak mnie wciągnęła i nie pozwoliła się odłożyć na pólkę "nieprzeczytane". Wręcz przeciwnie, przeczytałam z zaciekawieniem.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

921 użytkowników ma tytuł Sześć kobiet w śniegu (nie licząc suki) na półkach głównych
  • 492
  • 416
  • 13
119 użytkowników ma tytuł Sześć kobiet w śniegu (nie licząc suki) na półkach dodatkowych
  • 82
  • 8
  • 7
  • 6
  • 6
  • 5
  • 5

Inne książki autora

Okładka książki Bielany. Antologia miejskich opowiadań Krzysztof Beśka, Przemysław Borkowski, Michał Dąbrowski, Anna Fryczkowska, Joanna Jagiełło, Grzegorz Kasdepke, Dawid Kornaga, Marika Krajniewska, Rafał Lasota, Agnieszka Lis, Agnieszka Stabro, Bartłomiej Świderski
Ocena 0,0
Bielany. Antologia miejskich opowiadań Krzysztof Beśka, Przemysław Borkowski, Michał Dąbrowski, Anna Fryczkowska, Joanna Jagiełło, Grzegorz Kasdepke, Dawid Kornaga, Marika Krajniewska, Rafał Lasota, Agnieszka Lis, Agnieszka Stabro, Bartłomiej Świderski
Anna Fryczkowska
Anna Fryczkowska
Anna Fryczkowska – polska pisarka. Pracowała także jako aktorka pantomimy, nauczycielka włoskiego, tłumaczka, dziennikarka, scenarzystka seriali telewizyjnych. Jest absolwentką italianistyki i studiów genderowych na Uniwersytecie Warszawskim oraz scenariopisarstwa na łódzkiej Filmówce. Mieszka z rodziną i zwierzętami w Warszawie, wakacje spędza na wsi. Recenzuje seriale dla portalu Zupełnie Inna Opowieść. W weekendy klei kolaże. Nominowana do Nagrody Literackiej Gryfia za "Równonoc" inspirowaną tajemniczymi zaginięciami czwórki chłopców w latach 90. w Zachodniopomorskiem. Nagrodzona Różą Gali za "Sześć kobiet w śniegu nie licząc suki". Otrzymała nagrodę główną na Festiwalu Literatury Kobiet za powieść "Starsza pani wnika" i nagrodę blogerów Złota Zakładka za "Kobietę bez twarzy". 28 października ukaże się jej nowa, oparta na faktach powieść "Cyrkówka Marianna".
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Sześć kobiet w śniegu (nie licząc suki) przeczytali również

Igraszki z losem Agata Kołakowska
Igraszki z losem
Agata Kołakowska
Patrząc na tak smakowite babeczki, które widnieją na okładce książki "Igraszki z losem" autorstwa Agaty Kołakowskiej nie mogłam postąpić inaczej jak po nią sięgnąć. Czy lektura miała słodki smak? Leszek jest czterdziestoletnim kawalerem. Uczuciowa stagnacja, która trwa już dość długo, stała się dla niego nielada problemem. Chciałby coś w tej kwestii zmienić, ale jest pewien, że żadna kobieta nie zechce takiego zwykłego faceta jak on. Na co dzień pracuje w małym sklepiku z pieczywem i wyrobami cukierniczymi, który cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem. Wieczory spędza samotnie w małym mieszkaniu, nie posiada sportowego auta w garażu. Zwyczajnie nie ma czym zaimponować. Ciepło oraz wrażliwość jaką emanuje Leszek dostrzegają trzy znajome kobiety, dla których stał się najlepszym powiernikiem osobistych trosk. Doskonale wiedzą, że zostaną wysłuchane o każdej porze. Pewnego dnia spotyka na swojej drodze... cygankę. Tego co usłyszał z jej ust nie brał na poważnie, ale z czasem zaczął odczuwać dziwny niepokój... "Igraszki losu" to moje pierwsze spotkanie z twórczością Agaty Kołakowskiej. Szata graficzna przyciąga, ale dla mnie najważniejszy jest opis fabuły, który mocno mnie zaintrygował. Mimo tego, że książka nie jest wydawniczą nowością zawiera w sobie ostatnio modny w literaturze obyczajowej element zaczerpnięty z fantastyki. W tym przypadku mowa o tajemnej mocy dzięki, której życie innych osób poprawia się na lepsze jeśli o nich dobrze pomyślimy. Sposób w jaki autorka przedstawiła ten wątek dodał całej tej historii takiego fajnego smaczku. Nie jest nachalny, ani przesadzony. Miałam obawy, że może być przytłaczający, ale nic takiego się nie dzieje. Jeśli chodzi o bohaterów to mamy tutaj same ciekawe osobowości z głównym bohaterem na czele. Mam nadzieję, że w przyszłości będę częściej trafiać na powieści, w których mężczyzna będzie grał przysłowiowe pierwsze skrzypce. Leszek to normalny facet, i właśnie tą normalność traktuje jak swoją największą wadę. Sam uważa siebie za życiowego niedorajdę i nieudacznika. Ta niska samoocena niszczy go wewnętrznie. Ma problem z docenieniem samego siebie, kim tak naprawdę jest, bo właśnie to powinno być najważniejsze dla drugiej osoby. Nie jakieś tam dobra materialne. Chwilami drażniło mnie to jego użalanie, bo z drugiej strony ileż można. Z niecierpliwością czekałam na moment, aż w końcu zdobędzie się na odwagę i zawalczy o siebie, a nie o innych. Ada ma 30 lat i jest sama. Po cichu marzy o pięknej miłości niczym z komedii romantycznych. Najbliżsi wywierają na nią presję, a ona żeby ich uszczęśliwić decyduje się na desperacki krok. Zamiast wsparcia od rodziny musiała wysłuchiwać drażliwych uwag na swój temat. Tak po ludzku było mi żal tej dziewczyny. Mirella jest jej przeciwieństwem. Ma wszystko: dobrą pracę, piękny dom, urocze dzieci i ukochanego męża u boku. Po prostu bajka, ale jak jest naprawdę wie tylko ona. Irena jest najstarszą z kobiet. Razem z Ryszardem tworzy małżeństwo z długoletnim stażem, w którym miłości niestety już dawno nie ma. Gdy niespodziewanie uśmiechnął się do niej los ma nadzieję, że w końcu zazna prawdziwego szczęścia. Niestety ta radość nie trwała zbyt długo... Trzy bohaterki, trzy zupełnie inne historie. Wszystkie szalenie interesujące, i bardzo prawdziwe. My kobiety możemy się z nimi szybko utożsamić ze względu na problemy, z którymi przyszło im się zmierzyć. Książkę można podzielić na dwie części. Osobiście ta druga, która toczy się pół roku później bardziej przypadła mi do gustu. Zdecydowanie więcej się w niej dzieje i akcja nabrała tempa za sprawą biegu wydarzeń. Całość czyta się lekko i przyjemnie. W dużej mierze przyczynił się do tego prosty język i styl. Jest to historia, która zmusza do refleksji i zastanowienia się nad własnym życiem. Autorka pokazuje nam co tak naprawdę powinno być dla nas ważne. Okazuje się, że miły gest, dobre słowo, zwykły kawałek ciasta może zdziałać cuda. Przy okazji pomagając innym nie zapominajmy o sobie, bo całego świata niestety nie damy rady zbawić. Polecam wam serdecznie tę książkę, bo swoją treścią zasługuje na uwagę. "Igraszki z losem" to mądra i w inteligentny sposób napisana powieść, która pokrzepi i da nadzieję na lepsze jutro.
Polka_z_ksiazka - awatar Polka_z_ksiazka
oceniła na71 rok temu
Czarne światło Marta Guzowska
Czarne światło
Marta Guzowska
Mroczny thriller Marty Guzowskiej z fabułą, która zdecydowanie nadawałaby się do serialu “Kości”. Małe miasteczka mają to do siebie, że zazwyczaj to one są centrum niewyobrażalnych dla ludzi historii. Dawno nie czytałam polskich kryminałów, dlatego “Czarne światło” jest lekką odmianą na tym bookstagramie. Marta Guzowska opisała naprawdę dobrze całą historię. Jeśli chodzi o bohaterów - Mario Ybl (czytajcie jego nazwisko tak, jak chcecie) zaskoczył mnie swoją cynicznością i poziomem sarkazmu (uwierzcie mi na słowo, że ten facet nie potrafi powstrzymać się od złośliwych komentarzy). Dosłownie wszędzie zauważa głupotę ludzi, czego również nie jest w stanie nie oceniać. Adam - współpracownik antropologa - jest osobą zapatrzoną w swoją pracę i zdecydowanie człowiekiem naiwnym. Dziewczyna profesora (choć każdy nazywa go jego narzeczoną) - Pola, ma w sobie więcej cierpliwości niż przedszkolanki, naprawdę. Codziennie znosi postękiwania mężczyzny, zajmuje się jego terapią. Przez większość książki dosłownie zastanawiałam się czemu ona nie rzuciła Mario i nie wyjechała. Skoro opisywanie głównych bohaterów mam już za sobą (nie wysilę się, by wspomnieć o Rudej, Maurycym i całej reszcie, bo popsułabym Wam największą zabawę) to może warto teraz zająć się okładką. Cóż, jest ona na pewno nietuzinkowa - buszuję w książkach od dawna, a z taką jeszcze się nie spotkałam. Można więc powiedzieć, że Paweł Panczakiewicz wykonał porządną grafikę. Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak zaprosić Was do tej książki Marty Guzowskiej. “Czarne światło” zdecydowanie jest dobrym kryminałem wartym uwagi i powinien zachwycić fanów tego gatunku.
anboooks - awatar anboooks
ocenił na64 lata temu
Kolejny rozdział Agata Kołakowska
Kolejny rozdział
Agata Kołakowska
Inspirująca historia pewnego redaktora i pisarki. Ktoś bacznie przygląda się ich życiu, prywatnym problemom, wątpliwościom i błędom rozliczając ich w przesyłanej w odcinkach powieści. Naprawdę bardzo dobra książka. Do końca zastanawiałam się kto może być w kręgu podejrzanych. Okazało się, że nie można nikomu ufać. Każdy może być podejrzany. Czytałam naprawdę z zapartym tchem. Dawno nie czytywałam żadnych książek z braku czasu i innych priorytetów. Kupiłam ją na straganie nad morzem. Zaintrygował mnie tytuł i okładka. Dodatkowo fakt, że autorką jest polka. Do tej pory czytywałam jedynie powieści zagranicznych autorów. Chciałam przetestować twórczość Pani Agaty i jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Powieść napisana w dobrym tonie, prowadzi czytelnika za rękę zmieniając otoczenie i bohatera, a także moment opowieści. Autorka była w stanie przez cały czas lektury utrzymać moje zainteresowanie, więc naprawdę jest to wyczyn godny pochwały. W dzisiejszych czasach zarówno ja, jak i wiele innych osób szybko się nudzi, lub męczy, bo z tyłu głowy mielę cały czas ostatnie sytuacje, problemy i kwestie, do których będę musiała wrócić po odłożeniu książki. Jednak tutaj mogłam się zatopić w świecie spisków i podejrzeń bez jakichkolwiek skrupułów bawiąc się w odkrywanie prawdy. Z miłą chęcią wracałam do książki w wolnych chwilach. Podsumowując, moim zdaniem książka jest dobrze napisana, historia jest przedstawiona z odpowiednią energią, nic nie jest oczywiste. Do samego końca. Później, po skończeniu książki dalej się zastanawiałam, czy aby na pewno rozumiem zakończenie. Jednak do dzisiaj nie mam pewności, czy dobrze zinterpretowałam całą historię. Uwielbiam lektury, które dają do myślenia i pozostawiają czytelnika z refleksją i skłaniają do zastanowienia się ponownie nad całością.
bookslover - awatar bookslover
ocenił na105 lat temu
Biurwa Sylwia Kubryńska
Biurwa
Sylwia Kubryńska
https://pikkuvampyyrinkirjamaailma.blogspot.com/2019/12/220-sylwia-kubrynska-biurwa.html Mam ciekawą przypadłość znajdowania niecodziennych książek zupełnie przypadkowo. Jako że od zawsze pracuję w biurze, a przez dwa lata egzystowałam w urzędzie, temat papierkowej pracy jest mi bliski. Pewnego dnia przeglądając Instagram, zobaczyłam zdjęcie pewnej zielonej książki i pomyślałam, że muszę ją mieć. Sylwia Kubryńska za pomocą "Biurwy" uzmysłowiła mi, co w pracy jest ważne - "żeby nie było spiny i żeby było wiadome". So true. "Biurwa" to relacja kobiety, która zmaga się z urzędniczą posadą. Wiecie, mnóstwo segregatorów, jeszcze więcej pieczątek, ludzie od niczego, inspektorzy do spraw żadnych, powaga urzędu i absurd ważnych sytuacji. Wśród tego wszystkiego nasza bohaterka Ewa - matka dwójki dzieci i partnerka na pół gwiazdka, która o byciu żoną może tylko pomarzyć. Autorka w krzywym zwierciadle przedstawiła pracę w urzędzie, co doskonale rozumiem, ale... Chciałabym w takim urzędzie pracować, naprawdę. Moje doświadczenie stukało głośno obcasami, kiedy czytałam tę książkę. Dlaczego? Otóż dlatego, że według lektury praca w biurze polega na jedzeniu serniczka, zmienianiu butów, kłamaniu, jedzeniu serniczka, tuszowaniu przewinień, jedzeniu serniczka, chodzeniu od pokoju do pokoju i ponownym jedzeniu serniczka. Rozumiem takie przedstawienie sytuacji, ale nie spodziewałam się aż tak stereotypowego i nieprawdziwego obrazu urzędniczej posady. Urzędnicy są tak piętnowani ot tak, że rozpowszechnianie kolejnego absurdalnego obrazu nie wydaje się wskazane. Wielu ludzi sądzi, że urzędnik siedzi za pieniądze podatników i nie chce im pomóc, bo musi wypić kawkę. Zazwyczaj, jeśli ktoś nie chce nam pomóc, to po prostu nie może i ma ku temu ważny powód, jakim jest nasze absurdalne i często sprzeczne prawo. Wielokrotnie byłam w sytuacji, gdy chciałyśmy w jakiś sposób pomóc petentowi, ale nasz urząd nie miał do tego uprawnień, a prawo związywało nam ręce. Mówienie, że "nikt nie jest od tego" jest także nie na miejscu, ponieważ w praktyce każdy jest od wszystkiego. Często jedna osoba w urzędzie pełni tak różne funkcje i ma tak skrajne obowiązki, że głowa mała. Do tego ktoś inny ma podobny zakres zadań, ale jednak inny, bo tak trzeba, bo takie są wytyczne, bo tak ustalono prawo. Dlatego często wydaje nam się, że nikt nie jest od owego tego, czymkolwiek ono jest. To plus czynnik ekonomiczny to główne powody szybkiego wypalenia pracy każdej biurwy. Do książki wkradła się także mała nieścisłość. Nasza bohaterka podobno całymi dniami nie ma nic do roboty, a zaraz okazuje się, że pracę zabiera do domu i pracuje nawet podczas kąpieli. Po lekturze zdałam sobie sprawę, że bardzo, ale to bardzo zabrakło chociaż kilku słów o petentach, bo to własnie oni sprawiają, że praca w urzędzie ma smaczek. Jeszcze nie wiem, czy są oni powodem miłości czy nienawiści, ale na pewno są kluczowi w pracy urzędnika. "Biurwa" ma jednak więcej plusów niż minusów. Najważniejszym z nich jest humor, połączony z dystansem i dramaturgią. Książka kipi od ironii, sarkazmu i cynizmu, co osobiście uwielbiam. Narracja poprowadzona jest w taki sposób, że buduje napięcie przed każdym, jakże ważnym wydarzeniem w urzędzie... A przecież nigdy nie wiadomo, jakie ważne wydarzenie będzie miało miejsce kolejnego dnia w tym jakże dynamicznym miejscu pracy. Żartobliwe docinki podsycały detale, które autorka naprawdę świetnie wychwyciła. Kolejna para butów w urzędniczej szafie, obraza o nowy - używany mebel w pokoju, lokalizacja gabinetu, rewia mody urzędniczek i inne niuanse. Idealnie przedstawiła też serce pracy w urzędzie, czyli humor burmistrza. Wierzcie mi, to jest istotny czynnik, wpływający na życie (a etat już na pewno!) każdej biurwy. Nie jestem w stanie zliczyć, ile razy zapytano mnie, w jakim humorze przyszedł dziś kierujący urzędem. To była niewiadoma, wokół której kręciło się funkcjonowanie wszystkich pracowników. Szef (inspektor, dyrektor, burmistrz, starosta czy ktokolwiek inny) ma także moc zlecania czegoś. Czego? To już trzeba samemu do tego dojść. Trzeba coś zrobić - wymyśl coś, zrób coś. Co? Nikt nie wie. Ale ważne, żeby to coś zrobić. Zaskoczyła mnie poruszona kwestia zarobków. Wszystkim wydaje się, że urzędnicza pensja to wygrana w Lotto, ale w rzeczywistości najczęściej jest to najniższa krajowa lub niedużo wyższa kwota. Jeśli jest to już jakaś konkretna liczba, to zakres obowiązków w stosunku do niej jest niewspółmierny i na tym samym stanowisku w jakiekolwiek firmie zarobicie więcej. Autorka przedstawiła kwestię wypłaty i ewentualności przedłużenia umowy o pracę. "Biurwa" to książka nie tylko o pracy w urzędzie. Jestem pewna, że sporo osób, podejmujących jakąkolwiek pracę biurową, odnajdzie tutaj cząstkę swojego życia. Praca w urzędzie i praca w biurze to dwa osobne tematy, ale ostatecznie każdy chce, "żeby nie było spiny i żeby było wiadome". Motto każdego pracownika biurowego, niezależnie od branży. Ponadto, z bohaterką mogą utożsamiać się pracujące rodzicielki, a w szczególności matki samotnie wychowujące dzieci. Introwertyczne spojrzenie Ewy pozwala zrozumieć myśli zapracowanej matki Polki - chęć spędzenia z dziećmi czasu, potrzeba większego zarobku, aby utrzymać całą rodzinę, a także tlące się marzenie o ciekawej pracy, która nadałaby życiu więcej sensu i celu. "Biurwę" serdecznie polecam. Sprawdzi się idealnie jako słodko - gorzka lektura na jeden, góra dwa wieczory.
Sara Satukirja - awatar Sara Satukirja
oceniła na76 lat temu
Maski zła Iwona Banach
Maski zła
Iwona Banach
❓Miłość matki nie zna granic? Szaleństwo – chłopiec ma cztery twarze. Giena umie tylko mdleć, ale nie do końca nad tym panuje. Anna podobno miała kiedyś matkę. Czarownica jest nią tylko z nazwy. Alina dużo wie. Jakby tego było mało, w okolicy pałęta się też diabeł, jest zza stodoły, a z takimi nigdy nic nie wiadomo... Już na pierwszy rzut oka widać, że przedziwne z nich towarzystwo! Przedziwne jest też to, przez co przechodzą, bo nie idą z lewej do prawej, jak to się zwykle chodzi, ale w tę i nazad, w górę i w dół, czasem skręcają na boki. A! No i jeszcze babka! Ona z nimi nie trzyma, oj nie! Nigdy nie trzymała z pokrakami! Ona trzyma tylko skarb pod poduszką, ale jakby się ktoś porządnie rozejrzał, to w jej domu znalazłby jeszcze inne cenne przedmioty. Instytut – każdy o nim słyszał, ale nikt nic o nim nie wie. To było dawno temu, po co rozgrzebywać stare sprawy? Pani doktor leczyła, pan doktor leczył, stróż stróżował, pielęgniarka dbała... Kiedy trzy kobiety giną w niewyjaśnionych okolicznościach, sprawa instytutu znów wraca na tapet. Podobno nie wszystkie dzieci były chore. Podobno nie wszystkie były adoptowane. Podobno jedna z dziewczynek zaszła w ciążę. Szkoda, że wszystkie dokumenty spłonęły, pożar jakby się na nie uwziął! Przed pewnym policjantem z Wrocławia nie lada wyzwanie, bo w Zawiszynie niełatwo dojść do prawdy. Każdy zna kogoś, kto zna kogoś, kto zna kogoś. Przecież zły to ptak, co swe gniazdo plugawi! Czy aby na pewno każdy czuje się częścią tego gniazda? Dziecko - urocze, słodkie, gugające, własne... Wiele kobiet zrobiłoby wszystko, by takie mieć, lecz jedna zrobiła znacznie więcej. Przygarnęła Paulinę i Kasię, ale one nie mogły dać jej tego, czego szukała. Obie dziewczyny dręczyły sny i urwane wspomnienia, wszystkie niepokojąco realne. Jak zerwać z przeszłością, której się nie pamięta? Paulina chciałaby być córką, taką kochaną, prawdziwą, ale była już na to po prostu za duża. Poza tym, jej nową mamę do adopcji zmusiły okoliczności, o których ta wolałaby nie wspominać. Na całe szczęście w Zawiszynie każdy zna każdego, a już na pewno każdy zna panią doktor i złego słowa na nią nie powie. Może i nie ma tu rozdziałów 🙈 ale jest napięcie i swoisty klimat, a szaleństwo plami palce przy każdej przewracanej stronie. „Maski zła” to thriller jednocześnie lekki i mroczny – taki numer wywinęła nam autorka! Czy w tym szaleństwie jest metoda? Jest tylko jeden sposób, by się przekonać!
radoslaw rutkowski - awatar radoslaw rutkowski
ocenił na81 rok temu
Gdy ucicha ocean Renata L. Górska
Gdy ucicha ocean
Renata L. Górska
Powieść splatająca w sobie wątki obyczajowe, trochę sensacji i romansu; czyta się bardzo dobrze i szybko, a fabuła zaskakuje czytelnika licznymi nieprzewidzianymi zdarzeniami, jej zwrotami, nieustannie wywołując zaciekawienie kolejnymi wydarzeniami w życiu bohaterów. Akcja rozgrywa się w niewielkim miasteczku Kergon na wybrzeżu Bretanii, gdzie przyjeżdża w ramach obowiązków służbowych Nadia, Polka reprezentująca sieć niemieckich hoteli Statio, której zadaniem jest ocenić i ewentualnie poprawić ich funkcjonowanie w tym rejonie. Od samego początku spotyka się z niechęcią i nieprzychylnością menadżera, który - jak się okazuje niebawem - prowadzi na boku szemrane interesy; robi więc wszystko aby pozbyć się kobiety. Po celowym, zaplanowanym włamaniu do pokoju Nadii i kradzieży jej służbowego laptopa z całą dokumentacją przeprowadzonych dotąd kontroli i przygotowanych ocen, kobieta zostaje zwolniona dyscyplinarnie i obciążona kosztami, mimo że ona również poniosła osobiste straty, nie mówiąc o psychicznych. Wsparcie w tej koszmarnej sytuacji znajduje u Esttele, mieszkanki Kergon, która przywiozła ją tu z Paryża, a teraz proponuje jej skorzystanie z gościnności swojego brata - Edouarda, posiadającego dom nad samym brzegiem oceanu. Pod opieką mężczyzny pozostaje też jego siostrzenica Zoe, zbuntowana i krnąbrna, a jak się w końcu okaże, zagubiona i osamotniona w swych problemach czternastolatka, która wciąż łamie narzucone jej zasady. Nadia po utracie pracy nie wie co ma dalej z sobą robić, czy wracać do Polski, czy pozostać w Bretanii, która bardzo ją fascynuje i urzeka. Czy znajdzie tu jakiekolwiek zatrudnienie, jak długo będzie mogła mieszkać u Edouarda, jak dalej ułoży się jej życie bez znajomości, wsparcia, referencji byłego pracodawcy, bez nadziei ... W powieści zetkniemy się z wieloma, bardzo ciekawie wplecionymi w fabułę problemami, jak przemyt ludzi, problem rozprowadzania narkotyków, osobistych traumatycznych przeżyć, niełatwych relacji rodzinnych, trudnego dorastania; każdy z nich ma niebagatelny wpływ na losy bohaterów. Ale znajdziemy w tej powieści również przyjaźń, lojalność, kobiecą solidarność, wsparcie, uczucie przeradzające się w miłość, a także dramat, który niszczy marzenia o wyśnionym szczęściu. Niestety pojawia się tu także wiele egzystencjonalnych rozważań i przemyśleń, wynikających z zaistniałych wydarzeń, w które zamieszani zostali bohaterowie. Wszystko to dzieje się w scenarii wybrzeża Bretanii, odpływów i przypływów oceanu, szumie fal, porannych mgieł, krzyku morskiego ptactwa, pięknych zachodów słońca, które uświadamiają moc i potęgę przyrody. Dobra i wciągająca powieść, którą czytałam z dużą ciekawością zwłaszcza, że ciągle coś się w jej fabule działo, wywołując nowe emocje, stawiając nowe zagadki, uruchamiając wyobraźnię.
Anna Lipińska-Czajkowska - awatar Anna Lipińska-Czajkowska
oceniła na74 miesiące temu
Sanatorium pod Zegarem Liliana Fabisińska
Sanatorium pod Zegarem
Liliana Fabisińska
Pierwsze wrażenie bywa mylące. Podobno w zaledwie kilka sekund nasz mózg wstępnie ocenia osobę z którą się spotykamy i klasyfikuje ją na „tak” lub „nie” czyli albo dajemy jej kredyt zaufania albo od początku coś nam w niej nie gra. Tak jest z Niną i Natalią. Wszystko między nimi zgrzyta .Nina – mylący dość skrót od staroświeckiego trochę imienia Antonina – niespełna trzydziestoletnia rzutka bizneswoman , harda baba z jajami , ostra w negocjacjach, zarządzająca sporą rodzinną firmą i zamiatająca siostry trochę pod dywan swoją osobowością -od początku jest uprzedzona wobec Natalii ,damy lat 70+, „starej panny” która w towarzystwie pelargonii pod pachą stanęła w progu pokoiku sanatoryjnego obwieszczając, że ten miesiąc spędzą razem połączone nieszczęsnym losem rekonwalescenta w ciechocińskim sanatorium. Młodszą kierują stereotypy – starsza pani z pewnością będzie ograniczała jej aktywność ( kontrakty same się nie dopną!, telefony nie wykonają a firma bez zarządzającej prezes na pewno padnie) , starsza zaś zastanawia się , na ile może młodszej zaufać i wciągnąć w skomplikowaną operację zniknięcia na dobę z sanatorium o ostrym szpitalnym rygorze by rozwiać wątpliwości w sprawie , która na swoje rozwikłanie czeka już 50 lat a jedyna możliwość potwierdzenia hipotezy trafia się w ciągu najbliższych kilku dni a wręcz godzin. Żeby nie było tak prosto – panie wplątują się przypadkiem w kryminalną historię z morderstwem w tle a wisienką na torcie jest dołączenie do tej ekipy niezwykłej inteligencji psa… i gra w podchody z personelem sanatorium ( wszak ŻADNYCH ZWIERZĄT –naczelnym hasłem polskiej służby zdrowia) rozkręca się na dobre. Wymuszony sojusz pokazuje ,że tylko krowa nie zmienia poglądów, stereotypy należy przełamywać a mariaż wieku i przebojowości , kobieca solidarność i zaufanie przyniesie nieoczekiwane pozytywne relacje i emocje tak bardzo potrzebne każdej z nas… Z tych moich krótkich „żołnierskich” słów wnioskować można, że „Sanatorium” to raczej komedia pomyłek i historia rodem z Joanny Chmielewskiej. Nic bardziej mylnego! Poza wątkiem kryminalnym i dość zabawnym humorem sytuacyjnym Pani Fabisińska daje nam świetne studium socjologiczne społeczności sanatoryjnej, do tego wysublimowana obyczajowa część o życiu i wyborach nie zawsze własnych Natalii, no i łamanie stereotypów – bo ludzie 70+ mogą mieć więcej wigoru , kreatywności i doświadczenia niż byśmy się spodziewali, zagonione panie z biznesu w wirze walki o zlecenia przegapić mogą sprawy istotniejsze a wszystkim na dobre wyjdzie adoptowanie zwierzaka – bo on lepiej niż tabletka koi skołatane nerwy. „Sanatorium pod zegarem” rozpoczyna nową serię wyd. Filia „Jak pies z kotem” – zdecydowanie będę jej sekundować. Drugiej części „Sanatorium” doczekać się nie mogę. Nie mogłam sobie wymarzyć lepszej lektury na ten piękny , majowy weekend. Sanatoryjny język kwiatów J – majstersztyk. Opowieści o botanice na średniowiecznych polichromiach wciągnęły mnie bardzo , przeszukałam od razu wszelkie informacje o Wita Stwoszu i ołtarzu krakowskim, wkręciłam się w skomplikowaną symbolikę roślin. Wracając więc do pierwszego, często mylnego wrażenia – tutaj zarówno piękna okładka – a okładki wydawnictwa Filia są absolutnie urzekające – jak i zaufanie do nazwiska autorki – wcześniejsze „Śnieżynki” wywołały u mnie bardzo silne emocje( książka , którą każdy szczególnie w naszym kraju przeczytać powinien ) absolutnie mnie nie zawiodły. Nie ma w niej ani jednego zbędnego wątku , w tych blisko 500 stronach nie jest nadmiernie przegadana, nie męczy , nie nuży. Sączysz łyk po łyku jak pyszną herbatkę owocową z miodem i goździkami a ona rozlewa się w ciele i rozgrzewa wszelkie emocje … Tęskniłam za taką książką, polecam gorąco . Zachwyca . Zostawia ten ulotny uśmiech i słońce pod powiekami…
Sal - awatar Sal
ocenił na71 rok temu

Cytaty z książki Sześć kobiet w śniegu (nie licząc suki)

Więcej

Kochanie, nie należy nie doceniać książek. Poza tym lepiej gadać o książkach, niż się kłócić.

Kochanie, nie należy nie doceniać książek. Poza tym lepiej gadać o książkach, niż się kłócić.

Anna Fryczkowska Sześć kobiet w śniegu (nie licząc suki) Zobacz więcej

Szkoda, że niektórych słów nie można wymazać gumką.

Szkoda, że niektórych słów nie można wymazać gumką.

Anna Fryczkowska Sześć kobiet w śniegu (nie licząc suki) Zobacz więcej
Więcej