Listy do przyjaciół

Okładka książki Listy do przyjaciół autorstwa św. Pier Giorgio Frassati
Okładka książki Listy do przyjaciół autorstwa św. Pier Giorgio Frassati
św. Pier Giorgio Frassati Wydawnictwo: Więź biografia, autobiografia, pamiętnik
264 str. 4 godz. 24 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2016-05-12
Data 1. wyd. pol.:
2016-05-12
Liczba stron:
264
Czas czytania
4 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788362610945
Tłumacz:
Zygmunt Kubiak
Z przedmowy bp. Grzegorza Rysia:
Żył na całego! I wielowymiarowo! Wszyscy wiedzą, że kochał góry. Mniej z nas wie, że lubił też żaglówki. W listach widzimy go jednak, jak z równą pasją zwiedza galerie obrazów i muzea, chodzi do teatru, stoi kilka godzin w kolejce po bilety do opery, rozkochany jest we włoskiej literaturze, ale również w osiągnięciach inżynierii i techniki. To ostatnie wiąże się oczywiście z jego studiami. Tu bywa różnie: z reguły zdaje, ale raczej słabo, czasem oblewa egzaminy – nie pasuje do modelu świętego z dawnych żywotów, który we wszystkim i zawsze musi być najlepszy.
Średnia ocen
7,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Listy do przyjaciół w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Listy do przyjaciół

Średnia ocen
7,9 / 10
16 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Listy do przyjaciół

avatar
622
24

Na półkach:

"Taki duży, taki mały, może świętym być..." Z listów Piera Georgia Frassatiego do przyjaciól i rodziny, wydanych nakładem warszawskiej Więzi, wyłania sie obraz ciepłego empatycznego, młodego czlowieka, borykającego się - z nie zawsze pozytywnym skutkiem - ze studiami inżynierskimi, lecz mimo to żyjącego pelnią życia, udzielającego się w organizacjach religijnych i politycznych Włoch sprzed dokladnie stu lat. Pier Georgio Frassati nie był z pewnością "malowanym" pobożnym młodzieńcem, o czym świadczy manifestowana niechęć do przejmującego władzę we Włoszech Mussoliniego oraz jego "zbirów i idiotów" jak w swojej korespondencji nazywał faszystów. Bardzo ciekawa lektura.

"Taki duży, taki mały, może świętym być..." Z listów Piera Georgia Frassatiego do przyjaciól i rodziny, wydanych nakładem warszawskiej Więzi, wyłania sie obraz ciepłego empatycznego, młodego czlowieka, borykającego się - z nie zawsze pozytywnym skutkiem - ze studiami inżynierskimi, lecz mimo to żyjącego pelnią życia, udzielającego się w organizacjach religijnych i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
740
90

Na półkach:

Rewelacyjna książka. Wiadomo, listy jako specyficzna forma literacka, zwłaszcza jeśli, tak jak w tym wypadku, mamy wyłącznie jednostronny przekaz, są trudne w odbiorze. Warto jednak przebrnąć początkowe przeszkody, które i tak redaktor znacząco zmniejszył poprzez dobrze dodane przypisy wyjaśniające. Bowiem z listów wyjawia się ciekawy obraz Frassatiego. Był on człowiekiem wrażliwym, empatycznym, mocno związanym z rodziną i bliźnimi, a także wielkim patriotą zainteresowanym polityką i losem własnej ojczyzny. Jednak przede wszystkim był gorliwym katolikiem i ta tożsamość niezwykle mocno przebija w jego listach. Ujmuje fakt, że w tym wszystkim był niezwykle prawdziwy. Nie ukrywa swoich wad, czy negatywnych emocji. Jednak walczy z tym co złe i jest w tym konsekwentny. Z pewnością Pier Gorgiro może być bliskim wzorem świętości dla współczesnej młodzieży i nie tylko. Dodatkowy plus za ładne wydanie ze zdjęciami. Gorąco polecam!

Rewelacyjna książka. Wiadomo, listy jako specyficzna forma literacka, zwłaszcza jeśli, tak jak w tym wypadku, mamy wyłącznie jednostronny przekaz, są trudne w odbiorze. Warto jednak przebrnąć początkowe przeszkody, które i tak redaktor znacząco zmniejszył poprzez dobrze dodane przypisy wyjaśniające. Bowiem z listów wyjawia się ciekawy obraz Frassatiego. Był on człowiekiem...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
591
346

Na półkach:

Z literackiego punktu widzenia same listy są słabe i właściwie nieciekawe. Jakiś młody Włoch pisze, że ma dużo nauki, że pojechał na jakąś wycieczkę, albo że faszyści doszli do władzy. W sumie słabo. Jednak fenomen tej postaci pojawia się w innej publikacji. Kilka lat temu czytałem książkę pt. "Człowiek ośmiu błogosławieństw". Była to biografia Frassatiego napisana przez siostrę. Krótko rzecz biorąc facet w wieku 24 lat w "zwykłym" życiu, będąc gościem z problemami ( skomplikowana historia rodzinna, problemy z nauką, prawem itd.) Dldoszedł do świętości. Warto poznać tą postać chociaż po to aby zrozumieć, że w chrześcijaństwie nie ma czegoś tego jak plan życia średniego, nijakiego. Z tych listów można wyczytać olbrzymią pasję tego chłopaka, ciągły pęd do góry, tak jak na tym zdjęciu z okładki. Świeci mnie zawstydzają. Momentami nawet bardzo.

Z literackiego punktu widzenia same listy są słabe i właściwie nieciekawe. Jakiś młody Włoch pisze, że ma dużo nauki, że pojechał na jakąś wycieczkę, albo że faszyści doszli do władzy. W sumie słabo. Jednak fenomen tej postaci pojawia się w innej publikacji. Kilka lat temu czytałem książkę pt. "Człowiek ośmiu błogosławieństw". Była to biografia Frassatiego napisana przez...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

29 użytkowników ma tytuł Listy do przyjaciół na półkach głównych
  • 19
  • 10
13 użytkowników ma tytuł Listy do przyjaciół na półkach dodatkowych
  • 6
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Nie bój się żyć. Biografia Ojca Joachima Badeniego Judyta Syrek
Nie bój się żyć. Biografia Ojca Joachima Badeniego
Judyta Syrek
Myślę, że po jedenastu latach od daty wydania biografia o. Joachima Badeni OP broni się łatwym do odbioru przekazem. Biografia zakonnika-arystokraty odzwierciedla pasjonujące życie o. Joachima i wciąga czytelnika od pierwszych zdań. Judyta Syrek prowadzi nas przez unikatowe losy dominikanina od dziecięcych lat spędzonych w pałacu w Busku na Podolu, przez młodość w żywieckim Pałacu Habsburgów i studenckie lata w Krakowie, emigracyjne wojenne losy, studia teologiczne w Wielkiej Brytanii i Polsce oraz powojenną posługę w dominikańskich ośrodkach Poznania, Wrocławia, Krakowa i Hermanic. Pisze ciekawie, wciągająco, czasami ujawnia ciekawe szczegóły (przyznam, że nie wiedziałem, że Kazimierz Badeni przeszedł kurs dla "cichociemnych" w okresie II wojny światowej). Uznanie budzi również fakt, że nie rysuje sylwetki opisywanego bohatera tylko w pastelowych barwach. Pisze o niełatwym charakterze o. Joachima, o jego szorstkości i trudnych relacjach z niektórymi z współbraci. A jednocześnie autorka tak pięknie i delikatnie pisze o subtelnych objawach mistycyzmu dostrzegalnych w słowach i zachowaniach o. Badeni OP. To ważne, bo czytelnik nie dostaje w opisie bohatera książki "pobożnego" destylatu z postaci dominikanina, tylko portret człowieka z krwi i kości, posiadającego nie tylko ufną wiarę, charyzmę i talenty, ale również pewne ograniczenia, które zakonnik starał się w swym życiu pokonywać. Jedynym minusem pracy jest dość ograniczona baza źródłowa, na jakiej oparła swą biografię Judyta Syrek, ale myślę, że jest to rewers popularnej formy, jaką przydała swojej pracy autorka. Myślę, że o. Badeni OP nie da o sobie zapomnieć i będzie jeszcze w przyszłości bohaterem biografii grubszej i opartej na większej ilości źródeł ( bo za taką praca o. Pawlikowskiego OP nie może uchodzić). A na razie, biografia autorstwa Judyty Syrek może stanowić dobre wprowadzenie w poznawanie przez czytelnika niebanalnego życia dominikańskiego kapłana.
Observer - awatar Observer
ocenił na83 miesiące temu
Cienie moich czasów Bronisław Wildstein
Cienie moich czasów
Bronisław Wildstein
"Kiedy kończę, mam poczucie, że notatek tych nie sposób nawet nazwać wspomnieniem, to tylko pisany z osobistej perspektywy esej o naszej epoce". Tak zamyka Bronisław Wildstein swą wciągającą opowieść o życiu intelektualisty, emigranta i dysydenta i o trudnych czasach, w których przyszło mu żyć. Wspominając przyjaźń z zamordowanym przez bezpiekę Staszkiem Pyjasem napisze: "Byliśmy wtedy bardzo młodzi i wydawało nam się, że możemy wszystko, a żyliśmy w świecie, w którym nie można było nic". To doświadczenie późnego PRL-u naznaczyło drogę Wildsteina, począwszy od połowy lat 70., gdy po śmierci Pyjasa współtworzył w Krakowie Studencki Komitet Solidarności i organizował czarne juwenalia, przez okres paryski i pracę w RWE, aż po powrót do kraju u progu nowej Polski i intensywną działalność medialną-publicystyczną (w Radiu Kraków, "Życiu Warszawy", "Rzeczpospolitej"). Więcej niż o sobie pisze Wildstein o ludziach, znanych postaciach życia publicznego. O filarach paryskiej "Kultury": Giedroyciu, Herlingu i Czapskim, o reżyserze Grotowskim, którym się fascynował oraz o środowisku KOR-u na czele z Jackiem Kuroniem i Adamem Michnikiem. Na tym ostatnim ogromnie się zawiódł, gdy ten już w III RP zbratał się z komunistyczną nomenklaturą, przeciwdziałając lustracji. "Cienie moich czasów" to w dużej mierze zapis rozczarowania tym, co stało się z Polską po 1989 r. Według Wildsteina idee Solidarności zostały zdradzone, a wspólnota narodowa rozbita na skutek odmawiania jej prawa do podmiotowości przez wyłonione w pomagdalenkowym porządku elity (wiodąca rola środowiska "Gazety Wyborczej"). W warstwie filozoficznej autor rozważa odwieczny dylemat sensu: czy to my go tworzymy, czy raczej odkrywamy jako nadrzędny ład? Czy istnieje obiektywna prawda, czy może tylko narracje, jak chcą postmoderniści? Co wreszcie jest prymarne: jednostka czy społeczeństwo? Wildstein jako wolnościowiec opowiada się za niezależnością każdego indywiduum, lecz jako komunitarianin podkreśla, że człowiek nie może istnieć bez wspólnoty, że staje się człowiekiem dopiero dzięki współistnieniu z innymi, dzięki uczestnictwu w życiu społecznym i kulturalnym. Lektura tego tekstu to inspirująca przygoda intelektualna, pozwalająca spojrzeć na pół wieku polskiej historii oczami jej uczestnika i świadka, postaci tyleż kontrowersyjnej, co nietuzinkowej.
Wojtek Kusiński - awatar Wojtek Kusiński
ocenił na71 dzień temu
Dziennik duszy Jan XXIII
Dziennik duszy
Jan XXIII
W końcu, ze łzami w oczach, mogłam trzymać w rękach tę książkę, do której przeczytania od tak dawna się zabieram… Ten człowiek już dawno mnie zainspirował, dzięki filmowi poświęconemu jego pamięci – teraz miałam okazję przeczytać jego osobisty duchowy pamiętnik; notatki, które zazwyczaj pisze się w tajemnicy, tylko dla siebie, by lepiej zrozumieć swoje życie, znaleźć sens lub nawet zmienić się. „Dziennik duszy” Jana XXIII to była moja motywacja, by stawać się „lepszym człowiekiem” – dość długo zajęło mi przeczytanie tego dziennika – ale było warto poświęcić na niego każdą wolną chwilę. „Tom zawiera notatki, rozmyślania i postanowienia czynione z okazji licznych rekolekcji i ćwiczeń duchowych od roku 1895, gdy Autor miał zaledwie 14 lat, aż do roku 1962 na kilka miesięcy przed jego śmiercią, a więc do 81 roku jego życia” (s. 10)* Droga Jana XXIII do świętości była długa i często wymagająca od niego niemałego poświęcenia, jednak nic nie zdołało go powstrzymać przed całkowitym oddaniem się na służbę Panu Bogu. Niesamowite jest to, że Jan XXIII już od 14 roku życia dążył do całkowitego poświęcenia się dla Boga. Od 14 roku życia pisał dziennik, dzięki któremu dzisiaj możemy zobaczyć – a także próbować naśladować – heroiczne zmagania młodego chłopaka ze swoimi przyzwyczajeniami, nawykami i złymi skłonnościami. Ktoś mógłby się zgorszyć, że przyszły Papież Pokoju, będąc w seminarium, nieustannie pisze o tym samym; stale popełnia te same błędy… Ale to właśnie jest w nim godne podziwu. Ta prostota serca i szczerość, przyznanie, że „jestem słaby, ale nadal będę walczył i mimo wszystko nie zawaham się wątpić w Boże Miłosierdzie”. A przezwyciężając te codzienne nawyki, Jan XXIII stopniowo doszedł do doskonałości; to, co „na początku” drogi do świętości było dla niego udręką, z czasem stało się marnością – bez żadnego żalu potrafił się tego wyrzec i działać całkowicie ad maiorem Dei gloriam – na większą chwałę Boga. Mam nadzieję, że te krótkie informacje wystarczająco Was zachęcą, bo kiedyś sięgnąć po ten Dziennik, by móc poznać, coś wartościowego, co może zmienić Wasze myślenie – tak jak chociaż częściowo stało się w moim przypadku.
SIA - awatar SIA
oceniła na87 lat temu
Wojna i sezon Michał Kryspin Pawlikowski
Wojna i sezon
Michał Kryspin Pawlikowski
Kolejna genialna staroć - równie zapomniana, jak i nieczytana. A to jeden z najbarwniejszych obrazów pamiętnikarskich w polskiej literaturze lat I wojny i II RP. To się po prostu czyta – i to jak (a nie wyłącznie dla przednich anegdot i barwnych opisów ważnych postaci). Lepsza gawęda niż u Wańkowicza, którego Autor miał (nb. całkiem słusznie) za „reżymowego pisarza sanacji”. Michał K. Pawlikowski to ziemianin z dalekiej Mińszczyzny, gdzie do lat I wojny zachował się patriarchalny porządek społeczny. Był on bez wątpienia jego beneficjentem, niezależnie od rządów zaborcy rosyjskiego. A nigdy nie dość przypominania słów Józefa Mackiewicza (jego rodaka z bliższej nam Wileńszczyzny i kolegi z redakcji „Słowa” w Wilnie– nb. o podobnym stylu pisarskim),że Rosja była państwem stanowym, a nie narodowym - polski szlachcic więcej zatem znaczył niż rosyjski mieszczanin i miał od niego więcej praw. Imperium oficjalnie nie uznawało innych narodowości – liczyły się zaś tylko stany, języki i wyznania (określenie rzymski katolik oznaczało niemal wyłącznie Polaka). Nic dziwnego, ze wspomnienia z lat młodości w innej książce Autora („Dzieciństwo i młodość Tadeusza Irteńskiego”) nie są bynajmniej nacechowane przesadną martyrologią. Podobnie jest i w tej książce. Inna rzecz, że Autor prezentuje duży dystans do współczesnych mu wydarzeń. Zdaje się nie należeć do ludzi, którzy „pucują” rzeczywistość, widzących świat takim, jaki powinien być, a nie jakim naprawdę jest. I tu wymowna realizacja tej zasady: rzecz się dzieje w 1920 r. w pociągu ewakuacyjnym z Kresów podczas kontrofensywy bolszewików: ” W sąsiednim wagonie jechało kilkunastu żołnierzy z pułku poznańskiego - wojska zapewne bardzo dzielnego w boju, ale niesfornego poza służbą, słynnego z grabieży, nękania ludności cywilnej, bicia Żydów. Zachowywali się krzykliwie i po chuligańsku. Do wagonu ich trafił żołnierz Żyd z jakiegoś innego pułku. Zaczęli się nad nim znęcać: śmieli się z niego, nasuwali mu rogatywkę na oczy, szczypali go, udawali że go chcą zakłuć bagnetem. Żyd znosił to wszystko w milczeniu, ale z biegających oczu można było zgadnąć, że jest bliski obłędu. W czasie jakiegoś postoju w polu przed zamkniętym semaforem jeden z Poznańczyków chlusnął na Żyda z bańki z benzyną, a drugi sięgnął po zapałki mówiąc, że go podpali. Tego już biedak nie mógł wytrzymać. Wyskoczył z wagonu i zaczął biec na oślep w kierunku łanu zieleniejącego żyta. - Dezerter! zdrajca! szpieg bolszewicki! - zaczęli wrzeszczeć Poznańczycy. Szczęknęły zamki karabinów i huknęło kilka strzałów. Żyd nie zdążył dobiec do łanu żyta i upadł kopiąc murawę nogami. W minutę później rozległ się gwizd parowozu i pociąg ruszył dalej”:.. Tak to się, mili Państwo, zaczynało Dwudziestolecie… A jak się kończyło? Pod koniec lat 30. Autor był sekretarzem wojewody pomorskiego Władysława Raczkiewicza (potem prezydenta RP na uchodźstwie). I notuje we wrześniu 1939 r.: „We Włocławku Tadeusz był świadkiem dziwnej rozmowy. Wszedł niepostrzeżenie do gabinetu starosty, gdzie siedzieli wojewoda Raczkiewicz; wicewojewoda Szczepański, starosta włocławski, naczelnik wydziału' społeczno-politycznego Cichalewski i jakiś major - podobno oficer łącznikowy generała Bortnowskiego. Nazwiska jego Tadeusz nie wiedział ni wtenczas, ni potem. Rozmowa toczyła się o środkach ewakuacji z Włocławka, który był zlewiskiem ewakuacyjnym z całego Pomorza. Mowa była o autobusach, furmankach i nawet o statkach na Wiśle. - A co robić z aresztowanymi Niemcami? - spytał starosta - Jest ich... - tu wymienił cyfrę paru tysięcy. - Jak to - co? - wmieszał się do rozmowy major - Zlikwidować! Tadeusz podniósł mimowolnie brwi i wzrok jego spotkał się szklanym wzrokiem pana Raczkiewicza. - Panie Tadeuszu - powiedział wojewoda - może będzie pan łaskaw poszukać i sprowadzić do mnie naczelnika wydziału rolnictwa... Tadeusz wyszedł i nie słyszał końca ciekawej rozmowy….” Zaprawdę, Autor nie pucował rzeczywistości w imię odwiecznej zasady: „Tylko mi gniazda nie kalać, rozumieta…:?” Zmarł na emigracji w 1972 r. (Hawaje - drugi biegun od Białorusi) . A ta jego książka jest w wolnym dostępie w sieci. Dobrej lektury!
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na84 lata temu
Jezuita. Papież Franciszek Sergio Rubin
Jezuita. Papież Franciszek
Sergio Rubin Francesca Ambrogetti
Wybór argentyńskiego kardynała Jorge Bergorio na 266. papieża mógł być szokiem dla wielu katolików, sama jego postać nie była aż taka anonimowa. Chociaż przebieg konklawe objęty jest tajemnicą, to mówi się, że już podczas wyborów następcy świętego Piotra w 2005 roku zdobył on bardzo dużą liczbę głosów, co oznacza jego pozycję wśród pozostałych elektorów. Osiem lat, jakie upłynęły pomiędzy tamtym konklawe a tym, na którym został papieżem i przyjął imię biedaczyny z Asyżu zdają się tylko ją umacniać. Wywiad z papieżem Franciszkiem będący przedmiotem niniejszej pozycji, został przeprowadzony w czasach, kiedy był on jeszcze wspomnianym kardynałem. Chociaż bardziej odpowiednim określeniem byłoby cykl wywiadów. Bo tak naprawdę w książce znalazło się miejsce na wiele rozmów, dotyczących takich spraw jak korzenie, dzieciństwo i młodość Bergoria, kształtowanie się jego powołania, problemy trawiące argentyńską ziemię, czy też program na kapłaństwo przyszłego papieża. Takim oderwaniem od trudnych spraw była rozmowa poświęcona kardynałowi, jako zwykłemu człowiekowi, mającego prawo do pasji, zainteresowań, ulubionych gatunków muzyki, filmu czy sposobów spędzania wolnego czasu. Pokazuje to czytelnikowi, jak bardzo ksiądz Jorge był ludzki w swoim kapłaństwie. Wydaje mi się, że książka "Jezuita. Papież Franciszek" jest doskonało pozycją dla tych, którzy chcą poznać życie, ale przede wszystkim poglądy głowy Kościoła Katolickiego. Została wydana w znamiennym czasie, w momencie, kiedy kardynał Jorge Bergolio stawał się papieżem. Z lektury można jasno wywnioskować, że wiele znanych nam przyzwyczajeń, papież Franciszek wyniósł z czasów, kiedy mieszkał w Argentynie. A to doskonale obrazuje, jak duże znaczenie mają doświadczenia z przeszłości, które przekładami na teraźniejszość.
Lolek90 - awatar Lolek90
ocenił na73 miesiące temu

Cytaty z książki Listy do przyjaciół

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Listy do przyjaciół