rozwińzwiń

Krzyżacki poker. Tom 2

Okładka książki Krzyżacki poker. Tom 2 autora Dariusz Spychalski, 9788389011657
Okładka książki Krzyżacki poker. Tom 2
Dariusz Spychalski Wydawnictwo: Fabryka Słów fantasy, science fiction
276 str. 4 godz. 36 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Data wydania:
2005-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2005-01-01
Liczba stron:
276
Czas czytania
4 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788389011657
Średnia ocen

6,2 6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Krzyżacki poker. Tom 2 w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Krzyżacki poker. Tom 2

Średnia ocen
6,2 / 10
272 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Krzyżacki poker. Tom 2

avatar
126
79

Na półkach:

Polska Afryka, Afryka polska jak to śpiewal Big cyc. Nie pasuje mi ten watek, ksiazka gorsza od poprzedniej czesci, wiele watkow poucinanych, na sile. Zmarnowany potencjal.

Polska Afryka, Afryka polska jak to śpiewal Big cyc. Nie pasuje mi ten watek, ksiazka gorsza od poprzedniej czesci, wiele watkow poucinanych, na sile. Zmarnowany potencjal.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
473
456

Na półkach:

Czytana po raz drugi od pierwszego wydania.....nadal ciekawa, choc bardzo nieröwno napisana... z jednej strony stare graty i nowoczesna technika.....troche poplätane.

Czytana po raz drugi od pierwszego wydania.....nadal ciekawa, choc bardzo nieröwno napisana... z jednej strony stare graty i nowoczesna technika.....troche poplätane.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1293
1293

Na półkach: ,

Część druga „Krzyżackiego pokera” nie odstaje poziomem od pierwszego tomu, choć więcej uwagi poświęcono wydarzeniom związanym z pruskimi powstańcami. Tu akurat mam pewne zastrzeżenia, zwłaszcza będąc sceptykiem co do tego typu literatury. W książce brak wprowadzenia, nie wiemy w zasadzie w jakim momencie Państwo Rzeplitów staje się mocarstwem i na ile autor czerpie podstawy do powieści z autentycznej historii. Jeżeli zaczynamy od XVI wieku, kiedy historycznie Jagiellonowie stanowili potęgę europejską, to wówczas nie możemy mówić o Prusach, którzy formalnie wyginęli z końcem XIII wieku. Końcówka powieści, w tym atak grupy dywersyjnej na tajny obiekt w państwie zakonnym, napisana z zębem i dość zajmująco. Co do nazewnictwa, prywatnie przeszkadzało mi określanie miast w koloniach jako „Nowy Kraków” czy „Nowe Jasło”. Chociaż biorąc pod uwagę podobną tendencję wśród europejskich odkrywców może nie jest to zły pomysł.

Część druga „Krzyżackiego pokera” nie odstaje poziomem od pierwszego tomu, choć więcej uwagi poświęcono wydarzeniom związanym z pruskimi powstańcami. Tu akurat mam pewne zastrzeżenia, zwłaszcza będąc sceptykiem co do tego typu literatury. W książce brak wprowadzenia, nie wiemy w zasadzie w jakim momencie Państwo Rzeplitów staje się mocarstwem i na ile autor czerpie podstawy...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

438 użytkowników ma tytuł Krzyżacki poker. Tom 2 na półkach głównych
  • 360
  • 78
179 użytkowników ma tytuł Krzyżacki poker. Tom 2 na półkach dodatkowych
  • 142
  • 13
  • 8
  • 5
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2

Tagi i tematy do książki Krzyżacki poker. Tom 2

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Czarna Ikona, t.1 Mieszko Zagańczyk
Czarna Ikona, t.1
Mieszko Zagańczyk
I wypadło mi iść pod prąd, bo książka mi się bardzo podobała :P Może nie jestem wymagający... albo po prostu książka trafiła w moje gusta. I faktycznie tak jest! Akcja książki został umieszczona w Bizancjum. To był doskonały wybór. To jedno z najwspanialszych imperiów jakie stworzył człowiek. Piękna kultura, która zajmowała tereny dzisiejszej Turcji, Grecji, Bułgarii i Syro-Palestyny. Chrześcijaństwo wschodnie stworzyło niepowtarzalny ryt, którego echa widzimy dzisiaj w prawosławiu. Coś pięknego. Autor świetnie eksploruje piękno tego świata, prowadząc akcję od Konstantynopola do Kapadocji. Wszystko dzieje się z aktywnym tłem historycznym, w którym wewnętrzne walki bizantyjskich znakomitych rodów odbywają się w cieniu seldżuckiego zagrożenia. To czas pierwszych wielkich herezji chrześcijańskich. Od nich się wszystko zaczęło. Wplecenie ich do powieści było strzałem w dziesiątkę. Zagańczyk wplata wiele słów greckich by podbudować klimat cesarstwa. Pokazuje jakim konglomeratem kulturowym był, świetnie obrazując całą mozaikę kulturową i religijną. Główni bohaterowie pochodzą ze złodziejskich, chociaż zorganizowanych, nizin społecznych. Stara się więc by wypowiadali się odpowiednio, używając kolokwializmów i wulgaryzmów, w opozycji do kupców czy elity politycznej. Mi to zupełnie odpowiadało. Uwaga, a teraz herezja :) Przypominało mi to nieco Sapkowskiego i jego trylogię husycką. Oczywiście nie tak literacko bogatą i rozbudowaną, ale powieść fantastyczna na kanwie historycznej to jest to co uwielbiam. I jeszcze w tak ciekawym miejscu i czasie. Z wielką chęcią przeczytam cześć drugą.
Lis Gracki - awatar Lis Gracki
ocenił na84 lata temu
Ragnarok 1940. Tom 1 Marcin Mortka
Ragnarok 1940. Tom 1
Marcin Mortka
Jako miłośniczka fantastyki i fikcji historycznej niejednokrotnie otarłam się o historię alternatywną, jednak jak dotąd większość tych dzieł mnie rozczarowała. Nie w tym przypadku. Dwutomowa saga Mortki o zmaganiach pomiędzy chrześcijańską częścią Europy a państwami Normanów, potomków Wikingów, którzy nigdy nie przestali czcić nordyckiego panteonu, okazała się dokładnie tym, czego potrzebowałam, żeby polubić ten specyficzny podgatunek fantastyki. Zacznijmy od głównej postaci. Za pierwszym podejściem Jeremy mnie irytował, ale gdy przeczytałam te książki drugi raz, znacznie zyskał w moich oczach i stał się jednym z lepszych diamencików tej dylogii. Nie jest on typowym bohaterem opowieści wojennej - ani z niego bohaterski żołnierz, ani przerażony cywil, który chce tylko przeżyć. Zamiast tego jest dziennikarzem wojennym, wyjątkowo odważnym, ale też zupełnie pozbawionym jakichkolwiek umiejętności bitewnych czy survivalowych. Nie naraża swojego życia dla wielkich ideałów, tylko dla wielkich pieniędzy - a nawet jak już pójdzie za ideałami, to jego ideałem jest zemsta - przez co, w połączeniu z niezdarnością i zupełnym brakiem obeznania (o ironio) z realiami wojennymi wypada nieco denerwująco, wręcz antypatycznie. Jednak to dzięki temu ma on coś, czego brakuje większości głównych bohaterów powieści wojennych - jest aż do bólu realistyczny. Podobały mi się także postacie drugoplanowe, takie jak Terrence Oswald i Selim, żałowałam tylko, że dostaliśmy tak niewiele akcji w ich towarzystwie. Natomiast prawdziwą gwiazdą tej powieści są antagoniści. Konung Valgrim rozwinie skrzydła dopiero w następnej części, ale jego syn, Olav, błyszczy już od pierwszych stron ze swoim udziałem. Tajemniczy furiat, szef niezwykle skutecznej siatki wywiadowczej, a zarazem spragniony konfrontacji wojownik, odznaczający się nienaturalnym błyskiem błękitu w oczach, który według legendy nie przespał ani minuty od ładnych kilku lat - jest zdecydowanie moją ulubioną postacią tej powieści i jednym z moich ulubionych złoli w całości polskiej fantastyki. Kolejną bardzo mocną stroną tej książki jest fabuła. Zazwyczaj nie jestem się w stanie wciągnąć w powieść przez dobre 50-100 pierwszych stron, ale ta połknęła mnie po zaledwie siedmiu. Akcja leci niezwykle szybko, nie da nam się nudzić ani przez chwilę, aczkolwiek po przeczytaniu całego pierwszego tomu można czuć się zaskoczonym, jak niewiele się tak naprawdę dotąd wydarzyło; wojna dopiero się zaczyna. Pierwsza z trzech części, na jakie podzielona jest książka, jest moją ulubioną, akcja w Afryce Północnej, w koloniach państw europejskich, rozpoznawalna z naszej historii, a zarazem zupełnie inna. Drugi segment z akcją w Londynie i okolicach również był świetny, choć mniej w nim było strzelanin, a więcej intryg szpiegowskich i dyplomatycznych. Trzecia część, osadzona w Irlandii, jest, moim zdaniem, najsłabsza, a to z powodu wprowadzenia dość głupiego wątku romantycznego, ale i tak czyta się ją świetnie. Należy też zwrócić uwagę na kapitalną kreację świata. Sam pomysł Wikingów walczących w drugiej wojnie światowej jest już genialny, a Mortka absolutnie nie zawiódł, dopracowując jego szczegóły. Co prawda możemy czasem odnieść wrażenie, że resztę świata potraktował po macoszemu, skupiając się na krajach Normanów, ale jest to zrozumiałe - w końcu to na nich skupia się akcja, a białe plamy na mapie czytelnik może zapełnić własną wyobraźnią. Za to same państwa normańskie są wręcz urzekające, autor postarał się oddać wpływ, jaki ich istnienie miało na kulturę, ekonomię, przemysł zbrojeniowy i ogólnie każdą gałąź rzeczywistości. Stąd mamy np. nadal dużą rolę religii chrześcijańskiej w krajach nie-nordyckich, kontrowersyjny nurt w sztuce zwany neopoganizmem, samoloty sleipnirry czy ciężarówki jotuny, a także karabiny sturdy. Władcy państw nordyckich w większości wychodzą jednak rozczarowująco płasko - co chyba było zamierzone - oprócz konunga Valgrima i prezydent Vinlandii, Vidgis. Vidgis pojawia się, niestety, tylko na jedną scenę, i w pełni rozłoży skrzydła dopiero w następnym tomie. Jedyną jednoznaczną wadą tej opowieści jest według mnie fakt, że pojawiają się w niej tylko trzy postacie kobiece, z czego jedna to femme fatale uwodzicielka, polityczka walcząca o swój kraj mocą swoich dużych piersi, druga to ciężarna narzeczona przyjaciela, a trzecia to typowy "love interest" głównego bohatera. Jeremy przez całą książkę ma interakcje z co najmniej dwudziestoma postaciami znanymi z imienia i nazwiska, z których chyba połowa nie musiała być mężczyznami (rozumiem, że trudno byłoby znaleźć kobietę pilota samolotu w 1940 roku, albo kobietę kapitana wojsk lądowych, ale co innego wywiad, obsługa lokali itd.). Mimo wszystko autor zdecydował, że wszystkie postacie o płci niewymuszonej przez ich rolę będą mężczyznami, a jedyne kobiety są przedstawiane wyłącznie przez pryzmat ich relacji z mężczyznami. Jest to ogółem wada twórczości Mortki, lecz w tej serii wypada to ponadprzeciętnie niesmacznie. Podsumowując, "Ragnarok 1940" to świetna historia alternatywna, idealna dla fanów Wikingów, IIwś i powieści szpiegowskich. Nie jest całkowicie pozbawiona wad, ale czyta się ją przyjemnie.
Magda Chlebicka - awatar Magda Chlebicka
oceniła na81 rok temu
Ostatni powiernik pierścienia. Tom 2 Kiryl J. Yeskov
Ostatni powiernik pierścienia. Tom 2
Kiryl J. Yeskov
Trzeci raz w życiu przeczytałem "Ostatniego Powiernika". Za każdym razem podobał mi się coraz bardziej. Szczęściem, a zarazem pechem tej książki jest to iż została - przez autora - powiązana ze Śródziemiem. Dzięki temu ktoś o tym pisarzu, poza Rosją, usłyszał. Tytuł publikacji stał się znany. Jednakże LOTR ma wielu nie tyle fanów co żarliwych fanatyków, którzy nie lubią gdy ktoś dokonuje rażących zmian we wymyśle Tolkiena. Chyba, że to jego primogenitura. Trzeba zrozumieć prozaiczną kwestię. Śródziemie dla Jeskowa było tylko gotowym płótnem z zarysem przy którego pomocy chciał ukazać czytelnikowi multum procesów i zjawisk geopolitycznych, ekonomicznych, wywiadowczych, politycznych oraz socjologicznych jakie widzieliśmy i widzimy w naszym świecie realnym. Zwłaszcza teraz, w obliczu konfliktu proxy Rosja-USA. Świat Śródziemia stał się przez to bliższy Dark Fantasy. Konflikt o pierścień zyskał bardziej racjonalne, rozbudowane podłoże. Stał się wojną cywilizacji, wywołaną zresztą z inicjatywy zakulisowych sił. - Zaczęło się od rewolucji naukowo-przemysłowej jaka miała miejsce w Mordorze (przypominającym nieco Persję),który zyskał przodującą rolę w miarę spokojnym świecie. - To działało na niekorzyść Czarodziejów z Białej Rady, mających pilnować równowagi. Status Quo zostało zachwiane, a magia stawała się bezużyteczna. Zatem oni sami tracili pozycję. Jeden się sprzeciwił, a dodam iż charakterystyka postaci z LOTR jest zgodna z działaniami w Powierniku. Ktoś jest pochopny i energiczny. Ktoś jest mądry, racjonalny i wyniosły. A ktoś inny prosty, zainteresowany się jedynie przyrodą. - Na pierwszy rzut Oka powodem konfliktu była chęć obrony szlaków handlowych przez Mordor, który - jako cywilizacja przemysłowa, "fabryka świata", i z powodu degeneracji środowiska - oparł się na eksporcie technologii. Uzależnił się przy tym od dostaw żywności do swego kraju. To zirytowało rolniczo-feudalny Gondor, drugą potęgę w regionie, czerpiącą zyski z handlu trasą prowadzącą poprzez Ithilien. Działania polityczne i militarne są racjonalne. - Ale jednocześnie zostają nam przedstawione działania zakulisowe magów, zbieżne z tym co znamy z LOTR. Ktoś umiera aby zrobić miejsce komuś innemu. Gdzieś tam mamy przewrót wojskowy, który wymusza na oficjalnej władzy działanie zgodnie z koncepcją czarodziejów. W innym królestwie dochodzi do mordu na władcy i zastąpienia go własnym kandydatem. Sam Jeskow podkreśla przy tym absurd "oficjalnej wersji wydarzeń" (LOTR). Np. Denethor "popełnił samobójstwo" poprzez oblanie się oliwą i samospalenie na ułożonym przez siebie stosie, a w jego miejsce wchodzi "cudownie odnaleziony" dziedzic wywodzący się z legendarnej dynastii. Cud. Takie tam "kolorowe rewolucje", opatrzone siermiężną propagandą. - Elfy nie są już wyidealizowanymi istotami. Jeskow sięgnął do innej wersji ludowej, irlandzkiej. Fairy. Czyli elfy znane szerzej z książek Pratchetta bądź Clarke. Są całkowicie obce, tajemnicze, zainteresowane sobą, pełne pogardy dla wszystkiego co nie jest elfie. Okrutne i przy tym wyrafinowane. Sam dwór funkcjonuje właśnie jak u Fairych, z dodatkiem... Komitetu Centralnego ZSRR. Kto ma nieco wiedzy o przepychankach komisarzy, pozycji pierwszego sekretarza, roli "prezydenta"... albo widział / czytał "Śmierć Stalina"... ten szybko się odnajdzie. - Mamy też takie detale, które są aktualne obecnie. Dehumanizacja wroga i przedstawienie go jako bezlitosnej "Siły Zła". Bierzemy to co widzimy w książce. Zestawiamy to z propagandą dotyczącą Rosji. Nawet słowo "ork" pełni w niej podobną rolę jak w książce - pewne grupy etniczne zostały zbestalizowane i zdehumanizowane w celu usprawiedliwienia ich eksterminacji. Gdyż cały "Władca" to nic innego jak wersja propagandowa mająca tworzyć Legendę Władcy Gondoru. Taki tam propagandowy standard aby tylko przypomnieć "Pamiętniki" Juliusza Cezara. Można by się tutaj rozwodzić ale brakuje mi na to czasu. Jeskow stworzył dość krótką książkę. Bardzo inteligentnie. Bardzo umiejętnie. Merytorycznie, korzystając z wiedzy historycznej (umiejętnie zaimplementowane analogie i cytaty). Ekonomicznej. Politycznej. Ekonomicznej. Wywiadowczej. Społeczno-kulturowej. Umbar funkcjonujący jak połączenie XVIII wiecznej Hiszpanii i Włoch? Proszę bardzo. Mordorska misja cywilizacyjna w Haradzie, wzorowana na działaniach Cyryla i Metodego? Jest. I tak dalej i tak dalej. Nawet dygresję (Ranger, Harad) są osobnymi ale sprawnie dodanymi historiami, które same w sobie są ciekawe i jak najbardziej realne gdy mowa o mechanizmie działania. Zatem nie ma co się zrażać bądź być uprzedzonym. Ja po książki sięgnąłem zaraz po ponownej lekturze "Hobbita" i "Władcy". Jestem zachwycony. Użeczony, gdy zestawiłem bieżącą wiedzę "geopolityczną" z tym co się działo w książce. Trzeba się tylko cieszyć. Ja, gdy mowa o fantastyce, nie widzę za bardzo konkurencji dla Jeskowa gdy mowa o poruszonych przeze mnie aspektach. Może Sapkowski i to tylko gdy weźmiemy jego historyczno-fantastyczną "Trylogię Husycką". Już pominę twórców nadmiernie rozbudowanych uniwersum, który tworzyli "wszerz" zamiast w "głąb". Jak Jeskow. Trzeba podejść bez uprzedzeń, z otwartym umysłem, i przeczytać. Zwłaszcza iż akcja bardziej indywidualna też jest dobra. Fajne romanse. Sprawnie ukazane pojedynki. Mechanizmy pracy służb. Nawet nieumarli nekromanty. W LOTR ich główną bronią był strach. Tu też. Ale to w jaki sposób wywołują nim szaleństwo u ludzi... to się naprawdę Jeskowowi udało. Czytać.
Telamon - awatar Telamon
ocenił na107 miesięcy temu
Kanon Barbarzyńców, t.1 Jewgienij T. Olejniczak
Kanon Barbarzyńców, t.1
Jewgienij T. Olejniczak Rafał Dębski Tomasz Bochiński Robert J. Szmidt Dawid Juraszek Paweł Majka Cezary Frąc Michał Cetnarowski Anna Koronowicz
Cierpliwość jest cnotą. Przekonałem się o tym po raz kolejny podczas lektury tego zbioru, gdyż bardzo mało brakowało, a bym odłożył go na półkę z napisem ,,może nigdy?". Ale przemogłem się i zmęczyłem pierwsze opowiadania. Nie żeby były bardzo złe, w każdym było coś ciekawego. Może poza drugim, oryginalnym jak cios maczugą w łeb... I bohater trzeciego (prawie bliźniak Conana, wszystko potrafiący, dumny, potężny bohater, ale...charakteru i osobowości w nim za grosz) nieco mnie odstręczał... I ta ,,Wyspa mnichów", w której główny bohater jest barbarzyńcą chyba tylko dlatego, że tak wypada... Ale to bez znaczenia, gdyż o wszystkich zastrzeżeniach zapomniałem gdy zacząłem czytać kolejne opowiadania. W ,,Jestem ogniem" wreszcie zobaczyłem idealnego barbarzyńcę z wyboru, który nie jest nim dlatego, że cywilizacja do niego nie dotarła, ale takiego który nią zwyczajnie gardzi. Dalej było już tylko lepiej: wspaniale bawiłem się przy ,,Tęsknocie mieczy", która jest jednocześnie najdłuższym opowiadaniem serii. Z kolei ,,Valkar i muzyka ciemności" to humorystyczne podejście do klasyki, gdyż tytułowy barbarzyńca (nb bardzo sympatyczna postać) nie jest jego głównym bohaterem. Jest nim... podążający jego śladem grabarz, który dzięki jego barbarzyńskim wyczynom nigdy nie narzeka na brak klientów. Świetne podsumowanie całego gatunku, w końcu wizyta takiego powieściowego Conana zostawia skutki podobne do detonacji bomby atomowej... A skoro o Conanie mowa, pojawia się on w ostatnim opowiadaniu Rafała Dębskiego. I chociaż nie do końca zgadza się ono z wydarzeniami z powieści R. Howarda, to byłem nim zachwycony. Tak właśnie wyobrażałem sobie uginającego się pod ciężarem korony wielkiego wojownika... Gdybym chciał oceniać każde opowiadanie z osobna i wyciągnąć z ocen średnią, pewnie musiał bym całemu dać 6, może 7. Ale za to, że kiedy niemal wzruszony przewracałem ostatnia stronę i stwierdziłem z żalem: ,,Jak to? To już koniec?'' muszę dodać co najmniej jedno oczko.
Xarthras - awatar Xarthras
ocenił na810 lat temu
Ognie na skałach Rafał Ziemkiewicz
Ognie na skałach
Rafał Ziemkiewicz
Niewątpliwie Ziemkiewicz ciekawe książki pisze, była okazja tym razem przeczytać dość ciekawą książkę fantasy. Oryginalną raczej nie, bo wiadomo był ktoś taki w naszej rodzimej literaturze jak Sapkowski i głównie ten pan, mówiąc lekko potocznie, porobił system w tej bajce, co nie znaczy, że nie warto poznać twórczości innych pisarzy i prób doścignięcia mistrza. Próba Ziemkiewicza daję słowo, jest udana. Schemat jest podobny do „Wiedźmińskiej sagi”, do pewnej prowincji królestwa przybywa wędrowny żołnierz/poszukiwacz przygód czyli charakternik, wypisz wymaluj ktoś podobny do Geralta lub Eskela, Lamberta, jego kumpli, aż kusi napisać fraszkę „ Żegost, Żegost, ty ch...” . Żegost, tak nazywa się główny bohater, dałby sobie zapewne radę w szermierce słownej z kolegami wiedźminami, a i w siłowych sparringach pewnie bez szans by nie był. Podobnie jak wiedźmini mają zwyczaj pakować się w każdą awanturę, również Żegost nie unika barwnych przeżyć, które dzisiaj byśmy nazwali dramami, a że to również świat fantasy, to i potwory do ubicia jakieś się znajdą. Nasz wędrowiec szybko przekonuje się, że raczej mile widzianym gościem nie jest, no ale, że śpieszy się powoli to pakuje się w kolejne kabały. Są one na tyle solidne, że omal na stryczku nie kończy po tym jak gołymi rękoma praktycznie ubija książęcego gwardzistę. Niewątpliwie dla kogoś stworzonego, żeby umierać na polach bitewnych za bardzo honorowa śmierć to nie była. No ale dzięki temu trafił na polityczne rozgrywki na dworze książęcym. Były to spory między księciem a księżniczką, widać, że nawet w najlepszych związkach takie rzeczy się zdarzają. Księcia Zamborga podejrzewano o to, że jest szalony, księżniczkę, że całkiem normalna to ona nie jest. Żegost oprócz zawodowych obowiązków ochrony swojej wybawczyni, księżniczki, ma troszkę detektywistycznej roboty, co tu jest grane? No i nie zapomniał o potworze morskim, przez którego sam mógł poczuć stryczek lub toporek na szyi, bo wtedy gdy badał sprawę potwora doszło do zwany z gwardzistą. Potworem morskim, poza cudzoziemcem, nikt się nie przejął, bo oczywiście władza miała inne kłopoty niż zainteresować się losem rybaków, co mogło skończyć się sporym deficytem w diecie w całym księstwie, finansowym zapewne również. I to wszystko było na głowie dzielnego wojaka. Akcja nie pędzi jakoś bardzo szybko w tej książce, ale jakoś bardzo to nie przeszkadza, bo czytelnik z zainteresowaniem przewraca kolejne karteczki aż do końca książeczki. Sporo jest dialogów tutaj, widać Żegost jest bardzo wygadany, a interlokutorów do dysput mu nie brakuje. Świat fantastyczny literacko wykreowany jest dobrze opisany, co niewątpliwie zachęca do czytania. Książka jest odrobinę mroczna, wybory w zasadzie też są, co siłą rzeczy do uniwersum Wiedźmińskiego nawiązują. Także też sceny w karczmach gdzie można pić do nieprzytomności, stłuc profilaktycznie gości z karczmy, a i pewnie chętne panny się znajdą, żeby przyjemności awanturniczego życia były kompletne. To jest po prostu dobra książka i dlatego polecam.
Krzysztof Baliński - awatar Krzysztof Baliński
ocenił na710 miesięcy temu

Cytaty z książki Krzyżacki poker. Tom 2

Więcej
Dariusz Spychalski Krzyżacki poker. Tom 2 Zobacz więcej
Dariusz Spychalski Krzyżacki poker. Tom 2 Zobacz więcej
Więcej