Milczenie było moim domem

Okładka książki Milczenie było moim domem autora Anna Achmatowa, 9788360318454
Okładka książki Milczenie było moim domem
Anna Achmatowa Wydawnictwo: Świat Literacki literatura piękna
296 str. 4 godz. 56 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2006-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2006-01-01
Liczba stron:
296
Czas czytania
4 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788360318454
Tłumacz:
Zbigniew Dmitroca
Średnia ocen

8,5 8,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Milczenie było moim domem w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Milczenie było moim domem

Średnia ocen
8,5 / 10
14 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Milczenie było moim domem

Sortuj:
avatar
82
67

Na półkach: ,

Dla studiujących tłumaczenia literackie poezji. Dla rusycystów. W końcu dla miłośników Achmatowej, którzy musza wiedzieć, jak śpiewnym językiem rosyjskim tworzy.

Dla studiujących tłumaczenia literackie poezji. Dla rusycystów. W końcu dla miłośników Achmatowej, którzy musza wiedzieć, jak śpiewnym językiem rosyjskim tworzy.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
389
218

Na półkach: ,

łagodność, chciałoby się powiedzieć bezpretensjonalność a przez to prawdziwość poezji Achmatowej jest mi pocieszeniem, gdy jestem tak zmęczona tą magmą semantyczną bulgoczącą zewsząd, że mogę jedynie słuchać muzyki i czytać właśnie taką poezję

łagodność, chciałoby się powiedzieć bezpretensjonalność a przez to prawdziwość poezji Achmatowej jest mi pocieszeniem, gdy jestem tak zmęczona tą magmą semantyczną bulgoczącą zewsząd, że mogę jedynie słuchać muzyki i czytać właśnie taką poezję

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

62 użytkowników ma tytuł Milczenie było moim domem na półkach głównych
  • 46
  • 16
18 użytkowników ma tytuł Milczenie było moim domem na półkach dodatkowych
  • 6
  • 5
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Milczenie było moim domem

Inne książki autora

Okładka książki Paweł Althamer, Artur Żmijewski. Pieśń ostateczna Anna Achmatowa, Krzysztof Kamil Baczyński, Jean-Marie Benjamin, Tadeusz Borowski, Władysław Broniewski, Andrzej Bursa, Paul Celan, Edward Field, Stanisław Grochowiak, Kazimiera Iłłakowiczówna, Xu Jun, Konstandinos Kawafis, Bożena Keff, Adam Mazur, Adam Mickiewicz, Czesław Miłosz, Oskar Miłosz, Tadeusz Nowak, Papusza, Maria Anna Potocka, Edward Stachura, Teresa Truszkowska, Rafał Wojaczek
Ocena 8,8
Paweł Althamer, Artur Żmijewski. Pieśń ostateczna Anna Achmatowa, Krzysztof Kamil Baczyński, Jean-Marie Benjamin, Tadeusz Borowski, Władysław Broniewski, Andrzej Bursa, Paul Celan, Edward Field, Stanisław Grochowiak, Kazimiera Iłłakowiczówna, Xu Jun, Konstandinos Kawafis, Bożena Keff, Adam Mazur, Adam Mickiewicz, Czesław Miłosz, Oskar Miłosz, Tadeusz Nowak, Papusza, Maria Anna Potocka, Edward Stachura, Teresa Truszkowska, Rafał Wojaczek
Okładka książki Kontrabanda. Wybór przekładów wierszem Anna Achmatowa, Robert Burns, Ilja Erenburg, Natalia Gorbaniewska, Wiera Inber, Erich Kästner, Klabund, Osip Mandelsztam, Leonid Martynow, Siergiej Michałkow, Aleksander Mieżyrow, Erich Mühsam, Jelizawieta Połonska, Jerzy Pomianowski, Aleksander Puszkin, Borys Słucki, Jarosław Smielakow, Anatol Sys, Lew Tołstoj
Ocena 0,0
Kontrabanda. Wybór przekładów wierszem Anna Achmatowa, Robert Burns, Ilja Erenburg, Natalia Gorbaniewska, Wiera Inber, Erich Kästner, Klabund, Osip Mandelsztam, Leonid Martynow, Siergiej Michałkow, Aleksander Mieżyrow, Erich Mühsam, Jelizawieta Połonska, Jerzy Pomianowski, Aleksander Puszkin, Borys Słucki, Jarosław Smielakow, Anatol Sys, Lew Tołstoj
Okładka książki Liryka rosyjska 1880–2005 Anna Achmatowa, Andriej Bieły, Aleksander Błok, Josif Brodski, Iwan Bunin, Marina Cwietajewa, Jewgienij Jewtuszenko, Włodzimierz Majakowski, Osip Mandelsztam, Bułat Okudżawa, Borys Pasternak, Włodzimierz Wysocki
Ocena 6,9
Liryka rosyjska 1880–2005 Anna Achmatowa, Andriej Bieły, Aleksander Błok, Josif Brodski, Iwan Bunin, Marina Cwietajewa, Jewgienij Jewtuszenko, Włodzimierz Majakowski, Osip Mandelsztam, Bułat Okudżawa, Borys Pasternak, Włodzimierz Wysocki
Anna Achmatowa
Anna Achmatowa
Jedna z najwybitniejszych poetek rosyjskich, czołowa przedstawicielka akmeizmu. Nazywana duszą rosyjskiego Srebrnego Wieku, porównywana z Safoną i Mozartem. Jej twórczość to zarówno refleksyjne, subtelne liryki, jak i uniwersalne, z genialną strukturą wewnętrzną poematy w rodzaju Requiem (1935-40),mistrzowskiej tragedii o terrorze stalinowskim. Pisała utwory różnorodne tematycznie, jak czas i pamięć, los artystki, czy trauma lat życia i tworzenia w cieniu stalinizmu. Jest też autorką prac historycznych o Puszkinie oraz wspomnień o Aleksandrze Błoku i Amadeo Modiglianim. Z niewielkimi przerwami władze radzieckie ledwo ją tolerowały, przez długie okresy zakazane było publikowanie jej poezji, a w 1946 roku stała się ofiarą bezpardonowej polityczno-ideowej nagonki ze strony partii doprowadzonej do powtórnego zakazu publikacji i wystąpień publicznych. Po śmierci Stalina, wraz z nastaniem tzw. odwilży, stopniowo przywracana do życia publicznego i świadomości społeczeństwa ZSRR.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Baby Anton Czechow
Baby
Anton Czechow
Czechow mógłby być ojcem duchowym naszego Boya-Żeleńskiego. Obaj studiowali medycynę a utrzymywali się z pisarstwa. Obaj zakochiwali się często i namiętnie. I obaj tworzyli rzeczy o mocnym wydźwięku społecznym. Jak te siedem opowiadań : „Baby”, z których prawie każda bardzo lubi się zabawiać. Księżna bawi się dobroczynnością tak radośnie, że aż obiekty jej łaski uciekają od niej jak najdalej. Trzpiotka zabawia się uprawianiem sztuki i flirtów pozamałżeńskich do tego stopnia, że dosłownie zamęcza na śmierć uwielbiającego ją męża – wybitnego lekarza i naukowca. Agafia - młoda mężatka upatrzyła sobie uroczego notorycznego lenia, który odwdzięcza się kochającym i rozpieszczającym go kobietom „w naturze” i figluje z nim w najlepsze w rytm wychylanych szklanic z wódką. W tytułowych „Babach” jest sobie pewna Maszeńka, która zabawiać się nie chciała, za to pokochała zbyt mocno i nie tego co powinna. A od tej miłości tylko nieszczęście i sromota niemal na całą wieś. No i niejedna nieszczęśnica skusiłaby się zrobić to, co Masza, byle tylko pohulać, pożyć troszeczkę! Modystka Poleńka to kolejna miłośnica, która źle ulokowała uczucia w chłopcu spoza swojej sfery. Ale równocześnie trzyma w odwodzie jako plan awaryjny zakochanego w niej subiekta. I nawet przez myśl jej nie przejdzie, że igra cudzymi uczuciami. Chórzystka jest raczej sama zabawką w rękach kapryśnego adoratora, osobiście zaś bawi się średnio. Nie dość, że pożytków z kochanka nie ma zbyt wiele, to do tego braku uciech dołączają złość i pogarda. Tomik kończy się intrygującym tytułem: „Anna na szyi”. Niby chodzi o order Świętej Anny, a w istocie o młodziutką dziewczynę, świeżo poślubioną starszemu, średnio atrakcyjnemu i dość nadętemu urzędnikowi. Małżeństwo miało ją wydobyć z biedy a okazało się obrzydliwą niewolą. Ale tylko do czasu aż młoda Ania obudzi w sobie demona nieposkromionej kobiecości. Może i Czechow nie przepada za swoimi bohaterkami, może odmalowuje je w niezbyt korzystnym świetle. Jednak czuć, że je rozumie i stara się ukazać ich wiele twarzy, czystą prawdę o życiu i trudne uwarunkowania społeczne, w jakich przyszło „babom” żyć. Ja polubiłam je prawie wszystkie. Dla zaspokojenia mojego męczącego dla co poniektórych symetryzmu, chętnie przeczytałabym zbiór opowiadań „Chłopy”. Czy też daliby się lubić?
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na79 miesięcy temu
Czarny Książę Borys Pilniak
Czarny Książę
Borys Pilniak
"Przeżyło się tak dużo, och, jak dużo się przeżyło!" Książkowi bohaterowie przeżywają dużo i czytelnicy tej książki także dużo mogą przeżyć. Dziesięć opowiadań w niej zawartych o przeżyciach głównie traktuje i mówi, również ta nowela, z której pochodzi powyższy cytat. Przeżycia, odczucia i uczucia to trzy filary, które autora interesują najbardziej, które autor ukazuje nam, czyli czytelnikom. I jest jeszcze człowiek, są ludzie w postaci bohaterów opowiadań, których pisarz odpowiednio, interesująco, czasem tajemniczo ukazał. "O ludziach zawsze można powiedzieć, że są prości - i nigdy nie można powiedzieć, że są prości". To zdanie wyciągnięte, zaczerpnięte z przedostatniego opowiadania dużo mówi o całej książce i można je zastosować jako swoiste motto do całego dzieła. To jakby hasło przewodnie, które w trakcie lektury i po lekturze się narzuca i daje do myślenia, może być powodem przeróżnych rozważań. Ludzie i ich przeżycia w dziesięciu odsłonach, w dziesięciu literackich porcjach, które warto poznać. Książka zawiera aż dziesięć opowiadań Borysa Pilniaka z tomu "Izbrannyje proizwiedienija". Są to w kolejności: "Czarny Książę" ("Sinieje morie"),"Narodziny człowieka" ("Rożdienije czełowieka"),"Opowiadanie znad Oki" ("Pookskij rasskaz"),"Rok ich życia" ("God ich żyzni"),"Ziemia na rękach" ("Ziemla na rukach"),"Opowiadanie o tym, jak powstają opowiadania" ("Rasskaz o tom, kak sozdajutsia rasskazy"),"Wiatr człowieczy" ("Czełowieczeskij wieter"),"Żuliki", "Grego-tremuntanus", "Wierność" ("Wiernost"). Napisane zostały w pierwszej połowie dwudziestego wieku. Wszystkie zajmujące, niebanalne, bardzo dobrze napisane, udane. Dziesięć powodów, by książkę wziąć do ręki i ją przeczytać. Książkowe dziesięć w jednym na wysokim poziomie. Dziesięć krótkich opowiadań, które składają się w sumie na ponad dwustustronicową, bardzo dobrą książkę.
Jarosław Wiśniewski - awatar Jarosław Wiśniewski
ocenił na75 lat temu
Upadek Jerycha Artur Lundkvist
Upadek Jerycha
Artur Lundkvist
Tytułowe opowiadanie serwuje nam sugestywne sceny biblijnej przemocy. Doświadczana przez izraelskich zwiadowców przyjemność obcowania z ladacznicą Rahab, wrogość mieszkańców Jerycha oraz okrucieństwo i bezwzględność żołnierzy Jozuego okazują się misternym planem Boga, który rezerwuje sobie srebro i złoto zdobyte na grabieży. Starcy, kobiety i dzieci, a nawet niemowlęta giną z rąk siepaczy nie znających zmiłowania. Przywołując wątki biblijne autor pozostaje wierny nazwom, imionom i kolejności zdarzeń opisanych w Księdze Jozuego, a trąby jerychońskie, które jak w Biblii pojawiają się siedmiokrotnie, zdają się brzmieć jeszcze bardziej złowrogo. Mury rozpadają się dzięki Bożej interwencji rozumianej jako zgranie w czasie przenikliwych dźwięków trąb z trzęsieniem ziemi. Zwycięzcy wdzierają się do miasta, ucinają głowy i przebijają ciała, ślizgają się w rozlanej krwi, a kobiety walczą jak tygrysice chroniąc dzieci własnym ciałem, rzucają się żołnierzom do stóp, rozdzierają szaty i kładą się przed nimi otwierając łona. Lundkvist nie oszczędza czytelnikowi obrazów rzezi i zdaje się pytać o Boga, który jest zleceniodawcą tych wszystkich ludzkich tragedii i którego nie złości słabość żołnierzy do pięknej ladacznicy, ale fakt, że izraelita Akan, z pokolenia Judy, ukradł Mu dwieście szeklów srebra, złotą płytkę i cenny płaszcz. Za popełnioną zbrodnię ukamienowano z rozkazu Boga, czyli pokrzywdzonego, całą jego rodzinę. Niektórzy mogliby zapytać, dlaczego słowo „Bóg” nadal piszę wielką literą. Wierzę, że to ludzka ograniczoność zszargała Jego Imię i przypisała Mu intencje krwiopijcy, że to interpretatorzy historii i przekaziciele Jego woli, niedosłyszeli, zafałszowali obraz Boga, przerobili Jego niezrozumiałe po ludzku działania na przyziemne interesy chciwców i zboczeńców. Jak to możliwe, że Bóg przemawiał słowami ludzi, których poglądy bliższe były szatańskiej zawziętości, a miłość do wroga była dla nich niewybaczalną słabością? Autor opowiadania „Upadek Jerycha” nic nie przekręca, nic istotnego nie dodaje. Mówi wprost i dosadnie to, co redaktor biblijny przemilczał lub złagodził. To nie jest obraz Boga, jaki poznaliśmy w osobie Jezusa z Nazaretu. Czy ludzie czasów Jozuego poszliby za Bogiem pełnym litości i bogatym w miłosierdzie, wyśmianym i ukrzyżowanym? Z pewnością nie.
WojciechZmudzinskiSJ - awatar WojciechZmudzinskiSJ
ocenił na68 lat temu
Dziewczyna z lalką czyli o potrzebie smutku i samotności Kornel Filipowicz
Dziewczyna z lalką czyli o potrzebie smutku i samotności
Kornel Filipowicz
„...Łódź musi mieć szybkość własną. Kiedy płynie z tą samą szybkością co prąd - nie słucha steru...” Mistrz małych form w swoim naturalnym żywiole. Nierozerwalnie związany jest z naturą, łódką i wędką...i rybą. Historie, które Kornel Filipowicz przedstawia wplatają się w tło przyrody, która współistnieje na równi z człowiekiem, stając się wykładnią szczęścia, ludzkiej egzystencji i spójności w kontrze do przemocy, konsumpcjonizmu i komercji. Magiczny realizm , senność i jawa, elementy wojennej rzeczywistości z przyrodą wytyczają rytm i sens życia ludzi. Oddaje piękno miejsca, poprzez barwne określenia i przestrzenność obrazu. Mozaikowy krajobraz przywołuje beztroskie i tęsknotą zapisane wersy, plastyczność wyobraźni i miłością do miejsc piewcy lokalnych dóbr i dziedzictwa. Krajobraz ten jest opisany z topograficzną szczegółowością, z wiernym oddaniem zapamiętanych lasów, rzek, jezior, pól i łąk. Mistrz małych form z tkliwością i czułością dla odbiorcy przypomina o (nie)przemijalności i odnawialności...osierocona harcerka z lalką, zaduma nad grobem ojca w Cieszynie i drzewem genealogicznym, przejdziemy się narzeczonymi do pobliskiego drewnianego kościółka na wzgórzu, przeżyjemy sen, który rzadko, ale wciąż nawiedza...przerwę w łowieniu ryb na wieczór autorski i spotkanie z mordercą. Zanurzamy w niezwykle zwykły świat Kornela Filipowicza.
Edyta Zawiła - awatar Edyta Zawiła
oceniła na74 lata temu
Listy do pani Z. Kazimierz Brandys
Listy do pani Z.
Kazimierz Brandys
Zarówno głęboki, jak i zaskakująco aktualny, a dość gorzki, za to piekielnie inteligentny, zapis samoświadomości polskiego inteligenta (co tu dużo gadać: lewicowego) z przełomu lat 50.; i 60. Autor rozbiera na czynniki pierwsze „kłopoty z Polska” i z samym sobą, z etosem wymarłej już inteligencji, stosunkiem do Europy oraz inne tematy ważne dla pokolenia dawnych pisarzy. Wiele tu wspaniałych tekstów, np. o tym, jak obcować z arcydziełami sztuki: ”Pierwszy więc warunek: wybierać. Nie oglądać wszystkiego – przeprowadzić selekcję. Zatrzymywać się tylko przy tym, co naprawdę obchodzi, co samo zatrzymuje. Odjąć wzrokowi obowiązki – pozostawić mu tylko wrażliwość. Nie patrzyć – raczej szukać spojrzenia sztuki, poczuć je na sobie”. Z tą refleksją kojarzy mi się wizyta w Zwingerze sprzed 40 już niemal lat. Gdy szedłem do sali mistrzów holenderskich, okiem zaledwie rzuciwszy na mocno plakatową „Madonnę sykstyńską” Rafaela, spostrzegłem radzieckiego turystę. Na tyle mnie zadziwił, że dłuższy czas obserwowałem tylko jego, a nie obrazy - Facet – który najwyraźniej nie czytał Brandysa - szedł równym krokiem gwardzisty po galerii. Każdy obraz obdarzał spojrzeniem przez jakieś 2-3 sekundy, lekko tylko zwalniając. „Zaliczył” zatem wszystkie malowidła - dziś by zapewne z co drugim robił selfie… …. | Autor kocha Włochy, jak każdy człowiek zakochany w sztuce i radości życia, czego brakuje krajowi nad Wisłą. Przykuwają uwagę teksty o zatłoczonym pełnym spalin i głosów Rzymie. Do mnie szczególnie mocno trafił tekst o jednym z najpiękniej położonych miast świata, niezapomnianym Orvieto: „Góra okręcona autostradą, trzeba wrzucić drugi bieg. Najbardziej patetyczna ekspozycja miejsca, jaką zdarzyło mi się widzieć; umocowane na wysokim cokole, obwarowane, zamknięte – miasto w chmurach”. Świetna analiza „W samo południe”. Dlaczego szeryf został sam? „Smith wyszedłby z fuzją przed próg, gdyby wiedział na pewno, że Brown także wyjdzie z fuzją przed próg, a prawdopodobnie Brownowi brakło tej samej pewności co do Smitha. W rezultacie kilkuset Brownów i Smithów zamknęło się w domu ”. Najważniejsze zaś, że „w filmie nie pada słowo oskarżenia pod adresem natury ludzkiej. Nikt nie został nazwany bohaterem, ale i nikt nie został ogłoszony tchórzem”. Najbardziej poruszający był dla mnie esej o psie Autora, olbrzymim buldogu, który „nie znał swojej siły, był samą ufnością. Czasem napadały go inne psy. Reagował na to zdumieniem (...) tak samo zdumiewało go, że sam wzbudza strach (…),gdy dzieci przed nim uciekały, nawet ich nie gonił, siadał i dziwił się. (…) Skakał na ludzi znienacka, żeby polizać ich w twarz. Padali przeważnie na twarz”. I tylko nie wiem jednego: czy ta psia figura miała kogoś lub coś symbolizować…. Niektóre teksty mogłyby powstać i dziś, np.:: „Co powie lewica? Co powie prawica? Co rzekną pryncypialiści, a co realiści? Wszyscy tkwimy w kleszczach podwójnej opinii publicznej i od dawna nie wiemy, kim naprawdę jesteśmy”. „W życiu bywa różnie (jak kiedyś rzekł Heidegger),toteż może się zdarzyć, że na Żoliborzu zamieszka świniowaty kołtun”. „Zawiść, która szarpie Polaków jest ogromna (…) Sukces bliźniego musi być zrównany z ziemią, w której obydwaj będą kiedyś leżeć i w której leżą ich przodkowie”. ”Na rodaków trzeba się wściekać, nasz patriotyzm polega bowiem na zdenerwowaniu. Być patriotą w Polsce jest to szczególny stan, doprowadzający nieraz do poważnych zaburzeń psychicznych”. „Pani przyjaciel padł ofiara napaści prasowej. Nie jest pani pewna, jak się w takich razach należy zachować. Udawać nieżywego. Tak jak przy spotkaniu z niedźwiedziem: położyć się i nie oddychać. (…) Napastnikowi - tłumaczył - nie trzeba przeszkadzać być świnią”. „Nasze polemiki osobiste są podobne do śmiertelnych zapasów; przeciwnicy walczą z oczami nabiegłymi krwią, od czasu do czasu słychać charkot. We Francji, Anglii czy we Włoszech traktuje się to mniej serio: insynuacje, oszczerstwa i repliki codziennie latają w powietrzu i publiczność przygląda się temu z uśmiechem”. „Przeciętny warszawiak, dla którego problem polega na tym, jak się dostać do tramwaju między 15 a 17, jest słabo zaangażowany w sferę lęków kosmicznych”. Wiele tu mocno ironicznych, i chyba nie na czasie wobec dzisiejszej wojny kulturowej, rozważań na temat naszego (?) europejskiego statusu… ”Jesteśmy kresowiakami Europy i na kresach tworzymy o niej mity”. „- Bądź Europejczykiem – słyszałem jego (ojca) stłumiony, gniewny głos.. Nigdy nie wpadło mu na myśl, dlaczego z nas dwóch zawsze ja musiałem być Europejczykiem; widocznie już wtedy to pojecie było elastyczne”. ”- Bądź Europejczykiem” – powtarzam to sobie w różnych sytuacjach. Słowo „Europejczyk” było dla moich rodziców imieniem chrzestnym człowieczeństwa. Mówili: - Prawdziwy Europejczyk! – zachwycając się czyjąś bezinteresownością, a jednocześnie narzekali na egoizm Anglików, skąpstwo Francuzów i krętactwo Włochów”. „Czy Pani sądzi, że nad moim łóżeczkiem nie wisiał książę Józef skaczący do Elstery? Europa jest usiana miejscami polskich skoków narodowych, niech Pani tylko policzy: Kahlenberg, San Domingo, Somosierra, Elstera, Monte Cassino”. ”Co mnie olśniewa u wielkich realistów: umiejętność naturalnego ukazania całości poprzez jej część, procesu – w zdarzeniu, zjawiska - w fakcie”. I jeszcze sporo przemyśleń egzystencjalnych.. „Od dawna podejrzewam, że najniebezpieczniejsze dla człowieka są sytuacje, w których najlepiej się czuje. Zdradza się z tym od razu: łatwiej ukryć rozpacz niż zadowolenie z siebie” „W procesie poszlakowym prócz sądu bierze udział opinia publiczna, tzn. tysiące ludzi gorzej poinformowanych o faktach niż o przykazaniach. (…) Dla tysięcy ludzi staje się Pani winna, ponieważ myśl, że sprawca może ujść bezkarnie jest dla nich trudniejsza do zniesienia niż myśl, że niewinny może być skazany”. To co Autor kiedyś przeżył, jest w nim żywe (a złowrogim cieniem wisi i dziś).., „Codziennie po przekroczeniu bramy uniwersyteckiej (w końcu lat 30.) znajdowaliśmy się w świecie rządzonym przez nienawiść i strach. Za sztachetami, na Krakowskim, ślicznie ubrane kobiety i panowie w eleganckich garniturach szli do kawiarni lub kupowali krawaty w „Old England” - u nas łamano kości i bito żelazem w twarz (…). Nie mieliśmy najmniejszych złudzeń, że faszyzm w Polsce jest gotowy”. „Dla nich Naród jest instancją nie podlegającą krytyce, synonimem zdrowego instynktu, niezachwianą i jednolitą opoką – my natomiast wiemy na pewno, że w narodzie są wartości dobre i złe, i że bywają dni, gdy złe mogą przeważyć”…. „Dlatego wybuch wojny moje pokolenie powitało czymś w rodzaju ulgi (…) Ci, dla których decydującym przeżyciem było zetkniecie się z faszyzmem we własnym narodzie, przyjęli jako ocalenie fakt, że w ciągu jednej wrześniowej nocy faszyzm stał się śmiertelnym wrogiem ich narodu, że podłość przyszła z zewnątrz. (…) Kraj uniknął spodlenia. Wiedzieliśmy, że idą dni złe, ale czystsze”. Niezwykła jest też – chyba prawdziwa – opowieść, jak Autor, prawnik z wykształcenia, uniknął wcielenia do korpusu sędziów wojskowych w latach 40. Uratowała go… literatura. W tym kontekście genialne myśli o tym, jak upadać, a konkretnie spadać z konia – a naprawdę chodzi oczywiście o Upadek. I na koniec jeden z najpiękniejszych cytatów: „Gdybym miał wybierać, wolałbym być latarnią morską niż żaglowcem, dachem niż chmurą, a nawet wyrzutnią niż pociskiem międzyplanetarnym”.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na73 lata temu
Krzyk z głębokości Georges Duhamel
Krzyk z głębokości
Georges Duhamel
Duhamel (1884 – 1966),lekarz i autor, nieznany mnie bliżej ani dalej; autor bardzo wielu książek; w Wikipedii najciekawsze: "...W 1926 r. ogłosił w prasie apel o uwolnienie więźniów politycznych w Polsce. Apel, nieuzgodniony ze stroną polską, spowodował bojkot ze strony polskiego środowiska literackiego podczas wizyty w kraju w tym samym roku. Zajmowała się nim wtedy późniejsza pisarka i feministka Irena Krzywicka, z którą się zaprzyjaźnił." Omawianą książkę popełnił w 1951 r. Jak mało znaczy w jego dorobku, może świadczyć fakt, ze anglojęzyczna Wikipedia w ogóle jej nie wymienia. A w ogóle zauważyłem szokujące różnice w Wikipedii między wersjami francuską i angielską, a polską. Po polsku - mała wzmianka, tam - szerokie opracowanie, w którym podkreślono Nagrodę Goncourtów, członkostwo Akademii Francuskiej, unanimizm i wymieniono ponad 100 tytułów. Omawiana książka to autoportret paskudnego dziada, francuskiego przemysłowca Felixa Tallemanda, podobno oportunisty. Podobno, bo tak go określają zagraniczne recenzje, lecz dla nas takie określenie kolaboranta, mordercy, złodzieja i szmalcownika jest nie do przyjęcia; to po prostu szuja!! Trudno pisać recenzje o negatywnym bohaterze, a szczególnie, gdy nie wzbudza sympatii ani przez chwilę. Również jego krzyk sumienia, krzyk z głębi jego jestestwa o wybaczenie nie sprawia wrażenia szczerości. Naumyślnie używam "krzyk z głębi" zamiast "..z głębokości", bo jakoś bardziej mnie pasuje takie określenie miejsca jego zgryzoty, która siedzi jak kamień w żołądku. No cóż, dostaliśmy niemiłą historię małego człowieczka, który do grobowej deski się nie zmienił. Nie zdradzam Państwu treści, bo książkę warto samemu przeczytać, tym bardziej, że tylko w Polsce nie jest popularny.
Wojciech Gołębiewski - awatar Wojciech Gołębiewski
ocenił na610 lat temu

Cytaty z książki Milczenie było moim domem

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Milczenie było moim domem