Więzienie

Okładka książki Więzienie autora Maksym Gorki, 9788328568167
Okładka książki Więzienie
Maksym Gorki Wydawnictwo: Wolne Lektury literatura piękna
61 str. 1 godz. 1 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
e-book
Data wydania:
2015-01-12
Data 1. wyd. pol.:
2015-01-12
Liczba stron:
61
Czas czytania
1 godz. 1 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328568167
Średnia ocen

6,2 6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Więzienie w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Więzienie

Średnia ocen
6,2 / 10
34 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Więzienie

avatar
605
447

Na półkach: , , ,

Nie jest to może arcydzieło ale jakimś sposobem klimat doskonale oddaje (tak mi się wydaje) beznadziejność sowieckiego systemu więziennego. Z tej krótkiej opowieści i rozmów więźnia ze strażnikiem wynika, że nie tylko osadzeni ale też i pilnujący są porównywalnie przytłoczeni swoim położeniem. A świat zewnętrzny jakby znikał, jakby nie istniał dla nich... Przygnębiające.

Nie jest to może arcydzieło ale jakimś sposobem klimat doskonale oddaje (tak mi się wydaje) beznadziejność sowieckiego systemu więziennego. Z tej krótkiej opowieści i rozmów więźnia ze strażnikiem wynika, że nie tylko osadzeni ale też i pilnujący są porównywalnie przytłoczeni swoim położeniem. A świat zewnętrzny jakby znikał, jakby nie istniał dla nich... Przygnębiające.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
491
336

Na półkach: , ,

Opowiadanie ma wciągający, mocny klimat i odsłania niektóre mechanizmy rządzące ludzkim zachowaniem, ale część potencjalnych "złotych myśli" w nim zawartych nosi znamiona banału.
Mimo to warto przeczytać.

Opowiadanie ma wciągający, mocny klimat i odsłania niektóre mechanizmy rządzące ludzkim zachowaniem, ale część potencjalnych "złotych myśli" w nim zawartych nosi znamiona banału.
Mimo to warto przeczytać.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2446
2372

Na półkach:

„WOLNE LEKTURY” REWELACYJNIE WYWIĄZUJĄ SIĘ Z EDUKACYJNEJ MISJI. DZIĘKUJĘ!
Dostępne na: https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/wiezienie/
Notka redakcyjna „Wolnych Lektur”:
„Ująwszy się za uderzoną przez policjanta obcą dziewczyną, student Misza trafia do więzienia, gdzie zadziwia wszystkich uśmiechem i pogodą ducha. W miarę upływu czasu zaczyna jednak coraz głębiej zastanawiać się nad systemem, w którym każdy jest albo oprawcą, albo ofiarą. Słucha ponurych opowieści zastraszonych, zobojętniałych strażników, mocno przeżywa okrucieństwo współwięźniów wobec najsłabszych i czuje, że to zamknięte, patologiczne środowisko jak w soczewce ukazuje niesprawiedliwość społeczną carskiego imperium. Pewnego dnia w celi obok pojawia się intrygujący sąsiad: więzień polityczny. Misza nie zna brzmienia jego głosu, ale dzięki stukaniu w ścianę alfabetem Morse'a poznaje jego poglądy. Teraz musi podjąć decyzję.”

O autorze: Maksim Gorki właściwie Aleksiej Pieszkow (1868 -1936) - WIELKIM PISARZEM BYŁ, i to nie „radzieckim”, lecz rosyjskim, bo zdecydowaną większość dzieł opublikował długo przed rewolucją („Na dnie” – 1902, „Matka” – 1907). Więcej proszę przeczytać w Wikipedii, ja natomiast tylko wspomnę, że stał się twórcą realizmu socjalistycznego, a teraz mała dygresja:

Otóż, ze względu na permanentną, nazwijmy delikatnie, niechęć do wszystkiego co rosyjskie, sami ponosimy niepowetowane straty nie czytając wielkich pisarzy rosyjskich (z małym wyjątkiem dla Tołstoja czy Dostojewskiego). Już Miłosz wielokrotnie o tym pisał, a poważnym dowodem jest obecność w każdym amerykańskim almanachu co najmniej 15 rosyjskich prozaików, co szokuje, wobec braku choćby jednego polskiego (mówię o prozaikach, bo poeci są: Miłosz, Herbert i Szymborska). Oczywiście Gorkiego wszędzie podają, więc skoro nadarza się okazja w ciągu godziny go poznać (61 stron, e-book - 87),to zbrodnią, by było zaniechanie tego.

Przeczytałem, dla rozrywki piękne pytanie wynotowałem (s.58,2 – e-book):
„….Bo jeśli ja panu mówię prawdę, a pan mnie za to w pysk... czyż przez to prawda stanie po pańskiej stronie?....”

…….i brzmiącą jak motto skargę (s.78):
„— Panie, Boże mój! Czemu w ludziach tak wiele okrucieństwa i złości? Boże, czemu?..”

A finał ewangeliczny (s.80):
„ Kto uwolnił swój umysł z ciemnicy przesądów, dla tego więzienie nie istnieje, gdyż rozkazuje wtedy mówić kamieniom, i kamienie mówią za nas!..”
. — nawiązanie do wypowiedzi Jezusa z Ewangelii Łukasza: A on odpowiadając, rzekł im: Powiadam wam, jeśliby ci milczeli, wnet kamienie wołać będą (Łk, 19:40).
Dla mnie BOMBA!! 10/10

„WOLNE LEKTURY” REWELACYJNIE WYWIĄZUJĄ SIĘ Z EDUKACYJNEJ MISJI. DZIĘKUJĘ!
Dostępne na: https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/wiezienie/
Notka redakcyjna „Wolnych Lektur”:
„Ująwszy się za uderzoną przez policjanta obcą dziewczyną, student Misza trafia do więzienia, gdzie zadziwia wszystkich uśmiechem i pogodą ducha. W miarę upływu czasu zaczyna jednak coraz głębiej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

65 użytkowników ma tytuł Więzienie na półkach głównych
  • 40
  • 25
12 użytkowników ma tytuł Więzienie na półkach dodatkowych
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Królowa pocałunków. Opowiadania o miłości Leonid Andrejew, Walery Briusow, Iwan Bunin, Anton Czechow, Fiodor Dostojewski, Maksym Gorki, Michaił Lermontow, Borys Pilniak, Aleksander Puszkin, Aleksiej Remizow, Fiodor Sołogub, Lew Tołstoj
Ocena 7,8
Królowa pocałunków. Opowiadania o miłości Leonid Andrejew, Walery Briusow, Iwan Bunin, Anton Czechow, Fiodor Dostojewski, Maksym Gorki, Michaił Lermontow, Borys Pilniak, Aleksander Puszkin, Aleksiej Remizow, Fiodor Sołogub, Lew Tołstoj
Maksym Gorki
Maksym Gorki
Pisarz rosyjski. Wcześnie osierocony, wychowywany przez babkę. Autor wielu dramatów i opowiadań. Wybitna postać rosyjskiego modernizmu (tzw. srebrnego wieku). Mimo przedrewolucyjnej przyjaźni z Leninem rewolucję październikową przyjął z niechęcią, publikował antybolszewickie felietony, próbował ratować aresztowanych pisarzy. W 1920 roku jego druga żona, Maria Fiodorowna Andrejewa, aktorka, została komisarzem politycznym do spraw teatru i ministrem sztuki. Skonfliktowany z władzami i chory na gruźlicę na polecenie Lenina wyjechał 6 października 1921 r. na leczenie za granicę. W latach 1921-1924 mieszkał na emigracji w Niemczech, w Berlinie, Bad Saarow i Heringsdorfie (gdzie leczył gruźlicę),później do 1927 we Włoszech (Sorrento). Tymczasem władze uznały pisarstwo Gorkiego za wzorzec do naśladowania (realizm socjalistyczny) i skutecznie zabiegały o jego powrót i poparcie. Po powrocie mianowany przewodniczącym Związku Pisarzy ZSRR, brał udział w licznych przedsięwzięciach kulturalnych i propagandowych (m.in. redagował osławiony zbiór esejów o budowie Kanału Białomorsko-Bałtyckiego). Obsypany przywilejami, na jego cześć nazywano milionowe miasta (Niżny Nowogród),samoloty i fabryki. Jego autorytet pomógł Stalinowi budować na Zachodzie propagandowy obraz ZSRR. Umarł w tajemniczych okolicznościach, a o jego otrucie oskarżono licznych podsądnych w procesach politycznych lat 30. Według najbardziej prawdopodobnej wersji otruty został przez agentów NKWD działających z polecenia Stalina. Śmierć Gorkiego wiązana jest często z wstępem do czystek stalinowskich.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Podróże Beniamina Trzeciego Mendele Mojcher-Sforim
Podróże Beniamina Trzeciego
Mendele Mojcher-Sforim
Napisana w jidysz humoreska, rozgrywająca się w połowie XIX wieku w żydowskich sztetlach na terenie obecnej Ukrainy, a wówczas znajdującym się pod butem moskiewskim. Historia podróży dwóch outsiderów, przedsięwziętej na miarę ich możliwości, tak finansowych, jak i intelektualnych. Humor jest dyskretny i ironiczny, przejawia się m.in. w „mówiących” nazwach własnych, jak Tuniejadowka, Głupsk, Piatigniłowka, w opisach miejscowości, ludzi domów, czasem w dialogach czy sposobie myślenia tytułowego Beniamina, trzeciego spośród wielkich podróżników żydowskich o tym imieniu i jego „giermka”, nieco bardziej przyziemnego Senderle. Trudno pokładać się ze śmiechu,ale za to kąciki ust chętnie wędrują lekko do góry wraz z każdym krokiem i przygodą bohaterów. Np. gdy pytają ukraińskiego chłopa którędy do Erec Israel (Ziemi Izraela) lub gdy autor przekonuje, że mieszkańcy Głupska w istocie mogą pochodzić od Żydów, którzy za czasów Salomona zostali w Ofirze, tu identyfikowanym z Indiami, o czym świadczy „architektura” ich domów w obecnym sztetlu oraz kastowy charakter mieszkańców. Książka niesamowicie pozytywnie nastawia też czytelnika do żydowskich społeczności, wcale nie wyidealizowanych na jej kartach. Mimo wszystkich, wyrozumiale wykazanych, wad, budzi ona sympatię ze względu na świadomość, że XIX-wieczni Żydzi żyli dokładnie tak jak ich chrześcijańscy sąsiedzi, czyli biednie, w pewnej izolacji od świata, z własnymi elitami, „kastami” i problemami. Nie inaczej rzecz się ma z owymi dwoma marzycielami, jako żywo znanymi z kart wielu europejskich dzieł, szczerymi i naiwnymi, chociaż na różny sposób. I właśnie takie utwory ocaliły w pamięci obraz świata, który niecałe sto lat później uległ zbrodniczej Zagładzie.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na72 lata temu
Pojedynek Joseph Conrad
Pojedynek
Joseph Conrad
Spostrzegłem, iż w recenzjach wiele osób myli mikropowieść Josepha Conrada, z powieścią Józefa Korzeniowskiego, o tym samym tytule, stąd niskie oceny, zawiedzione oczekiwania, bo w filmie Scotta, było o wojsku napoleońskim.... Napoleońska mikropowieść historyczna, skupia się najmocniej, jak tylko można na oddaniu klimatu epoki napoleońskiej, o czym pisał, sam Conrad, w przedmowie: ,,Pochodzenie opowiadania jest niezwykle proste. Wyrasta z dziesięciu linijek zaczerpniętych z pewnej prowincjonalnej gazety wydawanej na południu Francji. Wzmianka ta, wywołana pojedynkiem, który zakończył się fatalnie, między dwiema znanymi paryskimi osobistościami, odnosi się w pewnym sensie i do innego „dobrze znanego faktu” o dwóch oficerach z wielkiej armii napoleońskiej, którzy stoczyli z sobą serię pojedynków w przerwach między wojnami. Powód był błahy, ale nigdy nie został wyjaśniony. Musiałem więc go wymyślić; sądzę, że charaktery dwu oficerów, których wymyśliłem, są dosyć przekonywające przez samą siłę absurdu. Prawdą jest, że dla mnie historia ta jest niczym innym, jak tylko poważną i gorliwą próbą stworzenia opowiadania historycznego. Słyszałem wiele w dzieciństwie o wielkiej epopei napoleońskiej. Naprawdę odnosiłem wrażenie, że czułbym się w tej epoce jak u siebie, i właśnie Pojedynek jest rezultatem tego uczucia lub — jeśli czytelnik woli — tego zarozumiałego przypuszczenia. Nie zaznałem niepokojów sumienia z powodu tego utworu. Oczywiście, opowiadanie mogłoby być lepiej zrobione. Każda praca mogłaby być lepiej zrobiona. Lecz jest to ten rodzaj refleksji, który należy odważnie odrzucić, jeśli nie zamierza się każdego swojego pomysłu pozostawić na zawsze w sferze jakiś osobistych wizji i nietrwałych urojeń. Jakże wiele z tych wizji ulatywało mi z pamięci! Ta jednak pozostała — jako świadectwo odwagi lub — jeśli wolicie — jako dowód porywczości. Najchętniej wspominam opinię pewnych francuskich czytelników, którzy zaryzykowali twierdzenie, że na tych około stu stronach oddałem „cudownie” ducha epoki. Zbytek łaskawości, oczywiście; lecz nawet gdyby tak było, tulę ją do piersi, bowiem naprawdę jest to właśnie to, co usiłowałem złapać w swoją małą siatkę: Duch Epoki — w szczęku zbroi, nigdy czysto wojskowy, młodzieńczy, prawie dziecinny w egzaltacji uczuć, naiwnie heroiczny w swej wierze.'' Jak zwykle u Conrada, kapitalnie wypada strona psychologiczna utworu. Kreacja bohaterów, żywa i miejscami turpistyczna, gdy pisarz wspomina o łysinie, popękanych zębach, utykaniu od zadanych w nogę ran. Opisom blisko do Tołstoja. Jest też wątek romansowy, typowy i nietypowy zarazem. Bohater szuka kandydatki przy pomocy siostry: ,,Spodziewam się — pisał — że będę wówczas blisko sztabu jednego z marszałków, a ty będziesz doświadczoną mężatką. Wówczas poszukasz dla mnie żony. Będę wtedy zapewne już łysawy i trochę blase*. Potrzeba mi będzie młodej dziewczyny, oczywiście pięknej i z dużym majątkiem, abym moją sławną karierę mógł zakończyć otoczony przepychem, należnym mej wysokiej randze.” Dalej mamy kapitalny opis powstałej, w ten sposób relacji: ,,Generał d’Hubert był dumny i powściągliwy. Z miłostek swoich, szczęśliwych lub nie, wyszedł obronną ręką. W jego pokrytym bliznami ciele zachowało się aż do czterdziestki nienaruszone serce. Choć z zastrzeżeniami godził się na małżeńskie plany swej siostry, aż po uszy wpadł w nieuleczalną miłość, tak jak się spada z dachu. Był nadto dumny, by się czegoś obawiać. A uczucie to było naprawdę zbyt rozkoszne, by się niepokoić. Niedoświadczenie człowieka około czterdziestki jest czymś poważniejszym od niedoświadczenia młodzieńca, mającego lat dwadzieścia, gdyż nie wyrównuje tego porywczość gorącej krwi. Dziewczyna była tajemnicza jak zwykle młode dziewczęta, po prostu dzięki wrażeniu, jakie sprawia ich przysłoniona niewinność, jemu zaś tajemniczość tej młodej dziewczyny wydała się wyjątkowa i zajmująca. Nie było jednak nic tajemniczego w sposobie, w jaki madame Leonia partię tę przygotowała. Nic w tym też nie było szczególnego. Była to odpowiednia partia, bardzo pożądana przez matkę młodej damy (ojciec nie żył),a traktowana z przychylnością przez jej wuja — starego émigré*, który niedawno powrócił z Niemiec i teraz z trzciną w ręku, niby chudy duch ancien regime’u*, snuł się po ścieżkach ogrodu, należącego do gniazda rodzinnego młodej damy. Generał d’Hubert nie był człowiekiem, który potrafiłby zadowolić się kobietą i majątkiem — (gdyby przyszło już do czego. Duma jego (a duma pragnie zawsze rzeczywistych wyników) nie zadowoliłaby się niczym innym, jeno miłością. Ale że prawdziwa duma nie wyklucza próżności, przeto nie mógł sobie wyobrazić, z jakiego powodu to tajemnicze stworzenie, z głębokimi i błyszczącymi oczyma koloru fiołków, miałoby mieć dla niego jakieś uczucie żywsze nad obojętność. Młoda dama (miała na imię Adela) udaremniała wszelkie próby jasnego porozumienia się w tej sprawie. Prawda, że próby te podejmowano niezręcznie i lękliwie, gdyż generał d’Hubert przypomniał sobie nagle swój wiek, swe rany, swoją niedoskonałość, swego wnętrzarz niegodność — i przypadkowo poznał doświadczalnie znaczenie słowa strach. O ile mógł zrozumieć, dawała mu do poznania, że przy bezgranicznym zaufaniu do miłości i rozsądku swej matki nie żywiła nieprzezwyciężonego wstrętu do osoby generała d’Hubert, co jest zupełnie wystarczające dla dobrze ułożonej młodej kobiety, by na tym oprzeć pożycie małżeńskie. Ten pogląd męczył i obrażał dumę generała d’Hubert.'' Tytułowy pojedynek, rozstrzygnie los tej pary, w jaki sposób? Warto przeczytać, aby się przekonać.
Janszklanko - awatar Janszklanko
ocenił na81 rok temu
Ameryka Franz Kafka
Ameryka
Franz Kafka
Nie można się bronić, jeśli druga strona nie ma dobrej woli. Autor posiada niezwykłą umiejętność opisywania miejsc i ludzi, których nigdy nie widział. Przykładowo, pisze bardzo żywo i realistycznie o Ameryce, w której nigdy nie był. Albo opisuje bezbłędnie zachowania znane mi z rynku pracy, NFZ czy sądów, chociaż też nigdy ich nie zobaczył. Realistyczność opisów Ameryki można dość łatwo wyjaśnić – książki, fotografie, opisy z ust innych osób. Ale realistyczność tej drugiej części tłumaczy jedynie fakt, że nie umiemy się nadal rozwinąć jako społeczeństwo i powtarzamy te same chore, patologiczne, przemocowe zachowania, które miały miejsce w sumie już sto lat temu (powieść ukazała się w latach 20., ale powstała około 1914 roku). Czytam świeżo po filmie Agnieszki Holland, wszystko mi kołuje w myślach, obrazy latają wewnątrz czaszki i ciężko je poskładać w jakiś sensowny tekst. Uderzyły mnie niesamowite, fotograficzne wręcz opisy miejsc, które pachną znajomo – Metropolis, Portier z Hotelu Atlantic, technokratyczne art deco z Hudsucker Proxy, Patsy jedzący ciastko na schodach albo żarówka młodego Vito Corleone. I to są wszystko wizje późniejsze, więc pytanie czy Ameryka była inspiracją, czy po prostu Kafka jakoś telegraficznie odebrał te prawdziwe obrazy z czyjejś głowy w swojej głowie i opisał? Ale to nie jest po prostu powieść o dawnej Ameryce, to byłoby zbyt normalne i pospolite. Jest więcej, dzieją się rzeczy dziwne, i znowu nie wiemy, czy śnimy, czy to rzeczywistość robi nas w trąbę. W dodatku powieść jest (znów) niedokończona, jak jakaś przeklęta interaktywna zabawa, gdzie samemu trzeba sobie dośpiewać zakończenie. Max Brod mówił, że ostatecznie Teatr Oklahomy miał być szczęśliwym zakończeniem. Ja tego nie kupuję, ta utopia mi pachnie sektą, które w sumie też są mocną częścią Ameryki. I ta sekta złapała Karla w swoje szpony. Prawdziwy tytuł to Der Verschollene, Zaginiony, i tak się właśnie można poczuć w trakcie czytania, jakby się było daleko od domu i bezpieczeństwa. Jest tu całe spektrum emocji, od złości, bezradności, strachu, lęku, frustracji, po momenty tak absurdalne, że w sumie trudno się nie roześmiać. Przykładowo, scena z rzygającym do windy Robinsonem - trochę jak moment w filmie Holland, gdy poważny dyrektor wygłasza peany na cześć instytucji, która jest taka niesamowicie zorganizowana, a tu z sufitu kapie woda do podstawionego na szybko garnka. Odnalazłam się w tych emocjach, odnalazłam się w korytarzach, które nie mają końca ani wyjścia (paradoks chyba, bo w nich raczej człowiek się gubi). Jedyne co mnie rozdrażniło, to wątek z Bruneldą, ale czuję, że gdyby była okazja, by go rozwinąć bardziej, może kryłoby się za nim coś więcej.
Renegi Grene - awatar Renegi Grene
ocenił na83 miesiące temu

Cytaty z książki Więzienie

Więcej
Maksym Gorki Więzienie Zobacz więcej
Więcej