Radykalne miasta

- Kategoria:
- sztuka
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Radical cities
- Data wydania:
- 2015-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2015-01-01
- Liczba stron:
- 320
- Czas czytania
- 5 godz. 20 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788362418480
W połowie XX wieku europejskie marzenie o modernistycznej utopii przeniosło się do Ameryki Łacińskiej i odtąd to miejsce jest poligonem doświadczalnym dla najbardziej nowatorskich i odważnych pomysłów urbanistycznych.
W “Radykalnych miastach” Justin McGuirk pokazuje efekty realizacji tych idei: modelowe chilijskie osiedle socjalne powstałe z połówek domów, których budowę ukończyć mają sami mieszkańcy; słynny wieżowiec Torre David w Caracas, wypełniony nie przestrzenią biur oraz banków, ale zorganizowaną społecznością dzikich lokatorów; czy też argentyńską komunę Túpac Amaru, której charyzmatyczna przywódczyni zapewniła najbiedniejszym dostęp do luksusowych basenów.
Od Meksyku, przez Wenezuelę, Brazylię, po Argentynę – radykalne miasta najbardziej zurbanizowanego kontynentu na świecie rodzą ekstremalne warunki mieszkaniowe: gigantyczne osiedla i rozlewające się w nieskończoność slumsy. McGuirk przygląda się codziennemu życiu mieszkających tam ludzi; przedstawia także architektów, aktywistów, odważnych polityków i społecznych działaczy, których próby rozwiązania problemu biedy I nierówności społecznych doprowadziły do rewolucyjnych rozwiązań, a tym samym całkowicie zrewitalizowały przestrzeń miejską.
Kup Radykalne miasta w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Radykalne miasta
Poznaj innych czytelników
199 użytkowników ma tytuł Radykalne miasta na półkach głównych- Chcę przeczytać 156
- Przeczytane 41
- Teraz czytam 2
- Posiadam 9
- Chcę w prezencie 3
- Urbanistyka 2
- Ulubione 2
- Architektura/Urbanistyka 2
- Architektura 1
- Lista zakupów 1





































OPINIE i DYSKUSJE o książce Radykalne miasta
Bardzo budująca książka, choć chwilami czyta się ją jak bajkę, bo w obecnym krajobrazie politycznym ciężko wyobrazić sobie, że gdzieś tam naprawdę istnieją ludzie władzy, którym zależy nie tylko na wypychaniu swoich kieszeni. Duży ładunek wiedzy kulturowo - socjologiczno - urbanistycznej, podany w formie bardzo przystępnej, wręcz wartkiej narracji. Rażą nieco błędy w tłumaczeniu i redakcji, ale poza tym - świetna lektura.
Bardzo budująca książka, choć chwilami czyta się ją jak bajkę, bo w obecnym krajobrazie politycznym ciężko wyobrazić sobie, że gdzieś tam naprawdę istnieją ludzie władzy, którym zależy nie tylko na wypychaniu swoich kieszeni. Duży ładunek wiedzy kulturowo - socjologiczno - urbanistycznej, podany w formie bardzo przystępnej, wręcz wartkiej narracji. Rażą nieco błędy w...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor tropi humanistyczne i humanitarne przejawy aktywności społecznie usposobionych architektów i urbanistów w miastach Ameryki Południowej, a także oddolne inicjatywy tych mieszkańców, którzy nie mają gdzie, nie mają za co, ale muszą przecież gdzieś mieszkać. Autor przedstawia tezę, która być może pozwala z innej perspektywy spojrzeć chociażby na "sprawę polską" (bo ja nawet jak o czymś innym, to zawsze o Polsce, nosem przy polskiej ziemi, stracona dla świata): ESTETYKA NIE JEST PRIORYTETEM. Czasami ważniejsza od estetyki jest funkcjonalność, albo posiadanie mieszkania jako cel sam w sobie, bo alternatywą jest bezdomność. Czasami brak doznań estetycznych rekompensuje duch wspólnoty i przedsiębiorczości mieszkańców. Po tej lekturze, mój osąd wobec domów budowanych systemem DIY np. na działkach rekreacyjnych w mieście, nie jest już tak kategoryczny jak to bywało wcześniej.
Książka dostarcza wiele przykładów działań (niekoniecznie udanych) i zjawisk, które mają na celu integrację miasta z jego mieszkańcami, i to nie tylko ze statecznymi mieszczanami, ale również np. z mieszkańcami domów z błota i tektury, pnącymi się po zboczach wokół Rio de Janeiro. Fawele przyglądają się miastu, ale z dystansu wykluczającego podanie sobie rąk. Po wybudowaniu kolejki łączącej centrum faweli z regularnym miastem (górskiej, jak kolejka na Kasprowy) więzy z fawelami zaczęli zacieśniać turyści, zaś same fawele uległy gentryfikacji. Włoch czy Hiszpan na zasiłku włoskim czy hiszpańskim może sobie dostatnio i przyjemnie pożyć w faweli, nawet jeżeli ceny fawel-domków wzrosną; dotychczasowi mieszkańcy są jednak zagrożeni wyprowadzką do tańszych miejsc, niczym klasa średnia z Manhattanu do Brooklynu, a teraz to nawet z Brooklynu do Queens. Nie o to z tą kolejką chodziło. Podobno nad domem Henry'ego Millera wisiała maksyma: "Gdy gówno stanie się cenne, biedacy będą się rodzić bez odbytu".
Jeszcze tylko o Torre David - pirackiej utopii. W centrum miasta Caracas stoi drapacz chmur w stanie surowym; miał się stać biurowcem, ale po kryzysie finansowym porzucił go inwestor, i stał się mrówkowcem. Zasiedlony na dziko, spontanicznie, często przez ludzi, którzy legitymują się zawodem publicznie użytecznym np. przez strażaka. Krok po kroku, dzień po dniu wytworzyła się tu prężna wspólnota z administracją, sklepami, rzec by można, osiedlowymi (w budynku nie działają windy, a jest 45 pięter, więc ci z góry raczej nie robią wypadów na miasto po zakupy, bo to daleko i po schodach). Nie ma okien, nie ma poręcz przy schodach, za to są prześwity w konstrukcji i zawroty głowy, jeśli cierpi się na lęk wysokości. To ciekawostka, która przyciąga socjologów, psychologów, filmowców i animatorów kultury. No właśnie, ciekawostka.
Autor tropi humanistyczne i humanitarne przejawy aktywności społecznie usposobionych architektów i urbanistów w miastach Ameryki Południowej, a także oddolne inicjatywy tych mieszkańców, którzy nie mają gdzie, nie mają za co, ale muszą przecież gdzieś mieszkać. Autor przedstawia tezę, która być może pozwala z innej perspektywy spojrzeć chociażby na "sprawę polską" (bo...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRewelacyjnie przedstawiony swiat i problem miast Ameryki Poludniowej. Jezyk dostosowany do kazdego rodzaju czytelnika. Warta polecenia.
Rewelacyjnie przedstawiony swiat i problem miast Ameryki Poludniowej. Jezyk dostosowany do kazdego rodzaju czytelnika. Warta polecenia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobra proza reporterska; miejscami retoryka przywodzi na myśl pozytywistyczne batalie o poprawę ludzkiego losu, jednak poziom merytoryczny, utrzymany na najwyższym poziomie, rekompensuje hurra-optymizm autora. Polecenia godne niezależnie od poglądów czytelnika - książka pokazuje to co jest już w istocie, nie zaś kolejną wersję tego Jak Być Powinno. Eseje traktują wyłącznie o jednym z trzech pierwiastków architektury - o funkcji. Forma (estetyka) nie gra roli. W końcu co nam po tym, że dajmy na to okna na bloku układają się np. w atrakcyjny wzór szachownicy, skoro nie stać nas na zamieszkanie w nim?
Bardzo dobra proza reporterska; miejscami retoryka przywodzi na myśl pozytywistyczne batalie o poprawę ludzkiego losu, jednak poziom merytoryczny, utrzymany na najwyższym poziomie, rekompensuje hurra-optymizm autora. Polecenia godne niezależnie od poglądów czytelnika - książka pokazuje to co jest już w istocie, nie zaś kolejną wersję tego Jak Być Powinno. Eseje traktują...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna, dobrze napisana książka. Daje dużą wiedzę zarówno na temat kultury i codzienności w Ameryce Łacińskiej, jak i współczesnych ruchów miejskich i urbanistyki. Napisana ze znawstwem - pozwala zrozumieć ludzki i społeczny wymiar architektury. Czyta się bardzo dobrze ze względu na reportersko-podróżniczą narrację.
Świetna, dobrze napisana książka. Daje dużą wiedzę zarówno na temat kultury i codzienności w Ameryce Łacińskiej, jak i współczesnych ruchów miejskich i urbanistyki. Napisana ze znawstwem - pozwala zrozumieć ludzki i społeczny wymiar architektury. Czyta się bardzo dobrze ze względu na reportersko-podróżniczą narrację.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFascynująca podróż po nieformalnych miastach Ameryki Południowej. Czy nazwiemy je favela, barrio, colonia czy slums - lączy je jedno - ubóstwo, wykluczenie, ogromny poziom przestępczości i niechęć większości polityków, aby się nimi zajmować. Zlokalizowane w największych miastach Ameryki Łacińskiej takich jak Buenos Aires, Lima, Santiago, Rio de Janeiro, Caracas czy Bogota (i innych),przez długie lata były miejscami budzącymi strach, gdzie władzę trzymały uzbrojone gangi a brak perspektyw i skrajna bieda wtrącały na drogę przestępczości już kilkunastoletnie dzieci.
Książka opisuje przypadki nielicznych aktywistów, wspólnot, architektów czy polityków, którym udało się zmienić te miejsca wbrew ciągłym przeciwnościom - w takie, gdzie można bezpiecznie żyć, realizować pasje i rozwijać. Kolejki linowe dowożące mieszkańców faveli do centrum miasta, nowoczesne szkoły i biblioteki w środku slumsów, wertykalne sale gimnastyczne czy ekscentryczne pomysły prezydenta Bogoty, dzięki którym zmienił mentalność lokalnej społeczności - to tylko nieliczne z przykładów, jakie opisują 'Radykalne Miasta'.
Minusem jest naprawdę duża ilość błędów i wydanie, które po jednokrotnym przeczytaniu wygląda jak wyjęte...prosto ze slumsu. Co mimo wszystko jest dość spójne z treścią i jeśli spojrzeć na to z dystansem jest dość zabawnym mankamentem.
Polecam nie tylko architektom, urbanistom, socjologom, antropologom, kulturoznawcom itd. ale każdemu, kto interesuje się Ameryką Południową lub planuje tam podróż.
Fascynująca podróż po nieformalnych miastach Ameryki Południowej. Czy nazwiemy je favela, barrio, colonia czy slums - lączy je jedno - ubóstwo, wykluczenie, ogromny poziom przestępczości i niechęć większości polityków, aby się nimi zajmować. Zlokalizowane w największych miastach Ameryki Łacińskiej takich jak Buenos Aires, Lima, Santiago, Rio de Janeiro, Caracas czy Bogota...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to