rozwińzwiń

Już nigdy Pan nie będzie smutny

Okładka książki Już nigdy Pan nie będzie smutny autora Baptiste Beaulieu, 9788324153572
Okładka książki Już nigdy Pan nie będzie smutny
Baptiste Beaulieu Wydawnictwo: Amber literatura piękna
272 str. 4 godz. 32 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Alors vous ne serez plus jamais triste
Data wydania:
2015-04-08
Data 1. wyd. pol.:
2015-04-08
Liczba stron:
272
Czas czytania
4 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324153572
Tłumacz:
Wojciech Prażuch
Średnia ocen

7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Już nigdy Pan nie będzie smutny w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Już nigdy Pan nie będzie smutny



książek na półce przeczytane 2468 napisanych opinii 2361

Oceny książki Już nigdy Pan nie będzie smutny

Średnia ocen
7,1 / 10
158 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Już nigdy Pan nie będzie smutny

avatar
869
607

Na półkach:

🚕🌳 Już nigdy pan nie będzie smutny – jedna z tych książek, które biorą cię za rękę: czasem to działa, a czasem masz ochotę tę rękę delikatnie odsunąć.

🎭 Co to za ton: współczesna przypowieść / ciepła proza o stracie

🌡️ Jakie emocje: smutek + humor + nadzieja, bez totalnej ciemnicy

🎧 Jak czytać: najlepiej ciągiem, bo działa rytmem kolejnych „dni”

⭐ Ode mnie: 6/10 – dobra książka, a na końcu zakręciła się łezka

🧩 Figowiec i umowa na siedem dni 🧩

Doktor po śmierci żony jest już przy ścianie. I wtedy wpada Sara – starsza taksówkarka z charyzmą, bezczelnością i sercem. Zamiast mądrości z podręcznika daje mu serię „prób” i wyciąga go z tunelu krok po kroku.

🧠 Sara: motor, nie ozdoba 🧠

To ona niesie tę książkę. Potrafi być śmieszna i wkurzająca w tej samej minucie, ale dzięki temu historia żyje. Kiedy działa, to właśnie przez nią – bo nie mówi „nie smuć się”, tylko robi miejsce na człowieka.

💧 Małe rzeczy, które robią wielki ciężar 💧

Najlepsze momenty są ciche: rozmowy, drobne gesty, zwykłe sytuacje, które nagle robią się zaskakująco prawdziwe. Tam książka łapie za gardło bez proszenia o oklaski.

🎯 A czasem za szeroko, za równo 🎯

Miałem też chwile, gdy fabuła nie celowała we mnie. Temat bywa zbyt uniwersalny – jakby książka chciała trafić do wszystkich naraz, więc robi się bardziej „o idei” niż o konkretnym bólu. Czuć też czasem, że sceny są ustawione pod lekcję: zamiast żeby sens wypłynął z sytuacji, sytuacja bywa zbudowana po to, żeby sens wybrzmiał.

🧷 Dlaczego jednak zostaje w głowie 🧷

Bo finał domyka emocje uczciwie. Ta historia nie obiecuje, że smutek zniknie. Raczej: smutek jest śladem po czymś ważnym – i da się z nim żyć, jeśli ktoś obok poda rękę, choćby w najbardziej nieoczekiwany sposób.

🚕🌳 Już nigdy pan nie będzie smutny – jedna z tych książek, które biorą cię za rękę: czasem to działa, a czasem masz ochotę tę rękę delikatnie odsunąć.

🎭 Co to za ton: współczesna przypowieść / ciepła proza o stracie

🌡️ Jakie emocje: smutek + humor + nadzieja, bez totalnej ciemnicy

🎧 Jak czytać: najlepiej ciągiem, bo działa rytmem kolejnych „dni”

⭐ Ode mnie: 6/10 – dobra...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2462
2361

Na półkach: ,

Dostałem tę książkę od Przyjaciółki.
Ot, podarunek.
Zacząłem czytać bez specjalnego entuzjazmu, ale z każdą kolejną stronę powieść coraz bardziej mnie intrygowała.
Aż w końcu książka stała się nieodkładalna.

Stojący przed dramatyczną decyzją mężczyzna spotyka nagle na swojej drodze niezwykłą kobietę - taksówkarza.
Czy to przypadek ?

Powieść momentami wzrusza, momentami rozbraja, czasem zmusza do śmiechu, ale przede wszystkim pobudza do refleksji i zadumy.
Czym jest nasze życie ?
Dokąd idziemy ?
Czego szukamy ?

Czytając list Sary może i łezka zakręcić się w oku.

Niepozorna książeczka a tyle w niej ukrytej mądrości.

Warto, naprawdę warto przeczytać !!

8/10.

Dostałem tę książkę od Przyjaciółki.
Ot, podarunek.
Zacząłem czytać bez specjalnego entuzjazmu, ale z każdą kolejną stronę powieść coraz bardziej mnie intrygowała.
Aż w końcu książka stała się nieodkładalna.

Stojący przed dramatyczną decyzją mężczyzna spotyka nagle na swojej drodze niezwykłą kobietę - taksówkarza.
Czy to przypadek ?

Powieść momentami wzrusza, momentami...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
135
132

Na półkach:

Właśnie przeczytałam i nie wiem co napisać. Piękna. Magiczna. Niełatwa. Wspaniale i szybko się ją czytało. Wzruszyła mnie. Nie zawiodłam się!

Właśnie przeczytałam i nie wiem co napisać. Piękna. Magiczna. Niełatwa. Wspaniale i szybko się ją czytało. Wzruszyła mnie. Nie zawiodłam się!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

429 użytkowników ma tytuł Już nigdy Pan nie będzie smutny na półkach głównych
  • 226
  • 195
  • 8
93 użytkowników ma tytuł Już nigdy Pan nie będzie smutny na półkach dodatkowych
  • 70
  • 8
  • 4
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Baptiste Beaulieu
Baptiste Beaulieu
27-letni lekarz szpitalnego Oddziału Ratunkowego, zaczął pisać swój blog w listopadzie 2012 roku. Miał jeden cel: pojednać leczonych i leczących, opowiadając z poczuciem humoru i wrażliwością niewyobrażalną rzeczywistość szpitalną.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ostatnie dni Królika Anna McPartlin
Ostatnie dni Królika
Anna McPartlin
Czy książka o ostatnich dniach życia kobiety chorej na raka jest dobra na czas urlopu? Powiem wam, że to był strzał w dziesiątkę. "Ostatnie dni Królika" to emocjonalny rollercoaster, jak jest napisane na okładce, i ja się z tym w pełni zgadzam. To powieść o czterdziestoletniej kobiecie, zwanej w rodzinie Królikiem, która trafia do hospicjum. Tam przeżywa swoje ostatnie dni, tak jak jej całe życie, w pełni (na tyle, na ile oczywiście pozwala jej stan). Leki przeciwbólowe, które przyjmuje, pozwalają spać i w ten sposób cofnąć się w przeszłości, do lat kiedy była nastolatką. Do czasów, kiedy doświadczyła pierwszej miłości, kiedy realizowała swoje marzenia. Królika wspiera cała rodzina: mama, tata, rodzeństwo i córka. I w tej książce znakomicie jest pokazane, jak każde z nich, na swój sposób, inaczej, przeżywa jej odejście i ostatnie dni. Jak sobie z nim (nie) radzą, jak podejmują walkę, jak szukają wewnętrznej zgody, na to co nieuniknione. Przepięknie ukazane relacje w rodzinie, ich kruchość, delikatność, wrażliwość, moc ... Książka, która spowodowała, że śmiałam się w głos, a i łzy same spływały po policzkach. Piękna, wzruszająca, trudna historia, dająca nadzieję, wyzwalająca wiele emocji. Polecam z całego serca. "Nie jest ze mną najlepiej – boli mnie serce, śmierdzi mi z buzi, ciągle wymiotuje, robię pod siebie, a na dodatek to nie pamiętam, gdzie mam czyste majtki – ale ani razu nie czułam się opuszczona." "Grace po raz kolejny uświadomiła sobie, jak wiele ma w życiu szczęścia. Czasem dręczą ją z tego powodu poczucie winy." "Zdrowiej, Króliku – poprosił, choć wiedział, że to niemożliwe. – Wyzdrowieję- skłamała dla niego i dla siebie."
Ida_wrześniowa - awatar Ida_wrześniowa
oceniła na87 miesięcy temu
Widok z nieba Clara Sanchez
Widok z nieba
Clara Sanchez
Banalny temat, bardzo powszechny i wiodący w literaturze dla kobiet, ale tak podany, że w przypadku tej powieści czyni ją uniwersalną, ponadczasową i dla każdego odbiorcy, a na dodatek zdobywa prestiżową, literacką nagrodę hiszpańską Premio Planeta 2013. Jak to możliwe? Typowa powieść kobieca z popularnym wątkiem zdrady lub porzucenia rozpoczyna się najczęściej od tragicznego momentu w życiu głównej bohaterki bliskiej załamania, by w miarę rozwoju fabuły podnosić się z kolan, nabierać wiary w ludzi, zaczynać życie od nowa i zakończyć tragedię szczęśliwym zakończeniem. Czytelniczki mają okazję utożsamić się z bohaterką, przeżyć z nią po kolei etapy traumy, by przeciwstawić się niesprawiedliwemu życiu i uwierzyć w siebie na nowo. W przypadku tej powieści autorka odwróciła tę kolejność, wprowadziła zmienność rodzaju powieści i nasyciła mądrym przesłaniem. Zaczęła opowieść od pełni szczęścia głównej bohaterki. Patricia to szczęściara, która w wieku dwudziestu sześciu lat ma wszystko, o czym marzą dziewczyny – pracę jako wzięta modelka, „pieniądze ulokowane w funduszach inwestycyjnych, motorower, mercedesa, samochód terenowy i willę w jednej z najbardziej ekskluzywnych i najdroższych okolic” Madrytu oraz wspierającą ją siostrę, kochających rodziców i idealnego męża. Miała wszystko. Również poczucie pełni szczęścia. Namiastkę ziemskiego nieba, z którego patrzyła na otaczającą ją rzeczywistość z optymizmem i radością, wierząc w jego dobro i ufając ludziom. Do czasu! Do niespodziewanego spotkania z przypadkową współpasażerką w samolocie, która w tę oazę spokoju wrzuciła zdanie niczym ciężki kamień – „jest ktoś, kto pragnie, żebyś umarła”. Ta jedna informacja uruchomiła lawinę nieprzewidzianych zdarzeń i zmieniła charakter powieści – z obyczajowej o życiu modelki godzącej ją z rola żony, siostry i córki na thriller psychologiczny z elementami sensacji. Patricia z ufnej, radosnej dziewczyny, pod wpływem niebezpiecznych wypadków, przydarzających się jej w pracy i w domu, w których czuła niewidzialną siłę popychającą, przewracającą i paraliżującą ją fizycznie, zmieniła się w podejrzliwego detektywa i przestępczynię. Chciała dowiedzieć się, kto i dlaczego chce jej śmierci? Od tego momentu, razem z Patricią analizowałyśmy zachowania i osobowości wszystkich znanych jej osób z otoczenia w poszukiwaniu potencjalnego mordercy. Nie było trupa, ale był kryminał! To dochodzenie do poznania imienia jej śmiertelnego wroga było okazją do odkrycia siebie na nowo i do ujrzenia rzeczywistości z innej perspektywy. Tej rozczarowującej rodzinnej i tej zawodowej pełnej zawiści, bezwzględnej rywalizacji, zazdrości, wyzysku, dyktatury pięknego ciała, uzależnień, zdrady, niezobowiązującego seksu, wielkich pieniędzy i nazwisk. Z miejsca pełnego intryg, „w którym myśli wywołują wiatr, a spojrzenia mogą cię zniszczyć lub ocalić”. Nie zazdrościłam Patricii. Raczej jej współczułam. Te emocję wywołał kontrast między bezwzględną branżą modową a kruchością i subtelnością charakteru bohaterki. Była dobrą dziewczyną, której w wieku szesnastu lat poszczęściło się na castingu otwierającym jej drogę do środków mających uszczęśliwić ją i jej najbliższych. I kiedy wydawało się, że właśnie to osiągnęła, jej świat zaczął powoli rozpadać się. I to ten proces, zmierzający prosto ku katastrofie, odtworzyła zdanie po zdaniu autorka. Nie chciała mnie w ten sposób do życia zniechęcić, utwierdzając w przekonaniu, że życie jest niesprawiedliwe i należy być silną. Kategorycznie nie pozwoliła też na użalanie się. Poprzez destrukcję życia Patricii, jej burzenie sztucznego nieba, dokonała czegoś bardziej wartościowego. Pokazała, że życie jest i słodkie, i gorzkie, że jest w nim uzupełniające się i dobro, i zło, że jedno bez drugiego nie może istnieć, bo obecność jednego pozwala docenić drugie. Budowanie „ziemskiego nieba” czyni z nas może i szczęśliwymi ludźmi, ale życie jego pełnią, blaskami i cieniami, radością i nieszczęściem czyni nas lepszymi i bardziej odpornymi na zło. Bycie szczęśliwym niekoniecznie jest tożsame z byciem bezpiecznym i lepszym. http://naostrzuksiazki.pl/
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na76 lat temu
Nie pozwól mi odejść Catherine Ryan-Hyde
Nie pozwól mi odejść
Catherine Ryan-Hyde
" Wszystko ma swój cel, nawet jeżeli ma tylko przypominać, czego nie należy robić." (219) Bardzo poruszająca lektura o mieszkańcach domu zamkniętych w swoich mieszkaniach i żyjących swoim życiem. Główną bohaterką jest mała Grace, która zbyt wcześnie musiała dorosnąć. Jej matka była narkomanką, a dom miejscem pełnym chaosu, zaniedbania i strachu. Grace dużo czasu spędzała na schodach przed domem, kiedy jej matka przesypiała całe dni. Grace szukała ciepła tam, gdzie tylko mogła go znaleźć i właśnie wtedy trafia na mieszkańców domu i Billego. Ich spotkanie było przypadkowe, ale zmieniło wszystko. Billi to były tancerz cierpiący na agorafobię. Po traumatycznych wydarzeniach zamknął się w swoim mieszkaniu na lata, a także w sobie samym. Tylko tam czuł się bezpiecznie. Jego życie było ciche, powtarzalne i pozbawione barw. Świat za drzwiami przestał dla niego istnieć, a tym samym on przestał istnieć dla świata. Utrzymywał się z niewielkiej zapomogi otrzymywanej przez rodziców, a jedzenie i potrzebne rzeczy były dostarczane przez kurierów. Zdobył się na odwagę nawiązania kontaktu z Grace. Billi był zamknięty w sobie, wycofany, pełen lęku, ale w środku wciąż miał wrażliwość artysty i ogromne pokłady dobra. Grace była bardzo bystrą i spostrzegawczą dziewczynką, która nie powinna dźwigać takiego ciężaru, a jednak robiła to z zadziwiającą siłą i delikatnością. Ich relacje nie była typowa. Mała dziewczynka i dorosły facet. Obserwujemy ich powolne, ostrożne zbliżanie, dzięki któremu świat był mniej przerażający, kiedy nie było się samemu. Billi zaraził ją pasją do tańca. Dużo to dla niej znaczyło, jej świat zaczynał nabierać kolorów. Grace powoli do swojego życia włączała kolejnych mieszkańców domu. Każdy z nich coś jej ofiarowuje. Zaczynają się spotykać, rozmawiać, interesować swoim życiem i problemami. Grace jest inicjatorką zebrań mieszkańców, na których rozstrzygano ważne dla niej sprawy i jej dalszy los. Każdy z mieszkańców domu był typem samotnika. Dzięki spotkaniom sąsiedzkim wyjawiają swoje tajemnice i rzeczy, które skrywali. A wszystko to za sprawą małej dziewczynki, która odegrała pozytywną rolę w relacjach mieszkańców i która była wreszcie szczęśliwa. Mieszkańcy okazali jej dużo serca i uczucia, spełniając w miarę możliwości jej życzenia i opiekując się nią. Jedynym jest pragnieniem było, żeby matka wyszła z nałogu. Billi powoli się zmieniał, otwierał na ludzi, rozmawiał z nimi, gościł w swoim mieszkaniu, a nawet odważył się je opuścić. Pozostali mieszkańcy też odnaleźli swój cel w życiu. To opowieść o samotności, strachu, krzywdzie, ale też o niezwykłej więzi między dwójką ludzi z zupełnie innych światów. O przyjaźni, która nieoczekiwanie się narodziła wśród mieszkańców domu. A także o tym, że najważniejsza pomoc przychodzi z najmniej spodziewanego miejsca. Że więź miedzy ludźmi potrafi być silniejsza niż strach. Poruszone zostały istotne tematy jak uzależnienie, zaniedbanie dziecka, trauma, poczucie winy.
Alicja - awatar Alicja
oceniła na71 miesiąc temu
Dzień, który zmienił wszystko Catherine Ryan-Hyde
Dzień, który zmienił wszystko
Catherine Ryan-Hyde
„ Wartość twojego życia zależy wyłącznie od ciebie i twoich wyborów.” (str122) Autorka po raz kolejny udowadnia, że potrafi pisać o ludzkich emocjach z niezwykłą subtelnością. „Dzień, który zmienił wszystko” to wzruszająca opowieść o dwóch samotnych duszach — Nathan mężczyzna w średnim wieku, oraz Nat, chłopiec, którego los splata się z jego życiem w sposób nieoczekiwany i głęboko poruszający. Nathan nie był szczęśliwy w małżeństwie. Wybierając się na polowanie na kaczki, jego pies znajduje w lesie noworodka. Pragnął adoptować noworodka, gdyż nie mieli z żoną swoich dzieci. Lecz chłopak trafił pod opiekę swojej babci. Nathan wymusza na babci dziecka obietnicę, że kiedyś przyprowadzi chłopca, by mógł poznać prawdę o swoim ocaleniu. Piętnaście lat później Nat — zbuntowany, zamknięty w sobie nastolatek — pojawia się na progu Nathana. Babcia nie daje już rady, a Nathan decyduje się przyjąć chłopca pod swój dach. Nat coraz gorzej dogadywał się z babcią i ciągle pakował się w kłopoty. Co roku na urodziny otrzymywał prezent od pana, który znalazł go w lesie. Babcia, której pokłady cierpliwości w stosunku do wnuka się wyczerpały, spełniła obietnicę daną 15 lat temu Nathanowi. Nat był zbuntowanym nastolatkiem. Miał problemy z nauką, kłamał, uciekał z domu, siedział w więzieniu. Jego jedynym marzeniem było zostać znanym bokserem. Został porzucony przez matkę, babcię. Chłopcu bardzo zależało na poznaniu prawdy o matce, lecz babcia go okłamywała. Nathan ponownie się ożenił, lecz jego żona nie akceptowała Nata. Wzajemne relacje między Nathanem a Natem były trudne. Nat był zamknięty w sobie. Bardzo przeżywał gwałtowne zmiany w swoim życiu. Nathan z delikatnością szanował to. Dał chłopcu do zrozumienia, że nigdy nie przestanie mu zależeć na nim. Jednak za decyzje, które podejmował Nat musiał odpowiadać on sam. Nathan małymi krokami wprowadzał swoje zasady, te jednak nie uchroniły chłopca przed więzieniem, w którym jego opiekun odwiedzał go regularnie. Później Nat próbował realizować swoje marzenia o karierze bokserskiej. Ciężko pracował by osiągnąć sukces. Miał dobrego trenera. Nadszedł moment kiedy Nat był przekonany, że jest gotowy stawić czoła na ringu. Po pierwszy sukcesie mimo przestróg trenera podjął decyzję, która go pogrążyła i była tragiczna w skutkach i opłakana w konsekwencjach. Nathan przez cały czas robił dla chłopca bardzo wiele. Uczył go jak odzyskać wiarę w siebie, swoją godność i szacunek innych. Nat po czasie zrozumiał ile dobrego zrobił dla niego człowiek, który nawet nie był z nim spokrewniony. Autorka porusza temat traumy, samotności i uzdrawiającej siły relacji. Pokazuje, że rodzina to nie tylko więzy, ale przede wszystkim wybór, zaangażowanie i wiara w drugiego człowieka. To książka, która wzrusza, ale i daje nadzieję. „ Nie wolno zabraniać ludziom dążyć do spełnienia marzeń wyłącznie dlatego, że nie pasują do naszych.” (str.241)
Alicja - awatar Alicja
oceniła na76 miesięcy temu
Billy. Kot, który ocalił moje dziecko Louise Booth
Billy. Kot, który ocalił moje dziecko
Louise Booth
"Mówi się, że co nas nie zabije, to nas wzmocni, i tak właśnie jest. Naprawdę. Miesiące po narodzinach Frasera były traumą, ale przeżyłam coś w rodzaju katharsis. Zmieniłam swoją filozofię życiową. Nasza sytuacja nie jest niczyją winą. Ani Frasera, ani moją, ani żadnego innego człowieka. Los rozdał nam takie, a nie inne karty, więc trudno, muszę nimi grać. Chodzi o dobro Frasera - jestem odpowiedzialna za to, by podarować mu jak najlepsze życie. I to właśnie robię, każdego dnia" (str. 55). "Billy. Kot, który ocalił moje dziecko" jest to autobiograficzna opowieść napisana z wielką miłością przez matkę autystycznego chłopca. Louise Booth opowiada szczerze o swoim macierzyństwie, o trudnych jego początkach. O zmaganiu się z depresją poporodową, o dostrzeganiu nieprawidłowości w funkcjonowaniu synka już w pierwszych momentach jego życia, o bagatelizowaniu uwag matki na ten temat przez personel medyczny. Louise opisuje codzienność swojej rodziny pod kątem autyzmu dziecka, uświadamiając czytelnikom, jak wiele kwestii zaburza spokój rodziców (opiekunów),a są to takie kwestie, które w przypadku dzieci nieautystycznych nawet nie przyszłyby nikomu do głowy jako potencjalne źródło wystąpienia "problemu". Proste, prozaiczne sytuacje, które w przypadku życia w spektrum nie zawsze okazują się być takimi prostymi. Bardzo otwiera to oczy postronnego obserwatora na codzienny trud rodzin w spektrum. Autyzm dziecka najczęściej jest bardzo trudny do zaakceptowania przez rodziców w pierwszej fazie po diagnozie. Nie inaczej było w przypadku tej rodziny, Louise zmienia jednak swój sposób myślenia i postawę wobec odmiennego typu rozwoju swojego dziecka w momencie wystąpienia zagrożenia życia Frasera. Patrząc na sytuację z punktu widzenia wiary, aż chce się powiedzieć, że ze zła wyprowadzone zostało dobro. Ale skąd w tytule książki Billy? O co chodzi z tym kotem ocalającym życie dziecka? (choć dla mnie osobiście lepiej współgrałoby tutaj słowo "odmienił"). Fraser jako mały chłopczyk wykazywał typowe dla ASD zachowania. Nie okazywał chociażby żadnego zainteresowania otoczeniem, skupiając się raczej jedynie na tym wszystkim, co posiadało kółka albo się kręciło. Pewnego dnia niespodziewanie jego zainteresowanie przykuł kot, co nie umknęło uwadze troskliwej, kochającej mamy. Louise od razu podchwyciła w tym drobnym zajściu szansę dla swojego synka i nie pomyliła się, obecność kota wpłynęła bowiem znacząco na wiele zachowań Frasera. Najlepszym przykładem może być tutaj fakt, że dziecko dotąd bojące się przebywania na zewnątrz, w ślad za kotem z chęcią zaczęło korzystać z dobrodziejstw ogrodu. Kot pomagał mu również w szybszym uspokojeniu w przypadku wystąpienia ataku histerii. Takich przykładów znajdziecie w książce o wiele więcej, ale o tym musicie przeczytać już sami. Jak również o tym, czym ten konkretny kotek wyróżniał się spośród swojego kociego rodu. Dla mnie osobiście bardzo ważnym punktem całej opowieści był moment, w którym Louise opowiada o tym, jak trudna do przejścia i zaakceptowania dla dziecka autystycznego jest zmiana placówki edukacyjnej, jak wielkie stanowi to dla niego wyzwanie! Podoba mi się opisane w książce podejście nauczycieli i terapeutów pracujących z Fraserem, ich branie pod uwagę realnych potrzeb dziecka i dopasowywanie do nich prowadzonych zajęć, nie bagatelizowanie uwag matki, odnoszenie się do niej jako najlepszego źródła wiedzy o dziecku, wzajemna chęć niesienia realnej pomocy w usprawnianiu funkcjonowania chłopca. Również motyw zapisywania wszelkich uwag na temat pracy Frasera - nie tylko tych negatywnych, ale przede wszystkim skupianie się na tych pozytywnych i przekazywanie ich na bieżąco rodzicom. Wspominając o tej książce, nie sposób pominąć informacji, że pisana ona była z punktu widzenia lat wcześniejszych, kiedy wiedza o autyzmie była dużo mniej rozległa niż dzisiaj. W efekcie niektóre stwierdzenia w niej występujące są już dziś nieaktualne, np. fakt sugerowania przez pediatrę, że diagnozowanie w kierunku autyzmu jest zbyt wczesne, ponieważ spektrum autyzmu nie diagnozuje się zwykle przed czwartym rokiem życia pacjenta, że autyzm występuje częściej u chłopców niż u dziewczynek czy chociażby samo używanie określenia choroba w stosunku do autyzmu. Warto o tym wszystkim pamiętać, sięgając po tę książkę!
Chleb_Powszedni - awatar Chleb_Powszedni
ocenił na77 miesięcy temu

Cytaty z książki Już nigdy Pan nie będzie smutny

Więcej
Baptiste Beaulieu Już nigdy Pan nie będzie smutny Zobacz więcej
Baptiste Beaulieu Już nigdy Pan nie będzie smutny Zobacz więcej
Baptiste Beaulieu Już nigdy Pan nie będzie smutny Zobacz więcej
Więcej