Chłopczyce z Kabulu. Za kulisami buntu obyczajowego w Afganistanie

Okładka książki Chłopczyce z Kabulu. Za kulisami buntu obyczajowego w Afganistanie autorstwa Jenny Nordberg
Jenny Nordberg Wydawnictwo: Czarne Seria: Reportaż reportaż
400 str. 6 godz. 40 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Seria:
Reportaż
Tytuł oryginału:
The Underground Girls of Kabul: In Search of a Hidden Resistance in Afghanistan
Data wydania:
2015-05-20
Data 1. wyd. pol.:
2015-05-20
Data 1. wydania:
2014-09-16
Liczba stron:
400
Czas czytania
6 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380490888
Tłumacz:
Justyn Hunia
Książka nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Literatura faktu.

„Początkowo kandydatką ojca na bacza pusz była Mehrangis, ale ponieważ jest starsza i prędzej musiałaby stać się kobietą, postanowiono inaczej. Mehran mogła być synem dłużej” – tak zaczyna się opowieść o „chłopczycy z Kabulu”, córce afgańskiej parlamentarzystki. Zaskakująca przemiana córki w syna nie jest odosobnionym zjawiskiem. Dziewczynki czasowo udające chłopców to ukrywane, ale społecznie akceptowane zjawisko w kraju, gdzie brak męskich potomków stanowi hańbę dla rodziców i jest wyraźnym sygnałem niewystarczającego zaangażowania kobiety. Rodziny obdarzone wyłącznie córkami pod silną presją społeczną decydują się na uznanie jednej z nich za syna z nadzieją na magiczną moc przebrania. Dziewczynka odgrywająca rolę syna, ubierana i wychowywana jak chłopiec, może w pełni cieszyć się dzieciństwem i wolnością. Tym większym dramatem staje się chwila osiągnięcia dojrzałości płciowej, która dla bacza pusz oznacza powrót do roli kobiety, zamążpójście i oddanie wszystkich przysługujących chłopcom przywilejów.

Jenny Nordberg przedstawia współczesne oblicze starej afgańskiej tradycji, a jednak jej opowieść o tym, jak przybranie męskiej tożsamości daje kobiecie wolność, jest uniwersalnym tematem, zrozumiałym na całym świecie.

Książka roku 2014 według “Publishers Weekly” oraz portali Business Insider i Truthdig

Finalista nagrody czytelników portalu Goodreads w kategorii literatura faktu.
Średnia ocen
7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Chłopczyce z Kabulu. Za kulisami buntu obyczajowego w Afganistanie w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Chłopczyce z Kabulu. Za kulisami buntu obyczajowego w Afganistanie



567 537

Oceny książki Chłopczyce z Kabulu. Za kulisami buntu obyczajowego w Afganistanie

Średnia ocen
7,8 / 10
802 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Chłopczyce z Kabulu. Za kulisami buntu obyczajowego w Afganistanie

avatar
997
197

Na półkach:

Sytuacja kobiet w Afganistanie jest nie do wyobrażenia przez mieszkańców współczesnej cywilizacji. Jak to możliwe, że świat zatrzymał się prawie 1000 lat temu? Żeby tylko strój, który ogranicza strefę kobiety! Wszystko jest przeciwko i niczego nie wolno. Może nielegalne ,,chłopczyce" i ich trochę od pozostałych mądrzejsi ojcowie dadzą radę zacząć burzyć mur? Warto przeczytać, choć dla mnie miejscami przegadane.

Sytuacja kobiet w Afganistanie jest nie do wyobrażenia przez mieszkańców współczesnej cywilizacji. Jak to możliwe, że świat zatrzymał się prawie 1000 lat temu? Żeby tylko strój, który ogranicza strefę kobiety! Wszystko jest przeciwko i niczego nie wolno. Może nielegalne ,,chłopczyce" i ich trochę od pozostałych mądrzejsi ojcowie dadzą radę zacząć burzyć mur? Warto...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
153
153

Na półkach:

Genialna książka, rzetelna choć trudna w odbiorze i nie raz łamiąca serce. Do tego reportażu z pewnością trzeba podejść na spokojnie, bez pośpiechu. Tematy podjęte bardzo ciekawe, powiązane ze sobą. Autorka pisze błyskotliwie, wiele razy dociekając i zadając niewygodne pytania. Książka pozwala też poznać Afganistan z zupełnie innej strony, niż jest przedstawiany w mediach.

Genialna książka, rzetelna choć trudna w odbiorze i nie raz łamiąca serce. Do tego reportażu z pewnością trzeba podejść na spokojnie, bez pośpiechu. Tematy podjęte bardzo ciekawe, powiązane ze sobą. Autorka pisze błyskotliwie, wiele razy dociekając i zadając niewygodne pytania. Książka pozwala też poznać Afganistan z zupełnie innej strony, niż jest przedstawiany w mediach.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
384
82

Na półkach:

Dotrwałam do końca mając przez ponad 600 stron wrażenie czytania w kółko tego samego. Rozczarowanie.

Dotrwałam do końca mając przez ponad 600 stron wrażenie czytania w kółko tego samego. Rozczarowanie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2822 użytkowników ma tytuł Chłopczyce z Kabulu. Za kulisami buntu obyczajowego w Afganistanie na półkach głównych
  • 1 723
  • 1 072
  • 27
362 użytkowników ma tytuł Chłopczyce z Kabulu. Za kulisami buntu obyczajowego w Afganistanie na półkach dodatkowych
  • 220
  • 44
  • 28
  • 20
  • 19
  • 18
  • 13

Tagi i tematy do książki Chłopczyce z Kabulu. Za kulisami buntu obyczajowego w Afganistanie

Czytelnicy Chłopczyce z Kabulu. Za kulisami buntu obyczajowego w Afganistanie przeczytali również

Cynkowi chłopcy Swietłana Aleksijewicz
Cynkowi chłopcy
Swietłana Aleksijewicz
W tej wybitnie antywojennej książce Swietłany Aleksijewicz nie ma rzeczy niewstrząsających. A do wszystkiego niewesoła refleksja, że jeśli interwencja w Afganistanie była “brudną” wojną, to jakimi słowami nazwać agresję na Ukrainę… Bo przecież mowa o państwie, które oprócz tego, że zawsze było ideologiczne, to równie mocno było - i jest - bandyckie. Wówczas, teraz i na wieki. Wtedy sięgali po Afganistan, teraz po wolną Ukrainę. Oby przejechali się i na niej - żeby jeszcze gorzej niż wynika to z tej książki…. I tylko żal, gdy wydaje się, iż sami tzw. “zwykli” Rosjanie przyjęli za własne prawo do agresji na ten kraj w stopniu o wiele, wiele większym niż na Afganistan, bo to rzekoma ich “Małorosja”…. Zastanawiałem się, jak jednym słowem określić tę książkę późniejszej Noblistki i jedyne, co przyszło mi na myśl, to lament, rodzaj społecznego trenu. Aż się sam dziwię temu, co piszę, ale z lektury wynika, że znaczna część ówczesnego sowieckiego społeczeństwa pod koniec lat 80. miała jeszcze jakiś elementarny kompas moralny - co wynika z głosów wypowiadających się osób. I kolejna smutna refleksja: dziś nikt tam już takiej książki o Ukrainie nie napisze. Nawet nie dlatego że car nie pozwoli, ale z tego powodu, że nikt, no dobra: bardzo mało kto, uroniłby choć łzę (kto to powiedział, że gdy Rosjanin myśli o Ukrainie, zawsze wychodzi z niego imperialista - nie inaczej było z wielkim Josifem Brodskim?). A najsmutniejsze, że takie zapatrywanie podziela jakaś - jakakolwiek jest, dla mnie zawsze o dużo za duża - część moich rodaków... Złożona z samych wywiadów z Ofiarami (Sprawcy z reguły milczą) książka Noblistki - której nie mam odwagi ocenić w skali dziesiętnej - niesie odwieczną prawdę o każdej wojnie, każdym wojsku: że tzw. “młodzi” nie mają wiele gorzej niż u wroga, że tzw. “dziadki” to dla takich “kotów” prawdziwe bestie od wrogów gorsze, że u wielu do głosu dochodzą pierwotne, krwiożercze instynkty, połączone z chęcią łatwego dorobienia się i zysku - materialnego oraz jeszcze innego, którego nie nazwę po imieniu. I taki sam pradawny ból matek…. Mimo że wszystkie głosy - i "stąd", i "stamtąd" - brzmią dość podobnie, to nie tylko nie powszednieją, ale składają się razem w niezwykłą symfonię, która na długo pozostaje w duszy i w sercu. Tak, ta książka osiągnęła dużo więcej niż doraźny cel - wzniosła się na poziom uniwersalny niczym klasyczna, mityczna opowieść, czy też przypowieść. Wpisała się na dobre w tak już obszerny kanon antywojennych ksiąg ludzkości. Niestety, wciąż to jest - i zapewne takim pozostanie - katalog otwarty... Symptomatyczny jest dodatek o procesach wytoczonych Autorce za tę książkę, ale, uwaga: tylko przez osoby prywatne. Dziś za - puśćmy na chwilę wodze szalonej fantazji - książkę traktującą o agresji na Ukrainę tak, jak Aleksijewicz nt. Afganistanu, autor miałby przeciwko sobie całą siłę raszystowskiego państwa z upodlonym narodem i z więzienia by szybko nie wyszedł, o ile w ogóle. To miara upadku czy też nieuchronnej równi pochyłej, na którą wkroczył ten kraj właśnie agresją na Afganistan. Pozostaje tylko powtórzyć słowa jednego z ich wieszczów sprzed 200 lat (którego notabene uczono mnie, w oryginale, w szkole w Peerelii): …Прощай, немытая Россия, Страна рабов, страна господ, И вы, мундиры голубые, И ты, им преданный народ… ….To żegnaj ma nieczysta Rosjo, Kraju wielmożów, kraju sług, Ci, co błękitny mundur noszą, I ty, ich zaprzedany lud... I już sam nie wiem, czy w tej książce mocniejsze wrażenie wywierają relacje “stamtąd”, czy przeżycia rodzin “tutaj”. “Czułam, że coś się z nim dzieje. Oddano mi kogoś innego. To nie był mój syn. (...) Poszłam do lekarzy. Zwróćcie mi syna, uratujcie go. (...) Nic oprócz zapalenia korzonków nie znaleźli”. “– Krzyczałeś całą noc – wołała rankami z płaczem. A ja nie wszystko jej mówiłem... Nie opowiedziałem jej o zachwycie, z jakim piloci helikopterów bombardowali wioski”. “Przyśnij mi się, synku. Przyjdź mnie odwiedzić. Nie przychodzi. Co mu takiego zrobiłam?”. “Sama go uczyłam: +Obowiązek to obowiązek, synku trzeba go spełnić+. Przeklinam wszystkich, a rano biegnę na grób i proszę o przebaczenie. – Wybacz mi, synku, że tak mówiłam”. “Nie jestem szalona, ale czekam na niego. Opowiadają, że jednej matce przywieźli trumnę, pogrzebała ją. A po roku syn wrócił... To ja też czekam. I nie jestem szalona”. “Przedtem nienawidziłam tych, którzy zabili Saszę. Teraz nienawidzę państwa, które go tam wysłało”. “Nie mogę uwolnić się od odczucia, że wojna to męski wymysł, pod wieloma względami dla mnie niepojęty”. “Zawodowi wojskowi mają swoistą psychikę – nie obchodzi ich to, czy wojna jest sprawiedliwa, czy nie. Skoro nas na nią wysłano, to jest sprawiedliwa, potrzebna.(...) Wojsko nie znosi wolności myślenia”. “Czekaliśmy na karawanę. Dwa, trzy dni w zasadzce. Leżeliśmy w gorącym piasku, sikali pod siebie. Pod koniec trzeciego dnia byliśmy już bestiami. Pierwszą serię puszcza się wtedy z nienawiścią. Po strzelaninie, kiedy wszystko się skończyło, stwierdziliśmy, że karawana wiozła same banany i dżemy. Najedliśmy się słodkiego za całe życie”. “Widziałem mnóstwo rozbitych wiosek, ale ani jednego przedszkola, ani jednej zbudowanej przez nas szkoły, czy też posadzonego drzewa, o których pisały nasze gazety”. “Straszne i przykre jest tylko zabijanie oko w oko, a razem, w grupie, zabija się ochoczo, niekiedy nawet radośnie”. “Człowiek ma prawo do niezabijania. Do tego, by się zabijania nie uczyć. Takiego prawa nie ma w żadnej Konstytucji”. “Widziałam, jak po kawałku zbierali chłopaków, którzy weszli na minę przeciwczołgową. (...) Poszłam i nie było w tym nic bohaterskiego, bo zemdlałam”. “Najlepszego przyjaciela, prawdziwego brata przy dźwigałem z zadania w celofanowym worku… Osobno głowa, osobno ręce i nogi”. “Trzy marzenia żołnierza: kupić matce chustę, dziewczynie komplet z kosmetyków, a sobie - kąpielówki, bo wtedy w Związku Radzieckim nie było kąpielówek”. “Nic stamtąd nie przywiozłem. Chyba że ten odłamek, który ze mnie wyjęli – i tyle”. “Kiedy podpaliliśmy łan pszenicy, zrobiło mi się niedobrze, bo jestem ze wsi. (...) Pole zapaliło się od razu, wybuchło ogniem. Pachniało chlebem” “Znajomy chorąży wyjeżdżał do kraju i nie ukrywał: +Jak ja teraz będę żył, przecież mam ochotę zabijać?+”. “Chciałam być na wojnie, ale na Wielkiej Ojczyźnianej, a nie na tej”. “Niby nas zrównali z uczestnikami Wielkiej Wojny Narodowej, ale tamci bronili ojczyzny, a my co? Myśmy wystąpili w roli Niemców - jak mi jeden chłopak oświadczył”. “Chciałem być przyzwoity, ale na wojnie się nie da”. “Człowiek nie na wojnie się zmienia, zmienia się po wojnie. Zmienia się, kiedy tymi oczami, którymi widział to, co tam było, patrzy na to, co jest tutaj”. “Wojna nie czyni człowieka lepszym. Wyłącznie gorszym. Bez żadnych wątpliwości”. PS Nie, żebym porównywał rzeczy nieporównywalne. Niemniej jednak nie pamiętam jakiejkolwiek refleksji po naszym sławnym udziale w niesławnej operacji “Iraqi Freedom” i radości z naszej, polskiej tam strefy okupacyjnej (skoro nie mieliśmy własnej w Niemczech w 1945)…. Kto pomni, ilu naszych żołnierzy wróciło w trumnach? Były jakieś protesty? Napisano o tym demaskatorską książkę? Pamiętam zaś filmowy gniot, dla mniej wyrobionych dwunastolatków przeznaczony (nazwisko reżysera łaskawie przemilczę),o wspaniałej obronie ratusza w Karbali przed miejscowymi hordami, który kończy się zbliżeniem na polską flagę, dumnie łopoczącą nad świętym miastem islamu…
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na915 dni temu
Spustoszenie. Nieopowiedziana historia katastrofy i dyktatury wojskowej w Birmie Emma Larkin
Spustoszenie. Nieopowiedziana historia katastrofy i dyktatury wojskowej w Birmie
Emma Larkin
napisana pod pseudonimem reporterska opowieść o tragicznym w skutkach cyklonie nargis to jednocześnie klarowny portret birmy jako państwa pogrążonego w kryzysie. autorka rusza w teren, gdzie wśród zniszczonych wiosek odnajduje swoich rozmówców - często niedożywionych i żyjących w skleconych naprędce szałasach, choć od katastrofy mogło minąć nawet pół roku. ten reportaż to solidne podsumowanie rządów wojskowej propagandy, wszechobecnej i surowej reżimowej cenzury, ale przede wszystkim moralnego upadku władz, które sukcesywnie wstrzymując pomoc humanitarną i milcząc na temat kataklizmu przyczyniły się do śmierci setek tysięcy ludzi i zwierząt. to wyjątkowo poruszające świadectwo tego, jak plotka stopniowo zaczęła stanowić podstawowe źródło wiedzy i zastąpiła fakty skrupulatnie kontrolowane przez reżim. tym samym przyglądamy się też społecznej tragedii, gdy o katastrofie nie można mówić jawnie, a więc odpowiednio jej przeżyć i godnie upamiętnić. narracja larkin jest klarowna, a zarazem pełna detali i trzeźwej obserwacji. nie brak tu przedstawienia historycznego zaplecza omawianego regionu, kulisów zawłaszczania rządów przez generałów, a także społecznych strajków towarzyszących przemocowej władzy. to reportaż o wymiarze nie tylko klimatycznym, ale również politycznym i humanitarnym. setki tysięcy dotkniętych tragedią ludzi to bolesny krzyk nie tylko wobec lokalnych władz paraliżujących nadchodzącą z zewnątrz pomoc, ale i do ogarniętych bezwzględną biurokratyzacją organizacji.
podrozdzial - awatar podrozdzial
ocenił na95 miesięcy temu
Angole Ewa Winnicka
Angole
Ewa Winnicka
Ktoś kiedyś przy innej okazji powiedział, że „optymizm nie zastąpi nam Polski”. I kiedy przeczytałem książkę pod tytułem „Angole”, zdałem sobie sprawę, że ten cytat może pasować również do tych wszystkich Polaków, którzy po dołączeniu naszego kraju do Unii Europejskiej w 2004 roku wyjechali głównie na Wyspy Brytyjskie, szukać dla siebie i dla swoich rodzin lepszej przyszłości. Wyjeżdżali pełni dobrych myśli, wielu planów na przyszłość – myślę, że niemal każdego dotykał optymizm, że oto znajdą się w miejscu, które zapewni im przyszłość, jakiej oczekiwali, a która tu była wówczas niemożliwa – w Polsce, która podlegała jeszcze ciągłym procesom transformacyjnym. Ewa Winnicka w swoim reportażu opisuje jednak cienie tamtych wyjazdów, skupia się na historiach ludzi, którzy zmagają się z trudną, często brutalną rzeczywistością, niedostosowaniem do warunków panujących w Wielkiej Brytanii oraz poczuciem, że nie pasują do tego miejsca. Niestety, oczekiwanie szybkiej poprawy losu nie spełniło się dla wielu emigrantów, co doprowadziło do rozczarowań, poczucia osamotnienia, ciągłej walki o przetrwanie, co często kończyło się depresją i innymi uzależnieniami. Autorka bardzo trafnie portretuje społeczeństwo brytyjskie, zamknięte w dużej części na fale emigrantów z Europy Środkowej, pokazuje, że jest to społeczeństwo kastowe, gdzie prawie niemożliwym jest przenikanie między jego sferami na przestrzeni jednego pokolenia. Książkę traktuję jako pewnego rodzaju ostrzeżenie dla tych, którzy chcą marzyć o lepszej przyszłości gdzieś za granicą. I chociaż optymizm nie zastąpi nam wcale Polski, to warto mieszkając tutaj, każdego dnia starać się, aby nasz kraj stawał się lepszym domem dla nas i dla kolejnych pokoleń.
Arek - awatar Arek
ocenił na74 miesiące temu
Czerwony rynek. Na tropie handlarzy organów, złodziei kości, producentów krwi i porywaczy dzieci Scott Carney
Czerwony rynek. Na tropie handlarzy organów, złodziei kości, producentów krwi i porywaczy dzieci
Scott Carney
Książka „Czerwony rynek” to prawdziwy wstrząs dla wyobraźni, który zmusza do refleksji nad granicami ludzkiej moralności i etyki. Autor skutecznie wprowadza nas w mroczny świat, w którym ludzkie organy, krew, a nawet włosy stają się towarem na rynku, gdzie liczy się jedynie zysk. Co bardziej niepokojące, te dramatyczne zjawiska nie dzieją się w jakiejś odległej rzeczywistości, lecz są częścią naszej współczesnej, globalnej gospodarki. Zadziwiająco szczegółowo autor opisuje mechanizmy czerwonego rynku, gdzie handel organami, ludzkimi tkankami, a nawet międzynarodowymi adopcjami dzieci odbywa się na masową skalę. Przeczytamy o indyjskich fabrykach kości, o chińskich więzieniach, w których bezwzględnie pozyskiwano organy od więźniów, a także o obozach dla uchodźców, w których kobiety sprzedają nerki. Kiedy czytamy o takich rzeczach, nie sposób nie poczuć się przerażonym. Książka nie ma skrupułów, by ukazać te wstrząsające historie w pełnych szczegółach, co może naprawdę szokować i przyprawiać o mdłości. Przemoc i nieludzka eksploatacja ciała człowieka, choć nie są dla nas zupełnie obce, w tej książce zostają ukazane w sposób, który naprawdę zmusza do zadania sobie pytania: jak daleko posunięte są granice w imię ratowania życia? Gdzie kończy się pomoc, a zaczyna wykorzystywanie? Jak bardzo moralnie zdegenerowani muszą być ludzie, by brać udział w takich praktykach? Te pytania są kluczowe w kontekście rozważań o czerwonym rynku, które Carney stawia. „Czerwony rynek” zmusza do krytycznego spojrzenia na systemy i instytucje, które mają na celu ochronę, a niejednokrotnie stają się uczestnikami tego samego procederu. Autor wielokrotnie zwraca uwagę na to, że prawo wciąż nie nadąża za rzeczywistością tego nielegalnego rynku, a przepisy w tej kwestii mogą się zmieniać, co tylko podkreśla, jak bardzo problem jest aktualny i złożony. Choć książka jest wstrząsająca, jej największym atutem jest to, że zmusza do myślenia i stawiania trudnych pytań. Jako czytelnicy zdajemy sobie sprawę, że te zjawiska dzieją się na całym świecie, a to, co wydaje się nieprawdopodobne, w rzeczywistości może być powszechne. Jednocześnie autor sugeruje, że głównym napędem tego handlu jest pożądanie pieniędzy, ale również błędna nadzieja na „cud” i strach przed śmiercią, które sprawiają, że ludzie podejmują ryzykowne i nieetyczne decyzje. Pod względem treści książka nie jest łatwa w odbiorze, ale na pewno stanowi ważny głos w dyskusji na temat granic moralności i tego, do czego zdolni są ludzie w pogoni za zyskiem. I choć to lektura dla tych, którzy nie boją się trudnych tematów, zdecydowanie warto po nią sięgnąć, by poszerzyć swoje spojrzenie na świat i nieco głębiej zrozumieć, jak złożony i przerażający może być czarny rynek.
EratoCzyta - awatar EratoCzyta
oceniła na71 rok temu
Karawana kryzysu. Za kulisami przemysłu pomocy humanitarnej Linda Polman
Karawana kryzysu. Za kulisami przemysłu pomocy humanitarnej
Linda Polman
Linda Polman w swojej książce „Karawana kryzysu” podejmuje temat, który dla wielu wciąż jest tabu: ciemne strony przemysłu humanitarnego. To lektura bolesna, otwierająca oczy, ale jednocześnie budząca pewien niedosyt warsztatowy. Największą wartością tej książki jest bezlitosne obnażenie mechanizmów rządzących organizacjami pozarządowymi (NGO). Dla mnie, jako czytelnika, poruszone tu wątki były zupełnie nowe i szalenie istotne. Polman pokazuje, że pomoc humanitarna to nie tylko odruch serca, ale gigantyczny biznes, który paradoksalnie może przedłużać konflikty zbrojne, czy zwalniać rządy z odpowiedzialności za własnych obywateli. To spojrzenie na „etykę ratowania” z perspektywy logistyki i polityki, a nie tylko emocji. Mimo wstrząsającej treści, warstwa formalna reportażu pozostawia nieco do życzenia. Można odnieść wrażenie, że autorka wpada w spiralę powtórzeń, te same tezy są artykułowane wielokrotnie w nieco innej konfiguracji, co momentami spowalnia tempo lektury. Dodatkowo, choć przytaczane historie robią wrażenie, odczuwalny jest niedosyt konkretnych przykładów. Największy żal mam jednak do polskiego wydania z 2025 roku. Skoro oryginał pochodzi z okolic 2008 roku, to od jego premiery minęły prawie dwie dekady. W świecie pomocy humanitarnej i geopolityki to cała epoka. Szkoda, że wydawca nie zdecydował się na aktualizację lub choćby solidne posłowie. Czytając o mechanizmach sprzed 20 lat, zastanawiamy się: jak to wygląda w kontekście dzisiejszych kryzysów? Czy branża wyciągnęła wnioski?
stilla_sanguinis - awatar stilla_sanguinis
ocenił na716 dni temu

Cytaty z książki Chłopczyce z Kabulu. Za kulisami buntu obyczajowego w Afganistanie

Więcej

To typowa zmora zorganizowanej religii: sytuacja, w której jedni śmiertelnicy zawłaszczają jej wykładnię po to, by sprawować kontrolę nad innymi śmiertelnikami.

To typowa zmora zorganizowanej religii: sytuacja, w której jedni śmiertelnicy zawłaszczają jej wykładnię po to, by sprawować kontrolę nad in...

Rozwiń
Jenny Nordberg Chłopczyce z Kabulu. Za kulisami buntu obyczajowego w Afganistanie Zobacz więcej

Afganistan to opowieść o pierwotnej formie patriarchatu. Pod tym względem opowieść ta rzuca też światło na historię Zachodu, na życie naszych pradziadów i prababek. Poznając mechanizmy funkcjonowania chorego afgańskiego systemu, możemy też uzmysłowić sobie, jak większość z nas - mężczyzn i kobiet, bez względu na narodowość i przynależność etniczną - od czasu do czasu utrwala problematyczną kulturę honoru, w której zarówno kobiety jak i mężczyźni tkwią uwięzieni w tradycyjnych rolach płciowych.

Afganistan to opowieść o pierwotnej formie patriarchatu. Pod tym względem opowieść ta rzuca też światło na historię Zachodu, na życie naszyc...

Rozwiń
Jenny Nordberg Chłopczyce z Kabulu. Za kulisami buntu obyczajowego w Afganistanie Zobacz więcej

Swoja działalność zarejestrowało w Afganistanie przeszło tysiąc organizacji pozarządowych, z których każda miała inny cel i inne wyobrażenie tego, jak należy pomagać. Podstawowym wyzwaniem wszystkich tego rodzaju podmiotów jest to, że aby zapewnić sobie dalszy dopływ gotówki, muszą pochwalić się jakimiś sukcesami. Ale nie za dużymi, gdyż nadmierny optymizm może odciąć dopływ finansowania.

Swoja działalność zarejestrowało w Afganistanie przeszło tysiąc organizacji pozarządowych, z których każda miała inny cel i inne wyobrażenie...

Rozwiń
Jenny Nordberg Chłopczyce z Kabulu. Za kulisami buntu obyczajowego w Afganistanie Zobacz więcej
Więcej