rozwińzwiń

Komiks 09 - Valerian 4: Witajcie na Alflololu

Okładka książki Komiks 09 - Valerian 4: Witajcie na Alflololu autora Pierre Christin, Anna Oliverio Ferraris, Jean-Claude Mézières,
Okładka książki Komiks 09 - Valerian 4: Witajcie na Alflololu
Pierre ChristinJean-Claude Mézières Wydawnictwo: Kant Imm Cykl: Valerian (tom 4) Seria: Komiks komiksy
48 str. 48 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Valerian (tom 4)
Seria:
Komiks
Tytuł oryginału:
Valerian: Bienvenue sur Alflolol
Data wydania:
1991-03-01
Data 1. wyd. pol.:
1991-03-01
Liczba stron:
48
Czas czytania
48 min.
Język:
polski
Tłumacz:
Barbara Janicka
Średnia ocen

6,0 6,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Komiks 09 - Valerian 4: Witajcie na Alflololu w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Komiks 09 - Valerian 4: Witajcie na Alflololu

Średnia ocen
6,0 / 10
14 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Komiks 09 - Valerian 4: Witajcie na Alflololu

Poznaj innych czytelników

26 użytkowników ma tytuł Komiks 09 - Valerian 4: Witajcie na Alflololu na półkach głównych
  • 23
  • 3
17 użytkowników ma tytuł Komiks 09 - Valerian 4: Witajcie na Alflololu na półkach dodatkowych
  • 6
  • 4
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Komiks 09 - Valerian 4: Witajcie na Alflololu

Inne książki autora

Okładka książki Valerian and Laureline: Where Stories Are Born Virginie Augustin, Pierre Christin
Ocena 5,0
Valerian and Laureline: Where Stories Are Born Virginie Augustin, Pierre Christin
Okładka książki Robert Moses. Ukryty władca Nowego Jorku Olivier Balez, Pierre Christin
Ocena 6,6
Robert Moses. Ukryty władca Nowego Jorku Olivier Balez, Pierre Christin
Okładka książki Orwell Pierre Christin, Sebastien Verdier
Ocena 7,2
Orwell Pierre Christin, Sebastien Verdier
Okładka książki The Future is Waiting Pierre Christin, Jean-Claude Mézières
Ocena 0,0
The Future is Waiting Pierre Christin, Jean-Claude Mézières
Okładka książki Memories from the Futures Pierre Christin, Jean-Claude Mézières
Ocena 0,0
Memories from the Futures Pierre Christin, Jean-Claude Mézières
Okładka książki Valerian: Wydanie zbiorcze, tom 8 Pierre Christin, Jean-Claude Mézières
Ocena 5,8
Valerian: Wydanie zbiorcze, tom 8 Pierre Christin, Jean-Claude Mézières
Okładka książki Valerian: Wydanie zbiorcze, tom 7 Pierre Christin, Jean-Claude Mézières
Ocena 7,5
Valerian: Wydanie zbiorcze, tom 7 Pierre Christin, Jean-Claude Mézières
Pierre Christin
Pierre Christin
Jeden z najpopularniejszych francuskich scenarzystów komiksowych. Wspólnie z Jeanem-Claudem Mézièresem stworzył przygody kosmicznego agenta Valeriana (które przeniósł na ekran Luc Besson),a z Enki Bilalem "Legendy Współczesności", cykl polityczno-społecznych komiksów (m.in. "Falangi czarnego porządku", czy "Polowanie"). Współpracował także z wieloma innymi rysownikami i nie bał się żadnego gatunku, stąd w jego dorobku komiksy historyczne, obyczajowe, kryminalne, biograficzne, czy science-fiction. Christin był za swoje scenariusze wielokrotnie nagradzany, m.in. na festiwalu w Angouleme, który w 2020 roku uhonorował scenarzystę przekrojową wystawą poświęconą jego twórczości.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

XIII: Dzień Czarnego Słońca Jean Van Hamme
XIII: Dzień Czarnego Słońca
Jean Van Hamme William Vance
w 1984 roku na świat przyszło jedno z najbardziej rozpoznawalnych dzieci duetu Jeana Van Hamme (scenariusz) i Wiliama Vance (rysunek). Mowa o serii "XIII" wzorowanej na książkach Roberta Ludluma poświęconych Jasonowi Bourne'owi. Dziś postaci wręcz ikonicznej dla wszelkiej maści książek oraz filmów szpiegowskich, gdzie samotny tajny agent walczy w zasadzie z każdym. Podobnie jest z tytułowym bohaterem tej serii komiksowej, który nosi tajemniczy tatuaż XIII i tak samo jak Bourne zostaje znaleziony na plaży, traci pamięć i stara się poznać swoją przeszłość. Reasumując - na pewnych polach jest to zamierzona kalka książek Roberta Ludluma, co w latach 80-tych okazało się być strzałem w dziesiątkę. A jak to wypada dziś? Przyznam się, że dopiero po raz pierwszy sięgnąłem po tą serię komiksów, choć wiele razy miałem okazję już to uczynić w przeszłości. Za dzieciaka byłem też wielkim fanem literatury Ludluma, ale obecnie gustuję raczej w innych gatunkach. Niemniej moja miłość do serii szpiegowskich, pełnych intryg, tajemnic i trupów pozostała, zatem zdecydowałem się w końcu nadrobić tą, na swój sposób haniebną, zaległość. Seria do Polski pierwszy raz zawitała w 1991 roku za sprawą wydawnictwa Korona. Niestety opublikowali oni raptem jeden tom, podczas gdy w tamtych czasach było już ich wydanych za granicą aż osiem. Dopiero od roku 2000, gdy prawa do "XIII" trafiły w ręce wydawnictwa Siedmioróg, coś faktycznie w tej sprawie ruszyło. Niestety i oni ostatecznie ją porzucili w 2003 roku, wypuszczając jednak na nasz rynek aż 13 tomów, w tym wydanie zbiorcze ostatniego z nich. Następnie seria przeszła pod skrzydła Egmontu, a ci pociągnęli ją do tomu z numerkiem 19, a obecnie od tomu 20 wydaje ją Taurus Media, które też kontynuuje poboczną serię XIII: Mystery", opowiadającą historie postaci z dalszego planu głównej opowieści. Jak widzicie, "XIII" w Polsce posiada dość burzliwe dzieje, ale mimo wszystko nadal się trzyma. Szkoda tylko, że przez brak wznowień, część albumów posiada na rynku wtórnym zawrotne kwoty, nieraz dochodzące do trzy cyfrowych liczb za pojedynczy album. Z tego właśnie powodu nie zdecydowałem się dotąd na zakup żadnego tomu, bo nie wiedziałem czy dam radę zebrać całość. Już i tak gromadzę kilka serii obecnie trudnych do skompletowania, jak "Skorpion" czy "Murena" gdzie potrafiłem za jeden album z starszych wydań wyłożyć 100-150 zł. Dziś za całość "XIII" przyjdzie zabulić sporo, bo główna seria liczy obecnie 26 tomów z czego 24 wydano w Polsce, zaś poboczna jest zamknięta i ma 13 tomów, przy czym 10 z nich wydano, a album 11 niedługo wyląduje na półkach księgarń. Jednak od czego ma się kumpli, którzy są kolekcjonerami i mają w swych zbiorach prawdziwe skarby. Dlatego pożyczyłem sobie pierwszy tom "XIII", usiadłem, przeczytałem i... stwierdzam, że mimo upływu czasu, wałkowania tematu szpiegów na potęgę, masy filmów oraz seriali z tego podwórka, komiks czytało mi się nad wyraz przyjemnie. Na tyle dobrze, że chętnie zasiądę do kilku kolejnych tomów, tak aby wyrobić sobie szersze spojrzenie. Pierwszy tom jest w zasadzie wstępem do całej opowieści i mamy tutaj niemal żywcem wyjęte sceny z "Tożsamości Borne'a". Przy czym mowa o książce, a nie filmie z 2002 roku, gdzie w tytułową rolę wcielił się Matt Damon. Czy to źle? Broń Boże. Aż z miłą chęcią wróciłem sobie wspomnieniami do przeszłości, gdy w szkole podstawowej zaczytywałem się książkami Roberta Ludluma, Alistera MacLeana albo Jacka Higginsa. Lektura pierwszego tomu "XIII" była wręcz idealnym zapalnikiem do tych wspomnień, bo zawierała wszystkie najlepsze smaczki z takich książek. Zapewne przemawia przeze mnie sentyment, ale patrząc chłodno na ten komiks, to nadal kawał świetnej roboty, zarówno od strony scenariusza jak i rysunku. Wygląda bardzo dobrze, czyta się przyjemnie, akcja wciąga, zatem na nudę nie można narzekać. Szkoda tylko, że nikt nie wznowił całość, np. w kilku integralach. Choć może, gdy już ostatni tom głównej i pobocznej serii ujrzy światło dzienne, Taurus Media zdecyduje się na taki ruch, co zapewne ucieszyłoby wielu czytelników.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na73 lata temu
Martha Washington. Jej życie i czasy, wiek XXI. Frank Miller
Martha Washington. Jej życie i czasy, wiek XXI.
Frank Miller Dave Gibbons
WOLNOŚĆ ALBO ŚMIERĆ Trzydzieści pięć lat. Tyle mija od ukazania się pierwszej miniserii z Marthą Washington (a przy okazji mija też piętnaście lat odkąd jej losy wydano po polsku, więc mamy taki podwójny mały jubileusz). Frank Miller był wtedy w szczytowej formie, na koncie miał już największe dzieła w swojej karierze, opus magnum w postaci „Sin City” miało się narodzić w maju kolejnego roku, a on rzucił właśnie DC Comics, kończył z Marvelem (wiadomo, że nie ostatecznie) i zaczynał współpracę z Dark Horse Comics, na dobry początek serwując dwie opowieści. Pierwszą z nich było „Hard Boiled”, drugą „Give Me Liberty”, czyli pierwsza miniseria z Marthą. Ten projekt mógł się nie udać, ba, ten projekt niemal upadł, zanim powstał, ale ostatecznie zrodziła się z tego seria, która ukazywała się przez siedemnaście lat. Na razie jednak skupię się na tym, co najważniejsze i być może najlepsze, czyli pierwszym tomie, bo mimo upływu dekad wciąż jest świetnym komiksem i robi duże wrażenie, więc tym bardziej szkoda, że Egmont nie chce się pokusić o wznowienie. Świat przyszłości (ówczesnej). Ameryką rządzi prezydent, który zniósł 22 poprawkę i ma teraz swobodę nieograniczonej ilości kadencji. Kraj zaś pogrąża się w biedzie, problemach i kolejnych wojnach, na które idą olbrzymie pieniądze. Tu fastfoody mają swoje roboty bojowe, geje-naziści statki kosmiczne, a rdzenni Amerykanie walczą o swoje wszelkimi metodami. I właśnie na taki świat w roku 1995 przychodzi Martha Washington, czarnoskóre dziecko, które rodzi się w Green – dzielnicy biedoty, gdzie nie ma nawet ulic, bo i nikt nie posiada samochodów. Tu dorasta, uważając na każdym kroku, uczy się, odkrywa swoje zdolności hakerskie, aż pewnego dnia zabija mordercę i trafia do zakładu psychiatrycznego. Nie mając się potem gdzie podziać, wyrzucona na bruk, choć traktowała psychiatryk, jak szansę na wyrwanie się z Green, ostatecznie decyduje się dołączyć do PAX – sił wojskowych, które teraz, po zmianie władzy, jak następuje po ataku na Biały Dom, starają się ratować przede wszystkim resztki dżungli. Nie wie jednak jeszcze do czego to wszystko ją doprowadzi… https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2025/04/martha-washington-jej-zycie-i-czasy.html
Wkp - awatar Wkp
ocenił na711 miesięcy temu
Klik: Kobieta pod presją Milo Manara
Klik: Kobieta pod presją
Milo Manara
Moja skromna opinia dotyczy wspaniałego wydania komiksu Milo Manary (Scream Comics, 2024) o tytule oryginalnym "Le Déclic", która to edycja została nazwana rocznicową, gdyż ukazała się czterdzieści lat po premierze tegoż komiksu we włoskim magazynie w latach osiemdziesiątych dwudziestego wieku. To wydanie jest bardzo rozbudowane, zawiera wiele interesujących treści, tekstów, prac graficznych. Zawiera też dwie wersje tytułowego komiksu. Co znajdziemy w tej edycji? Już wyjaśniam. Po pierwsze dwie wersje komiksu - wersję czarno-białą oraz kolorową. Po nich następuje część książki nazwana "Wokół mitu". W tej części znajdziemy świetne rysunki, grafiki, prace autora, które związane są z komiksem, plakat do filmu o tym samym tytule, niepublikowaną dwuplanszówkę stworzoną przy okazji 50-lecia wydawnictwa Glénat, bardzo ciekawe teksty Manary oraz rozbudowany (sześć stron),ilustrowany tekst pt. "Burzliwa historia powstania kultowego dzieła". Jego autorem jest Henri Georges. Z tego tekstu dowiemy się ze szczegółami np. o powstawaniu komiksu i jego zapowiedziach oraz różnych jego wariantach, o zmianie techniki rysowania Manary, która związana była z tym projektem, o włoskich i francuskich wersjach komiksu, o doborze kolorystyki, budowie komiksu i trzech jego sekwencjach (miejskiej, egzotycznej i alpejskiej) lub o cenzurze dzieła. Milo Manara umieścił tu cztery swoje teksty: "Kliknij" (dwustronicowy, głównie o historii powstania i popularności komiksu),"Kilka słów o cenzurze" (jednostronicowy, o głównie tytułowej cenzurze oraz erotyce w komiksie i w świecie),"Powszechne poczucie wstydu" (jednostronicowy, głównie o erotyzmie i kwestiach obyczajowych),"Jak w wesołym miasteczku" (jednostronicowy, o ekranizacji komiksu). Każda z części warta poznania, szczególnie dla miłośników, fanów, wielbicieli twórczości sławnego i bardzo zasłużonego w świecie komiksu erotycznego autora - Milo Manary. Wspaniała edycja. Jestem pod dużym wrażeniem. Warto było kupić tę książkę.
Jarosław Wiśniewski - awatar Jarosław Wiśniewski
ocenił na91 rok temu
Jankes na dworze króla Artura. Na motywach powieści Marka Twaina Tibor Cs. Horváth
Jankes na dworze króla Artura. Na motywach powieści Marka Twaina
Tibor Cs. Horváth Ernö Zöràd
Czytając opinie o komiksach rysowanych przez węgierskiego mistrza sztuki, Erno Zorada, widać czarno na białym, jak wielkie skretynienie (estetyczne oraz niewątpliwie intelektualne) nastąpiło w ostatnich dekadach po upadku komuny wśród Polek i Polaków, co tyczy się naturalnie również odbiorców komiksów. Opinie takie jak Kamilossa i Darka D. pokazują, jak ciężkim skretynieniem skutkują choroby takie jak marveloza i mangoza. Oczywiście, teraz nawet niedorozwinięte dziecko może używać internetu i napisać opinię, ba, nawet "recenzję", stąd też mamy kult miernoty (a miernoty mają mierne gusta i lubią rzeczy mierne) i seryjnego wyrobnictwa, i kompletny brak zrozumienia dla sztuki. Do tego jeszcze jakieś nieboże poplątało się i spienione atakuje fabułę za jakieś wyimaginowane "przekłamania" historyczne. Dziecko, to jest komiks fantastyczny, o gościu podróżującym w czasie do rzeczywistości wyimaginowanej, której nie było. To wszystko jest wymyślone, wyssane z palca tak samo jak postać króla Artura. Jak widać niektórzy myślą że ta mityczna postać istniała naprawdę, pewnie w Merlina takie dziecko też wierzy jak w świętego Mikołaja. Do tego dochodzi typowe dla polskiego Ciemnogrodu przekonanie o tym jakie to wieki ciemne (średniowiecze) były jasne i ohoho, wspaniałe i w ogóle cywilizacja, mości panie pełną gębą. Taaaa... Taka to była zaawansowana i światła cywilizacja, że kościół palił na stosie za mówienie prawdy, wierzono że ziemia jest płaska (Kopernik czekał aż do śmierci na publikację swojego traktatu, bo gdyby to zrobił wcześniej, to jego śmierć znacznie by przyspieszono),aż a chorych leczono według starożytnej metody czterech temperamentów. Tu już nawet nie chodzi o czytanie komiksu ze zrozumieniem, to jest po prostu oznaka niedorozwoju umysłowego. Tak czy inaczej komiks jest narysowany fantastycznie i godny polecenia czytelnikom o otwartych umysłach, nie skrzywionych marwelozą.
Karl - awatar Karl
ocenił na106 miesięcy temu
Skarb Majów. Na motywach powieści Jacka Londona Tibor Cs. Horváth
Skarb Majów. Na motywach powieści Jacka Londona
Tibor Cs. Horváth Ernö Zöràd
Te oceny poniżej 7/10 plus opinia niejakiego Amygdali świadczy o niepełnosprawności umysłowej i daleko posuniętym skretynieniu (przypadłościami takimi jak marweloza, mangoza, disnejowatość pospolita),odbiorców komiksu. To nie jest subiektywna opinia, to są fakty. Nazywanie rysunków Erno Zorada "mocno średnimi" można tłumaczyć tylko komiksowym analfabetyzmem lub estetycznym niedorozwojem. Skarb Majów wciąż należy pod względem rysunkowym do czołówki komisów jakie się kiedykolwiek ukazały na polskim rynku. W ostatnich kilku dekadach pojawiło się mnóstwo świetnie narysowanych komiksów (90% z tego to oczywiście Europa, kraje frankofońskie, 10% USA),jednak Zorad to Zorad. On nigdy nie popełnił słabych ani "średnich" rysunków, zawsze był wybitny. Co do scenariusza, no cóż, to dziecko czasu, wtedy w krajach komunistycznych tak się pisało, natomiast sama historia bynajmniej się nie zestarzała. Fabuła i tak jest spokojnie powyżej przeciętnej tego co dzisiaj się ukazuje na rynku polskim i za granicą. Natomiast rysunki Zorada, ręce składają się do oklasków. Gdyby żył w Ameryce to byłby legendą tamtejszego tzw. Złotego i Srebrnego Wieku komiksów. Niestety urodził się na Węgrzech i tam spędził całe życie, i nikt oprócz nielicznych i niemłodych raczej obywateli byłych demoludów (Węgry, NRD, Polska itd) o nim nie wie. Ten komiks bym polecał większości polskich (i nie tylko) rysowników, żeby nauczyli się rysować.
Karl - awatar Karl
ocenił na106 miesięcy temu

Cytaty z książki Komiks 09 - Valerian 4: Witajcie na Alflololu

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Komiks 09 - Valerian 4: Witajcie na Alflololu