Wielki bazar. Złoto Brayana

Okładka książki Wielki bazar. Złoto Brayana autorstwa Peter V. Brett
Okładka książki Wielki bazar. Złoto Brayana autorstwa Peter V. Brett
Peter V. Brett Wydawnictwo: Fabryka Słów Cykl: Cykl Demoniczny (tom 1.5-1.6) Seria: Obca Krew fantasy, science fiction
224 str. 3 godz. 44 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Cykl Demoniczny (tom 1.5-1.6)
Seria:
Obca Krew
Tytuł oryginału:
Great Bazaar. Brayan's Gold.
Data wydania:
2014-09-12
Data 1. wyd. pol.:
2011-08-26
Liczba stron:
224
Czas czytania
3 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788379640140
Tłumacz:
Marcin Mortka
Nieznane losy bohaterów Cyklu Demonicznego

W „Wielkim Bazarze” zawarłem wszystko to, co kocham w Arlenie. Bez względu na to, czy jesteś nowym Czytelnikiem, czy też fanem serii, sądzę, że „Wielki Bazar” przypadnie ci do gustu.

Peter V. Brett

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wielki bazar. Złoto Brayana w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Wielki bazar. Złoto Brayana



927 438

Oceny książki Wielki bazar. Złoto Brayana

Średnia ocen
7,0 / 10
3138 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Wielki bazar. Złoto Brayana

avatar
679
113

Na półkach: , , ,

Uzupełnienie gdzieś pomiędzy "Malowanym" a "Włócznią", chociaż nie do końca, bo są elementy, które pojawiają się w jednym i drugim tytule cyklu. Nie jest to istotne - Bazar mnie nie wciągnął za to Złoto i rzecz o mroźnym demonie już tak. Format opowiadań pozwala przeczytać książkę niezależnie od pozostałych. Na pewno dobrym pomysłem jest opisowa klasyfikacja otchłańców występujących w cyklu.

Uzupełnienie gdzieś pomiędzy "Malowanym" a "Włócznią", chociaż nie do końca, bo są elementy, które pojawiają się w jednym i drugim tytule cyklu. Nie jest to istotne - Bazar mnie nie wciągnął za to Złoto i rzecz o mroźnym demonie już tak. Format opowiadań pozwala przeczytać książkę niezależnie od pozostałych. Na pewno dobrym pomysłem jest opisowa klasyfikacja otchłańców...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
887
61

Na półkach:

Tragedia. Bardzo duży kontrast w stosunku do „Malowanego człowieka”, a co za tym idzie – niestety duży zawód. Zawarte tutaj opowiadania i wycięte fragmenty były jednostajne pod względem dynamiki, nieciekawe, nieporuszające. Według mnie niepotrzebny dodatek do serii.

Tragedia. Bardzo duży kontrast w stosunku do „Malowanego człowieka”, a co za tym idzie – niestety duży zawód. Zawarte tutaj opowiadania i wycięte fragmenty były jednostajne pod względem dynamiki, nieciekawe, nieporuszające. Według mnie niepotrzebny dodatek do serii.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
100
34

Na półkach:

Krótkich opowiadań nie jestem aż taką fanką. Niemniej jednak kilka mi podeszło. I bardzo mi się spodobały wstępy Autora do każdego z opowiadań. Komentuje w nich skąd dane opowiadanie się wzięło, gdzie można je umieścić chronologicznie i ogółem dzieli się procesem powstawania uniwersum. Bardzo przyjemnie się to czytało (a właściwie słuchało).

Krótkich opowiadań nie jestem aż taką fanką. Niemniej jednak kilka mi podeszło. I bardzo mi się spodobały wstępy Autora do każdego z opowiadań. Komentuje w nich skąd dane opowiadanie się wzięło, gdzie można je umieścić chronologicznie i ogółem dzieli się procesem powstawania uniwersum. Bardzo przyjemnie się to czytało (a właściwie słuchało).

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

7848 użytkowników ma tytuł Wielki bazar. Złoto Brayana na półkach głównych
  • 4 876
  • 2 917
  • 55
1496 użytkowników ma tytuł Wielki bazar. Złoto Brayana na półkach dodatkowych
  • 951
  • 150
  • 134
  • 97
  • 90
  • 44
  • 30

Tagi i tematy do książki Wielki bazar. Złoto Brayana

Inne książki autora

Peter V. Brett
Peter V. Brett
Autor najbardziej błyskotliwego fantastycznego debiutu ostatnich lat. Powieścią „The Painted Man” rozpoczął inwazję na księgarskie rynki całego świata. Ledwie sie ukazała, a prawa do wydania książki mają już m.in. kraje Ameryki Północnej, Wielka Brytania, Niemcy, Francja, Grecja, Japonia, Rosja, Polska, Czechy i Hiszpania. W toku negocjacji są Chiny, Węgry, Serbia, Włochy i Turcja. Podkreśla, że jego pierwszą znaczącą lekturą – pozaszkolną i bez obrazków – był „Hobbit”. Po starszym bracie odziedziczył też komiksy X-Man. Pisarz uważa, że te dwa, z pozoru mało znaczące fakty, ukształtowały jego dorosłe życie. Studiował na uniwersytecie w Buffalo. Zdobył licencjat z j. angielskiego, krótko zgłębiał historię sztuki. Prowadził sklep z komiksami. Nastepnie pracował w wydawnictwie medycznym, gdzie, jak dziś ocenia, siedząc w biurowym boksie roztrwonił 10 najlepszych lat swego życia. Pisał książki, z których nie miał nadziei żyć.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Wielki bazar. Złoto Brayana przeczytali również

Herold zmierzchu Tom Lloyd
Herold zmierzchu
Tom Lloyd
Drugi tom „Królestwa Zmierzchu” pióra T. Lloyda zapowiada się nad wyraz ciekawie. Isak kontynuuje swoją drogę do Tirahu, aby przyjąć oczekiwaną pozycję księcia Farlan. Towarzyszy mu lojalny Vesna, Tila, Minh oraz raniony Carel. Co spotkają na swojej drodze? Czy wszyscy suzereni przyjmą władzę Isaka? Lord Styrax planuje podbój stolicy Chetse, a jego syn co raz bardziej ulega wpływowi dziwnej zbroi. Jak skończy się ta sytuacja dla dziedzica Lorda Styraxa? Jakie dalsze ruchy planuje Wybrany? Tymczasem w Scree Biały Krąg planuje utwardzić swoją władzę. Zhia (Ostia) powraca z Narkangu i zajmuje swoje miejsce w koterii. Żadna z członkiń Kręgu jeszcze nie zdaje sobie sprawy, że Scree stało się miejscem kulminacyjnym, które ściągnie do siebie największe osobistości i indywidua Krain. Czy Azaerowi uda się doprowadzić swój niecny plan do końca? Drugi tom na tle pierwszego wypada bardzo dobrze. Autor nie uchyla rąbka tajemnicy aż do końca powieści, budując napięcie. Opisy odwiedzanych miejsc, miast, ludzi, relacji między nimi wyszły pisarzowi niesamowicie. Ot chociażby wampirzyca, która zadurzyła się w członku Bractwa, którzy pomimo strachu, przeciwności losu i różnic między nimi starają się coś między sobą zbudować. Lloyd bardzo sprawnie oddaje nastroje panujące w Scree. Napięcie w mieście rośnie, podkreśla to dodatkowa duchota i żar słoneczny, brak wiatru, wszechobecny smród, brak snu wśród mieszkańców – doznania tak intensywne, że można je kroić nożem. Droga Isaka jaką pokonuje, żeby zostać dobrym władcą jest przedstawiona w świetny sposób. Nie jest on herosem, któremu wszystko się udaje i wszystko dostaje podane na tacy. Jest przedstawiany w odcieniach szarości i potrzeba mu wiele potknięć, albo wypomnień ze strony przyjaciół i lojalnych poddanych, żeby czasami sobie coś uzmysłowił. Jego droga ku lepszemu życiu Krain jest wręcz fenomenalna, a odkrywanie co raz to większych pokładów własnej magii intensyfikuje jego przemianę. Reasumując: Wydarzenia zaczynają się rozkręcać. Do gry wchodzi co raz więcej aktorów (stąd dramatis personae na kilka ładnych stron :) ) i każdy reprezentuje sobą co innego. Jest tu wiele wątków, wszystkie mistrzowsko prowadzone, a ich splot zadziwi wielu. Świetna książka, nie czekając biorę się za trzeci tom.
Maciej Walasik - awatar Maciej Walasik
ocenił na94 lata temu
Przebudzony mag Karen Miller
Przebudzony mag
Karen Miller
Kolejna pozycja z hałdy wstydu, która wreszcie doczekała się swojej chwili. Przyznaję się, że nie sprawdziłam dokładnie od którego tomu zacząć i najpierw przeczytałam sequel (Dzieci Rybaka),a później dopiero prequel i główną serię. W niczym to jednak nie przeszkadzało (nie licząc tego, że wiedziałam jak skończy się główna seria.. xD). No ale przejdźmy do rzeczy, akcja dzieje się w królestwie Lur, w którym mieszkali spokojni Olkowie. Żyło im się dobrze, do czasu aż nastały susze i zaczęło brakować jedzenia. Do ich krainy dotarli Doranie - blond magowie o potężnej mocy, którzy byli zmuszeni uciekać z własnego kraju. Zaoferowali Olkom pomoc w zamian za możliwość zamieszkania między nimi. Kraina Lur została otoczona olbrzymim magicznym Murem, który wraz z magią pogody, miał dbać o dobrobyt wszystkich. Strażnikami stali się Doranie, a jak wiadomo - magowie często są aroganccy i chętnie sięgają po władzę. Olkowie zostali trochę zepchnięci do roli mieszkańców gorszej kategorii. Czy jednak życie za murem zawsze będzie bezpieczne? Jakie zło czeka za nim i stara się dostać do środka? Jest to typ fantasy-obyczajowego, w którym akcja płynie powoli, coraz bardziej Cię intrygując, chcesz poznać historię bohaterów i odkrywać ten wspaniały świat. Nie ma tu szalonych zwrotów akcji, nie spodziewaj się zdrad i mordów na każdym kroku (nie mówię też, że się nie zdarzają). Jest to fantasy starego typu, rozumiem dokładnie, że nie wszystkim się będzie podobało. Większość osób stwierdzi - "nuuudy" i rzuci książką w kąt. Mnie jednak ten świat oczarował i wciągnęłam wszystkie 5 tomów. Cieszę się, że kiedyś coś mnie natchnęło, żeby kupić tę serię, z pewnością zostaje na mojej półeczce.
kanique - awatar kanique
ocenił na72 miesiące temu
Nieświadomy mag Karen Miller
Nieświadomy mag
Karen Miller
Bardzo przyjemnie się to czytało, książka jest lekka i mam wrażenia że się przez nią płynie. Nie jest to typowe zawiłe fantasy w którym musisz się skupić by zrozumieć co się dzieje i na jakiej podstawie działa świat. Nie jest to też książka w której zaciskasz zęby z emocji. Jest fajną odskocznią od cięższych pozycji. Kilka razy nawet mnie rozbawiła. Pióro fajne przystępne, dobrze opisane wydarzenia ich przyczyny oraz skutki. Bardzo podobało mi się to że zmiana perspektywy z bohatera na innego bohatera odbywała się nie co rozdział a jeśli zaszła taka potrzeba to nawet co kilka zdań, dzięki temu unikneło się powtarzania opisu tych samych wydarzeń od nowa ale z innej perspektywy. Po prostu podczas trwania jednego opisu, perspektywa zmieniała się kilka razy dzięki temu od razu znaliśmy odczucia bohaterów czy ich myśli, na szczęście jest to na tyle dobrze zrobione, że szybko idzie się połapać w tym kto mówi. Książka w mojej opinii straciła niestety dwie gwiazdki ze względu na zbytnią idealność przedstawionego świata. Czytając ją odnosiłam trochę wrażenia że jest to utopia, zachowania mieszkańców, decyzje króla czy społeczeństwa są zbyt idealne żeby były prawdziwe. Żadnych spisków, prób zabójstwa rodziny królewskiej czy odebrania korony. Nawet rodzina konkurencyja do aktualnie rządzącej, nigdy przeciwko niej nie spiskowała, a przez myśl im nawet nie przeszło by przypadkiem dodać kropelkę trucizny do herbatki króla. Drugi minus który mi przeszkadzał to objawiający się w niektórych miejscach brak logiki lub logicznej ciągłości wydarzeń lub nawet ich skutków. Jak wcześniej pisałam wszystko jest zbyt idealne i cukierkowe. Ja wiem że to państwo w zamyśle miało być idealnym schronieniem i miejscem do życia chroniącym przed złem całego świata, ale zamysł to tylko zamysł a ludzie to ludzie, nie dogodzisz wszystkim ani wszystkich nie upilnujesz. Podsumowując książka warta przeczytania ale nie polecam jej osobą które lubią bardziej realistyczne podejście do świata.
Nisane - awatar Nisane
ocenił na85 miesięcy temu
Spadkobierca Zakonu, księga 1, tom 2 Siergiej Sadow
Spadkobierca Zakonu, księga 1, tom 2
Siergiej Sadow
Młody chłopak rzec można, że dzieciak o imieniu Jegor. Pewnego dnia, który rozpoczął się dla niego okropnie, za sprawą tajemniczego artefaktu przenosi się do innego świata. Jak okazało się jego marzenia o świecie bez szkoły, nauczycieli i rodziców spełnił się. Trafił on na wyspę i spotkał pewnego Maga i Rycerza, a to spotkanie to tylko początek jego przygody. Musi poświęcić wszystko gdyż jeśli chce wrócić do domu musi stać się wielkim wojownikiem i pokonać zły charakterek. Podczas swojej wędrówki spotyka wiele ciekawych osobistości, które później stają się jego przyjaciółmi ;] Pierwsza księga tej historii została podzielona przez wydawnictwo na dwa tomy. Bardzo tego nie lubię, ale na szczęście zaopatrzyłam się od razu w 2 tom. Całą historię czyta się dość przyjemnie i jak dla mnie jest ona napisana łatwym językiem i po przeczytaniu niej czuję niedosyt. Jak dobrze wiadomo, każda książka, po której mamy takie odczucia jest warta naszej uwagi. Jegor jeden z moich ulubionych bohaterów tej książki to miły nastolatek, który za wszelką cene gotowy był zrobić wszystko byle tylko pomóc swoim przyjaciołom i wrócić do domu. Gdy dowiaduję się o podziale świata na świat Magii i Techniki (kiedyś były jednością) mimo wszystko jak dla mnie jest wystarczająco opanowany i gotowy jednak w to uwierzyć. Jest postacią bardzo odważną, solidną i silną. Przez całą książkę widać, że zależy mu na rozwiązaniu zagadki i doprowadzeniu do szczęśliwego zakończenia. Niestety chyba jednak najciekawsze momenty zawarte są w drugiej księdze opowieści. Kolejnym po Jegorze moim ulubionym bohaterem jest Elf Elwing. Również jest młodą osobom i od najmłodszych lat musi borykać się z samotności i smutkiem ogarniającym go po wygnaniu z państwa. Jest również bardzo odważnym i utalentowanym łucznikiem. Pomaga Jegorowi chociaż tak na prawdę go nie zna, ale jest mu wdzięczny za ocalenie i jeszcze nie raz odwdzięczał się Jegorowi ratując go z opresji. Pomysł bardzo dobry, ale czy nie czujecie tu lekkiego powiązania z Alicją w Krainie Czarów przynajmniej z tą filmową adaptacją ? Jak dla mnie jest tu duże podobieństwo, no i kto nie chciałby trafić do takiego miejsca ? Podsumuje to jednym zdaniem : Uważajcie ze swoimi marzeniami, a nóż widelec się spełnią ;]
ChoiYoona - awatar ChoiYoona
oceniła na714 lat temu
Wojna w blasku dnia. Księga 2 Peter V. Brett
Wojna w blasku dnia. Księga 2
Peter V. Brett
Wojna w blasku dnia to trzeci tom cyklu Demonicznego napisanego przez Petera V. Bretta. Książki wydało w Polsce wydawnictwo Fabryka Słów, a ja zapoznałam się z nimi w wydaniu dwuczęściowym (dwuksiążkowym). Książki przesłuchałam w formie audiobooka. Recenzja dotyczy część 1 i 2 tomu trzeciego. Powiem to wprost – z tomu na tom jestem coraz bardziej rozczarowana tą serią. Pierwszy tom był świetny i bawiłam się przy nim wspaniale. Dał mi dokładnie to, czego szukałam, czyli dorastającego bohatera, brutalny świat z demonami i do tego pełen niebezpieczeństw. A potem pojawiły się wątki Krasjan, które przyniosły ze sobą zbyt wiele podobieństwo do Diuny i wszystko zaczęło się psuć. O ile jeszcze podobieństwo do Diuny rozumiem, w końcu obie historie bazują na tej samej kulturze jako źródle i inspiracji dla tworzonych nacji, tak od tomu drugiego treści książki zaczęły się coraz bardziej oddalać od demonów. A to przecież miała być historia o walce z nimi. W Wojnie w blasku dnia podział tomu na dwie części bardzo wyraźnie podkreśla również podział fabularny. Bo w gruncie rzeczy cześć pierwsza to liczne intrygi polityczne i matrymonialne (które zdecydowanie górują),a dopiero druga ma coś wspólnego z demonami. Przez pierwszą część się przemęczyłam, niestety. Nie dała mi niczego, czego oczekiwałam po tej książce. A do tego wprowadziła perspektywę Inevery, która wniosła niewiele nowego. W zasadzie stanowiła przypomnienie historii, którą jako czytelnicy poznaliśmy w tomie pierwszym z punktu widzenia Arlena oraz w tomie drugim z punku widzenia Jardira – więc w gruncie rzeczy po raz trzeci czyta się o niemal o tym samym. Nie odczułam, by te wprowadzone informacje jakoś odświeżyły mi te wątki. Wręcz przeciwnie, to, co było najważniejsze, pojawiło się później gdzieś w narracji, więc nie były niczym nowym. Jedyne, co udało się autorowi osiągnąć, to przybliżyć czytelnikowi instytucję dama’thing i pokazać, że to w gruncie rzeczy przeniesione z Diuny i dostosowane do realiów cyklu Bene Gesserit. Męczyło mnie także to ogromne skupienie na wątkach matrymonialnych. O ile rozumiem potrzeby sojuszów politycznych, gdzie takie wątki sprawdzają się najlepiej, tak mam wrażenie, że czytałam tylko i wyłącznie o tym. Dotyczyło to Rojera, dotyczyło to Leeshy, Inevery, Jardira, także Arlena i Renny – w zasadzie nie uchronił się żaden główny bohater. I to jeszcze byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że oprócz tego nie działo się praktycznie nic innego. A jeśli pojawiały się demony, to epizodycznie. Boli mnie, że tak ważny element świata został sprowadzony do narzędzia i traci na znaczeniu, o ile nie jest konieczny, by przeć akcję do przodu, jak to się dzieje w drugiej części. Zostając jeszcze przy bohaterach, po lekturze pierwszej części chyba straciłam sympatię do każdego z nich. O ile po poprzednim tomie wciąż lubiłam Arlena, Wondę czy Rojera, tak tutaj zostali oni do tego stopnia spłyceni, potraktowani po macoszemu lub wpakowani niezbyt udanie w wątek pseudomiłosny, że stracili wszystko, co czyniło ich dobrze zbudowanymi postaciami. Leesha zmieniła się głównie w narzędzie zazdrości, podobnie jak Renna, która chociaż wprowadziła bardzo ciekawy aspekt wzmacniania się demoniczną magią, tak zszedł on na plan dalszy, bo ciągle wywoływała sceny chorobliwej zazdrości, która nie miała najmniejszego sensu. Ani tym bardziej trudno mi było zrozumieć, jaki to ma znaczenie dla książki, poza wymęczeniem czytelnika. Druga część była lepsza, ale niewiele. Przede wszystkim w końcu pojawiły się demony. W końcu! W książce o demonach, przypomnę. Ale i tak trudno było mi odnaleźć satysfakcję w scenach walki z nimi. Jednym z powodów było rozbicie fabularne akcji na dwie, oddalone od siebie lokację. Autor dokonał wyboru, by wydarzenia dziejące się w tym samym czasie (noc nowiu) opisać najpierw z Zakątu, a potem z Lenna Everama. Zgrzytało mi to lekko, bo przejście między lokacjami miało miejsce dopiero po tym, jak bohaterowie z Zakątka całkowicie zamknęli wątek nowiu. Trochę pomieszało mi to w głowie, bo z jednej strony zamknięto temat, ale na następnej stronie otwierał się on dla Jardira i czas się cofał o kilka dni. Dla innych może to zadziałało, ale osobiście odczułam spadek znaczenia tych wydarzeń. Finał był najlepszym momentem w książce, choć mam wrażenie, że był nieco pośpieszny. I o ile wprowadza ogromne zmiany, które z pewnością sporo namieszają w kolejnych tomach, jako czytelnik znalazłam się w trudnej chwili. Bardzo poważnie rozważam, czy nie porzucić serii. Mam dość irytowania się na krążenie w kółko wokół tych samych tematów matrymonialnych przez połowę tomu i kompletne spychanie na bok tego, co powinno być stałym elementem fabuły. Jednak jestem optymistką i trudno mi zrezygnować. To kwestia, którą muszę poważnie przemyśleć.
zapisanawksiazkach - awatar zapisanawksiazkach
ocenił na61 miesiąc temu
Imię wiatru Patrick Rothfuss
Imię wiatru
Patrick Rothfuss
Pół żartem, pół serio. Jest tylko jedna rzecz gorsza od źle napisanej książki - książka napisana tak dobrze, że co jakiś czas musisz się zatrzymywać i zachwycać nad tym, jak wspaniale układają się słowa, jak wyjątkowym wyczuciem wykazał się autor, jak świetne rozwiązania wybrał. Tak nie można robić, to wytrąca z immersji. A teraz na poważnie. To książka, która nie śpieszy się. Płynie powoli, pozwala nam złapać oddech, odpocząć, wczuć się w szum wiatru. Nie wiemy, dokąd zmierzamy, ale po prostu ufamy, że to właściwy kierunek. Na pochwałę zasługuje niemalże wszystko. Rothfuss ma niezwykłą lekkość w tworzeniu pamiętnych postaci, zarówno na pierwszym, jak i na drugim, a często nawet na trzecim planie. To w sporej mierze zasługa dialogów, które brzmią swobodnie i naturalnie. Autor pokazał nam jedynie dość niewielki skrawek świata, ale za to zrobił to wiarygodnie i skrupulatnie. Wiemy tyle, ile potrzebujemy i ani grama więcej. To, rzecz jasna, w sporej mierze konsekwencja narracji pierwszoosobowej, którą pisana jest większość książki. To zaleta - pozwala nam zrozumieć i wczuć się w skórę głównego bohatera, Kvothe, który jest postacią ciekawą, rozbudowaną i niejednoznaczną. Jeśli do czegoś mogę się przyczepić, to tylko do końcówki, w której fabularnie Rothfuss zagrał parę złych nut i pewne wydarzenia wybrzmiały nieodpowiednio. Trochę wyglądało to, jakby autor miał problemy z zamknięciem powieści i poszedł na skróty. To jednak za mało, by zmienić mój odbiór tej książki.
Kanver - awatar Kanver
ocenił na1026 dni temu
Złodziej grobów Tom Lloyd
Złodziej grobów
Tom Lloyd
Bogowie zdenerwowani sytuacją jaka miała miejsce w Scree, rozsyłają swój gniew po krainach. Wszyscy kapłani, zeloci, czy pokutnicy odczuwają niepohamowaną ochotę trzebienia herezji. Najdrobniejsze przewinienie przeciw bogom jest karane. Powstają kasty, sekty i inne ugrupowania, które terroryzują zwykłą ludność. Isak nie może się zgodzić na rozłam wśród Farlan, dlatego politycznymi naciskami i fortelami jakoś sobie radzi. Cień rośnie w siłę w Miastokrągu. Jego intrygi zbierają żniwo i odnoszą efekty – chociażby arlekini już propagują przekręconą historię Krain, w której to bogowie są sprawcami całego zamieszania. Lord Styrax cierpliwie prze na północ zajmując miasto za miastem. Ostateczna konfrontacja jest nieunikniona, ale na czyich odbędzie się ona warunkach? Jak zwykle autor nie zawodzi nas w barwnej kreacji świata. Jest on mroczny, a wręcz przygnębiający. Kiedy bogowie, w których ludzie wierzą zostają brutalnie zamordowani, a stan kapłański już nie ogranicza się do grzmienia z ambony, ale posuwa do cielesnych kar, a nawet morderstw – w kim pokładać zaufanie? Cień podstawia ludziom rozwiązanie… Isak rozwija się niebywale. Pogodził się ze swoim wewnętrznym ja, wie że Farlanie są najważniejsi, niestety czasami nawet od przyjaciół. Podejmuje trudne decyzje, jest co raz lepszy w politycznych intrygach i co raz mniej przypomina początkowego woźnicę. Umowy zawierane z boskimi aspektami tylko podkreślają to co do tej pory osiągnął. Przyjaźń i poświęcenie jest również bardzo istotnym wątkiem tego tomu. Isak wie, że gdziekolwiek się nie uda i jakąkolwiek decyzję by nie podjął ma za sobą lojalnych poddanych, a wśród nich godnych zaufania przyjaciół, którzy zrobiliby dla niego wszystko. Niektórzy skłonni są oddać swoją duszę i wytatuować ciało, aby w konieczności lepiej służyć swemu białookiemu. Nie jest to fantasy dla wszystkich. Mnogość postaci, wielość wątków, malwersacje polityczne i zawirowania w panteonie powodują, że można się pogubić. Jest to lektura, na której trzeba się skupić i której trzeba się w pełni poświęcić, żeby docenić kunszt autora i coś z niej wynieść. Dla fanów wielotomowych cykli, którzy chcą przeczytać coś po czym w ich sercach pozostanie pustka trudna do wypełnienia.
Maciej Walasik - awatar Maciej Walasik
ocenił na94 lata temu
Trzepotanie jego skrzydeł Paul Hoffman
Trzepotanie jego skrzydeł
Paul Hoffman
Skończyłam ostatni tom trylogii „Lewa ręka Boga” i jestem po troszku rozczarowana i zawiedziona, a trochę doceniam fakt, że autor do końca pozostał niepokornym i wymykającym się schematom (choć przecież schematami sypie jak z rękawa) kreatorem świata przedstawionego. Fakt, losy Thomasa Cala poplątał tak, że węzeł gordyjski to przy tym dziewczęcy warkoczyk, więc już tylko ostre cięcie zostało mu do dyspozycji, by coś z tym wszystkim zrobić. Niezmiennie pozostaję pod wrażeniem tego, jak Hoffman wykorzystuje fakty i teksty kultury, by tworzyć z nich całkiem nową jakość. Jest w tym czasami obrazoburczy, ale w końcu można malować, tylko tymi kredkami, które są pod ręką. Nasza rzeczywistość i historia obfitują w absurdy, których dość często staramy się nie uwypuklać. Autor „Trzepotu jego skrzydeł” nie ma pod tym względem żadnych skrupułów. I naprawdę zaciekawiły mnie opisy poczynań wojennych Thomasa, jak również intryg politycznych, których był podmiotem lub przedmiotem. Fascynują mnie także wątki poboczne, w których pisarz się lubuje. Czasami zdaje się odpływać, gdzieś hen, daleko od głównej osi opowieści, by niespodziewanie wrócić i tym, co nie miało znaczenia, zmienić sposób postrzegania pewnych zdarzeń. Choć tym razem głęboko boleję nad tym, jak lekką ręką Hoffman uśmierca swoich bohaterów (ja rozumiem, tytuł „Anioł Śmierci” zobowiązuje, ale bez przesady..) W moim odczuciu „Trzepotanie jego skrzydeł” jest najsłabszą częścią trylogii. Ale jest to na pewno ciekawe czytelnicze doświadczenie. Może dlatego, że fabuła faktycznie jest w swej nieliniowości mocno życiowa – nie wszystko ma sens, pewne rzeczy się dzieją, bo tak i czasami po prostu wszystko się urywa byle jak.
onika - awatar onika
oceniła na67 lat temu

Cytaty z książki Wielki bazar. Złoto Brayana

Więcej

Na południu zabijano ciała, na północy zabijano dusze. Ten świat potrzebował trzeciego rozwiązania [...].

Na południu zabijano ciała, na północy zabijano dusze. Ten świat potrzebował trzeciego rozwiązania [...].

Peter V. Brett Wielki bazar. Złoto Brayana Zobacz więcej

Ów głos w jego głowie, podobnie jak wyschnięte podniebienie, był po prostu kolejną rzeczą, którą Arlen musiał jakoś znieść. Dzięki demonom świat stał się dostatecznie mały. Szkoda by było, gdyby jakiś natarczywy głos jeszcze bardziej go zmniejszył.

Ów głos w jego głowie, podobnie jak wyschnięte podniebienie, był po prostu kolejną rzeczą, którą Arlen musiał jakoś znieść. Dzięki demonom ś...

Rozwiń
Peter V. Brett Wielki bazar. Złoto Brayana Zobacz więcej
Więcej