Opis obyczajów za panowania Augusta III. Tom 1

Okładka książki Opis obyczajów za panowania Augusta III. Tom 1 autorstwa Jędrzej Kitowicz
Okładka książki Opis obyczajów za panowania Augusta III. Tom 1 autorstwa Jędrzej Kitowicz
Jędrzej Kitowicz Wydawnictwo: De Agostini, Ossolineum Seria: Skarby Biblioteki Narodowej powieść historyczna
300 str. 5 godz. 0 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Format:
papier
Seria:
Skarby Biblioteki Narodowej
Data wydania:
2003-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2003-01-01
Liczba stron:
300
Czas czytania
5 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
8304046350
Tom drugi książki, która powstała w efekcie porządkowania przez Autora materiałów historycznych oraz notatek z ważnych wydarzeń, w jakich uczestniczył, gromadzonych od 1743 r. Zebrane spostrzeżenia i obserwacje sprawiły, że Opis obyczajów możemy uznać za najważniejszy przekaz na temat obyczajów w Polsce w czasach saskich. Publikację opatrzono przypisami oraz obszernym wstępem, zawierającym charakterystykę epoki, biografię Autora oraz opracowania jego tekstów.



"Lubo nie masz nic nowego pod słońcem, jak powiedział Salomon, jednakowoż rzeczy na świecie, odmieniając się ustawicznie według przepisanego im od twórcy prawa i za koleją jedne po drugich następując, nowymi być się zdają, chociaż już dawniej były. rozpoczął swe monumentalne dzieło ksiądz Jędrzej. Żywy język, saskie obyczaje, barwne postaci, sarmacka Polska u progu utraty niepodległości."
Średnia ocen
6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Opis obyczajów za panowania Augusta III. Tom 1 w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Opis obyczajów za panowania Augusta III. Tom 1

Średnia ocen
6,7 / 10
53 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Opis obyczajów za panowania Augusta III. Tom 1

avatar
2382
2382

Na półkach:

Nie wyobrażam sobie osoby interesującej się historią, która nie zna tego dzieła.
Spisane w formie barwnej gawędy szlacheckiej z humorem i naszpikowane anegdotami jak rodzynkami w serniku wiedeńskim.
To opis XVIII wiecznej Polski ukazujący jej rozkwit, ale niestety również początki upadku.
Książka jest pełna szczegółów na temat życia dworskiego, obyczajów, kuchni, mody, systemów prawnych i życia codziennego.
Nieocenione źródło wiedzy, spisane przez światka wydarzeń.
Chociaż autor nie skończył swojego dzieła, myślę, że nikt nie będzie nim rozczarowany !!!
POLECAM !!!

Nie wyobrażam sobie osoby interesującej się historią, która nie zna tego dzieła.
Spisane w formie barwnej gawędy szlacheckiej z humorem i naszpikowane anegdotami jak rodzynkami w serniku wiedeńskim.
To opis XVIII wiecznej Polski ukazujący jej rozkwit, ale niestety również początki upadku.
Książka jest pełna szczegółów na temat życia dworskiego, obyczajów, kuchni, mody,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2943
397

Na półkach: , , , ,

„Za króla Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa” – tak to było w dawnej Rzeczpospolitej, która za czasów Augusta IIl przeżywała okres względnej prosperity i pokoju. Spokojne czasy, chwilowo bez wojen rozleniwiały nieco stan szlachecki i zniechęcały do wydatków na armię i zbrojenia (czy myśmy przypadkiem nie doświadczali tego jeszcze 5-10-15 lat temu???). Można było wydawać fortuny na pałace, upiększanie miast, teatry, kosztowne uczty i inne luksusowe zbytki.

I tu się Kitowicz nadał do opisania tych wszystkich szlacheckich obrzędów i manier. Niestety tom I nie obfituje zanadto w soczyste anegdoty i sarmackie smaczki. Z przykrością nawet stwierdziłam, że Autor pisze sobie rozdziały z sobie tylko wiadomą logiką, może troszkę bez ładu i składu, a może po prostu ja bym te rozdziały poukładała w innym porządku.

Zaczyna swe dzieło krótkim opisem jasełek i szopek, jakie wystawiało się na Boże Narodzenie. Potem, pewnie wiedziony narodzinami zabiera się za okres człowieczego dzieciństwa. Skupia się głównie na stanie szlacheckim i magnackim, bo sam przyznaje, że na stanach niższych się nie zna, więc nie może się o nich wypowiadać – co za prawdomówność i skromność (niektórzy Internauci mogliby brać przykład)! Jeśli jednak chcemy wiedzieć więcej, jak dziecię było wychowywane, czym karmione a czym zabawiane – zajrzyjcie gdzie indziej, bo tu zbyt wiele nie znajdziecie, poza paroma pobieżnymi opisami dziecięcych strojów. Ale jedna z porad wychowawczych naprawdę przemówiła do mnie (ojejejej!) - jeśli dziecięciu w powijakach będziesz podawać gorzałkę, to na pewno nabierze doń takiej niechęci, że już nigdy w dorosłości wódki nie tknie! Hmmmm, czy to aby na pewno tak działa?

Kiedy mija okres pieluszek i dziecięcych sukienek, pora iść do szkoły – i tu następuje wyliczenie wszelkich szkół w Rzeczpospolitej, od tych najniższych po uniwersytety, z dość ciekawymi, choć też proszącymi się o rozwinięcie, relacjami o sposobach nauczania i obyczajach żakowskich.

Może z powodu, że większość nauczycieli i profesorów była stanu duchownego, Autor przechodzi do rozdziału o duchowieństwie, zgromadzeniach zakonnych męskich i żeńskich, księżach i parafiach. Zaleta – sporo informacji w jednym miejscu, wada – za mało tej informacji i znów skupienie się głównie na typach habitów i problemie chodzenia boso lub w trzewiczkach. Niemal słowa o regułach zakonnych i innych aspektach życia zakonnego, za to dowiedziałam się, co to jest rokieta albo mantolet… Dowiedziałam się też, że szaty kobiece osobliwie przyciągały pchły, z których to insektów trzeba było skrupulatnie czyścić kościół po każdym nabożeństwie. Cóż, mydło drogie, modlitwa gratis!

A od duchowieństwa wiedzie nieco kręta droga do wymiaru sprawiedliwości. Kitowicz stara się przybliżyć czytelnikowi rodzaje i rangę sądów w saskiej Polsce oraz przebiegu rozpraw. Tu roi się od egzotycznego dla mnie słownictwa, typu: instygator lub kondemnata, a z drugiej strony robi się mięsiście i pikantnie. Wgłębiamy się nieco w kulisy prowadzenia staropolskich sporów sądowych, nieuczciwego postępowania stron, korupcji, zrywania sądów i różnych innych przykładów szlacheckiej samowoli i skłonności do anarchii. A – jeśli dziś narzekamy na przewlekłość postępowań i zbyt długie oczekiwanie na rozstrzygnięcie swojej sprawy – cieszmy się, że nie żyjemy w XVIII wieku i nie odziedziczyliśmy „swojego” procesu po ojcu lub dziadku, bo tak się ongiś czekało na zakończenie przewodu!

Kitowicz pisze stylem godnym bardziej rozprawy naukowej niż gawędy. Ogranicza swój komentarz do minimum, skupia się na rzeczowym opisie bez zbędnych ozdobników. Być może oszczędzał na researchu :),bo wiadomości mogłoby być więcej, dużo więcej. Może w kolejnym tomie się rozkręci.

No i znów książka sama mi weszła w sierpniowe wyzwanie LC. Same zalety!

„Za króla Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa” – tak to było w dawnej Rzeczpospolitej, która za czasów Augusta IIl przeżywała okres względnej prosperity i pokoju. Spokojne czasy, chwilowo bez wojen rozleniwiały nieco stan szlachecki i zniechęcały do wydatków na armię i zbrojenia (czy myśmy przypadkiem nie doświadczali tego jeszcze 5-10-15 lat temu???). Można było wydawać...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2002
968

Na półkach: , ,

Warto się zapoznać chociażby dla pięknego języka który jest tutaj używany.

Warto się zapoznać chociażby dla pięknego języka który jest tutaj używany.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

160 użytkowników ma tytuł Opis obyczajów za panowania Augusta III. Tom 1 na półkach głównych
  • 83
  • 77
51 użytkowników ma tytuł Opis obyczajów za panowania Augusta III. Tom 1 na półkach dodatkowych
  • 27
  • 8
  • 3
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Opis obyczajów za panowania Augusta III. Tom 1

Inne książki autora

Jędrzej Kitowicz
Jędrzej Kitowicz
Polski historyk, pamiętnikarz, ksiądz.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Opis obyczajów za panowania Augusta III. Tom 1 przeczytali również

Przestrogi dla Polski Stanisław Staszic
Przestrogi dla Polski
Stanisław Staszic
O sile narodu świadczą jego dzieje. A wynikają one z liczby osób wykształconych, prawych, mających na względzie dobro publiczne ponad własnym, myślących nad poprawą kondycji kraju i pomyślnością na wiele pokoleń naprzód. U nas jakoś nader często takie grono nie osiągało „masy krytycznej” zdolnej do rzeczywistej długofalowej zmiany położenia Polski na lepsze i na trwałe. Na pewno należał doń Staszic – obdarzony ścisłym, klarownie myślącym umysłem, wszechstronnie wykształcony, duchowny i inżynier, społecznik, naukowiec, geolog, przyjaciel i sponsor wynalazców. „Przestrogi” to świetna i niezwykle trafna diagnoza polskich bolączek oraz jasna acz wcale nieprosta recepta na ich uleczenie. Choć Polska była już po I rozbiorze, jednak wciąż była w niej wciąż ogromna przestrzeń na usprawnienie ustroju. A o skali tych konieczności, niech świadczy cytat: „W Polsce nadal wiek piętnasty a Europa już osiemnasty wiek kończy”. Brzmi niepokojąco znajomo…. Według tekstu, Polska położona między mocarstwami, rozpaczliwie potrzebuje silnych urzędów i licznego wojska. Nie żeby tym mocarstwom dorównać ale rozmawiać o najważniejszych sprawach Europy z pozycji liczącego się partnera. Żeby wzmocnić państwo, potrzebne są podatki o wiele wyższe niż ówcześnie ściągane. A najlepszą, jeśli nie jedyną drogą do egzekwowania tychże jest najpierw umożliwienie społeczeństwu bogacenia się. A społeczeństwo nigdy nim nie będzie, jeśli nie zostaną zrównane ze sobą wszystkie stany. Chłopi będą pracować chętniej na własnych gruntach i bez jarzma pańszczyzny, mieszczanie dziś duszeni zbyty dużymi podatkami a nic z nich nie mający, powinni być dopuszczeni do sprawowania władz i urzędów i mieć swoje przedstawicielstwo w Sejmie. Szlachta z kolei powinna bardziej ofiarnie dokładać się do państwowej kasy i zrezygnować z części przywilejów. Wielkie magnackie rody i fortuny są dla kraju zupełnie bezużyteczne bo wszelki pieniądz od nich ucieka z kraju zamiast w nim pozostać (naprawdę to pisano w XVIII wieku???). Ba, nawet niewiasty powinny swobodnie dysponować swoją własnością nawet po zawarciu małżeństwa, a nie zdawać się na łaskę i niełaskę małżonka. Kwintesencja liberalnego programu, który mówi, że im więcej dasz ludziom swobód i własności, tym chętniej i efektywniej odwdzięczą się Ojczyźnie. No i tu leży granica pomiędzy „powinno być” a „jest”. Osiemnastowieczne zabetonowanie sceny politycznej polegało na oddaniu wszelkich decyzji i tworzenia prawa – szlachetnie urodzonym. To i jasne, że ustawodawcy nie będą tworzyć aktów polegających na pozbawieniu samych siebie przywilejów, ulg i praw wyłączności na podejmowanie kluczowych rozporządzeń. Historia pokazała jaki użytek uczyniono ze słów Staszica. Książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie przez swą trafność, klarowność wypowiedzi i niestety – mimo nieco zmienionych okoliczności historycznych – niezwykłą aktualność. Ile razy jeszcze nasz kraj zakręci się wokół własnego ogona i karze nam znów świętować jakąś klęskę?
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na91 rok temu
O poprawie Rzeczypospolitej Andrzej Frycz Modrzewski
O poprawie Rzeczypospolitej
Andrzej Frycz Modrzewski
Modrzewski pisze przystępnie, co jest zbawienne dla studenta przyzwyczajonego do archaicznej staropolszczyzny. Tak rozsądnie rozwiązuje problemy Rzeczypospolitej, że miło się to czyta, wyobrażając sobie, że tak mogłaby Polska wyglądać, łudząc się, że nie jest to obraz utopijny. Modrzewski umie też słowa niemalże przeobrazić w ich desygnaty poprzez używanie wyliczeń, pytań retorycznych oraz analogicznych historii, przypowieści i cytatów filozofów i pisarzy, co pokazuje jego wiedzę i obeznanie. A do tego jest krytykiem, jakich mało i niejednokrotnie nie szczędzi obelg ośmieszających. Spisałam moje trzy ulubione: "Tyle mieści w sobie niedorzeczności ta nierówność karania, że dziwić się trzeba, jak mogła ona przyjść komu do głowy; obrazą ona dla rozumu ludzkiego" "Ważne więc dla Rzeczypospolitej, aby takich, którzy złośliwym i niebezpiecznym objaśnianiem prawa wiele klęsk przynoszą dobrym obyczajom, wysłać na jakieś wyspy na końcu świata" "W większości uczono tam takich rzeczy, które chyba jakiemuś nieznanemu światu mogłyby do czegoś służyć, ale nie nam". Esencją tekstu pełnego różnych wątków jest podważanie znamienitości wielkich tytułów, błędne rozumowanie pojęć, lekceważenie Rzeczypospolitej i niezwyciężona siła stoickiego rozumu. Bardzo mądra literatura wyróżniająca się na tle innych tworów renesansowych.
infula_papieska - awatar infula_papieska
oceniła na91 rok temu
Pamiętniki Jan Chryzostom Pasek
Pamiętniki
Jan Chryzostom Pasek
„Pamiętniki Paska” to rzecz kapitalna, z kilkoma zastrzeżeniami. Jest to swoiste antidotum na satyryczne uproszczenia serialu "1670": pozwala zobaczyć, że XVII wieku naprawdę istniał ten typ mentalności, ale w dużo bogatszej, bardziej zniuansowanej formie. Pasek nie jest głupcem z komedii np. Fredry — on jest szlachcicem z całym światopoglądem swojej epoki, z jego wartościami, a także z wszystkimi ograniczeniami tamtych czasów. Czytając jego zapiski można szybko zorientować się, że wiele elementów ówczesnej mentalności wciąż rezonuje w naszym społeczeństwie - i ja myślę, że to bardzo dobrze. Podobnie gdy czytasz nieco bardziej swojskie czy "wyluzowane" fraszki Kochanowskiego - masz wrażenie że można by razem usiąść przy piwku i mniej lub bardziej swobodnie porozmawiać. Ważna uwaga - najlepiej czyta się końcówkę książki, gdzie jest więcej zabawnych sytuacji, najtrudniej przebrnąć przez mowy i listy, gdzie Pasek popisuje się swoją znajomością Łaciny i cytatami z Cycerona czy Owidiusza - całe strony pisane łaciną (!) A wracając do trunków - co pił Pasek? Petercymenty, miód pitny (z imbierem i gwoździkami - zresztą faktycznie goździki przypominają gwoździe:)) oraz piwo. A co to takiego "petercyment"? To zniekształcona nazwa - taka bardziej zniemczona - czy zholenderyzowana wina szczepu Pedro Ximénez - a więc szczepu białych winogron z Andaluzji, z którego robiono (i nadal się robi) bardzo słodkie wina, najczęściej wzmacniane, o smaku suszonych winogron, fig, miodu i karmelu. A więc hiszpańskiej Malagi! Zastanawiające że w notatkach Paska pili malagę, a nie pili win z Węgier. Może dlatego, że w tych czasach doszło do najazdu węgierskiego i miano do Węgrów uraz/ ewentualnie istaniały utrudnienia handlowe? Zawsze było dużo o "węgrzynach'; a tu nic. Brak win węgierskich u Paska mógł wynikać z utrudnień handlowych i niechęci do Węgier (Siedmiogrodu) po walkach z Rakoczym, a Malaga / „petercyment” była po prostu dostępniejsza, modniejsza i bardziej egzotyczna. Co pięknie pokazuje, że Rzeczpospolita XVII wieku była bardziej „miodowo-morska” niż „winna”. Był tez i teatr, choć nieco inaczej to wyglądąło niź dzisiaj :) Słynny incydent, który opisął Pasek, wydarzył się około 1660 r., gdy w Warszawie występowała francuska trupa teatralna, która odgrywałą sceny triumfu nad cesarzem niemieckim. Był to tak zwany theatro publico -czyli plenerowy. Dla sarmackiej szlachty, wychowanej na husarskich ideałach i nabożeństwach, te przedstawienia — gdzie „król francuski” i „cesarz niemiecki” byli postaciami scenicznymi, nierzadko ośmieszanymi — wyglądały jak bluźnierstwo i polityczna kpina. No i, jak to w barokowej Polsce bywało — zamiast napisać list protestacyjny, chłopaki wzięli łuki i postanowili zrobić recenzję po swojemu. Krótko mówiąc dla wielu aktorów był to ostatni występ. Nie bez znaczenia był fakt, że Francuzów zwyczajnie nie lubiano, a były to czasy gdy stronnictwa profrancuskie mocno lansowały kandydatów na tron z tego pańśtwa (Kondeusz, Walezy, Lotaryńczyk, etc.) Po całym zdarzeniu szukano winnych śmierci aktorów, a Pasek cytuje sceny ze swojego komicznego przesłuchania: WśćM. MPan skąd jedziesz?« Powiedam: »Z Warszawy«. »Kiedyś Wść wyjechał?« Powiedam: »Po śmierci cesarza chrześcijańskiego i krola francuskiego«. :)— »Patrzałeś Wść na to, kiedy się to stało?« — »Patrzałem«. »Co za osoba był, ktory najpierwej do cesarza strzelił?« Powiedziałem: »Taki, jako Wść i jako ja«. Rzecze, śmiejąc się: »Czy i nie Wść sam?« Odpowiem: »Wszak tam strzelono z łuku, a jam tu bez sahajdaku przyjechał«. Rzecze: »Choćby i Wść i ktokolwiek to uczynił, ma od Pana Boga odpust za to, że się ujął o takie srogie scandala, i krol J-oMść w oczy tylko krolowej kondolencyą czyni, a w sercu z tego się śmieje«. Naśmiawszy się tedy z owego dyalogu, nacieszywszy, wypili beczkę piwa gospodarzowi i drugą, i pojechali. Toto taką Francuzowie mieli w Polszcze powagę za Ludowiki... No komiczne, nieprawdaż? „Kto strzelił pierwszy?” — „Taki, jako Wść i jako ja.” Czyli: wszyscyśmy tacy sami, po co drążyć, panie bracie! A potem jeszcze ten genialny komentarz żołnierza: „Choćby i Wść to uczynił, ma od Pana Boga odpust, że się ujął o takie srogie scandala.” — czyli: dobrze zrobiliście, żeście tych Francuzów postraszyli, Pan Bóg Wam to policzy na plus! I wreszcie — beczka piwa jako zwieńczenie przesłuchania! To już czysty Sarmacki Monty Python. Miay tez miejsce wojny domowe jak rokosz Lubomirskiego. I Pasek tez świetnie to opisał w kapitalnym fragmencie o tym, jak ludzie mieli dość tej wojny i „tańca gonionego" między królem a rokoszanami, podwodów, kontrybucji, prowiantów, kwater, i innych kontyngentów dla wojsk. W skrócie: "Utęskniło się też krolowi na miejscu i mowi do swoich: »Nie byłoby też tu gdzie przejechać się do szlachcica ktorego, bo już uprzykrzyło się na miejscu kilka niedziel siedzieć«. Rają mu to tu do tego, to d[o t]ego, o dwie mili, o trzy od miejsca. Krol rzecze: »Ale ja chcę blisko kędy, żeby powrocić na wieczerzą«. Ozwie się ktoś: »Jest tu, Miłościwy krolu, szlachcic polityczny, pan Sułkowski; zaraz pod obozem mieszka, będzie rad Waszej KMści«. Kazał się tedy krol nagotować, pojechał i z krolową. Nie wiemy o niczym, napijamy się piwka, karty grają — bom i ja tam był, gdyż to dobry przyjaciel ojca mego i moj — żołnierzow też kilkanaście; aż wchodzi sługa: »Krolestwo IchMść do WM. MPana jadą, jeżeli w czym nie przeszkodzą?« Porwie się gospodarz: »Będę rad panu memu miłościwemu, proszę i z ochotą czekam«. Słyszę, kiedy sama rzekła: »Będęć ja tobie rada! Dyjabeł w tobie, poczekaj jeno!« Ale nie wiedzieli, na co to mowiła. Powypadali tedy wszyscy, a krol jeszcze był opodal. Skoro już wjeżdża we wrota konno, a krolowa jeszcze karetą na zadzie była, aż mię pyta Sułkowska: »Moj złoty, pokażże mi, ktory to tu krol, boć ja go jeszcze nie znam. Wiem, że po niemiecku chodzi, ale to tu kilka Niemcow: nie wiem, ktory«. Ja tedy, nie wiedząc, na co pyta, że »ten to, co między tymi dwiema na takim koniu«. Dopiero owa, przybliżywszy się przeciwko niemu, klęknie, ręce złożywszy ku niebu podniesie i mowi: »Panie Boże sprawiedliwy! — krol, co już miał zsiadać, zatrzymał się — jeżeliś kiedykolwiek rożnymi plagami karał złych i niesprawiedliwych krolow, wydziercow, szarpaczow, krwie ludzkiej niewinnej rozlewcow, dziś pokaż sprawiedliwość twoję nad krolem Janem Kazimierzem, żeby pioruny na niego z jasnego nieba trzaskały, żeby go ziemia żywo pożarła, żeby go pierwsza kula nie minęła, żeby wszystkie owe, ktore dopuściłeś na Faraona, jego dotknęły plagi za te wszystkie krzywdy, ktore my, ubodzy ludzie, cierpiemy i całe krolestwo!« Mąż jej gębę zatyka, a ona tym bardziej mastykuje. Krol nazad do wrot; gospodarz skoczy, prosi, strzemienia się chwyta. »Żadnym sposobem; złą macie żonę, panie, nie chcę, nie chcę!« Pojechał; potkał się z krolową: »Nawracaj, nic tu po nas«. Przyjechawszy do Rawy, krol w śmiech, krolowa w gniew: »A, kazałabym ją tak!« Krol rzecze: »Nie trzeba tak, niech się ukrzywdzony przynajmniej tym ucieszy, co się nagada. Ale, dla Boga, niech kto oznajmi Lubomirskiemu, żeby się z nami przeprosił, boć już nas o tę wojnę i baby konfundują«. Stąd kolejna kopalnia wiedzy: nawet jeśli Jan Kazimierz mówił po polsku, dla zwykłego szlachcica czy żony gospodarza był „Niemcem” z kilku powodów: ubiór – król nie nosił typowego sarmackiego stroju, nie miał kontusza, pasów, buńczuka przy boku itp., fryzura / golenie – Sarmaci mieli swoje charakterystyczne wąsy i fryzury; król był „po zachodniemu”, czyli "Niemiec". I ta bezcenna wiązanka wymierzona w zaskoczonego króla, któremu białogłowa "jasną cholerą w oczy zaświeciła" parafrazując Mostowicza. Długo bym mógł jeszcze pisać o Pamiętnikach, ale resztę zostawiam dla tych, którzy chcieliby jednak sami zmierzyć się z oryginałem. Na zachętę kilkanaście zabawnych fragmentów w sekcji "cytaty". No i jeszcze przecież jest tu kapitalna historia o udomowionej wydrze imieniem "Robak" - która spała w pościeli i łowiła ryby na komendę, a sama jadła tylko te upieczone i przyprawione pietruszką. Polecam.
Dupczek - awatar Dupczek
ocenił na85 miesięcy temu

Cytaty z książki Opis obyczajów za panowania Augusta III. Tom 1

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Opis obyczajów za panowania Augusta III. Tom 1