Więzienie NKWD

Okładka książki Więzienie NKWD autora Sven Hassel, 9788389700728
Okładka książki Więzienie NKWD
Sven Hassel Wydawnictwo: Erica powieść historyczna
488 str. 8 godz. 8 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
OGPU Prison
Data wydania:
2008-05-02
Data 1. wyd. pol.:
2008-05-02
Liczba stron:
488
Czas czytania
8 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788389700728
Tłumacz:
Joanna Jankowska
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Więzienie NKWD w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Więzienie NKWD

Średnia ocen
7,0 / 10
101 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Więzienie NKWD

avatar
2190
810

Na półkach:

Tego nawet nie można nazwać głupim, to jest nowy poziom kretynizmu i zaprzeczanie wszelkiej logice. Ta książka jest tak głupia, że wychodzi po za zakres zdolności pojmowania.

...Dostal postrzał w szyję na wylot, podali więc mu baniak z 5 litrami spirytusu. Wypił 2,5 l w 20 sek jednym łykiem. Następne zarządał reszty i wypił w drugim łyku pozostałą część (czyli 5l spirytusu). Wtedy wstał i walczył dalej już w pełni sił...

Takich inteligentnych jak wyżej tekstów, jest w tej książce ponad setka. ... Czołgi ważyły po 5 ton, więc jak się kończyła benzyna to je musieli pchać aż do bazy.... O żesz cię wój!

...Wybuch odrzucił go na 250 metrów, wstał i się otrzepała z lekkim bólem klatki piersiowej.... :-)

Oceny od 1 negatywna do 10 pozytywna.
Fabuła: 2
Pomysł: 3
Logika: -3
Jakość treści: 1
Przewidywalność: 1
Oparcie w faktach: 1
Chęć do następnych książek autora: 1
Zakończenie: 1
Wartość płynąca z książki: 4
Ogólna ocena odbioru: 1

Tego nawet nie można nazwać głupim, to jest nowy poziom kretynizmu i zaprzeczanie wszelkiej logice. Ta książka jest tak głupia, że wychodzi po za zakres zdolności pojmowania.

...Dostal postrzał w szyję na wylot, podali więc mu baniak z 5 litrami spirytusu. Wypił 2,5 l w 20 sek jednym łykiem. Następne zarządał reszty i wypił w drugim łyku pozostałą część (czyli 5l...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
748
738

Na półkach:

„W każdym z nas jest kawałek diabła i wojna bardzo szybko tworzy z człowieka bestię.”

Nie wiesz, ile pozostało jeszcze przed Tobą chwil – godzin, dni, tygodni, miesięcy, lat… Masz jednak mnóstwo planów i konsekwentnie realizujesz założone sobie cele. Właściwie robisz, co tylko Ci się zamarzy – korzystając z możliwości, która została Ci dana. Nie każdy jednak taką dysponował. Wojna… wojna zmienia wszystko. Odziera ludzi z ich codzienności, stawiając ich w sytuacjach, w których normalnie nigdy by się nie znaleźli. Zmusza do zabijania bliźnich i walki o przetrwanie oraz przystosowania się do warunków, do których nie powinien przywyknąć nikt.

Po jednej stronie Niemiec. Po drugiej Rosjanin. Jedno i drugie w obliczu wojny jest tak naprawdę dokładnie tym samym; w lufę karabinu przeciwnika, pozbawiony zawleczki, rzucony chwilę temu granat, odliczając swoje ostatnie sekundy na ziemskim padole, patrzy jedna i ta sama osoba: przede wszystkim człowiek.

Oczywiście – w większości. Niektórzy ze śmiechem na ustach maszerują walczyć na wojnie za jakże wielkie Niemcy, które powinny być przecież jedynym słusznym narodem. Tak samo zresztą po drugiej stronie barykady, Rosjanie nie mają niczego przeciwko byciu mięsem armatnim, które bez chwili refleksji można zastąpić nową dostawą… świeżym mięskiem do rozstrzelania i przesunięcia granic wroga o metry czy kilometry w jedną albo w drugą stronę.

Mróz. Śnieg. Zużyte ubrania, znalezione resztki zamarzniętego jedzenia, nieopatrzone rany. Czasem chwila pijackich przyśpiewek i niesmaczne żarty rzucone w kierunku towarzyszy niedoli – zszabrowany alkohol pozwolił Wam na jeszcze chwilę zapomnienia. Chwilę życia. Niemyślenia o tym, że być może już za pięć minut, a może dopiero za pięć godzin znowu będziecie ginąć w z założenia słusznej walce, którą ktoś postanowił rozpocząć, aby zniszczyć świat – samemu nadzorując jej przebiegiem w białych rękawiczkach.

Żołnierze. Twoi przyszyci na siłę bracia, których znasz tak krótko – choć wydawać by się mogło, że od lat. Wojna obnażyła wszystko, choć bezlitośnie przykrywszy blaski cieniami. Wykonawszy kolejne zlecone przez górę zadanie, możecie zostać rzuceni w wir kolejnego piekła, dostarczając więźniów do NKWD. Winny, niewinny – czy ma to jakiekolwiek znaczenie? Prikaz to prikaz…

„My wszyscy jesteśmy niewinni. Na nasze nieszczęście dzisiaj bardziej niebezpiecznie jest być niewinnym niż winnym.”

Dzisiaj więźniowie piszą skargi na to, że ich towarzysze z celi palą, co szkodzi na ich płuca. Korzystają z siłowni. Oglądają ulubione sitcomy na dużych ekranach i spotykają się z bliskimi, kiedy tamci zechcą ich odwiedzić. Wybrzydzają, dostając pełnowartościowe posiłki. Względem tego… NKWD niekoniecznie można określać mianem więzień. Piekieł na ziemi? Być może, choć czy i to określenie nie jest zbyt łagodne dla charakteru tych miejsc? Rosja nie była stanem umysłu, była raczej stanem niepojęcia, co stwierdzić można spoglądając chociażby tylko na liczby… Sama polska operacja NKWD pochłonęła 200 tysięcy ofiar (!). „Według dokumentów NKWD skazano 139 835 osób, z tego zamordowano strzałem w tył głowy nie mniej niż 111 091 Polaków – obywateli ZSRR, a 28 744 skazano na pobyt w łagrach. Wyroki były wykonywane natychmiast. Masowo deportowano Polaków zamieszkujących Ukraińską SRR i Białoruską SRR, m.in. do Kazachstanu i na Syberię. Łączna liczba deportowanych Polaków wyniosła ponad 100 tysięcy.”

Co do samych więźniów, osadzanych za murami piekieł NKWD zazwyczaj za najdrobniejsze przewinienie lub i jego brak, jak wskazują źródła: „Łącznie zamordowano ok. 35 tys. uwięzionych. (…) W ciągu tygodnia, w czerwcu 1941 NKWD wymordował w więzieniach 14 700 więźniów, na szlakach ewakuacyjnych zmarło ich przeszło 20 tysięcy.” Masakry więzienne NKWD rozpoczęły się po rozpoczęciu niemieckiej inwazji na ZSRR w czerwcu 1941 roku. Ich ofiarą padli więźniowie polityczni przetrzymywani na okupowanych przez ZSRR terenach Polski, Litwy, Łotwy, Estonii i Besarabii, a także na terytorium ZSRR w granicach sprzed 17 września 1939. Osadzeni słusznie czy nie… prikaz jest prikaz, prawda?

Liczby… czasem liczby mówią więcej niż słowa.

„Z głową czy bez niej, kogo to obchodzi? Ma służyć. Poza tym, do czego jest potrzebna głowa niemieckiemu żołnierzowi? Już pierwszego dnia, gdy tylko dostanie się do koszar, zwalniają go z myślenia.”

Chyba nikogo nie trzeba przekonywać o tym, że nie ma większego horroru od wojny. Sven Hassel, duński pisarz, będący w armii niemieckiej w trakcie II wojny światowej, opisując każde z doświadczonych okropieństw, przytaczając wstrząsające wydarzenia i fakty, nie traci jednak… swady. To bez wątpienia pisarz, który ma niezwykły talent do uwypuklenia, że wojna to przede wszystkim walczący w niej ludzie. Ci na najniższych szczeblach – mięso armatnie, które ma nie myśleć, nie protestować i jedynie wykonywać rozkazy. To samo mięso jednak czuje. Nawiązuje relacje z współtowarzyszami niedoli. I usiłuje w każdym momencie uszczknąć ż życia choć jeszcze odrobinkę. Świst pocisków w świecie przedstawionym przez Autora miesza się z kanonadą pijanych głosów. Szalony ksiądz tańczy z uliczną lampą, jakby jutro miało nie być – na chwilę przed tym, zanim ktoś inny umrze z powodu bomby. Marzenia o kobietach pozostawionych gdzieś w domach mieszają się z przerażającymi rozkazami, które właśnie wykrzykuje dowódca. Językowa swawola Hassela, niepozbawiona czarnego humoru i ciętości, pozwala czytelnikowi na chwilę uśmiechu, kiedy czyta on o momentach typowo męskiej wojaczki – jednak tylko po to, aby za moment opadł w grymasie, przygnieciony smutkiem kolejnych wydarzeń. Bezsensownych śmierci. Cierpień. Tragedii. Po lekturze wiesz jednak, że absolutnie każdy z tych pochłoniętych wirem walki mężczyzn to przede wszystkim człowiek: syn, ojciec, mąż, kochanek, przyjaciel, brat. Dopiero później żołnierz. To moje drugie spotkanie z Autorem i… zdecydowanie nie ostatnie. 8/10
instagram.com/thrillerly

„W każdym z nas jest kawałek diabła i wojna bardzo szybko tworzy z człowieka bestię.”

Nie wiesz, ile pozostało jeszcze przed Tobą chwil – godzin, dni, tygodni, miesięcy, lat… Masz jednak mnóstwo planów i konsekwentnie realizujesz założone sobie cele. Właściwie robisz, co tylko Ci się zamarzy – korzystając z możliwości, która została Ci dana. Nie każdy jednak taką...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1261
167

Na półkach:

Autor przeszedł przez wszystkie okropieństwa wojny. Przeżył i opisał to, w sposób bezpośredni, dosadny, z wisielczym humorem. Jako zwykły żołnierz, który został przeniesiony z obozu koncentracyjnego do karnej jednostki i wysłany na front wschodni. Po przeczytaniu takiej książki, pozostaje nam ,,modlić" się o pokój. Nie jest to piękna literatura, ale ukazuje nam, bestialstwo wojny i jej bezsens. Straszne sceny mordowania nieprzyjaciół i odnoszenie ran stawia pytanie -czy przywódcy państw wywołujących wojnę zdają sobie sprawę z jej okropieństwa. Co czują młodzi ludzie, którzy tracą życie, lub zostają kalekami.

Autor przeszedł przez wszystkie okropieństwa wojny. Przeżył i opisał to, w sposób bezpośredni, dosadny, z wisielczym humorem. Jako zwykły żołnierz, który został przeniesiony z obozu koncentracyjnego do karnej jednostki i wysłany na front wschodni. Po przeczytaniu takiej książki, pozostaje nam ,,modlić" się o pokój. Nie jest to piękna literatura, ale ukazuje nam, bestialstwo...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

240 użytkowników ma tytuł Więzienie NKWD na półkach głównych
  • 145
  • 95
50 użytkowników ma tytuł Więzienie NKWD na półkach dodatkowych
  • 33
  • 5
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Więzienie NKWD

Inne książki autora

Sven Hassel
Sven Hassel
Sven Hassel - (ur. jako Børge Willy Redsted Pedersen) - duński pisarz. Urodził się w mieście Frederiksborg, na duńskiej wyspie Zelandia. Jako czternastolatek zaokrętował się na jeden z statków w charakterze majtka. Pływał po morzach przez następne 5 lat. W czasie II wojny światowej służył w Wermachcie. Aby dostać się do Wermachtu musiał zostać obywatelem Niemiec, co mu się udało. Po wojnie przez 4 lata przebywał w obozie jenieckim. Autor 14 nowel, które zostały przetłumaczone na 18 języków, w tym również na polski. Pisząc książki używał także pseudonimów: Sven Hazel i Villy Arbing. Sven Hassel żył 95 lat. Wybrane książki pisarza: "Straffebataljonen" (1962, polskie wydanie: "Batalion marszowy", Instytut Wydawniczy "Erica", 2009),"Gestapo" (1963, polskie wydanie: "Gestapo", Instytut Wydawniczy "Erica", 2005),"SS-generalen" (1969, polskie wydanie: "Generał SS", Instytut Wydawniczy "Erica", 2008). Żona: Dorthe Jensen (od 1951).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

D-Day. 6 czerwca 1944 Stephen E. Ambrose
D-Day. 6 czerwca 1944
Stephen E. Ambrose
Są takie książki, które po przeczytaniu zostawiają po sobie pustkę. Takie, których lektura wnika w naszą codzienną rutynę tak głęboko, że trudno pogodzić się z faktem, iż ma ona swój koniec. „D-DAY. 6 czerwca 1944” Stephena E. Ambrose’a jest właśnie jedną z nich. To nie tylko kronika wydarzeń, ale także świadectwo ludzkiego bohaterstwa i cierpienia w jednym z najważniejszych momentów XX wieku. Choć trudno mi jednoznacznie ocenić jej wartość naukową – wszak książki historyczne często opierają się na interpretacji faktów i subiektywnej selekcji źródeł – to, co szczególnie wyróżnia tę pozycję, to nie tylko suche fakty, liczby i techniczne opisy uzbrojenia. Ambrose często oddaje głos uczestnikom wydarzeń – żołnierzom, oficerom, medykom – zarówno po stronie aliantów, jak i Niemców. Ich relacje ustne nadają książce niezwykłego autentyzmu. To historie, które mogłyby pozostać na zawsze zapomniane – a przecież świadczą o niebywałym heroizmie, poświęceniu i ludzkiej solidarności. Środowiska akademickie nawet zarzucały autorowi skupianie się zbyt mocno na opowieściach z dołu („from the ground up”) kosztem szerszej refleksji o znaczeniu operacji. Nie sposób nie wspomnieć o filmie "Szeregowiec Ryan", który dla wielu stanowi punkt odniesienia w wyobrażeniach o lądowaniu w Normandii. Choć fabularnie oparty luźno na historii braci Niland, film ten wprowadził wielu z nas w realistyczny, brutalny obraz wojny. Jeśli podczas jego oglądania kolejny raz, wypatrując postaci przebiegających gdzieś w tle zadawałeś sobie pytanie: „Jak wiele większych i mniejszych historii reszty żołnierzy pozostało nieopowiedzianych?”, to książka Ambrose’a jest dla Ciebie. To właśnie tutaj znajdziesz te głosy, których nie sfilmowano, a które mają może jeszcze większą siłę, bo są prawdziwe. „D-DAY. 6 czerwca 1944” to opowieść nie tylko o strategii i bitwie, ale o człowieku w obliczu piekła wojny. To książka, która nie tylko uczy historii, ale również zmusza do refleksji – o odwadze, przypadkowości losu i cenie wolności. To jedno z tych dzieł, które powinno się przeczytać nie tylko dla wiedzy, lecz również dla pamięci.
KOM36 - awatar KOM36
ocenił na98 miesięcy temu
Tygrysy w błocie Otto Carius
Tygrysy w błocie
Otto Carius
Bez większych zastrzeżeń. Tak jak każdy tekst źródłowy (zwłaszcza o charakterze pamiętnikarskim, stworzony po wojnie) należy podchodzić do niego krytycznie. Należy jednak pamiętać, że druga część to dokumenty-raporty z akcji bojowych. Większość uwag zawarto w innych komentarzach. Otto Carius był frontowcem i z takiej perspektywy poznajemy konflikt. Walki pod Leningradem, Narwą, w Kurlandii (Tygrys) i bałagan ostatnich miesięcy wojny na froncie zachodnim (Jagdtiger). Nie ma tu dużo o jego stosunku do nazizmu. Ten człowiek przede wszystkim nie cierpiał dekowników, SS raczej nie lubiał ( za wyjątkiem jednostek - po prostu te formacje miały nieco inny etos wg. Cariusa). Rosjan szanował za waleczność i odwagę, a jednocześnie bał się tego co ze sobą niosą. Gardził Amerykanami - trudno mu się dziwić gdy nie powalczył z nimi "na poważnie", a widział głównie ruiny miast. Ta książka w gruncie rzeczy jest hołdem dla Tygrysa i batalionu Cariusa. Dla mnie niewątpliwym plusem jest to iż Carius spotkał takie postacie jak Model, von Strachwitz czy wreszcie Himmlera. Opisy tych spotkań są dość ciekawe i przypominają nam iż powierzchowność i obycie nie zawsze definiuje moralność, nie warunkuje nikczemności. Największym minusem jest to iż Carius bardzo skrótowo opisuje swą służbę w latach 1941-1942. Pomijając ranę z pewnością chciałoby się usłyszeć więcej historii związanych ze służbą w Panzer 38(t),z marszem na wschód (walczył pod Smoleńskiem). Rozdział z czasów stacjonowania pod Orłem jest bardzo ciekawy (Dywizja Polowa Luftwaffe w boju, stan uzbrojenia 20 Dywizji Pancernej). Zgaduję, że po prostu Otto Carius nie miał się czym pochwalić w tym okresie - był jednym z wielu żołnierzy. Tutaj Kosschorrek, zwykły strzelec mg-42, jest o wiele bardziej ciekawy (ale on nie tworzył po wojnie lecz w jej trakcie). Książka, którą warto znać.
Telamon - awatar Telamon
ocenił na84 lata temu
Bitwy polskiego września Apoloniusz Zawilski
Bitwy polskiego września
Apoloniusz Zawilski
Pamiętam pewne lato prawie dwadzieścia lat temu i lekturę tego Dzieła. ♦️ Pamiętam, że ta intensywność doznań pola walki polskiego żołnierza zrobiła na mnie pioronujące wrażenie. Pamiętam mnogość frontów, małych i większych potyczek, działań zaczepnych, działań obronnych, znane reduty początku kampanii, ale też te, o których nikt nigdy nie mówił, nie wspominał, a działy się rzeczy wielkie. ♦️ Pamiętam niekończące się przemarsze, ciągły chaos, brak informacji, stopniową dominację jednego, a chwilę później drugiego, przy współudziale trzeciego, agresora. Jakże wiele się działo przez ten jeden miesiąc. Wiele miejsc na polskiej mapie zapisało się w historii II wojny światowej pierwszymi zwycięstwami w małych potyczkach i większych bitwach. ♦️ Polska czekała na aliantów. Czekała przez całą wojnę. A tak naprawdę określony, dobry sojusz z Czechosłowacją mógł wiele zmienić. Bez zakusów na Zaolzie, bez niepotrzebnego szarżowania, gdy Hitler rozrywał sąsiada. Ta długa, południowa granica miała wielkie znaczenie. Warto było mieć ją po swojej stronie zanim Hitler skumał się ze Słowacją. Warto było być w sojuszu z Czechosłowacją i w razie konieczności mieć oparcie w potężnej pięści pancernej, jaką z wielką radością powitał Hitler w swojej armii. Te czeskie czołgi dały mu znaczną przewagę na polskich drogach i polach. Tak to widzę i często o tym myślę. Również o tym, że Apoloniusz Zawilski wykonał niesamowitą robotę. A polski żołnierz we wrześniu 1939 roku dokonał niemożliwego. 🇵🇱
Summer_Magazine - awatar Summer_Magazine
ocenił na107 miesięcy temu
Drogi cichociemnych praca zbiorowa
Drogi cichociemnych
praca zbiorowa
"Drogi Cichociemnych" to pozycja zbiorowa, w której trudno wyróżnić jednego, a nawet kilku głównych bohaterów (należy przyjąć, że główną rolę odgrywają sami "Cichociemni", a jednocześnie narrator),jak i wskazać gatunek przedstawionych treści. Czasami mamy do czynienia z pamiętnikiem, czasami z bardzo emocjonalnymi opisami własnych przeżyć, a innym razem z narracją w stylu czystego reportażu lub niekiedy nawet - wycinka z podręcznika do historii. Dużo tu chaosu, dezorganizacji i frywolności formy. Z przykrością stwierdzam, że wydawnictwo "Bellona" mogło zrobić o wiele więcej w celu uatrakcyjnienia "Dróg Cichociemnych". Z 1/4 tekstu można było spokojnie zrezygnować i w to miejsce poświęcić więcej uwagi samym narratorom - kim byli, jaki był ich życiorys, skąd się wywodzili. Przydałaby się też większa dbałość o szatę graficzną, rozmieszczenie tekstu i ogólnie rzecz biorąc jego korektę. Książka ta przybliża jednak w sposób niebywały sylwetki bohaterów, którzy ryzykowali życiem lub wręcz oddawali je w służbie ojczyźnie. Prawdziwe historie z czasów II Wojny Światowej i krótko po niej, przytaczane przez naocznych świadków, tudzież uczestników, wciągają czytelnika na długie godziny oraz otwierają jego oczy na mało znane fakty z dawnych lat. Moim zdaniem, "Drogi Cichociemnych" powinny stać się obowiązkową pozycją omawianą w szkołach. Z pewnością wyszłoby to na dobre całemu społeczeństwu.
_Paulina_ - awatar _Paulina_
ocenił na84 lata temu
Snajper na froncie wschodnim. Wspomnienia Josefa Allerbergera Albrecht Wacker
Snajper na froncie wschodnim. Wspomnienia Josefa Allerbergera
Albrecht Wacker
Na wstępie trzeba zaznaczyć, że książka to spisana relacja niemieckiego snajpera z czasów drugiej wojny światowej. Mamy zatem wspomnienia żołnierza, oczywiście stawiającego go w jak najlepszym świetle, pomijającego różne "niewygodne" aspekty, ludobójstwo jakiego dopuściło się niemieckie wojsko na froncie wschodnim, a do tego spisane przez inną osobę, co wpływa akurat na styl książki. Jest to zatem książka relacjonująca wspomnienia snajpera, który na front trafił jako ochotnik, który po osiągnięciu pełnoletniości zgłosił się do służby w Wehrmachcie. Po szkoleniu, jako strzelec górski, obsługujący ciężki karabin maszynowy, szybko ujawnił swoje zdolności strzelca wyborowego i został snajperem. Walczył od lipca 1943 roku aż do samej kapitulacji i szczęśliwej dość ucieczki do domu. Biorąc pod uwagę, że są to wspomnienia snajpera, to jest to tytuł dość wyjątkowy, a opisy walk wydają się bardzo wiarygodne, poparte także licznymi zdjęciami z opisywanych wydarzeń, ludzi. Sporo jest ciekawostek, realiów służby, walki, relacji między żołnierzami. Jak to już nie pierwszy raz czytając wspomnienia niemieckich żołnierzy, znajdziemy tu nieskrywaną pogardę dla przeciwnika. Nawet jeśli we wspomnieniach znajdzie się docenienie żołnierskich walorów, to w sposobie określania radzieckich żołnierzy, wyczytać można pogardę, traktowanie z wyższością. Chociaż w pewien sposób często dotyczyło to żołnierzy walczących na różnych frontach. Oczywiście nieporozumieniem jest szukanie w tych wspomnieniach refleksji o nazizmie, o ludobójstwie, obozach, jakiegoś poczucia winy. To raczej spojrzenie na nieludzką, okrutną wojnę, którego uczestnik mówi w sposób bezpośredni o bezlitosnej walce, o znieczuleniu, o swoim sposobie walki, przecież fascynującym choć kontrowersyjnym. Niektóre fragmenty są bardzo filmowe, pełne akcji, czyta się to rewelacyjnie, także ze względu na przyjętą narrację trzecioosobową, bo autor spisał wspomnienia tytułowego snajpera i podaje je jakby zbeletryzowaną biografię obejmującą okres od szkolenia do końca wojny. To bardzo dobra rzecz, wolna od natrętnej propagandy, raczej pomijająca ludobójcze epizody oddziałów, w których służył tytułowy snajper. I napisana i wydana oryginalnie już kilkadziesiąt lat po wojnie. Niemniej to bardzo ciekawy obraz koszmaru frontu wschodniego i zaciekłości toczonych tam walk.
Tomasz_K - awatar Tomasz_K
ocenił na71 rok temu
Kaci Hitlera. Brudny sekret Europy Christopher Hale
Kaci Hitlera. Brudny sekret Europy
Christopher Hale
Christopher Hale, brytyjski pisarz i filmowiec, w wydanej w roku 2011 książce „Kaci Hitlera. Brudny sekret Europy” podejmuje polemikę z wydaną wcześniej pracą Daniela Jonaha Goldhagena „Gorliwi kaci Hitlera. Zwyczajni Niemcy i Holocaust.” Goldhagen w swojej pracy postawił tezę, iż Holocaust miał typowo niemiecki i mieszczański charakter, który spowodował, iż odpowiedzialność za niego spada, prócz ideologów nienawiści rasowej, na zwykłych Niemców. Christopher Hale nie obala tej tezy a jedynie ją uzupełnia o często zapominany lub marginalizowany kontekst dotyczący prowadzonego przez Niemców zaciągów zagranicznych ochotników do Waffen SS. Stawia jednocześnie inną, dość kontrowersyjną tezę, zwłaszcza dla mieszkańców Europy Wschodniej, iż nie można stawiać znaku równości pomiędzy Holocaustem a zbrodniami komunistycznymi, gdyż grozić to może usprawiedliwianiem współpracy z hitlerowskimi Niemcami i popełnianiem zbrodni ludobójstwa chęcią obrony swojego narodu przed sowieckim terrorem. Oczywiście z tezą autora można polemizować, bo czy zbrodnie popełniane w imię teorii rasowych są inne niż popełniane w imię teorii klasowych? Autor dosyć rzetelnie przedstawił historię powstawania Waffen SS, prywatnej armii Heinricha Himmlera, opętanego ideą stworzenia państwa niemieckiego opartego na czystości krwi aryjskiej. Nie ograniczył się przy tym do ukazania samych jednostek Waffen SS a opisał w jaki sposób i z jak niemal dziecinną łatwością dyplomacja niemiecka w podbitych krajach wykorzystywała uprzedzenia rasowe czy ambicje lokalnych polityków do tego by tworzyć te oddziały. Wskazuje jeszcze inny, dość ciekawy wątek dotyczący samych oddziałów Waffen SS – jak twierdzi, ich główny trzon składał się z ochotniczych batalionów policyjnych, wykorzystywanych przez Einsatzgruppen SS a tworzonych w podbitych państwach, m.in. na Łotwie, w Estonii czy na Ukrainie, które wcześniej wykorzystywano do eksterminacji ludności żydowskiej na podbitych terenach i do zwalczania partyzantki na okupowanych terenach, dokonując potwornych zbrodni. Niezły styl i ogromna kwerenda archiwalna sprawia, iż jest to książka wstrząsająca, opisująca ogrom zbrodni a jednocześnie wskazująca na zimną kalkulację interesów i grup, które za nimi stały. A jak wygląda tu obraz Polski? Autor w jednym z wywiadów prasowych, po publikacji książki powiedział: cyt. „ W mojej książce są dwa rozdziały o Polsce i nie ma tam mowy o polskiej kolaboracji. Mówiąc o Drugiej Wojnie Światowej zawsze musisz zacząć od faktu, iż zaczęła się od zniszczenia państwa polskiego i zniszczenia polskiej inteligencji. (…) Wyniszczenie konkretnych grup społeczeństwa polskiego poprzedza zniszczenie europejskich Żydów. (…) I tutaj pojawia się paradoks, dlaczego na Zachodzie uważa się, iż Polacy niemalże dorównywali Niemcom w ich stosunku do Żydów. Wiem, że w czasie wojny i po jej zakończeniu miały miejsce pogromy, że szukano możliwości wzbogacenia się „na Żydach” – są to zachowania godne absolutnego potępienia, ale to nie znaczy, że Polacy byli podwykonawcami Ostatecznego Rozwiązania. Nie mają one związku z machiną Zagłady. (…) Idea, że możesz zniszczyć cały naród różni się od idei przemocy skierowanej w kierunku najbliższych sąsiadów. Idea niemiecka mogła być co prawda wygodnym kontekstem, ale taka lokalna agresja nigdy nie była jej częścią.” Choć nie do końca zgadzam się z niektórymi tezami autora – zdecydowanie warto.
Sławek - awatar Sławek
ocenił na73 lata temu

Cytaty z książki Więzienie NKWD

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Więzienie NKWD