Magiczne miasto

Okładka książki Magiczne miasto autora Drew Lerman, 8372362165
Okładka książki Magiczne miasto
Drew Lerman Wydawnictwo: Philip Wilson literatura dziecięca
380 str. 6 godz. 20 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Magic city
Data wydania:
2007-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2007-01-01
Liczba stron:
380
Czas czytania
6 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
8372362165
Tłumacz:
Ewa Wierzbicka
Średnia ocen

5,6 5,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Magiczne miasto w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Magiczne miasto

Średnia ocen
5,6 / 10
9 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Magiczne miasto

avatar
31
18

Na półkach: ,

kupiłam kiedyś w tesco za 6-8 zł
strasznie nudne... nie dałam rady do końca przeczytać chociaż się starałam..

kupiłam kiedyś w tesco za 6-8 zł
strasznie nudne... nie dałam rady do końca przeczytać chociaż się starałam..

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
84
21

Na półkach: ,

"Jeśli kłamiesz przed sobą w sprawie swojego istnienia swojego charakteru i swojego znaczenia, przechodzisz przez życie... jako swoja własna publiczność. " , "Nikt nie chce byc doceniany. Tylko wykorzystywany ", "Po prostu nie chce ciagle polegac na czyms, zeby byc w stanie istniec. " , "Ludzie pozadaja wylacznie kogos kto moze ich zmiazdzyc ." Iwiesz jak to dziala ? Ten co najwiecej ukrywa i nie daje ci nic jest na szczycie " Glowny bohater szuka odpowiedzi na rozne pytania , cierpi na stres pourazowy ,lapie sie wszystkiego co wydaje mu sie ze to jest odpowiednie , bezpieczne a tak naprawde wchodzi w cos bardziej destrukcyjnego... Ma problemy w mowieniu prawdy ,w wyrazaniu siebie, potrafi sie oszukiwac do bolu. W pewien sposob odtwarza sobie to co dzialo sie zlego kiedys w jego zyciu, ma tez swiadomosc ze przez to moze byc ciezarem dla innych. z książki - Magiczne Miasto, fajne rozkminy i próba ich sfinalizowania ;)

"Jeśli kłamiesz przed sobą w sprawie swojego istnienia swojego charakteru i swojego znaczenia, przechodzisz przez życie... jako swoja własna publiczność. " , "Nikt nie chce byc doceniany. Tylko wykorzystywany ", "Po prostu nie chce ciagle polegac na czyms, zeby byc w stanie istniec. " , "Ludzie pozadaja wylacznie kogos kto moze ich zmiazdzyc ." Iwiesz jak to dziala ?...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
172
95

Na półkach: , ,

"Zabawna rzecz to dorastanie. Przez całe życie jesteś przekonany, że świat jest jakiś tam, a tu raptem, nie wiadomo skąd, wszystko się zmienia. Zaczynasz zdawać sobie sprawę, że być może rodzice nie są wszechwiedzący, że władza jest skorumpowana, że twoi przodkowie to mordercy. Pewnego dnia odkrywasz, że umrzesz - a potem, któż to wie. Początkowo dociera do ciebie stopniowo dostrzegasz, że świat wcale nie jest taki, jak mówili. Kiedy zacierają się ślady prania mózgu, możesz tylko chcieć, żeby powstał w nim jakiś nowy zapis"

Drew Lerman
"Magiczne miasto"
7 str.

Moje spotkanie z tą książka należy chyba do najbardziej dziwnych i skomplikowanych spotkań jakie kiedykolwiek miałam. Nie chodzi tu o fabułę książki, ale o okoliczności jakie zmusiły mnie do jej przeczytania. Otóż mój starszy brat dostał kiedyś tą książkę na urodziny od swojej chrzestnej, która zna się na literaturze tak samo jak ja na piłce nożnej. Mój brat stwierdził, że nie będzie czytał książki napisanej przez jakiegoś nastolatka, więc ją odstawił. W sumie to ja też tak stwierdziłam i z pewnością to właśnie on miał wpływ na takie a nie inne podejście do tej pozycji. Jednak niedawno robił porządki w swoich zbiorach i postanowił podarować mi tą książkę. A było to na początku wakacji.. Nie miałam wtedy na nic ochoty ogarnęło mnie totalne lenistwo i postawiłam na spontaniczny wybór jakieś pozycji dla relaksu. Wtedy to właśnie spojrzałam na "Magiczne miasto" i coś mnie tchnęło. Pomyślałam, że czemu nie.. Nie miałam nic do stracenia. I tak oto natrafiłam na bardzo dojrzałą książkę napisana przez mojego rówieśnika, który zadaje światu takie pytania, która u mnie samej siedzą w głowie...

" (...) Pociesz się tym, że jesteś kolejną daną statystyczną. Jest jeszcze milion takich jak ty, a po twojej śmierci przybędzie kolejny milion"

-tamże-
18 str

Głównym bohaterem a zarazem narratorem powieści jest 16-letni Henry, który cierpi z powodu stresu, jaki przeżył podczas huraganu, który zdarzył się, gdy był sam w domu. Obecna przy tym była jego koleżanka Rachel, której Henry początkowo się zwierza i dzieli z nią przeżyty strach, żeby potem zerwać z nią całkowicie kontakt. Wtedy poznaje Beke, która ubiera się tak jakby nie mógł zaskoczyć jej żaden pogrzeb. Oboje posiadają problemy z którymi nie potrafią sobie poradzić i pytania, na które wciąż nie znają odpowiedzi. Henry musi wiele przemyśleć, zanim zrozumie, że nie można koncentrować się tylko na swoich problemach i uciekać w tony pigułek antydepresyjnych.
Ważną również i ciekawa postacią jest 17-letni Charlie, nowy przyjaciel Henrego z którym w wolnym czasie włóczy się po Miami i poznają smaki młodości. Tylko czy ta przyjaźń jak i wszystko inne jest prawdziwe?

"Zdumiewająco dojrzała, mądra i głęboka, dobra literacko"

dr. Grzegorz Leszczyński

" Pod warstwą błazenady, wygłupu, wulgarności, pod łatwymi do pomylenia z prawdą pozorami kryje się duża wrażliwość na świat, pragnienie mądrości, poszukiwanie prawdy - przede wszystkim o sobie. W tym właśnie sensie jest to książka uczciwa, bez kokieterii, bez ucieczki w łatwe rozwiązania fabularne, bez uproszczeń psychologicznych przedstawia postawy współczesnej młodzieży, postawy dalekie od deklaratorstwa czy cynizmu, niekiedy prowokacyjne, niekiedy jawnie destrukcyjne."

Mogłoby się wydawać, że książka napisana przez szesnastolatka nie może być dobra ani mądra życiowo. Bo co taki gówniarz wie o otaczającym nas świecie? Mnie się wydaje, że wie o wiele więcej niż potencjalny dorosły, ponieważ nie posiada klapek nałożonych na oczy. Ma młody otwarty umysł, a w nim pełno pytań, których nie boi się zadać. "Magiczne Miasto" nie spodoba się każdemu i mówię to wprost, otwarcie już teraz. Jest to pozycja dla wybranej grupy ludzi, dla młodych wrażliwych dusz, które chcą aby świat był lepszy, choć pod niewielkim, najmniejszym względem. Co prawda cała ta historia nie daje nam odpowiedzi na te najważniejsze pytania, które powinny siedzieć w głowie każdego młodego człowieka, ale daje nadzieję, że nie jesteśmy z tymi pytaniami sami i że warto szukać na nie odpowiedzi.

"Cały świat jawi się w małych stu-miligramowych tabletkach. Kiedy wreszcie pokonają depresję i pokonają bezsenność, daję słowo, poradzą sobie z całym światem"

-tamże-
52 str

Styl pisania Drew Lermana jest bardzo prosty i przejrzysty dodatkowo posiadający wiele wad, których nie da się niestety ukryć. Dialogi wielokrotnie nie zostały przemyślane, jednakże to mi nie przeszkadzało, ponieważ przesłanie tej książki zdecydowanie wynagrodziło mi warsztatowe braki. Pomysł na fabułę od początku do końca nie jest uwarunkowany. Wydawać się może, że jest to takie błądzenie od jednego wątku do drugiego, ale w tym całym błądzeniu jest jakiś sens. Poznajemy sposób postrzegania świata przez nastoletnich bohaterów, a przez to poznajemy ciemne strony bycia dorosłym. Jest to pozycja bardzo refleksyjna, potrzebująca czasu i cierpliwości.

"Najsmutniejszą rzeczą na świecie jest to, że pewnego dnia wszyscy będziemy martwi i wszystko, co jest, równie dobrze mogłoby się nigdy nie wydarzyć. Najsmutniejszą rzeczą jest to, że mamy te swoje piękne, krótkie chwile- kiedy siadamy, wiążemy się jak dwoje ludzi, scalamy, milczymy- możemy je zachować przy sobie przez kilkadziesiąt lat, a potem odchodzą, na zawsze. To jest najsmutniejszą rzeczą na świecie"

-tamże-
362 str.

Ciekawym aspektem tej pozycji jest zespól stresu pourazowego, który posiada Henry. Osoby, które biorą tabletki antydepresyjne mogą zdobyć dzięki tej postaci przyjaciela, który ich rozumie, gdyż nie jest łatwo żyć ze świadomością, że jest z Tobą coś nie tak, że być może jesteś postrzegany przez innych jako psychol. Z pewnością dlatego bardzo polubiłam Henre'go jak zarówno Beke, która niezwykle dotkliwie przypominała mnie samą. Z ciekawością śledziłam losy moich rówieśników, a w ich zachowaniu odnajdywałam podobieństwo do realnego życia. Ich problemy stały się moimi problemami. Ta pozycja zdecydowanie należy do moich ulubionych książek ze względu na perypetie bohaterów. Jednakże nie mogę powiedzieć, że dała mi nadzieję na lepsze życie w przyszłości. Szczerze powiedziawszy to jeszcze bardziej mnie zdołowała i uświadomiła, że dorosłe życie jest o wiele gorsze niż to, które mam teraz.

" Ale nic nie zmierza w kierunku wieczności. Wszystko po prostu przychodzi i odchodzi. I wkrótce olbrzymie machiny przeszyją wraz z nami niebo i powiozą do nowego życia. Wkrótce zapomnimy"

-tamże-
377 str.

Myślę, że wiele o tej pozycji pisać nie trzeba. Nie jest ona zdecydowanie arcydziełem, ale posiada bardzo mądre prawdy życiowe z którymi powinien zmierzyć się każdy wrażliwy nastolatek. Być może coś zmieni w jego życiu, być może da mu nadzieję, albo być może jeszcze bardziej pogrąży w ciemnej stronie jego młodego życia. Dlatego tez nie mogę z czystym sumieniem napisać, że musisz ją przeczytać. Każdy z nas posiada inny stopień wrażliwości i to od nas zależy jaki ma ona wpływ na nasze życie.

MOJA OCENA: 8/10
(bardzo dobra)

"Możesz się śmiać, albo możesz płakać, jak to mówią, albo możesz wyłupić sobie oczy sekatorem ogrodowym i zataczać się na oslep na znak buntu"

-tamże-
371 str.

Oficjalna recenzja dos"Zabawna rzecz to dorastanie. Przez całe życie jesteś przekonany, że świat jest jakiś tam, a tu raptem, nie wiadomo skąd, wszystko się zmienia. Zaczynasz zdawać sobie sprawę, że być może rodzice nie są wszechwiedzący, że władza jest skorumpowana, że twoi przodkowie to mordercy. Pewnego dnia odkrywasz, że umrzesz - a potem, któż to wie. Początkowo dociera do ciebie stopniowo dostrzegasz, że świat wcale nie jest taki, jak mówili. Kiedy zacierają się ślady prania mózgu, możesz tylko chcieć, żeby powstał w nim jakiś nowy zapis"

Drew Lerman
"Magiczne miasto"
7 str.

Moje spotkanie z tą książka należy chyba do najbardziej dziwnych i skomplikowanych spotkań jakie kiedykolwiek miałam. Nie chodzi tu o fabułę książki, ale o okoliczności jakie zmusiły mnie do jej przeczytania. Otóż mój starszy brat dostał kiedyś tą książkę na urodziny od swojej chrzestnej, która zna się na literaturze tak samo jak ja na piłce nożnej. Mój brat stwierdził, że nie będzie czytał książki napisanej przez jakiegoś nastolatka, więc ją odstawił. W sumie to ja też tak stwierdziłam i z pewnością to właśnie on miał wpływ na takie a nie inne podejście do tej pozycji. Jednak niedawno robił porządki w swoich zbiorach i postanowił podarować mi tą książkę. A było to na początku wakacji.. Nie miałam wtedy na nic ochoty ogarnęło mnie totalne lenistwo i postawiłam na spontaniczny wybór jakieś pozycji dla relaksu. Wtedy to właśnie spojrzałam na "Magiczne miasto" i coś mnie tchnęło. Pomyślałam, że czemu nie.. Nie miałam nic do stracenia. I tak oto natrafiłam na bardzo dojrzałą książkę napisana przez mojego rówieśnika, który zadaje światu takie pytania, która u mnie samej siedzą w głowie...

" (...) Pociesz się tym, że jesteś kolejną daną statystyczną. Jest jeszcze milion takich jak ty, a po twojej śmierci przybędzie kolejny milion"

-tamże-
18 str

Głównym bohaterem a zarazem narratorem powieści jest 16-letni Henry, który cierpi z powodu stresu, jaki przeżył podczas huraganu, który zdarzył się, gdy był sam w domu. Obecna przy tym była jego koleżanka Rachel, której Henry początkowo się zwierza i dzieli z nią przeżyty strach, żeby potem zerwać z nią całkowicie kontakt. Wtedy poznaje Beke, która ubiera się tak jakby nie mógł zaskoczyć jej żaden pogrzeb. Oboje posiadają problemy z którymi nie potrafią sobie poradzić i pytania, na które wciąż nie znają odpowiedzi. Henry musi wiele przemyśleć, zanim zrozumie, że nie można koncentrować się tylko na swoich problemach i uciekać w tony pigułek antydepresyjnych.
Ważną również i ciekawa postacią jest 17-letni Charlie, nowy przyjaciel Henrego z którym w wolnym czasie włóczy się po Miami i poznają smaki młodości. Tylko czy ta przyjaźń jak i wszystko inne jest prawdziwe?

"Zdumiewająco dojrzała, mądra i głęboka, dobra literacko"

dr. Grzegorz Leszczyński

" Pod warstwą błazenady, wygłupu, wulgarności, pod łatwymi do pomylenia z prawdą pozorami kryje się duża wrażliwość na świat, pragnienie mądrości, poszukiwanie prawdy - przede wszystkim o sobie. W tym właśnie sensie jest to książka uczciwa, bez kokieterii, bez ucieczki w łatwe rozwiązania fabularne, bez uproszczeń psychologicznych przedstawia postawy współczesnej młodzieży, postawy dalekie od deklaratorstwa czy cynizmu, niekiedy prowokacyjne, niekiedy jawnie destrukcyjne."

Mogłoby się wydawać, że książka napisana przez szesnastolatka nie może być dobra ani mądra życiowo. Bo co taki gówniarz wie o otaczającym nas świecie? Mnie się wydaje, że wie o wiele więcej niż potencjalny dorosły, ponieważ nie posiada klapek nałożonych na oczy. Ma młody otwarty umysł, a w nim pełno pytań, których nie boi się zadać. "Magiczne Miasto" nie spodoba się każdemu i mówię to wprost, otwarcie już teraz. Jest to pozycja dla wybranej grupy ludzi, dla młodych wrażliwych dusz, które chcą aby świat był lepszy, choć pod niewielkim, najmniejszym względem. Co prawda cała ta historia nie daje nam odpowiedzi na te najważniejsze pytania, które powinny siedzieć w głowie każdego młodego człowieka, ale daje nadzieję, że nie jesteśmy z tymi pytaniami sami i że warto szukać na nie odpowiedzi.

"Cały świat jawi się w małych stu-miligramowych tabletkach. Kiedy wreszcie pokonają depresję i pokonają bezsenność, daję słowo, poradzą sobie z całym światem"

-tamże-
52 str

Styl pisania Drew Lermana jest bardzo prosty i przejrzysty dodatkowo posiadający wiele wad, których nie da się niestety ukryć. Dialogi wielokrotnie nie zostały przemyślane, jednakże to mi nie przeszkadzało, ponieważ przesłanie tej książki zdecydowanie wynagrodziło mi warsztatowe braki. Pomysł na fabułę od początku do końca nie jest uwarunkowany. Wydawać się może, że jest to takie błądzenie od jednego wątku do drugiego, ale w tym całym błądzeniu jest jakiś sens. Poznajemy sposób postrzegania świata przez nastoletnich bohaterów, a przez to poznajemy ciemne strony bycia dorosłym. Jest to pozycja bardzo refleksyjna, potrzebująca czasu i cierpliwości.

"Najsmutniejszą rzeczą na świecie jest to, że pewnego dnia wszyscy będziemy martwi i wszystko, co jest, równie dobrze mogłoby się nigdy nie wydarzyć. Najsmutniejszą rzeczą jest to, że mamy te swoje piękne, krótkie chwile- kiedy siadamy, wiążemy się jak dwoje ludzi, scalamy, milczymy- możemy je zachować przy sobie przez kilkadziesiąt lat, a potem odchodzą, na zawsze. To jest najsmutniejszą rzeczą na świecie"

-tamże-
362 str.

Ciekawym aspektem tej pozycji jest zespól stresu pourazowego, który posiada Henry. Osoby, które biorą tabletki antydepresyjne mogą zdobyć dzięki tej postaci przyjaciela, który ich rozumie, gdyż nie jest łatwo żyć ze świadomością, że jest z Tobą coś nie tak, że być może jesteś postrzegany przez innych jako psychol. Z pewnością dlatego bardzo polubiłam Henre'go jak zarówno Beke, która niezwykle dotkliwie przypominała mnie samą. Z ciekawością śledziłam losy moich rówieśników, a w ich zachowaniu odnajdywałam podobieństwo do realnego życia. Ich problemy stały się moimi problemami. Ta pozycja zdecydowanie należy do moich ulubionych książek ze względu na perypetie bohaterów. Jednakże nie mogę powiedzieć, że dała mi nadzieję na lepsze życie w przyszłości. Szczerze powiedziawszy to jeszcze bardziej mnie zdołowała i uświadomiła, że dorosłe życie jest o wiele gorsze niż to, które mam teraz.

" Ale nic nie zmierza w kierunku wieczności. Wszystko po prostu przychodzi i odchodzi. I wkrótce olbrzymie machiny przeszyją wraz z nami niebo i powiozą do nowego życia. Wkrótce zapomnimy"

-tamże-
377 str.

Myślę, że wiele o tej pozycji pisać nie trzeba. Nie jest ona zdecydowanie arcydziełem, ale posiada bardzo mądre prawdy życiowe z którymi powinien zmierzyć się każdy wrażliwy nastolatek. Być może coś zmieni w jego życiu, być może da mu nadzieję, albo być może jeszcze bardziej pogrąży w ciemnej stronie jego młodego życia. Dlatego tez nie mogę z czystym sumieniem napisać, że musisz ją przeczytać. Każdy z nas posiada inny stopień wrażliwości i to od nas zależy jaki ma ona wpływ na nasze życie.

MOJA OCENA: 8/10
(bardzo dobra)

"Możesz się śmiać, albo możesz płakać, jak to mówią, albo możesz wyłupić sobie oczy sekatorem ogrodowym i zataczać się na oslep na znak buntu"

-tamże-
371 str.

Oficjalna recenzja dostępna na blogu: http://kruczegniazdo94.blogspot.com

"Zabawna rzecz to dorastanie. Przez całe życie jesteś przekonany, że świat jest jakiś tam, a tu raptem, nie wiadomo skąd, wszystko się zmienia. Zaczynasz zdawać sobie sprawę, że być może rodzice nie są wszechwiedzący, że władza jest skorumpowana, że twoi przodkowie to mordercy. Pewnego dnia odkrywasz, że umrzesz - a potem, któż to wie. Początkowo dociera do ciebie stopniowo...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

208 użytkowników ma tytuł Magiczne miasto na półkach głównych
  • 156
  • 44
  • 8
81 użytkowników ma tytuł Magiczne miasto na półkach dodatkowych
  • 64
  • 8
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pierwszy seks Melvin Burgess
Pierwszy seks
Melvin Burgess
Mój pierwszy raz po długim pierwszym czytaniu tej książki. " Pierwszy seks" jest kontrowersyjną powieścią dla młodzieży autorstwa Melvina Burgessa. Ponownie po latach, wzięłam tę książkę do ręki i przeczytałam. No i jak było? O tym poniżej. Książka opowiada o trzech nastoletnich chłopcach: Dinie, który marzy o tym, by namówić Jackie na seks, Benie, który jest uwięziony w związku z nauczycielką i Jonathanie, który wstydzi się seksu i ma kompleks własnego członka. Wszyscy chłopcy wymienieni powyżej są najlepszymi przyjaciółmi. Zawsze mogą na siebie liczyć i zawsze sobie pomagają. W życiu chłopców nadchodzi czas w którym buzują hormony seksualne. Dino, chodzi z Jackie i chce z nią przeżyć pierwszy raz. Jednakże Jackie robi uniki. Ben ma romans z nauczycielką Alison, Jonathanowi podoba się Deborah, ale wstydzi się do tego przyznać chłopakom. Wszyscy trzej, mają normalne domy i rodziny, aż do czasu, gdy Dino odkrywa, że jego matka nie kocha ojca i zdradza go z nauczycielem, przez co rodzina się rozpada. Ben nadal tkwi w toksycznym związku z Ali, Jonathan dalej ma kompleks własnego członka i tkwi dalej w zawieszeniu czy odważyć się powiedzieć Deborah co do niej czuje. Trzej nastolatkowie, trzy problemy... Humor, tragedia, pierwsze romanse... Gdy czytałam książkę po raz pierwszy miałam naście lat, teraz mam 24 lata i młodzieżowe czasy są już niestety za mną. W czasach wydania tej książki, mogła ona dostać miano kontrowersyjna, ale na tle dzisiejszych czasów już taka kontrowersyjna nie jest... No, chociażby wspomnijmy Greya E. L. James... Książkę szybko się czyta, a nawet mogłabym powiedzieć, że wręcz się ją połyka. Melvin, bardzo dobrze oddał realia ówczesnej amerykańskiej młodzieży i ich problemach, radościach i smutkach, wstydzie i zauroczeniu... Najbardziej polubiłam Bena i Jonathana, nieco mniej Dina, który marzył i myślał tylko o tym, żeby jakąś laskę przelecieć... Bena polubiłam za jego wrażliwość, a Jonathana za jego wredotę i trafiania w sedno sprawy... Współczułam Dinowi, problemów które na niego spadły potem. Co do Jackie... zawsze zastanawiałam się dlaczego nie mogła zrobić tego z Dinem. Myślę, że nie byłam nim na tyle zainteresowana, aby z nim to zrobić. Ja też bym tego z nim nie zrobiła na jej miejscu... Więc podsumowując: jeśli chcecie dostać realizm świata nastolatków, który nadal jest w odbiorze aktualny do dnia dzisiejszego i chcecie przypomnieć sobie wasze pierwsze przeżycia seksualne i jak to było kiedy byliście młodzi to polecam. Książkę czyta się bardzo szybko i jest niesamowicie zabawna.
Klaudia Sowa - awatar Klaudia Sowa
oceniła na86 lat temu
Szkoła uczuć Curtis Sittenfeld
Szkoła uczuć
Curtis Sittenfeld
O tej książce słyszałam kilka lat temu w moim ulubionym książkowym podcaście ("Girls Like Us"); nie sądzę, bym bez tego kiedykolwiek po nią sięgnęła, a na pewno nie w polskim tłumaczeniu (ten tytuł! Ta okładka!). I myślę, że sporo bym straciła, ponieważ Curtis Sittenfeld wydaje się bardzo świadomą autorką, która doskonale wie, dlaczego coś umieszcza albo pomija w swoich książkach, i że nie jest twórczynią, której prace można brać powierzchownie. Z pewnością sięgnę po inne jej książki, ale może wróćmy do "Prep" (odmawiam używania polskiego tytułu). Przede wszystkim, Sittenfeld z niesamowitą pieczołowitością, a zarazem naturalnością oddaje atmosferę bycia nastolatkiem z wiecznym lękiem, odgrywaniem ról i byciem niesympatycznym - ponieważ *żaden* z uczniów Ault nie jest do końca sympatyczny, ale to chyba najbardziej nastoletnia rzecz, jaką można znaleźć w bohaterach mających być nastolatkami: że są okropni, a autor nie boi się tego pokazać. Lee, nasza główna bohaterka, nie odstaje od tej reguły; Lee jest zresztą nie tylko bohaterką, ale również narratorką - nigdy jednak nie przestaje być postacią. Wszystkie opisane w książce wydarzenia relacjonuje z perspektywy około kilkunastu lat później, jako dorosła kobieta, i choć widzimy, że pewnych rzeczy się nauczyła poprzez pytania, które zadaje zarówno nam, jak i sobie (dlaczego taka była? Dlaczego myślała tak, nie inaczej?),innych wciąż nie jest świadoma. Sittenfeld do końca pozostawia bez jednoznaczego komentarza w tekście choćby rasizm Lee - a jednocześnie pojawia się pod koniec scena, która nie pozostawia wątpliwości, że autorka wszystko, co mogło unosić brew współczesnego czytelnika, umieściła tu właśnie w celu zbudowania pewnego większego obrazu, a nie z powodu własnej nieświadomości. Spotkałam się z opinią, że Sittenfeld pisze o rasizmie, nie eksploatując doświadczeń, których mieć nie może, tylko z perspektywy białych ludzi z klasy średniej, w przyziemności i lekceważeniu, jakie okazują pewnym sytuacjom, tworząc komentarz - jednocześnie nie traktuje czytelnika jak idioty, pozwalając mu odejść z jakimś własnym wnioskiem. Chociaż jest to książka o nastolatkach, zdecydowanie nie powiedziałabym, że jej targetem jest młodzież. Nie z powodu jakichś wyjątkowo wulgarnych scen, ale po prostu dlatego, że nastolatka mogłaby znudzić; mógłby jej po prostu nie zrozumieć, gdyż nie jest przypadkiem, że Lee opisuje swój pobyt w Ault już jako dorosła. Pewne wrażenia, nierozerwalnie związane z pozytywnym odbiorem tej książki, są ściśle wplecione w dorosłość, kiedy można się obejrzeć za siebie - niekoniecznie z tęsknotą za nastoletnimi latami, ale ze współczuciem dla młodszej, głupszej wersji siebie. Na koniec bardziej osobista refleksja: bardzo lubię książki o szkołach z internatem, niestety dwie ostatnie, na jakie trafiłam ("W moich snach to ja trzymam nóż" i "Moja mroczna Vanesso") wchodzą w tę nieznośną dla mnie narrację, że pochodząca ze średniej klasy nikta dostaje się w takie miejsce i ma ogromny potencjał, ale nikt go nie dostrzega; Sittenfeld z kolei idzie w ślady Tartt, tworząc postać, której cała wyjątkowość znajduje się w jej głowie i jeśli nikt jej nie dostrzega, jest to wyłącznie kwestia faktu, że jej nie posiada. Na szczęście dla mnie, bo taka kreacja jest nie tylko realniejsza, ale również ciekawsza. Niesympatyczni celowo protagoniści zawsze są lepsi od tych, którzy wychodzą tacy przypadkiem.
Rosaline - awatar Rosaline
ocenił na71 rok temu
Charlie St. Cloud Ben Sherwood
Charlie St. Cloud
Ben Sherwood
Książka Charlie St. Cloud Jest kolejnym tytułem, gdzie najpierw obejrzałem film, który dla mnie był mega arcydziełem, który był bardzo wzruszający i pełen emocji, dlatego następnie chwyciłem za książkę. No i rzecz jasna nie zawiodłem się. Myślę, że w tym przypadku film dorównuje książce i nawet aż tak bardzo nie odbiega, a książka tutaj doskonale uzupełnia film. To jedna z tych książek, gdzie mam dylemat co tu napisać, albowiem książka istotowo nie różni się od filmu, jednak wszystkie szczegóły są inaczej poprowadzone przez, co stałą się ona doskonałym uzupełnieniem tej historii, którą mogłem przez to odkrywać na nowo. Mimo, że całą fabułę znałem z ekranizacji po lekturze stwierdzam, że powieść zyskała świetną ekranizację, wręcz przewyższającą poziom oryginał. Na prawdę nie żałuję jej przeczytania, bo przez książkę tę niezwykle szybko się płynie, przedstawia dość ciekawą, choć przewidywalną i w wielu fragmentach monotonną i infantylną historię. W wielu momentach książka mnie zachwyciła, zadziwiła czy wręcz zaciekawiła. Przeczytałaem ją niemalże za jednym razem ze względu na to, że jest bardzo wciągająca i napisana prostym językiem, momentami wręcz aż za prostym. Autor nie używa nadmiernego barwnego czy kwiecistego języka, lecz zwyczajnie, sielsko opisuje całą historię, która nie jest obfita w wydarzenia, a bardziej budowana na emocjach i relacjach między kilkoma bohaterami. Postaci opisywane w książce nie są jakoś wybitnie świetni, lecz zwyczajnie ludzcy, co dodaje książki realnego zaczepienia mimo występowania kilku paranormalnych aspektów. Akcja rozwija się powoli, jednak idealnie pasuje to do całego klimatu powieści. Na uwagę zasługuje także świetne przedstawienie braterskiej relacji, która przetrwa nawet śmierć. Zakończenie z kolei jest niezwykle żenujące i mnie rozczarowało, albowiem liczyłem na szerszy opis jak się odkrywali na nowo... Mam sentyment do filmu, po latach postanowiłam sięgnąć po tę historię w wersji papierowej. Dlatego polecam i zachęcam do przeczytania tej książki wszystkich, którzy widzieli film... dla mnie to rewelacja wręcz arcydzieło pełne emocji... Książkę przeczytałem w formie ebooka...
Kudlari - awatar Kudlari
ocenił na101 rok temu

Cytaty z książki Magiczne miasto

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Magiczne miasto