rozwińzwiń

Moralność mózgu. Co neuronauka mówi o moralności

Okładka książki Moralność mózgu. Co neuronauka mówi o moralności autora Patricia S. Churchland, 9788378860310
Okładka książki Moralność mózgu. Co neuronauka mówi o moralności
Patricia S. Churchland Wydawnictwo: Copernicus Center Press popularnonaukowa
368 str. 6 godz. 8 min.
Kategoria:
popularnonaukowa
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Braintrust: What Neuroscience Tells Us About Morality
Data wydania:
2013-09-12
Data 1. wyd. pol.:
2013-09-12
Liczba stron:
368
Czas czytania
6 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
9788378860310
Tłumacz:
Mateusz Hohol
Średnia ocen

6,5 6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Moralność mózgu. Co neuronauka mówi o moralności w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Moralność mózgu. Co neuronauka mówi o moralności

Średnia ocen
6,5 / 10
68 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Moralność mózgu. Co neuronauka mówi o moralności

avatar
739
649

Na półkach: , , , ,

Książka niby na jeden z najbardziej interesujących mnie tematów, a jakoś tak ciężko mi wchodziła. Język wydaje się prosty i zrozumiały ale czegoś brakuje, może polotu (a może to wina tłumaczenia?). A może to chodzi o to, że autorka jest filozofką, a w książce wychodzi poza swoją dziedzinę i wychodzi to jakoś dla mnie niestrawnie... Ponadto mam wrażenie, że książka jest bardziej o zwierzętach niż ludziach, ja rozumiem że to jest w kontekście ewolucji, ale jednak brak mi tego czegoś. No Sapolsky to to nie jest ;) Ani Gazzaniga (mogę to już chyba powiedzieć, bo teraz czytam książkę tego drugiego). Temat jest ciekawy i nie nudziłem się, ale.... o, może tak powiem: nie oceniam całkiem nisko, bo coś na pewno z niej wyciągnąłem... tylko nie umiem powiedzieć co :D

Na koniec jednak dwa cytaty z ciekawymi informacjami, które przykuły moja uwagę, oraz jeden dość zabawny:

"Chcąc wyjaśnić różnice w usposobieniu społecznym, Tost i współpracownicy zasugerowali, że u osobników wyposażonych w allel rs53576A niestandardowe struktury i połączenia pomiędzy podwzgórzem, ciałem migdałowatym i przednią częścią zakrętu obręczy mogą zazwyczaj generować mniej pozytywne, a nawet negatywne uczucia towarzyszące interakcjom społecznym. To, co przez osoby z grupy kontrolnej uznawane jest za umiarkowanie przyjemną interakcję, taką jak rozmowa z nieznajomym w kolejce w sklepie spożywczym lub pomaganie komuś w pozbieraniu rozrzuconych artykułów spożywczych, dla nich okazuje się być nieprzyjemnym. Jest to możliwe, biorąc pod uwagę to, co wiemy na temat ważnej roli ciała migdałowatego w odczuwaniu i reakcjach lękowych, a także w pozytywnych reakcjach społecznych."
(pdf.str.68)

"Problem ten ilustruje włączenie przez Haidta świętości i czystości do grona cnót podstawowych. Jego pomysł jest taki, że podczas ewolucji ludzkiego mózgu religie sprzyjały dobrobytowi osób należących do grupy, które stosowały się do zasad religijnych. A zatem skłonność ta została bezpośrednio wyselekcjonowana w biologicznej ewolucji ludzkiego mózgu. Zgodnie z tym poglądem intuicje dotyczące czystości i niewinności, pierwotnie związane z jedzeniem, w sposób naturalny zostają połączone z lokalnymi obrzędami religijnymi. Jest to zarys tego, co Haidt uznaje za wrodzoną skłonność do przynależności religijnej, a co ma pomóc w wyjaśnieniu powszechności występowania religii."
(pdf.str.131)

- teraz to ma sens, znaczy ta "czystość" wychwalana przez religie.


"Niektórzy ewangeliccy kaznodzieje twierdzą, że posiadają szczególną wiedzę na temat tego, co Jezus chce, abyśmy zrobili w sprawie kontroli broni, projektów wojskowych, premii na Wall Street i AIDS. George W. Bush, gdy był prezydentem Stanów Zjednoczonych, stwierdził, że komunikował się z Bogiem w sprawie niektórych kwestii państwowych. Wszyscy ci, którzy mówią o roszczeniach Boga, podkreślają własną wiarygodność, co sugeruje, biorąc pod uwagę ich wzajemne sprzeczności, że żaden z nich nie odbiera boskich informacji na dobrej częstotliwości."
(pdf.str.218-219)
:D

(czytana/słuchana: 5-8.05.2025)
3+/5 [6/10]

Książka niby na jeden z najbardziej interesujących mnie tematów, a jakoś tak ciężko mi wchodziła. Język wydaje się prosty i zrozumiały ale czegoś brakuje, może polotu (a może to wina tłumaczenia?). A może to chodzi o to, że autorka jest filozofką, a w książce wychodzi poza swoją dziedzinę i wychodzi to jakoś dla mnie niestrawnie... Ponadto mam wrażenie, że książka jest...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
86
37

Na półkach:

Patricia Churchland jest filozofką, ale w rzeczonej książce znacznie rozszerza swoje kompetencje. Co więcej – robi to bardzo skrupulatnie, co działa z korzyścią dla edukacyjnych walorów publikacji. Churchland bada moralność, czyli problem par excellence filozoficzny, jednakże jej argumenty zawierają wnikliwe analizy wyników współczesnych badań naukowych. Autorka korzysta z osiągnięć neurobiologii, neuroendokrynologii, biologii ewolucyjnej, psychologii oraz etologii i badań porównawczych nad zwierzętami. Znaczna część książki jest poświęcona filogenetycznemu rozwojowi zachowań moralnych i prospołecznych. Treść całego wywodu uderza w wiele dogmatów zakorzenionych w europejskiej kulturze intelektualnej. Przykładem może być twierdzenie, że moralność zależy od znajomości abstrakcyjnych reguł postępowania i racjonalnego rozumowania, przy zupełnym braku znaczenia procesów emocjonalnych. Kolejnym jest antropocentryczny punkt widzenia zgodnie z którym moralność i tworzenie międzyosobniczego przywiązania są fenomenami wyłącznie ludzkimi, niespotykanymi nigdzie indziej w królestwie zwierząt. Amerykańska filozofka przedstawia tutaj spójną teorię zachowań moralnych, zgodnie z którą wyewoluowały one z troski organizmu o siebie oraz potomstwo, z czasem rozszerzając się na partnerów i osoby niespokrewnione. Ważną rolę pełni tutaj oksytocyna (OXT)– hormon neuropeptydowy, który w biegu rozwoju filogenetycznego pełnił rozmaite funkcje, aż w końcu został zaadaptowany do inicjowania zachowań prospołecznych i troski międzyosobniczej. Wydaje się, że ta publikacja powinna być szerzej dostępna – mogłaby nawet wejść w zakres materiału do nauczania w szkołach średnich, gdyż przedstawia wykorzenioną z przesądów i zabobonów, za to zgodną z naukowym obrazem świata i naturalizmem metodologicznym, wizję ludzkich zachowań moralnych.

Patricia Churchland jest filozofką, ale w rzeczonej książce znacznie rozszerza swoje kompetencje. Co więcej – robi to bardzo skrupulatnie, co działa z korzyścią dla edukacyjnych walorów publikacji. Churchland bada moralność, czyli problem par excellence filozoficzny, jednakże jej argumenty zawierają wnikliwe analizy wyników współczesnych badań naukowych. Autorka korzysta z...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
195
30

Na półkach:

Dla mnie, ciekawa i wartościowa. Wprawdzie sprowadza moralność do chemii i działania hormonów, ale może i tak jest? W każdym razie bardzo interesująca. Kolejna cegiełka do tezy, że człowiek to maszyna biologiczno - chemiczna. Warto przeczytać.

Dla mnie, ciekawa i wartościowa. Wprawdzie sprowadza moralność do chemii i działania hormonów, ale może i tak jest? W każdym razie bardzo interesująca. Kolejna cegiełka do tezy, że człowiek to maszyna biologiczno - chemiczna. Warto przeczytać.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

429 użytkowników ma tytuł Moralność mózgu. Co neuronauka mówi o moralności na półkach głównych
  • 324
  • 97
  • 8
58 użytkowników ma tytuł Moralność mózgu. Co neuronauka mówi o moralności na półkach dodatkowych
  • 32
  • 6
  • 6
  • 5
  • 4
  • 3
  • 2

Tagi i tematy do książki Moralność mózgu. Co neuronauka mówi o moralności

Inne książki autora

Okładka książki Evolved Morality. The Biology and Philosophy of Human Conscience Patricia S. Churchland, Frans de Waal
Ocena 8,0
Evolved Morality. The Biology and Philosophy of Human Conscience Patricia S. Churchland, Frans de Waal

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Istota człowieczeństwa. Co sprawia że jesteśmy wyjątkowi Michael Gazzaniga
Istota człowieczeństwa. Co sprawia że jesteśmy wyjątkowi
Michael Gazzaniga
Dobra książka, porównywalna do pisarstwa Sapolsky'ego, może tylko troszkę gorsza ;) Podobny temat, również wciągająco, interesująco napisana. Również ze szczyptą humoru (choć troszeczkę mniejszą). Kolejna książka o mózgu i znowu trochę inna. Powtarzające się w książkach przypadki podjęte z trochę innej strony (i to jest fascynujące). Przyczynia się do rozwiązania zagadki dlaczego jesteśmy ludźmi, dlaczego zaszliśmy trochę dalej niż zwierzęta itp. I właściwie nie wiem co mogę jeszcze o niej powiedzieć - jest to dużo treści ale ciężko ją przywołać z pamięci ;) Tak czy inaczej książkę polecam, to jedna z tych lepszych :) Przy okazji niektórych cytatów jeszcze coś dodam: "Czy możesz sobie wyobrazić świat, w którym nikt nie kłamie? To byłoby straszne. Czy naprawdę chciałbyś znać odpowiedź na pytanie: "Cześć, jak się dzisiaj czujesz?", albo usłyszeć: "Zauważyłam, że te dwa kilogramy, których ci ostatnio przybyło, poszły ci w podbródek"?" (pdf. str.166) - taki mały przykład humoru ;) Ad.str.173 i opisany tam eksperyment moralny: Dobra, przyznaję - też bym sobie przydzielił atrakcyjniejsze zadanie, ale wcześniej też rzuciłbym monetą (i przydzielił je sobie bez względu na wynik) :D Tak myślę przynajmniej ;) "Przyglądając się środowisku, w jakim ewoluowali nasi przodkowie, Haidt zwraca uwagę na fakt, że gdyby nasze mechanizmy formułowania sądów moralnych były skonstruowane w taki sposób, aby zawsze dokonywać trafnych ocen, pociągałoby to za sobą katastrofalne skutki, ponieważ w pewnych sytuacjach bralibyśmy stronę naszych wrogów, występując przeciwko przyjaciołom i rodzinie." (pdf.str.235) - to ciekawe spostrzeżenie, o którym nie myślałem! Ale ma to sens. Ale ludzie też są różni, ja właśnie mam tendencję do sprawiedliwych ocen :P (co też może być wadą w tym kontekście). W mniej-więcej tym samym miejscu książki jest też o roli plotki (jako regulatora),noo mnóstwo ciekawych informacji! "Czystość Przekonanie, że "nieskażone jedzenie jest dobre", doprowadziło do powstania wielu religijnych rytuałów i zakazów dotyczących jedzenia. Intuicyjne przekonanie, że "nieskażone ciało jest dobre", przyczyniło się do tego, iż pewne praktyki seksualne albo sam seks są uważane za nieprzyzwoite i nieczyste." (pdf.str.251) - mamy proste rozwiązanie kwestii "nieczystości", teraz wydaje mi się tak proste, że aż wstyd, że sam na to nie wpadłem :P Jak najbardziej to też ma sens. "Interakcje z osobami, które wyrażają niewiele pozytywnych emocji i nie reagują na sygnały emocjonalne, prowadzą do wzrostu aktywności sercowo-naczyniowej u ich partnerów społecznych. Jeśli więc spędzasz czas w towarzystwie kogoś, kto tłumi swoją ekspresję emocjonalną, to zachowanie tej osoby podnosi ciśnienie nie tylko jej samej, ale także Tobie." (pdf. str. 307) - kolejny powód dla którego nie jestem zbyt lubiany :P (jak i pewnie inni nieneurotypowi...). "Nadaktywny podsystem detektywistyczny w połączeniu z naszą potrzebą wyjaśniania i skłonnością do myślenia teleologicznego stanowi podstawę kreacjonizmu. Próbując wyjaśnić, dlaczego istniejemy, nasz nadaktywny podsystem detektywistyczny zakłada, że musi być w to zamieszany jakiś "Ktoś". Myślenie teleologiczne podpowiada nam, że za naszym istnieniem musi się kryć czyjś celowy zamysł, a poszukiwaną przyczyną są pragnienia, zamiary i zachowania tego Kogoś. Innymi słowy, zostaliśmy celowo zaprojektowani przez jakąś Istotę." (pdf.str.434-435) - oto jak prawdopodobnie człowiek wymyślił Boga ;) Ale fajnie by było gdyby naprawdę to wszystko miało jakiś głębszy cel ;) (czytana/słuchana: 8-20.05.2025) 5/5 [7/10]
lex - awatar lex
ocenił na710 miesięcy temu
Neuronauka o podstawach człowieczeństwa Vilayanur Ramachandran
Neuronauka o podstawach człowieczeństwa
Vilayanur Ramachandran
Bardzo dobra książka. Odrobinę może gorsza od M. Sapolsky'ego, odrobinę lepsza od M. Gazzaniga i dużo lepsza od P. Churchland ;) tak sobie może porównam dla siebie, bo im więcej tych książek czytam, tym ciężej ocenić je inaczej niż w stosunku do siebie nawzajem ;) Tu też są ciekawe przypadki, też z odrobiną humoru i wciągająco napisane. łatwo było mi się skupić na treści i nie odpływałem myślami. Autor porusza tu tematy fantomowych kończyn (i skąd się mogą brać a także jak można sobie pomóc!),synestezji, autyzmu, języka... Trochę różnych tematów, które znów coś ciekawego mówią o neurologii, mózgu i naszym człowieczeństwie ;) Taki przykład humoru: "Niuanse metaforyki w sztuce indyjskiej nie trafiały do zachodnich historyków sztuki. Pewien znakomity bard, dziewiętnastowieczny naturalista i pisarz Sir George Christopher Molesworth Birdwood uważał sztukę indyjską jedynie za rzemiosło i szczególnie zniesmaczał go fakt, że wielu bogów ma mnóstwo ramion (co symbolizuje ich liczne boskie atrybuty). Największą ikonę sztuki indyjskiej – tańczącego Śiwę-Nataradźę,(…) – określał jako wieloręką potworność. Ciekawe, że nie miał takiego samego zdania na temat aniołów przedstawianych przez sztukę renesansową (dzieci ze skrzydłami wyrastającymi im z ramion),które w oczach Hindusów mogą być takimi samymi potwornościami. Jako lekarz mógłbym dodać, że nadmiarowe ramiona czasem się zdarzają (stanowiły żelazny punkt pokazów wybryków natury na jarmarkach w dawnych czasach),ale zupełnie nie do pomyślenia jest, by człowiekowi wyrosły skrzydła." (pdf.str. 218) :D I taka ciekawostka: "W wyjaśnieniu objawów występujących u transseksualistów, tak jak w przypadku somatoparafrenii, mogą nam pomóc zaburzenia czy niedopasowanie w obrębie SPL (płat ciemieniowy górny)." (pdf.str. 280) (czytana/słuchana: 20-22.05.2025) 5/5 [8/10]
lex - awatar lex
ocenił na810 miesięcy temu
Bonobo i ateista. W poszukiwaniu humanizmu wśród naczelnych Frans de Waal
Bonobo i ateista. W poszukiwaniu humanizmu wśród naczelnych
Frans de Waal
Chciałem dowiedzieć się czegoś o tajemniczym gatunku małp Bonobo. A tutaj o Bonobo było akurat najmniej. Autor ciągle wraca i opisuje „Ogród rozkoszy ziemskich” Hieronima Boscha. Jest o słoniach szympansach a o Bonobo jak na lekarstwo. Bonobo to jedna z gałęzi ewolucji człowieka i zdecydowanie to są człekokształtne najbliższe ludziom. Bonobo praktycznie nie wykazują agresji w odróżnieniu od Szympansów które w rzeczywistości są bezwzględne i brutalne. Coraz więcej też głosów, że Bonobo niewłaściwie są nazywane szympansem karłowatym. Żyją na wolności wyłącznie w Kongo i są kimś można by rzec w rodzaju człowieka pierwotnego. Badacze zakładają, że Bonobo mają swój język (niestety jeszcze nie rozszyfrowany) a nawet podejrzewa się je o posiadanie religii i wierzeń do czego prawa wydaje się roszczą sobie wyłącznie ludzie. Autor prof. Frans de Waal jest zadeklarowanym ateistą jednak jak na osobę wykształconą przystało potrafi wyrażać swoje poglądy nie obrażając tych o innych przekonaniach. Wręcz ubolewa, że w zasadzie ateizm ma do zaoferowania jedynie walkę z religią. Nie zgadza się z tym, że nauka i religia się zwalczają. Twierdzi odwrotnie, że religia i nauka zawsze się wspierały i współistniały. Zresztą coraz częściej w dzisiejszych czasach nauka opiera się na wierze. Bo co mają nam do zaoferowania fizycy teoretyczni poza teorią w którą można wierzyć lub nie?
WiTdonWiTo - awatar WiTdonWiTo
ocenił na72 miesiące temu
Etyka praktyczna Peter Singer
Etyka praktyczna
Peter Singer
W "Etyce praktycznej" autor wychodzi od podstawowej moralnej zasady równego rozważenia interesów, którą później stosuje do tematów takich jak równość społeczna, hodowla i zabijanie zwierząt, aborcja, eutanazja, pomoc potrzebującym, emigracja z krajów dotkniętych działaniami wojennymi i prześladowaniami, a także do tematu środowiska. Oczywiście wiele osób może nie zgodzić się z takim stanowiskiem. Mogą twierdzić, że interesy ich oraz grup do których należą (naród, rasa, gatunek) są ważniejsze od interesów innych. Byłoby to stanowisko jak najdalsze od tego zaprezentowanego przez Petera Singera, czyli wczuwania się w położenie drugiej świadomej istoty, bez względu do jakiej grupy należy, i takiego działania, które będzie minimalizować jej cierpienie oraz - w miarę możliwości - maksymalizować jej szczęście, o ile nie będziemy musieli tym samym poświęcić czegoś o podobnym moralnym znaczeniu. Z takim obiektywnym, bezstronnym podejściem "z punktu widzenia Wszechświata" nie zgodzą się również takie osoby, które wyznają dogmat o świętości ludzkiego życia (ponad inne),przekonani o ludzkiej wyjątkowości, czy wręcz byciem wybranym gatunkiem. To, co autor wielokrotnie wyjaśnia, to opieranie się systemu moralnego nie na etykietkach i dogmatach, tylko faktycznej zdolności odczuwania przez świadome stworzenia. "... do tematów tych [aborcja, euntanazja, środowisko itp - przypis mój] podchodzi się, świadomie porzucając założenie, że wszyscy przedstawiciele naszego gatunku mają, tylko dlatego, że są przedstawicielami naszego gatunku, jakąś wyróżniającą czy wrodzoną wartość, która lokuje ich ponad członkami innych gatunków. Przekonanie o ludzkiej wyższości jest fundamentalne i leży u podstaw naszego myślenia w wielu czułych strefach. Jego zakwestionowanie nie jest trywialną sprawą, a to, że może sprowokować silną reakcję, nie powinno nas dziwić". To zdolność od odczuwania cierpienia - do odczuwania czegokolwiek - w związku z posiadaniem rozwiniętego układu nerwowego jest elementem, na którym można oprzeć zasadę równego rozważenia interesów, ponieważ tylko czujące stworzenia mają jakiekolwiek interesy. "Zdolność cierpienia i odczuwania przyjemności jest warunkiem wstępnym posiadania jakichkolwiek interesów, warunkiem, który musi być spełniony, zanim zaczniemy mówić o interesach w jakikolwiek sensowny sposób (...) Jeśli istota cierpi, nie może być moralnego usprawiedliwienia dla odmowy wzięcia tego cierpienia pod uwagę (...) Ból i cierpienie są złe, bez względu na rasę, płeć czy gatunek istoty, która cierpi." Książkę polecam jako niesamowicie prowokującą myślenie i wyjście poza schematy. Jest napisana przejrzyście, posiada mocne argumentach i zabiera nas w intelektualną podróż. Nawet, jeśli nie każdy zgodzi się z każdym kolejnym argumentem postawionym przez autora, będzie mieć po jej lekturze solidne podstawy, aby racjonalnie podejść do wielu moralnych kwestii. Czy ludzie będą potrafić przyjąć punkt widzenia bezstronnego obserwatora, wyjść poza własną naturę i oprzeć swoją moralność na interesach wszystkich odczuwających istot? Tego nie odgadnę, ale mogę tylko powtórzyć za autorem, że "Etyczny punkt widzenia oferuje sens i cel w życiu, z którego się nie wyrasta."
Regis - awatar Regis
ocenił na98 lat temu
Struktura rewolucji naukowych Thomas Kuhn
Struktura rewolucji naukowych
Thomas Kuhn
Wciąż ważna i aktualna, szczególnie przyglądając się ciągłemu rozprzestrzenianiu fanatyzmu naukowego (scjentyzm). Wbrew krytykom, Thomas Kuhn nie jest relatywistą i nie jest jego zamiarem uderzanie w samą naukę, a tym bardziej w samą prawdę. Gardził osobami piszącymi prawdę wyłącznie w cudzysłowiu i stanowczo odcinał się od lewicowych intelektualistów pierniczących o "konstruktach społecznych", albo postulujących całkowitą dowolność w umownym wybieraniu paradygmatów. Kiedy pisze, że dwie sprzeczne ze sobą teorie mogą być w pewnym stopniu prawdziwe, nie jest to wyrazem relatywizmu, a trywialnym stwierdzeniem faktu ograniczonej perspektywy człowieka, który nie jest Stwórcą, wobec czego nie możne znać całej prawdy o rzeczywistości. Teoria czy model nie jest rzeczywistością samą, a tylko opisem jej niewielkiego wycinka. Koniecznie trzeba wspomnieć o genialnej książce naszego rodaka, Mikołaja Brykczyńskiego - "Mit nauki. Paradygmaty i dogmaty", która czerpie ze Struktury Kuhna, ale idzie dużo dalej, a przy tym jest bardziej aktualna. Sięgnij po nią koniecznie - a jeśli musisz wybrać tylko jedną, to polecam sięgnąć po "Mit nauki". --------------------------------------- „Niestety koncepcje te wypaczyła rzesza sceptycznych intelektualistów, którzy widzieli w nich narzędzie podważenia samej idei prawdy. Kuhn nie żywił tego rodzaju zamysłu. Był zaiste miłośnikiem faktów i poszukiwaczem prawdy”. Ian Hacking „To prawda, że Struktura dała potężny impuls badaniom socjologicznym nad nauką. Niektóre z nich, akcentujące, że fakty to „konstrukcje społeczne”, i jawnie uczestniczące w negowaniu „prawdy”, budzą protest konserwatywnych naukowców. Kuhn pisał wprost, że nie cierpi tego rodzaju rozwinięć jego pracy”. Ian Hacking „Element dowolności nie oznacza jednak, że jakakolwiek grupa naukowa prowadzić może badania, nie przejmując pewnego zespołu przeświadczeń od swoich poprzedników”. „Większość uczonych poświęca się w swojej działalności zawodowej pracom porządkowym. One właśnie składają się na to, co nazywam nauką normalną. Jeśli poddać je dokładniejszej analizie, czy to w aspekcie historycznym, czy w ich współczesnej postaci, odnosi się wrażenie, że polegają one na próbie wtłoczenia przyrody do gotowych już i względnie sztywnych szufladek, których dostarcza paradygmat. Celem nauki normalnej nie jest bynajmniej szukanie nowych rodzajów zjawisk; raczej nie dostrzega ona tych, które nie mieszczą się w jej gotowych szufladkach. Również uczeni nie starają się zazwyczaj wynajdywać nowych teorii i są często nietolerancyjni wobec tych, które sformułowali inni. Badania w ramach nauki normalnej dążą do uszczegółowienia tych zjawisk i teorii, których dostarcza paradygmat”. „Na przykład maksima na obrazie dyfrakcyjnego rozproszenia elektronów, które później uznano za wskaźnik długości fali elektronu, były czymś niezrozumiałym, gdy je po raz pierwszy wykryto i opisano. Aby stały się miarą czegoś, należało powiązać je z teorią, która przewidywała falowe własności poruszających się cząstek. Ale nawet wtedy, gdy związek ten już uchwycono, trzeba było przebudować przyrząd tak, aby doświadczalne wyniki dawały się jednoznacznie przyporządkować teorii. Póki nie spełniono tych warunków, póty żaden problem nie mógł zostać rozwiązany”. „Przyjmijmy więc, że kryzysy są koniecznym warunkiem wstępnym pojawienia się nowych teorii, i zapytajmy, w jaki sposób uczeni reagują na nie. Część odpowiedzi – równie ważną jak oczywistą – można odnaleźć, wskazując ogólnie na to, czego uczeni nigdy nie robią, gdy mają do czynienia nawet z ostrymi i długotrwałymi anomaliami. Chociaż mogą tracić zaufanie do paradygmatu i poszukiwać alternatywnych wobec niego rozwiązań, nie odrzucają paradygmatu, który doprowadził do kryzysu. To znaczy nie traktują anomalii jako świadectw obalających teorię, jak by się tego domagała filozofia nauki. Uogólnienie to jest częściowo po prostu konstatacją historycznych faktów opartą na przykładach, jak te, które omówiliśmy poprzednio, i inne, o których jeszcze będzie mowa. Pokazują one – co jeszcze uwydatni dalsza analiza sposobu odrzucania paradygmatów – że teorię naukową, która uzyskała już status paradygmatu, uznaje się dopóty, dopóki nie pojawi się inna, zdolna pełnić tę funkcję. Historyczne badania rozwoju nauki w żadnym razie nie potwierdzają owego metodologicznego stereotypu falsyfikacji, jakoby miała ona polegać na bezpośrednim konfrontowaniu teorii z przyrodą. Uwaga ta nie głosi, że uczeni nie odrzucają teorii naukowych albo że obserwacja i eksperyment nie odgrywają w tym istotnej roli. Powiada natomiast – co okaże się sprawą zasadniczą – że akt oceny, który prowadzi uczonych do odrzucenia poprzednio akceptowanych teorii, oparty jest zawsze na czymś więcej niż tylko na konfrontacji teorii z doświadczeniem. Decyzja porzucenia jednego paradygmatu jest zawsze zarazem decyzją przyjęcia innego, a ocena prowadząca do niej wymaga porównania obu paradygmatów zarówno z przyrodą, jak i między sobą”.
Graven - awatar Graven
ocenił na83 lata temu
Darwin, Bóg i sens życia Steve Stewart-Williams
Darwin, Bóg i sens życia
Steve Stewart-Williams
Najpierw - do kogo adresowana jest książka. Na pewno idealnym jej odbiorcą (szczególnie pierwszej części) są ludzie, których wiara chwieje się w posadach, ale nie umieją postawić kropki nad "i" i wciąż jeszcze kurczowo trzymają się jej na bazie kilku wciskanych od przedszkola "mądrości". Ta książka rozwieje je wszystkie - kto to wszystko stworzył? Po co to istnieje? Jeżeli nie ma Boga, to skąd się bierze dobro i zło? Czy człowiek jest "ukoronowaniem stworzenia"? - na te i dziesiątki innych pytań książka odpowiada w sposób nie pozostawiający wątpliwości. Tak naprawdę jednak grono adresatów tej pozycji jest dużo szersze i każdy człowiek jeżeli tylko umie wznieść swoją myśl ponad religijne dogmaty winien po nią sięgnąć, ponieważ filozoficzne implikacje teorii ewolucji sięgają każdego z nas i to bardzo głęboko, w samą istotę naszego człowieczeństwa, myślenia, współżycia społecznego, moralności. Ksiązkę Williamsa można z grubsza podzielić na trzy części. W pierwszej rzeczowo, punkt po punkcie, wskazuje na konsekwencje teorii ewolucji. Teraz dopiero zrozumiałem, dlaczego heliocentryzm, teoria kwantowa czy inflacyjny wszechświat nie mają tylu wrogów, zaś ewolucja - jak najbardziej. Konsekwencje są bowiem dla teistycznych religii miażdżące. Druga część to seria pytań o człowieka, nowe postawienie naszego gatunku w świecie przyrody. Skoro nie jesteśmy już "ukoronowaniem stworzenia", to czym jesteśmy? Czy jesteśmy lepsi od zwierząt, bardziej godni życia? Jaki w ogóle jest sens życia, po co żyć w nihilistycznym świecie atomów, świecie bez Boga? No i wreszcie trzecia część, dość głęboko sięgająca w korzenie moralności, jej pochodzenie i sens. Ta książka jest tym, czy mógł być (a nie jest) "Bóg Urojony" Dawkinsa. Dopiero teraz, po przeczytaniu "Boga, Darwina i Sensu życia" widzę, jak bardzo ułomnym i niepełnym dziełem jest najbardziej kontrowersyjne dzieło rottweilera Darwina, w którym to Dawkins, jakkolwiek mając rację w każdej chyba sprawie, wiele rzeczy pomija, upraszcza, schodzi na boczne tory dyskusji nie mające dużo wspólnego z właściwym tematem czy też wchodzi w ślepe uliczki argumentacji, kiedy próbuje czegoś dowodzić, ale sam do końca nie wie czego. W książce Williamsa Szczególnie zaimponowały mi rozdziały o moralności, ponieważ Dawkins ledwo prześlizgnął się po temacie, jakby czuł, że wypada coś wspomnieć, ale nie bardzo wiedział co napisać. Tutaj temat potraktowany jest bardzo dogłębnie, rzetelnie i wyczerpująco. W kwestii moralności książka stawia mnóstwo kłopotliwych pytań, stawia wiele na głowie. Autor z pewnym zakłopotaniem przyznaje, że nie wszystkie pytania są dla niego komfortowe, szczególnie, że nasuwające się odpowiedzi są bardzo niepokojące. Czapki z głów, książka jest doprawdy wspaniała!
Hubert - awatar Hubert
ocenił na86 lat temu
Chemia między nami. Miłość, seks i naukowe podstawy przyciągania Larry Young
Chemia między nami. Miłość, seks i naukowe podstawy przyciągania
Larry Young Brian Alexander
„Miłość tak naprawdę nie przylatuje i nie odlatuje. Złożonymi zachowaniami otaczającymi te emocje rządzi kilka molekuł w naszych mózgach”. DLA KOGO: „Co sprawia, że dwie zupełnie obce sobie osoby dochodzą do wniosku, że nie tylko byłoby miło dzielić życie, lecz że wręcz muszą to zrobić? Jak mężczyzna może twierdzić, ze kocha swoją żonę, a jednocześnie uprawiać seks z inną kobietą? Co powoduje, że pozostajemy w związku nawet wtedy, gdy opadły już romantyczne uniesienia? Jak to możliwe, że zakochujemy się w „niewłaściwej” osobie? Co sprawia, że ludzie wybierają dany „typ”? Jak rodzi się miłość? Dlaczego matki opiekują się swoimi dziećmi? Co leży u podstaw płci osób, do których kierujemy nasze uczucia? Co to w ogóle oznacza, że ktoś jest kobietą albo mężczyzną?”. Jeśli te pytania Cię zaciekawiły i chcesz poznać odpowiedź na nie z perspektywy neurochemicznej – to książka dla Ciebie. Oraz oczywiście jeśli nie boisz się stwierdzenia, że miłość, to chemia. CO W ŚRODKU: - Wytłumaczenie wymienionych w powyższym cytacie zjawisk na gruncie teorii psychologii ewolucyjnej oraz działania hormonów i neuroprzekaźników w mózgu. Neurochemiczny opis łączenia się w pary, dynamiki związków, tęsknoty i uzależnienia od partnera, różnic płciowych, a także relacji matki z dzieckiem i kształtowania się człowieka także na gruncie płciowości. - Mnóstwo opisów badań, treść opiera się na wynikach naukowych analiz, a na końcu znajduje się prawie 30-stronicowa bibliografia do każdego rozdziału. Mimo to książka napisana jest bardzo przystępnie i nie trzeba mieć wcześniejszej styczności z budową mózgu czy wiedzy na temat biologii, by ją zrozumieć. Wiele zjawisk poprzedzonych jest prostymi historyjkami wprowadzającymi, Autorzy wplatają też luźne żarty (mnie akurat trochę irytowały, ale czynią lekturę bardziej lekką). Czasem gubiłam się też w ilości przytaczanych nazwisk, ale szybko się odnajdowałam :) - Dużo odwołań do badań na zwierzętach, które w kwestii łączenia się w pary, rozmnażania, tworzenia więzi społecznych, a przede wszystkim działania neuroprzekaźników i innych substancji chemicznych są bardzo podobne do ludzi. Z tej książki dowiesz się na przykład, że mężczyzna bardziej niż nam się wydaje podobny jest do…nornika :) - Polecam szczególnie osobom, które dopiero zaczynają interesować się daną tematyką. Dla dobrze zaznajomionych sporo informacji może być powtórką.
Sunny - awatar Sunny
ocenił na85 lat temu

Cytaty z książki Moralność mózgu. Co neuronauka mówi o moralności

Więcej
Patricia S. Churchland Moralność mózgu. Co neuronauka mówi o moralności Zobacz więcej
Patricia S. Churchland Moralność mózgu. Co neuronauka mówi o moralności Zobacz więcej
Patricia S. Churchland Moralność mózgu. Co neuronauka mówi o moralności Zobacz więcej
Więcej

Ciekawostki historyczne