Rajski domek

Okładka książki Rajski domek autora Erica James, 9788376861265
Okładka książki Rajski domek
Erica James Wydawnictwo: Jaguar literatura piękna
416 str. 6 godz. 56 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Paradise house
Data wydania:
2013-09-25
Data 1. wyd. pol.:
2008-10-01
Liczba stron:
416
Czas czytania
6 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788376861265
Tłumacz:
Małgorzata Żbikowska
Średnia ocen

6,5 6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Rajski domek w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Rajski domek

Średnia ocen
6,5 / 10
122 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Rajski domek

avatar
2854
2263

Na półkach:

Ot, książka dobra na stanie w korkach!

Ot, książka dobra na stanie w korkach!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
185
71

Na półkach: ,

Czytając opinie, myślałam, że książka mi się nie spodoba, jednak nie było tak źle. Obyczajówki dla mnie mają taki swojski, spokojny klimacik. Ta opowieść zawarta jest w bardzo krótkich rozdziałach, a z każdym historia idzie do przodu, i to całkiem zwinnie. Nie ma zapychaczy ze zbędnych opisów i wszystko wnosi coś ważnego do opowieści.
Jakie są dla mnie minusy? Jednym z nich jest reakcja Genevieve na spotkanie Christiana po latach, a właściwie jej brak. No, bo niby bardzo przeżyła zdradę, po której się posypała, a potem gadała z nim w sumie jakby nigdy nic i spotykała się z nim na luzie. Chyba że zachowała się tak dlatego, że przepracowała traumę z psychologiem, ale to i tak (jak dla mnie) powinna zachowywać się jakoś bardziej powściągliwie, a nie w sposób taki, że sobie przeprosił, a ona jakby powiedziała "aaa, dobra. Jak tak, to spoko" i umawiała się z nim dalej, jakby spotykała się po latach z dawnym przyjacielem, z którym straciła kontakt, a nie z gościem, który ją zdradził.
Drugi minus? Oj, błędy. Jestem na nie mega wyczulona. Kurła, błędy takie, że w wydawnictwie chyba brakuje kogoś, kto by trzymał nad tym pieczę. Było gubienie słów, błędy ortograficzne, literówki, noo, wstyd. Serio, opowieść czytało mi się fajnie, ale nóż mi się w kieszeni otwierał na widok tych błędów. Rozumiem, że się zdarzają, ale bez przesady...

Czytając opinie, myślałam, że książka mi się nie spodoba, jednak nie było tak źle. Obyczajówki dla mnie mają taki swojski, spokojny klimacik. Ta opowieść zawarta jest w bardzo krótkich rozdziałach, a z każdym historia idzie do przodu, i to całkiem zwinnie. Nie ma zapychaczy ze zbędnych opisów i wszystko wnosi coś ważnego do opowieści.
Jakie są dla mnie minusy? Jednym z nich...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
878
866

Na półkach: ,

Piękna historia, która jak najbardziej mogła mieć swoje odbicie w rzeczywistości.
Postacie nie są wybielone. Pokazane zostały ich wady i zalety, a przy tym muszą się oni zmagać w własnymi kompleksami i demonami z przeszłości.
Genevieve zostaje poniekąd zmuszona postępowaniem matki do zajęcia się rodzinnym pensjonatem.
Dziewczyna wkłada w to dużo pracy i serca, by przywrócić go do dawnej świetności. A przy tym całą rodziną zwali się jej na głowę.
Pewnego dnia w Angel Sands zjawia się przystojny architekt.
Nadszedł więc czas, by rozliczyć się w przeszłością i dawną miłością. Minęło kilkanaście lat od kiedy ostatni raz widziała Christiana.
Co z tego wyniknie?

Piękna historia, która jak najbardziej mogła mieć swoje odbicie w rzeczywistości.
Postacie nie są wybielone. Pokazane zostały ich wady i zalety, a przy tym muszą się oni zmagać w własnymi kompleksami i demonami z przeszłości.
Genevieve zostaje poniekąd zmuszona postępowaniem matki do zajęcia się rodzinnym pensjonatem.
Dziewczyna wkłada w to dużo pracy i serca, by przywrócić...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

299 użytkowników ma tytuł Rajski domek na półkach głównych
  • 152
  • 145
  • 2
54 użytkowników ma tytuł Rajski domek na półkach dodatkowych
  • 36
  • 7
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Erica James
Erica James
Erica James to brytyjska autorka powieści obyczajowych. Debiutowała książką "Tell It To The Skies", za powieść "Gardens of Delight" otrzymała w 2005 roku nagrodę Romantic Novel of the Year. Uczucia, o których pisze James, są nieodmiennie skomplikowane i często ambiwalentne. Książki autorki ciążą bardziej ku powieściom obyczajowym niż romansom sensu stricte, choć jest w nich miejsce i na miłość w najróżniejszych jej odcieniach.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ich pięcioro Susan Wiggs
Ich pięcioro
Susan Wiggs
Sięgając po powieść "Ich pięcioro" spodziewałam się lekkiej i beztroskiej lektury na lato. Blurb również utwierdził mnie w tym przekonaniu, a okładka mówi sama za siebie. Jednak po pierwszych kilkudziesięciu stronach okazało się, że byłam w błędzie i zamiast zwykłego romansidła na jeden raz otrzymałam ciekawą i wzruszającą powieść obyczajową, która "chwyta za serce" i "ściska za gardło". Lily jest nauczycielką, singielką, która na skutek traumatycznych wydarzeń z przeszłości postanowiła spędzić swoje życie w taki właśnie sposób. Nie chce zakładać rodziny, wiązać się z kimś na stałe, a swoje uczucia macierzyńskie przelewa na uczniów. Jedną z jej podopiecznych jest ośmioletnia Charlene - córka jej najlepszej przyjaciółki z dzieciństwa. Dziewczynka ma problemy w szkole, które wymagają konsultacji z jej rodzicami - Crystal i Derekiem. Po jednym z takich spotkań dochodzi do tragicznych wydarzeń, które na zawsze odmieniają życie Charlene, jej szesnastoletniego brata Camerona i dwuletniej siostry Ashley. Co więcej... wspomniane zdarzenia odciskają swoje piętno także na życiu Lily, która z dnia na dzień musi zupełnie zmienić swoje dotychczasowe nastawienie i sposób patrzenia na świat. Częste spotkania z Seanem - bratem Dereka owocują poważnym związkiem, a opieka nad dziećmi dostarcza Lily ekscytujących przeżyć. Po lekturze powieści Susan Wiggs "Zanim nadejdzie ciemność" właściwie mogłam się spodziewać, że autorka i tym razem będzie chciała mnie zaskoczyć. Ale muszę przyznać, że zupełnie nie spodziewałam się takiego rozwoju wypadków. Zaintrygowana wydarzeniami odpłynęłam zupełnie w przedstawiony świat. Emocje, które towarzyszyły mi podczas lektury oscylowały od żalu, smutku, współczucia do czystej radości i szczęścia, bo jest to powieść o prawdziwej przyjaźni, rodzinnej tragedii i sile wybaczenia. Kulisy gry w golfa, którą pasjonują się bohaterowie zainteresowały mnie i muszę przyznać, że sporo dowiedziałam się na ten temat, ale także zmieniłam swoje nastawienie do tego sportu. Jedynie Sean - wujek rodzeństwa wydał mi się do tego stopnia idealny, że zatracił swój autentyzm. Powieść "Ich pięcioro" skłania do refleksji, jest wartościowa i intrygująca, ale o tym możecie przekonać się osobiście zasiadając do lektury. Od siebie dodam jeszcze tylko, że z prawdziwą przyjemnością sięgnę po kolejne powieści autorki, żeby przekonać się, czym jeszcze Pani Wiggs mnie zaskoczy. Polecam.
Mońcia_POCZYTAJKA - awatar Mońcia_POCZYTAJKA
oceniła na79 lat temu
Szczęście w twoich oczach Caroline Leavitt
Szczęście w twoich oczach
Caroline Leavitt
Powieści obyczajowe to rodzaj książek, które dość łatwo zepsuć. Wystarczy temat, który zostanie poprowadzony zbyt lekko albo też naiwna akcja. Zawsze podchodzę do nich z pewną obawą – chyba, że sięgam po sprawdzonych autorów, np. Jodi Picoult lub Richard Paul Evans. Na dodatek książki z serii „Leniwa Niedziela” nie wywarły na mnie oszołamiającego wrażenia. Przed „Szczęściem w twoich oczach” Caroline Leavitt stało, więc trudne zadanie. Isabelle oraz April to dwie kobiety żyjące w jednym mieście, których drogi możliwe, że przecięły się, gdy robiły zakupy w tym samym supermarkecie lub spacerowały po plaży. Do pewnego dnia nie miały o sobie świadomości. Każda z nich prowadziła swoje życie. Isabelle żyła u boku Luka i pracowała w studiu fotograficznym. Jej życie wydawało się ułożone do momenty, gdy dowiedziała się, że mąż ma kochankę i na dodatek będzie miał z nią dziecko. Postanawia odejść od niewiernego mężczyzny i ta podróż zmienia jej życie na zawsze… April ma męża Charliego i synka Sama. Pracuje, jako kelnerka i lubi swoją pracę. Całą swoją energię koncentruje na tym, aby życie jej syna, który ma astmę było jak najłatwiejsze i najmniej odbiegało od życia rówieśników. Charlie myślał, że są szczęśliwi. Nigdy nie podejrzewał, że jedna kłótnia może doprowadzić żonę do ucieczki… Ucieczki, która zmienia życie jego oraz syna raz na zawsze. „Szczęście w twoich oczach” to książka dość specyficzna, ale jednocześnie zwyczajna. Myślę, że w pewien sposób jest również magiczna. Dwie kobiety, dwie rodziny, które żyły w jednym mieście połączył tragiczny los. Los, który pozostawił pytanie: Dlaczego ona, a nie ja? Bez żadnej odpowiedzi. Isabelle oraz April to zupełnie dwie różne bohaterki. Widać to od razu po ich życiach rodzinnych. Isabelle nie ma udanego małżeństwa, problemy w kontaktach z matką. April jest żoną i matką, czyli ma wszystko, czego pragnie Isabelle. April lubi swoją pracę, a Isabelle czuje, że się dusi w małym miasteczku i nierozwojowym studiu fotograficznym, w którym pracuje. Chociaż, gdy poznamy historię lepiej i dobrniemy do jej końca jesteśmy też wstanie stwierdzić, że bohaterki miały również cechy wspólne. Na początku nie bardzo przypadła mi do gustu Isabelle, bo wydawało mi się osobą wiecznie narzekającą i z niczego niezadowoloną. Z czasem jednak, gdy poznałam bliżej April to właśnie matka Sama zaczęła być dla mnie tą bardziej irytującą. Jej zachowanie było kompletnie absurdalne. Nie rozumiałam jej zachowania, jako matki i tego, co chciała zrobić własnemu dziecku. Odniosłam wrażenie, że ona i Charlie za szybko wzięli ślub, że April była po prostu niedojrzała. Kochała syna, bo poświęcała wszystko żeby wyleczyć go z astmy, ale to, co chciała zrobić było bardzo egoistyczne. Caroline Leavitt stworzyła powieść o tym jak ludzie radzą sobie z żałobą, ale również jak wygląda życie osób, które przeżyły wypadki samochodowe. Byłam wstanie poczuć strach Isabelle po wypadku, gdy wsiadała do auta. Rozumiałam pragnienie Sama. Postać chłopca była najbardziej realistyczna. Byłam nim oczarowana. Tym jak się zachowywał i jego dziecięcą wiarą. Czasami tęsknie za tymi dziecięcymi marzeniami i wiarą, że wszystko jest możliwe. Oczywiście każdy również inaczej przechodzi żałobę, ale pokazane jest to, że rodzice nie mają czasu na zbyt długie bycie w strefie straty. Szybko muszą się ogarnąć, bo czekają na nich dzieci. Trochę pewnie Wam zdradziłam z treści, ale trudno jest przy tej książce tego nie zrobić. Zakończenie książki bardzo mnie zaskoczyło. Spodziewałam się czegoś innego. Miałam też zupełnie na coś innego nadzieję. Jednak, gdy piszę tę recenzję kilka dni po przeczytaniu „Szczęścia w twoich oczach” uważam, że jest ono dobre i pasujące do treści. Nieprzesadzone, ale realne. Moim jednym zarzutem jest to, że momentami książka jest zbyt nużąca. Ciężko się też w nią wchodzi. Osobiście polecam i jest to jedna z lepszych książek z serii „Leniwa Niedziela” jakie do tej pory przeczytałam. Warta uwagi i warta, żeby o niej mówić. Nie jest łatwa, ale porusza ważny temat. Proszę czytajcie tę książkę! "Możesz hojnie obdarowywać innych troską i miłością. Możesz przestrzegać wszystkich przykazań, które uważasz za słuszne, a świat mimo to daje ci po głowie. Nie ma przyczyny i skutku. Nie ma żadnej karmy." ~ Caroline Leavitt, Szczęście w twoich oczach, Warszawa 2013, s. 85-86.
Adrianna__ - awatar Adrianna__
ocenił na86 lat temu
Spacer po szczęście Lucy Dillon
Spacer po szczęście
Lucy Dillon
Zdarzyło mi się, w dobrej wierze, podsunąć koleżance w ciąży Piąte dziecko Doris Lessing. Kierowałam się (o moja ślepoto!) walorami powieści i renomą nazwiska. Z mojego faux-pas zdałam sobie sprawę dużo później, kiedy pojęłam, że brzemiennej kobiecie, pełnej obaw, lęku i niepewności w oczekiwaniu na dziecko, dałam do przeczytania opowieść o upośledzonym chłopcu. To, że była również historią o sile matczynej miłości, w tym konkretnym przypadku, nie miało żadnego znaczenia. To niefortunne doświadczenie nauczyło mnie konieczności dostrzegania czytelnika w kontekście książki. Teraz wiem, że nawet najlepsza opowieść, w pewnych okolicznościach, może narobić więcej szkody niż pożytku. Tej boleśnie zdobytej zasady szczególnie przestrzegam w przypadku książek „żałobnych”, do których zaliczam tę powieść. I kiedy słyszę prośbę o polecenie lub pożyczenie takiej właśnie książki od osoby przeżywającej utratę najbliższej osoby, to jej podsunięcie uzależniam od etapu żałoby, na jakim się znajduje osoba prosząca. Akurat tę pozycję zabroniłabym czytać tuż po śmierci partnera (dlaczego napiszę później),a poleciłabym ją osobie kończącej czas smutku, ale mającej problemy z jego opuszczeniem, odsunięciem go od siebie, bo właśnie na tym etapie żałoby znajdowała się główna bohaterka tej powieści – Juliet. Jej mąż zmarł na zawał serca w wieku 32 lat, czyniąc z niej wdowę zaledwie w wieku 31 lat. W momencie jej poznania od śmierci Bena upłynęło osiem miesięcy, a ona nadal chowała się przed światem i ludźmi w swoim domu, który razem z mężem właśnie kupili i zamieszkali, snując wspólne plany jego remontu. Było jej w nim dobrze rozpaczać i rozpamiętywać przeszłość i niespełnioną przyszłość. I pewnie zgorzkniałaby w tym warownym „zamku”, gdyby nie siostra, matka i sąsiedzi, dzięki którym powoli zaczęła wychodzić ze stworzonego przez siebie twardego kokonu smutku, żalu i depresji. Ich siła i wszechobecność oddziaływania sącząca się z każdej sceny, rozmowy czy przemyśleń była tak silna, że bez trudu przelała się na mnie. Czułam ogromne przygnębienie towarzyszące Juliet. Najgorsze było to, że towarzyszyło mi ono przez 95% powieści, dodatkowo potęgowane nagromadzeniem bohaterów, z których każdy przeżywał własną, mniejszą lub większą, tragedię życiową. Nie tylko Juliet była w żałobie, ale i teściowa, matka była przygnębioną tragedią córki, jej siostra Louise przeżywała kryzys małżeński, znajomy Michael odejście żony, a przyjaciel Lorcan oszustwo ukochanej. Nawet pies był przygnębiony odejściem Bena. To nagromadzenie destrukcyjnych uczuć było celowym i przemyślanym posunięciem autorki w budowaniu powolnego napięcia emocjonalnego fabuły, by z rozmachem rozładować je w scenie finałowej. Przyznaję, jest w tym mistrzynią! Umie pokazać, że życie jest jak "książka, która się składa z wielu rozdziałów. Na jakiś czas robi ci się smutno, a potem odwracasz stronę, żeby zobaczyć, co będzie dalej". I właściwie do tego momentu, poznana przeze mnie historia wychodzenia z żałoby, nie różniłaby się niczym od znanych mi tego typu powieści, gdyby nie jeden element pięknie wpleciony w fabułę. Dogoterapia! Miłość autorki do psów czułam na każdej stronie, która umiejętnie pokazała ich terapeutyczną rolę w trudnych chwilach człowieka. To właśnie pies Minton pozwolił Julie przetrwać najtrudniejsze chwile po tragedii, to psy znajomych i potrzeba opieki nad nimi wyciągnęła ją z domu i zmusiła do nawiązania ponownych kontaktów z ludźmi i wreszcie to pies sprawił, że dziewczyna otworzyła serce na nowy związek z mężczyzną. To dlaczego, pomimo tak pozytywnego oddziaływania, nie poleciłabym jej osobom rozpoczynającym żałobę? Z jednego powodu. Ta opowieść mówi wyraźnie – weź się w garść, nie jesteś pępkiem świata, nie ty jedna przeżywasz nieszczęście, inni też mają problemy, poświęcają się dla ciebie, a ty tkwisz egoistycznie w swoim mrocznym świecie apatii! Tego nie może słyszeć osoba, która jest w szoku tuż po stracie najbliższej osoby, bo ona nie ma tej „garści”, a siła mocy tych słów, dająca energię do życia, skierowana jest w żagle, których nie posiada. Zanim odzyska „garść” i odbuduje „żagle” minie trochę czasu. Działania w dobrej wierze mogą zakończyć się rozgoryczeniem, które Juliet ujęła w ten sposób – "…same banały, których ciągle wysłuchuję, że w niebie są wszyscy, których kochasz i celebryci, a czas leczy rany. […] życzliwe słowa, jakie słyszała od ludzi, wszystko unieważniały. Nie była „dzielna”, nie była „taka młoda” i naprawdę nie sądziła, by „czas leczył rany”". Niektóre książki są jak lekarstwo. Trzeba wiedzieć komu i kiedy je przepisać-polecić. Staram się o tym zawsze pamiętać. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na74 lata temu

Cytaty z książki Rajski domek

Więcej
Erica James Pensjonat na wzgórzu Zobacz więcej
Erica James Pensjonat na wzgórzu Zobacz więcej
Erica James Pensjonat na wzgórzu Zobacz więcej
Więcej