Gwiżdżemy na króla ogóra

Okładka książki Gwiżdżemy na króla ogóra autorstwa Christine Nöstlinger
Okładka książki Gwiżdżemy na króla ogóra autorstwa Christine Nöstlinger
Christine Nöstlinger Wydawnictwo: Skrzat literatura dziecięca
162 str. 2 godz. 42 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Wir pfeifen auf den Gurkenkönig
Data wydania:
2013-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2013-01-01
Liczba stron:
162
Czas czytania
2 godz. 42 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374378673
Tłumacz:
Krystyna Kornas
Każe do siebie mówić Wasza Wysokość - dyniowaty ogór, który ni stąd, ni zowąd pojawia się w kuchni u państwa Hogelmannów i prosi o azyl polityczny. Pojawia się - i mąci w rodzinie. Zanim uda się go pozbyć, dziwoląg napsuje sporo krwi, ba, prawie dojdzie do katastrofy.

Z właściwym sobie humorem Christine Nöstlinger kreśli portret rodziny niezupełnie idealnej. Surrealistyczny komizm postaci podłego ogóra łączy z wnikliwą obserwacją relacji w rodzinie oraz subtelnym studium tyranii.

Ilustracje: Agnieszka Semaniszyn-Konat
Średnia ocen
6,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Gwiżdżemy na króla ogóra w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Gwiżdżemy na króla ogóra

Średnia ocen
6,6 / 10
7 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Gwiżdżemy na króla ogóra

Sortuj:
avatar
37
34

Na półkach: ,

Czy wiesz, że w zatęchłych piwnicach starych domów mieszkają dyniowaci rządzeni przez swoich królów? A co byś zrobił, gdyby pewnego dnia do twej kuchni wparował król ogór na wygnaniu i poprosił cię o azyl? Czy posłuchałbyś, gdyby kazał ci się całować w rękę i tytułować królem? Czy zaoferowałbyś mu pomoc, czy wręcz przeciwnie - kazał wynosić się, gdzie pieprz rośnie? A co, gdyby twoja rodzina była podzielona i część powiedziałaby: "Gwiżdżemy na króla ogóra!", a część chciałaby się nim zaopiekować i pomóc mu w powrocie na tron? A może w ogóle pierwszą rzeczą, o której byś pomyślał, byłby telefon do mediów i chęć podzielenia się z innymi tą sensacją? A co gdyby nikt ci nie uwierzył i uznał za wariata? Taka właśnie niecodzienna historia przydarzyła się rodzinie Hogelmannów, składającej się z dziadka, rodziców i trójki ich dzieci, a została opisana przez ich środkową latorośl - 12-letniego Wolfganga, ucznia drugiej klasy gimnazjum.
"Gwiżdżemy na króla ogóra" to książka napisana z perspektywy dziecka i opisująca świat dziecka językiem zrozumiałym dla dziecka. Christine Nöstlinger czyni centralną postacią swej książki dziecko i to jemu oddaje głos, zrzucając jednocześnie z piedestału uznane społecznie autorytety: króla, ojca, nauczyciela. Na obrzeżach wątku surrealistycznego - czy jak kto woli fantastycznego - z królem ogórem w roli głównej, który stanowi główną oś opowieści i jest pretekstem do ukazania rozpadu rodziny w sytuacji kryzysowej, Nöstlinger porusza wiele trudnych tematów t.j. : groźba zostania na drugi rok w tej samej klasie, spłata kredytu, pierwsza miłość i pierwsze rozstanie, choroba, strach przed kolejnym udarem dziadka. A że czyni to z wielkim humorem, książkę czyta się lekko, wyczekując z zapartym tchem, co też wydarzy się w kolejnym rozdziale (napisanym niezawodnie wg wskazówek pana od niemieckiego). Pomimo, że książka powstała prawie 50 lat temu, nie zestarzała się i nie straciła nic ze swojej atrakcyjności, a oryginalny koncept i poruszana tematyka zadowolą i przyszłe pokolenia czytelników.

Czy wiesz, że w zatęchłych piwnicach starych domów mieszkają dyniowaci rządzeni przez swoich królów? A co byś zrobił, gdyby pewnego dnia do twej kuchni wparował król ogór na wygnaniu i poprosił cię o azyl? Czy posłuchałbyś, gdyby kazał ci się całować w rękę i tytułować królem? Czy zaoferowałbyś mu pomoc, czy wręcz przeciwnie - kazał wynosić się, gdzie pieprz rośnie? A co,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1007
326

Na półkach:

Bardzo fajna pozycja. Śmieszna, ale też ukazująca życie rodziny z jej codziennymi problemami i wyborami.

Bardzo fajna pozycja. Śmieszna, ale też ukazująca życie rodziny z jej codziennymi problemami i wyborami.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1841
1841

Na półkach: ,

Trafiła do nas książka pewnej znanej niemieckiej, dziecięcej pisarki. Co prawda ja osobiście spotkałam się z jej twórczością chyba po raz pierwszy, ale to nie zmienia faktu, że w swojej ojczyźnie jest ona podobno znana i ceniona już od wielu lat. "Gwiżdżemy na króla ogóra" pierwotnie zostało wydane w 1972 roku.

Jest to opowieść o pewnej zwariowanej niemieckiej rodzince i o niechcianym i jakże natrętnym i niemiłym gościu. Wolfgang Hogelmann to dwunastolatek, który mieszka wraz z mamą, tatą, dziadkiem, starszą siostrą Martyną oraz młodszym bratem Nikim. Mają dosyć spory dom i dwie piwnice. I właśnie od jednej z tych piwnic wszystko się zaczęło... Pewnego dnia w kuchni rodziny Hogelmann pojawia się dziwny stwór - dyniowaty ogór, który ma koronę na głowie i chce, żeby zwracać się do niego "Wasza Wysokość". Okazuje się, że wraz z innymi małymi ogórami zamieszkiwał piwnicę Wolfganga i jego rodziny, jednak jego podwładni postanowili się go pozbyć. Żąda więc od rodziny, aby ta pomogła mu wrócić do jego domu. Cała rodzina szybko poznaje się na ogórze, wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że jest on bardzo samolubny i wredny. Wszyscy oprócz taty, który postanawia mu pomóc. Bierze króla ogóra do swojego pokoju, karmi go i opiekuje się nim. Przez to w domu zaczyna panować dziwna atmosfera, są kłótnie... Trzeba pozbyć się ogóra, ale jak to zrobić kiedy tata nie chce nawet o tym słyszeć?

Książka napisana jest w formie pamiętnika. Narratorem jest tutaj nasz główny bohater, wbrew pozorom wcale nie król ogór, a dwunastoletni Wolfgang. Spisuje on tę zwariowaną historię, opisując przy okazji wiele rzeczy ze swojego życia, czyli przeboje w szkolę, z rodzicami, rodzeństwem i oczywiście ogórem...

Czy to wszystko nie brzmi dziwnie? Strasznie zaintrygował mnie ten tytuł, ta okładka, opis książki i właśnie dlatego postanowiłam po nią chwycić. Wydawało mi się, że będzie to lekka i zabawna lektura i wiecie co? Właśnie taka jest ;) Jest to obraz jakiegoś okresu z życia pewnej nieidealnej i nieco zwariowanej rodziny, a ten dziwny przerośnięty ogór? To tylko taki zabawny dodatek.

Książka napisana jest w ciekawy sposób. Tak prosto, swojsko... Tak jakby ta historia naprawdę była opowiadana przez dwunastolatka. Czyta się ją ekspresowo i można się przy niej naprawdę pośmiać. Całość okraszona jest fajnymi czarno-białymi obrazkami, które wyglądają jak narysowane przez naszego małego narratora i właśnie takie było założenie. No cóż ja mogę Wam dodać? Chyba jedynie tyle, że mimo swojej dziwności (chodzi mi tutaj o tego dużego, gadającego i przemądrzałego ogóra) jest to śmieszna opowieść, która starszakom powinna przypaść do gustu ;)

Trafiła do nas książka pewnej znanej niemieckiej, dziecięcej pisarki. Co prawda ja osobiście spotkałam się z jej twórczością chyba po raz pierwszy, ale to nie zmienia faktu, że w swojej ojczyźnie jest ona podobno znana i ceniona już od wielu lat. "Gwiżdżemy na króla ogóra" pierwotnie zostało wydane w 1972 roku.

Jest to opowieść o pewnej zwariowanej niemieckiej rodzince i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

14 użytkowników ma tytuł Gwiżdżemy na króla ogóra na półkach głównych
  • 8
  • 6
8 użytkowników ma tytuł Gwiżdżemy na króla ogóra na półkach dodatkowych
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Gwiżdżemy na króla ogóra

Inne książki autora

Christine Nöstlinger
Christine Nöstlinger
Ikona literatury dla dzieci i młodzieży niemieckiego obszaru językowego. W 2003 roku uhonorowana prestiżową nagrodą Astrid Lindgren, przyznawaną za walory artystyczne książek oraz promowanie praw dziecka. Wydała kilkadziesiąt książek, które przetłumaczono na wiele języków. Jako jedna z nielicznych pisarzy na swoim koncie ma oprócz nagrody Astrid Lindgren drugą najważniejszą nagrodę w dziedzinie literatury dla dzieci – nagrodę im. Hansa Christiana Andersena, nazywaną „Małym Noblem”. Za „Gwiżdżemy na króla ogóra” otrzymała w 1973 roku Deutscher Jugendliteraturpreis.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Gwiżdżemy na króla ogóra przeczytali również

Pan Jaromir na tropie klejnotów Heinz Janisch
Pan Jaromir na tropie klejnotów
Heinz Janisch
Już nie raz miałyśmy przyjemność czytania oraz recenzowania różnych młodzieżowych powieści dotyczących jakiś tajemnic, kradzieży, szukania, tropienia... Jednym, a właściwie dwoma słowami - powieści detektywistycznych :) Tym razem w nasze ręce trafiła książka z zupełnie nowej serii o Panu Jaromirze. Jest to jej pierwsza część i już wkrótce doczekamy się kolejnych... Pan Jaromir to wbrew pozorom nie jest ten mężczyzna pokazany na okładce. To pies, a dokładniej jamnik, który widnieje tuż obok starszego Pana. Ten Pan to natomiast lord Hubert, znany i ceniony angielski detektyw. Ponieważ poszukiwał pomocnika do swojej pracy, postanowił on zrobić casting. Zgłosiło się bardzo wiele osób marzących o pracy detektywa, ale lord Hubert wybrał właśnie jego. Jamnika, który uwielbia morze i czytanie porannej prasy, a boi się, że kiedyś wyląduje na nim UFO... Oczywiście piesek ten mówi, ale stara się to ukrywać przed ludźmi i rozmawia tylko ze swoim nowym pracodawcom. Od razu pierwszego dnia dwójka detektywów wyrusza do kurortu Bad Grunberg gdzie okradziono z rodowych klejnotów pewną bardzo majętną starszą Panią. Lord Hubert wraz ze swoim nowym towarzyszem z przyjemnością i wielkim zaangażowaniem zabierają się za śledztwo w tej sprawie. Udają zwykłych gości kurortu, aby obeznać się w sytuacji. Podejrzani są wszyscy kuracjusze, którzy w czasie kradzieży zamieszkiwali kurort. Wszyscy mają zakaz opuszczania tego miejsca przez kolejne kilka dni, więc detektywi mają nieco ułatwione zadanie. Muszą po prostu poszukać poszlak, znaków, dowodów. Połączyć części układanki w całość i już rozwiązanie zagadki gotowe... Piękna, biała, elegancka pudlica plus latający spodek plus skradzione klejnoty. Możecie być pewni, że to daje nam naprawdę ciekawe połączenie :) Tak jak wspominałyśmy na początku, już wiele razy zdarzało nam się czytać takie kryminalne opowieści dla młodzieży i musimy przyznać, że obie bardzo je lubimy. Pewnie pomyślicie sobie: "Co? Przecież to dla dzieciaków..." Doskonale zdajemy sobie z tego sprawę, ale to nie zmienia faktu, że książka ta jest bardzo fajną, ciekawą i wciągającą lekturą. Nasze dzieci co prawda będą musiały jeszcze trochę poczekać, aby przeczytać tą książkę, ale już już niedługo na pewno same z przyjemnością zaczną sięgać po takie pozycje... Opowieść tą czyta się szybciutko i lekko. Nie wiemy jak to wygląda u takich młodszych moli książkowych, ale nam pochłonięcie jej zajęło naprawdę niewiele czasu. Jest ona pomysłowa i zapewne bardzo ciekawy dla dziecka będzie fakt, że jednym z detektywów jest pies, na dodatek mówiący pies :) Jak to bywa w takich kryminalnych książkach akcja trzyma w napięciu aż do samego końca. Dopiero w przedostatnim rozdziale dowiemy się kim jest złodziej i w jaki sposób zdołał on ukraść z zamkniętego sejfu klejnoty... Wiecie z czym kojarzy nam się ta książka? Z takimi angielskimi filmami kryminalnymi, gdzie w jednym pokoju zamknięci są różni ludzie. Jakiś lord, jakaś dama, baron, lekarz, lokaj, sprzątaczka. Jest też detektyw, który krok po kroku próbuje dojść do rozwiązania zagadki. Analizuje każdy ruch, gest, słowo... Na pewno wiecie co mamy na myśli, pewnie każdy choć raz w życiu widział taki film... Tutaj jest podobnie, choć nie oczywiście tak samo. No cóż nam "starym" kobietom książka ta się spodobała, jesteśmy pewne, że dzieciakom również przypadnie ona do gustu. A już niebawem możemy spodziewać się kolejnej części... My nie możemy się już doczekać :)
Książeczki synka-i-córeczki - awatar Książeczki synka-i-córeczki
ocenił na813 lat temu
Przygody Filipka Wojciech Cesarz
Przygody Filipka
Wojciech Cesarz Katarzyna Terechowicz
Poznajemy chłopca Filipka, którego mama straciła pracę i musi spłacić dług, jego mama decyduje, że jej syn wyjedzie na rok na wakacje latem na wieś. Chłopiec na to reaguje bardzo źle, nie chce wyjeżdżać z domu bo uważa, że będzie tam nudno,nie będzie miał co robić. Pewnego dnia spotyka swojego sąsiada Majora ze swoją bulterierką Furią, tak nazywa swojego psa, sąsiad znęca się nad psem,okrutnie traktuje, aż wyrywa się ze smyczy i trafia do Filipka. Filipek bardzo troszczy się o pieska, otacza opieką troskliwą nadaje mu na imię Balbina. Razem spędzają chwile. Nadchodzi dzień wyjazdu Filipka na wieś do cioci Idy i wujka Ernesta, którzy witają go serdecznie, z otwartymi ramionami. Wprowadza się do niezwykłej, wyjątkowej rodziny, a przy tym to się okazuje, że jest bardzo stworzony do życia w wielkim domu. Uwielbia chłopiec poczucie wolności,swej niezależności jakie daje człowiekowi obcowanie z piękną naturą. Poznaje swojego kuzyna Franka razem z Frankiem, szukają ciekawych skarbów, ratują z opresji starą, złą czarownicę, tropią tam kłusowników, wyjeżdżają na upiorny piknik, a również podejmują się w swym życiu pierwszej pracy. Organizują z Brzozowej Góry własną drużynę piłkarską rozgrywają mecz na boisku. Wspólnie przeżywają super przygody, Filipek zaczyna doceniać życie na wsi i jemu się podoba, nie nudzi się już, nie tęskni za domem. Jest w stałym kontakcie z mamą, pisze listy codziennie do niej. Bardzo miła, przeurocza historia Filipka,zaskoczeniem była dla mnie ta książka naprawdę urzekła mnie,oczarowała chociaż to cieniutka książeczka dla dzieci to chętnie przeczytałam. Jest to pogodna, wesoła, ciepła książka przy, której miałam przyjemny relaks, zapewniłam sobie świetną rozrywkę. Idealna lektura na zimowy wieczór czyta się przyjemnie.
Justyś - awatar Justyś
ocenił na98 lat temu
Kaktus na parapecie Magdalena Zarębska
Kaktus na parapecie
Magdalena Zarębska
Polska Rzeczpospolita Ludowa dla sporej grupy ludzi to czasy, które pamiętają i chcą się tą pamięcią podzielić z dziećmi oraz wnukami, aby przestrzec przed totalitaryzmem, pokazać czym kończy się fundamentalizm różnorodnych ideologii, uświadomić, że nawet piękne idee wtłoczone w życie mogą skończyć się fatalnie. Zwłaszcza, kiedy większość osób została wychowana na podziałach i funkcjonowaniu społeczeństwa na zasadzie różnego poziomu uprzywilejowania lub odcięcia od możliwości. Opowieści o przeszłości to cenna lekcja historii. Po takie narzędzie sięga Magdalena Zarębska w książce „Kaktus na parapecie, czyli podróż w przeszłość”. Mikołaj jest przeciętnym nastolatkiem mającym całe mnóstwo zajęć pozaszkolnych. Do tego czas umila mu korzystanie z technologii. Dzięki rodzicom ma dostęp do wielu ciekawych narzędzi, może szlifować języki obce, rozwijać pasje. Jego codzienność toczy się między szkołą i pasjami. Rodzice wspierają go, otaczają opieką, dbają o bezpieczeństwo, co nie zawsze jest przez chłopaka doceniane. Rozpieszczony 4-klasista z powodu fatalnej pogody rozchorowuje się. W tym czasie tata testuje kolejną stworzoną przez siebie grę. Z powodu błędu oprogramowania zostaje przeniesiony do 1979 r., czyli 30 lat wstecz. W tym czasie do przyszłości trafia bardzo podobny do niego Mikołaj z przeszłości. Zamiana miejsc sprawia, że chłopak na własnej skórze doświadcza tego jak dawniej wyglądało życie nastolatków. Bardzo szybko odkryje, że mierzenie się z PRL-owską rzeczywistością nie jest łatwe. Magdalena Zarębska fantastycznie oddała realia Wrocławia z końca lat 70. Widzimy tu niemal puste ulice wielkiego miasta ponieważ niewiele osób miało wówczas samochód. Podróże komunikacją miejską są jedynym sposobem przemieszczania się. Jedyny pojazd w rodzinie traktowany jest z namaszczeniem i używany tylko w wyjątkowych sytuacjach. Szybko okaże się, że jest bardziej rodzinną ozdobą niż samochodem, którym można podróżować poza miasto. Pod pretekstem snucia opowieści o Mikołaju pisarka uświadamia młodym czytelnikom jak dawniej wyglądała samodzielność dzieci, w jaki sposób spędzały czas, jak wielkim wyzwaniem były zakupy. Każdy element rzeczywistości, której musi stawić czoła bohater wprawia go w zdziwienie i przerażenie. Ilość czasu wolnego po lekcjach, możliwość zabaw i samodzielnych wyjść z kolegą, konieczność picia wody ze szklanki, z której piło kilkanaście osób. Szybko zauważa jak bardzo inaczej wygląda miasto niż to z przyszłości. Wrocław bez billboardów, barów z fast foodami jest miejscem całkowicie innym niż to, które zna. Długaśne kolejki, czarno-białe telewizory, ekscytacja każdą nowinką, bardziej społeczne życie, brak telefonów komórkowych i mleko przynoszone przez mleczarza – to tylko niektóre elementy, które podsuwa czytelnikom Magdalena Zarębska, uświadamiająca czytelników jak bardzo żyjemy w pędzie, a czas przelatuje nam przez palce. Nie mogło też zabraknąć takich problemów jak deficyt towarów. Pokazuje młodym czytelnikom, w jaki sposób młodzież urozmaicała sobie czas wolny. Mamy tu popularne gry oraz uświadamianie jak cenną zdobyczą były kapsle. Razem z Mikołajem krok po kroku zdobywamy kolejne wtajemniczenia w grze „życie w PRL-u”. I wszystko byłoby łatwe, gdyby nie to, że uczestniczy on w prawdziwych wydarzeniach, doświadcza na własnej skórze różne ograniczenia. Z każdym dniem pobytu w przeszłości coraz bardziej docenia czasy, w których żył. Marzy o powrocie do dobrze znanego 2009 roku. Czy będzie to możliwe? "Kaktus na parapecie" to ciekawa i zabawna lektura dla młodych czytelników. Dla dorosłych pamiętających tamte czasy będzie to sentymentalna podróż w czasie. Dla mnie dwie rzeczy pokazane w książce są bliskie: miasto, w którym dzieje się akcja, czyli Wrocław oraz końcówka PRL-u z całym mnóstwem uroków z nim związanych. Pokazanie kontrastu między teraźniejszością i przeszłością pozwala na uzmysłowienie sobie jak wiele zmian zaszło w naszym kraju.
AnnaSikorska - awatar AnnaSikorska
oceniła na101 rok temu
Agata z Placu Słonecznego. Przybycie Agaty Ewa Karwan-Jastrzębska
Agata z Placu Słonecznego. Przybycie Agaty
Ewa Karwan-Jastrzębska Anna Pol
Prześliczna książeczka dla dzieci młodszych i starszych, dorosłych też ucieszy. Standardowy rozmiar, twarda oprawa, czarno-białe ilustracje. Dużo elementów fantastycznych wbudowanych w realistyczną treść. Bardzo zgrabnie przeprowadzone. Jest to polska Mary Poppins. Na razie pierwsza część. Agata jest nową nianią pięciorga rodzeństwa: Matyldy, Piotrusia, Nieznośnych Trojaczków. Rodzice dzieci musieli wyjechać do Papui-Nowej Gwinei, aby badać zwyczaje tamtejszych plemion. Na gwałt szukali opiekunki do dzieci na czas wyjazdu. Nie było to takie proste, gdyż wesoła gromadka wyraźnie protestowała przeciw oddelegowaniu rodziców i nie dopuszczała żadnej wychowawczyni do siebie. Dzieciaki tak potrafiły dawać się we znaki , że kolejne kandydatki uciekały , gdzie pieprz rośnie. Nagle Agata , dziewczyna z rudym warkoczem , która pojawiła się nie wiadomo skąd na swojej złotej damce - rowerze okazała się zupełnie inna niż poprzednie . Z początku niechęć dzieci przeobraziła się w szacunek i bezwarunkowe oddanie. Agata stała się ich powierniczką sekretów, wspierająca je na każdym kroku. Była niezwykła i wiele potrafiła. Znała wschodnie sztuki walki, umiała przemieszczać się w wymiar równoległy świata. Wprowadziła rodzeństwo w inne kręgi życia - magii, fantastyki, wyobraźni i wielkich marzeń. Dom rodzinny odkrył przy niej swoje niezwykłe tajemnice. Już nic nie było takie samo. Jeżeli chcecie poznać te sympatyczne dzieciaki i ich cudowną, empatyczną, niezwykłą nianię, odbyć podróż do równoległego świata maleńkiej postaci zwanej Manu, zapraszam do lektury. Bardzo wciągająca nawet dla dorosłych. Piękna i ciepła. Zatoniecie w lekturze, w świecie fantazji i czasu zadumania, zmian pogodowych za oknem, przy wtórze fruwających złotych liści jesiennych w Waszych ogrodach. Agata poprowadzi do krainy dobrego nastroju ze słońcem włącznie.
Anka - awatar Anka
oceniła na102 lata temu
Ratunku, marzenia! Dorota Suwalska
Ratunku, marzenia!
Dorota Suwalska
"Ratunku marzenia!' Doroty Suwalskiej to przezabawna historia o rodzinie widziana oczyma małego Mirka. Mirek ma 10 lat, jego mama pracuje jako dziennikarka, a tata jako grafik w pewnej agencji. Ma dwójkę rodzeństwa: zawsze naburmuszoną 15 letnią Julkę, wielką amatorkę filmów i reżyserii oraz niesforną 6-letnią Helenkę. Cała opowieść rozpoczyna się od tego, że Mirek tłumaczy czytelnikowi o największym marzeniu jego rodziców. Tym marzeniem jest posiadanie domku na wsi. Opisuje on dotychczasowe perypetie w poszukiwaniu odpowiedniego domku, ponieważ rodzina jest dość wybredna. Pewnego dnia tato znajduje ogłoszenie o sprzedaży domu idealnego we wsi o nazwie Książki. Cała rodzina jedzie zobaczyć dom i poznaje tam nowych, przemiłych sąsiadów. Po konsultacjach domowych rodzina kupuje dom i przeprowadza tam gruntowny remont. W Książkach dochodzi do niezwykłych, dowcipnych przygód np. pojawienie się i walka z azbestem, cieknący dach i tajemniczy skarb, który wszyscy chcą odnaleźć. Czy skarb zostanie odnaleziony? Jaka jest historia wsi Książki? Dlaczego dzieci zrobiły dziury w podłodze domu? Na te pytania każdy odpowie sobie sam po przeczytaniu lektury. Autorka napisała tą krótką książeczkę na wzór scenariusza filmowego. Nie ma rozdziałów, są akty. Nie ma podrozdziałów, są sekwencje. Dodatkowo książka zawiera śliczne rysunki odzwierciedlające przygody całej rodzinki. Te dwie rzeczy spowodowały że zanurzyłam się w całej historii i czułam się tak, jakbym sama była uczestnikiem wydarzeń. Przesłaniem opowieści jest to, że zawsze warto marzyć i mieć marzenia, że warto dążyć do wyznaczonych celów i je realizować oraz że aby wspomnienia nie zaginęły dobrym pomysłem jest pisanie książko-dziennika (mały Mirek pisał podobny dziennik, a Julia pisała scenariusze). Cudna, rodzinna, urocza opowieść o marzeniach, o wyznaczaniu sobie celów, o pasji i o poszukiwaniu szczęścia. W paru momentach naprawdę zrywałam boki ze śmiechu przypominając sobie lata dzieciństwa. Całe show tej książki skradła mała Helenka, której bystrość, niesforność i przejęzyczenia dodawały uroku całej historii.
Czesia - awatar Czesia
oceniła na710 lat temu
Za szafą Anna Onichimowska
Za szafą
Anna Onichimowska Anna Wielbut
„Za szafą” Anna Onichimowska. Symboliczna „szafa” to linia graniczna w pokoju, w którym mieszka Jarek ze swoja starszą siostrą Kryską. Pewnego dnia, doznaje on niesamowitego wewnętrznego odkrycia jakim jest myśli napisania własnej autobiografii. „Powieść będzie nosić tytuł Za szafą”. Mimo, iż Jarek chodzi dopiero do trzeciej klasy!!, to przecież w jego życiu tyle się dzieje, że koniecznie wszystko musi przelać na papier. . Jego niesamowicie arcyciekawe życie, proekologiczne, pełne empatii, wzrusza i łapie za serce, a pomiędzy tym wszystkim zmusza czytelnika do głośnego śmiechu - takiego z samej przepony, aż do łez. Dziecko w taki sposób komentuje rzeczywistość i znajdujące nie w niej wydarzenia, że czytelnik ma wrażenie, że to naprawdę się dzieje. To jest szczere. To jest autentyczne. I to dlatego jest takie dobre. . Anna Onichimowska jest mistrzynią w swoim rodzaju, wie jak pisać, aby nie „czuć” moralizatorstwa. Wie jak przyciągnąć uwagę, bo jakże celnie potrafi ważne aspekty życia dziecka i świata dorosłych, wplatać w ciekawą fabułę. Takie książki bardzo dobrze się czyta nie tylko dzieciom ale również i dorosłym, ponieważ naprawdę mogą się wiele od nich nauczyć. To są takie słowa, które uczą i bawią. Dają możliwość dyskusji i planowania dalszych wydarzeń dla dzielnego i rezolutnego chłopca. Uczą kreatywności i „odpowiedniego” spojrzenia na otaczającą nas rzeczywistość.
Bożenka Wykurz - awatar Bożenka Wykurz
ocenił na75 lat temu

Cytaty z książki Gwiżdżemy na króla ogóra

Więcej

Mama się zezłościła. Wypomniała nam, że jest dobrą matką i nie mamy powodów, by nie mówić jej prawdy. Zgodziliśmy się, że jest dobrą matką, ale to jeszcze nie powód, by jej o wszystkim mówić. A ponieważ mama naprawdę jest w porządku, zrozumiała.

Mama się zezłościła. Wypomniała nam, że jest dobrą matką i nie mamy powodów, by nie mówić jej prawdy. Zgodziliśmy się, że jest dobrą matką, ale to jeszcze nie powód, by jej o wszystkim mówić. A ponieważ mama naprawdę jest w porządku, zrozumiała.

Christine Nöstlinger Gwiżdżemy na króla ogóra Zobacz więcej
Więcej