
Msza za miasto Arras

191 str. 3 godz. 11 min.
- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Seria:
- Biblioteka Diogenesa
- Data wydania:
- 1994-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1994-01-01
- Liczba stron:
- 191
- Czas czytania
- 3 godz. 11 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 8385066578
"Opowieść barwna, żywa, zajmująca, przejmująca do głębi, ale bądź co bądź pozostałaby po prostu opowieścią - gdyby nie to, że wszystko tu jest symbolem, wydobytą z dziejów konkretyzacją sił i antytez, ciągle czynnych i nadal strasznie groźnych..."
Tadeusz Kotarbiński "Literatura" 1972
Dodaj do biblioteczki
Posłuchaj fragmentu
00:00 /00:00
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Msza za miasto Arras w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Msza za miasto Arras
Poznaj innych czytelników
1476 użytkowników ma tytuł Msza za miasto Arras na półkach głównych- Przeczytane 786
- Chcę przeczytać 670
- Teraz czytam 20
- Posiadam 140
- Ulubione 21
- Literatura polska 13
- 2020 10
- Historyczne 6
- Literatura polska 6
- Biblioteka 5








































OPINIE i DYSKUSJE o książce Msza za miasto Arras
z pewnością kiedy ksiązka została napisana odbierana była inaczej, jako krytyka ustroju. niestety nie ten czas, nie to spoleczenstwo. dzisaj opowieść, która miała duży potencjał utonęła w rozwleczonym i nudnym filozofowaniu.
z pewnością kiedy ksiązka została napisana odbierana była inaczej, jako krytyka ustroju. niestety nie ten czas, nie to spoleczenstwo. dzisaj opowieść, która miała duży potencjał utonęła w rozwleczonym i nudnym filozofowaniu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka, którą czytałem kilkukrotnie, za każdym razem z wielką satysfakcją. O czym jest? Póki co, nie jestem tego pewien. :) Przeczytam jeszcze kilka kolejnych razy, to może się zorientuję.
Książka, którą czytałem kilkukrotnie, za każdym razem z wielką satysfakcją. O czym jest? Póki co, nie jestem tego pewien. :) Przeczytam jeszcze kilka kolejnych razy, to może się zorientuję.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo kolejny opis związany z tłumaczeniami polskiej literatury w Niemczech i ich priorytetami.
" Die schone Frau Seidenmann" to jej Niemiecki tytuł.
Kilka faktów o autorze:
podczas okupacji należał do Gwardii Ludowej, w powstaniu warszawskim brał udział w Armii Ludowej, więzień obozu w Sachsenhausen. Po uwolnieniu korespondent wojenny radzieckiej agencji TASS przy korpusie Armii Czerwonej.
Od połowy lat 50- tych tajny współpracownik SŁużby Bezpieczeństwa, TW " Miglanc " później TW " Mirek ", zajmował się inwigilacją swojego ojca, działacza PPS na emigracji i namawianiem go do powrotu do kraju, będąc w Anglii u rodziców pisał na nich donosy.
Na placówce dyplomatycznej w Danii pracował na rzecz wywiadu MSW , za kombinacje finansowe wyrzucony.
Kolejne zadania i budowanie przez służby jego legendy i pozycji w niemieckim środowisku socjaldemokracji.
Zwolennik pojednania i zbliżenia polsko - żydowskiego
Jego promotorem był M. Reich - Ranicki, polski Żyd, znany krytyk literacki, pracownik oraz współpracownik NKWD, UB i Stasi.
Dlaczego piszę o jakimś marnym pisarzynie, o którym już nikt dzisiaj nie pamięta ?
O kapusiu, jakich było wielu ?
Ano dlatego, że w latach 90- tych w niemieckojęzycznych krajach, szczególnie w Niemczech, to była GWIAZDA polskiej literatury.
Nigdy nie zapomnę zdziwienia moich niemieckich znajomych, jak im mówiłem, że autor w Polsce właściwie jest nieznany.
Olbrzymie nakłady książek, programy w niemieckiej TV, gdzie wypowiadał się na wszystkie możliwe tematy, znał język niemiecki i był mile widzianym gościem w wielu programach.
Do tego jego agent prowadzący ze Stasi M. Reich - Ranicki w swoim bardzo popularnym programie TV " Das Literarische Quaetett " w co drugim programie reklamował i polecał jego książkę.
NAPRAWDĘ wszyscy moi znajomi myśleli, że to największy, żyjący polski pisarz.
Teraz wyciągnij sobie wnioski sam/a.
Przepraszam, ale muszę napisać coś o książce.
Nie myślisz, że ją czytałem ?
Dlatego kopiuj/wklej.
Oceny nie wystawiam.
„Msza z miasto Arras” to opowieść o szaleństwie, o potrzebie buntu, o ocaleniu rozsądku i wiary, o hańbie i godności, idei i życiu, strachu i męstwie, o doświadczeniu w tym sensie, w jakim się powiada, że Bóg czy los kogoś doświadczył."
P.S.
Korespondencja z Administratorem Serwisu.
W dniu 2025-07-24 13:14:43 użytkownik Administrator Serwisu napisał:
Dzień dobry,
"Opinią nie są wypowiedzi dotyczące Autora, które nie dotyczą jego stylu pisarskiego"
prośba o usunięcie/modyfikację treści jak powyżej.
Pozdrowienia,
Szanowny Administratorze Serwisu !
Zgodnie z regulaminem serwisu opinie to " opinie dotyczące treści, danych faktograficznych, odczuć i wrażeń towarzyszących lekturze"
Tak więc, myślę, że niczym nie uchybiłem regulaminowi.
Moim zdaniem, fakty dotyczące autora należą do " danych faktograficznych " i " wrażeń towarzyszących lekturze ".
Trudno recenzować treść książki nie uwzględniając biografii autora.
Wiąże się to z jego światopoglądem, wychowaniem, poglądami, również politycznymi, moralnością, która w istotny sposób może wpływać na treść książki i jej wiarygodność.
W regulaminie nie ma punktu zabraniającego pisania o autorze.
Może dlatego bo, każda taka informacja może tylko wzbogacić opis książki i jest dodatkiem do co najmniej 60 % ocen innych użytkowników.
Czy gdyby było inaczej, to cenzurowanie, platforma Lubimyczytać nie powinna zacząć od siebie ?
W przynajmniej co drugiej książce opisy redakcyjne zaczynają się od informacji o autorze.
Jeśli nie są wystarczające to prawem i obowiązkiem opisującego książkę powinno być ich uzupełnienie.
Niestety, czasami się zdarza, że życiorysy, kolokwialnie mówiąc, są podłe.
Opisujący nie ma na to wpływu.
Czy ma to być powód, żeby o tym nie pisać i czytelnika o nim nie informować ?
Czy platforma chce traktować czytelnika, jak mało rozwinięte dziecko, nie potrafiące samodzielnie wyrobić sobie swojego zdania na podstawie dostępnych informacji ?
Podane fakty są ogólnie dostępne np. w Wikipedii, wzbogacone moimi doświadczeniami z pobytów w Niemczech.
Łatwe do sprawdzenia.
Rozrzut punktacji od 1 do 10 gwiazdek, świadczy o różnorodności gustów.
Co sygnaliście stoi na przeszkodzie napisanie swojej opinii, zrobienie z autora np.agenta CIA i działacza opozycji ?
Albo inaczej :
" Prawda was wyzwoli "
Ewangelia Jana
Naturalnie jeśli się mylę, uprzejmie proszę o sugestie, co i w jaki sposób mam zmienić ?
Z poważaniem
ANDO
To kolejny opis związany z tłumaczeniami polskiej literatury w Niemczech i ich priorytetami.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to" Die schone Frau Seidenmann" to jej Niemiecki tytuł.
Kilka faktów o autorze:
podczas okupacji należał do Gwardii Ludowej, w powstaniu warszawskim brał udział w Armii Ludowej, więzień obozu w Sachsenhausen. Po uwolnieniu korespondent wojenny radzieckiej agencji TASS przy korpusie...
Kac książkowy to dziwne zjawisko. Zazwyczaj pojawia się u mnie po gniotach, które obiecywały dużo więcej niż dostałem w rzeczywistości. Człowiek nie chce wtedy zaczynać nic nowego, z obawy że znów przeżyje bliżej nieokreślony czas udręki, brnąc przez kolejne puste słowa. Tę chciałem przeczytać od dawna, czekała na swój czas. W końcu przyszedł. Została zaaplikowana.
Jak Alka-Seltzer. Zamiast wyleczyć, pogorszyła mój stan. Ciężko się zabrać za coś nowego, bo istnieje jedynie nikła szansa na to, że trafię no coś równie dobrego. Już w trakcie czytania widziałem że prędzej czy później do niej wrócę. Może po prostu zrobię to od razu.
Kac książkowy to dziwne zjawisko. Zazwyczaj pojawia się u mnie po gniotach, które obiecywały dużo więcej niż dostałem w rzeczywistości. Człowiek nie chce wtedy zaczynać nic nowego, z obawy że znów przeżyje bliżej nieokreślony czas udręki, brnąc przez kolejne puste słowa. Tę chciałem przeczytać od dawna, czekała na swój czas. W końcu przyszedł. Została zaaplikowana.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak...
Dobrą książkę można poznać po tym, czy jej treść przetrwała próbę czasu. Książka Andrzeja Szczypiorskiego powstała na początku lat 70 XX wieku, jej treść jest aktualna do dziś. Czyż wciąż nie zadajemy sobie pytanie: wybaczać swoim prześladowcom, czy bezlitośnie ich karać.
Wciąż są ludzie, którzy mają Boga na ustach, ale nie wiedzą, co to jest miłosierdzie boże.
Wciąż mamy hipokryzję ludzi, którzy głoszą postępowe poglądy, ale jak przychodzi do ich realizacji to stoją w pierwszym szeregu broniących starego porządku.
W tej książce jest także pokazana hipokryzja kościoła, małość ludzi nagle wywyższonych i dwoistość myślenia w sytuacjach, gdy wyrokujemy albo jesteśmy osądzani.
Polecam czytelnikom, którzy nie tylko szukają fabuły w książce ale także chwili zastanowienia.
Dobrą książkę można poznać po tym, czy jej treść przetrwała próbę czasu. Książka Andrzeja Szczypiorskiego powstała na początku lat 70 XX wieku, jej treść jest aktualna do dziś. Czyż wciąż nie zadajemy sobie pytanie: wybaczać swoim prześladowcom, czy bezlitośnie ich karać.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWciąż są ludzie, którzy mają Boga na ustach, ale nie wiedzą, co to jest miłosierdzie boże.
Wciąż...
Rozczarowanie, nie tego oczekiwałem. O ile pan Gajos zrobił z tego sceniczne arcydzieło to książka z filozoficznymi dywagacjami na temat Boga jest już przestarzała. Gdybym czytał ja 40 lat temu, to może by do mnie dotarła, dzisiaj świat ma inne dylematy. Nie przetrwała próby czasu.
Rozczarowanie, nie tego oczekiwałem. O ile pan Gajos zrobił z tego sceniczne arcydzieło to książka z filozoficznymi dywagacjami na temat Boga jest już przestarzała. Gdybym czytał ja 40 lat temu, to może by do mnie dotarła, dzisiaj świat ma inne dylematy. Nie przetrwała próby czasu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowieść z 1970 roku, znana z adaptacji w Teatrze Telewizji, w tym monodramu Janusza Gajosa. Rozgrywa się w 1461 r. we dziś francuskim, a wówczas brabanckim mieście Arras, podlegającym władzy książąt Burgundii oraz biskupa Utrechtu.
Książkę można nazwać powieścią historyczną, ale równie dobrze moralitetem. Celem autora nie było ścisłe przekazanie przebiegu średniowiecznych wydarzeń, ile ukazanie mechanizmu polowania na czarownice, a konkretnie to na wyimaginowanego wroga. A wszystko, jak to bywało wcześniej i później zaczęło się od posądzenia pewnego Żyda, najpierw jednego a potem … I na Żydach się nie kończy, jak to bywało wielokrotnie później. Dla ludowego kaznodziei ofiar nigdy nie dość.
Autor pokazuje, jak się rodzi i rozwija populizm, jacy ludzie są jego siłą pociągową i przywódcami, a kto ofiarami. I równie dobrze mógłby to być opis innego pogromu, w innej części Europy, w innych czasach. Nazwiska i nazwy własne byłyby inne, ale mechanizm ten sam. Wszystko zaczyna się od pierwszego posądzenia przeciwko komuś z najsłabszych, a później toczy się lawina.
Tylko nie zawsze znajdował ktoś taki jak biskup Utrechtu, królewski bastard, wierzący bardziej w rozum i zdrowy rozsądek, niż w Boga duchownych, ale przez to… w sumie bardziej chrześcijański, niejako wbrew sobie.
I jak to w przypadku pogromu nic nie kończy się dobrze. Ofiarom życia nikt nie zwróci.
Powieść z 1970 roku, znana z adaptacji w Teatrze Telewizji, w tym monodramu Janusza Gajosa. Rozgrywa się w 1461 r. we dziś francuskim, a wówczas brabanckim mieście Arras, podlegającym władzy książąt Burgundii oraz biskupa Utrechtu.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę można nazwać powieścią historyczną, ale równie dobrze moralitetem. Celem autora nie było ścisłe przekazanie przebiegu średniowiecznych...
Przeczytałem tą książkę dawno temu. Będąc uczniem szkoły średniej. Wówczas zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Otworzyła oczy, poszerzyła horyzonty, zerwała maski wiszące wokół... Z perspektywy czasu mogę śmiało powiedzieć, że ukształtowała mnie samego. Dziś chcę jedynie podziękować autorowi za umiejętność postrzegania rzeczywistości, jaką nabyłem dzięki historii, którą opowiedział o człowieku. Arras to symbol. Lista takich miast, miejscowości jest bardzo, bardzo długa. I cały czas się wydłuża... Arras "dzieje się" także dziś. To nie jest książka o historii, która wydarzyła się setki lat temu. To opowieść o nas samych, tu i teraz. Swoimi codziennymi wyborami decydujemy czy pojawią się nowe, kolejne Arras tuż obok. A może nawet w miejscu, w którym dziś mieszkamy... Powód zawsze się znajdzie. Kolor skóry, paszport, religia, ateizm, cokolwiek co nas wyróżnia...
Przeczytałem tą książkę dawno temu. Będąc uczniem szkoły średniej. Wówczas zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Otworzyła oczy, poszerzyła horyzonty, zerwała maski wiszące wokół... Z perspektywy czasu mogę śmiało powiedzieć, że ukształtowała mnie samego. Dziś chcę jedynie podziękować autorowi za umiejętność postrzegania rzeczywistości, jaką nabyłem dzięki historii, którą...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Wiosna roku 1458 Arras nawiedzone zostało klęską zarazy i głodu. W ciągu miesiąca - niemal piąta część obywateli straciła życie.
W październiku roku 1461 z nie wyjaśnionych przyczyn nastąpiło słynne „Vauderie d` Arras”. Były to okrutne prześladowania Żydów i czarownic, procesy o urojone herezje, a także wybuch łupiestwa i zbrodni. Po trzech tygodniach przyszło uspokojenie.
W jakiś czas potem Dawid, biskup Utrechtu, bastard księcia burgundzkiego Filipa Dobrego- unieważnił wszystkie procesy o czary i pobłogosławił Arras.
Te właśni wydarzenia stanowią kanwę niniejszej opowieści”. A. S.( s.5)
Andrzej Szczypiorski, Msza za miasto Arras, Kantor Wyd. SAWW- Poznań 1989.
W niewielkiej opowieści Andrzeja Szczypiorskiego,
liczącej zaledwie 112 stron znajdziemy wszystko to,
czym żyje świat, a wraz z nim ludzie, niezależnie od epoki.
Jest w niej czas na bunt i strach, na życie i męstwo,
rozsądek i wiarę, na hańbę i godność.
Żadne z tych doświadczeń nie będzie człowiekowi odebrane.
Jak napisze Jan Parandowski w przemówieniu
wygłoszonym w PEN -Clubie w 1972 r:
„...Jest ta powieść wyrazem głębokich ideałów humanistycznych przedstawionych w doskonałej formie artystycznej…”.
A głos Tadeusza Kotarbińskiego w „Literaturze”
z tegoż samego roku (1972) brzmi następująco:
„Opowieść barwna, żywa zajmująca, przejmująca do głębi, ale bądź co bądź pozostałaby opowieścią – gdyby nie to, że wszystko tu jest symbolem,
wydobytą z dziejów konkretyzacją sił i antytez,
ciągle czynnych i nadal straszliwie groźnych…”.
Wobec głosów Wielkich- reszta jest milczeniem.
* Lekturę tekstu warto połączyć z refleksją nad pomnikiem Steilneset w Vardo (Norwegia),pomnikiem upamiętniającym proces
i egzekucje 91 osób posądzonych o czary z 1621 r.,
dziełem zaprojektowanym przez
L. Bourgeois i architekta P. Zumthora ( 2011).
10/10
„Wiosna roku 1458 Arras nawiedzone zostało klęską zarazy i głodu. W ciągu miesiąca - niemal piąta część obywateli straciła życie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW październiku roku 1461 z nie wyjaśnionych przyczyn nastąpiło słynne „Vauderie d` Arras”. Były to okrutne prześladowania Żydów i czarownic, procesy o urojone herezje, a także wybuch łupiestwa i zbrodni. Po trzech tygodniach przyszło...
Kolejna polecajka, która niekoniecznie trafiła w mój gust. To nie chodzi o to, że coś z tą książką nie tak, bo jak najbardziej wszystko z nią tak, ona jest po prostu stara. Im ja jestem starsza, tym książki z dawien dawna coraz gorzej mi wchodzą, to słownictwo, ten zupełnie inny sposób myślenia, bardziej mnie to nuży niż interesuje. "Msza za miasto Arras" jest bardzo krótka, więc nie był to jakoś bardzo stracony czas, ale i tak nie polecam. To taka opowieść, bardzo filozoficzno-teologiczna na temat jakichś tam w miarę drastycznych wydarzeń, ale ważniejsze jest to, że te rozważania dominują narrację. Są momenty, które bardzo mi się podobały, są nawet śmieszne, uważam, że bardzo mocną stroną tej książki są dialogi i jest ona niewyczerpanym źródłem cytatów. Dialogi, no ja mam na myśli bardziej opisy dialogów, bo nam je narrator opowiada. Mimo iż jestem ateistką wcale mi nie przeszkadzało takie głębokie zastanawianie się nad boskością szeroko pojętą. Hipokryzja duchownych została tak pięknie ukazana, że aż strach, jakby tym samym stylem opisano ich współczesne występki. Chyba się nic nie zmieniło, tak mi się coś widzi. W ogóle tutaj sporo takiego myślenia życzeniowego, psychologii ewolucyjnej (nazywanej pseudonauką),czyli każdy sobie interpretuje w zasadzie wszystkie zasady tak, żeby jemu było dobrze. Zabawne to, uważam to za najmocniejszą stronę powieści.
Niestety, z czasem się to trochę zrobiło już nudne, bo w zasadzie czytamy cały czas o tym samym. Ma w sobie coś ta opowieść, ma pewien urok, ale nie przetrwała próby czasu, moim zdaniem.
Wyzwanie czytelnicze LC listopad 2023: Przeczytam książkę straszną/niepokojącą (2)
Kolejna polecajka, która niekoniecznie trafiła w mój gust. To nie chodzi o to, że coś z tą książką nie tak, bo jak najbardziej wszystko z nią tak, ona jest po prostu stara. Im ja jestem starsza, tym książki z dawien dawna coraz gorzej mi wchodzą, to słownictwo, ten zupełnie inny sposób myślenia, bardziej mnie to nuży niż interesuje. "Msza za miasto Arras" jest bardzo...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to