Światło i cień. Jimmy Page w rozmowach

Okładka książki Światło i cień. Jimmy Page w rozmowach
Brad Tolinski Wydawnictwo: Bukowy Las muzyka
312 str. 5 godz. 12 min.
Kategoria:
muzyka
Tytuł oryginału:
Light and Shade: Conversations with Jimmy Page
Wydawnictwo:
Bukowy Las
Data wydania:
2012-11-01
Data 1. wyd. pol.:
2012-11-01
Liczba stron:
312
Czas czytania
5 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-62478-00-6
Tłumacz:
Jacek Sikora
Tagi:
Jimmy Page
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Oceny

Średnia ocen
7,4 / 10
105 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
34
34

Na półkach: , ,

Przeczytałem,ale raczej dla tych co lepiej orientują się w muzyce pod względem technicznym.

Przeczytałem,ale raczej dla tych co lepiej orientują się w muzyce pod względem technicznym.

Pokaż mimo to

avatar
780
50

Na półkach: , , , , , ,

Jako osoba, która uwielbia tego gitarzystę, przeczytała stertę książek nie tylko na jego temat, ale także na temat zespołów i grup, z którymi miał on okazję grać, mogę z czystym sumieniem powiedzieć NIE KUPUJCIE TEJ KSIĄŻKI.

Co za wstyd. Pierwszy raz zdarzyło mi się coś takiego czytać. Książka jest usiana błędami. Na każdej stronie znajdują się przynajmniej dwa. Mogę wymienić tutaj kilka:

1. Tragiczny szyk zdania wskazujący na to, że tłumacz absolutnie nie wie, czym jest temat, czym remat i jakie powinno być ich miejsce w zdaniu napisanym w języku polskim!

2. Kalki! Kalki językowe z angielskiego. Dosłowne tłumaczenia nie tylko specjalistycznej terminologii, która zdecydowanie przerosła tłumacza, ale także fatalny przekład zwykłych angielskich słów. Chwila, w której zauważacie, że "different" zawsze tłumaczone jest jako "rozmaity", a "the greatest" jako największy (i wiele innych podobnych smaczków, na które sporo komentujących osób zwróciło już wcześniej uwagę) jest jednocześnie chwilą w której książka staje się niemożliwa do strawienia.

3. Masa - myślników - i : dwukropków -: w co -::drugim zdaniu: często są całkowicie --błędnie umieszczone--jeszcze częściej;- wprowadz:ają w osłupien-ie.

4. Krótkie, pocięte zdania. Język polski często wymaga odrobinę innego, dłuższego zapisu niż angielski. Pokraki typu "Sam artysta ten fenomen tak komentował (...)" może wyglądałyby lepiej gdyby zmieniły się w "Artysta komentował to zjawisko w następujący sposób". Bo mówiąc o prądach kulturowych może lepiej byłoby nie tłumaczyć każdego "phenomenon" jako fenomen. For God's sake. Takie przypadki często sprawiają też, że zdania stają się dwuznaczne. Na przykład tutaj:
"Dotknęła mnie śmierć gitarzysty Free - Paula Kossoffa. Z powodu uzależnienia od narkotyków i depresji."

5. Angielski pewnie lubi omijać te słynne relative clauses, które wymagają po polsku użycia słowa "który", wykorzystując do takich uników imiesłowy. Ale na litość bosko to wszystko -ące -one -wszy -łszy albo wrzucone w dziwne wtrącenia (oczywiście otoczone - myślnikami - ) burzy szyk zdania, niszczy "płynność" tekstu, sprawia, że bardzo bardzo bardzo bardzo ciężko się to czyta.

6. Poznacie wiele słów i nauczycie się wspaniałej odmiany rzeczowników. Każdy przymiotnik, który w stopniu wyższym raczej zyskałby słówko "bardziej", tutaj zostaje cudownie odmieniony. Dlatego w każdym cytacie (często ze spontanicznej wypowiedzi gitarzysty czy tam kogokolwiek innego) znajdziecie tak charaterystyczne dla potocznej mowy formy jak wyrazistszy, soczystszy czy powściągliwszy. No każdy tak mówi, nie? Do tego dowiecie się, że jak macie mak i na niego patrzycie, to zamienia się on w "maka". Patrzycie na "maka". Myślałam, że to skrót nazwy jakiegoś popularnego "fastfudziątka", ale najwidoczniej jest to też forma odmiany tego rzeczownika.

7. Wspomniane wcześniej, tragiczne tłumaczenie cytatów. Cytaty pochodzą ze spontanicznych wypowiedzi rzuconych w trakcie luźnej rozmowy autora książki z gitarzystą! Kiedy słuchacie jego wywiadów, macie przed oczami (i uszami ;)) zupełnie innego człowieka, niż po przeczytaniu tej książki. W "internetach" jest to profesjonalista, który na pierwszy rzut oka używa prostych słów, ale tworzy dzięki nim coś, co lubi nazywać "pejzażem, krajobrazem". No ale kiedy przetłumaczymy wszystko słowo w słowo to nagle pojawiaja się przed nami dziwaczny buc strzelający na poczekaniu takimi cudami jak wieczór w wieczór popełnialiśmy takie występki; udało się za to uniknąć zbrodni" (WTF), "Pomyślałem wówczas: >>Chłopcze, to doprawdy wiele znacząca nowinka<<" (często sobie na spontanie tak myślicie, c'nie, chłopczęta, dziewczęta? ;)), albo takie małe, oczywiste w mowie potocznej potworki jak ongiś, onegdaj czy bodaj.

Fatalne użycie zaimków ("Niektórzy mają własne poczucie stylu, ale nie ma ich zbyt wielu. Większość tak naprawdę nigdy tego nie dostrzega" - możliwości wykreowania stylu czy tego, że jest niewielu takich, którzy mają własne poczucie stylu?)

Fatalne nawarstwienie określeń rzeczowników (okultystyczne londyńskie i jeszcze jakie światki), czasowników w podobnej formie (potrzebne DO zakupieNIA instrumentu DO zagraNIA utrworu DO tańczeNIA), spójników (iiiiiiiiiiiiiiiiiii), myślników i dwukropków (don't even get me started).

Częste (i fatalne) błędy gramatyczne przy wymienianiu ("(...) zamierzyli ją ubarwić i przydać blasku (...)" - ubarwić kogo? co?, przydać blasku komu? czemu?).

Już nie wspomnę o moim ulubionym zdaniu EVER:
"Tłok w samolotach wylatujących z Chin skłoniłu nas do przedłużeniu pobytu o kilka dni. Okazały się ozdobą całej podróży. Wszędzie - młodzi i starzy - rozpoznawali Jimmy'ego; jak jeden zaczynali udawać grę na wyimaginowanych gitarach!"

TRAGEDIA. TRA-DŻE-DI! Myslałam, że najgorszym tłumaczeniem na jakie trafiłam była biografia Planta (tego samego wydawnictwa, pozdrawiam BUKOWY LAS), ale widać tragedia tragedię tragedią pogania. Page również doczekał się identycznego" zmasakrowania" i "zaorania". Wydawnictwo nie odpowiada na wiadomości (ani na wiadomości mailowe, ani na wiadomości na fejsbuku), ma gdzieś czytelnika. Nawet takiego czytelnika, który z dobrego serca chce pomóc.

Jeżeli chcecie poczytać, bo macie czas, to lepiej popatrzcie na ścianę. Mniej się zdenerwujecie. Jeżeli chcecie kupić, bo macie pieniądze, to lepiej przelejcie na jakąś fundację albo kupcie sobie cheeseburgera, bo wszystko jest znacznie bardziej warte (lub warciejsze) Waszych ciężko zarobionych pieniędzy niż to coś, co przyciąga ludzi wspaniałą postacią Jimmy'ego Page'a, a potem pozostawia z poczuciem zażenowania i totalnego skołowania. No będziecie Dazed and Confused, na to możecie liczyć.

Polecam książkę w oryginale. Jak ktoś jest z Białołęki to mogę pożyczyć tę porażkę translatoryczną, żebyście nie musieli się tłuc do sklepu. Jeżeli mogłabym wystawić coś mniej niż 1 gwiazdkę to na pewno bym to zrobiła.

Jako osoba, która uwielbia tego gitarzystę, przeczytała stertę książek nie tylko na jego temat, ale także na temat zespołów i grup, z którymi miał on okazję grać, mogę z czystym sumieniem powiedzieć NIE KUPUJCIE TEJ KSIĄŻKI.

Co za wstyd. Pierwszy raz zdarzyło mi się coś takiego czytać. Książka jest usiana błędami. Na każdej stronie znajdują się przynajmniej dwa. Mogę...

więcej Pokaż mimo to

avatar
11
11

Na półkach:

Jimmy Page to wybitny, legendarny gitarzysta i współtwórca zespołu Led Zeppelin. Mogłoby się wydawać, że wiemy o nim już wszystko, co trzeba. Nic bardziej mylnego. Muzyk milczał przez lata, choć jak się okazuje miał tak wiele do powiedzenia. Barierę nienawiści do dziennikarzy udało się przełamać tylko jednemu śmiałkowi, a był nim Brad Tolinski – redaktor naczelny magazynu Guitar World. To on namówił Page’a do wielogodzinnych zwierzeń, z których składa się omawiana książka. To on „oswoił” tak zamkniętą w sobie duszę, choć nie było to wcale łatwe zadanie. Jedno złe pytanie i publikacja zakończyłaby się szybciej, niż się rozpoczęła. Na szczęście wszystko się udało i mam zaszczyt przedstawić Wam pierwszą biografię legendy, która do redakcyjnych rąk trafiła dzięki uprzejmości wydawnictwa Bukowy Las.

Konstrukcja książki nie przypomina budowy klasycznej biografii. Większość rozdziałów składa się ze wstępu, interludium oraz właściwej rozmowy, która nadaje całości wyjątkowego znaczenia. Zdjęć w środku nie znajdziemy wiele, ale jest to zabieg świadomy. Autor co i rusz odsyła czytelnika do jedynej autobiografii Page’a, opowiedzianej przy pomocy samych fotografii. Oprawa, zarówno wizualna, jaki i fizyczna także zasługują na uwagę. Twarde, ładne zdobione okładki to znak rozpoznawczy wyżej wspomnianej firmy wydawniczej.

Wywiady z Jimmym to coś, na co czytając każdy rozdział czekałem najbardziej. Brad Tolinski podczas negocjacji z muzykiem dostał tylko jedno, ale jakże ważne zadanie – jeżeli choć raz nie przygotuje się skrupulatnie do rozmowy, lub zboczy za bardzo z umówionego tematu Page wyjdzie i już nigdy więcej się nie spotkają. Jak się więc domyślacie pytania zawsze były trafne, szczegółowe i bardzo rozbudowane. Podobnie zresztą jak odpowiedzi, w których gitarzysta opowiada o najdrobniejszych detalach swojej kariery. Wiedzieliście, że to Jimmy wymyślił nowatorską technikę zapisu dźwięku, jaką było odwrócone echo? Ja nie.

Nie sposób nie wspomnieć innych wywiadów, które znalazły się wewnątrz publikacji. Jeff Beck, John Paul Jones czy Jack White bez ogródek wypowiadają się o wzlotach i upadkach, oraz współpracy z legendą. Zaskakujące, że żaden z zaproszonych gości nie wypowiedział choćby jednego złego zdania o Page’u. Więc albo Tolinski tak kierował rozmową, albo to Jimmy jest naprawdę złotym człowiekiem. Na uwagę zasługują także oddzielne rozdziały, takie jak „Dziesięć gitarowych perełek Led Zeppelin”, „Katalog wykorzystywanych przez Jimmy’ego Page’a najważniejszych gitar, wzmacniaczy i efektów dźwiękowych” czy „Astrologiczny wizerunek artysty”.

Jestem pewny, że wspomniany szereg zalet zachęci przynajmniej część naszych czytelników do sięgnięcia po tę jakże wyjątkową pozycję. Portret legendarnego gitarzysty Led Zeppelin to coś, co powinno znaleźć się na półkach nie tylko fanów zespołu, ale także tych, którzy przez lata inspirowali się choćby wyglądem, czy mistycyzmem Page’a. Biografia zasługuje na najwyższą z możliwych ocenę, a Brad Tolinski na dozgonne uznanie wśród zwolenników muzyki gitarowej. Oby nadchodzącą biografia Roberta Planta była tak świetnie skomponowana.

Jimmy Page to wybitny, legendarny gitarzysta i współtwórca zespołu Led Zeppelin. Mogłoby się wydawać, że wiemy o nim już wszystko, co trzeba. Nic bardziej mylnego. Muzyk milczał przez lata, choć jak się okazuje miał tak wiele do powiedzenia. Barierę nienawiści do dziennikarzy udało się przełamać tylko jednemu śmiałkowi, a był nim Brad Tolinski – redaktor naczelny magazynu...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
162
98

Na półkach:

Takie biografie lubię. Dużo konkretów, bez fanbojostwa i wazeliny.

Takie biografie lubię. Dużo konkretów, bez fanbojostwa i wazeliny.

Pokaż mimo to

avatar
325
76

Na półkach:

Światło i cień Jimmy Page w rozmowach... - Ta książka to z całkowitą pewnością wielka gratka dla prawdziwych fanów, a nawet maniaków gitarzysty legendarnego zespołu jakim był Led Zeppelin.

Dlaczego piszę, że dla "prawdziwych" ?
Bo można tutaj znaleźć niesamowitą ilość informacji i cennych wiadomości wzbogacając swoją wiedzę na temat Page'a i reszty załogi :)(na myśl przychodzi mi chociażby Robert Plant, o którym też całkiem sporo,) ale mimo tego, że naprawdę wszystkie zapiski są kopalnią i doskonałym źródłem do wgłębienia się w świat muzyki, tak jeśli mam być szczera to mnie ta książka delikatnie wymęczyła...

Ok, wiem przynajmniej, że do grona maniaków się niestety nie zaliczę, ale znam też tego powód... Smutne, że zamiast większego podziwu poczułam większy niesmak... a wszystko przez to, że czytając lubię sama dochodzić do wniosków, że "ktoś" był "kimś", a nie tylko dlatego, że narzuci mi to ktoś inny pięknymi epitetami...

Kiedy dobrnęłam do rozmowy z jakimś ponoć kreatorem mody, który porównuje Page'a do Hendrixa zaznaczając, że ten pierwszy jest znacznie większym kalibrem w modzie... to już definitywnie poczułam, że przesadne lizanie komuś czterech liter wzbudza u mnie ogólną niechęć do takich poczynań... (jestem zdania, że o gustach się nie dyskutuje.)
Nie skończyłam nawet astrologicznego portretu Page'a oczyma cenionej wróżki, bo skala mojej irytacji sięgnęłaby zenitu... Co mnie jakieś wróżki?

Może się uniosłam niepotrzebnie...i podpadłam wszystkim fanom, ale tak spokojnie i obiektywnie pisząc na usprawiedliwienie to lubię Led Zeppelin i słucham jak najbardziej, tylko chyba nie na tyle, żeby pochłonąć tę lekturę tak jak tego wymaga...
ale to tylko ja...
nie kierujcie się moimi gustami... ;)

Światło i cień Jimmy Page w rozmowach... - Ta książka to z całkowitą pewnością wielka gratka dla prawdziwych fanów, a nawet maniaków gitarzysty legendarnego zespołu jakim był Led Zeppelin.

Dlaczego piszę, że dla "prawdziwych" ?
Bo można tutaj znaleźć niesamowitą ilość informacji i cennych wiadomości wzbogacając swoją wiedzę na temat Page'a i reszty załogi :)(na myśl...

więcej Pokaż mimo to

avatar
12
12

Na półkach: ,

Świetna książka. Przeczytałam z zapartym tchem. Dla kogoś, kto się pasjonuje tym gitarzystą, będzie to idealna książka. Można się naprawdę wiele dowiedzieć, bo pomimo, że żyjemy w dobie internetu, jednak wszystkich informacji nie znajdziemy. Zawiera wiele ciekawych faktów, o których nie miałam pojęcia. Wszystko to uzupełniają wywiady i ciekawe fotografie. Jednak pomimo tego książka zostawia pewien niedosyt. Mnie osobiście bardzo wciągnęła. Najciekawsze były pierwsze rozdziały o początkach Jima i jego wkładzie w rozprzestrzenienie się bluesa na Wyspach Brytyjskich. Równie mocno zafascynował mnie rozdział o zamiłowaniach okultystycznych i Crowley'u. Wszystko to sprawiło, że ten człowiek fascynuje mnie jeszcze bardziej, niż wcześniej. Humoru nie zepsuły mi nawet dziwnie przetłumaczone niektóre zdania tłumacza. Pozycja polecana.

Świetna książka. Przeczytałam z zapartym tchem. Dla kogoś, kto się pasjonuje tym gitarzystą, będzie to idealna książka. Można się naprawdę wiele dowiedzieć, bo pomimo, że żyjemy w dobie internetu, jednak wszystkich informacji nie znajdziemy. Zawiera wiele ciekawych faktów, o których nie miałam pojęcia. Wszystko to uzupełniają wywiady i ciekawe fotografie. Jednak pomimo tego...

więcej Pokaż mimo to

avatar
32
4

Na półkach: ,

Nie musi ktoś być fanem Led Zeppelin czy gitary, żeby ta książka go wciągnęła. Wystarczy fascynować się tworzeniem ambitnej muzyki i magicznym procesem jej rejestracji, a także publicznym jej wykonywaniem. Jak każdy wywiad, książkę czyta się lekko, zawiera interludia w postaci omówienia kontekstu danego wywiadu czy wypowiedzi innych muzyków. Są też czarno-białe fotografie.

Nie musi ktoś być fanem Led Zeppelin czy gitary, żeby ta książka go wciągnęła. Wystarczy fascynować się tworzeniem ambitnej muzyki i magicznym procesem jej rejestracji, a także publicznym jej wykonywaniem. Jak każdy wywiad, książkę czyta się lekko, zawiera interludia w postaci omówienia kontekstu danego wywiadu czy wypowiedzi innych muzyków. Są też czarno-białe fotografie.

Pokaż mimo to

avatar
136
37

Na półkach: ,

Przedmiot książki nie pozwala dać jej mniej niż ocenę bardzo dobrą. Jimmy Page to postać tak barwna i wieloznaczna, że z jednej strony książka nie mogłaby się nie udać, gdy bohater ją dominuje, ale właśnie- najmocniejszym punktem jest to, co ze strony autora wymagało najmniejszego wysiłku- wypowiedzi Page'a udzielone w obszernym wywiadzie. Podpisuję się pod uwagami na temat tłumaczenia, jest bardzo nieprzyjemne, rażące nieumiejętnością. Język wydaje się być bardzo twardy i sztuczny, świetne tłumaczenia gitarowych nazw? Nie sądzę. Bo kto nazywa slide metalową rurką na palec? Takie peryfrazy z pewnością są nie na miejscu. Książka sprawiła mi mnóstwo przyjemności, ale tylko i wyłącznie ze względu na Page'a, który uchylił rąbka tajemnicy.

Przedmiot książki nie pozwala dać jej mniej niż ocenę bardzo dobrą. Jimmy Page to postać tak barwna i wieloznaczna, że z jednej strony książka nie mogłaby się nie udać, gdy bohater ją dominuje, ale właśnie- najmocniejszym punktem jest to, co ze strony autora wymagało najmniejszego wysiłku- wypowiedzi Page'a udzielone w obszernym wywiadzie. Podpisuję się pod uwagami na temat...

więcej Pokaż mimo to

avatar
122
4

Na półkach: ,

Może odniosę się do opinii Tomaszqw. Otóż moim zdaniem głównym minusem tej książki jest właśnie tłumaczenie. Tzw. specjalistyczne nazwy zostały przetłumaczone fatalnie (szafa głośnikowa? (powinno być kolumna) Kołki? (powinno być klucze) itd.), miejscami masakrycznie... Szyk zdań jest czasami bardzo sztuczny, wiele rzeczy nie powinno być z angielskiego przetłumaczonych dosłownie, a tutaj tak właśnie się stało i brzmi to po prostu nienaturalnie. Przetłumaczyć coś wiernie, a przetłumaczyć dobrze to dwie bardzo różne rzeczy. Ta książka została przetłumaczona wiernie, ale traci na naturalności za co ode mnie spory minus. Myślę, że pan tłumacz po pierwsze nie zna się kompletnie na muzyce, a po drugie wcześniej nie tłumaczył tego typu książek. Dziwne jest również pisanie nazw takich firm jak Vox, Fender, czy Gibson z małej litery, nie widzę w tym żadnego sensu.

Sama treść jest bardzo dobra, w większości rewelacyjna, choć moim zdaniem mogłoby się tu znaleźć więcej wywiadów z samym Pagem, a mniej lizustwa autora, który ze zjedzenia przez Page'a hamburgera robi awangardowe wydarzenie. Według niego wszystko co robił Page było tak artystyczne, że aż mdli... Page to jednak też człowiek, owszem świetny muzyk, producent i aranżer, ale bez przesady!

To są główne bolączki tego wydawnictwa, ale mimo wszystko stawiam wysoką ocenę i polecam tę książkę, warto jednak mieć na uwadze wskazane przeze mnie błędy ;)

PS. Zapis dźwięku H to właśnie błąd, poczyniony przez pewnego mnicha w średniowieczu, który źle przepisał jakieś księgi i tak niestety się utarło. Jednak jest to zapis błędny i nielogiczny.

Pozdrawiam

Może odniosę się do opinii Tomaszqw. Otóż moim zdaniem głównym minusem tej książki jest właśnie tłumaczenie. Tzw. specjalistyczne nazwy zostały przetłumaczone fatalnie (szafa głośnikowa? (powinno być kolumna) Kołki? (powinno być klucze) itd.), miejscami masakrycznie... Szyk zdań jest czasami bardzo sztuczny, wiele rzeczy nie powinno być z angielskiego przetłumaczonych...

więcej Pokaż mimo to

avatar
319
149

Na półkach: ,

Jak dla mnie wielkiego Fana Led Zeppelin książka rewelacja ;)

Jak dla mnie wielkiego Fana Led Zeppelin książka rewelacja ;)

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Brad Tolinski Światło i cień. Jimmy Page w rozmowach Zobacz więcej
Brad Tolinski Światło i cień. Jimmy Page w rozmowach Zobacz więcej
Reklama
Więcej
zgłoś błąd