rozwińzwiń

Helimadoe

Okładka książki Helimadoe autora Jaroslav Havlicek,
Okładka książki Helimadoe
Jaroslav Havlicek Wydawnictwo: Seria: Seria Retro literatura piękna
332 str. 5 godz. 32 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Seria Retro
Tytuł oryginału:
Helimadoe
Data wydania:
1978-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1959-01-01
Liczba stron:
332
Czas czytania
5 godz. 32 min.
Język:
polski
Tłumacz:
Helena Głuszczyńska-Dębska
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Helimadoe w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Helimadoe

Średnia ocen
7,0 / 10
14 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Helimadoe

avatar
603
356

Na półkach:

Jaka to była piękna książka. Totalne zaskoczenie. Coś jak "Kapryśne lato", sielankowe, dobrze napisane, odrywające od codzienności.

Jaka to była piękna książka. Totalne zaskoczenie. Coś jak "Kapryśne lato", sielankowe, dobrze napisane, odrywające od codzienności.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
316
95

Na półkach:

Życie wsi czeskiej na początku XX wieku,opisy zbyt szczegółowe i nazbyt rozbudowane przez to i zanudzające. Okres dojrzewanie chłopca, jego rozterki i przeżywane emocje wkomponowane w życie wiejskiej rodziny.Całość nazbyt rozciągła i nazbyt liryczna jak dla współczesnego czytelnika, trzeba wykazać sporo cierpliwości aby dobrnąć do końca.

Życie wsi czeskiej na początku XX wieku,opisy zbyt szczegółowe i nazbyt rozbudowane przez to i zanudzające. Okres dojrzewanie chłopca, jego rozterki i przeżywane emocje wkomponowane w życie wiejskiej rodziny.Całość nazbyt rozciągła i nazbyt liryczna jak dla współczesnego czytelnika, trzeba wykazać sporo cierpliwości aby dobrnąć do końca.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
156
25

Na półkach:

„Helimadoe” jest liryczną powieścią psychologiczną, której akcja rozgrywa się w retrospekcji. Główny bohater Emil, pełniący rolę narratora, opowiada o swoim dojrzewaniu, o otoczeniu, w jakim dorastał oraz o swojej platonicznej miłości. Jego historia jest tematem przewodnim, nie jest jednak jedynym wątkiem powieści. Havlicek w sposób wyrazisty poruszył również problem gorzkiego losu kobiet w ograniczonym społeczeństwie drobnomieszczańskim, pokazał przywary klasy średniej oraz zobrazował zwyczaje obowiązujące na prowincji Czech w pierwszych latach naszego stulecia.

Autor stworzył w swoim utworze bardzo romantyczny nastrój. Barwnie opisał piękno przyrody i różnorodność pogody w kolejnych porach roku, starannie unaocznił sentymentalny charakter bohatera.

Wszystkie postacie i zagadnienia zostały przedstawione w sposób opisowy i bardzo szczegółowy. Dla mnie trochę za bardzo.

„Helimadoe” jest liryczną powieścią psychologiczną, której akcja rozgrywa się w retrospekcji. Główny bohater Emil, pełniący rolę narratora, opowiada o swoim dojrzewaniu, o otoczeniu, w jakim dorastał oraz o swojej platonicznej miłości. Jego historia jest tematem przewodnim, nie jest jednak jedynym wątkiem powieści. Havlicek w sposób wyrazisty poruszył również problem...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

48 użytkowników ma tytuł Helimadoe na półkach głównych
  • 30
  • 18
18 użytkowników ma tytuł Helimadoe na półkach dodatkowych
  • 7
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Opowiadania pisarzy czeskich XX w. Karel Čapek, Jan Drda, Ladislav Fuks, Jaroslav Hašek, Jaroslav Havlicek, Bohumil Hrabal, Ivan Olbracht, Ota Pavel, Václav Řezáč, Vladislav Vančura, Jiří Weil, Richard Weiner
Ocena 7,0
Opowiadania pisarzy czeskich XX w. Karel Čapek, Jan Drda, Ladislav Fuks, Jaroslav Hašek, Jaroslav Havlicek, Bohumil Hrabal, Ivan Olbracht, Ota Pavel, Václav Řezáč, Vladislav Vančura, Jiří Weil, Richard Weiner
Jaroslav Havlicek
Jaroslav Havlicek
Czeski nowelista.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Podróże konika morskiego Petr Šabach
Podróże konika morskiego
Petr Šabach
"Małe dziecko pracuje według scenariusza, który samo sobie przygotowało, nie mówiąc o tym rzecz jasna nikomu innemu.” Wydaje się nam, że zaczynając osiemnasty rok wkraczamy w dorosłość, ale to dopiero początek zdobywania doświadczeń i nauki życia. Najwięcej lekcji w tej dziedzinie otrzymujemy, kiedy stajemy się rodzicami, dojrzewamy do odpowiedzialnej roli, uczymy się w niej funkcjonować, zwykle pod presją czasu, a jednocześnie dumy przy obserwacji dorastania i sukcesów dziecka. Przekonujemy się, że mniej lub bardziej zmieniają się nasze wewnętrzne priorytety, pod innym kątem patrzymy na świat, zdobywamy nowe umiejętności, i jakże często, zaskakujemy przy tym samych siebie. Kiedy kobieta decyduje się zawiesić karierę zawodową i zająć się codzienną opieką nad dzieckiem, społeczeństwu wydaje się to naturalną, wręcz oczekiwaną decyzją. Ale co się dzieje, kiedy to mężczyzna decyduje się na ten krok? Pamiętam wielkie zdziwienie urzędniczek, kiedy mój mąż jako pierwszy w województwie łódzkim poszedł na tacierzyński przy drugim naszym dziecku. Przy pierwszym udawało mi się godzić pracę naukową z prowadzeniem własnej firmy, przy kolejnym było to nie do ogarnięcia, ze względu na uwarunkowania zdrowotne i wyjątkowo czasochłonny aspekt zawodu. Mąż z obawami, lecz śmiało, wkroczył w opiekę nad niemowlakiem i roczniakiem. Kiedy czytałam „Podróże konika morskiego” jakbym zaglądała w jego ówczesny świat, pełen obaw, ale i barw. Tacierzyństwo w pełnym wymiarze, z licznymi zwrotami akcji, niespodziewanymi zdarzeniami i dowcipnymi scenkami. Mieszanka poczucia obowiązku, zwykłych rozterek, zaskakujących przemyśleń, cennych przeżyć w roli rodzica. Wszystko okraszone dobrym humorem, ciekawymi refleksjami, szczyptą groteski i absurdu. „Podróże konika morskiego” to zabawna propozycja czytelnicza na jeden wieczór, zanurzona w charakterystycznym czeskim klimacie, prowadzona w formie pamiętnika relacjonującego codzienność z dzieckiem. Serdeczna i ciepła, sympatyczna i wprawiająca w dobry nastrój, ale nieuciekająca od refleksyjnych nut, czasami z gorzkim smakiem. Na Bookendorfinie przybliżyłam już „Babcie”, „Dowód osobisty” i "Masłem do dołu". bookendorfina.pl
Izabela Pycio - awatar Izabela Pycio
ocenił na61 miesiąc temu
Palacz zwłok Ladislav Fuks
Palacz zwłok
Ladislav Fuks
--- Nie czyta się tego łatwo i przyjemnie, język dość trudny, z częstymi powtórzeniami, w stylu Młodej Polski. Trzecioosobowy, wszechwiedzący narrator, akcja osadzona w Pradze tuż przed II wojną światową. Główny bohater to pan Karl (Roman) Kopfrkingl, mężczyzna w średnim wieku, przedsiębiorczy pracownik krematorium, przykładny mąż "delikatnej" Lakme, kochający ojciec 16to letniej Ziny i 14to letniego Miliwoja. To on i jego długie monologi, naszpikowane przypomnieniami stanowią trzon książki, pozostałe postacie to w zasadzie statyści, wypowiadający czasami krótkie zdania-przerywniki (poza długimi faszystowskimi indoktrynacjami Williego). --- Początkowo obserwujemy idealne, szczęśliwe życie Kopfrkingla i jego rodziny, sielskie mieszkanie, odwiedziny znajomych, rodzinne spacery po mieście, satysfakcjonującą pracę w krematorium, wizyty w gabinecie żydowskiego sąsiada-doktora Bettelheima. Od czasu do czasu pojawiają się wzmianki o hitlerowskiej partii SdP Niemców Sudeckich, o niepokojach przy granicy, o prześladowaniach Żydów w Niemczech, czemu pan Kopfrkingl daje wyraz dezaprobaty. Coraz bardziej natarczywe stają się też uwagi przyjaciela rodziny, przedsiębiorcy niemieckiego pochodzenia pana Wilhelma Reinke, członka SdP, do której wstąpienia bezskutecznie namawia również Romana (mającego przecież w żyłach kroplę niemieckiej krwi). --- Wszystko się zmienia 15go marca 1939 roku, gdy do Czechosłowacji wkraczają wojska niemieckie. Pobłażliwe nastawienie do Żydów pana Kopfrkingla ulega odwróceniu, sprzeciw przeciwko przemocy i polityce Hitlera przeistacza się w poparcie, przystąpienie do NSDAP i czynną współpracę z okupantem... Właśnie ta przemiana, wstrząsające zakończenie i smutny morał tej powieści są bezcenne, choć sposób ich podania zwyczajnie nużył.
WissQuek - awatar WissQuek
ocenił na62 dni temu
Jadę zobaczyć, czy tam jest lepiej Francesco Cataluccio
Jadę zobaczyć, czy tam jest lepiej
Francesco Cataluccio
Miód na polskie serca. Nie - Polak zauroczony naszą ziemią i jej mieszkańcami. Nie - Polak pełen podziwu dla polskiej kultury, literatury, sztuki. „Niemalże brewiarz środkowoeuropejski”, taki jest podtytuł tej pozycji, to zbiór esejów o współczesnej literaturze, filmie, malarstwie, dla których punktem wyjścia było poszukiwanie biblijnych Sprawiedliwych. Cataluccio, Włoch, florentczyk odwiedza miasta, w większości środkowoeuropejskie, z którymi związani są dwudziestowieczni sprawiedliwi: twórcy wywierający wpływ na ocalenie świata. I tak za sprawą Catalucciego mamy okazję spędzić trochę czasu w Warszawie, Wilnie, Drohobyczu, Dublinie, Wenecji, Łodzi, Berlinie, Otwocku, Gdańsku... Spotykamy tu wiele wielkich nazwisk, z większością ich właścicieli Cataluccio znał się, z wieloma łączyła go przyjaźń. Herbert, Zagajewski, Miłosz, Brzozowski, Kieślowski, Kantor, Kosiński, Schulz, Szymborska… Ale też Hrabal, Brodski, Havel, Tarkowski, Venclova... Piękna wędrówka. Najbardziej, oprócz urzeczenia cudzoziemca naszą kulturą i spotkań z naszymi twórcami, podobało mi się jego spojrzenie na nas, na nasze miasta. No i rozdział I, który jednak obiecał mi znacznie więcej (lub może coś innego?),niż w końcu otrzymałam. Ciekawiło mnie otarcie o naszą mentalność, historię… Czytałam z przyjemnością, prowadzona rytmem opowieści skłaniającym do rozmyślań i wspomnień. Może trochę przeszkadzało mi duże zagęszczenie wiadomości rodem z encyklopedii z jednej strony, a z drugiej podejście bardzo pobieżne, krótkie, niefrasobliwe. Brakowało mi jakiejś równowagi między wiedzą encyklopedyczną, a anegdotycznym ujęciem tematu. Brakowało mi bardziej problematycznego spojrzenia na poruszane zagadnienia. Mimo tej uwagi, gorąco polecam tę pozycję.
beata - awatar beata
oceniła na69 lat temu
Opowiadacze. Nie tylko Hrabal. Autorzy najlepszej prozy czeskiej Bohumil Hrabal
Opowiadacze. Nie tylko Hrabal. Autorzy najlepszej prozy czeskiej
Bohumil Hrabal Ivan Klíma Jiří Gruša Josef Škvorecký Pavel Brycz Jan Beneš Eda Kriseová Karol Sidon Martin Fahrner
Czeski film, czyli... Kolejna, w dodatku mocno urozmaicona i momentami zwariowana przygoda, z mniej znanymi (przynajmniej mnie) rodakami Haska, Capka czy Hrabala – którego to jeden tekst, tak na marginesie, też tu można znaleźć. Dziewięć utworów różniących się nie tylko długością, i co zrozumiałe stylem, ale też i tematyką. Wojna i muzyka łagodząca obyczaje. Orchidee, marsz Radetzky'ego i gwałciciel kur. Uroki życia w systemie totalitarnym i loty balonem. Pobyt w łagrze i dziecinne rowerki. Radzieckie czołgi, taksówkarz i foczki żydówek. Jednym słowem zwariowany miejscami z lekka fantasmagoryczny, groteskowy kalejdoskop ludzi, miejsc, historii, stylów, uczuć. Stylistycznie, jeśli idzie o język największe wrażenie zrobiło na mnie (już) pierwsze opowiadanie „Saksofon basowy”. Ciężkie, monumentalne, klimatyczne, bogate niczym muzyka i czasy o których mówi. No i te postaci, niczym z jakiegoś cyrku, gabinetu osobliwości. Choć i mocno „filmowe” i zarazem ostatnie - „Miasto utracone”, też zdecydowanie pozostaje w pamięci. Scenka z życia w łagrze („Słoneczne popołudnie”) skojarzyła mi się z pobytem Szwejka w Garnizonie. W „Niema barykada”czy „Mamusia śpiewa drugim głosem” można odnaleźć przywodzącą na myśl Ote Pavla tęsknotę za czasami dzieciństwa, czy (zwłaszcza w pierwszym) lekką/czułą ironię w odniesieniu do ojca. Nic na siłę jednak. Nikt tu, mam wrażenie, nie próbuje nikogo kopiować. Choć czytałem książki wspomnianych Haska, Capka, Hrabala, a ostatnio tez Pavla... Poza wspomnianymi skojarzeniami, zaskakuje nie tylko wspomniane już zróżnicowanie, ale oryginalność, wręcz świeżość momentami – jeśli idzie o spojrzenie, styl i charakter pisania. Nawet krótki tekst Bohumila, też odstaje nieco od tego co zapamiętałem z jego książek. A, żeby zbytnio się nie rozpisywać... Dla każdego Czechofila – choć nie tylko oczywiście - pozycja nawet jeśli nie obowiązkowa, to zdecydowanie zalecana, warta uwagi. Zwłaszcza, że to pierwszy/jedyny tego typu znany mi zbiór. Do tego teksty, za wyjątkiem pierwszego i ostatniego, są dość krótkie, czyta się więc szybko i z przyjemnością. A w dodatku tak zróżnicowane, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Jako dodatkowy smaczek, plusik... Na końcu, notka o każdym z autorów, dzięki to którym możemy więcej o nich dowiedzieć. W skrócie … Skompresowana i zróżnicowana mieszanka wybuchowa, najlepszej czeskiej prozy. Polecam.
Maciek - awatar Maciek
ocenił na85 lat temu
Zagubiona dzielnica Patrick Modiano
Zagubiona dzielnica
Patrick Modiano
„Zagubiona dzielnica” nie jest powieścią oryginalną w treści. Jest to jedna z wielu książek o proustowsko-psychoanalitycznych paradoksach grzebania we własnej przeszłości. O tym, że aby zbudować most między przeszłością a teraźniejszością, przeszłość trzeba zostawić. Jednak, aby móc o niej zapomnieć (w sensie metaforycznym),trzeba ją sobie przypomnieć (w sensie dosłownym). Aby zostawić coś za sobą, najpierw trzeba choć raz w sposób wyczerpujący do tego powrócić. Aby odbyć tę podróż w sobie, trzeba odbyć ją również w przestrzeni. To zajmuje głównego bohatera – to i nic więcej – a autor wysyłając go w tę podróż zdaje się pisać potrójny list miłosny. Do Paryża, do post-dekadenckiego stylu życia i do… „Wielkiego Gatsby’ego” Francisa Scotta Fitzgeralda. O tak! Podobieństw do amerykańskiego klasyka jest tu bez liku. Główny bohater przy użyciu pióra (a jest pisarzem) zabiera nas w sentymentalną podróż do przeszłości – wspomina grupę towarzyską, w otoczeniu której wkraczał w dorosłość, ludzi którym pozycja społeczna pozwalała zamienić życie w apoteozę beztroski. Imprezy, miłości ‘nieskażone’ wiernością, nocny Paryż pierwszej połowy lat 60-tych. Podobnie jak w „Gatsbym” majętność bohaterów oświetlona jest reflektorem, pochodzenie majątków skryte zaś w cieniu niedopowiedzeń (wybaczcie metaforę, ale bardzo filmowa to powieść…). A najróżniejszych cieni tu nie brakuje – mam na myśli zarówno ten rozlewający się wokół przyćmionych świateł paryskich salonów, sypialni i hotelowych pokoików, jak i ten drugi, pachnący śmiercią, który rozpościera się nad ‘życiem jakby jutra nie było’. I mamy nawet odpowiednik samego Gatsby’ego. Lucien Blin, spoiwo całego towarzystwa, heros swojej epoki, od tytułowego bohatera Fitzgeralda o tyle różny, że jeszcze bardziej legendarny, bo i we wspomnieniach głównego bohatera jedynie wspominany przez innych. Ale jest też podobieństwo formalne – podobny poziom skupienia na gestach, manierach, rodzące bardzo żywe obrazy opisy sytuacji towarzyskich. Cały długi akapit o podobieństwach do innej powieści? Niech będzie to jednocześnie zarzut o wtórność i komplement. Ale wszystko to tyczy się drugiej części powieści – trochę inna jest pierwsza. Nim bohater zdobędzie się na ‘wejście do wehikułu czasu’, poznajemy go w jego teraźniejszości. Przybywa po latach do Paryża i mierzy się z pozostawionym przed laty miastem. Ciekawie jest to zrobione. W ulicach miasta odbija się psychiczny stan bohatera, a wieczna noc potęguje oniryczną atmosferę. Turyści niczym mary z cudzego snu przemykają z miejsca na miejsce, przeszkadzając bohaterowi w próbach odnalezienia siebie sprzed lat, a nieliczne spotkania z ludźmi, którzy wiążą bohatera z przeszłością, nawet w miejscach publicznych zdają się być pozbawione statystów. No i nocna pogoń, a właściwie niepokojąca i nieco surrealistyczna przejażdżka, za białą Lancią Flaminią – zbyt krótka to powieść, by pozwolić sobie na choćby sytuacyjny spoiler, ale zapadł mi w pamięć ten piękny i zarazem smutny symbol zatracenia się w nostalgii aż do poziomu szaleństwa… Tym właśnie jest „Zagubiona dzielnica” Patricka Modiano. Niedługa, wstrzemięźliwa, niekoniecznie oryginalna i odkrywcza, ale doprawdy szlachetna szkoła literackiej nostalgii.
Piotr Skarewicz - awatar Piotr Skarewicz
ocenił na71 rok temu
Księga apokryfów Karel Čapek
Księga apokryfów
Karel Čapek
Dwadzieścia dziewięć krótkich opowiadań przedstawiających zdarzenia znane z mitologii, Biblii (Stary i Nowy Testament),historii i literatury w nowym opracowaniu. Oczywiście jest to swego rodzaju świadoma konwencja, pokazująca znane fakty w nowatorskim ujęciu przy użyciu współczesnego języka, pojęć i świadomości. Lekki pastisz i ironia. Czyta się w olbrzymiej większości świetnie. Historie są krótkie, na kilka stron i nie wszystkie demitologizują i demistyfikują swoich bohaterów. Np. już w przypadku pierwszej z nich przedmiotem szyderstwa autora nie jest bohater, ale ci, którzy go skazali (lub raczej skazaliby dziś, gdyby stanął przed sądem de facto politycznym). Analogicznie w przypadku Romea i Julii i ich „prawdziwej historii”. Čapek przewrotnie ustami jednej z postaci pyta, czyż „prawdziwa” historia (nudna z fabularnego punktu widzenia) nie jest piękniejsza, bardziej romantyczna i ciekawsza? I czy nie powinna otoczyć Julii jeszcze większą sławą? Z kolei taka np. „Święta noc” jest niesamowicie ludzka i bardzo humanistyczna, zaś „Obrazoburstwo” doskonale pokazuje naturalne ludzkie wady. „Cesarz Dioklecjan” z kolei, nie zmieniając historii, przedstawia alternatywną wersję motywacji władcy do prześladowań chrześcijan. Mniej „potworną”, bardziej logiczną ale przy tym absolutnie nie mniej odrzucającą. Karel Čapek pokazał, że ciekawe rzeczy dzieją się wszędzie wokół nas, ale my ich nie widzimy, oczekując cudowności, romantyczności, ekspresyjności działań, mów i gestów. A przecież znane nam z kultury wydarzenia mogłyby być właśnie tak odebrane przez współczesnych, jak przez nas te, przetworzone przez autora. I jeszcze jedno – oczywiste jest, że to nie są „odkryte” przez pisarza „prawdziwe” wersje tych wydarzeń. To tylko wariacje, ale bardzo ciekawe i inspirujące do myślenia. Do tego napisane z lekkim, delikatnym humorem autora, dziś niestety rzadkim. W zasadzie 7.5, ale z sympatii dla autora...
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na89 miesięcy temu
Zniknięcie posła i inne opowiadania Jaroslav Hašek
Zniknięcie posła i inne opowiadania
Jaroslav Hašek
Postanowiłam, że nie będę zachwalać tej książki, nich broni się sama. Żeby jej to ułatwić, zamieszczam kilka cytatów. Oto jak wygląda ekonomia według Haska: „To bardzo dziwne, że ci, którzy mają dużo, zabierają jeszcze tym, co nic nie mają. Wspomniałem o tym dziadkowi z poddasza, ale on tylko splunął i powiedział, że to tałatajstwo i że zasługuje na porządne lanie. Ale kto, tego dokładnie nie mówił, może myślał o tych, co nic nie mają, a jednak pozwalają sobie to nic zabierać”. W ten sposób krytykuje filozofię: „Realizm polityczny jest metafizyczny i wyłącznie racjonalistyczny na praktycznej bazie realizmu idealistycznego. Ciężko się w tym wyznać. Przykładowo byłoby to mniej więcej tak: Ktoś kupił jabłka, jadł jednak śliwki, pestki zakopał i wyrosły z nich daktyle”. Jeśli chcemy poznać jego troskę o inteligencję jako warstwę społeczną, to odpowiedni będzie ten fragment: „Przyniosłem ci poduszkę, żebyś miał wygodniej pod głową, ja przyzwyczajony jestem spać byle jak, ale ty masz głowę kształconą, a niedobrze, jak myśli dostają nagniotków”. A na koniec ekonomia raz jeszcze, połączona z poglądami na rozrywkę: „Mógłbym się założyć, że więcej niż połowa mieszkańców naszej kuli ziemskiej żyje z najróżniejszych sposobów oszukaństwa”, „Publika to barany, im większa bujda i bzdura, tym więcej ludzi sięgnie po pieniądze, aby to obejrzeć”. Te cytaty, to zaledwie kropla z morza. A morze to jest rozległe i głębokie, niemalże cały ocean ludzkich osobliwości opisany okiem bystrego obserwatora, który nie przegapi żadnej ludzkiej przywary. Co więcej, przedstawia je w sposób poważny, wyważony, a czytelnik ma z lektury niebywałą przyjemność. Książka pomimo swego wieku absolutnie się nie zestarzała, ponieważ nasze wady wcale się nie zmieniły. Nadal niebywałą przyjemność sprawia nam krzywda bliźniego, radują nas chwile kiedy możemy się odegrać na innych, wciąż spotykamy ludzi, dla których zysk jest najważniejszy, a posada państwowa, to najlepszy z możliwych sposób zarabiania pieniędzy. Przepracować się nie trzeba, dodatkowe obrywy są, a jakim ważnym się człowiek wydaje. Polecam wszystkim, a zwłaszcza tym, którzy na lekturę mają niewiele czasu. Te krótkie opowiadania, są w sam raz na podróż do pracy komunikacją miejską.
ilo99 - awatar ilo99
ocenił na89 lat temu
Kraksa Friedrich Dürrenmatt
Kraksa
Friedrich Dürrenmatt
Jawiły mu się obrazy blade, twarzyczka synka, w półmroku wioska, przy której zdarzyła się kraksa, jasna wstęga szosy, pagórek z kościołem, szumiący dąb, olbrzymi, zalesione wzgórza, świecące w górze niebo - wszędzie, bez końca...przeciętny człowiek w bezmyślnej poniewierce co prze przez życie, bo chce mieć lepiej. Nie bacząc na innych, osiąga sukces - w przemyśle tekstylnym. Występki, szwindle, cudzołożenie. Los figle płata - awaria Studebakera, trzeba we wsi przenocować. A tam, impreza życia - wykwintne sery, dymiące półmiski, Bordeaux w koszyczkach - z emerytowanymi przedstawicielami prawa. Wielkie żarcie. I co się dzieje? Bierze udział w zabawie, grze, procesie, niewinny przecież - tym upojony - wyznaje co nieco przed groteskowym sądem. Za oknem wisi późny księżyc, cieniutki sierp, lekki szum drzew. W kieliszkach iskrzy się Château Pavie 1921. Uświadomiono mu, mniema, że poznał siebie. Ach doceniony, kochany, głębszym człowiekiem się czuje, godnym szacunku, przyjaźni uczonych i wykształconych mężów (teraz koniaku z pękatych kieliszków). Jakby zawierał znajomość z człowiekiem, którym sam jest, a którego spotkał gdzieś tam kiedyś tylko przelotnie. I okazało się, że zaplanował coś pięknego i dokonał tego, takie szczęście (szampana polejcie). Więc jednak żył prawdziwym życiem, był bohaterem, co za tym idzie (na czworakach) wyzbywa się pragnień - cóż pozostaje? Ktoś jednak zepsuł wspaniałe przyjęcie... gwiazdy blednące od dalekiego wschodu słońca, ostry krzyk ptaków, rześkość i rosa.
Yulquen - awatar Yulquen
ocenił na91 rok temu

Cytaty z książki Helimadoe

Więcej
Jaroslav Havlicek Helimadoe Zobacz więcej
Jaroslav Havlicek Helimadoe Zobacz więcej
Więcej