Portrety z pamięci. Wartość wolnej myśli

Okładka książki Portrety z pamięci. Wartość wolnej myśli autorstwa Bertrand Russell
Okładka książki Portrety z pamięci. Wartość wolnej myśli autorstwa Bertrand Russell
Bertrand Russell Wydawnictwo: W Kolorach Tęczy publicystyka literacka, eseje
92 str. 1 godz. 32 min.
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Portraits from Memory and other Essays. The Value of Free Thought
Data wydania:
1995-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1995-01-01
Liczba stron:
92
Czas czytania
1 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
83-901323-3-8
Tłumacz:
Adam Chmielewski
Pierwsze polskie wydanie eseju "Wartość wolnej myśli" i wspomnień autora o znanych mu postaciach, m.in. wykładowcach Cambridge.
Średnia ocen
8,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Portrety z pamięci. Wartość wolnej myśli w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Portrety z pamięci. Wartość wolnej myśli

Średnia ocen
8,3 / 10
11 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Portrety z pamięci. Wartość wolnej myśli

Sortuj:
avatar
408
408

Na półkach: , ,

Czy na co dzień zadajemy sobie pytanie jaka jest wartość wolnej myśli? Czy w ogóle dostrzegamy w tym otaczającym nas zgiełku, w chaosie wykluczających się przekazów i informacji coś, co mogłoby być zaliczane do niezależnej, wolnej od wszelkich wpływów i nacisków myśli? Jeśli na chwilę zastanowimy się, przerywając tę gonitwę, w której ciągle tkwimy, ile z tego co nas dotyczy jest produktem wszechobecnej manipulacji i propagandy, a ile rezultatem spokojnych, przyzwoicie i mądrze przeprowadzonych refleksji, to wnioski mogą się okazać zgoła nieprzyjemne.
Bertrand Russell w króciutkim szkicu pokusił się o wskazanie, jakie zalety niesie za sobą próba zdobycia się na wysiłek pokierowania swoim postępowaniem w sposób racjonalny, na ile to możliwe wolny od całego balastu idei i przekonań, które są nam wtłaczane do głów od samych prawie narodzin.
Truizmem będzie stwierdzenie, że bez tych działań jakikolwiek postęp w dziejach człowieka byłby dosyć mocno wątpliwy. Przecież to właśnie myśl wolna, nie poddana cenzurze (a często wbrew niej) i terrorowi konwenansu, stała za większością pozytywnych przemian, wynalazków i nowych koncepcji rozwoju. Z kolei jej przeciwieństwo - myśl skrępowana, obarczona względami na obowiązkowe trwanie tradycyjnych form (jak mawiał Świętochowski, będących "polipem na mózgu"),była nie tyle wygodną przystanią dla wszystkich bojących się zmian, ale też, przede wszystkim, hamulcem cywilizacji na jej drodze do stworzenia jak największego dobrostanu ludzkości.
Russell jak zwykle dowcipnie, trochę sarkastycznie, a trochę umoralniająco, stara się zaszczepić w nas jak najlepsze pojęcie o "wolnej myśli". Właściwie to credo jego twórczości, coś, od czego powinno się zaczynać pracę naukową, ale i każdy wysiłek intelektualny, mający na celu dochodzenie do "prawdy". I nawet gdy podsumowuje, że "wolna myśl jest dobra w abstrakcyjnym świecie idei, (...) w świecie rzeczywistym jest nieosiągalnym ideałem, ponieważ warunkiem zwycięstwa w bitwie jest fanatyzm", to jestem przekonany, iż w istocie jednak wierzy w ostateczny triumf w tej wojnie - właśnie wolnej myśli.
"Portrety z pamięci" to tylko potwierdzenie poglądów autora na temat kluczowy, podzielany przez innych wybitnych ludzi, jakich spotkał na swej naukowej i politycznej ścieżce.

Czy na co dzień zadajemy sobie pytanie jaka jest wartość wolnej myśli? Czy w ogóle dostrzegamy w tym otaczającym nas zgiełku, w chaosie wykluczających się przekazów i informacji coś, co mogłoby być zaliczane do niezależnej, wolnej od wszelkich wpływów i nacisków myśli? Jeśli na chwilę zastanowimy się, przerywając tę gonitwę, w której ciągle tkwimy, ile z tego co nas dotyczy...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
6818
3839

Na półkach:

Bertrand Russell należał do najbardziej kontrowersyjnych filozofów swojej epoki. Słynny z pacyfizmy, czajniczka Russella oraz antynomii podważających zasady dotyczące zbiorów w matematyce (logicyzacja matematyki) niejednokrotnie był potępiany za swoją działalność oraz poglądy. Jego dzieła szokowały, ale też stanowiły istotny przełom w rozwoju myśli. Przyjęta przez niego postawa wobec wojny stała się inspiracją dla wielu późniejszych pacyfistów. Jego dokonania z dziedziny logiki okazały się pomocne w programowaniu i językoznawstwie dzięki wprowadzaniu teorii typów wymagającej wielokrotnego definiowania tego samego obiektu matematycznego oraz stworzenie teorii deskrypcji.
Przez swoją polityczną działalność (głoszenie postawy pacyfistycznej w czasie I wojny światowej oraz sugerowanie, że wojska amerykańskie w Anglii nie walczyły na wojnie tylko zwalczały zebrania pacyfistów) skazano go na pół roku więzienia. Po raz kolejny do więzienia trafił w latach pięćdziesiątych XX wieku za obywatelskie nieposłuszeństwo (udział w kampanii przeciwko nuklearnemu zbrojeniu). Pod wpływem osobistego doświadczenia oraz zgłębiania historii stworzył impulsywną teorię wojny, w której zakładał, że wojny mają źródło w impulsach ludzkich przeradzających się na impulsy zbrojne będące nielogicznym działaniem. Każdą wojnę postrzegał jako zło, którego trzeba unikać.
„Portrety z pamięci. Wartość wolnej myśli” to książka podsumowująca działalność społeczną oraz naukową. Zawiera ona portrety takich postaci jak: Oscar Browning, Arthur Woollgar Verrall, pani Harrison (służąca Verralla),Henry Sidgwick, James Ward, James Frazer, George Darwin (syn Charlesa Darwina),Crompton i Theodore Llewelyn Daviesowie, Sanger, George Bernard Shaw, Herbert George Wells, Joseph Conrad, George Santayana, Alfred North Whitehaed, Sidney i Beatrice Webbowie. W lekturze nie zabraknie także wspomnień z wojny, pracy naukowej oraz społecznej, przemyśleń dotyczących miejsca religii i zniewalania ludzi, a także sposobów uwalniania się od naleciałości kulturowych. Całość czyta się bardzo przyjemnie. Niedługie rozdziały skupiające się na określonym wycinku życia oraz konkretnej sylwetce osoby, która wpłynęła na jego działalność pozwala na poznanie ważnych działaczy kulturowych i politycznych oraz naukowych. Bertrand Russell dzieli się z czytelnikami tym, że inspirujące były również toksyczne związki z ludźmi myślącymi szablonami, ponieważ wymagały większego skupienia i wyszukania we własnej pracy mankamentów, które łatwo byłoby krytykować. Nawet więzienie postrzega jako ważny i dobry element własnego życia, ponieważ spokój pozwolił na skupienie się nad badaniami i napisanie ważnych prac. Poza zawartymi w tomie portretami interesujący i skłaniający do przemyśleń jest esej „Wartość wolnej myśli” uzmysławiający czytelnikom jak bardzo zmienne są wyznawane wartości.
Doskonałym wstępem do tej interesującej lektury jest krótka biografia napisana przez profesora Adama Chmielewskiego. Dzięki temu możemy dokładniej poznać zawiłe losy brytyjskiego myśliciela, którego życiowe ścieżki zawiodły do ZSRR, Chin, Ameryki.
Lektura obfituje w zabawne scenki z życia, wiele uniwersalnych prawd. Całość czyta się bardzo przyjemnie. Polecam wszystkim zainteresowanych anegdotami i filozofią, a także rozwojem myśli pacyfistycznej.

Bertrand Russell należał do najbardziej kontrowersyjnych filozofów swojej epoki. Słynny z pacyfizmy, czajniczka Russella oraz antynomii podważających zasady dotyczące zbiorów w matematyce (logicyzacja matematyki) niejednokrotnie był potępiany za swoją działalność oraz poglądy. Jego dzieła szokowały, ale też stanowiły istotny przełom w rozwoju myśli. Przyjęta przez niego...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
126
42

Na półkach: ,

Bertrand, trzeba przyznać, technicznie pisze świetnie. Nie toniemy w sofizmatach, dostajemy natomiast ładnie ujęte i przekazane w przystępny sposób niebanalne spostrzeżenia, wpisujące się w myśl zasady Einsteina: "jeżeli nie potrafisz czegoś prosto wyjaśnić - to znaczy, że niewystarczająco to rozumiesz".

W obszerniejszej, pierwszej części spotkamy się z iście pisarskim spojrzeniem na osobowości i poglądy jednostek bliskich Russelowi, w drugiej autor pokrótce rozprawi się ze stanem wolnej myśli w społeczeństwie, czy też w większości tejże niedostatku. Precyzyjne pióro, wrażliwość artysty i filozoficzne zacięcie - połączenie idealne.

Bertrand, trzeba przyznać, technicznie pisze świetnie. Nie toniemy w sofizmatach, dostajemy natomiast ładnie ujęte i przekazane w przystępny sposób niebanalne spostrzeżenia, wpisujące się w myśl zasady Einsteina: "jeżeli nie potrafisz czegoś prosto wyjaśnić - to znaczy, że niewystarczająco to rozumiesz".

W obszerniejszej, pierwszej części spotkamy się z iście pisarskim...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

63 użytkowników ma tytuł Portrety z pamięci. Wartość wolnej myśli na półkach głównych
  • 47
  • 16
16 użytkowników ma tytuł Portrety z pamięci. Wartość wolnej myśli na półkach dodatkowych
  • 8
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Portrety z pamięci. Wartość wolnej myśli

Inne książki autora

Bertrand Russell
Bertrand Russell
Brytyjski matematyk, logik i filozof analityczny oraz działacz społeczny i publicysta, profesor City College of New York. W latach 1890-1897 studiował w Trinity College University of Cambridge. Wspólnie z Alfredem N. Whiteheadem był współtwórcą programu logicyzacji matematyki. W dziele Principia Mathematica podał sposób redukcji aksjomatów arytmetyki liczb naturalnych do języka logiki. Koncepcja ta została zrealizowana dzięki stworzeniu teorii typów, co pozwalało uniknąć antynomii zbioru wszystkich zbiorów oraz klas samozwrotnych, będących wadą poprzednich prób tego typu (Frege). Ceną była nierealistyczna komplikacja. Dlatego teoria typów nigdy się w matematyce nie przyjęła, choć cieszyła się sentymentem nielicznych logików. Teoria ta dała natomiast początek typom powszechnie używanym w dzisiejszych językach programowania. Teoria typów unika paradoksów poprzez wprowadzenie i rygorystyczne separowanie różnych typów. Wymaga to definiowania tego samego obiektu matematycznego wielokrotnie, na różnych poziomach typów. W szczególności nie ma jednego zbioru liczb naturalnych, lecz potencjalnie nieskończenie wiele. Wprowadza się je za każdym razem, gdy ma się do czynienia z następnym poziomem i rodzajem typu. Jest uważany za twórcę filozofii analitycznej razem ze swoim poprzednikiem Gottlobem Frege, współpracownikiem G.E. Moorem oraz uczniem Ludwigiem Wittgensteinem. Uznaje się go za jednego z najlepszych logików dwudziestego wieku. Jego prace miały znaczący wpływ w matematyce, logice, teorii mnogości, lingwistyce, sztucznej inteligencji, kognitywistyce, informatyce oraz filozofii, w szczególności filozofii języka, epistemologii oraz metafizyce. Russell był także jednym z najwybitniejszych filozofów XX wieku. Największą sławę filozoficzną przyniosła mu teoria deskrypcji – wyłożona w roku 1905 w artykule „On denoting” („O denotowaniu”). Należy ona do dnia dzisiejszego do kanonu współczesnej filozofii analitycznej. Ewolucję swoich poglądów filozoficznych Russell opisał w książce 'Mój rozwój filozoficzny’ – wydanej także w języku polskim. Był socjalistą, a także ateistą i otwarcie krytykował chrześcijaństwo np. w sławnym eseju Dlaczego nie jestem chrześcijaninem. Za swój pacyfizm trafił do więzienia podczas I wojny światowej. Aferą zakończyło się jego wyrzucenie z Trinity College (Cambridge),co sprawiło, że został przywrócony, jednak później sam zrezygnował. Jego przyjęciu jako wykładowcy filozofii na City College of New York towarzyszyło medialne oburzenie, a nowojorski biskup Kościoła Episkopalnego wytoczył przeciwko niemu postępowanie sądowe, co skończyło się – w Sądzie Najwyższym stanu Nowy Jork – niekorzystnym dla niego wyrokiem. Sędzia na podstawie napisanych przez Russella książek orzekł, iż jest on „moralnie niezdatny do nauczania filozofii”. Zareagował na to Albert Einstein, który w obronie Russella napisał „wspaniałe osobowości zawsze napotykały na brutalną opozycję miernych umysłów”. Pomimo tych skandali, Russell w 1949 roku otrzymał brytyjski Order Zasługi, a w 1950 nagrodę Nobla w dziedzinie literatury. W 1950 otrzymał nagrodę Nobla w dziedzinie literatury „w uznaniu jego różnorakich i znaczących pism, w których bronił ideałów humanitarnych i wolności myśli”, chociaż sam utrzymywał, że nagrodę otrzymał za książkę „Małżeństwo i moralność” (ang. Marriage and Morals),w której opowiedział się za wolną miłością i swobodą seksualną.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Portrety z pamięci. Wartość wolnej myśli przeczytali również

Pasaże Walter Benjamin
Pasaże
Walter Benjamin
Dobrze byłoby, nie mówię, że zawsze, ale przynajmniej czasami, by człowiek, najczęściej jak ktoś mówi czy pisze słowo człowiek, ma na myśli ja, myślał samodzielnie, dokonywał syntezy i bez pomagaczy, wszelkiej maści demiurgów reklamy, polityków i innych, którzy chcą naszego dobra, a którego zostało już nam tak niewiele, by człowiek bez pomagaczy myślał samodzielnie. O właściwych wnioskach już nie wspominam, bo przecież każdy ma prawo się mylić, ważne by nie były to wielbłądy. W dzisiejszym świecie myślenie własnym rozumem naprawdę nie jest łatwe. Już w szkole system zawziął się i postanowił siłowo oduczyć samodzielności, zawsze ma być tak jak funkcjonariusz systemu, w tym przypadku nauczyciel każe. No nie uczą tam samodzielnego myślenia i to jest fakt nie do pobicia. Skoro nie uczą to produkują cymbałów, którzy coś tam niby wiedzą, ale myśleć nie potrafią, cwaniaczą, kombinują, migają się, bo właśnie takie cechy wynosi się z przybytku nauki zwanego szkołą, potem jest jeszcze gorzej. Królowa logicznego myślenia, matematyka, jest przez system olewana, tylko nieliczni poznają w sposób wystarczający jej arkana. Brydża czy szachów do szkół w tym pięknym kraju w skostniałe mury edukacji pomimo, że mogliby to jednak wpuścić nie chcą. Etyka część filozofii w szkole, czy ktokolwiek się o coś takiego chociaż otarł? Religia w tym wydaniu w jakim jest wykładana to raczej żart. Inne przedmioty to po prostu przedmioty inne i samodzielności w posługiwaniu się osobistą ergo własną głową nie uczą i nie mają takich ambicji. Zatem cóż trzeba by nam robić, by skostniały system, który celowo kształci nas na durniów, wszak głupim łatwiej się zarządza, co robić by system okpić i poruszać się w tym gąszczu niechcianej reklamy, wywierania wpływu i opresji ze strony polityków, poruszać się o własnych intelektualnych siłach. Jest lekarstwo, czytajmy filozofów! “Pasaże” Waltera Benjamina pomimo, że rzecz tyczy się przełomu wieków dziewiętnastego i dwudziestego, to jednak celnie dotyka człowieka współczesnego, okazuje się, że sama istota ludzka z jej przywarami nie podlega przemianom czasu, kultur i epok. Doskonale wbija się w nasze dzianie się tu i teraz, Paryż sto lat temu i Polska dziś to takie same realia. Tam sto lat temu powstawały tytułowe pasaże, galerie handlowe, u nas powstają teraz. Benjamin wychwytuje zachowania konsumpcyjne w każdej dziedzinie życia brutalnie trafnie i aż żal, że sto lat później “ludzkość” niczego się nie nauczyła, ale jak mieliśmy się douczyć jak system pragnie głupców. Gorąco polecam “Pasaże”, czytajmy filozofów!!!
Kapa1966 Janczewski - awatar Kapa1966 Janczewski
ocenił na104 lata temu
Bajki różne. Opowieści biblijne. Rozmowy z diabłem Leszek Kołakowski
Bajki różne. Opowieści biblijne. Rozmowy z diabłem
Leszek Kołakowski
(Opinia wystawiona po przeczytaniu całej książki z wyłączeniem "Rozmów z diabłem", tej części przebrnąć nie umiałam) Leszek Kołakowski był filozofem- a więc niemal cała jego twórczość w pewien sposób poświęcona jest tej dziedzinie nauki, bajki zawarte w tym wydaniu również. Książkę kupiłam z myślą o przeczytaniu "13 bajek z Królestwa Lailonii", resztę przeczytałam przy okazji i muszę powiedzieć, że nie żałuję! Wydanie rozpoczynamy od wcześniej wspomnianych bajek, są to niedługie opowiastki idealne do czytania dziecku przed snem. Jednak nie bez powodu w tytule napisane jest "dla dużych i małych", bajki te zawierają również drugie dno, które zrozumieć można po pewnym namyśle uprzedzonym analizą- bardzo podobnie jak w przypadku "Małego Księcia". Muszę przyznać, że czytanie tej części było dla mnie najprzyjemniejsze i bajki okazały się całkiem fajnymi historiami, które rozbawiły nawet mnie. Następnie mamy "Trzy bajki o identyczności", właściwie to po wliczeniu dodatku na końcu wydania, otrzymałam cztery bajki. Są one niezwykle podobne do tych poprzednich, jednak w mojej opinii zawierają mniej elementów humorystycznych. Kolejną częścią wydania jest "Klucz niebieski". Fragmenty te zawierają opowieść wyrwane z biblii przedstawione w nieco bliższy naszej codzienności sposób. Na koniec każdej z nich, umieszczone są krótkie "morały", które morałami tak na prawdę nie są, jednak o tym każdy przekona się czytając samemu. Opowieści te można interpretować na różne sposoby- jak dla mnie (po zaznajomieniu się nieco z osobą Kołakowskiego) są to wskazówki do tego jak opowieści biblijnych rozumieć nie należy. Na końcu mamy nie przeczytane przeze mnie "Rozmowy z diabłem". Ich język jest jak dla mnie zdecydowanie najtrudniejszy do przyswojenia. Jak sam tytuł wskazuje, są to wypowiedzi samego diabła (a właściwie diabłów) na różne tematy w różnych sytuacjach losowych. Wydaje się być to fragment niezwykle interesujący, jednak o niecodziennej formie. Jak zapewne każdy kto przeczytał moją opinię, zauważył że konkretne "części" książki uszeregowane są według pewnego "poziomu zaawansowania". Osobiście uważam, że jest to pozycja, po którą warto sięgnąć kilka razy w swoim życiu.
Foxy - awatar Foxy
ocenił na94 lata temu
Granice niewiary Jan Woleński
Granice niewiary
Jan Woleński
"Granice niewiary" Jana Woleńskiego to arcydzieło logicznej argumentacji. Każdy, kogo frapują zagadnienia styku filozofii oraz religii powinien zapoznać się z tą książką. Bogactwo jej treści oraz szerokość horyzontów autora są wprost niebywałe. Oczywiście można się nie zgadzać z Jego stanowiskiem (lecz należy się tu mocno intelektualnie wysilić),ale nie można przejść obok niego obojętnie. Jan Woleński zaznacza zresztą na początku, iż "uwagi zaprezentowane (...) zostaną skwitowane jako zbyt negatywne w stosunku do katolicyzmu", ale ma on już tylu chwalców w Polsce, że nie potrzebuje, aby tego typu agnostyk stawał w jego obronie. Chłodny, poukładany oraz rzeczowy język pracy nie ma w sobie nic z zajadłości, tak często spotykanej w trakcie tego typu rozważań. Po prostu Woleński z góry zaznacza, iż nie wszystkie wypowiedzi podlegają takim samym regułom sensu - "W ogólności mogę przyjąć pluralizm sensów, ale nie tezę, że wypowiedzi teologów i wypowiedzi fizyków znajdują się na tych samych poziomach". Woleński utożsamiając "wiarę" z "zaufaniem", umożliwia niewierzącym wiarę w sensie wiary niereligijnej. Autor w bardzo klarowny sposób wyjaśnia stanowiska teisty, ateisty oraz agnostyka. Zajmuje się kwestią relacji wiary do wiedzy, gdzie jedną z kardynalnych spraw jest ta, iż to na teiście spoczywa ciężar dowodu odnośnie twierdzenia - "Bóg istnieje". Zastosowanie logiki i filozofii do teologii ukazuje sporo ciekawych konstatacji: "skoro Bóg jest wszechmocny, to mógłby zapobiec złu, ale nie uczynił tego na mocy swego swobodnego wyboru. Z kolei jako wszechwiedzący od zawsze przewidział każdy ludzki postępek, jest więc też zań odpowiedzialny". "Jasne jest też, iż z teologicznego punktu widzenia nie mogę mieć racji, bo staram się zgłębić tajemnicę, która jest z jednej strony niepojęta dla ducha skończonego i jego ograniczonej wiedzy, ale z drugiej strony absolutnie prawdziwa". "Parafrazując raz jeszcze Wittgensteina, powiem, że teologia jest albo powyżej nauki albo poniżej, ale nigdy obok. Ta metafora znaczy, że niemożliwy jest język wspólny dla teologii i nauki, a co za tym idzie - nie można wyprowadzać wniosków na temat świata danego empirycznie z tezy o istnieniu Boga i na odwrót. Nauka i teologia są niewspółmierne, językowo i logicznie. Teologia nie jest nawet wiedzą, tj. zbiorem prawdziwych uzasadnionych przekonań. Oczywiście teologowie mają przekonania teologiczne. Czy prawdziwe? Trudno ustalić". "Z tego powodu nie tylko nie wierzę, że Bóg istnieje, ale wierzę, że nie istnieje, aczkolwiek w żadnej mierze tego nie wiem". Te kilka powyższych cytatów tylko w marginalnym stopniu oddają istotę tematyki poruszanej w książce. Warto sięgnąć po nią, aby rozjaśnić sobie te niesamowicie interesujące zagadnienia. Warto to zrobić szczególnie w naszym kraju, ponieważ "Od dawna zresztą wiadomo, że tam, gdzie królują Prawdziwe Wartości, zwyczajnym wiedzie się znacznie gorzej".
Munk - awatar Munk
ocenił na104 lata temu
Religia i ja Leopold Infeld
Religia i ja
Leopold Infeld Bertrand Russell Tadeusz Kotarbiński
Trzech wybitnych uczonych i trzy różne historie wyjaśniające ich stosunek do wiary i religii. Żadnego z nich nie trzeba chyba bliżej przedstawiać. Leopold Infeld, bardzo bliski współpracownik Alberta Einsteina, Polak o żydowskich korzeniach, stanowił jeden z wielu przykładów intelektualisty wywodzącego się z "narodu wybranego", który, trochę na wzór Spinozy, szybko stał się odszczepieńcem dla własnego środowiska. Jego relacja z żegnaniem się z wiarą jest bardzo osobista, mniej intelektualna, a bardziej emocjonalna i odkrywająca zagmatwane relacje panujące w wielu podobnych rodzinach. Tadeusz Kotarbiński, nasz wielki logik, jak zwykle w swoich pismach wyraża się w sposób jasny i precyzyjny. Apostoł etyki świeckiej, moralności, która nie potrzebuje żadnej sankcji religijnej dla własnej prawomocności. Postawa godna uznania, ale jakże zarazem elitarna. Wreszcie Bertrand Russell. Człowiek, którego życie i twórczość naukowa i literacka udowadnia, że bycie przyzwoitym i uczynnym, w swym utylitarnym wymiarze, nie jest uzależnione od podlegania zorganizowanym religiom. Wręcz przeciwnie, angielski myśliciel co krok zaświadcza, że wyzbycie się pewnych namiętności w jak najmłodszym wieku, jest tylko z korzyścią dla dalszego życia. Oczywiście należy mieć przy okazji odpowiednie przymioty charakteru, a i praca nad sobą nie jest tu niewskazana. Jego "Dlaczego nie jestem chrześcijaninem?", przedrukowane w tym tomiku, klarownie wykłada wszelkie "przeciw", będące racją dla tak wyrażanego stanowiska światopoglądowego. I myliłby się tutaj ktoś, kto chciałby widzieć w tym jakiś zajadły atak na "wartości" (dodam: "jedynie słuszne"),czy też popularny ostatnio "neomarksizm". Russell należał do tej grupy ludzi, dla której szufladkowanie według jakichkolwiek obozów było śmiechu wartą dziecinadą. Dlatego też, jeśli ktoś robi to w stosunku do tego typu intelektualistów, wystawia sobie tylko własne świadectwo niedojrzałości (niestety taką antymaturę posiada większość ludzi). Książeczka dla każdego kogo nurtują kwestie styku wiary i wiedzy, czy też, idąc tropem Władysława Witwickiego, wiary lub niewiary oświeconych.
Munk - awatar Munk
ocenił na102 lata temu
O procesie cywilizacji Norbert Elias
O procesie cywilizacji
Norbert Elias
Czym naprawdę jest cywilizacja? Już samo pojęcie wzbudza niemałe kontrowersje. Dla jednych to nic innego jak technika, sposób bycia, nauka, idee oraz wierzenia.Dla jeszcze innych to z kolei pewne wspólne cechy i zachowania, które łączą ludzi w narody, odróżniając je od siebie. Dla Francuza i Brytyjczyka cywilizacja to duma ze znaczenia własnego narodu, z postępu cywilizacji Zachodu, dla Niemca oznacza ona już zewnętrzną stronę człowieka i jest podkategorią kultury. „O procesie cywilizacji” to książka wyjątkowa z dwóch powodów, stanowi ona kompletne dzieło z zakresu socjologii, a zarazem jest lekturą, która w przystępny sposób ukazuje rozwój człowieka na przestrzeni dziejów. Książka Norberta Eliasa „O procesie cywilizacji’ została podzielona na 4 części. W pierwszej autor skupia się na kwestiach metodologicznych, na próbie zdefiniowania terminu „cywilizacja” oraz na przeciwstawianiu jej pojęciu „kultury”. Druga część ukazuje społeczne przeobrażenia zachowań ludzkich, dowiadujemy się więc o średniowiecznych formach towarzyskich, o zmiennym podejściu wobec potrzeb fizjologicznych, jak i o zmianie stosunków między kobietą a mężczyzną. W trzeciej części autor zwraca uwagę na etapy rozwoju państwa, na jego formy i instrumenty, a w czwartej natomiast stara się określić źródła dominacji cywilizacji „Zachodu”, próbuje przybliżyć czytelnikowi kwestie zmian stosunków międzyludzkich oraz wyjaśnić na czym dokładnie polega racjonalizacja rozwoju cywilizacji. Warty uwagi jest także fragmentukazujący jak istotną rolę pełni wstyd w utrwalaniu zaistniałego porządku społecznego. Z mojego punktu widzenia najciekawsza była druga część książki, która ukazywała historyczny rozwój ludzkości z zupełnie innej, „przyziemnej” perspektywy. Norbert Elias pokazuje bowiem jak na przestrzeni wieków zmieniało się zachowanie człowieka, jego podejście do kwestii intymnych, do nowości technologicznych, a także do ogólnie pojętej ogłady. Okazuje się, że rzeczy które dziś są najzupełniej normalne wzbudzały w przeszłości niemałe kontrowersje. Czy komuś przyszłoby dziś do głowy, że pojawienie się widelca może przełożyć się na wzrost napięć społecznych, i że było potrzeba blisko pięciuset lat na to, aby stał się on narzędziem powszechnego użytku. Czy ktoś wie, że grzeczność w średniowieczu nakazywała wycieranie nosa lewą ręką, gdy bierze się mięsiwo prawą lub, że spluwanie przy stole było zwyczajowo dozwolone. Mawiano często: „Nie powstrzymuj śliny, nie przystoi jej połykać”. Autor pokazuje również, że podejście do nagości człowieka miało charakter ewolucyjny. W średniowieczu, wbrew powszechnie przyjętym opiniom panowała duża swoboda w ukazywaniu swej cielesności, w wiekach kolejnych różnie już z tym bywało. Od fazy wstydliwości, po skrajną rozwiązłość. „O procesie cywilizacji” to książka, któranie tylko obfituje w ogromne ilości informacji, to także książka, która nie tylko ukazuje nieznane aspekty z historii świata, ale to także książka, która sama może poszczycić się ciekawą historią. Życiowe dzieło Norberta Eliasa zostało wydane w przededniu II wojny światowej, wojny, która wybuchła w imię wyższości jednej cywilizacji nad drugą. Sam autor zaś z racji swego żydowskiego pochodzenia musiał uciekać z Niemiec. Dla niektórych ta książka może się wydawać zbyt teoretyczna, zbyt naukowa, ale nie ma w tym niczego nadzwyczajnego, bo to naukowa literatura, a Norbert Elias jest jedną z najważniejszych postaci współczesnych nauk społecznych, a przy okazji twórcą socjologii procesu. Zapraszam na stronę www.expertkujawski.pl
Mariusz Albiński - awatar Mariusz Albiński
ocenił na711 lat temu
Po ludobójstwie. Eseje o języku, polityce i kinie Pier Paolo Pasolini
Po ludobójstwie. Eseje o języku, polityce i kinie
Pier Paolo Pasolini
Autor to osoba naprawdę niesamowita. Jej niesamowitość jest wielowątkowa. Poeta, reżyser filmowy, autor krytycznych i obrazoburczych tekstów na temat procesów politycznych i kulturowych zachodzących we współczesnych Pasoliniemu Włoszech, ale które niewiele różnią się od tego, czego doświadczyły trochę wcześniej inne kraje zachodnie. Ale później też, chociaż Pasolini tego nie dożył. I do tego komunista. Pierwszą część książki, w której Pasolinii - niekoniecznie przystępnie - ukazuje rewolucje w sferze komunikacji, języka, obrazu i tym samym zmian w opisie rzeczywistości raczej przerzuciłem bez ekscytacji. Im dalej w las, tym więcej ... stron, które nie pozostawiają czytelnika ( w tym przypadku mnie, ale wierzę, że nie jestem odosobniony) obojętnym na to co pisze Pasolinii. Powtórzę jeszcze raz: Pasolinii pisze o Włoszech, ale w zasadzie przy odrobinie czytelniczej inwencji można te impresje przetransponować i spożytkować przyglądając się realiom naszej pięknej i rozbrykanej Polski. Kluczowe dla zrozumienia fenomenu Pasoliniego jest jego definiowanie tytułowego "ludobójstwa". Otóż zdaniem niepokornego Włocha (śmierć niestety miał marną i tragiczną") ludobójstwo Hitlera to rzecz tragiczna, haniebna, ale jego zdaniem jest też ludobójstwo kulturowe. Nastąpiło kulturowe ludobójstwo całych grup ludności. Aby oddać logikę wywodu tej kwestii, ale chyba i innych nietrudnych do zauważenia procesów posłużę się tym, bardzo mocnym, cytatem: "Gdybym odbył długą podróż i wrócił po kilku latach, krążąc po "wielkiej plebejskiej metropolii", odniósłbym wrażenie, że wszyscy jej mieszkańcy zostali deportowani i zgładzeni, a na ulicach i podwórzach zastąpiły ich pobladłe, dzikie, nieszczęśliwe upiory. Właśnie hitlerowscy esesmani. Młodzi ludzie - odarci z wartości i wzorców, jakby spuszczono z nich krew - którzy stali się kalkami innego sposobu bycia oraz innego pojmowania: typowy drobnomieszczanin nakierowany jedynie na hedonistyczny i materialistyczny konsumpcjonizm." I jeszcze ten, który też można przenieść na nasze realia, zamieniając czasy Mussoliniego z naszym okresem PRL-u. "Gazeta faszystowska czy wypisywanie na wiejskich zabudowaniach slogany w duchu Mussoliniego mogą jedynie śmieszyć: podobnie jak pług w zestawieniu z traktorem.. Faszyzm, nie był zasadniczo w stanie nawet zadrasnąć duszy włoskiego ludu: nowy faszyzm, poprzez nowe środki komunikacji i informacji, nie tylko ją zadrasnął, ale ją rozdarł, pogwałcił, na zawsze splugawił." I takie to ludobójstwo Pasoliniego.
werblista - awatar werblista
oceniła na710 miesięcy temu

Cytaty z książki Portrety z pamięci. Wartość wolnej myśli

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Portrety z pamięci. Wartość wolnej myśli