Ręka Sprawiedliwości

- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Seria:
- Star Wars: Gwiezdne wojny
- Tytuł oryginału:
- Choices of One
- Data wydania:
- 2013-09-05
- Data 1. wyd. pol.:
- 2013-09-05
- Liczba stron:
- 384
- Czas czytania
- 6 godz. 24 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788324147953
- Tłumacz:
- Błażej Niedziński
Timothy Zahn, autor bestsellerów numer 1 „New York Timesa”, przedstawia nową przygodę.
Akcja rozgrywa się w czasie pomiędzy epizodami opisanymi w Nowej nadziei i Imperium kontratakuje, z udziałem młodego Luke’a Skywalkera, Hana Solo, księżniczki Leii Organy i Mary Jade.
Los Rebelii zależy od następnego posunięcia Luke’a Skywalkera. Czy jednak Rebelianci znaleźli się w bezpiecznej przystani, czy w śmiertelnej pułapce?
Minęło osiem miesięcy od bitwy o Yavin. Rebelia rozpaczliwie potrzebuje nowej bazy. Gubernator Ferrouz z sektora Candoras oferuje Rebeliantom schronienie w zamian za pomoc i obronę przed watażką Nuso Esvą. Luke, Leia, Han i Chewie zostają wysłani, żeby ocenić warunki tego paktu i prawdziwe zamiary Ferrouza.
Tymczasem w stronę Candoras zmierza również Mara Jade, Reka Imperatora, wraz z piątką szturmowców-dezerterów znanych jako Ręka Sprawiedliwości. Ich misja: ukarać Ferrouza za zdradę i na dobre rozgromić Rebelię.
Jednak w tej grze podstępów i zdrady w każdej chwili ktoś może wyciągnąć asa z rękawa...
Kup Ręka Sprawiedliwości w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Ręka Sprawiedliwości
Kolejna książka Zahna, kolejna solidna pozycja. Warto sięgnąć, warto. Czy jest efekt "wow"? Niekoniecznie... Ale jak patrzę na LC to chyba ostatnia książka SW jaką czytalem. Przeczytałem trochę książek w młodości :) . To książka z mojej półki "różności", wrzucam tu te setki książek które przeczytałem w życiu w latach 2000-2019. Przeczytałem jakieś chore ilości książek z serii Star Wars...
Oceny książki Ręka Sprawiedliwości
Poznaj innych czytelników
266 użytkowników ma tytuł Ręka Sprawiedliwości na półkach głównych- Przeczytane 158
- Chcę przeczytać 103
- Teraz czytam 5
- Posiadam 83
- Star Wars 27
- Star Wars 10
- Ulubione 5
- Star Wars 3
- Gwiezdne wojny 2
- Chcę w prezencie 2
















































OPINIE i DYSKUSJE o książce Ręka Sprawiedliwości
Treść książki wydaje nam różna z perspektywy czasu i taką pozycją jest Ręka sprawiedliwości.
Już od początku obcujemy z znanymi, lubionymi bohaterami jak Luke, Han, Chewbacca, Trawn i oczywiście Mara.
Pomimo iż książka skupia się na przybliżeniu nam pracy tytuowej Ręki Imperatora nie jest ona najjaśniejszą gwiazdą w fabule a Księżniczka Leia która działając w szeregach rebelii wykazuje się znaną nam odwagą oraz unikatowym ciętym językiem na tle wielu bohaterów z innych powieści.
Co bardzo mi się podoba to nie robienie z Luka Skywalkera niewiadomo jakiego superbochatera.
Akcja książki dzieje się między Nową Nadzieją a Imperium Kontratakuje co oznacza że Luke jest nie ma jeszcze doświadczenia i kolokfialnie żecz mówiąc (dostaje po dupie) i nie chodzi mi tu o walkę na miecze świetlne a samą inteligencję czy skuteczność w wykonaniu powierzonych mu przez Rebelię zadań.
Recenzja nie byłaby kompletna gdybym nie wspomniał o nowych bohaterach których wpływ na fabułę jest nie mniej ważny niż dobrze znanego nam Hana czy Lei jak naprzykład świetnie napisany oddział szturmowców (dezerterów) którzy zaskoczą nas skutecznością działania i wyszkoleniem czego brakuje ich odpowiednikom w filmowej sadze.
Jak widać szturmowcy mogą nauczyć się celnie strzelać czy myśleć logicznie gdy opuszczą szeregi imperium ;-).
Duży wpływ mają również komandor Pellon oraz wysłannik imperatora Lord Odo którego przyjdzie nam zdemaskować w ostatnich rozdziałach powieści.
Postać Hana Solo jest tu rozpisana zabójczo dobrze co spowodowało że polubiłem go mimo że w filmach Lucasa jego charakter i ogólnie sposób bycia mi nie podchodził.
Przejdźmy zatem do fabuły, fani walki na miecze świetlne mogą być zawiedzeni faktem że niewiele takich ma miejsce a jeśli jakiś pojedynek się rozpocznie jest on króti co jak dla mnie nie jest minusem lecz subtelnym odcięciem się od tego co dobrze znamy na żecz czegoś nowego.
Największą zaletą książki jest jej fabuła rozgrywająca się na krańcach znanej nam galaktyki w systemie Poln gdzie panujący tam gubernator pragnie odłączyć się od imperium na rzecz Rebeli.
A tak przynajmniej się wydaje bo w żeczywistości pierwsze skrzybce gra tu postać tajemniczego watażnki imieniem Nuso Esva.
Nie uświadczymy tu szybkiego rozwoju akcji lecz konsekwentnie prowadzonej historii w której ilość elementów intrygi łączy się ze sobą niczym puzzle.
Jedyny moment kiedy się nudziłem to początkowy moment gdy grupa szturmowców pracująca dla Mary ukryła gubernatora Ferrouza w piwnicy jednej z kantyn i tam czekała na odsiecz.
Dalej akcja przyspiesza a my poznajemy coraz więcej osób zarówno w szeregach Imperium jak i rebelii którzy potajemnie pracują dla Nuso Esvy którego celem jest nie tylko uzyskanie sprzętu na zaantagonizowanych stronach konfliktu ale i osobista zemsta na kapitanie Thrawnie.
Całość historii kończy się gorzko dla każdej z trzech stron mimo to my jako czytelnicy dowiadujemy się że galaktyka skrywa wiele tajemnic
Podsumowując. Ręka sprawiedliwości to klasyczna dobra powieść osadzona w świecie odleglej galaktyki która zestarzała się nadzwyczaj dobrze i byłaby świetnym Kanonem gdyby tylko obecny Lucasfilm pod Disneyem zaakceptował tę decyzję.
Klimat książki jest fenomenalny podobnie jak współpraca między poszczególnymi postaciami z którymi możnaby się zaprzyjaźnić.
Ta powieść aż krzyczy- hej gwiezdne wojny to nie tylko filmy czy seriale ale równie ciekawe książki które uzupełniają ten świat nie tylko o kolejne systemy planetarne ale i klimat czy infomację w tym wypadku o nieznanych rejonach galaktyki.
Treść książki wydaje nam różna z perspektywy czasu i taką pozycją jest Ręka sprawiedliwości.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJuż od początku obcujemy z znanymi, lubionymi bohaterami jak Luke, Han, Chewbacca, Trawn i oczywiście Mara.
Pomimo iż książka skupia się na przybliżeniu nam pracy tytuowej Ręki Imperatora nie jest ona najjaśniejszą gwiazdą w fabule a Księżniczka Leia która działając w szeregach...
Jedna z lepszych, choc wolno sie rozkręca a potem szykie ciach na kilku stronach.....
Wydarzenia pomiędzy Nową Nadzieją a Imperium Kontratakuje. Mara jade, niby szkolona przez Sith, ale bliżej jej do Jedi. Luke jeszcze nieopierzony, z dylematami na temat zabijania przeciwników, Han i Leia zlośliwości jak IK, Thrawn - świetny taktyk, nie to co ten z serialu Ashoka.
Poza postaciami, nawi
Jedna z lepszych, choc wolno sie rozkręca a potem szykie ciach na kilku stronach.....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWydarzenia pomiędzy Nową Nadzieją a Imperium Kontratakuje. Mara jade, niby szkolona przez Sith, ale bliżej jej do Jedi. Luke jeszcze nieopierzony, z dylematami na temat zabijania przeciwników, Han i Leia zlośliwości jak IK, Thrawn - świetny taktyk, nie to co ten z serialu Ashoka.
Poza...
Książka lepsza niż pierwsza część tej "dylogii", ale wciąż daleko temu do najlepszych książek Zahna. Momentami autor bardzo przynudza, ale generalnie akcja całkiem sprawnie pnie do przodu. Postać Mary w dalszym ciągu jest dosyć śmieszna, Han za to wyszedł naprawdę świetnie i jest to zdecydowanie najmocniejsza strona tej książki. Nie wiem czy polubiłem, ale przyzwyczaiłem się do szturmowców-dezerterów i kibicowałem im do samego końca. Bardzo zrobiło na mnie wrażenie to, że Zahn nawiązuje do innych napisanych przez siebie książek, pozornie niezwiązanych z tym tytułem i umieszczonych w innym okresie czasowym. Ostatecznie niestety jest to jednak średnia półka.
Książka lepsza niż pierwsza część tej "dylogii", ale wciąż daleko temu do najlepszych książek Zahna. Momentami autor bardzo przynudza, ale generalnie akcja całkiem sprawnie pnie do przodu. Postać Mary w dalszym ciągu jest dosyć śmieszna, Han za to wyszedł naprawdę świetnie i jest to zdecydowanie najmocniejsza strona tej książki. Nie wiem czy polubiłem, ale przyzwyczaiłem...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTimothy Zahn zdecydowanie ma rękę do pisania dobrych powieści osadzonych w uniwersum gwiezdnych wojen. Książka działa jako ładny most łączący komiksowe Empire (które niedawno miałem okazję przeczytać) i piąty epizod sagi.
Autor nie kreuje tu praktycznie żadnej nowej postaci. Rozwija za to te, które znają fani sagi i jego powieści. Luke, zanim został jedi jest fantastycznie prostolinijny i naiwny, Han i Leia są napisani bardzo dobrze. Mara dostaje sporo czasu i prezentuje się znakomicie, pokazując całą swoją potęgę jako użytkowniczki ciemnej strony. Tytułowa ręka sprawiedliwości jest wykreowana ciekawie, choć poza LaRonem są dość płaskimi bohaterami.
Fabuła pełna jest zwrotów akcji, jest wartka i nie nuży. Główna intryga jest napisana ciekawie, choć ilość tajemnic i zdrad może momentami denerwować. Epizodyczne pojawienie się Thrawna jest ciekawe, ale mogło być pominięte. Chiss jest tu jeszcze w randze kapitana, natomiast jego zdolności taktyczne i tak przewyższają wszystkich w okolicy, co momentami jest irytujące. Ale jego końcowa konfrontacja z Vaderem jest świetna.
Ogólnie jest to powieść dobra, nie wybitna. Kogoś, kto nie jest fanem Gwiezdnych Wojen, może nudzić, choć widzę w niej potencjał jako po prostu powieści SciFi.
Timothy Zahn zdecydowanie ma rękę do pisania dobrych powieści osadzonych w uniwersum gwiezdnych wojen. Książka działa jako ładny most łączący komiksowe Empire (które niedawno miałem okazję przeczytać) i piąty epizod sagi.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor nie kreuje tu praktycznie żadnej nowej postaci. Rozwija za to te, które znają fani sagi i jego powieści. Luke, zanim został jedi jest fantastycznie...
Kolejna książka Zahna, kolejna solidna pozycja. Warto sięgnąć, warto. Czy jest efekt "wow"? Niekoniecznie... Ale jak patrzę na LC to chyba ostatnia książka SW jaką czytalem.
Przeczytałem trochę książek w młodości :) . To książka z mojej półki "różności", wrzucam tu te setki książek które przeczytałem w życiu w latach 2000-2019. Przeczytałem jakieś chore ilości książek z serii Star Wars...
Kolejna książka Zahna, kolejna solidna pozycja. Warto sięgnąć, warto. Czy jest efekt "wow"? Niekoniecznie... Ale jak patrzę na LC to chyba ostatnia książka SW jaką czytalem.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytałem trochę książek w młodości :) . To książka z mojej półki "różności", wrzucam tu te setki książek które przeczytałem w życiu w latach 2000-2019. Przeczytałem jakieś chore ilości książek z...
Po przeczytaniu zadaję sobie jedno pytanie: dlaczego pomimo istnienia takich powieści w legendach jako sequele dostaliśmy najdurniejszą z możliwych intryg oraz Mary Sue w roli głównej?
Ale do rzeczy. "Ręka sprawiedliwości" to kolejna bardzo dobra powieść Zahna i wspaniałe uzupełnienie oryginalnej trylogii odpowiednią paletą szarości. U Zahna nic nie jest czarno białe, jasna i ciemna strona muszą współpracować, a chwilowe sojusze bywają nieplanowane i nieprzewidywalne. Akcja jest trzymającą w napięciu i zaskakującą mieszanką wybuchową.
U Zahna najbardziej lubię fragmenty o stworzonych przez niego postaciach, a Mara Jade jest moją ulubienicą. Toczyło się wiele dyskusji, czy Mara jest Mary Sue. Moim zdaniem nie jest. Mimo że potrafi znakomicie walczyć i świetnie posługuje się Mocą, nie wszystko przychodzi jej z łatwością. Jest tak wykreowana, że czytelnik nie ma pewności, czy zwycięży ani jakim kosztem, więc czyta z ciekawością. Mara ma wątpliwości, nie jest nieomylna i potrafi przyznać się do błędu, nieraz potrzebuje pomocy i polega na innych bohaterach. No i co do bycia wybrańcem Palpatine'a tylko jej się wydaje.
Dobrze się czyta o bohaterach postępujących profesjonalnie, a w "Ręce Sprawiedliwości" przykładów jest wiele - oczywiście Mara, lecz również tytułowa grupa dezerterów. Jak miło poczytać o szturmowcach umiejących strzelać!
Polecam fanom, zwłaszcza rozczarowanym nowym kanonem.
Po przeczytaniu zadaję sobie jedno pytanie: dlaczego pomimo istnienia takich powieści w legendach jako sequele dostaliśmy najdurniejszą z możliwych intryg oraz Mary Sue w roli głównej?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAle do rzeczy. "Ręka sprawiedliwości" to kolejna bardzo dobra powieść Zahna i wspaniałe uzupełnienie oryginalnej trylogii odpowiednią paletą szarości. U Zahna nic nie jest czarno białe, jasna...
Mnie osobiście książka zachwyciła. Jak zwykle u Zahn`a fantastycznie skonstruowane zostały postaci (grupę LaRone`a wręcz uwielbiam). No i fakt, że autor w taki sposób skonstruował fabułę, iż mimo że wszyscy bohaterowie znani z Trylogii Thrawna znajdują w centrum akcji, bezpośrednio się ze sobą nie spotkają.
10/10
Mnie osobiście książka zachwyciła. Jak zwykle u Zahn`a fantastycznie skonstruowane zostały postaci (grupę LaRone`a wręcz uwielbiam). No i fakt, że autor w taki sposób skonstruował fabułę, iż mimo że wszyscy bohaterowie znani z Trylogii Thrawna znajdują w centrum akcji, bezpośrednio się ze sobą nie spotkają.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to10/10
Czytanie książek "Star Wars" jest jak jazda na rowerze. Jak się na niego wsiądzie, to tak bez końca się pedałuje. Doświadczanie takiego aspektu najwybitniejszej franczyzy w dziejach, to najzwyklejsza jazda bez trzymanki. Silny, pozytywny uzależniacz, który, jak powiedział kiedyś sam George Lucas: skazany jest na wieczną egzystencję, trwanie bez końca w świadomości wielu pokoleń fanów w przód. Powieści, komiksy i inne formy beletrystyki "Gwiezdnych Wojen"to kilkaset pozycji. Jednak opierając się tylko i wyłącznie na ich formie książkowej, dziedzictwo najwspanialszej Space Fantasy w dziejach, będzie największym zbiorem dotyczącym jakiejś tematyki czy zagadnienia. Przebije Agatę Christie, Star Treka, i wiele romansideł czy powieści sensacyjno – prawniczych. Rzeczywistość Luke’a Skywalkera oraz innych bohaterów zamieszkujących Galaktykę jest tak ogromna, że stworzono tzw. "Expanded Universe" – czyli wszystko co składa się na "Gwiezdne Wojny" i je tworzy. Są to głównie treści literackie, gry, informacje encyklopedyczne i filmy, które to mało tego są uporządkowane w porządku chronologicznym, gdzie rokiem „zerowym” staje się bitwa o Yavin z kinowego epizodu "Nowa Nadzieja" z 1977r., od której kalendarzowo układa się dzieje Galaktyki. Co najdziwniejsze, Disney - nowy właściciel "Lucasfilm Ltd." postanowił zamknąć rozdział "EU", spychając wszystko co wyszło spod marki Georga Lucasa, począwszy od powieści "Spotkania na Mimban" z 1978r. aż do konkretnych pozycji do daty ogłoszenia tej decyzji. Odtąd różne twory z każdym elementem z nimi związanym: postacie, planety itp., funkcjonowały jako Legendy, a nowy "rozszerzony wszechświat" miał zaczynać się od filmu "Przebudzenie Mocy" i wokół niego budować swoją bazę.
Moje czytelnicze doświadczenie "Gwiezdnych Wojen" do tej pory brało się z dokładnej lektury dzieł "Nowego Kanonu". Zgromadziłem już całkiem pokaźną starwarsową kolekcję, która z każdym kolejnym dodaniem takowej pozycji wzbogacała moją wiedzę i obycie z płaszczyzną mitycznej Galaktyki. Kto wie, być może z powodu zbliżającej się premiery "Star Wars – The Last Jedi", coś mnie jednak skłoniło, by sięgnąć do słynnych Legend i zaznajomić się szczególnie z książką z tego zakresu. Wybrałem "Rękę Sprawiedliwości" Timothy’ego Zahna. Zero burzy mózgów, kalkulowania plusów i minusów konkretnych pozycji. Tą powieść wybrałem przypadkowo, gdyż nie skupiałem się na określonej tematyce, okresie czasowym, Sithach bądź Jedi, lub na polu filozoficznym – czyli Mocy oraz sposobu użycia i zrozumienia jej natury przez różne myślące stworzenia. Dopiero stawiam ,,kamień węgielny” pod moje zaangażowanie w "Stary Kanon", a powyższa beletrystyka okazała się najlepszym tytułem, która może mnie zapoznać z światem Legend i zachęcić do sięgania po jeszcze więcej z ich sfery.
Przeszywające, jak ostre lodowe szpikulce spojrzenie, które wzbogacają lekko falujące, wyraziście rude włosy. Czarny władczy imperialny trykot i mieniący się poświatą ,,krwawiącego Kyberu” miecz świetlny trzymany w mocno zaciśniętej dłoni. To wizerunek Mary Jade – prawej ręki Lorda Sidiousa, za którą na okładce niniejszej powieści kroczy grupka towarzyszących jej szturmowców. Mogłoby się wydawać, że to wokół niej skupi się przysłowiowa akcja tej literatury, a to głównie ze względu na kilkustronicowy start powieści, który można było zobrazować sobie jako klasyczną, pierwszą scenę filmu "Gwiezdnych Wojen" pojawiającą się tuż po emblemacie "Star Wars" i tekstu, które razem, jak na rolce powoli przesuwają się po płaszczyźnie Galaktyki i mkną ku nieskończoności Kosmosu. Nic bardziej mylnego. Mara na przestrzeni całego konstruktu fabularnego jest spoiwem, który całkiem sprawnie przetacza się przez czas trwania dzieła. Już na samym początku poznajemy Lorda Odo – tajemniczego, rzekomo postawionego członka wyższej sfery politycznej Imperium, którego z misją zbadania sytuacji wokół zawarcia sojuszu między Rebelią a watażką Nuso Esvą, wysyła sam Imperator. Odo trafia na Niszczyciel: "Chimera", by stamtąd zapewniono mu dalsze środki na realizowanie tego celu. W pogoń rusza Mara Jade, którą z Palpatinem łączą zaskakująco dobre relacje. Jako egzekutor imperialnego prawa, Mara musi dopaść gubernatora Ferrouza, który ponoć złamał święte zasady tej autorytarnej instytucji i w jakiś sposób pomógł Sojuszowi Rebeliantów. Drogi „jednoosobowej” armii Imperatora i jej 5-ciu noszących plastoidowe, białe płatowane zbroje Szturmowców, przecinają się z Luke’em, Hanem, Chubaccą i Leią w układzie planetarnym Poln. Nie jest to obszar w centrum Galaktyki, czy gdzieś w okolicy wewnętrznych rubieży. Nie stanowi ważnego szlaku handlowego, ani nie krzyżuje się z bazami Rebelii. Jako mało znane ciało niebieskie, które miłośnikom "Star Wars" wstępującym w dziedzictwo Legend - może nie kojarzyć się z czymś konkretnym - Poln okazało się bardzo dobrym wyborem na przodujące miejsce akcji tej powieści, co uczyniło tytuł tajemniczą cegiełką ,rozszerzającą świat "Gwiezdnych Wojen".
Relacje między Marą Jade a Imperatorem, to taki mały ognik rozgrzewający i podnoszący atmosferę powieści. Nie są one szeroko omówienie, lecz tylko lekko nakreślone. Pogrążony w otchłani mroku i momentami skrajnie egoistyczny Palpatine swą ,,prawą rękę” traktuje bardziej poważnie niż Dartha Vadera, jakby stosunek ze swoim uczniem opierał na wykonywaniu przez niego brudnej roboty, torowaniu drogi do sprawowania rządów absolutnych w Galaktyce, gdzie nie będzie porządku i chaosu, lecz zapanuje strach. Sidious wykorzystuje przepływającą przez każdy żywy organizm Moc, by kontaktować się z Jade. Egzekutorka jest dla niego ważna, gdyż wie, że jest ona skuteczna i zrobi to czego nie mógłby uczynić Vader. Skoro Timothy Zahn nakreślił w "Ręce Sprawiedliwości" tak silną postać, jak Jade, to zdziwiło mnie czemu ta ,,rudowłosa” piękność okazała się wrażliwą na nieszczęście innych Istotą, co widzimy w momencie zdania sobie przez nią sprawy, że gubernatora Ferrouza wrobiono i zmanipulowano, a jego rodzinę porwano. Działająca, jak w szwajcarskim zegarku Mara lekko się rozstraja, lecz ponownie uzyskuje swój rytm, gdy wciela w życie swój nowy plan. Musi porozumieć się z tymi, którymi do tej pory gardziła. LaRone , Brightwater to jej szturmowcy, którzy spotykają się z Luke’em w Whitestone City – stolicy Polna Większego, która to przypomina Hanowi czasy spędzone w spelunie Mos Eisley na Tatooine.
W całych "Gwiezdnych Wojnach" nie spotkałem się do tej pory z tym, by ten szczególny rodzaj totalitarnego żołnierza zdjął swoje słynne białe hełmy, stał się nagle zbuntowany i posiadł jakąś tożsamość. Podobna sytuacja była z Finnem z filmowego epizodu VII "Star Wars – The Force Awakens", lecz produkcja ta chronologicznie umiejscowiona była dużo później niż niniejsza powieść, i stanowi część "EU", a nie Legend. Czy tacy ,,imienni” szturmowcy, jak Marcross, Grave, to dobra rzecz dla najsłynniejszej franczyzy w historii kulturowej myśli ludzkiej? Tajemnica, brak danych osobowych, jednostajność. Z tym przede wszystkim kojarzyli mi się biali żołnierze Imperium.
Cliffhanger w powieści? A czemu nie. Odchodzący od zawirowań śledczych takowy zwrot akcji związany jest z końcem "Ręki Sprawiedliwości" Timothy’ego Zahna i meandruje on wokół osoby Lorda Odo i związanego z Rebelią Axlona. Również swój udział w wydarzeniach na Polnie Większym i w całej przestrzeni fabularnej w książce miał Thrawn, który 8 miesięcy po bitwie o Yavin jest niedoświadczonym ale zawziętym Starszym Kapitanem, a nie jak w przyszłości: Wielkim Admirałem. To charyzmatyczna, bardzo ambitna osobowość, która wstępuje pod banderę Imperium, gdyż według niej tylko ta struktura polityczna ma szansę na wprowadzenie silnych rządów, które ochronią Galaktykę przed nadciągającym niebezpieczeństwem.
Na koniec moich deliberacji, niech każdy kto czyta ten tekst zastanowi się nad jedną zagwozdką. Co by było gdyby Mara Jade i Thrawn rządzili Imperium, gdyby nie liczyła się ,,ciemność” Palpatine’a i nie byłoby Mocy? Czy warto by podsumowywać taki obrót spraw stwierdzeniem typowym dla Hana Solo: „Robota nie warta splunięcia Hutta”?
Czytanie książek "Star Wars" jest jak jazda na rowerze. Jak się na niego wsiądzie, to tak bez końca się pedałuje. Doświadczanie takiego aspektu najwybitniejszej franczyzy w dziejach, to najzwyklejsza jazda bez trzymanki. Silny, pozytywny uzależniacz, który, jak powiedział kiedyś sam George Lucas: skazany jest na wieczną egzystencję, trwanie bez końca w świadomości wielu...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka jest dobra, Zahn napisał całkiem dobrą książkę, arcydzieło to jednak nie jest, jednak w każdym razie poziom sensowny trzyma, mamy intrygi, stare dobre postacie, niezgorszą fabułę. Dobra książka, nawet bardzo dobra, może nie rewelacyjna ale na pewno warta polecenia i obowiązkowa dla fana starego kanonu.
Książka jest dobra, Zahn napisał całkiem dobrą książkę, arcydzieło to jednak nie jest, jednak w każdym razie poziom sensowny trzyma, mamy intrygi, stare dobre postacie, niezgorszą fabułę. Dobra książka, nawet bardzo dobra, może nie rewelacyjna ale na pewno warta polecenia i obowiązkowa dla fana starego kanonu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak na Zahna - przeciętna strasznie.
Jak na Zahna - przeciętna strasznie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to