Mega Marvel #12: Avengers - Ex Post Facto cz. 2

Okładka książki Mega Marvel #12: Avengers - Ex Post Facto cz. 2 autora Steve Epting, Bob Harras, 12308498
Okładka książki Mega Marvel #12: Avengers - Ex Post Facto cz. 2
Bob HarrasSteve Epting Wydawnictwo: TM-Semic Cykl: Mega Marvel (tom 12) Seria: Mega Marvel komiksy
128 str. 2 godz. 8 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Mega Marvel (tom 12)
Seria:
Mega Marvel
Tytuł oryginału:
Avengers: Ex Post Facto
Data wydania:
1996-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1996-01-01
Liczba stron:
128
Czas czytania
2 godz. 8 min.
Język:
polski
ISBN:
12308498
Tłumacz:
Michał Zdrojewski
Średnia ocen

6,2 6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Mega Marvel #12: Avengers - Ex Post Facto cz. 2 w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Mega Marvel #12: Avengers - Ex Post Facto cz. 2

Średnia ocen
6,2 / 10
33 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Mega Marvel #12: Avengers - Ex Post Facto cz. 2

avatar
1297
599

Na półkach:

Mściciele osiągają dojrzałość. Wreszcie mają narządy, kopulują, płodzą dzieci... Niezwykła jak na Marvela, zdumiewająco dojrzała rzecz.
I WCISKA W FOTEL. Okładka mówi sama za siebie - MŚCICIELE na kolanach. Ten komiks jest dla Avengers tym, czym była "Dark Phoenix Saga" dla X-Men. Początkiem końca. Przesileniem, po którym nic już nie będzie takie samo...
"EX POST FACTO"... Czekam na ekranizację tego komiksu o AVENGERS (w składzie Black Knight, Crystal, Sersi, Vision, Quicksilver, Black Widow, Hercules, Swordsman oraz gościnnie Thor i Kapitan Ameryka). To już zupełnie nowy zespół, który musi się zmierzyć z zupełnie nowym przeciwnikiem - Proctorem i jego The Gatherers.
Na stronach komiksu była to prawdziwa wojna światów.
Aż się prosi o ekranizację!

Mściciele osiągają dojrzałość. Wreszcie mają narządy, kopulują, płodzą dzieci... Niezwykła jak na Marvela, zdumiewająco dojrzała rzecz.
I WCISKA W FOTEL. Okładka mówi sama za siebie - MŚCICIELE na kolanach. Ten komiks jest dla Avengers tym, czym była "Dark Phoenix Saga" dla X-Men. Początkiem końca. Przesileniem, po którym nic już nie będzie takie samo...
"EX POST...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
653
238

Na półkach:

Jeden z najgorszych Mega Marveli jakie kiedykolwiek wyszły, jeszcze rozbity na dwa kolejne numery. Tego typu komiksy (obok Sagi Klonów i innych Knightquestów/ Rządów Supermanów) były początkiem końca TM-Semic i upadku komiksu amerykańskiego w latach 90. XX w. Avengers w składzie C, jakieś kompletnie anonimowe postaci, durna melodrama, kompletnie nieangażująca akcja. W okresie kiedy to się ukazało prenumerowałem Mega Marvel i pamiętam moje ogromne rozczarowanie. Gdzie są Iron Man, Hulk, Thor? Kapitan Ameryka jest, ale odgrywa trzecioplanową rolę. Straszliwie miałki komiks. Nie wiem czemu TM-Semic zdecydowało się na takiego gniota. Może dostali to w pakiecie z innymi materiałami i po prostu opłacało się wydać z finansowego punktu widzenia? Oczywiście pomysł na zaprezentowanie polskiemu czytelnikowi Avengersów bardzo słuszny, ale gorszego komiksu nie mogli wybrać:/

Jeden z najgorszych Mega Marveli jakie kiedykolwiek wyszły, jeszcze rozbity na dwa kolejne numery. Tego typu komiksy (obok Sagi Klonów i innych Knightquestów/ Rządów Supermanów) były początkiem końca TM-Semic i upadku komiksu amerykańskiego w latach 90. XX w. Avengers w składzie C, jakieś kompletnie anonimowe postaci, durna melodrama, kompletnie nieangażująca akcja. W...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
87
33

Na półkach:

Słabiutko, rwana narracja, masa postaci (i to tych mniej znanych) ogólne wyrwanie z kontekstu i głupawa fabuła z beznadziejnym czarnym charakterem.

Słabiutko, rwana narracja, masa postaci (i to tych mniej znanych) ogólne wyrwanie z kontekstu i głupawa fabuła z beznadziejnym czarnym charakterem.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

49 użytkowników ma tytuł Mega Marvel #12: Avengers - Ex Post Facto cz. 2 na półkach głównych
  • 46
  • 3
37 użytkowników ma tytuł Mega Marvel #12: Avengers - Ex Post Facto cz. 2 na półkach dodatkowych
  • 16
  • 13
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Mega Marvel #12: Avengers - Ex Post Facto cz. 2

Inne książki autora

Okładka książki Avengers Epic Collection. Timeslide Mike Deodato Jr., Bob Harras, Terry Kavanagh, Ben Raab, Mark Waid
Ocena 0,0
Avengers Epic Collection. Timeslide Mike Deodato Jr., Bob Harras, Terry Kavanagh, Ben Raab, Mark Waid
Okładka książki Captain America Epic Collection. Twilights Last Gleaming Mark Gruenwald, Bob Harras, Dave Hoover, Colin MacNeil, Andrew C. Robinson
Ocena 0,0
Captain America Epic Collection. Twilights Last Gleaming Mark Gruenwald, Bob Harras, Dave Hoover, Colin MacNeil, Andrew C. Robinson
Okładka książki Iron Man Epic Collection. Age of Innocence Dan Abnett, Richard Bennett, Jim Cheung, Hector Collazo, Bob Harras, Terry Kavanagh
Ocena 0,0
Iron Man Epic Collection. Age of Innocence Dan Abnett, Richard Bennett, Jim Cheung, Hector Collazo, Bob Harras, Terry Kavanagh
Okładka książki Iron Man Epic Collection. The Crossing Dan Abnett, Mike Deodato Jr., Bob Harras, Terry Kavanagh, Heitor Oliveira
Ocena 0,0
Iron Man Epic Collection. The Crossing Dan Abnett, Mike Deodato Jr., Bob Harras, Terry Kavanagh, Heitor Oliveira
Okładka książki Avengers Epic Collection. The Gathering John Buscema, Steve Epting, Bob Harras, Glenn Herdling, Roy Thomas
Ocena 0,0
Avengers Epic Collection. The Gathering John Buscema, Steve Epting, Bob Harras, Glenn Herdling, Roy Thomas
Okładka książki Avengers Epic Collection. Operation: Galactic Storm Steve Epting, Mark Gruenwald, Bob Harras, Rik Levins, Dave Ross
Ocena 0,0
Avengers Epic Collection. Operation: Galactic Storm Steve Epting, Mark Gruenwald, Bob Harras, Rik Levins, Dave Ross
Okładka książki Avengers Epic Collection. Judgment Day John Buscema, Tom DeFalco, Steve Englehart, Bob Hall, Bob Harras, David Michelinie, Al Milgrom, Keith Pollard, Marc Silvestri, Roger Stern
Ocena 0,0
Avengers Epic Collection. Judgment Day John Buscema, Tom DeFalco, Steve Englehart, Bob Hall, Bob Harras, David Michelinie, Al Milgrom, Keith Pollard, Marc Silvestri, Roger Stern

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Mega Marvel #13: Ghost Rider 2099 Chris Bachalo
Mega Marvel #13: Ghost Rider 2099
Chris Bachalo Len Kaminski
Klasyczna wersja Marvela 2099 w TM-Semic ograniczała się do pojedynczych zeszytów w regularnych seriach. Dopiero w 13 numerze "Mega Marvela" przedstawiony dłuższy wycinek serii z tego uniwersum. Jak wypada Ghost Rider w wersji cyberpunkowej? Kenshiro "Zero" Cochrane jest hakerem, który zostaje śmiertelnie postrzelony przez ścigający go gang. W ostatniej chwili udaje mu się przetransferować swój umysł do cyberprzestrzeni. Tam spotyka zbiorowisko sztucznych inteligencji, które postanawiają uczynić go swoim awatarem. Tworzą dla niego robotyczne ciało przypominające XX-wiecznego Ghost Ridera. Od tej pory nowy superbohater będzie walczył przeciwko korporacji D/Monix. Fabuła jest bardzo przystępna dla czytelników nieznającyh wcześniej tej wersji uniwersum Marvela. W skrócie zostają przedstawione zasady rządzące tym światem i stopniowo są przedstawiane zdolności nowego superbohatera. Bardzo dobrze wypada tutaj zamiana elementów nadnaturalnych na cyberpunków. Dalej pojawiają się pewne nawiązania do horroru, ale są one raczej dekoracją niż czymś więcej. Główny bohater jest tutaj symbolem anarchii. Walczy nie tylko z korporacją, ale też z opresyjną policją i otwarcie krytykuje system. Wielka szkoda, że nie pogłębiono tego motywu bardziej i ograniczno się do efektowanej nawalanki. Za rysunki odpowiada tutaj Chist Bachalo znany w Polsce chociażby z serii "Uncanny X-men" v3. W tamtej serii jego kreska była lekko karykaturalna i nie pasowała do fabuły. Tutaj jednak dobrze udaje mu się oddać brudny świat technoprzyszłości, a sceny akcji w jego wykonaniu są bardzo spektakularne. Nie porwała mnie geneza Ghost Ridera Danny'ego Ketcha z drugiego numeru "Mega Marvela". O wiele bardziej przemówiła do mnie wersja futurystyczna, nawet jeśli nie do końca potrafi wykorzystać swój potencjał. Z chęcią poznam ciąg dalszy.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na75 miesięcy temu
Mega Marvel #14: Sabretooth Bill Sienkiewicz
Mega Marvel #14: Sabretooth
Bill Sienkiewicz Jim Lee Larry Hama Mark Texeira
Sabretooth jest najbardziej znanym przeciwnikiem Wolverine'a. Nic więc dziwnego, że w 1993 r. doczekał się własnej miniserii "Sabretooth: Death Hunt" pisanej przez Larry'ego Hamę, scenarzystę znanego z komiksów "G.I. Joe". Jak wypada samodzielny komiks z udziałem tego łotra wydany po polsku w 1997? Sabretooth zostaje porwany przez ludzi, którzy przyczepiają bombę do jego serca. Tajemniczy mężczyzna nazywający siebie Tribune daje Victorowi zadanie schwytania mutantki Mystique inaczej wszczepiona bomba wybuchnie. Sabretooth podejmuje się zadania. Zarys fabuły brzmi brzmi jak typowy film sensacyjny klasy B. Po części komiks rzeczywiście taki jest. Sabretooth bez mrugnięcia okiem wyrzyna tabuny wrogów, ściga się szybkimi pojazdami i rzuca tekstami podkreślającymi jak bardzo jest bezwględny. Przy czym jednak czytelnik dostaje też wgląd w szokującą przeszłość tego złoczyńcy, która pozwala zrozumieć czemu stał się takim potworem, chociaż jednocześnie fabuła nie stara się go usprawiedliwiać. Świetnie zostaje tutaj wykorzystana Mystique przybierająca postać osób z historii Sabretootha Niestety nie wszystko tutaj wyszło. Zupełnie niepotrzebne są tutaj retrospekcje z jednej z poprzednich misji Sabretootha. Nie wybrzmiewa też szokujące w zamierzeniu ujawnienie tożsamości Tribune'a, która w pewnym momencie staje się bardzo oczywista. Za rysunki odpowiada tutaj Mark Texeira znany już z drugiego numeru "Mega Marvela". Sceny akcji w jego wykonaniu są bardzo spektakularne, ale niestety nie udaje się uniknąć pewnego chaosu. Nie podobało mi się również nadużywanie czarnego tuszu. Historia ta mogła być wybitna, ale jest jedynie dobra. Wielka szkoda, że zamiast na akcji nie skupiono się w większym stopniu na portrecie psychologicznym złoczyńcy.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na65 miesięcy temu
Mega Marvel #01: Spider-Man - Torment Todd McFarlane
Mega Marvel #01: Spider-Man - Torment
Todd McFarlane
"Cierpienie" to obok historii "Maski" kolejny pokaz kunsztu graficznego Todda Mcfarlane'a. Tym razem Todd jest sam sobie sterem i okrętem i tworzy całkowicie autorską historię, ukazują szczyty swoich możliwości graficznych. Rysunki skakającego na linie Spider-Mana, pięknych kobiet jak Mary Jane czy też kusząca kształtami wiedźma, jak i dzikiego i krwiożerczego potwora jakim jest tutaj Lizard, są pokazem umiejętności i gustu autora. Pięc zeszytów tej niespiesznie toczącej się opowieści pozwala ukazać cały kunszt McFarlena. Jego wizjonerstwo i niesamowite przywiązanie do szczegółów, o jakie dziś już coraz trudniej. Pod tym względem "Torment" to arcydzieło. Gorzej jest natomiast z scenariuszem. Co prawda otrzymujemy mroczną opowieść w klimatach psychodeliki, ale jednocześnie można odnieść wrażenie że autor dopiero zaczyna z pisaniem scenariuszy. Widać to szczególnie po tekstach czy chyba nie do końca przemyślanym zakończeniu, które niczego nie wyjaśnia w kwestii historii, a przynajmniej pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi. Fabuła jest jednak całkiem niezła i przy lekkiej modyfikacji mogłaby posłużyć nawet jako podkład pod mroczny, psychodeliczny film. "Cierpienie" to jednak przede wszystkim rysunek. Jest to pozycja która aż prosi się o to, żeby ją wydać w większym formacie. "Torment" na taki szczególny format zasługuje, bo oglądać ten komiks to czysta przyjemność. Rysunki 10/10 Fabuła 6/10
mika_el - awatar mika_el
ocenił na82 lata temu
Mega Marvel #09: Świt Synów Nocy Andy Kubert
Mega Marvel #09: Świt Synów Nocy
Andy Kubert Ron Wagner Howard Mackie Ron Garney Len Kaminski
ŚWIETNI SYNOWIE NOCY Dwa lata musieliśmy czekać na wydanie tego tomu. Dwa lata po tym, jak Mucha wypuściła na rynek album „Ghost Rider: Danny Ketch” zbierający pierwsze 20 numerów serii i szczerze powiedziawszy zwątpiłem w pewnym momencie, czy ten komiks w ogóle będzie kontynuowany. Ale nadszedł rok 2025, minęło parę miesięcy i mamy go. Akurat z okazji 30-lecia pierwszego wydania „Świtu synów nocy” po polsku (i 35-lecia startu serii o Ketchu w ogóle). Tamto wydanie sprzed lat, choć fajne i mam sentyment, było koszmarnie zmasakrowane przez wydawcę. TM-Semic wycięło wtedy mnóstwo materiału – wiele plansz, całe zeszyty, byle zmieścić się w wyznaczonej ilości stron i to się czuło – Mucha teraz nie dość, ze wydaje w całości, to jeszcze opierając się na „Spirits of Vengeance: Rise of the Midnight Sons” dorzuca masę materiału, którego nie miało oryginalne wydanie, dzięki czemu dostajemy nie tylko event (i ciąg dalszy znany też w Polsce z „Amazing Spider-Mana”),ale i zeszyty wypełniające lukę między tomem „Danny Ketch” a „Świtem synów nocy”. Kompleksowo jest i pięknie. To raz. Dwa, że to wyśmienity komiks, lepszy nawet niż pierwszy tom i absolutnie warto znać go i posiadać. A ci, którzy mają semicowy sentyment, to już w ogóle będą wniebowzięci, stawiając tę cegłę na półce. Ghost Rider szuka zemsty i nie spocznie, póki jej nie dokona. Poluje zatem na Snowblinde'a i Deathwatcha, którzy wyrządzili już wiele krzywd, ale wciąż pozostają na wolności. Problem w tym, że policja coraz bardziej się na niego zawzięła, a do polowania na Czachę wziął się pewien bezwzględny glina. Co gorsza na horyzoncie czai się coś większego, straszniejszego: powrot Lilith - matki potworów. W obliczu takiego zagrożenia Ghost Rider postanawia skorzystać z pomocy Johnny’ego Blaze’a. Problem w tym, że sami mogą nie dać rady. Tak zaczyna się wspólna szalona przygoda mrocznych bohaterów Marvela, której stawką są losy, jakżeby inaczej, świata! Na tym, oczywiście, nie koniec. Bo zaraz potem Spider-Man znów chwyta Hobgoblina, przez którego znów niemal doszło do tragedii. Szybko jednak obaj trafiają na celownik Demogoblina i towarzyszącego mu doppelgangera. A tymczasem Ghost Rider i Johnny Blaze polują na Dethspawny. W kanałach spotykają Venoma, który też poszukuje morderców, kontynuując swoją wendettę przeciw złym. Wkrótce drogi wszystkich spotykają się i… https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2025/07/ghost-rider-duchy-zemsty-swit-synow.html
Wkp - awatar Wkp
ocenił na79 miesięcy temu
Batman: Miecz Azraela Dennis O'Neil
Batman: Miecz Azraela
Dennis O'Neil Joe Quesada Kevin Nowlan
Gdybym miał na szybko wymienić dwa komiksy które najbardziej mi utkwiły w pamięci ze starych czasów, to byłyby to Daredevill Franka Millera i właśnie "Sword of Azrael" Dennis O'Neila i Joe Quesady, i dlatego niemal z radością powróciłem do tego wydawnictwa. I cóż, mimo że od pierwszej lektury tego komiksu minęło już prawie 30 lat, to jestem usatysfakcjonowany. Komiks, co prawda, nie zrobił już na mnie takiego wrażenia jak wiele lat temu, ale wciąż czytałem go z dużą przyjemnością. Pozornie nie jest to jakaś wybitna i skomplikowana historia. Jest to opowieść o początkach Jean Paula Valleya Jr. jako Azraela i jego spotkaniu z Brucem Waynem. Opowieść jest pełna akcji i mistycyzmu, a opowieść nie jest skomplikowana, ale to co wyróżnia ten komiks to nastrój, kadry i kreska Joe Quesady. Wizualnie ten komiks jest śliczny, kadry bardzo sensowne a historia opowiedziana ciekawie i co ważne, realistycznie. Nie doszukałem się tu żadnych błędów w przedstawionej historii, wszystko jest sensowne i spójne. Przed ponowną lekturą tego zeszytu spodziewałem się że będzie to ocena 9/10, ale ocena "świetna" to byłoby chyba troszkę za dużo, biorąc pod uwagę fabułę tego zeszytu, która aż tak wybitna nie jest. "Daredevill" Millera przestawił genezę postaci lepiej i zdaje się być lepszym komiksem, ale Miecz Azraela na pewno jest pozycją bardzo dobrą i z czystym sumieniem mogę go polecić jako jedną z najciekawszych pozycji do przeczytania. Tym bardziej że to właśnie Jean Paul Valley zaczął odgrywać główną rolę w Knighquest, za które zabiorę się już wkrótce.
mika_el - awatar mika_el
ocenił na82 lata temu
Silver Surfer: Geneza Silver Surfera! / Próba Heroldów Ron Marz
Silver Surfer: Geneza Silver Surfera! / Próba Heroldów
Ron Marz Stan Lee John Buscema M.C. Wyman Ron Lim
Nie kojarzę komiksów z udziałem Srebrnego Surfera publikowanych po polsku przed 1994 r. Mogę więc założyć, że omawiany „Mega Marvel” zawierający w sobie przedruki „Silver Surfer” v3 70-75 jest polskim debiutem tej postaci. Czy jest przystępny dla czytelników nieznających tej postaci? Pożeracz planet Galactus decyduje się na zrekrutowanie nowego herolda po tym jak zawiodła go Nova. Nowym heroldem staje się brutalny Morg. Srebrny Surfer uznaje, że nowy herold Galactusa jest zbyt brutalny i postanawia zebrać innych byłych heroldów w celu powstrzymania Morga. Fabuła polega w głównej mierze polega na zbieraniu drużyny przez Srebrnego Surfera. Pozwala to czytelnikom lepiej poznać poszczególnych bohaterów. Reprezentują różne typy charakterów, a najbardziej z nich zapadł mi w pamięć Terrax, który do tej pory był złoczyńcą i cały czas nie można mu ufać. Niestety nie udało się tutaj uniknąć pewnych klisz fabularnych jak chociażby pretekstowe walki pomiędzy przyszłymi towarzyszami broni. Również wątek Morga nie jest zbyt pomysłowy. Ma bardzo prostą motywację, a rozwiązanie problemu jaki stanowi okazuje się zaskakująco łatwe. Udało się jednak tutaj wpleść parę emocjonujących scen, które sprawiają, że lektura nie nuży. Za warstwę graficzną odpowiada tutaj Ron Lim. Kosmiczne sceny akcji w jego wykonaniu są bardzo spektakularne i robią wrażenie. Należy jednak pamiętać, że to kreska typowa dla lat 90. z kobietami zaokrąglonymi w odpowiednich miejscach i mężczyznami o idealnej budowie ciała. W tym numerze „Mega Marvela” wykorzystane są sprawdzone chwyty, które pozwalają opowiedzieć wciągającą historię. Przy czym dzięki odpowiedniej struktury fabuły również nowi czytelnicy nie powinni czuć się zagubieni. Nie jest to może zbyt oryginalna historia, ale jest dobrze opowiedziana.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na68 miesięcy temu
Batman/Judge Dredd: Sąd nad Gotham Simon Bisley
Batman/Judge Dredd: Sąd nad Gotham
Simon Bisley Alan Grant John Wagner
W Gotham zjawia się Judge Death, gdzie natychmiast zaczyna zabijać każdego, kto się napatoczy. Powstrzymuje go Batman i przypadkiem przenosi się do Mega-City I. Tam wdaje się w bójkę z Sędzią Dreddem a następnie wraz telepatką Judge Anderson wraca do Gotham. W jego mieście tymczasem Judge Death znalazł sobie nowe ciało i nawiązał współpracę z mistrzem strachu Scarecrow. Ścigając zarówno Judge Death jak i Batmana do Gotham przybywa także Judge Dredd. Każdy z bohaterów jest mniej lub bardziej odmóżdżony i działa tylko dla zasady. Judge Death zabija jak leci, Paskudna Maszyna uderza każdego z główki, Judge Dredd chce każdego aresztować. Ich wypowiedzi są równie prymitywne jak zachowania. Opowieść niczym nie zaskakuje i trudno się przy niej dobrze bawić, jeśli ma się choćby najmniejsze wymagania. Zupełnie inaczej prezentuje się warstwa ilustracyjna, która podnosi wartość komiksu o kilka poziomów. Bisley to artysta oryginalny i jest tutaj w dobrej formie (choć nie każdemu jego styl może się podobać). Eksperymentuje z bryłą i konturem nadając postaciom wyrazisty efekt przestrzenny. Niestety oprócz szczegółów, które wyglądają genialnie są też takie, które się nie sprawdzają. Kobiety nie wypadają zbyt urodziwie, w zasadzie brak drugiego planu a jeśli pojawia się Gotham to nie da się go rozpoznać (a nawet odróżnić od futurystycznego Mega-City I). Dzieło zasłynęło również z tego powodu iż to chyba jedyny komiks wydany przez TM-SEMIC tak elegancko na grubym śliskim papierze.
welesxxi - awatar welesxxi
ocenił na67 lat temu
Superman vs Aliens Dan Jurgens
Superman vs Aliens
Dan Jurgens Kevin Nowlan
Interesujący crossover, który co zaskakująco dodaje trochę głębi do monolitu Supermana, a także jego mitologii. Ale nie wybiegając w przód, na Ziemi ląduje statek z prośbą o pomoc. Superman rusza na ratunek! Z zaskakującą pomocą Lexcorpu, bo Lex jest nieobecny, więc go nie nienawidzą, a tylko nie cierpią. Chcą tylko technologię, jak to korpo. No i Superman rusza w statku, z dala od jakiejkolwiek gwiazdy. Ten początek dobrze podbudowuje historię i wykorzystując znany raczej wszystkim horror, eksploruje naturę Supermana. Jego moralność i wstrzemięźliwość do zabijania zostaje wystawiona na próbę, a jego dobroć okazuje się niebezpieczna dla samej Ziemi. Czy uda mu się przeżyć? Czy Ziemia zostanie zniszczona? To pytania, które podnoszą nam ciśnienie czytając komiks. A to wszystko w dość wiarygodnym wydaniu. Oczywiście pewnie w niektórych wersjach Superman potrafiłby lecieć samemu w kosmos, ale zostajemy z basicowym Supermanem. Ba, tam gdzie leci, nie ma żółtego słońca, co generuje nowe problemy. Z innej strony Superman wraca nawet w pewnym momencie do korzeni i skacze, zamiast latać. Sam komiks jest interesujący i fajnie eksploruje potencjalną dynamikę między Supermanem a Obcymi. Wychodząc od ciekawych założeń świata Supermana idzie trochę w kierunku wyjaśniania midichlorianami albo w stylu hipno-okularów. Nie jest to straszna wada, ale z pewnością dziwna. Jeśli ktoś kocha crossovery, jest fanem którejś z tytułowych postaci lub jest po prostu ciekaw tego zestawienia to nic tylko czytać! Na pewno się nie zawiedzie.
Adam Słojewski - awatar Adam Słojewski
ocenił na83 miesiące temu
Aliens vs. Predator Randy Stradley
Aliens vs. Predator
Randy Stradley Phill Norwood Chris Warner
WALKA SIĘ ZACZYNA Trzydzieści lat minęło dokąd na polskim rynku debiutował… Nie, Alien jeszcze wtedy nie miał okazji gościć w komiksach nad Wisła, ale ściśle z nim powiązany łowca, czyli Predator, już tak. Obcy pojawił się rok później w albumie „Aliens versus Predator”, a choć chyba wszyscy pokochali ten tom – bodajże najgrubszy, jaki TM-Semic wydało, bo liczący 148 stron, co było wyjątkiem: Semici cięto tak, by nie przekraczały 132 stron – na kolejne komiksy z Alienami czekać musieliśmy potem dobrych pięć lat. Predator miał więcej szczęścia, ale też rzadko się pojawiał. Nie zmienia to jednak faktu, że wydanie „AvP” stało się wielkim sukcesem TM-Semic i do dziś komiks ten wymieniany jest jako jeden z najlepszych z ich oferty. No i słusznie, bo to serio świetna rzecz, nastrojowa i intrygująca. I o niebo lepsza od dwóch filmów, które inspirowała. Predatorzy sprowadzają na planetę Ryushi Obcych, by urządzić sobie na nich polowanie. Pech chce, że na tej samej planecie znajdują się ludzie, którzy wyeksploatowali już swój świat i szukają kolejnych, do pozyskiwania dóbr naturalnych. Wplątani w walkę dwóch morderczych kosmicznych ras ranczerzy, będą musieli przetrwać, tylko czy to możliwe? I jak poradzi sobie z tym wszystkim młoda Machiko Noguchi, która stoi na czele osadników? http://ksiazkarniablog.blogspot.com/2023/05/aliens-vs-predator-randy-stradley-phill.html
Wkp - awatar Wkp
ocenił na72 lata temu

Cytaty z książki Mega Marvel #12: Avengers - Ex Post Facto cz. 2

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Mega Marvel #12: Avengers - Ex Post Facto cz. 2