Star Wars: Rycerze Starej Republiki. Tom 6. Oczyszczenie

Okładka książki Star Wars: Rycerze Starej Republiki. Tom 6. Oczyszczenie autora Brian Ching, Bong Dazo, John Jackson Miller, Joe Pimentel, Alan Robinson, 9788323746423
Okładka książki Star Wars: Rycerze Starej Republiki. Tom 6. Oczyszczenie
John Jackson MillerBrian Ching Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Star Wars: Rycerze Starej Republiki (tom 6) komiksy
168 str. 2 godz. 48 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Star Wars: Rycerze Starej Republiki (tom 6)
Tytuł oryginału:
Star Wars Knights of the Old Republic Volume 6: Vindication
Data wydania:
2011-07-01
Data 1. wyd. pol.:
2011-07-01
Liczba stron:
168
Czas czytania
2 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788323746423
Tłumacz:
Jacek Drewnowski
Średnia ocen

7,6 7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Star Wars: Rycerze Starej Republiki. Tom 6. Oczyszczenie w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Star Wars: Rycerze Starej Republiki. Tom 6. Oczyszczenie

Średnia ocen
7,6 / 10
25 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Star Wars: Rycerze Starej Republiki. Tom 6. Oczyszczenie

Poznaj innych czytelników

66 użytkowników ma tytuł Star Wars: Rycerze Starej Republiki. Tom 6. Oczyszczenie na półkach głównych
  • 46
  • 20
42 użytkowników ma tytuł Star Wars: Rycerze Starej Republiki. Tom 6. Oczyszczenie na półkach dodatkowych
  • 22
  • 5
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Star Wars: Rycerze Starej Republiki. Tom 6. Oczyszczenie

Inne książki autora

Okładka książki Star Wars: Z pewnego punktu widzenia. 40 opowieści na 40-lecie "Imperium kontratakuje" Tom Angleberger, Sarwat Chadda, Shannon A. Chakraborty, Mike Chen, Adam Christopher, Katie Cook, Zoraida Córdova, Delilah S. Dawson, Tracy Deonn, Seth Dickinson, Rebecca F. Kuang, Alexander Freed, Jason Fry, Christie Golden, Hank Green, Rob Hart, Lydia Kang, Michael Kogge, C. B. Lee, Mackenzi Lee, Mark Oshiro, John Jackson Miller, Michael Moreci, Daniel José Older, Amy Ratcliffe, Beth Revis, Lilliam Rivera, Cavan Scott, Emily Skrutskie, Karen Strong, Anne Toole, Catherynne M. Valente, Austin Walker, Martha Wells, Django Wexler, Kiersten White, Gary Whitta, Brittany M. Williams, Charles Yu, Jim Zub
Ocena 6,6
Star Wars: Z pewnego punktu widzenia. 40 opowieści na 40-lecie "Imperium kontratakuje" Tom Angleberger, Sarwat Chadda, Shannon A. Chakraborty, Mike Chen, Adam Christopher, Katie Cook, Zoraida Córdova, Delilah S. Dawson, Tracy Deonn, Seth Dickinson, Rebecca F. Kuang, Alexander Freed, Jason Fry, Christie Golden, Hank Green, Rob Hart, Lydia Kang, Michael Kogge, C. B. Lee, Mackenzi Lee, Mark Oshiro, John Jackson Miller, Michael Moreci, Daniel José Older, Amy Ratcliffe, Beth Revis, Lilliam Rivera, Cavan Scott, Emily Skrutskie, Karen Strong, Anne Toole, Catherynne M. Valente, Austin Walker, Martha Wells, Django Wexler, Kiersten White, Gary Whitta, Brittany M. Williams, Charles Yu, Jim Zub
Okładka książki Star Wars: Z pewnego punktu widzenia. 40 opowiadań na 40-lecie Nowej nadziei Ben Acker, Renée Ahdieh, Tom Angleberger, Ben Blacker, Jeffrey Brown, Pierce Brown, Meg Cabot, Rae Carson, Adam Christopher, Zoraida Córdova, Delilah S. Dawson, Kelly Sue DeConnick, Paul Dini, Ian Doescher, Ashley Eckstein, Matt Fraction, Alexander Freed, Jason Fry, Kieron Gillen, Christie Golden, Claudia Gray, Pablo Hidalgo, Emily Kate Johnston, Paul S. Kemp, Mur Lafferty, Ken Liu, Griffin McElroy, John Jackson Miller, Nnedi Okorafor, Daniel José Older, Mallory Ortberg, Beth Revis, Madeleine Roux, Greg Rucka, Gary D. Schmidt, Cavan Scott, Charles Soule, Sabaa Tahir, Elizabeth Wein, Glen Weldon, Richard William Wheaton, Gary Whitta
Ocena 6,7
Star Wars: Z pewnego punktu widzenia. 40 opowiadań na 40-lecie Nowej nadziei Ben Acker, Renée Ahdieh, Tom Angleberger, Ben Blacker, Jeffrey Brown, Pierce Brown, Meg Cabot, Rae Carson, Adam Christopher, Zoraida Córdova, Delilah S. Dawson, Kelly Sue DeConnick, Paul Dini, Ian Doescher, Ashley Eckstein, Matt Fraction, Alexander Freed, Jason Fry, Kieron Gillen, Christie Golden, Claudia Gray, Pablo Hidalgo, Emily Kate Johnston, Paul S. Kemp, Mur Lafferty, Ken Liu, Griffin McElroy, John Jackson Miller, Nnedi Okorafor, Daniel José Older, Mallory Ortberg, Beth Revis, Madeleine Roux, Greg Rucka, Gary D. Schmidt, Cavan Scott, Charles Soule, Sabaa Tahir, Elizabeth Wein, Glen Weldon, Richard William Wheaton, Gary Whitta
John Jackson Miller
John Jackson Miller
Autor bestsellerowych powieści z listy „New York Timesa”, między innymi: „Star Wars: Kenobi”, „Star Wars: Błędny rycerz”, „Star Wars: Zaginione Plemię Sithów”, a także piętnastu komiksów obsadzonych w Star Wars. Z zawodu analityk branży komiksowej i historyk, ma na swoim koncie scenariusze komiksów i dłuższe formy literackie, tworzone na potrzeby takich cykli wydawniczych jak: Conan, Iron Man, Indiana Jones, Mass Effect, Simpsonowie czy Star Trek. Mieszka w Wisconsin z żoną, dwójką dzieci i stanowczo zbyt dużą biblioteką komiksów.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Star Wars. Czystka John Ostrander
Star Wars. Czystka
John Ostrander Douglas Wheatley Haden Blackman Chris Scalf Alexander Freed Jim Hall Marco Castiello Andrea Chella Michael Atiyeh
Album Gwiezdne Wojny Czystka to zbiór czterech różnych historii, które mają 2 wspólne elementy, pierwszym są ukrywający się Jedai a drugim Darth Vader - akcja przedstawionych wydarzeń dzieje się bowiem niebawem po wykonaniu Rozkazu 66 - który poluje na wspomniane niedobitki rycerzów Jedai. Po przeczytaniu opisu na okładce album nie spodziewałem się niczego dobrego, spodziewałem się mało oryginalnych i zarazem nudnych historii, jednak po przeczytaniu omawianej pozycji muszę stwierdzić, że album Gwiezdne Wojny Czystka nie tylko nie jest zły, ale wręcz jest nawet dobry. Mój pozytywny odbiór omawianego dzieła wynika z tego, że  Jedai jak i Darth Vader zostali przedstawieni w intrygujący sposób (przynajmniej dla mnie). W omawianym albumie w bardzo obrazowy sposób ukazano zarówno zalety jak i wady użytkowników jasnej strony mocy. Trudno nie odnieść wrażenia, że Zakon Jedai był skazany na porażkę. Darth Vader został z kolei ukazany jako postać niezwykle potężna i groźna, ale i zarazem mało kompetetna w zarządzaniu zasobami imperium. - wspomniany mroczny lord został przedstawiony jako typowy rzeźnik ogarnięty obsesja zniszczenia zakonu Jedai, który dopiero uczy się być mądrym i sprytnym dowódca - Historie zebrane w obranym albumie nie są na pewno mega oryginalne ani nie rozbudowują one uniwersum, ale mi osobiście bardzo przyjemnie się je czytało. Jeśli chodzi o aspekty wizualne, to każda historia ukazana w albumie cechowała się inna oprawa wizualna, nie powiem, by jakiś styl graficzny był naprawdę brzydki czy ładny, każdy bez wątpienia czymś się wyróżniał (niektóre style znacznie się od siebie różniły). Podsumowując, uważam album "Gwiezdne Wojny: Czystka" za dobrą pozycję, bez żadnych wielkich głupot, ale również bez rewelacji. Jeśli masz wolna chwile i chcesz coś sobie luźnego przeczytać, to zdecydowanie możesz sięgnąć, między innymi po ocenianą tutaj pozycję.
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na73 lata temu
Star Wars: Karmazynowe Imperium 2 - Rada we krwi Randy Stradley
Star Wars: Karmazynowe Imperium 2 - Rada we krwi
Randy Stradley Mike Richardson Paul Gulacy
W przeszłości w uniwersum Gwiezdnych Wojen panował spory nieład. Brakowało spójnej osi czasu łączącej w sposób chronologiczny wydarzenia, powstawało pełno książek i komiksów o alternatywnych wydarzeniach, a wiele postaci, ras czy frakcji nie było dokładnie sprecyzowanych. W efekcie tego dominowały domysły oraz teorie na ten czy iny temat. Podobny los spotkał Gwardię Imperialną, przyboczną straż Imperatora Palpatine, odzianą w charakterystyczne czerwone stroje. Tak naprawdę niewiele było o nich wiadomo, jednak w 1997 roku Mike Richardson i Randy Stradley podjęli się zadania opisania tej frakcji. Tak powstało Karmazynowe Imperium, które zostało przyjęte bardzo ciepło. Po sukcesie serii, która zakończyła się w 1998, jesienią tego samego roku scenarzyści wraz z rysownikiem Paulem Gulacy, który stworzył rysunki również do pierwszej serii, przedstawili Karmazynowe Imperium II: Rada we krwi. Obecnie wydawnictwo Egmont wznowiło wydanie obu tych albumów, z tego względu, że jakiś czas temu powstała trzecia część Karmazynowego Imperium. Komiksy trafiły do działu "Legend" gdyż obecnie Disney dzierżący prawa do marki Star Wars, wrzucił tam wszystko poza główną serią filmową i komiksami z nią związanymi. W moim odczuciu był to dobry ruch z ich strony, ale jeszcze lepszy w przypadku Egmontu, gdyż przypomniał nam dlaczego warto było poznać przygody Kira Kanosa. Opisana tu przygoda jest kontynuacją wydarzeń z poprzedniego tomu, choć jego znajomość nie jest potrzebna do pełni szczęścia. Skrót tego co miało miejsce wcześniej dostajemy na wstępie w formie dobrze znanej nam z filmów osadzonych w tym uniwersum. Kir Kanos, ostatni ocalały członek Gwardii Imperialnej, po śmierci Palpatina postanawia zemścić się na wszystkich, którzy przyczynili się do zdrady Imperatora. Z tego powodu Rada Imperium wyznacza za jego głowę nagrodę, jednak jeszcze tego samego dnia, jeden z radnych ginie w zamachu. Tymczasem szef piratów Grappa Hutt ma swoje własne plany co do obecnej sytuacji w sprawie słabnącego Imperium. Gdy zgłasza się do niego nowy najemnik imieniem Kenix Kil, postanawia wykorzystać sytuację aby umocnić się na lokalnym rynku wymiany surowców i informacji. Opowieść jest porządnym kryminałem politycznym, gdzie dwie strony zażarcie rywalizują z sobą o schedę po niestabilnym Imperium. Rada tymczasowa ma tutaj nielichy problem. Kolejne światy przyłączają się do Nowej Republiki, brakuje im stanowczego wodza, Kanos szaleje i wyżyna, jak zakładają, kolejnych członków rady, a na domiar złego mają na karku jeszcze piratów i kłopotliwą córkę Barona D'asty, człowieka sędziwego jednak nadal bardzo wpływowego. Są zatem ostrzeliwani ze wszystkich stron, zatem postanawiają posadzić na tronie marionetkę w postaci Xandela Carivusa. Człowieka mało znaczącego, na którego łatwo wpłynąć i zdaje się być niegroźny. Jednak i tutaj czeka ich niespodzianka, o czym czytelnicy dowiadują się bardzo szybko, przy czym nie wszystko jest takie oczywiste jakby się mogło wydawać. Najwięcej dzieje się jednak na dworze Grappy Hutta. To tam ma miejsce znaczna część akcji oraz właśnie w otoczeniu "wielkiego robala" spotkamy główne postacie tej przygody czyli Kira Kanosa i Mirith Sinn. Dawni wrogowie obecnie będą zmuszeni do zawiązania sojuszu. Klasyczny obrazek, jednak tutaj zrobiony umiejętnie i w kilku miejscach potrafiący zaskoczyć. Do tego solidnie oraz, co ważniejsze, przyjemnie. Sam Kir Kanos jest postacią naprawdę ciekawą, przykuwający uwagę czytelnika, choć jednocześnie łatwo go rozszyfrować. Dużo trudniej natomiast odczytać zamiary Mirith Sinn, co w tym wypadku jest świetnym zagraniem bo uzupełnia ona swego "partnera" z planu. Co do stylu to po pierwsze należy bardzo pochwalić prace Dave'a Dormana odpowiedzialnego za okładki do tej serii. W albumie zamieszczono prace do wszystkich zeszytów na jakie składa się Rada we krwi i najciekawszą z nich wybrano jako okładkę główną albumu. Aż się prosi aby tak wyglądał cały komiks. Z drugiej strony nie można odbierać zasług Paulowi Gulacy, gdyż jego prace są naprawdę dobre i świetnie oddają klimat uniwersum Gwiezdnych Wojen. Jedyne co mi osobiście miejscami przeszkadzało to twarze ludzkich postaci. Były jakieś takie sztywne. Jakby pozbawione wyrazu czy emocji, co stało w konflikcie z ich kwestiami czy sytuacją w jakiej się znaleźli. Jednak z mojej strony byłby to jedyny zarzut, a jak wiadomo w estetyce sporo robi prywatny gust odbiorcy. Rada we krwi to świetna kontynuacja Karmazynowego Imperium co zawdzięcza głównie świetnie napisanemu scenariuszowi. Tom ten zamyka poniekąd niemal wszystkie sprawy Kanosa, choć daje pole na ewentualną kontynuację. Ta powstała i zapoznamy się z nią w listopadzie tego roku, jak informuje nas o tym komiks w posłowiu. Sięgając po ten album miałem troszkę wątpliwości czy uda się interesująco pociągnąć fabułę, ale na szczęście moje troski okazały się bardzo na wyrost. Co prawda warto znać pierwszą część serii, jednak nie jest to konieczne. Zatem zachęcam gorąco do sięgnięcia po ten komiks, szczególnie jeśli ktoś lubi wartką akcję.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na73 lata temu
Star Wars: W cieniu Yavina Brian Wood
Star Wars: W cieniu Yavina
Brian Wood Carlos D'Anda
W Uniwersum Gwiezdnych Wojen – tematycznie dość rozległym, ale niepotrzebnie według wielu fanów i krytyków podzielonym na Nowy i Stary Kanon, tzw. „Legendy” – niepodzielnie króluje treść audiowizualna: film, serial animowany i aktorski, oraz treść pisana: głównie powieść. Bez względu na to, czy we Wszechświecie gdzie króluje Galaktyka tworzona i spajana przez Moc, gdzie mamy dualistyczną koncepcję dobra i zła w postaci Ciemnej i Jasnej Strony Mocy doświadczamy oddzielonych w 2014 roku od obecnego Kanonu Legend, czy smakujemy samej esencji nowokanonicznych treści Uniwersum, które w rzeczywistości zaczęły ,,budować” go wokół kinowego "Epizodu VII", "Star Wars: The Force Awakens", przeważnie skupiamy się albo na filmie, albo na książce. Rzadziej są to seriale animowane i komiksy. I na komiksach należy się na dłużej w niniejszych deliberacjach zatrzymać, gdyż sekwencyjne historie obrazkowe, to również istotny nośnik informacji, który nie tylko według mnie, ale również zdaniem innych miłośników fenomenu marki "Star Wars", w takim samym stopniu wpływa na naszą wiedzę o gwiezdnowojennym Uniwersum, co najbardziej rozchwytywane filmy z Klasycznej Trylogii, z trylogii Prequeli, czy, o iście nieskończonym zasobie wiedzy, słynne powieści z Legend. Gwiezdne Wojny, to naprawdę coś bardzo specyficznego, coś inaczej popkulturowo kategoryzowanego. Spowodowały one, że każdy zagłębiający się w ich jestestwo fan – najliczniejsze produkty, formy przekazu, i idee, które prezentuje – odnosi wrażenie, a przynajmniej tak jest w większości, że franczyza zapoczątkowana przez George'a Lucasa stworzyła nowy wspaniały wymiar, w którym popkultura jest ważnym elementem życia Cywilizacji, którą tworzymy, ba, życia każdego z nas. Choć ciężko to jednoznacznie rozstrzygnąć, dzięki fenomenowi Gwiezdnych Wojen w coraz większym stopniu miłość i szacunek do popkultury staje się tak samo wysoki i dojrzały, co uznanie, podziw i ,,zasmakowanie” w kierunku kultury pięknej. I tak, kontynuując myśl z powyższego ustępu, komiks w szczególności powinien być uznawany jako dzieło pośrednie tj. pomost pomiędzy kulturą masową a kulturą piękną. Zapewne jest to kontrowersyjny pogląd, ot dziwaczny trop refleksyjny, ale sama budowa komiksu: sekwencyjne, układane na planszach obrazy, jeden po drugim, w różnych proporcjach, gdzie kadry mają różny rozmiar, kształt, właściwość i wydźwięk, a narracja wpisywana w dymki na kadrach, dorysowane do postaci, lub w ,,kwadraty” odpowiednie dla narratora, wskazywałaby na taką możliwość. Obraz od zawsze jest uważany za bardzo ekspresyjną formę przelania treści artysty, jego założeń, czy emocji, co kieruje nas ku sztuce i kulturze pięknej. Dodajmy do tego narrację, wynikającą z wcześniej przygotowanego scenariusza, a otrzymamy czytany od lewej do prawej, od góry do dołu... komiks. Sęk w tym, że właśnie sam komiks może być sztuką, i wyrzucajmy tego tropu myślowego do kosza. Poruszająca, inteligentna, z odpowiednią do fabuły emocjonalnością, grafika, może sprawić, że przez komiks będzie przezierał artyzm, coś kluczowego, innego, jedynego w swoim rodzaju. Historie obrazkowe z Uniwersum Gwiezdnych Wojen, które nie są aż tak popularne, jak gwiezdnowojenna powieść czy film - ten trend z racji dostępności komiksów zdaje się zmieniać na lepsze - może i nie są ,,artystyczną duszą” i chwytającą za serce formą wyrazu kultury, ale są za to cennym nabytkiem informacyjnym, na które to każdy doświadczony fan Uniwersum Mocy i Skywalkerów powinien zwrócić uwagę. Obraz ożywiony narracją, odpowiednio dynamicznie się prezentujący, jako komiks, dla słynnych galaktycznych historii, na punkcie których od 1977 roku szaleje świat, pozwoli być najbliżej filmowi - pierwowzorowi, od którego prawie każdy późniejszy miłośnik Uniwersum rozpoczął swą niezapomnianą wędrówkę z Mocą, świszczącymi mieczami świetlnymi i batalią statków w przestrzeni kosmicznej, mającą rozstrzygnąć przyszłość Galaktyki. Komiksy, tak jak powieści i inne treści kreujące każdą, nawet najmniejszą mikrocząstkę gwiezdnowojennego Uniwersum, podzielone są na te należące do ,,Legend”, i te będące częścią „Nowego Kanonu”. Najmocniej, choć to z lekka sugestywne założenie, oddziałuje na fanów marki Star Wars komiks, a może i cała ich seria, ze ,,Starego Kanonu”, będącego najwierniejszym pod względem śledzenia i odwzorowywania treści Kanonem w ogóle, do kinowych Epizodów Sagi: od I do VI. Z mojej geekowskiej perspektywy, zacząłem coraz bardziej doceniać narracje obrazkowe Legend. Wywarły one na mnie chyba solidniejsze, dużo głębsze wrażenie, niżeli duża część beletrystyki, czy to ze Starego, czy z Nowego Kanonu. Żywiej i intensywniej, jak wspomniałem wyżej, kreują one wydarzenia, różne wątki, kształtują postacie, niżeli powieści z identycznego Kanonu, zwłaszcza, gdy taki komiks przedstawia odpowiednio dobrą historię z okresu przed rokiem zerowym w chronologii wydarzeń na osi czasu Legend, którym była ,,Bitwa o Yavin” z kinowego "Epizodu IV" Star Wars, najsłynniejszego filmu z całej Sagi, bądź opowiada cały cykl wydarzeń pomiędzy Epizodami IV – VI, tworzącymi "Klasyczną Trylogię" filmów Uniwersum. To właśnie "W cieniu Yavina" od Briana Wooda jest jednym z tych najbardziej oldschoolowych, archetypowych w stosunku do treści filmów Star Wars z lat 1977-1983, komiksów, z którym w Kanonie Legend można się zetknąć. I co istotne, niesamowite jest to, że jako entuzjasta tejże Sagi mogę doświadczyć tak ważnej dla niej narracji graficznej, dopisującej wiele istotnych kwestii do całego jestestwa Wszechświata Gwiezdnych Wojen. Jednym słowem mamy tu klimat ,,Klasycznej Trylogii”, zamkniętej w formie komiksu. No cóż, piękno 42 lat historii franczyzy na pewno wciska się w dzieło Briana Wooda, poruszając nostalgię fana Gwiezdnych Wojen, w odważny, szczery i cudowny sposób. Komiks rozpoczyna się z hukiem, niczym w rytm otwierającej każdy filmowy Epizod Sagi, dźwięcznej, pięknej kanonady orkiestry symfonicznej Johna Williamsa. W około 2 miesięcy ,,czasu galaktycznego”, który odpowiada naszemu czasu, po zniszczeniu pierwszej Gwiazdy Śmierci, Luke i Leia, jako ważne w Sojuszu Rebeliantów osobistości i bohaterowie gaszący zapał apodyktycznego Imperium, wlatują w przestrzeń jakiegoś odległego Układu Planetarnego zlokalizowanego na Zewnętrznych Rubieżach – a wszystko to na kartach komiksu, i to jeszcze w momencie jego otwarcia, co samo w sobie jest rzeczą niezwykłą. Fani nie są przyzwyczajeni do widoku Lei Organy zasiadającej za sterami X-winga, ani do momentu, w którym wiedząc, że Hoth będzie Bazą Rebelii w kinowym "Epizodzie V" Star Wars, nagle stają się świadkami poszukiwania planety dostatecznie wystarczającej dla potrzeb Sojuszu. I tu się zaczyna dynamika komiksu, podkreślona przez solidną, dokładną, dającą monstrualną ilość, jak na gwiezdnowojenny komiks, szczegółów rzeczy martwych, przedmiotów, statków floty Rebelii, i Niszczycieli czy myśliwców TiE Imperium. Graficznie - w określeniu rozkładu koloru wypełniającego postacie komiksu, od najbardziej klasycznych, jak Luke Skywalker, Han Solo, Chewbacca, Wedge Antilles i inni, można by rzec, że "W cieniu Yavina" wypadło w neutralnie zadowalający sposób. Barwa postaci, głównie kolory przesunięte w kierunku jasnych tonów, była aż nadto ,,pastelowa”, zbyt pełna, nierozmazana, nawet nieostra. Natomiast czerń stanowiła dominantę, wyznacznik i główny atut kolorystów, którzy wykonali w tym wydaniu wyjątkowo dobrą robotę: Darth Vader nosił nie czarny skafander, hełm i resztę odzienia, lecz hebanowy, smolisty ciężki opalizujący kolor agresywnej ropy, zatrważający i wdrażający chłód do umysłów czytelników – takiego mrocznego Lorda chce się w komiksach „Legend” oglądać. Taki rozkład ostrości ,,kreski” – przy szczegółowości w budowie mega struktur, czy fizjonomii różnych istot, plus kolor i tusz (kreślenie cienia i kontrastu światła) ciągnie się przez całą historię, zawartą w tejże narracji obrazkowej Briana Wooda. Fabularnie, rzeczywiście, oprócz uzupełnienia historii multum wydarzeń rozegranych na tkance Galaktyki pomiędzy końcem IV a początkiem V Epizodu kinowego Star Wars, dotyczących multum postaci, wątków itp., "W cieniu Yavina” dało nam zupełnie nowe spojrzenie na najważniejsze sylwetki ,,Klasycznej Trylogii” Sagi Gwiezdnych Wojen. Leia, przykładowo, w ujęciu Briana Wooda, okazała się walczakiem na równi mocnym, co Luke, Han, i najlepsze asy Sojuszu; mało tego, Leia genialnie manewruje X-wingiem, i zaraża pewnością siebie, charyzmą, zdolnościami strategicznymi, i silną osobowością, pozwalającą jej stłumić żal, próbujący rozerwać jej serce po stracie ojczystego Alderaana. Pozycja Luke’a – i jest to lekką wadą w kreacji tej postaci – została w tyle za Organą, nawet za Hanem i Chewbaccą, którzy byli tu ważni, ale epizodyczni, jakby mieli zrobić to, co swoje i na tym koniec. Skoro mamy kogoś z Rebelii, to pora na kogoś z Imperium. Uwydatnienie osobowości Vadera, okraszonej piękną szatą graficzną dla jego fizyczności, było dość konkretne i klasyczne: Lord Sithów wypowiadał się w konkretny, tyraniczny i tytaniczny sposób, z trudnością akceptując zdanie innych, i czując pogardę do niższych rangą w Imperium i wszystkich ,,rebelianckich szumowin”, a z Imperatorem będąc wciąż w napiętej, ale jednak, związanej mocno relacji: Mistrz – lojalny sługa i uczeń. Konstrukt fabuły komiksu był bardzo prosty, lecz rozwinięcie go w ciekawą wielowątkową, dynamiczną historię, narodziło się jako coś godnego ,,Klasycznej Trylogii” Epizodów Star Wars – utrzymanego w jej konwencji. Zadanie Sojuszu polegało na zdobyciu dodatkowego zaopatrzenia militarnego, przydatnego do walki z Imperium, przy nieustannym deptaniu Sojuszowi po piętach przez samą flotę Vadera. Równie istotne było to, aby Rebelia odnalazła stały bądź tymczasowy Azyl czy Bazę zaopatrzeniowo-rozładunkową dla swojej armii i floty. W wydaniu nie zabrakło również powiewu tajemnicy, związanej z ,,niby-tajemniczym" szpiegiem pracującym dla Imperatora, który miał wpłynąć na wykonanie przez Sojusz złych ruchów, i powiadamiać o wszystkim, co robią jego wojska i najważniejsze organy decyzyjne. Summa summarum, w niniejszej pozycji komiksowej Briana Wooda, solidnie obeznany z franczyzą fan Uniwersum znalazł wszystko to, co uzupełni jego apetyt na informacje z realiów Gwiezdnych Wojen pomiędzy końcem IV a początkiem V Epizodu kinowego. Gdyby nie te niekiedy ,,disneyowskie” barwy, tło i kontur postaci, finalnie byłoby wybornie. W konsekwencji jednak mamy mocne ,,bardzo dobrze” dla całego komiksu.
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na86 lat temu

Cytaty z książki Star Wars: Rycerze Starej Republiki. Tom 6. Oczyszczenie

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Star Wars: Rycerze Starej Republiki. Tom 6. Oczyszczenie