rozwińzwiń

Dziennik norymberski

Okładka książki Dziennik norymberski autorstwa Gustave Mark Gilbert
Okładka książki Dziennik norymberski autorstwa Gustave Mark Gilbert
Gustave Mark Gilbert Wydawnictwo: Świat Książki Seria: Sfery reportaż
512 str. 8 godz. 32 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Seria:
Sfery
Tytuł oryginału:
Nuremberg Diary
Data wydania:
2012-04-21
Data 1. wyd. pol.:
2012-04-21
Liczba stron:
512
Czas czytania
8 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788377994801
Tłumacz:
Tomasz Łuczak
Oryginalne wypowiedzi i osobiste zwierzenia zbrodniarzy wojennych sądzonych w procesie norymberskim. Zapis ich reakcji na przebieg samego procesu, zeznania współoskarżonych, przedstawiane dowody i wreszcie ogłoszone wyroki. Pompatyczne pozerstwo Goringa, amnezja zastępcy Hitlera, Hessa, otwarte wyznanie winy Speera oraz barbarzyńskie obsesje Streichera, wydawcy pisma Der Sturmer, antysemickiej tuby propagandowej nazistów. Ich deklaracje, wzajemne pretensje i desperackie manewry w celu zdystansowania się od klęski III Rzeszy i jej win. Mając nieograniczony dostęp do oskarżonych, Gilbert, psycholog więzienny, stworzył niezwykłe studium dopełniające historię.
Średnia ocen
7,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dziennik norymberski w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Dziennik norymberski



312 307

Oceny książki Dziennik norymberski

Średnia ocen
7,9 / 10
274 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Dziennik norymberski

avatar
311
308

Na półkach:

Nie ma się tutaj co za bardzo rozpisywać. "Dziennik norymberski" nie jest reportażem, który swoim rozmachem miałby porwać tłumy.
W sumie jest to książka do spokojnego, uważnego czytania. Z historycznego punktu widzenia bardzo ważna, ale też i monotonna, bez fajerwerków, stopniowania napięcia i niespodziewanych zwrotów akcji, bo nie o to zresztą tutaj chodziło. Zdecydowanie dla zainteresowanych bliżej tematem, a jednocześnie wytrwałych.

Nie ma się tutaj co za bardzo rozpisywać. "Dziennik norymberski" nie jest reportażem, który swoim rozmachem miałby porwać tłumy.
W sumie jest to książka do spokojnego, uważnego czytania. Z historycznego punktu widzenia bardzo ważna, ale też i monotonna, bez fajerwerków, stopniowania napięcia i niespodziewanych zwrotów akcji, bo nie o to zresztą tutaj chodziło. Zdecydowanie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1300
1300

Na półkach: , , ,

Z pewnym smutkiem zauważam, że coraz rzadziej sięgam po literaturę wojenną czy wojskową z czasów II wojny światowej. Po prostu z wiekiem zauważam, że wojna to przede wszystkim cierpienie ludności cywilnej, czego nie widać na mapach żadnego Sztabu Generalnego. Ale pośrednio chyba w ten sposób spełnia się proroctwo pewnego Starszego Pana, który przed laty zapytał mnie w mojej ulubionej Bibliotece jakie książki czytam. Odpowiedziałem, że najbardziej lubię historię, na co mój interlokutor odrzekł: zobaczysz, że za kilkanaście lat będziesz chętniej sięgał po literaturę piękną, reportaż, czy powieści kryminalne. No i stało się, patrząc na statystki LC dominuje pozycja: „Pozostałe” :-)
Tę książkę powinienem przeczytać wcześniej, ale czekała bardzo długo na swoją kolej. Nadal jednak robi piorunujące wrażenie, kiedy czyta się zapisy rozmów z więźniami osadzonymi w Norymberdze. Ciekawi sposób przyjętej obrony przez poszczególnych podsądnych – zdecydowanie najgorsze wrażenie sprawia swoimi naiwnymi tłumaczeniami Joachim von Ribbentrop; zadziwiające jak na Ministra Spraw Zagranicznych. Wybielająca taktyka przyjęta przez byłego Ministra Gospodarki Hjalmara Schachta okazała się najbardziej skuteczna…
Bardzo widoczne są wzajemne sympatie i antypatie pomiędzy dawnymi oficjelami III Rzeszy, próby wspierania się lub przeciwnie – obciążania odpowiedzialnością; w tej mierze najbardziej interesująco wypada Hermann Göring, chyba najlepiej odpierający zarzuty. Z polskiej perspektywy – zadziwia religijna postawa Hansa Franka, którego wypowiedzi nawet po latach budzą zadumę…
Książka bardzo obszerna, może zbyt trudna w odbiorze, a tym samym nie dla każdego czytelnika (miłośnicy historii mogą spokojnie do oceny dodać jeden punkt więcej),ale o dużym walorze poznawczym. I nadal zmusza do stawiania pytań: czy był to właściwy skład oskarżonych, czy w obecnych czasach mogłoby dojść do podobnego procesu, czy racja zawsze leży po stronie zwycięzcy, czy….

Z pewnym smutkiem zauważam, że coraz rzadziej sięgam po literaturę wojenną czy wojskową z czasów II wojny światowej. Po prostu z wiekiem zauważam, że wojna to przede wszystkim cierpienie ludności cywilnej, czego nie widać na mapach żadnego Sztabu Generalnego. Ale pośrednio chyba w ten sposób spełnia się proroctwo pewnego Starszego Pana, który przed laty zapytał mnie w mojej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
222
219

Na półkach:

Precyzyjny zapis zdarzeń

Precyzyjny zapis zdarzeń

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1136 użytkowników ma tytuł Dziennik norymberski na półkach głównych
  • 758
  • 362
  • 16
222 użytkowników ma tytuł Dziennik norymberski na półkach dodatkowych
  • 161
  • 21
  • 10
  • 8
  • 8
  • 8
  • 6

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Śladami zapomnianych bohaterów Mateusz Biskup
Śladami zapomnianych bohaterów
Mateusz Biskup
Książkę czytało się jak najlepszy kryminał. Historie osób w niej opisanych są naprawdę niewiarygodne. Na początku zaznaczałam te, które mi się najbardziej podobały, ale po przeczytaniu 10 przestałam to robić, ponieważ musiałabym oznaczyć niemal całą książkę. Z chęcią przeczytałabym kolejne części wydane w takiej formie - myślę, że takich historii i bohaterów nie brakuje. Autor ma lekkie pióro, dzięki czemu lekturę czyta się bardzo szybko. Książka jest też dobra dla tych, którzy mówią, że nie mają czasu na czytanie - każda historia to dosłownie kilka stron, codziennie można znaleźć te kilkanaście minut, aby zapoznać się z tymi niezwykłymi zapomnianymi bohaterami. Książkę będę polecać wszystkim, nawet tym, którzy twierdzą, że historia jest nudna. Szkoda tylko, że do pożyczania mam tylko jeden egzemplarz. Edit: Nie będę nic zmieniać w swojej opinii (żeby widać było kontrast jak łatwo omamić czytelnika),ale muszę napisać o dość porażającej rzeczy, o której dowiedziałam się już po przeczytaniu trzeciej części, a mianowicie, że w dużej mierze (żeby nie napisać w całości bo nie mam takiej wiedzy) wszystkie te opowieści to plagiat. Autor własnymi słowami "przepisuje" prace innych ludzi. Dla potwierdzenia link do facebooka z wpisem jednego z takich splagiatowanych autorów https://www.facebook.com/semczukprzemek/photos/a.349678605182427/1320976524719292/?type=3
Ola - awatar Ola
oceniła na105 lat temu
Ochotnik. O rotmistrzu Witoldzie Pileckim Marco Patricelli
Ochotnik. O rotmistrzu Witoldzie Pileckim
Marco Patricelli
Trochę wymęczona lektura, przede wszystkim ze względu na pewnego przebierającego się za nietoperza dziwoląga z Gotham, który ostatnimi czasy zawładnął moim życiem literackim i rozrywkowym ;) Muszę jednak na początku zaznaczyć, że włoskiemu autorowi książki należą się ukłony za podjęcie problematyki znanej raczej Polakom. Jak podaje Wikipedia, ta praca jest pierwszą pełną monografią o Witoldzie Pileckim, wliczając w to polską historiografię. Czapki z głów, panie Patricelli. Do dobrych stron tego opracowania zaliczyłbym: rzetelnie przedstawione tło historycznie (szczególnie czasy II RP i pierwszych lat stalinizmu w powojennej Polsce),chronologicznie uporządkowany wywód, zamieszczanie w głównym tekście fragmentów źródeł, liczne zdjęcia, słowniczek niemieckich wyrażeń obozowych oraz zestawienie skrótów organizacji występujących w książce. Do gustu nie przypadły mi przypisy zamieszczone w aneksie książki - zdecydowanie wolę model odwołań znajdujących się na końcu strony, na której występuje dany przypis. Książkę "męczyłem" pewnie też dlatego, że narracja jest prowadzona w sposób niekonsekwentny. Czas przeszły często przeplatany jest z czasem teraźniejszym. Autor powinien zdecydować się na jeden wariant i trzymać się go konsekwentnie od początku do końca książki - to elementarz warsztatu pracy historyka. Książkę mimo wszystko z czystym sumieniem mogę polecić czytelnikom, którzy chcą nabyć szczegółową wiedzę o Witoldzie Pileckim, szczególnie z czasów jego pobytu w obozie Auschwitz-Birkenau oraz z lat powojennych.
Dominik Sobczyk - awatar Dominik Sobczyk
ocenił na62 lata temu
Podróż do krainy zeków Julius Margolin
Podróż do krainy zeków
Julius Margolin
Julius Margolin (Юлий, Юлиус Борисович Марголин 1900-1971) norodowości żydowskiej urodził się Pińsku, który był wówczas rosyjski, później zaś (do 1939) był polski. Na studia wyjechał do Berlina, gdzie doktoryzował się w 1929, po czym wrócił do Polski. W 1936 wyemigrował do Palestyny, ale go podkusiło odwiedzić rodzinkę i wrócił do Polski na chwilę. Zawiódł go, jak się okazało jak i miliony innych, instynkt samozachowawczy. W zamieszaniu 1939 wylądował po radzieckiej stronie granicy sowiecko-niemieckiej. Trafił go Gułagu, gdzie spędził 5 lat w różnych „obozach pracy”, po czym w 1946 wrócił do Polski, a następnie do Izraela, gdzie osiadł na stałe w Tel Awiwie. „Pozdróż do krainy zeków”, wspomnienia Margolina z lat 1939-1945, były jedną z pierwszych książek ujawniających prawdziwe oblicze radzieckiej Rosji, jedną z pierwszych o systemie sowieckich obozów, na długo przed publikacjami Sołżenicyna. Publikacja dzieła Margolina napotykała wielki opór na Zachodzie i w Izraelu z powodu autocenzury politycznej, która od początku istnienia ZSRR trwała do jego końca, a nawet trwa do dzisiaj w odniesieniu do Rosji, pomimo celnego, ukutego przez Reagana określenia „Imperium Zła” jako synonimu tego państwa zbrodniarzy i niewolników. Autocenzury, która wciąż i wciąż przymyka oczy na zbrodnie i zamyka uszy na skargi ofiar. Pisarz był szykanowany, a kolejne wydania były wciąż cenzurowane (tyle warta wolność i demokracja Zachodu). Polskie wydanie oparte jest o francuskie z 2010, które jest jak dotąd najpełniejszym, ale wciąż nie zawiera całej treści rękopisu. Literatury wojennej i obozowej jest bez liku, ale z obozów komunistycznych dużo mniej niż z hitlerowskich, choć liczba ofiar komunizmu przewyższa „osiągnięcia” faszyzmu. Wartość i siła dzieła Margolina nie leży jednak jedynie w tym, że był wśród pierwszych nielicznych ujawniających prawdę o ZSRR. To książka wyjątkowa pod wieloma względami. W trakcie lektury zaznaczałem sobie fragmenty interesujące, ważne fakty, cenne spostrzeżenia, genialne refleksje. Zebrało się jednak tego tyle, że nie będę tu ich cytował ani omawiał. Same perypetie autora są materiałem na fascynujący serial, Margolin uniknął jednak epatowania czytelnika przykładami okrucieństwa, niesprawiedliwości, a skoncentrował się na opisie swego losu nie tylko jako zbioru faktów, ale jako historii swoich fizycznych i wewnętrznych przeżyć w trakcie tragicznych wydarzeń, historii i sylwetek ludzi, których losy splotły się z jego losem, psychologii i socjologii tych czasów, tych miejsc. Niepowtarzalnej i nigdzie indziej niemożliwej do obserwowania atmosfery i rzeczywistości, przy której niewolnictwo amerykańskich Murzynów było sielanką. Rzeczywistości, która ukształtowała i dzisiejszych Rosjan, i poniekąd wiele innych narodów. Okazał się bystrym i bezkompromisowym obserwatorem, nie oszczędzającym ani siebie, ani innych, ale nie oceniającym nikogo poza konkretnymi osobami i przede wszystkim systemem, który był zbrodniczy, który był podstawą istnienia ZSRR, a także dzisiejszej Rosji. Zresztą, co się dzisiaj dzieje w Rosji naprawdę, być może nie wiemy jeszcze bardziej niż w czasach Stalina i jego komunistycznych następców. Spotkałem się z głosami, na szczęście sporadycznymi, co dobrze świadczy o nas Polakach i daje nadzieję, iż kiedyś w końcu pozbędziemy się kompleksów, zakłamania i nieodpartej chęci brązownictwa, że Margolin tendencyjnie i negatywnie przedstawia Polaków. Takie stwierdzenia są tylko wyrazem problemów tych, którzy je wypowiadają. W rzeczywistości jest odwrotnie – aż dziwi, że Margolin, który był przede wszystkim Żydem, z urodzenia obywatelem Rosji, z wykształcenia Niemcem, pisarzem bądź co bądź izraelskim, który tylko fragment życia spędził w Polsce, wcale nie rozwodzi się o Masakrze Pińskiej 1919, choć musiał o niej wiedzieć jako od urodzenia tam mieszkający i wcale nie uogólnia poszczególnych jednostek z całym narodem. Dotyczy to zresztą wszystkich nacji i pisarz wyraźnie oddziela, niejednokrotnie podkreślając to konkretnymi sytuacjami, że co innego człowiek, co innego dwóch albo więcej, a co innego naród. Jednym z cenniejszych aspektów tego dzieła jest właśnie to, że jest pisane najpierw z perspektywy Człowieka, dopiero potem Żyda czy Polaka, bo nim też się pisarz po części czuł. Ta perspektywa jest zresztą wspólnym elementem wszystkich najlepszych publikacji o podobnej tematyce – nawet patriota, narodowiec, a nawet nacjonalista, może pamiętać cały czas o Człowieczeństwie. „Podróż do krainy zeków” jest, poza zawartym w niej całym bogactwem wiedzy o Imperium Zła, jak i inne najlepsze dzieła literatury obozowej obu totalitaryzmów, świetnym esejem o naturze ludzkiej, o istocie człowieczeństwa, cywilizacji, kultury i moralności. Wszystko wyrażone świetnym językiem – obrazowym, plastycznym, przemawiającym do wyobraźni i pozwalającym przenieść się do tego piekła na ziemi, zobaczyć tamtych ludzi, poczuć ich uczucia. Śmiało można postawić Margolina obok Sołżenicyna i innych najwybitniejszych. Dotyczy to nie tylko literatury faktu, ale i pięknej – pierwsza część „Podróży do krainy zeków” nieodparcie kojarzyła mi się z lustrzanym odbiciem „Nocy w Lizbonie” Remarque’a. Wspomnienia Margolina to jedna z książek naprawdę must read, a dla chcących zrozumieć Rosję, i nie tylko Rosję, dzieło wyjątkowe, które trzeba poznać koniecznie.
Andrew Vysotsky - awatar Andrew Vysotsky
ocenił na101 rok temu
Korczak. Próba biografii Joanna Olczak-Ronikier
Korczak. Próba biografii
Joanna Olczak-Ronikier
Och. Cóż za tytaniczna praca. Ta biografia (czy jak skromnie podaje autorka: próba biografii) to pokaz wiedzy, możliwości, prezentacja czasów, ludzi, wspomnienie bliskich, a także opowieść o pojedynczym człowieku. Z pewnością jest to też próba zmierzenia się z własną matką, która pisała o Korczaku zaraz po wojnie. Tak naprawdę wszystko to co Henryk Goldszmit zrobił w swoim życiu zostało przysłonięte jego ostatnim niewyobrażalnie heroicznym czynem. Tragiczny marsz wychowanków domu dziecka na Umschlagplatz jest poruszającym i niezwykle znamiennym obrazem tamtych czasów. Siłą Olczak - Ronikierowej jest fakt, iż tłumaczy jego zachowanie, jego ostateczny wybór bez patosu i niepotrzebnej górnolotności. Odbrązawia Korczaka, ale też nadaje mu znamiona normalności, przywraca mu ludzkie oblicze, które z trudem wychyla się zza spiżowego pomnika ogólnej pamięci. Pokazuje, że za jego sukcesem, za jego nowatorskim podejściem do dzieci stało wielu innych, jak choćby Stefania Wilczyńska, bez której Dom Sierot byłby niekompletny. Autorka zwraca też uwagę na wszystkie aktywności wychowanków, którzy wcielając w życie kolejne pomysły Doktora, tak naprawdę sami je tworzyli, byli ich głównymi bohaterami, beneficjentami, sensem. Bardzo podoba mi się to, że autorka tak szeroko nakreśla tło społeczne i obyczajowe, adekwatne do każdego poszczególnego rozdziału, etapu życia Korczaka. Przybliża więc czasy zaborów, proces asymilacji rodziny Goldszmitów, młodość i pierwsze kroki zawodowe Korczaka na tle ówczesnego warszawskiego świata medycznego. Z całą potęgą rozprawia Ronikier o bezsensie wojny rosyjsko - japońskiej, której uczestnikiem był nasz bohater. Każdy kolejny krok milowy w jego biografii opatrzony jest rozbudowanym i wnikliwym opisem tamtej rzeczywistości, co niezwykle wzbogaca opowieść, ale też za każdym razem wiele wyjaśnia. To ludzkie, zwyczajne, analityczne podejście do legendy wymagało odwagi, ale przede wszystkim pewności, że to co chce się pokazać jest prawdziwe, rzetelne i wiążące. Pewien niedosyt pozostawi luka jaka obejmuje życie prywatne Korczaka. Ponadto niektórych może dręczyć rozbudowane tło obyczajowe, inni przyczepią się do wielokrotnych wtrąceń dotyczących rodziny Mortkowiczów (tak, czasem słowa autorki brzmią chełpliwie),ktoś może zarzucić, że Korczak nie jest bohaterem pierwszoplanowym opowieści. Wszystko to prawda, jednak całość przedstawia niezbywalną wartość i udaną próbę pokazania człowieka i jego czasów. Potrzeba jednak czasu i cierpliwości, by zmierzyć się z próbą biografii Korczaka autorstwa Joanne Olczak - Ronikier. buchbuchbicher.blogspot.com
BuchBuch - awatar BuchBuch
ocenił na97 lat temu
Dziewczyny atomowe Denise Kiernan
Dziewczyny atomowe
Denise Kiernan
Nim zacznie się czytać tę książkę warto, jeśli ktoś nie pamięta, uzmysłowić sobie czym jest liczba masowa, liczba atomowa, elektron, neutron, izotop, czy choćby promieniowanie alfa, beta i gama, albo zaznajomić się i oswoić choć trochę ze wzorami: E=hν; E=hc/λ; E=mc^2 Całość, to coś w rodzaju fabularyzowanego dokumentu o tajnym programie budowy bomby atomowej. Niestety w książce znajdziemy też takie elementy jak - każdy jeden – co mnie doprowadza do pewnego wzbudzenia i generacji ekscytonu …albo takie kuriozum: „Celia przyglądnęła się uważnie centralnemu gmachowi”. Zdarzało się też, że ktoś coś ubrał - a to sukienę, a to kapelusz... Zaczyna mi od czegoś takiego iskrzyć między zębami i siać cząstkami o dużej wartości keV. Jeśli Wam także, to uważajcie. Z książki dowiemy się czegoś o CEW i dolinie Bear Creek, o skąpstwie i perfidii Rządu USA przy wykupie gruntów pod PROJEKT, albo o nieetyczym eksperymencie na HP-12 (tj. Ebbie Cade) ...o Albercie Einsteinie, Arthurze Comptonie, Enrico Fermim …a także o Idzie Nodack, czy Lise Meitner, jak również urządzeniach D i samym kształcie kalutronu służącego do rozdziału zjonizowanych izotopów uranu za pomocą pola elektrycznego i magnetycznego, o pierwiastku „49”, o skrzynce E, produktach Q i R, czy potwornym błocie na terenie tajnego miasteczka. Przeczytamy o zakładach S-50, K-25, Y-12, X-10, czy o tym, że w S-50 było np. 21 grup aż 102 kolumn do rozdziału izotopów uranu, a w Y-12 ogromne ilości kalutronów, które lepiej obsługiwały kobiety ze średnim wykształceniem niż osoby z doktoratami. Czy książka jest wartościowa… – myślę że tak! Jest jednak też trochę nudna, nierówna i wolałbym, by była niefabularyzowana. Zwłaszcza, że jest to realizowane przez autorkę trochę na siłę. A najciekawsze rozdziały, to te niefabularyzowane. Chciałbym też, aby była bardziej po polsku, bez niepotrzebnych wpadek :) ==================== A propos tematyki fizyki atomowej polecam ciekawostkę, o której mało kto wie – o polskim reaktorze HTGR: https://energetyka24.com/atom/analizy-i-komentarze/polska-moze-zbudowac-wlasny-reaktor-zaskoczymy-swiat-cieplowniami-na-atom#google_vignette
iro - awatar iro
ocenił na610 miesięcy temu

Cytaty z książki Dziennik norymberski

Więcej

Polacy są bardzo kłótliwym narodem. Walczą o wszystko. Są tylko trzy sprawy, które ich godzą; jednoczą się w swoim Kościele i swojej nienawiści do Żydów, Niemców i Rosjan. - Hans Frank.

Polacy są bardzo kłótliwym narodem. Walczą o wszystko. Są tylko trzy sprawy, które ich godzą; jednoczą się w swoim Kościele i swojej nienawi...

Rozwiń
Gustave Mark Gilbert Dziennik norymberski Zobacz więcej

23 października (cela Schachta)

Mam pełne zaufanie do sędziów i nie obawiam się konsekwencji. Kilku oskarżonych jest niewinnych, większość to zwykli zbrodniarze. Nawet Ribbentrop powinien zostać powieszony za swoją głupotę; nie ma gorszej zbrodni niż głupota.

23 października (cela Schachta)

Mam pełne zaufanie do sędziów i nie obawiam się konsekwencji. Kilku oskarżonych jest niewinnych...

Rozwiń
Gustave Mark Gilbert Dziennik norymberski Zobacz więcej

Ach, ale my wszyscy jesteśmy zbójcami, my Niemcy. Proszę nie zapominać, że niemiecka literatura zaczyna się od "Zbójców" Schillera. Czy kiedykolwiek przyszło to panu do głowy? - Hans Frank.

Ach, ale my wszyscy jesteśmy zbójcami, my Niemcy. Proszę nie zapominać, że niemiecka literatura zaczyna się od "Zbójców" Schillera. Czy kied...

Rozwiń
Gustave Mark Gilbert Dziennik norymberski Zobacz więcej
Więcej