Nic takiego

Okładka książki Nic takiego autora Justine Lévy, 9788375084542
Okładka książki Nic takiego
Justine Lévy Wydawnictwo: Sonia Draga literatura piękna
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Rien de grave
Data wydania:
2012-02-29
Data 1. wyd. pol.:
2012-02-29
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-7508-454-2
Tłumacz:
Agnieszka Rasińska-Bóbr
Średnia ocen

5,8 5,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Nic takiego w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Nic takiego

Średnia ocen
5,8 / 10
70 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Nic takiego

avatar
882
3

Na półkach: ,

Przeczytałam nieco ponad połowę i stwierdziłam, że nie chcę się tym dalej katować.
Potencjał tematu porzuconej kobiety nie został tu w pełni wykorzystany; autorka zaserwowała chaotyczny strumień świadomości podlany egocentryzmem i neurozą w formie tasiemcowych zdań. W pewnym momencie złapałam się na tym, że czytam tę książkę jakbym była na wyścigach i stwierdziłam, że to dobry moment, by zaniechać lektury.

Przeczytałam nieco ponad połowę i stwierdziłam, że nie chcę się tym dalej katować.
Potencjał tematu porzuconej kobiety nie został tu w pełni wykorzystany; autorka zaserwowała chaotyczny strumień świadomości podlany egocentryzmem i neurozą w formie tasiemcowych zdań. W pewnym momencie złapałam się na tym, że czytam tę książkę jakbym była na wyścigach i stwierdziłam, że to...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
117
50

Na półkach:

Nie, nie i jeszcze raz nie. Nie lubię takich książek. W ogóle mnie nie porwała. Najgorsze jest to, że czytając ją miałam wrażenie, że czytam słownik wyrazów bliskoznacznych (takie niefajne uczucie). Na jedno słowo 5 określeń... Nie przemówiło do mnie pióro pisarki. A szkoda, bo opis sugerował ciekawą fabułę.

Louise miała nie łątwe dzieciństwo, matka ją zostawiła. Z ojcem się dogadywała dobrze. Myślę, że dużo czynników wpłynęło na to, jaka była. Załamuje się po odejściu swojej pierwszej prawdziwej miłości - Adriena. On zostawił ją dla kochanki swojego ojca - Pauli, z którą ma synka. Lou ciągle wraca myślami do Adriena. Już będąc w związku z nim wpada w uzależnienie od amfetaminy. Usunęła ciążę w piątym miesiącu... Sięga prawie dna. Na szczęście się z niego podnosi za sprawą swojego nowego chłopaka Pabla. Umarła jej babcia, osoba, która była jej bardzo bliska, nie potrafiłą się popłakać na pogrzebie. Jej matka choruje na raka. Targana jest często sprzecznymi emocjami.
Wstawiam kilka cytatów:
"A może lepiej jest być samą? Tak, można spać w poprzek łóżka, przez całą noc jeść sucharki, słuchać w kółko sto razy pod rząd tej samej piosenki, chociaż nie ma wtedy pieszczot, nie ma głaskania, nie, z pewnością nie jest lepiej, wyciągnąć ramiona w wielkim łóżku i nie znaleźć nikogo, nawet kogoś, kto mnie denerwuje, nawet kogoś, kto budzi mój niesmak... czego potrzebuję bardziej, żeby ktoś mnie kochał czy żeby mieć święty spokój?"
"To prawda, ze miałam ochotę umrzeć, kiedy zabiliśmy nasze dziecko, ale w sumie nie żałuję aż tak bardzo, że nie mieliśmy go. Sądzę, że nie należy żałować zmarłych. Zwłaszcza jeśli nie mieli czasu żyć."
"Każda historia to brudnopis następnej, wykreśla się, wykreśla, a gdy wygląda w miarę czysto i nie ma w nim błędów, to koniec, można odejść, dlatego życie jest długie. To nic takiego."
N.

Nie, nie i jeszcze raz nie. Nie lubię takich książek. W ogóle mnie nie porwała. Najgorsze jest to, że czytając ją miałam wrażenie, że czytam słownik wyrazów bliskoznacznych (takie niefajne uczucie). Na jedno słowo 5 określeń... Nie przemówiło do mnie pióro pisarki. A szkoda, bo opis sugerował ciekawą fabułę.

Louise miała nie łątwe dzieciństwo, matka ją zostawiła. Z ojcem...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
227
218

Na półkach:

Książka określa się cała właściwie w samym tytule. Po jej przeczytaniu właściwie nie mam żadnych refleksji, ba- nawet śmiem twierdzić, że nie wiem do końca o czym była oraz jaki zamysł miała jej autorka. Forma pamiętnika nie jest zła, chyba, że ktoś prowadzi pamiętnik w taki sposób- ciągły, bez znaków interpunkcyjnych (co niesamowicie utrudnia czytanie),przemieszczanie się w czasie w co kolejnym zdaniu. To było okropne. Nie dałam jednak jednej gwiazdki, ale aż 4, dlaczego? W niektórych momentach można było odnaleźć jakieś emocje, które targały bohaterką. Jej rozpacz, ślepe wołanie o pomoc, ból z którym nie potrafiła sobie poradzić, który topiła w tabletkach i przypadkowych znajomościach, ból po odejściu babci, chorobie matki, utracie dziecka i utracie ukochanego mężczyzny. Te emocje zaważyły na tym, że w ogóle przeczytałam tę książkę do końca. Podsumowując jednak- nie polecam jej, jest to "NIC TAKIEGO" i w żaden sposób sobą nie zachwyca.

Książka określa się cała właściwie w samym tytule. Po jej przeczytaniu właściwie nie mam żadnych refleksji, ba- nawet śmiem twierdzić, że nie wiem do końca o czym była oraz jaki zamysł miała jej autorka. Forma pamiętnika nie jest zła, chyba, że ktoś prowadzi pamiętnik w taki sposób- ciągły, bez znaków interpunkcyjnych (co niesamowicie utrudnia czytanie),przemieszczanie się...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

163 użytkowników ma tytuł Nic takiego na półkach głównych
  • 91
  • 72
43 użytkowników ma tytuł Nic takiego na półkach dodatkowych
  • 32
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Nic takiego

Inne książki autora

Justine Lévy
Justine Lévy
Justine Lévy, ceniona autorka francuska młodego pokolenia, jest z wykształcenia filozofem, z potrzeby ducha pisarką, z upodobania redaktorką wydawniczą i wydawcą. Zadebiutowała w wieku 20 lat powieścią Le Rendez-vous (1995, Spotkanie). Na następną, Rien de grave (Nic takiego – wyd. pol. w przygotowaniu),czytelnicy czekali do roku 2004. Zła córka ukazała się we Francji w roku 2009. Każda książka Lévy wzbudzała ogromne zainteresowanie krytyki i czytelników, zdobywała nagrody literackie, była wydawana w przekładach na inne języki.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ballada Lili K Blandine Le Callet
Ballada Lili K
Blandine Le Callet
Ballada Lili K o porzuconej dziewczynce, brudnej, zaniedbanej, zagłodzonej, której zabrano mamę, o dziewczynce zostawionej w garderobie z zapachem kociego jedzenia utożsamianego ze szczęśliwym dzieciństwem. Ballada Lili K jest również o dziewczynce inteligentnej, wybitnie uzdolnionej, potrafiącej się dostosować do otoczenia, szukającej prawdy, silnej i wytrwałej, ale i przepełnionej lękami. Tylko niektórym pozwoli na zbliżenie i nawiązanie więzi. O dziewczynce, która dostrzega swoją inność. Powieść, której akcja dzieje się w niedalekiej przyszłości, gdzie panuje względny ład i porządek. Bezwzględne posłuszeństwo, zakaz dostępu do książek, ciągły monitoring ma doprowadzić do stworzenia utopijnego państwa. Jednakże, czy zniewolenie społeczeństwa może być jego miarą? W takim czasie Lili przebywa w Centrum, aż do ukończenia pełnoletności. Terapeuci próbują pomóc jej w przystosowaniu się do świata. Lili wie, że musi dopasować się do norm, wyzbyć się dziwnych zachowań i lęków, które według profesora Kauffmanna stanowią o jej wyjątkowości. Dziewczynka ma jeden cel: odnaleźć swoją matkę… Ballada Lili K, choć zaliczana do gatunku kryminału i thrillera, to raczej powieść psychologiczna, czy nawet obyczajowa, z pogranicza fantastyki. Pełna emocji historia o poznawaniu siebie, pokonywaniu własnych lęków, o akceptacji, sile i odwadze w dążeniu do osiągnięcia zamierzonych celów. Czy w kontrolowanym świecie jest szansa na prawdziwe uczucia? Świat podporządkowany władzy wydaje się być złotą klatką…
w_zaczytanym_lesie - awatar w_zaczytanym_lesie
ocenił na81 rok temu
Jedenaście Mark Watson
Jedenaście
Mark Watson
Kompletnie nie wiedziałam, czego mogę spodziewać się po książce napisanej przez komika. Wiem za to jedno, zupełnie nie spodziewałam się tak ciekawej, dobrze przemyślanej, słodko - gorzkiej historii. W chwilę po zamknięciu książki miałam ochotę przeczytać ją jeszcze raz. Xavier Ireland prowadzi nocną audycję w londyńskiej rozgłośni radiowej. Cierpiący na bezsenność słuchacze chętnie dzielą się z nim swoimi radościami i smutkami. Mężczyzna zawsze ma dla nich dobrą radę lub miłe słowo. Troszczy się również o dość nieporadnego przyjaciela Murray'a, który współtworzy audycję oraz bezskutecznie szuka "tej jedynej". W życiu prywatnym jednak Xavier jest absolutnym przeciwieństwem swego zawodowego wizerunku. Nie ma dziewczyny ani przyjaciół, jego mieszkanie zarasta brudem, a jedyną przyjemnością są kameralne, sobotnie turnieje gry w scrabble, na które chadza od czasu przeprowadzki do Londynu z rodzinnej Australii. Xavier, a właściwie Chris, gdyż tak nazywał się za czasów życia w Melbourne, stara się zapomnieć o przeszłości, lecz czy to mozliwe? Książka Marka Watsona to ciekawie skomponowana historia, w której przeplatają się trzy biegi wydarzeń. Pierwszym z nich jest teraźniejsze życie Xaviera, na które wpływ ma poznana na 3 minutowej randce kobieta. Postać ta jest barwna, ciekawa i bardzo wyrazista. Jej imię w języku polskim kojarzy się niestety niezbyt dobrze i trochę razi w oczy... Drugą ważna sprawą, która ma wpływ na życie naszego bohatera jest wspomniana wcześniej, bolesna przeszłość zostawiona w Australii. Muszę przyznać, że bardzo zaskoczył mnie sposób, w jaki ten temat się rozwijał, stawiałam na zupełnie inną sprawę. Ostanią, lecz nie najmniej ważną kwestią jest to, jak zachowanie Xaviera w pewniej losowej sytuacji wpłynęło znacząco na losy jedenastu osób, które nie były z nim w żaden sposób związane. Niesłychanie ciekawy ciąg przyczynowo- skutkowy, który łącznie z poprzednimi wątkami prowadzi czytelnika do zaskakującego zakończenia. Tym razem nie mogę powiedzieć, że było cukierkowo. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy... A to właśnie lubię! Rozpisałam się, ale musicie przyznać, że dzieje się tam całkiem sporo. Na niespełna trzystu stronach autor mieści niesamowitą kondensację postaci i wydarzeń. A mnogość bohaterów drugoplanowych wcale nie przekłada się na gorszą ich jakość. Choć niektóre z postaci poznajemy jedynie przez krótką chwilę, to zapewniam, że każda jest wiarygodna, oryginalna i po prostu bardzo rzeczywista. Dodajmy do tego ciekawy styl pisania, pełen plastycznych porównań i zwrotów, płynną akcje, bogaty wachlarz zdarzeń, a otrzymamy jedyną w swoim rodzaju historię. "Jedenaście" jest powieścią o tym, że przed własnymi błędami nie można uciec i żyć szczęśliwie. To historia o wybaczaniu sobie, o budowaniu poczucia własnej wartości, a także przede wszystkim o wpływie naszych wyborów na życie wielu, pozornie niezwiązanych ze sobą osób. Serdecznie Wam ją polecam!
Bookieterka Karolina - awatar Bookieterka Karolina
oceniła na85 lat temu
Utonięcie Rose Marika Cobbold
Utonięcie Rose
Marika Cobbold
Eliza jest konserwatorką ceramiki. Wiedzie spokojne życie nie myśląc o przeszłości, która zmieniła jej życie. Pewnego dnia odbiera telefon od wuja Iana, który 25 lat wcześniej zerwał z nią wszelkie kontakty. Wtedy bowiem córka Iana, Rose utonęła w jeziorze. Wuj obwiniał ją o tą tragedię, również sama Eliza żyje w przeświadczeniu, że jest odpowiedzialna śmierci przyjaciółki. Czy odkrycie prawdy będzie dla nich zbawienne ? Czy Eliza będzie w stanie sobie wybaczyć ? Czytając opis spodziewałam się nietuzinkowej historii, której długo nie zapomnę, bowiem opis mocno zachęcał. Jednakże nie jestem do końca usatysfakcjonowana. Akcja toczy się na dwóch płaszczyznach czasowych. Życie Elizy przeplata się z wydarzeniami, które doprowadziły do śmierci Rose. Dodatkowa narracja Sandry bardzo wzbogaca fabułę. Kto zabił i dlaczego ? Niestety rozwiązania zagadki domyśliłam się już na samym początku. Miałam nadzieję, że autorka mnie zaskoczy puszczając jakąś bombę, która namiesza i wstrząśnie fabułą, lecz tak się nie stało. Głównym motywem powieści jest poczucie winy. I na tym autorka bardzo mocno się skupia. Eliza ciągle walczy z przeszłością, nie potrafi zapomnieć. Sumienie nie pozwala jej ułożyć sobie życia uważając, że nie zasługuje na szczęście. Kolejnym mocno zaakcentowanym wątkiem jest miłość. Ślepa, chorobliwa, toksyczna, wręcz wyniszczająca. Gdzie ślepe pożądanie doprowadza do tragedii, której skutki odczuwane są wiele lat później. Mimo łatwego do przewidzenia zakończenia książkę polecam. Autorka w bardzo ciekawy sposób ukazuje zmiany jakie zachodzą w człowieku , który dusi się własnym poczuciem winy. Nie brakuje również ciekawych zwrotów akcji. Chętnie przeczytam inne książki autorki.
Kamila_czyta_24 - awatar Kamila_czyta_24
ocenił na711 miesięcy temu
Rodzina na pokaz Kevin Wilson
Rodzina na pokaz
Kevin Wilson
Jest taki zakazany gaz bojowy, nielegalnie testowany przez Irak, o którym czytałam bodajże w "Komandosie" Richarda Marcinki (ale głowy nie dam sobie uciąć za to skojarzenie),a który przepięknie pachnie fiołkami. Im bardziej i głębiej człowiek nim oddycha (a wdycha go z przyjemnością),tym szybciej wprowadza truciznę do organizmu. Zanim się zorientuje – umiera. Ta książka ma jego właściwości, odbierając podstępnie chęć życia. Proces obumierania zaczyna się już od okładki. Przepięknej kolorystycznie, tajemniczej samotnością wyeksponowanych rekwizytów, zapowiadających niespodziankę oczekiwanego show. Byłam już wstępnie pozytywnie nastawiona, by po zajrzeniu za okładkę wpaść w zauroczenie obrazem rodziny nieprzeciętnej, wyjątkowej, fascynującej, wolnej wolnością nieograniczoną, jaką obdarzała ją tworzona przez nich sztuka. Byłam wniebowzięta, a tekst podstępnie wciągał i kazał się zachłystywać kolejnymi zdaniami! Bo robili to, co ja uwielbiam robić, skrępowana gorsetem norm społecznych, na mniejszą skalę – obserwować reakcję ludzi w sytuacjach niecodziennych, niestandardowych, zaskakujących i wybiegających poza utarte tory dziania się. Rodzina Fangów, w której prym wiodło małżeństwo Caleba i Camille, posiadające dwójkę dzieci – Annie i Bustera, posunęła się o krok dalej, a może nawet o całą milę – wymyślali, przygotowywali, aranżowali i realizowali „sztukę publicznych wystąpień”, „choreografię spontaniczności” czy „potęgowanie prawdziwego życia”, jak je nazywali sami. Dla mnie po prostu organizowali prowokacyjne happeningi, bulwersujące opinię publiczną, która wbrew własnej woli była włączana w przedstawienia. A mimo to, wiele osób chciało należeć do tej ekscentrycznej rodziny. Chociażby Bonnie, która została zatrudniona do opieki nad rodzeństwem Fangów, mająca nadzieję na zostanie jej kolejnym członkiem i na mnóstwo dobrej zabawy, jak mawiała pani Fang. Na wiele emocji podczas publicznych oświadczyn w samolocie, trzydziestego któregoś z kolei ślubu, kazirodczego pocałunku rodzeństwa Fang w szkolnym przedstawieniu, pozorowanej kradzieży słodyczy w supermarkecie, udziału przebranego Bustera w wyborach Małej Miss i podczas wielu, wielu innych przedstawień zapadających w pamięć. Nieprzewidywalnych i nieskrępowanych pomysłów realizowanych z pasją przez ich autorów, wywołujących skrajne emocje, częściej negatywne niż pozytywne, u przypadkowych obserwatorów, z których opresji rodzina zawsze wychodziła cało, śpiewając na koniec wspólnie z dziećmi – "To smutny świat, chce cię pogrzebać. Zabij rodziców, wiesz, że tak trzeba". Omg – przełknęłam ślinę i po raz pierwszy poczułam, że przyjemnie się czyta, aż za bardzo przyjemnie, ale czy, aby na pewno, po takim tekście i komunikacie automatycznej sekretarki w telefonie – "Umarliśmy. Po sygnale zostaw wiadomość, a nasze duchy oddzwonią". – nadal byłam bezkrytycznie zafascynowana tą rodziną? Toż to głośne przyzwolenie na brak barier nie tylko w sztuce, ale i w wychowaniu. Jednocześnie dowód na to, że posiadanie dzieci nie zabija sztuki, że można ją tworzyć, czyniąc z nich element A i B, jak nazywano rodzeństwo, że to świetne uzupełnienie całości o następne składowe wywołujące kolejne, nowe, ciekawe, a przede wszystkim szokujące interakcje w tłumie. Przecież można przywiązać Bustera do latarni, uwięzić w pułapce na niedźwiedzie, postawić naprzeciw wielkiego psa i jest fun! Już nie chciałam mieć rodzica, dla którego sztuka była najważniejsza, warta "każdego poświecenia i bólu. Jeśli trzeba skrzywdzić kogoś w jej imię, nie należy się wahać. Jeśli tylko efekt okaże się wystarczająco piękny, dziwny i zapadający w pamięć, poświecenie się nie liczy. Sztuka jest tego warta". Sztuka, którą może i dzieci nie zabijają, ale ona zabija dzieci. To wtedy zaczęłam zauważać i bliżej przyglądać się symptomom jej szkodliwego wpływu na Annie i Bustera. Na brak u nich poczucia bezpieczeństwa, wieczny chaos, niepokój wywołany niemożnością przewidzenia zdarzeń, stres przed konsekwencjami publicznych wystąpień, brak możliwości odmowy udziału, płynną tożsamość w odgrywanych rolach i poczucie, "że dorastanie w rodzinie Fangów i bycie marionetką swoich rodziców to jest największe życiowe doświadczenie". Powoli ten ekstremalny tryb myślenia i działania tej wyjątkowej rodziny zaczął mnie dusić, obezwładniać, wpychać w niepewność, kruszyć skałę moich filozoficznych fundamentów, przenosząc brak stałości w jego przeżywaniu na mój realny świat. Zaczęło się robić niebezpiecznie, skoro przyczepiły się do mnie ostrzegawcze słowa znanego utworu Edwarda Stachury – „życie to nie teatr”, a my nie jesteśmy w nim bezwolnymi pacynkami. Dokładnie tak musieli się w końcu poczuć Annie i Buster, skoro w ostatnim akcie rozpaczy ratowania siebie od zagubienia w rzeczywistości, uciekli od rodziców, próbując już indywidualnie zbudować własną tożsamość od podstaw. To ich zmagania z psychicznym dziedzictwem domu rodzinnego, opowiadane naprzemiennie, z licznymi retrospekcjami opisującymi artystyczne dokonania rodziny, były kanwą fabuły powieści. Historią podstępnie sączącą w mój umysł niczym wspomniany wcześniej gaz bojowy, truciznę bezsensu życia. Okładka przestała już mnie zachwycać kolorystyką. Poczułam jej psychodeliczne zimno z trupim odcieniem i niepewność przeznaczenia widniejących na niej przedmiotów z oczekiwaniem na przedstawienie podszytym delikatnie lękiem. Bo tak naprawdę sztuka i pasja jej realizacji była tylko pretekstem do opowiedzenia mi o poszukiwaniu sensu życia, który jest bardzo indywidualny, osobny dla każdego z ludzi. Nie można żyć bez niego lub żyć sensem cudzym. Wśród bohaterów powieści miał go tylko Caleb, który niczym tajfun wciągał w swój chaos innych. To dlatego tę książkę można odebrać w dwojaki sposób – pogrążyć się w jeszcze większej beznadziei życia lub, wprost przeciwnie, zobaczyć wskazówkę do odszukania drogi wyjścia z niej. Wszystko zależy od tego, w jakim stanie ducha będzie czytelnik. Dla mnie to przykład książki, która w bardzo ciekawy i udany sposób pokazała literacką kompilację trzech dziedzin – sztuki, pedagogiki i filozofii egzystencjalizmu na deskach teatru życia. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na74 lata temu
Córki mordercy Susan Randy Meyers
Córki mordercy
Susan Randy Meyers
Ciężko się czyta coś, czego jesteśmy tak bardzo blisko. Książka dla mnie trudna - emocjonalnie trudna. Książka weszła we mnie aż za bardzo, wciągnęła mnie tak, ze sama zaczęłam się zastanawiać (tak jak w części "dlaczego napisałam Córki mordercy?") "co by było gdyby?" - pochłonęła mnie na tyle, że zaczęłam patrzeć w tył - w przeszłość, jak by wyglądało moje życie teraz. No właśnie, "co by było gdyby?". Czytając, przed oczami miałam moją młodszą siostrę, moją mamę i.. jego. Szaleństwo. Czytając książkę z reguły mamy przed oczami coś co sobie wyobrazimy, fikcyjne postacie - ale nie tutaj. Tutaj miałam na tacy moją rodzinę i tak zwane "demony" przeszłości. Jestem przerażona autentycznością tej książki, ale tylko do czasu.. Zastanawiało mnie kilka wątków, czy jako najstarsza siostra w późniejszych latach postąpiłabym tak samo? Czy trzymałabym wszystko w tajemnicy? Czy nie chciałabym rozmawiać o przeszłości? Czy czułabym niechęć do jedynych ludzi, którzy chcą mi pomóc? Odwróćmy role. Czy jako młodsza siostra, wiezienie ojca zasiedliło by się we mnie tak głęboko, że nie potrafiłabym sobie ułożyć własnego życia? Czy byłabym w pewnym sensie uzależniona od siostry? Czy brnęłabym do powodzenia prawdy? Czy próbowałabym o tym rozmawiać z siostrą? Nie wiem, naprawdę nie wiem. Książka bardzo jest smutna. Smutna opowieść o dwóch dziewczynkach, w wielkim świecie, które mają tylko siebie..
Nicole - awatar Nicole
ocenił na97 lat temu
Ona pierwsza Maggie O'Farrell
Ona pierwsza
Maggie O'Farrell
Na pewno okładka z tajemniczą kobieta przykuwa uwagę. Akcja umiejscowiona jest w malowniczym zakątku Anglii, na pograniczu Devon i Kornwalii. Młoda Aleksandra jest muzą Innesa, który patrzy na nią jak na malarskie dzieło sztuki. Przez matkę jest traktowana jako darmowa opiekunka do młodszego rodzeństwa. Wybiera więc samodzielność i przebicie się w środowisku artystycznej bohemy. Z kolei współcześnie Elina to młoda matka, dochodząca do siebie po trudnym porodzie. Nie potrafi nawiązać z dzieckiem więzi, jest przytłoczona obowiązkami rodzicielskimi. Doświadcza też jakichś przeskoków w pamięci. Pragnie ustalić, jakie było jej dzieciństwo,bo wersja rodziców nie zgadza się z przebłyskami wspomnień . Szuka pomocy psychiatrycznej. Partner Ted nie wie, jak jej ulżyć w cierpieniu i oszołomieniu. Sam mądrze wybiera, spędzając czas z synem, jest autentycznie dumny i szczęśliwy, uosabia nowoczesnego ojca. Elina zaś czuje się wyobcowana w Ameryce, jej fińskie korzenie, wychowanie Lexie to nowe wyzwolone wcielenie Aleksandry, która odkrywa świat seksu i inne dorosłe zabawy. Mieszka z Innesem, choć żona usiłuje go odzyskać. Gdy wychodzą na jaw jej umiejętności, awansuje na stanowisko redakcyjne. Nawet ląduje w Sajgonie, zostając korespondentem wojennym. Miała dziecko, które szaleńczo kochała, ale niestety utonęła. Jego biologiczny ojciec wziął chłopca i stworzył mu fikcyjną rodzinę, i to właśnie jest Ted, którego całe życie oszukiwano. Subtelna proza.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na75 lat temu

Cytaty z książki Nic takiego

Więcej
Justine Lévy Nic takiego Zobacz więcej
Justine Lévy Nic takiego Zobacz więcej
Justine Lévy Nic takiego Zobacz więcej
Więcej