
Noc żywych Żydów

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2012-04-18
- Data 1. wyd. pol.:
- 2012-04-18
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788377477007
Współczesna Warszawa. Zblazowany trzydziestoparolatek, typowy przedstawiciel nowej klasy średniej, dryfuje od kobiety do kobiety, od baru do baru, od przelewu do przelewu. Ale wszystko do czasu. Pewnego dnia, po serii niefortunnych zdarzeń i tajemniczych znaków, nasz bohater znajduje przejście do innego świata. Tego świata, w którym kilkadziesiąt lat temu rozegrał się dramat warszawskich Żydów. Jak poradzić sobie z przeszłością, która nie chce odejść w zapomnienie? Znakomity styl, żywa akcja i widmo historii. Noc żywych Żydów to książka śmiała i prowokacyjna.
Kup Noc żywych Żydów w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Noc żywych Żydów
Po lekturze "Nocy żywych Żydów" mam mieszane odczucia. Książka na pewno jest prowokacyjna, ale nie rzuciła mnie na kolana. Po odsłuchaniu połowy audiobooka miałam wrażenie, że autor powiela sceny, myśli i sztucznie naciąga akcję. A ja po prostu nie lubię takich powtórzeń. Interesujący jest pomysł, gorzej z jego realizacją. Rozumiem ideę powieści, która ma przypominać o tym, że żyjemy na cmentarzysku historii, a w przypadku mieszkańców warszawskiego Muranowa można dosłownie mówić o domach zbudowanych na ludzkich szczątkach, jednak ujęcie tego tematu mnie nie przekonało. Może - jak dla mnie - za dużo tu wulgaryzmów. Nie zszokowały mnie one, raczej zniesmaczyły, a potem po prostu zaczęły nużyć. Plusem jest obraz współczesnego społeczeństwa, zwłaszcza pokolenia trzydziestolatków, które bardziej wegetuje niż żyje, nie wierzy w ideały, nie ma autorytetów i ucieka od rzeczywistości w alkohol, narkotyki, libacje oraz przypadkowy seks. Sporo tu karykatury, sarkazmu i groteski, które poza tym przewijają się przez całą fabułę. Autor żongluje nimi, ale w pewnym momencie czuje się przesyt. Zaletą jest też podjęcie tematu antysemityzmu, który wciąż pokutuje w Polakach, czego przykładem są tu młodzi nacjonaliści. Ostachowicz ukazuje ich jako ludzi głupich, ograniczonych, ulegających łatwo stereotypom i dających sobą manipulować. To celna charakterystyka. Dla mnie "Noc żywych Żydów" jest książką o niewykorzystanym potencjale. A szkoda, bo podejmuje ona ważne tematy.
Oceny książki Noc żywych Żydów
Poznaj innych czytelników
1491 użytkowników ma tytuł Noc żywych Żydów na półkach głównych- Przeczytane 945
- Chcę przeczytać 524
- Teraz czytam 22
- Posiadam 246
- 2013 23
- Ulubione 16
- 2014 16
- Literatura polska 14
- 2012 10
- Chcę w prezencie 10















































OPINIE i DYSKUSJE o książce Noc żywych Żydów
Fabuła trudno się rozwija. Książka niby krótka, ale mi długo zajęło, żeby ją przeczytać. Akcja bardzo się ciągnie
Fabuła trudno się rozwija. Książka niby krótka, ale mi długo zajęło, żeby ją przeczytać. Akcja bardzo się ciągnie
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiegdysiejszy (choć dzisiaj chyba jeszcze nadal działający z rzadka i z doskoku) spindoktor Donalda Tuska zajmował się także pisaniem. W wolnych od PR-owej roboty chwilach, co niestety po tej książce widać. Pomysł bardzo dobry, żywy język, ciekawe obserwacje o "stanie świata", ale całość pozostawia wrażenie niedopracowanej. Tak więc rozstajemy się z książką i jej bohaterami z poczuciem pewnego niedosytu, ale powieść jest nadal czymś więcej niż ambitną porażką.
Niegdysiejszy (choć dzisiaj chyba jeszcze nadal działający z rzadka i z doskoku) spindoktor Donalda Tuska zajmował się także pisaniem. W wolnych od PR-owej roboty chwilach, co niestety po tej książce widać. Pomysł bardzo dobry, żywy język, ciekawe obserwacje o "stanie świata", ale całość pozostawia wrażenie niedopracowanej. Tak więc rozstajemy się z książką i jej bohaterami...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo ciekawa, nietuzinkowa pozycja. Jest i kontrowersyjna, i niesmaczna, i niepoprawna, i z niewybrednym humorem. Dla mnie była momentami przesadzona, "na wyrost", ale calosciowo odbieram bardzo pozytywnie, bo jak na dosc nowa ksiazke, uwazam, ze jest udana - nawet jezyk jest specyficzny, "niestandardowy", co malo mi się kojarzy ze wspolczesną powiescia. Co prawda sam klimat i nawet ten jezyk trochę "wolalabym inne", ale to co jest tez robi wrazenie, dalabym 7, ale chce jakos wyroznic i podwyzszam o jedna gwiazdke.
Scena z przemowa do lekarza na lezaco byla przekomiczna, nienajczesciej znajduje takie bardziej rozbudowane, "sytuacyjne" żarty w ksiazkach, wiec duzy plus. Najciekawsza byla dla mnie sylwetka narratora i glównego bohatera, jakby nie umiejacego sie poczuwac jako Polak, nie potrafiacego okreslic swojego stosunku do Zydow, jakos "nie na miejscu" oburzonego i "watpliwie" sie zachowujacego. Byl w tym i jakis komizm, i tragizm. Same akcje i wplecione postaci umarlakow nie byly dla mnie jakies szczegolnie fenomenalne, ale jakas taka proba stworzenia specyficznego bohatera, ktory rownoczesnie czuje sie mocno uwiklany we wspolczesnosc i jej patologie, podoba mi sie, chetnie poczytalabym podobne ksiazki, z jakas taka "szemrana psychologią" i o ogolnym, i szczegolnym bajzlem.
Bardzo ciekawa, nietuzinkowa pozycja. Jest i kontrowersyjna, i niesmaczna, i niepoprawna, i z niewybrednym humorem. Dla mnie była momentami przesadzona, "na wyrost", ale calosciowo odbieram bardzo pozytywnie, bo jak na dosc nowa ksiazke, uwazam, ze jest udana - nawet jezyk jest specyficzny, "niestandardowy", co malo mi się kojarzy ze wspolczesną powiescia. Co prawda sam...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCałkiem ciekawy pomysł, ale wykonanie okropne, żeby nie powiedzieć, że żenujące. Nie rozumiem, czemu w kontekście całej fabuły o żydach zombie główny bohater ma w głowie głównie cycki.
Niesmaczna lektura i cieszę się, że się już jej pozbyłam z mojej półki.
Całkiem ciekawy pomysł, ale wykonanie okropne, żeby nie powiedzieć, że żenujące. Nie rozumiem, czemu w kontekście całej fabuły o żydach zombie główny bohater ma w głowie głównie cycki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiesmaczna lektura i cieszę się, że się już jej pozbyłam z mojej półki.
Książka Ostachowicza, co niezwykle cieszy, nie jest kolejnym postpamięciowym klonem. Nie ma tu nic z sentymentalnej opowieści o odkrywaniu własnych, żydowskich korzeni. Żadnego odtwarzania Zagłady podług najbardziej utartych schematów, żadnego zarzucania czytelnika obrazami głów oddzielonych od ciał czy mydeł z ludzkiego tłuszczu. Jest za to absurd, groteska i wyjątkowo czarny (miejscami nawet niesmaczny) humor. Czy to szokuje? Odrobinę na pewno tak, poholocaustowa narracja zawsze w jakiś sposób szokuje, ale przede wszystkim – daje do myślenia.
Pomysł na fabułę dosyć, wydawać by się mogło, utarty. Oto na skutek splotu pewnych wydarzeń, „magicznej burzy”, martwi od dawna Żydzi (ale nie tylko, ponieważ powstał również jeden Niemiec; Polacy natomiast również „wyłażą, ale nieliczni, i nie odróżnisz ich od Żydów.”) wracają do świata żywych, tym razem jako nieumarli. Lub, dla mniej wtajemniczonych, zombie. Z tą różnicą, że truposze Ostachowicza nie wstały z grobów celem konsumpcji mózgów niewinnych żyjących. Więcej, te „umrzyki” myślą, strzelają z pistoletów i mają czysto ludzkie zachcianki, jak najnowszy model iPoda, ubrania, książki, płyty… A wszystko to w Warszawie, brutalnie zgwałconej i rozszarpanej przez Niemców do samych fundamentów, później z trudem odbudowanej. Miasto na mieście i skrobiące je od dołu, niespokojne trupy.
Z jakiego więc powodu Żydzi nie odeszli na zawsze, ale powrócili? Jak sądzę, jest to swego rodzaju walka o zachowanie w pamięci. Groby Polaków, jak powie jeden z bohaterów książki, są „przeładowane” kwiatami, zniczami, wspomnieniami („Polacy są napasieni zniczami, kwiatami, modlitwami, wspominkami.”). Polskie ofiary i polski heroizm zajmują w świadomości historycznej miejsce kluczowe. A gdzie miejsce dla bohaterów getta warszawskiego, którzy, jak wspominał Marek Edelman, woleli zginąć z bronią w ręku, niż biernie oczekiwać na śmierć. Należałoby jednak zadać pytanie – czy powieść o tak zarysowanej idei jest jeszcze w jakiś sposób nowatorska i może uderzyć w czytelniczą wrażliwość? Bohaterowie Ostachowicza mówią zgodnym niemal chórem – tak, bo za łatwo przychodzi zapomnienie, a zaraz za nim obojętność.
Sam szkielet fabularny przypomina nieco „powtórkę z Zagłady”. Żydzi najpierw są wytykani palcami (tym razem dlatego, że to żywe trupy, a żywy trup na ulicy, w biały dzień, zawsze przyciągnie uwagę),szykanowani, później drobne akty nienawiści przeradzają się w większe, wreszcie – w terror, a w kulminacyjnej scenie ma zostać rozwiązana „kwestia żydowska”. Żydowskie zombie mają być stłoczone w galerii handlowej i tam zatłuczeni przez „obrońców czystości i polskości”, czytaj – neonazistów. W tej wersji historii nie dochodzi jednak do eksterminacji, a niespokojne trupy otrzymują wieczny spoczynek. Skoro nie mogliśmy ocalić żywych Żydów, to spróbujmy zachować chociaż pamięć o nich. Zlekceważona pamięć powraca pod postacią żywych trupów i żąda ocalenia.
Odczytanie takie brzmi jednak dosyć banalnie, ponieważ w tej powieści nie dochodzi wyłącznie do „walki o pamięć”. Równie ważnym problemem jest zwulgaryzowanie Zagłady. Społeczeństwo przyjęło Zagładę, ale wymieszało i przekształciło ją w taki sposób, że dzisiaj tragedia Żydów to puste hasła, jak „karuzela obok muru”, „gruzy”, „horror”, „getto”. A pod tymi słowami nie kryje się nic, żadna głębsza emocja czy refleksja. I to wystarczy, byle tylko nie wchodzić zbyt głęboko, nie rozcinać dawno (rzekomo) zasklepionej rany. Stąd wyprane z głębi powieści i wiersze, płodzone raczej z chęci zysku, niż z chęci oddania hołdu pamięci Żydów. Jak powie jeden z bohaterów – miniona, ale bolesna rzeczywistość, została przykryta ładnymi i nowymi kafelkami. Ale od spodu wciąż chrobocze nieprzepracowana i strywializowana tragedia.
Czyżbyśmy więc mieli do czynienia z książką oryginalną i wnoszącą kolejną perspektywę w narracje postpamięciowe? Chyba tak. Co prawda, Ostachowicz ociera się bardzo często o grafomanię, niektóre refleksje, dotyczące społeczeństwa, również nie grzeszą nowością. I humor – najczarniejszy z możliwych, nie wszystkim przypadnie do gustu. Ale może tak właśnie powinno być. Może Zagłada jest dzisiaj tak banalna, że tylko mocne uderzenie w czytelniczą wrażliwość jest w stanie wywołać jakiekolwiek emocje. Pisał już o tym Barańczak. Dzisiaj nie wystarczy ukazać likwidacji getta, trzeba jeszcze koniecznie pokolorować płaszczyk małej dziewczynki na czerwono (mowa tu o filmie Lista Schindlera). Może wtedy kogokolwiek poruszy chmara ludzi, zmierzających właśnie ku śmierci.
Książka Ostachowicza, co niezwykle cieszy, nie jest kolejnym postpamięciowym klonem. Nie ma tu nic z sentymentalnej opowieści o odkrywaniu własnych, żydowskich korzeni. Żadnego odtwarzania Zagłady podług najbardziej utartych schematów, żadnego zarzucania czytelnika obrazami głów oddzielonych od ciał czy mydeł z ludzkiego tłuszczu. Jest za to absurd, groteska i wyjątkowo...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTak rozczarowującej końcówki dawno nie czytałam. Jakby autora goniły terminy i dociskał wydawca. Rozwiązanie akcji jak w podstawówce, a fe.
Tak rozczarowującej końcówki dawno nie czytałam. Jakby autora goniły terminy i dociskał wydawca. Rozwiązanie akcji jak w podstawówce, a fe.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Polityka" Justyna Sobolewska : "gorzka komedia o traumie. culture.pl : "przenikliwa opowieść o pamięci". Joanna Tokarska: "urocza, mądra, bardzo śmieszna". Dunin Wąsowicz "wyznaczył granicę (w domyśle poszukiwań formy wyrażenia tragedii żydowskiej". Mati Ihs, anno domini 2022 "Ludzie, co wyście brali, poproszę dwa razy dziennie do końca życia, i jakoś zniosę ten znój doczesny".
Na początek plusy: Igor Ostachowicz ma akceptowalny flow pisania. Sprawdziłby się w jakimś krótkim opowiadaniu, na jakimś trzecim miejscu na konkurs fantastyczny oragnizowany przez bibliotekę w Radomsku (co mi uczyniło Radomsko, nie wiem). Szybko okazuje się, że nadużywa przecinków, że uwielbia ględzić, ale gdyby to się skończyło na 10 stronach, nie byłoby tego tak bardzo czuć.
Tyle o plusach. O minusach.
Po co ten literacki koszmar został napisany. Przez 252 strony bierzemy udział w durnowatej, pisanej bez cienia jakiegoś planu, zamiaru, ani jakiegoś konspektu, literackiej jeździe bez trzymanki, gdzie wydarzenia następują po sobie bez żadnej logiki, sensu, wyczucia, suspensu. Widać że autor siadał dorywczo, pisał cztery zdania i biegł, bojawiem, robić zakupy, gotować obiad. Dostajemy przez to rozdziały na pół kartki, w których postać siada na ławce i tyle mamy z tego rozdziału. Ciąg przyczynowo skutkowy jest nieistniejący, akcja sobie leci jak dym z jointa (którego główny bohater sobie sporadycznie popala),a cała fabuła przypomina przekrzykiwanie się dziesięciu gości którzy właśnie tego jointa wypalili. Żeby nie było, ja nikomu takich przyjemności nie odmawiam, ale jednak, żeby pisać po pijaku to trzeba być Bukowskim. Początkowa łatwość językowa okazuje się być klatką - autor jedzie jedną nutą, jednym stylem przez całe 252 strony, nie rozkłada rytmu, nie różnicuje tempa. Nie buduje postaci, nie rozwija ich, główny bohater na ostatniej kartce jest dokładnie taki sam jak na pierwszej, dodatkowo, całkowicie obojętny dla czytelnika tak samo jak reszta postaci. Dodatkowo, ja tam czuję takie boomerskie smrody, jak w roku pańskim 2012 (rok premiery) ktoś przywołuje beavisa i butt-heada, każda postać kobieca służy albo do seksu (autor te seksy wsadza do treści z finezją Fabryki Słów),albo żeby się głupkowato zakochać (wszystkie postacie kobiece są w ogóle w jakimś zakresie niepełnosprytne, głupawe, nie zarabiające, jakieś wariatki, anime weganki, seksualne niewolnice, w najlepszym razie skretyniałe nastolatki). Co w kontekście mizoginii głównego bohatera, pisanego w pierwszoosobowej narracji, jest dość zrozumiałe (to nie ja! to podmiot liryczny!). Na koniec, cały ten Holokaust, nad którym rozpłakał się w recenzji Dunin Wąsowicz, jest tutaj wklejony z taką samą pieczołowitością, jak nazizm w indianie jonesie. Skojarzenie z Tarantino akurat trafne, ale to jest taki polski tarantino z warszawskiej arkadii - pomacha przed twarzą jakimiś zombimi żydami, ale jaja, co nie, i znika. Tu nie ma nawet wytyczania granic działki. Idę szukać innej książki, jak zostanę z nią jako ostatnią w 2022 to będzie kicha. Agnieś, żółta kartka.
"Polityka" Justyna Sobolewska : "gorzka komedia o traumie. culture.pl : "przenikliwa opowieść o pamięci". Joanna Tokarska: "urocza, mądra, bardzo śmieszna". Dunin Wąsowicz "wyznaczył granicę (w domyśle poszukiwań formy wyrażenia tragedii żydowskiej". Mati Ihs, anno domini 2022 "Ludzie, co wyście brali, poproszę dwa razy dziennie do końca życia, i jakoś zniosę ten znój...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDla mnie bez sensu. Mimo, że początek był nawet obiecujący i zdradzał krztynę poczucia humoru autora.
Dla mnie bez sensu. Mimo, że początek był nawet obiecujący i zdradzał krztynę poczucia humoru autora.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSpodziewałam się czegoś innego po tej powieści. Jest absurdalna i groteskowa- fabuła jak dla mnie kompletnie bez sensu
Spodziewałam się czegoś innego po tej powieści. Jest absurdalna i groteskowa- fabuła jak dla mnie kompletnie bez sensu
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie rozumiem porównań "NżŻ" do "Mistrza i Małgorzaty". Przecież dzieło Ostachowicza jest odmienne i w atmosferze, i w przekazie. To historia całkowicie oryginalna i wręcz rewolucyjna w polskiej literaturze po II WŚ.
Obrazoburcze, ponure, komiczne, wnikliwe przedstawienie polskiego stosunku do naszych znikniętych sąsiadów pochodzenia żydowskiego.
Lektura nie dla każdego; miejscami drastyczna, miejscami pornograficzna.
Mimo iż nie jestem wielbicielem zarówno gatunku fantasy, jak i czarnego humoru, powieść "Noc żywych Żydów" porwała mnie swym wartkim nurtem od pierwszej strony.
Nie rozumiem porównań "NżŻ" do "Mistrza i Małgorzaty". Przecież dzieło Ostachowicza jest odmienne i w atmosferze, i w przekazie. To historia całkowicie oryginalna i wręcz rewolucyjna w polskiej literaturze po II WŚ.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toObrazoburcze, ponure, komiczne, wnikliwe przedstawienie polskiego stosunku do naszych znikniętych sąsiadów pochodzenia żydowskiego.
Lektura nie dla każdego;...