Noc żywych Żydów

Okładka książki Noc żywych Żydów autora Igor Ostachowicz, 9788377477007
Okładka książki Noc żywych Żydów
Igor Ostachowicz Wydawnictwo: W.A.B. literatura piękna
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2012-04-18
Data 1. wyd. pol.:
2012-04-18
Język:
polski
ISBN:
9788377477007
Średnia ocen

6,1 6,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Noc żywych Żydów w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Noc żywych Żydów



książek na półce przeczytane 8235 napisanych opinii 3785

Oceny książki Noc żywych Żydów

Średnia ocen
6,1 / 10
754 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Noc żywych Żydów

avatar
108
27

Na półkach: ,

Fabuła trudno się rozwija. Książka niby krótka, ale mi długo zajęło, żeby ją przeczytać. Akcja bardzo się ciągnie

Fabuła trudno się rozwija. Książka niby krótka, ale mi długo zajęło, żeby ją przeczytać. Akcja bardzo się ciągnie

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
41
39

Na półkach:

Niegdysiejszy (choć dzisiaj chyba jeszcze nadal działający z rzadka i z doskoku) spindoktor Donalda Tuska zajmował się także pisaniem. W wolnych od PR-owej roboty chwilach, co niestety po tej książce widać. Pomysł bardzo dobry, żywy język, ciekawe obserwacje o "stanie świata", ale całość pozostawia wrażenie niedopracowanej. Tak więc rozstajemy się z książką i jej bohaterami z poczuciem pewnego niedosytu, ale powieść jest nadal czymś więcej niż ambitną porażką.

Niegdysiejszy (choć dzisiaj chyba jeszcze nadal działający z rzadka i z doskoku) spindoktor Donalda Tuska zajmował się także pisaniem. W wolnych od PR-owej roboty chwilach, co niestety po tej książce widać. Pomysł bardzo dobry, żywy język, ciekawe obserwacje o "stanie świata", ale całość pozostawia wrażenie niedopracowanej. Tak więc rozstajemy się z książką i jej bohaterami...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
338
305

Na półkach: , ,

Bardzo ciekawa, nietuzinkowa pozycja. Jest i kontrowersyjna, i niesmaczna, i niepoprawna, i z niewybrednym humorem. Dla mnie była momentami przesadzona, "na wyrost", ale calosciowo odbieram bardzo pozytywnie, bo jak na dosc nowa ksiazke, uwazam, ze jest udana - nawet jezyk jest specyficzny, "niestandardowy", co malo mi się kojarzy ze wspolczesną powiescia. Co prawda sam klimat i nawet ten jezyk trochę "wolalabym inne", ale to co jest tez robi wrazenie, dalabym 7, ale chce jakos wyroznic i podwyzszam o jedna gwiazdke.
Scena z przemowa do lekarza na lezaco byla przekomiczna, nienajczesciej znajduje takie bardziej rozbudowane, "sytuacyjne" żarty w ksiazkach, wiec duzy plus. Najciekawsza byla dla mnie sylwetka narratora i glównego bohatera, jakby nie umiejacego sie poczuwac jako Polak, nie potrafiacego okreslic swojego stosunku do Zydow, jakos "nie na miejscu" oburzonego i "watpliwie" sie zachowujacego. Byl w tym i jakis komizm, i tragizm. Same akcje i wplecione postaci umarlakow nie byly dla mnie jakies szczegolnie fenomenalne, ale jakas taka proba stworzenia specyficznego bohatera, ktory rownoczesnie czuje sie mocno uwiklany we wspolczesnosc i jej patologie, podoba mi sie, chetnie poczytalabym podobne ksiazki, z jakas taka "szemrana psychologią" i o ogolnym, i szczegolnym bajzlem.

Bardzo ciekawa, nietuzinkowa pozycja. Jest i kontrowersyjna, i niesmaczna, i niepoprawna, i z niewybrednym humorem. Dla mnie była momentami przesadzona, "na wyrost", ale calosciowo odbieram bardzo pozytywnie, bo jak na dosc nowa ksiazke, uwazam, ze jest udana - nawet jezyk jest specyficzny, "niestandardowy", co malo mi się kojarzy ze wspolczesną powiescia. Co prawda sam...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1491 użytkowników ma tytuł Noc żywych Żydów na półkach głównych
  • 945
  • 524
  • 22
335 użytkowników ma tytuł Noc żywych Żydów na półkach dodatkowych
  • 246
  • 23
  • 16
  • 16
  • 14
  • 10
  • 10

Inne książki autora

Igor Ostachowicz
Igor Ostachowicz
Igor Ostachowicz urodził się w 1968 roku. Mieszka w Warszawie. Był sanitariuszem w Instytucie Psychiatrii i Neurologii, menedżerem w wielu firmach, a od paru lat jest urzędnikiem państwowym. Noc żywych Żydów jest jego drugą powieścią. Pierwszą, Potwór i Panna (2009),wydał pod pseudonimem Julian Rebes.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Śmierć czeskiego psa Janusz Rudnicki
Śmierć czeskiego psa
Janusz Rudnicki
Czasem śmieszy. Czasem żenuje. Czasem mówi wiele o człowieku, Polaku w człowieku, Polaku. Nie nudzi. Kolejny to mój tom opowiadań pisarza, który z niepoprawności politycznej uczynił znak rozpoznawczy swoich tekstów. Narrator Rudnickiego - wolę bardziej pisać tak niż: Autor - często jedzie po bandzie i to bardzo ostro, także jeżeli chodzi o wokabularz - by ująć rzecz elegancko. Posługuje się on różnymi rejestrami języka z różnym skutkiem - najczęściej sukcesem. Narratorami czyni z reguły ludzi z różnymi deficytami, także jeżeli chodzi o znajomość literackiej odmiany języka polskiego - nb. coraz częstsza to nieumiejętność – ogólnych zasad kultury i jeszcze paru innych niemodnych już dzisiaj wartości. Wydaje mi się, że on sam nawet chce, aby utożsamiać go z narratorem, w jakimś odruchu przedziwnej przewrotności, a może i solidarności z takimi, którzy sami nigdy niczego nie napiszą, bo i nie umieją. Ewidentnie uwielbia wszelkie możliwe prowokacje. absurdalne porównania, a najbardziej - wszelkie sytuacje skrajne. Wydaje mi się nieco podobny do Mrożka, choć powiększony do sześcianu w tym, co pisze i jak... Z drugiej zaś strony Autor czasem nie udaje, że nie jest narratorem, co bynajmniej nie zmniejsza “nieprzyjmowalności” jego narracji… Ja tej pułapce nie ulegam, bo wiadomo że chodzi o pewną stylizację, a zdolność do jej rozszyfrowania też coraz bardziej zanika… W sumie z Rudnickim prosta sprawa: albo się go akceptuje, albo odrzuca. Mieszkając długo w Niemczech, Rudnicki chyba musiał mieć przymęcz, by pisać o Niemcach, zbytnio się nie ceregieląc. “Lepiej palić papierosy niż Żydów“ - mówi np. narrator do niemieckiego konduktora, gdy ten mu zwraca uwagę, że w pociągu się nie pali. Albo takie cytaty: “Książek on przeczytał chyba więcej, niż ich Niemcy spalili. Bilet tramwajowy kiedyś czytał, w te i wewte, w tramwaju, jak nie miał co czytać”. “A jak wy, Polacy, nazywacie nas, Niemców, kiedy chcecie nas obrazić? Bo, wie pan, my mówimy Polacken, a wy? My nie mamy jakiegoś specjalnego słowa, odpowiadam zniecierpliwiony, my mówimy Niemcy, po prostu Niemcy. To straszne, mówi po chwili, i milczy (...) Żal mi się go robi, klepię go po ramieniu i mówię, żeby się nie martwił, że przesadziłem, że tak, mamy określenia obraźliwe, Szwaby na przykład, albo Szkopy, odetchnął, kamień mu z serca spadł, przy pożegnaniu mało mnie nie wycałował“. “Katar sienny, przez pyłki, w Niemczech pyłki to Pollen, jak my, tylko jedno +l+ więcej, ostrzegają czasami w gazetach, Achtung die Pollen kommen!, i piszą, jak się przed nimi bronić“. Najwspanialszy jest chyba rozdział o Almie Mahler, niezwykłej kobiecie, związanej trochę i jednocześnie, i trochę po kolei, z takimi gwiazdami, jak Gustaw Mahler, Oskar Kokoschka, Walter Gropius i Franz Werfel... “Alma z powrotem do Wiednia, Gropius z powrotem na front, tam gdzie Kokoschka, ale wątpliwe jest, żeby to jeden z nich rzucił granatem, od którego ranny został Apollinaire“. “Alma wpuszcza do siebie mężczyznę, którego członek sterczy równolegle do jego prawego ramienia“ (bo sam jest członkiem NSDAP). Inne cytaty (naprawdę starałem się wybrać bardziej cenzuralne dla admina, dlatego z odrazą przytoczę np. taki: “Nawet przejezdni pedofile nie odchodzą stąd z pełnym workiem mosznowym”). “Na pewno już w życiu wymiotował, ale nigdy pieniędzmi“. “Miłość, ta szelma, zawsze nas do wiatru wystawi“. “Człowiek człowiekowi człowiekiem“. “To już wolę z dwojga złego być skazany na bluesa niż na bliźnich. Stać obok niego, bliźniego, ujdzie w tłumie, siedzieć obok to granica bólu, siedzieć naprzeciwko: ból“. “Im większa moja nienawiść do bliźniego, tym większa moja miłość własna. Z takimi jak ja pokoju nie będzie“. “Książki wychodzą na światło dzienne, kłaniają się sobie nawzajem i nikną w mroku“. “Życie polskiego patrioty to polonez na polu minowym“. “Kto powiedział, że historia się nie powtarza, hę? Powtarza? Ona się jąka“.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na68 miesięcy temu
Drwal Michał Witkowski
Drwal
Michał Witkowski
Od zawsze chciałam przeczytać jakąś książkę Michała Witkowskiego i gdy pojawiło się wznowienie „Drwala” to wiedziałam, że wreszcie przyszedł na niego czas. Siegnęłam po tę książkę z bardzo konkretnym nastawieniem: będę się dobrze bawić. Czy tak było? Ogólnie rzecz biorąc tak, choć opis mnie nieco zmylił. Nie sądziłam, że kryminał w wykonaniu Witkowskiego tak właśnie będzie wyglądał. Czy polecam tę książkę? Na pewno nie każdy się tam odnajdzie, bo to specyficzna powieść. Jeśli jednak lubicie czasem wyjść poza schemat i zanurzyć się w coś dziwnego, niepokornego i nie straszne są Wam wątki LGBT+ to zdecydowanie warto. I dodam tutaj, że nie jestem gejem (niektórzy czytelnicy sugerowali, że książka spodoba się tylko gejom). Ale do brzegu... Trochę mnie zdziwiło, że główny bohater to... pisarz Michał Witkowski (vel Michaśka) - być może przerysowany, na pewno irytujący, ale jednak miał coś w sobie ciekawego. Spakował walizkę i wyruszył w pewien listopadowy dzień z Warszawy do dziwacznej leśniczówki w Międzyzdrojach, zamieszkałej przez równie dziwnego Drwala, Roberta. Przyjechał tu pisać kryminał, a ostatecznie sam się wpakował w jakąś dziwną historię i jeszcze dziwniejsze relacje. Dałam się wciągnąć, bo gdzieś w tle majaczyła ciekawa historia: trup kobiety, tajemnice sprzed lat, dziwne układy i jeszcze dziwniejsi ludzie. No i Międzyzdroje po sezonie... Zdecydowanie działały na wyobraźnię. Nigdy tam nie byłam i może dlatego ta opowieść była dla mnie taka ciekawa. Podobało mi się, jak autor budował klimat. Te opustoszałe, szare, takie trochę „rozlazłe” listopadowe Międzyzdroje nie były już kurortem. Po tłumach niebylejakich turystów zostały tylko śmieci, zamknięte lokale i żule pod budką z piwem. No i Luj... Czułam ten dziwny niepokój. Niby nic strasznego się nie działo, ale z każdą stroną autor coraz bardziej tonął w swoich obsesjach, fascynacjach i… bardzo nieoczywistych relacjach. Leśniczówka, jej właściciel i cała przeszłość tego miejsca - wszystko było owiane niedopowiedzeniami. To, co na powierzchni wydawało się zwyczajne, miało drugie, znacznie mroczniejsze dno. Kończąc książkę poczułam jednak niedosyt, bo historia, która gdzieś tam się tliła nie dostała takiego finału, na jaki czekałam. A to napięcie, które budowało się przez większość książki, nie zostało wykorzystane do końca. Ale mimo wszystko dałam się wciągnąć w to „życie po sezonie”. Momentami uśmiechałam się pod nosem, chwilami przewracałam oczami, ale ogólnie patrząc czułam ten lekki niepokój, którego było jednak mniej niż oczekiwałam. Wiem jedno... gdy usłyszę gdzieś piosenkę „One Way Ticket” to od razu pomyślę o „Drwalu”. I będę czytać „Zbrodniarza i dziewczynę”, bo podobno pojawiają się tam niektóre postaci z „Drwala” właśnie. A chcę z nimi dłużej zostać.
Agnieszka_Sz - awatar Agnieszka_Sz
ocenił na75 dni temu
Toksymia Małgorzata Rejmer
Toksymia
Małgorzata Rejmer
Przegladając recenzje przeczytałam: "Książka nie podobała mi się. Autorka zbyt drastycznie i realistycznie przedstawia codzienną, szarą rzeczywistość." Oraz: "Zbyt dosadna i przekombinowana Język autorki przenika do trzewi .Po lekturze czuję się zdołowana i brudna." I dokładnie taka jest ta książka, tylko że dla mnie te zarzuty stanowią o jej sile. Bohaterami jest 5 osób, mieszkających na warszawskim Grochowie, których historie autorka przeplata w tym tragikomicznym dramacie. I tak poznajemy: - Jana Niedzielę, który zapisuje swoje sny i podejmuje pracę jako twórca mów pogrzebowych, - Longina Wąsika, niespełnionego polonistę, który w wyniku pretensji żony zostaje tramwajarzem, - studentkę Annę Kowalską, którą prześladuje warszawski powstaniec, - nawiedzoną Lucynę Łut, która po śmierci męża przeżywa religijne uniesienia, - Adę Amek, opiekującą się ojcem chorym na depresję, który planuje samobójstwo. Rejmer pisze o ludziach, którzy bronią się przed bliskością i odgradzają od siebie zniechęceni strachem i uprzedzeniami. Pozwala nam zajrzeć do ich mieszkań, czasem brudnych, czasem ciemnych i pobyć w tej atmosferze dziwactw, beznadziei i frustracji. To specyficzna, ale interesująca proza i błyskotliwy debiut. Nie miałam jeszcze okazji czytać reportaży Małgorzaty Rejmer, ale jej sposób narracji i nieoczywistych, ironicznych skojarzeń bardzo do mnie trafia. Mam nadzieję, że autorka powróci jeszcze do pisania powieści.
hopsasa - awatar hopsasa
oceniła na72 lata temu
Pióropusz Marian Pilot
Pióropusz
Marian Pilot
Nieczęsto zdarza sie obcowac z książką, która w tak zuchwały i zarazem pokorny sposób wkracza w samo jądro ludzkiego istnienia. Pióropusz Mariana Pilota nie jest powieścią w zwyczajnym rozumieniu tego słowa. To raczej rozedrgany, językowy manifest pamięci – pamięci nie tylko jednostkowej, lecz także zbiorowej, zakorzenionej w ziemi, w dialekcie, w ciele i w duszy człowieka, który nigdy nie został naprawdę wysłuchany. Pilot pisze tak, jakby każda litera była wykuwana z samej istoty człowieczeństwa – z bólu, śmiechu, hańby i rozpaczy. Jego język – pełen kolokwializmów, neologizmów, śladów gwary i poetyckich zgrzytów – nie poddaje się łatwo. Czytelnik nie może się tu wygodnie rozsiąść. Musi uczestniczyć. Musi cierpieć i śmiać się razem z narratorem, który nie jest jedynie jednostką, lecz echem tysięcy podobnych głosów, tłumionych przez historię, przez systemy, przez rodzinę, przez samego siebie. Nie ma tu ornamentu dla ornamentu. Każde słowo zdaje się być umieszczone w tekście z niepojętą precyzją, chociaż na pierwszy rzut oka panuje w tej prozie chaos. Ale to nie chaos, to życie – nieobrobione, surowe, takie, jakie jest naprawdę. Narrator Pióropusza – w swoim dziecięcym, a zarazem dojmująco dojrzałym spojrzeniu – przypomina człowieka, który błąka się między światłem a cieniem, nie wiedząc, po której stronie ma stanąć, a może nawet – nie wierząc, że wybór w ogóle istnieje. Pilot potrafi uczynić z rzeczy najmniejszych – z gestów matki, z pędu wiejskiego roweru, z chłodu łyżki do zupy – znaki transcendencji. Pokazuje, że nawet w najbardziej błahym zdarzeniu tli się coś świętego, coś przeklętego, coś, co nie pozwala spać spokojnie. W tym tkwi jego siła – nie w fabule (która nie biegnie, lecz meandruje jak niespokojny strumień),nie w dramaturgii (która się nie wspina, lecz zapada),lecz właśnie w tym nieustannym pulsowaniu między językiem a uczuciem. Lektura Pióropusza nie daje ukojenia. To nie jest książka, po której człowiek odetchnie z ulgą. To książka, która wierci się w duszy. Która nie pozwala o sobie zapomnieć. I – co najważniejsze – która nie pozwala zapomnieć o tych wszystkich, których głosów nie słyszymy na co dzień: wiejskich dzieci, ojców przesiąkniętych goryczą, matek osaczonych obowiązkiem, dziadków, którzy nie potrafią mówić, ale pamiętają wszystko. W Pióropuszu nie ma zbędnych słów. Jest tylko prawda – nieraz okrutna, nieraz liryczna, zawsze nieunikniona. To arcydzieło pokory i odwagi. Arcydzieło literatury, która nie chce być elegancka ani wygodna, lecz prawdziwa. A to, moim zdaniem, najtrudniejsze. I najbardziej potrzebne. Moja recenzja z portalu "nakanapie"
Aleksy - awatar Aleksy
ocenił na1011 miesięcy temu

Cytaty z książki Noc żywych Żydów

Więcej
Igor Ostachowicz Noc żywych Żydów Zobacz więcej
Igor Ostachowicz Noc żywych Żydów Zobacz więcej
Igor Ostachowicz Noc żywych Żydów Zobacz więcej
Więcej