Wielkie bezkrólewia

Okładka książki Wielkie bezkrólewia autora Stanisław Płaza, 8303023292
Okładka książki Wielkie bezkrólewia
Stanisław Płaza Wydawnictwo: Krajowa Agencja Wydawnicza Cykl: Dzieje Narodu i Państwa Polskiego (tom 22) Seria: Dzieje Narodu i Państwa Polskiego historia
80 str. 1 godz. 20 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Cykl:
Dzieje Narodu i Państwa Polskiego (tom 22)
Seria:
Dzieje Narodu i Państwa Polskiego
Data wydania:
1988-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1988-01-01
Liczba stron:
80
Czas czytania
1 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
8303023292
Średnia ocen

6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wielkie bezkrólewia w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wielkie bezkrólewia

Średnia ocen
6,9 / 10
15 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wielkie bezkrólewia

Sortuj:
avatar
66
50

Na półkach:

Ogrom wiedzy o okresie następującym od śmierci Zygmunta II Augusta w Knyszynie do obioru na władcę Rzeczpospolitej Stefana Batorego. Czytelnik dowie się z książki o trudnościach w wypracowaniu doraźnego (początkowo) porozumienia politycznego, jakim była konfederacja warszawska, a potem w oporach co do wdrożenia dokumentu, który stanie się jedną z kluczowych punktów artykułów henrykowskich. Autor dość obszernie przedstawił organizację kraju, tj. aparatu władzy, sądownictwa, mianowania urzędników w dobie bezkrólewia. Sam obiór, jak stwierdzono, miał dokonać się już po naprawie praw, by naród nie wyszedł z kryzysu władzy spętany arbitralną wolą elekta. Płaza opisał, jak przedstawiały się sylwetki kandydatów do tronu, co obiecywali ich posłowie. Jako ciekawostkę scharakteryzowano szanse do tronu, jakie miała Anna Jagiellonka. Sama procedura elekcyjna była jak się okazuje, dość zaskakująca, choć demokratyczna. Następnie w książce opisano przybycie polskiego poselstwa po księcia andegaweńskiego do Paryża, uzgadnianie z Walezjuszami granic kompetencji nowego władcy, jego przyjazd do Balic i Krakowa i kilkutygodniowe panowanie, udowadniające, że nowy król nie tylko obyczajowo nie pasuje do poruczonego mu państwa, ale lekce sobie waży jego prawo i swoje obowiązki. Wreszcie Płaza w ciekawy sposób opisuje prawne interpretacje ówczesnych, zastanawiających, czy po ucieczce Walezego (który nie tylko nie zrzekł się korony, ale domagał się wysłania doń poselstwa polskich i litewskich poddanych) zaistniało bezkrólewie czy nie? Ta kluczowa kwestia znalazła rozstrzygnięcie na zjeździe w Stężycy, którego charakter inaczej pojmowali Polacy, inaczej zaś Litwini. Wreszcie, ukazano elekcję króla ,,niemalowanego" Stefana. W treść książki wplecione są opisy klasyków polskiego kronikarstwa owego okresu (Orzelski, Heidenstein),świetnie oddające nastroje elit. To, czego mi brakowało, to ukazania zakulisowych działań dyplomacji cesarskiej poza granicami RON, jak misja Magnusa Pauliego do Moskwy. Z drugiej strony, działalność agentów cesarskich wśród szlachty (szczególnie litewskiej) została wyraźnie zaznaczona. Zabiegiem, którego nie rozumiem jest zamieszczenie na kartach zeszytu portretów Elżbiety Wielkiej i w ogóle kilka obrazów, których możnaby raczej sobie darować. Całość jednak prezentuje się bardzo solidnie i ciekawie.

Ogrom wiedzy o okresie następującym od śmierci Zygmunta II Augusta w Knyszynie do obioru na władcę Rzeczpospolitej Stefana Batorego. Czytelnik dowie się z książki o trudnościach w wypracowaniu doraźnego (początkowo) porozumienia politycznego, jakim była konfederacja warszawska, a potem w oporach co do wdrożenia dokumentu, który stanie się jedną z kluczowych punktów...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
841
154

Na półkach: ,

Tomik Dziejów Narodu i Państwa Polskiego zawiera szczegółowe informacje o zjazdach, sejmikach i poselstwach (przed)elekcyjnych (Wielkie bezkrólewie w latach 1572-1576). O próbach utrzymania sprawności państwa przy nieobecności monarchy (sądownictwo, bezpieczeństwo, sposób głosowania). Znacznie mniej miejsca poświęca kandydatom: Iwanowi Groźnemu, Habsburgom, Janowi Wazie czy ostatecznie obranym (w dwóch kolejnych elekcjach) Henrykowi Walezjuszowi czy Stefanowi Batoremu. Mogłoby być nieco więcej informacji o ludziach popierających poszczególnych kandydatów i ewentualnych targach i sporach pomiędzy nimi. Z ciekawością przeczytałbym o tym więcej (polecam świetną analizę okresu przed elekcją Augusta II Mocnego Aleksandry Skrzypietz „Francuskie zabiegi o koronę polską po śmierci Jana III Sobieskiego”).

Bardzo ciekawe jest podsumowanie zeszytu pod tytułem „konsekwencje ustrojowe bezkrólewia”. Autor Stanisław Płaza zwrócił uwagę na federacyjny ustrój Rzeczpospolitej. Wg niego województwa, w wyniku długiego bezkrólewia, pozyskały sporą samodzielność i starały się ją utrzymać i rozszerzać. Sejmiki poszczególnych województw, tak często pomijane w książkach militarnych, były tą ważną instytucją, która wyznaczała posłów na sejm (wyznaczając im sposób głosowania) i często były hamulcowym zamierzeń króla, senatu i sejmu.

„Jeśli większość województw nie godziła się na jakąś propozycję królewską, to oczywiście sprawa upadała i przechodzono do innych; jeżeli był to problem ważny i król upierał się przy jego forsowaniu, to powstawał impas, który powodował, iż sejm w ogóle rozchodził się bez skutku, co zdarzało się już od końca XVI wieku. Jeżeli natomiast na jakąś propozycję królewską nie godziła się tylko część z powodu zakazu instrukcji, to sejm mógł podjąć uchwałę (np. podatkową),ale jednocześnie zwracał się do województwa lub województw, które na sejmie nie wyraziły na nią zgody, aby na dodatkowo zwołanym sejmiku posejmowym tę uchwałę zaaprobowały...”

Czytając o kampaniach wojennych Rzeczpospolitej XVII wieku, często natrafiamy na stwierdzenia:

podatki spływały bardzo wolno (zebrano tylko 2 miliony z 6 uchwalonych na sejmie),

państwo zalegało żołnierzom za 2 lata służby,

żołnierze pozbawieni żołdu grabili swój kraj itp.

Jak przekonuje autor, wynikało to między innymi z siły i oporu sejmików.
Jeżeli nawet sejm poszedł na rękę monarsze i uchwalił wysokie podatki wojenne, to sejmiki mogły uznać, że ich posłowie przekroczyli nadane im uprawnienia i nie uznać decyzji sejmowych. Nawet uznanie decyzji sejmu wiązało się z opóźnieniem czasowym – sejmiki musiały wydać zgodę, na sprawy ustalone już w sejmie.

„Branie z sejmu do „braci”, głównie spraw podatkowych, z czasem nierzadko przez większość województw, stanowiło dla sejmu niebezpieczeństwo, podważało jego znaczenie jako czołowego organu w państwie (obok króla oczywiście),przekształcało go, w dużej mierze w forum dyskusyjne. Oznaczało to powolne, zwłaszcza od Rokoszy Zebrzydowskiego (1607),przesuwanie się decyzyjnego punktu ciężkości, w najważniejszych sprawach państwowych na sejmiki posejmowe, które określając dochody państwa jednocześnie przesądzały o takich podstawowych sprawach Rzeczpospolitej, jak wojna czy pokój”.

Tomik Dziejów Narodu i Państwa Polskiego zawiera szczegółowe informacje o zjazdach, sejmikach i poselstwach (przed)elekcyjnych (Wielkie bezkrólewie w latach 1572-1576). O próbach utrzymania sprawności państwa przy nieobecności monarchy (sądownictwo, bezpieczeństwo, sposób głosowania). Znacznie mniej miejsca poświęca kandydatom: Iwanowi Groźnemu, Habsburgom, Janowi Wazie czy...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

50 użytkowników ma tytuł Wielkie bezkrólewia na półkach głównych
  • 26
  • 24
26 użytkowników ma tytuł Wielkie bezkrólewia na półkach dodatkowych
  • 12
  • 5
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Epizod reformacyjny Wacław Urban
Epizod reformacyjny
Wacław Urban
Dobra, choć trochę za krótka, praca o reformacji w Rzeczpospolitej (głównie opisany XVI i I poł. XVII wieku). Autor rozpoczyna swą pracę niezbyt zachęcająco ale barwnie – od stereotypowego porównania wyznań: „Protestanci są bardziej pracowici i oświeceni, drudzy (katolicy) zaś rozmowniejsi i bardziej gościnni; protestanci są bardziej energiczni i bogatsi, lecz zarazem nudniejsi i smutniejsi, katolicy zaś słabiej zorganizowani i biedniejsi, ale weselsi. Pierwsi mają skłonności ku demokratyzmowi, ale stają się nieraz wojującymi nacjonalistami, drudzy natomiast są konserwatywni albo rewolucyjni i mają chyba większe zrozumienie dla braterstwa wszystkich ludów. Ewangelicy maja piękne domy i chodzą w byle czym, katolicy pięknie się ubierając, byle jak mieszkają”. Z zeszytu dowiadujemy się o czasach ciekawych, w których doszło do poważnego podziału religijnego zwłaszcza wśród możnych (mimo obierania urzędów głównie wg katolickiego klucza). W latach bezkrólewia (po śmierci Zygmunta Augusta) autor szacuje ludność reformowaną w stosunku do katolików (nie liczy prawosławnych) tak: wśród magnaterii ½, wśród szlachty i mieszczan ¼, wśród chłopów 1/20. Chłopi nie byli za zmianą religii, która pozbawiłaby ich świąt i barwności obrządku, więc i ten procent wydaje się wynikać raczej z wymuszonej przez panów konwersji. Jednakże nawet Konfederacja Warszawska 1573 roku (uzyskane przez szlachtę swobody wyznaniowe),nie zahamowała spadających trendów wśród wiernych i nie powstrzymały kontrreformacji (przybycie Jezuitów w 1564r.),która ostatecznie zwyciężyła pod panowaniem Wazów. Zatem mogło się to potoczyć w nieco innym kierunku niż nam znany. Na szczęście cały ten „Protestancki epizod” nie skończył się w Polsce gigantycznym rozlewem krwi (nie mniej doszło do wojny domowej tj. rokoszu Zebrzydowskiego 1606-1608). Był w jakimś stopniu wyrazem sprzeciwu możnych przeciwko centralistycznym zabiegom królów i sprzeciwem gminu przeciwko rosnącej władzy magnatów. Nie osiągnęliśmy wtedy możliwych/hipotetycznych korzyści np. wprowadzając kościół narodowy (jak Henryk VIII),czy też silnego powiązania protestanckiego społeczeństwa z władcą i umożliwienie tym samym reform ustrojowych (jak w Szwecji - wszak społeczeństwo polskie w większości pozostało katolickie). Religijne podziały miały swoje konsekwencje w epoce Wazów, gdy wszystkie kraje europejskie zostały niejako przymuszone sytuacją polityczną do docelowego określenia się w czasie wojen jako katolickie lub protestanckie. Autor wylicza, że wśród protestantów nie brakowało warchołów na sejmach. Zdradzali polskie szeregi w czasie Potopu, stawali się klientami obcych dworów. Przyznaje jednak, że to samo tyczyło się wielu katolickich szlachciców. Taka postawa społeczności protestanckiej nie brała się wszakże z niczego. Wraz z kontrreformacją jezuicką wybuchały tumulty przeciw innowiercom (niszczenie zborów, procesy pokazowe, oczernianie, dostęp do władzy jedynie dla katolików). W końcu zwyciężył katolicyzm, ale gdy zabrakło wroga wewnętrznego, podupadły szkoły katolickie, podupadła kultura i sztuka. Autor pokusił się też o wyliczenie czynników, które spowodowały, że reformacja była u nas tylko epizodem: brak konwersji i wsparcia dla reformacji chociażby jednego króla, słabe chłopstwo i mieszczaństwo (brak szkolnictwa),względny spokój społeczny (wszak w I poł. XVI wieku wszystkie warstwy społeczne poprawiały swoje położenie, a ustrój odpowiadał szlachcie). Zeszyt zawiera bardzo ciekawe historie osób poszukujących w owych czasach swej wiary (przy czym dość charakterystyczne dla reformacji Polski było krótkie zachłyśnięcie a potem porzucenie luteranizmu i dalsza „wędrówka” do innej grupy wyznaniowej): "Jakimi drogami dochodzili inteligenci staropolscy do arianizmu, niech pokażą losy drobnego szlachcica Jana Mączyńskiego. W 1537 r. rozpoczął karierę jako pisarz kapituły poznańskiej, około 1543 r. był już sympatykiem reformacji wittemberskiej, a potem szwajcarskiej, pozostając do 1559 r. kanonikiem kaliskim i sieradzkim. W latach 60tych został arianinem, ale jako zdecydowany zwolennik tolerancji, nie zerwał stosunków z luterańskim ks. Albrechtem, a nawet wodzem kontrreformacji, Hozjuszem. W podeszłym już wieku Mączyński, powiesił się gdyż podobno na starość stracił zupełnie pewność, gdzie jest prawda."
Slawinio - awatar Slawinio
ocenił na68 lat temu
Spory królów ze szlachtą w złotym wieku Anna Sucheni-Grabowska
Spory królów ze szlachtą w złotym wieku
Anna Sucheni-Grabowska
Lata 50. I 60. XVI wieku były kluczowe dla kształtowania stosunków na społecznej ,,górze” Korony Polskiej oraz jej urządzenia ustrojowego. Nie sposób nie dostrzec prawdziwej reformy mentalnej, polegającej na przełamywaniu oporów monarchów z rodu jagiellońskiego, tradycyjnie preferujących współpracę z elitą dworską kosztem działania w komitywie ze szlachtą, której pozycję trzeba było teraz brać pod uwagę. To właśnie w tym czasie trzeba było odpowiedzieć na pytanie, jaka jest właściwa rola izby poselskiej, a jakie prerogatywy przynależne są senatowi, więc ciału zdecydowanie bliższemu monarsze. Jest to także podsumowanie procesu kształtowania się powszechnego dziś pojęcia, że urząd to nie tylko godność, co zakładało, że piastujący go człowiek musi spełniać pewne wymogi, jak obecność na miejscu, dotyczącym jego kompetencji (,,osiadłość doskonała, a nie zmyślona”),zakaz kumulowania funkcji, których obszary działania się wzajemnie wykluczają, lub są niemożliwe logistycznie i czasowo do spełniania w tym samym czasie (,,incompatibilitas”). Wreszcie przeprowadzenie wielkiej lustracji w 1564, mającej na celu stwierdzenie ważności nadanych przywilejów i egzempcji (która to lustracja nie objęła jednak dóbr duchownych). Nie mniej miejsca poświęciła autorka omówieniu walki egzekucjonistów o unifikację prawno-ustrojową oraz monetarną Prus Królewskich i Wielkiego Księstwa Litewskiego z Koroną. Domagano się także wyjęcia spod jurysdykcji sądów duchownych protestantów. Wszystkie te działania bowiem osadzone były w dobie reformacji i narastających w ościennych państwach tendencji absolutystycznych, a w związku z tym podważaniem uniwersalizmu prawa kościelnego, ale i przywilejów stanowych przy zyskujących moc bezpośrednim deklaracjom woli monarszej. Tymczasem w Polsce otwarcie zarzucano edyktom królewskim brak waloru prawnego! Książka w rzetelny i przystępny sposób przedstawia skomplikowane zagadnienia ustrojowe związane z działalnością ruchu egzekucyjnego. Poszczególne rozdziały omawiają rozwiązania ustrojowe wdrożone za sprawą ruchu w poszczególnych obszarach polityki państwa (unia z Litwą, polityka wyznaniowa, urzędy, kwestia dzierżaw i zastawów ziem). Ostatnie strony publikacji prezentują w streszczonej formie skutki reform. Na końcu tekstu zamieszczono bibliografię. Format zeszytu sprawia, że czas czytania znacznie się wydłuża, jednak co do treści nie mam zastrzeżeń.
Duneptan496 - awatar Duneptan496
ocenił na82 lata temu

Cytaty z książki Wielkie bezkrólewia

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wielkie bezkrólewia


Ciekawostki historyczne